Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Pogaduchy nocą

Pogaduchy nocą

Rower którym bez umiaru się chełpiłem przed moimi czytelnikami, niestety, ale okazał się mieć poważną wadę. Wujek wymienił w nim prawie wszystko, ale mimo tego przy mocniejszym ruszaniu rozlegał się wystrzał i łańcuch ślizgał się bezsilnie po trybach, co mnie bardzo denerwowało. Po odebraniu go od wujka, budzę się rano pełen entuzjazmu, serek wiejski, golę paszczę i podniecony wskakuję na rower. Ładnie się ubrałem, i jadę. I to jak jadę, aż furczało. To co mi się w nim podoba, to to że jest wielka rama, i siedzę na nim jak na stołku, wygodnie. To zupełnie inna jakość jazdy niż rowerem górskim. Tu się płynie, nie jedzie. Przednia opona michelin, szytka. Koła równiutkie. No i jadę, biała kurtka, eleganckie buty, odwaliłem się jak stróż w Boże ciało. I nagle spadł łańcuch, cały w oleju. No cóż, wrociłem na piechotkę. Miało być trendy, a wyszło nie trendy. Dziś u wujka wymieniliśmy przekładnię główną – strzela. Pięciotryb tylny – strzela. W końcu na moją prośbę (tak jak myślałem i mówiłem od początku – intuicja) zdjęliśmy nowiutki łańcuch i założyliśmy prawie 20 letni, Radziecki – działa. To sa dopiero jaja.

Teraz rower jedzie jak na szynach. I tu słówko uwagi. Jak mnie Państwo zobaczycie na moim rowerze, niech w waszej głowie pulsuje tylko jedna myśl. A brzmi ona tak: „Z drogi śledzie, bo mistrz jedzie”. Tu, na tej stronie, jestem waszym pełnym miłości duchowym mentorem, ale na chodniku jestem piratem rowerowym, i jeśli szanujecie swój układ kostno mieśniowy, radzę posłuchać swojej intuicji 🙂 no dobrze, poprzechwalałem się trochę jaki to ze mnie rowerowy wampir, teraz temat roweru zamknijmy. No bo o czym tu rozmawiać? Rower działa i jest ok. Jak ktoś o czymś gada to znaczy że ma problem 🙂


Moja czytelniczka od początku, (i zapewne do końca? 🙂 ) Robaczek, ma dziś urodziny, skończyła 20 lat. Sto lat, sto lat! 🙂 Zmieniłem na blogu stronę startową – teraz wyświetli się nie trzy, a jeden artykuł. Dzięki temu szybciej załaduje się strona, i oszczędzę transfer na serwerze. A raczej nie ja zmieniłem, tylko na moją prośbę Jacek który się opiekuje stroną techniczną tej strony. Ja tu tylko piszę (cóż za skromność:) ) Strona jak widać, bardzo ładna, (ja jestem ładny zdaniem mojej babci, więc i strona taka musi być) jak ktoś chce mieć dobry start w sieci niech klika w dziale „polecam” link do Jacka firmy. Na hasło „wącham skarpetki mistrza” 5% rabatu. Zartuję oczywiście, a sio od moich skarpet 🙂 ) bardzo serdecznie dziękuję czytelniczce, Pani Marzenie z L. Uratowała mi Pani dupę, kolokwialnie pisząc. Chętnie się odwdzięczę, proszę napisać na maila i napisać od razu co Pani zrobiła, bo jak znam życie dostanę kilkadziesiąt wiadomości od Marzen z L. No cóż, takie uroki, a raczej efekty uboczne bycia mistrzem 🙂

Moi nowi czytelnicy pewnie nie znają Azazela, to mój stary ziomal z Onetu, który zaczynał swoją przygodę z pisaniem gdy ja już byłem w pierwszej dziesiatce (i niejedna czytelniczka poznała subtelny urok sufitu mojej kawalerki ha ha) a teraz jest blogerem Nr1. Zmiażdzył konkurencję jednym uderzeniem mocarnej, literackiej pięści, brutalnie zgwałcił wszystkie przejawy pychy tych, co osmielili się stanąć z nim w szranki, i zamordował marzenia tych, co marzyli o pierwszym miejscu w rankingu - i bardzo dobrze, niech wygrywają najlepsi. Link macie moi mili Państwo w dziale polecam. Moja czytelniczka Danka, którą znacie po nicku Prawda, prawdopodobnie nie żyje. Wnioskuję to na tej podstawie że znałem ją dość dobrze, wiele czasu przegadaliśmy na skype a teraz całkowicie zniknęła, a jej charakter pracy wykluczał zniknięcie które ma teraz miejsce. Jakiekolwiek załamanie nerwowe też miejsca mieć nie powinno. Podróż na tak długi okres czasu – na pewno bym o tym wiedział. Pozostaje szpital albo śmierć, i mam szczerą nadzieję ze się mylę, i to tylko niechęć do mnie. No ale wątpię, sami Państwo powiedzcie, czy mnie można nie lubić albo nie kochać? 🙂


Pamiętacie jak chwaliłem się że zacząłem handel domenami w sieci? Kupiłem za ostatnie pieniądze kilka domen, i wystawiłem je na sprzedaż. Domenę www.szekle.pl wystawiłem żeby wybadać rynek, za 10 tysięcy PLN, i ustaliłem cenę minimalną, za którą to płaci się 1% (max 50pln) prowizji. Oczywiscie nie sprawdziłem tego, i mam dług u nich 55pln. I to jest bolesna konsekwencja dla mnie za moją utratę czujności. Jak ktoś się uważa za madrego, to raz dwa go wydymają 🙂 Przyjmuję lekką finansową nauczkę z pokorą, licząc że nauczy mnie ona mieć oczy z tyłu głowy wszędzie tam gdzie są pieniądze. Dziś patrzę i widzę, że mam jednego chętnego na domenę szekle na allegro za 40pln. Domenę kupiłem za 12pln, więc dopłacę 22pln za swoje gapiostwo, chociaż szkoda, taka domena za 40pln. Jak widzę te firmy w sieci, beznadziejne domeny, kto na to wejdzie? Kto kurwa zapamięta takie skomplikowane hieroglify? A www.szekle.pl wchodzi od razu w oko i pamięć. O nie, wycofuję ofertę z allegro. Ta domena jest znacznie więcej warta niż 40pln.


A co z moją dietą bezcukrową? Zacznę od jutra…nie, od pojutrza 🙂 jakoś nie wiem, sama cola mi dziś wskoczyła do koszyka w sklepie… jak ja marzę żeby mnie ktoś wreszcie porządnie… nakarmił 🙂 ciastem, pierożkami, sernikiem, makowcem… szarlotką… Gdzie są moi czytelnicy gdy ja głoduję? Gdzie wasza litość? Tylko pisz i pisz, a skad brać na to energię? Wiecie ile sily trzeba żeby stukać palcami w klawiaturę? Niknę w oczach! Ważę 92kg i jak tak dalej pójdzie to całkiem zniknę z głodu… że co? Że brzuch mi wystaje? To puchlina głodowa…,


Ale mam ochotę na raffaello….szkoda ze są takie drogie, mógłbym je jeść garściami. No ale imieniny mam w Kwietniu, może zaszaleję i sobie kupię paczkę. Raz się żyje, nie? aż się chce powiedzieć – wesołe jest życie bezrobotnego 🙂


A teraz już na całkiem poważnie. Od około dwóch tygodni mam dziwne wrażenie i przeczucie że w ciągu najbliższych dwóch, trzech miesiecy mogę gwałtownie wyciągnąć kopyta. Nie jest to dla mnie nic specjalnego gdyż przypomniałem sobie wiele moich poprzednich żywotów, i jest to zwykłe zaśnięcie, i niemal natychmiastowe ocknięcie ale już w innym stanie świadomości - i o ile było się dobrym, uczciwym człowiekiem czeka na nas zawsze Istota, która nas prowadzi do światła, gdzie ogarnia nas niewiarygodne poczucie szczęścia i wolności, do naszego prawdziwego domu, gdzie zamiera nasza osobowość, wspomnienia, i wszystko co uważamy za ważne, a tak naprawdę jest śmiesznie mało ważne. Większość spraw mam pozałatwianych, krzywdy nikomu nie zrobiłem, dzieci też (chyba 🙂 ) więc jestem do tego przygotowany.

Gdyby tak się stało, w co jednak wątpię, (mogę intuicyjnie odbierać tak śmierć kogoś z rodziny albo mi bliskiego – 4 udowodnione przypadki kiedy dokładnie przewidziałem czyjeś zgony, albo co jest raczej mało możliwe, jest to efektem mojej ostatniej pracy z podświadomością, niezwykle skutecznej metody którą postaram się niedługo opisać) dokonałem formalności, zadbałem o wykonanie wszelkich dyspozycji, i jedyna osoba której ufam (a która o tym nie została poinformowana przeze mnie) dostanie między innymi listę z wszelkimi hasłami do strony by poinformować Państwa o moim odejściu, i pożegnalny artykuł w którym zostawiam swoje życzenia, i ostatnie wskazówki dla moich czytelników. Jedyne co jest dla mnie wyzwaniem, to by moja śmierć była przy innych ludziach, i była świadectwem wyższości woli i ducha nad biologicznymi lękami. Tylko wtedy to co napisałem kiedykolwiek, nabierze prawdziwej wartosci i wielu ludziom pomoże. Wiele egzaminów w życiu spaprałem, ale ten jeden, ostatni, zdam na czwórkę z plusem. W innym wypadku to co napisałem, będą to tylko słowa. Może i pewne siebie, czasem śmieszne a czasem urocze, ale tylko słowa. Taka odważna śmierć byłaby przypieczętowaniem, i spełnieniem mojego dzieła życia. Wtedy mógłbym zostawić to wszystko i odejść w spokoju.

Ale się zmutno zrobiło 🙂 niechętnie o tym napisałem, ale co w końcu w tym jest takiego strasznego? każdego z nas to czeka, wcześniej czy później. No cóż, ego jak może broni się przed końcem istnienia zarzucając nas smutkiem, który bacznie należy obserwować. On nie jest nasz, i nie jest nami. Działanie ego przypomina to walkę mrówki ze słoniem, ale takie jest właśnie ego. Płynąć pod prąd, zamiast dać się ponieść fali. Tonąć i walczyć bez szans na ratunek, zamiast krzycząc z radości i poczucia wolności serfować na szczycie fali.

W poniedziałek na życzenie czytelniczki ukaże się artykuł „Dekalog oralnego niepokoju” (do którego lektury serdecznie zapraszam) w którym to przedstawię moją wizję sexu oralnego, oraz odpowiem na pytania zrozpaczonych czytelników, których konserwatywne małżonki uważają swoje usta za narząd służący tylko i wyłącznie do jedzenia, plotkowania, i wbijania szpil małżonkowi że koleżance z pracy mąż kupił futro.

13 thoughts on “Pogaduchy nocą

  1. Koncówke zezarlo..Mialo byc pozdrawiam nowych czytelników i komentujacych. :kiss: dla ciebie.Bedzie dobrze.

  2. Myslisz, ze serio Prawda umarla? Mój kolega kiedys po porstu zniknal, a po ponad roku znalazlem go na naszej klasie i wyprowadzil sie do Zabrza. Nie powiedzial o tym nawet najlepszemu przyjacielowi, z którym znali sie od dziecka. Moze to podobny przypadek. A co do przypominania sobie poprzednich wcielen, to w jaki sposób to uczyniles?

  3. No teraz widze, wiec jeszcze raz…
    Co do Prawdy, tez uwazam, ze tak sie po prostu nie znika i boje sie juz od dluzszego czasu, co moglo sie stac, mimo maili i innych form kontaktu niestety nie odezwala sie i to jest dziwne. Co do mnie, oj….dzieki, ale chce tylko powiedziec, ze uczylem sie od najlepszych, bo jeszcze dwa lata temu moje pisanie czytywala tylko garstka znajomych ludzi.No i ostatni akapit mnie zszokowal, Marek, nie pisz takich rzeczy, bo moga sie spelnic, wiesz….ja w takie rzeczy wierze i rozumiem brak strachu przed smiercia, ale tez nie wypowiadana na glos czasami jest od nas dalej i bardzo dobrze 🙂 No, to wysylam, moze mi sie uda tym razem.

  4. dobra dobra Marku, nie kombinuj 👿
    dasz tekst o swojej rzekomej smierci, zwiniesz interes i przestaniesz pisac? 👿

    znajde Cie chocbym musial zamieszkac w kolejnych praskich Tesco i Cie wytropic 👿

    Swoja droga w nocy ludzie zachowuja sie troche inaczej, rózne, ciekawe mysli wtedy przychodza do glowy.
    Moze i Mistrz ulegl? 😛

  5. Bede w niebie pisal popularnego bloga 😀 albo w piekle 👿 w tesco niestety nie bylem, chcialem podregulowac kierownice kluczem, odkrecilem srube ale zeby ja zakrecic tzreba bylo dwóch kluczy, wiec z ruszajaca sie na wszystkie strony kierownica musialem wracac do domu, ale ok bo deszcz zaczal padac …. tak sie wkurzylem ze w lidlu kupilem sobie pepsi i batona.,.. od jutra zaczne diete…

  6. Czyli do Ciebie Azazelu tez sie nie odzywa? to by niestety potwierdzalo wersje o jej smierci. Ale ciekawe ze skype ma uruchomiony, pisalem i nikt sie nie odzywa. GG ma nieczynne, nie wchodzi na nie bo mi sprawdzili sprytne chlopaki 👿 w sprawie smierci, to nie znamy dnia ani godziny, moze jutro? moze dzis? 🙂 pozdrówka.

  7. E Marecki,rozryczalam sie,nic ci sie nie stanie,nie ma takiej opcji,choc nie zbadane sa wyroki boskie.Bedziesz zyl dlugo,dlugo tak jak ja,chyba,ze nas ktos przedtem nie zastrzeli;)..No tak ale jak ty tak pedzisz na tym rowerze jak szatan to….uwazaj na siebie:).Co do roweru ja tez sie juz nie moge doczekac kiedy bede mogla pojezdzic.Co do czytelniczki Robaczka tak skonczylam 20lat;)dziekuje bardzo za zyczenia.i za to,ze moglam pojawic sie na twym blogu od poczatku,a musze panstwu przyznac ,ze poczatki nie byly latwe haha zwlaszcza jak kolega Marek molestowal mnie wazelina na blogu;)))(No oczywiscie,ze do konca)no chyba,ze zlapie mnie skleroza lub jakis inny gad.Co do Prawdy nadal mam nadzieje,ze nie jest tak jak myslisz:(.Powodzenia w domenach,a za gapiostwo trzeba placic,ale moze licytacja wzrosnie.A gratulacje dla pana Jacka za twa ladna strone.Pozdrawiam nowych czytelników i komentujacych. :kiss: dla ciebie Marecki.Bedzie dobrze..

Dodaj komentarz

Top