Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Droga mistrza

Droga mistrza

Na twarzy przystojnego mężczyzny widać delikatny, czuły uśmiech. Skórzany fotel skrzypi gdy mistrz duchowy wpatruje się we wściekle falujące drzewa smagane bezlitosnym huczącym wiatrem za oknem. Deszcz z furią uderza o szybę jakby chciał ją rozbić, krople rozpryskują się z wielką siłą na szybie, w chaosie tworząc szalone wzory.

W mieszkaniu panuje cisza, przyjemna błoga cisza. Słychać kojace regularne tykanie zegara. Czuć wyraźnie lekki zapach mięty przemieszanej z piżmem, zapach rozgrzanego ciała które bez ruchu siedzi wpatrzone w okno. Postronny obserwator powiedziałby że w cichym mieszkaniu siedzi mężczyzna. Ale to nieprawda. W tym mieszkaniu nie ma nikogo. Jest ciepłe ciało które spokojnie oddycha, jest wszechogarniajaca kojąca cisza, radosny spokój, ciche niewypowiedziane szczęście. Ciało siedzi na skórzanym fotelu, oczy wpatrują się uśmiechnięte w okno za którym szaleje wichura gnąca ku ziemi konary drzew, obok stoi komputer, telewizor, meble, łóżko przykryte kocem o kojacej barwie. W tej ciszy piękny kwiat może się ufnie rozwinąć, odsłonić się, bezpieczny i szczęśliwy.

Wydawałoby się ze powinna w tym dziwnym mieszkaniu na Grochowie panować inna atmosfera. Rozpaczy, gniewu, strachu, poczucia beznadziei. Młody mężczyzna jest chory, nie może ruszać szczęką z powodu opuchlizny. Bierze antybiotyk który od dwóch dni powoduje u niego ciągłe mdłosci, bóle brzucha. Nie ma pracy, ma dwiescie pln oszczędnosci. Nie ma przyjaciół którzy by go odwiedzili w chorobie, jest sam, całkiem sam. Za krotochwilę ma pójść do sądu gdzie nie ma szans na obronę w zetknięciu z wyszkolonymi prawnikami i biegłymi. Cały świat za oknem próbuje w morderczym amoku dostać się do mężczyzny i jego ciepłego, suchego, czystego sanktuarium.

Młody mężczyzna się uśmiecha, delikatnie i z czułością.

 

Dodaj komentarz

Top