Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Stare ale jare.

Stare ale jare.


Przglądałem mój stary blog na onecie, i rozbawił mnie jeden z bardzo starych artykułów, z 15 maja 2007 roku, czyli ponad dwa lata temu. Wklejam go Państwu na umilenie tego deszczowego, smutnego, warszawskiego dnia. I proszę by przed napisaniem komentarza zapisywali go Państwo gdyż albo nie wczytuje albo w ogóle nie wpisuje komentarza. Awaria, kolejna od przeniesienia strony, nie wiem co się stało. Pewnie sZaTaN mi bruździ w sofcie 🙂 zniknął też kwiatek w prawym górnym rogu dla moich ukochanych czytelniczek, za co serdecznie przepraszam. Po prostu zniknął. Szkoda ze problemy tak same z siebie nie znikają jak ten kwiatek 🙂

———————-             ——————-        ————————                ————————-        ————-

                                               Pani snu.

     
Dziś się ledwo zwlokłem z łóżka. Leżałem, spowity snami, o 5 zadzwoniły budziki, wyłączyłem je i stoczyłem ze sobą wielką, wewnętrzną walkę. Wiem ze musze rano wstać, by jakoś wyjśc z domu, lecz pragnienie zatopienia się w ramionach Morfeuszowej, było zbyt potężne, bym mógł się oprzeć jej czarowi, i lubczykowym pokusom.

 ”Zaśnij we mnie na wieki”, szeptała chrapliwym głosem.

Zapadłem się w otchłań, wtuliłem swą głowe w jej duże, ciepłe piersi ze sterczącymi sztywno sutkami, wznoszącymi się w niebo niczym anteny, wysyłajace rozpaczliwe fale pożądania w kosmiczną, niezgłębioną, i chłodną emocjonalnie czerń. Wtuliłem się, czułem jak moje trzewia ogarnia senny ogień, swą dłoń położyłem na zgrabnych i twardych pośladkach Pani snu, a drugą swą dłonią delikatnie wodziłem po jej udach, koncentrując się na ich wewnętrznej stronie, po której raz przejezdzałem cała dłonią, a raz wodziłem delikatnie palcem, czujac wstrząsający dreszcz rozkoszy uda, przenikajacy do głębi mojej ogarniętej sennym szałem jaźni.

„Zaśnij we mnie na wieki”, szeptała chrapliwym głosem.

„Dobrze” odszepnąłem, po czym wpiłem sie swoimi miesistymi i pełnymi wargami w jej wiśniowe wargi, wsunąłem swój język w jej gardło, czerpiąc z niego siłę do pełni uczuc, których doznawało jako i moje serce, jako i dusza.

„Zaśnij we mnie na wieki”, szeptała chrapliwym głosem.


„Spoko” – złapałem ją za piersi dwoma rękoma, i mocno je miętosiłem, dysząc senną namietnoscią, językiem lizałem sutki, przygryzałem je na przemian delikatnie i mocno, ssałem, pieściłem jak tylko najlepiej umiałem. Oddałem swe ciało i swą duszę na wieczną służbę rozkoszy. Moje płuca pracowały jak miechy, dyszałem zadzą usmiercenia pragnienia, które pojawiło się w moim brzuchu i pulsowało wiecznym ogniem niezaspokojenia w mych trzewiach. Każde spojrzenie, odgłos ukochanej, zrzucał na mnie tony napalmu rozgrzewajacego mnie, i tak już do granic możliwosci goracego. Szacunek i miłość, wieczne oddanie mej Pani pulsowało w mej duszy.

„Zaśnij we mnie na wieku”, szeptała chrapliwym głosem.

„Przestań się powtarzać, suko” – złapałem ją za długie, czarne, geste i błyszczace pięknem porannej rosy włosy, odblaski słońca rzucały cień na moje spocone, drgajace w rozpaczliwych skurczach namiętnosci ciało, rzuciłem Panią snu brutalnie na łóżko, rozchyliłem uda, i wszedłem w nią z całych moich sił, sił mojej duszy, ciała, umysłu, siły mojej namietnosci. Nasze krzyki ekstazy wymieszały sie z naszymi ciepłymi oddechami, upajałem się ich jaśminowym zapachem i smakiem, nasze bicia serca zamieniły się w jedność. Biły w tym samym, szybkim rytmie miłosnego amoku.

Złapałem ją za włosy, by mi patrzyla w oczy, wygiąłem swoje ciało w łuk, i jęknąłem rozkosznie tuląc ją do siebie z całych sił, rozkosznie się o nie ocierając. Było Bosko, szepnąłem „kocham Cię”….

….zasypiałem, i przewracajac się na bok, nadziałem się na mój poranny wzwód, wrzasnałem z bólu i się obudziłem….

No ok kochani, to ja jajeczniczkę lecę robić, miłego dnia.

—————–        —————————–                     ——————————-            ——————————–

Ponad dwa lata – a ja się nic wcale nie zmieniłem 🙂

33 thoughts on “Stare ale jare.

  1. No patrz Marecki to już dwa lata męczymy się z Tobą 😆 (żarcik)..Ale zleciało niesamowite..tak masz racje stare ale jare.To były czasy 😆 U Robaczka to już ponad 40 lat i nic się nie zmieniłam :whistle: Bużka.

  2. Ewa..Nie myj okien bo…będzie padało.Tak mówili..Nie masz nic innego przyjemniejszego do roboty 😆 O tak Ewa,żebyś wiedziała stare,ale jare i nawet dodałabym,że nie do zdarcia 😆 Pozdrawiam.A ja idę po obiad do sklepu..

  3. Robaczku ale nie mam zamiaru przeszkadzać deszcowi 😀 😀 😀 niech sobie pada ja sobie myję okna i jest git! 😀 ..zaraz będzie padać i u mnie mam nadzieję że nie będzie mi rozmazywać mojego wycierania bo się wścieknę i zacznę afirmować słońce:D 😀 😀 musimy pójść na kompromis jak ja bedę sprzątać to niech sobie pada a jak myję to niech chcwilę poczeka i odpocznie…cooo Ty na to 🙂 prawda że jestem bardzo tolerancyjna 😀 😀
    Robaczku tylko pamietaj licze na Twoje wsparcie w pokazaniu co to znaczy „nie do zdarcia” 🙂 paaa

  4. noooo tam wyladujesz :woohoo: ale Ciebie nic nie uratuje :pinch: pomyśl najpierw o jakimś wygodnym łóżeczku :woohoo: :X
    pa :kiss:

  5. tak wiem o tym :cheer: ale zadzwoń przed bo Twoje czytelniczki już dawno odpoczywają i nie odbirają telefonoów :0 zadzwoń do takiego zakładu i zamów łózeczko na ten dłuuuuuugi sen tam się z nimi spotkasz 😀 już zmykam bo mi za bardzo przepona pracuje 😉 pa

  6. Oj nieładnie !
    Niedobrze !
    Źle !
    Bardzo źle !

    Cztery razy sugeruje się tu czerwonym wyróżnionym tekstem śmierć czytelnikom !!!!!
    Czy ta sugestia wyszła przez przypadek czy świadomie ?

    I na koniec cytat z Mistrza:

    „[b]Bycie moim wiernym uczniem to chyba większa głupota niż włożenie głowy w
    paszczę głodnego lwa[/b]”.

    Ps. Zastanawiam się czy to żarty czy na serio ? :s

  7. gdyby nie moja spaczona wizja :)świata musiałabym powiedzieć,że prawdziwy poeta to poeta cierpiący:-)gdyby nie jego cierpienie nie mógłby poruszyć innych swoją twórczością,wesołe wierszyki raczej nie wzruszają 🙂

  8. Cierpiacy poeta to człowiek ktory się nie rozwija, tylko ekscytuje swoim cierpieniem a jego słuchacze się ekscytuja jego cierpieniem.

  9. i taka właśnie jest ta moja spaczona wizja,cierpienie poety to pułapka,i jeszcze zaraża innych,w cierpieniu nie przepływa żadna dobra energia to zastój i pustynia,bezruch,zostawiłam kiedyś smutnawego poetę na godzinkę by sobie napisał wiersz gdy wróciłam był w depresji,zarażał smutkiem,a jak zaczął się po dwóch godzinach śmiać to dopiero zaświeciło słońce,gdy wesoły poeta 🙂

Dodaj komentarz

Top