Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Lęki me.

Lęki me.

 

Wczoraj byłem na wizycie u Pani gastrolog, fantastyczna kobieta. Dostałem propozycję nie do odrzucenia, sanatorium. Warunkiem jego były jednak dodatkowe wyniki badań krwi, a jak Państwo wiecie, nie jestem wielbicielem tego zabiegu. Ba! Ja się go panicznie boję. Po przyjściu do domu z Szatańską ulgą zauważyłem że skierowanie na badanie zginęło. Jakież było moje zdziwienie i rozgoryczenie, gdy jednak okazało się że skierowanie jest, w książce od magii którą wziąłem ze sobą na wizytę u Pani doktor by mi osłodziła oczekiwanie w kolejce.


Książka o magii i nie tylko ma tytuł „Księgi bestii” i jest autorstwa Aleistera Crowleya, słynnego maga, satanisty, alpinisty i podróżnika. Jest czarna a zdjęcie Pana Crowleya nie przypomina łagodnego starca który daje dzieciom krówki, a raczej bliższe jest wizji obłąkanego, obślinionego szaleńca który wpada z brzytwą do żłobka. Czemu o tym piszę? Siedziałem w otoczeniu starszych Pan, i ledwo się opanowałem od śmiechu jak widziałem te spojrzenia, szepty i chrząkania gdy trzymałem książkę tak by wszyscy widzieli okładkę. W dodatku jeszcze dwie starsze Panie się pobiły ze sobą, bo jedna weszła bez kolejki a druga od razu się na nią rzuciła. To nie było nudne czekanie i miałem niezłą rozrywkę. Lubię czytać Satanistów, znam ich, i wolę znacznie bardziej towarzystwo człowieka który jawnie zajmuje się czarną magią bo chce się zemścić za swoje urojone czy prawdziwe krzywdy, niż hipokrytę który nienawidzi sąsiada, a w niedzielę się modli na klęczkach w kościele. To dzięki znajomemu Sataniście doświadczyłem jak niesamowicie działa magia na odległość, jak ofiara zaczyna czuć strach, zmęczenie, depresję, i jak się to skończyło wypadkiem na drodze ofiary której ręka nie wiedzieć czemu drgnęła na drodze. Nie wiedzieć? Wiedzieć, wiedzieć. Skoro możliwe są takie numery, to czynienie dobra, pomaganie innym, wpieranie, dodawanie otuchy i wiary w siebie na odległość też musi być możliwe. Jest jak najbardziej możliwe. I nie jest tak że Satanista to człowiek emanujący nienawiścią. To przeważnie wykształceni, porządni ludzi, którzy załatwiają nierozwiązywalne sprawy za pomocą siły kreacji umysłu, a żeby ją wzmocnić używają archetypu diabła. Jednak tym którym się to udaje, życie nie układa się za dobrze bo wszystko co wyszło musi wrócić. Ale o tym już pisałem nie raz, wróćmy może do atykułu.


A Pani dr? Przemiła, wspaniała kobieta, profesjonalny lekarz. Ponieważ kiedyś napisałem nazwisko lekarza który się zhańbił swoją agresją i brakiem wiedzy czyli Pan dr Sikorski, napiszmy kim jest lekarz przez duże L, oddany ludziom – Pani dr Herman.


A więc, postanowiłem że pójdę na pobranie krwi, nie będę uciekał przed swoim lękiem. Jeśli ktoś Cię goni, wyjdź mu naprzeciw, nie warto żyć na kolanach. Przy zaciskaniu paska na ręku czuję paniczny lęk że coś mi się stanie, i jestem w stanie silnego szoku. Zamieniłem te wrażenia na piękną klasyczną muzykę, wszystko w wyobraźni. Dziś rano poszedłem do gabinetu zabiegowego, i nic nie poczułem, zero szoku, mdlenia, skamlania o litość do pielęgniarki. Bałem się, ale nie tak mocno jak zawsze. Jestem z siebie tak cholernie dumny, że po śniadaniu skoczyłem do lidla nagrodzić Marusia, ma chłopak jaja. Wprawdzie jestem na diecie, ale to jest absolutnie wyjątkowa sytuacja 🙂


Ze swoich sukcesów w walce z lękami mogę wymienić pająki. Z tym lękiem pracuję w tradycyjny sposób, wyobrażam sobie że jestem pająkiem, działa. I teraz porównanie – dawniej pająk siedział na ścianie przy której stoi moje łóżko, i nie mogłem się położyć bo bałem się że skoczy na mnie jak będę spał, i pogryzie, bzdura, po co pająk miałby to robić? Ale lęki to lęki, nie ma w nich za wiele logiki. Przeważnie łapałem go na gazetę żeby wynieść na klatkę schodową piszcząc przy tym. A teraz? Siedzi na ścianie? Niech siedzi, kłade się spać, chociaż śpię z dala od ściany 🙂 chodził mi jeden po ścianie łobuz, to przebiegł mi po dłoni, wrzasnąłem ze strachu ale ręka nie drgnęła. Sukces, kolejny.


W opanowywaniu lęków należy zachowac umiar, bo może przerodzić się to w umiłowanie adrenaliny. Boję się głodnych tygrysów, ale nie mam zamiaru się z nimi spotykać. Bo po co mi to? Żyję w mieście gdzie tygrysy ogląda się tylko w telewizji, a pająki i pobranie krwi to jednak jest coś co się często dzieje. Jakiś czas temu głośna była sprawa pewnej Pani, która poszła się kąpać w Berlińskim zoo do bajorka należącego do niedzwiedzi. Tęskniła za prawdziwym samcem, czy też chciała pozbyć się lęku? Tak czy siak żaden z tych zamiarów nie skończył się sukcesem, gdyż tylko cudem przeżyła atak niedzwiedzia którego wypłoszyli pracownicy zoo. Z przerażeniem myślę że to mogła być moja czytelniczka. Tego zdarzenia dotyczy zdjęcie.

No dobra, przyznać się, która z was jest na zdjęciu? 🙂

10 thoughts on “Lęki me.

  1. Mistrzu 🙂 to ja jestem w tym bialym futerku i chcialam tylko powachac.. czy to takie straszne ? :)))…podoba mi sie ten fragment..”nie bede uciekal przed swoim lekiem. Jesli ktos Cie goni, wyjdz mu naprzeciw, nie warto zyc na kolanach” …a wiesz ja w kolejce do laboratorium gdzie pobieraja krew przepuszczam wszystkich hahaha a potem prosze o lezanke :)..moze to tylko tam potrafie odplywac hahaha :)milego weekendu Ewa

  2. To blef, zdjecie zostalo zrobione w Zakopanem w tym strumieniu przy ul. Krupówki. Strumien jak to strumien ale takie niedzwiedzie to tylko na Krupówki 🙂 Pewnie nie chciala zaplacic za pozowanie .. kwoka od nas z W-wy 🙂

  3. Ewo, dobrze wiedziec ze slabniesz na widok igly, teraz juz wiem co zabiore na randke z Toba, strzykawke a nie kwiatki 😀

  4. Nie mam pojecia ile taki niedzwiedz ma w stanie gotowosci ale duza kobieta, pojemne dupsko to i zaryzykowala 🙂

  5. Jego teren – sie mis zdenerwowal. 😉
    No ale ludzie lubia sie pchac wszedzie i czesto niszczyc naturalny porzadek. Vide – quady i motory w lasach.

Dodaj komentarz

Top