Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Przepaść

Przepaść

Jaka jest różnica między czlowiekiem przebudzonym, a tym który jeszcze śni swój straszny, pełen koszmarów sen nazywany naiwnie „prawdziwym życiem”? W zewnętrznym wyglądzie – żadna. Te samo mięso, trochę inaczej wymodelowane, jedno bardziej pasujące do panujących aktualnie w tym społeczeństwie i tradycji tredów piękności, inne mniej. To co ich różni to świadomość, a tą czasami wprawny obserwator zauważy w oczach. Potwierdzi to każda naga, szczupła i piękna Pani w mojej kawalerce autorowi niniejszego artykułu w oczy. Błyska.

Różnica w spojrzeniu na świat jest przytłaczająca.  Gdy zwykły człowiek patrzy na innych, ocenia przede wszystkim ich wygląd, na którym bazuje całe jego widzenie tej osoby. Potem pozycję społeczną, czyli czy jest szefem czy pracownikiem, a może robolem? Zamożność którą porównuje do średniej statystycznej i do znajomych, co pozwala sklasyfikować finansowo daną osobę, to jak inni na tą osobę reagują (bardzo ważna informacja na której to tworzymy wizerunek badanego człowieka, skoro ludzie których cenimy go/ją lubią, tzn że jest warty lubienia, jak nie lubią to mamy silną tendencję do nielubienia). Gdy poznamy testową osobę w grę wkracza aktywnie nasze ego i pierwsze na co patrzy to jak dana osoba się do nas odnosi, czy dobrze czy źle, oraz na zgodność poglądów politycznych, religijnych, społecznych.  Gdy badany obiekt daje nam do zrozumienia że jesteśmy fajni, mądrzy – sami oceniamy go dobrze, jako mądrą, głęboką osobę, bo tylko mądra osoba jest nas w stanie tak dobrze ocenić (ha ha). Gdy nie zgadza się z nami albo krytykuje, oceniamy go negatywnie, nienawidzimy.

Do tych opisanych wzorców dochodzą jeszcze informacje podświadome – zapach, feromony, mowa ciała pokazująca prawdziwy a nie symulowany stan psychiki, i nazwijmy to promieniowaniem aury która ma największy wpływ na nas, a o którym to zjawisku pisałem wiele razy. W skrócie – ktoś wierzący że jest nikim, zerem, promieniuje tym i inni to odbierają, tak właśnie go traktując, jak zero. Gdy szanujemy siebie, inni ludzie to czują i nas szanują. Gdy mamy podświadome poczucie winy, czyli zrobiliśmy komus kiedyś świństwo i wyparliśmy to ze swiadomości, i wierzymy że szanujemy siebie, inni zareagują nie na to co nam się wydaje, a na stłumione poczucie winy, i nam przypieprzą co powoduje lament do Boga, za co, czemu, i tak dalej. Przykładów ludzi którzy wpływali aurą na innych jest trochę w historii, np. Hitler oprócz tego że był słabowitym kurduplem z niekończącym się nigdy wzdęciem (kochał słodycze które powodują wzdęcie, a autor niniejszego artykułu ten gastrologiczny problem zna doskonale z autopsji, niestety) był idolem dla milionów kobiet które błagały go w listach o zostanie ojcem ich dziecka. Kobiety przy Hitlerze wpadały w religijny amok uwielbienia, mężczyźni, Ci najsilniejsi i z twardymi osobowościami natychmiast ulegali przed ta aurą pełną mocy i rzekomego braterstwa. Te wszystkie odczucia działy się zanim Hitler zaczynał przemawiać, co czynił też genialnie. Wystarczyło spojrzenie Fuhrera, i najsilniejszym ludziom miękły nogi, z uwielbienia, znacznie rzadziej ze strachu.  Podobnie było ze Stalinem, jeszcze mniejszym kurduplem niż Fuhrer tysiącletniej rzeszy, który w dodatku miał uschniętą rękę i całe lico miał w krostach. Radzieckie towarzyszki w ilości kilkudziesięciu milionów mdlaly z rozkoszy słysząc głos towarzysza Stalina, ojca narodu w radiach. Umierały z głodu i od tortur w kazamatach służb bezpieczeństwa, ale do końca były wierne swemu duchowemu małżonkowi i ojcu narodu radzieckiego, towarzyszowi Stalinowi, pseudo z czasów gdy ojciec narodu w młodości napadał i obrabowywał pociągi z  pieniędzmi – „Koba”.

Jednak zdolność wpływania aurą na innych opanowało bardzo niewielu ludzi, i dzięki Bogu. Z tego też powodu śmieszne jest twierdzenie psychologów o wpływie wodzów na tłum przez gesty. Żadne gesty nie sprawią tego co tysiące razy zrobił Hitler – 1944 rok, grudzień. Sytuacja  III rzeszy beznadziejna, nawet bomba atomowa juz by ich nie ocalila od totanej klęski. Zrozpaczony generał w kwaterze głównej Hitlera po krótkiej rozmowie nabiera fanatycznej wiary w zwycięstwo. Frontowy generał, wiedzący że klęska to tylko kwestia czasu, widzący ogrom porażki każdego dnia i stosy trupów niezwyciężonej armii Niemieckiej. I taki człowiek doznał zmiany poglądów o 180 stopni po spojrzeniu w oczy Fuhrera. Gesty? Na pewno nie. Aura moi drodzy naukowcy, tylko że w nią nie wierzycie bo na razie nie ma urządzeń którymi można ją zmienić. Ale będą. Tak więc to nie tylko gesty moi Państwo, a człowiek który widzi energię człowieka dokładnie wie czym oszukali miliony swoich „fanów” i jaka cenę „fani” zapłacili za ulegnięcie oszustwu, i nadal ją płacą w kolejnych inkarnacjach.


Ale wróćmy do tematu.


Człowiek zwykły, nieprzebudzony, w trakcie swojego życia, niezaleznie od swojej pozycji, ciała, wieku i wszelkich innych uwarunkowań doznaje emocji powstających w zetknięciu ze światem zewnętrznym. Emocje te traktuje jako jedyną prawdę o zjawisku. Jeśli ktoś go denerwuje, uznaje to za prawdę o tym człowieku – jest denerwujący. Jesli kimś gardzi, to uznaje go za godnego pogardy. Jeśli lubi, uznaje za sympatycznego.

Człowiek który doznał najmniejszego choćby przebudzenia, traktuje swoje emocje powstające w trakcie obcowania ze światem zewnętrznym jako tylko swoje własne uwarunkowania, powstałe w trakcie wychowywania i nie tylko. Nie traktuje ludzi i rzeczy tak jak sugerują to pojawiające się emocje, przygląda się im i stara się dociec skąd się one biorą, jaka jest ich przyczyna? Czemu się pojawiły własnie w zetknięciu z danym człowiekiem? Jakie skojarzenie z przeszłości je wywołało? Czy to ten człowiek jest podły albo wspaniały czy też tylko moje wyobrażenia o nim są takie?

W ten sposób człowiek przebudzony nie staje się więźniem swoich emocji których nie rozumie, a staje się ich Panem. Człowiek zwykły jest niewolnikiem impulsów emocji, których nie rozumie. Spytaj się człowieka będacego w jakichś emocjach czemu je odczuwa? Skąd się biorą? Nie zrozumie Twojego pytania, zgadłem? No jasne że zgadłem. Skoro sa emocje to znaczy że muszą być, i tak myśli 99% ludzi. Bogu dzięki że są ludzie którzy myślą inaczej niż przeciętniacy. Skoro człowiek nie latał, to znaczy że tak ma być? Bracia Wright udowodnili że nie. To że tylko ogień daje światło znaczy że musi tak być? Edison udowodnił że nie. A czy głos ludzki ma swoją mniej więcej określoną donośność? Tesla (okradziony przed Marconiego z tego patentu do 1943 roku) udowodnił że nie wymyślając radio. Dzięki ludziom którzy nie wierzą w to co jest jako ostateczność, i mają cele wykraczające poza jedzenie, kopulowanie i defekowanie, w najdalszych zakątkach planety można wejść na internet, posłuchać moich nagrań jaki jestem elokwentny i jaki mam seksowny głos (dział audio), obejrzeć mnie (dział video) w akcji z workiem bokserskim (silny, brutalny facet co umie wlać na klanie niepokornej kobietce, a konkurentowi strzelić w pysk) i jak głaskam i pieszczę Św pamięci Hanię (wrażliwy, romantyczny, uczuciowy, czuły, nie szczędzący komplementów) i zapłonąć do mnie afektem miłosnym. Można podziwiać, a także krytykować, aby później w skrytości ducha tęsknic za takim facetem, i w trakcie bycia z mężem wyobrażać sobie na jego miejscu Mistrza… gdy Twoja kobieta zamyka oczy w trakcie, juz wiesz czemu… po prostu we mnie jest sex…

Ale dość tego nachalnego, różowego PR, wróćmy do różnic duchowych.

Przebudzona osoba widzi że dążenie za reklamami i pragnieniami, jest bez sensu gdyż każde zaspokojone pragnienie rodzi kolejne, i ten wyścig nie kończy się nigdy. Po co więc brac udział w konkursie, skoro się wie że wygrać się nie da bo jest „ustawiony”? No właśnie. Tej refleksji brak osobie śpiącej. Przebudzona osoba widzi też że każdy człowiek ma Ego, i jest tak naprawdę egoistą i nie ma czynów bohaterskich. Wszystko ma swój powód i przyczynę. Ktoś kto się poświęca dla innych wcale nie jest dobry, a robi to by sie dowartościować, udowodnić coś sobie, albo uwierzył że za to go czeka nagroda czy też szereg innych, bardziej skomplikowanych motywacji które zawsze opieraja się na własnym interesie. Gdzie tu bezinteresowność?


Przebudzona osoba śmieje się idei państw i patriotyzmu. Kiedyś w miejscu tego państwa było inne państwo i inna religia a za ileś lat będzie znowu inne. Warto więc święcie wierzyć w coś co przeminie? Przebudzona osoba ryczy ze śmiechu widząc wodzów, papieży, przywódców religijnych czy znane gwiazdy które sa fanatycznie czczone przez ludzi będących w niemalże religijnej ekstazie. Nie znają siebie, nie wiedzą co tu robią, i czczą kogoś kto też tego nie wie ale został ogłoszony świętym, wielkim, czy bardzo znanym albo pięknym czy mądrym. To w nas jest największe Piękno, i warto poświęcić swój czas by je poznać, zamiast wielbić znanego aktora czy muzyka. Tłum wierzy że kupując ipoda będzie fajny, doceniony bo tak mówią w reklamach. Jest to dla osoby przebudzonej szok, jak można być takim głupkiem. Ano można, można. Każda struktura w którą mocno wierzy osoba śniąca, jest pusta dla osoby przebudzonej. Małżeństwo, religia, kwestia dzieci, aborcji, eutanazji, to wszystko jest tymczasowe i pozbawione głębszej nuty. Ktoś kto rozumie że zył setki jeśli nie tysiące razy, nigdy nie da się namówić na głupoty które naiwnie łyknie osoba śniąca. Raz byłem Żydem, raz Afroamerykaninem, teraz jestem Polakiem. Więc kim jestem? Ja jestem Mistrzem, a Państwo kim jesteście tak naprawdę?

59 thoughts on “Przepaść

  1. a „przebudzona” osoba nie śmieje się z patriotyzmu, polityki czy religii. Przebudzona osoba potrafi być obiektywna wobec wszelkich przejawów uzurpowania sobie prawa do opiniowania czegokolwiek. Osobiście chętnie czytam, słucham i analizuję wszelkie „światopoglądowe” wywody i nie traktuję tego jak bzdury tko jak doświadczenie

  2. Aura hitlera to mit.
    Propagandyści dbali o oprawę wieców.
    Sztandary, zwarte kolumny mas, pochodnie, odpowiednia muzyka to wszystko tworzyło specyficzną atmosferę faszystowskich wieców. Dokładał się do tego narastający kult jednostki.
    hitler, w sposób wyrachowany, wykorzystywał egoizm i miłość własną tłumów.
    [b]To na tym sprzężeniu zwrotnym między nim a tłumami które nakręcał w nacjonalistycznym samouwielbieniu, wyrosła jego pozycja i jego postrzeganie przez masy.[/b]
    To stara psychologiczna zagrywka stosowana choćby przez wiele kobiet wobec swoich mężów.
    hitler kadził tłumom i wszyscy wiedzą co z tego wyszło.

    [b]Współczesny obserwator starych kronik z mussolinim czy hitlerem widząc ich „płomienne” przemówienia pełne „patriotycznych” uniesień i buńczucznych gestów zdrowo reaguje śmiechem na ten zaiste żałosny spektakl.
    Zero aury.[/b]

  3. Źle napisałem Aniu. Nie silna osobowość bo to oznacza co innego, a osobowość która już jest rozwinięta znacznie wiecej niż przeciętna.

  4. Nie Aniu, cała kultura i to co widzimy to jest jedna wielka parodia. To budzi śmiech a nie żadne doświadczenie, to juz przerabiałem setki razy w innych życiach, widocznie inni muszą dopiero to poznac.

  5. „Ktoś kto rozumie że zył setki jeśli nie tysiące razy, nigdy nie da się namówić na głupoty które naiwnie łyknie osoba śniąca. Raz byłem Żydem, raz Afroamerykaninem, teraz jestem Polakiem. Więc kim jestem? Ja jestem Mistrzem, a Państwo kim jesteście tak naprawdę?”

    Po tych słowach mogę powiedzieć tylko jedno – [b]jesteś Marek cholernym śpiochem a nie osobą obudzoną[/b] !
    Wybij sobie z głowy reinkarnację, bo to horrendalne zbrodnicze kłamstwo.

    [b]Żyje się tylko raz i należy to życie należycie docenić a nie relatywizować go.[/b]

    Sensem życia jest miłość, także miłość między mężem a jego roztyłą żoną z celulitisem.
    Wiele rzeczy zabija miłość.
    Ci co śpią nigdy jej nie zaznają, a jeśli już to szybko ją stracą.

    [b]By zyskać wszystko trzeba wszystkiego się wyrzec.
    Albo ego albo miłość.
    Albo ego albo jedność.[/b]

    Wszystko jest w naszych rękach.

  6. Kobieta to tylko płeć, ciało. Nie jesteś kobietą moja droga, jestes czymś znacznie wiecej gdyz ciało zjedzą robale i płeć diabli wezmą 🙂

  7. To nieprawda 34 co piszesz. Aura Hitlera była nieprawdopodobnie potężna, zaprzeczaj tysiącom relacji, wspomnieniom z poprzednich żyć i zwyklej psychologii, w końcu Ty wiesz lepiej że aura nie istnieje więc to musiało być co innego 🙂 oczywiście propaganda była też (książkę polecam Igora Witkowskiego o propagandzie 3 rzeszy) ale nigdy zadna propaganda nie wypromowałaby do roli prawie Boga zwykłego kurdupla bez charyzmy.
    Stalin w młodości w więzieniu, w kilka chwil je zdominował – nasyłał na siebie osiłków 🙂 to nie aura? a więc co? jak chudzinka z chromą ręką by w celi sobie poradziła z najgorszymi zbirami? ludzie wspominają, nieliczni – spojrzenie w jego żółte oczy odbierało wszelkie siły do oporu. Propaganda? 🙂

  8. Dokładnie, to budzi śmiech, a czasem zdenerwowanie jeśli komuś nie da się tego przetłumaczyć i jeszcze ma mnie za jakiegoś idiotę 🙄

  9. Przez to że wiem o reinkarnacji, a nawet poznałem wiele swoich wcześniejszych życ i osobowości, żyję na luzie którego nie da Ci nic innego i którego nie jesteś w stanie sobie nawet wyobrazić. Śmierć nie istnieje, jest tylko nauka i wzrost świadomości, miłości. Dzięki tej wiedzy nie zamartwiam się tym czym inni ludzie, a mam energię i siłę na rzeczy wartościowe, słuszne i zbawienne 🙂

  10. A JP2? On też miał silną aurę, pod jej wpływem ludzie zdrowieli albo czuli tą niesamowitą energię. Mówią, że to dlatego, że jest święty itd, a ja mówię, że to przez aurę.

  11. Ja wcale nie twierdzę że aura nie istnieje.
    Na co dzień widzę efekty jej działania.
    Są tacy co twierdzą że to z aury, z kierunku prawej półkuli mózgu wychodzi łącznik (spinacz) na wysokość ok. 3 m do czegoś co przypomina chmurę a może być przejawem zbiorowej świadomości.

    Ps. hitler był cały czas na specyficznych narkotykach to też może tłumaczyć jego wpływ na ludzi, spojrzenie w oczy naćpanego szaleńca może obezwładniać.
    Ja ponoć też to potrafię, wiem to z relacji bliskich osób. Pewne stany emocjonalne wyzwalają w oczach magiczne, hipnotyczne moce. 8)

  12. Wpiszę się jeszcze raz, bo chyba się nie wczytało: Czy choćby najmniejsze przebudzenie wpływa w jakiś sposób na nasze przyszłe, ewentualne wcielenia? Ta wiedza się zachowuje? Czy znowu pod górkę?

  13. Zawsze zapisuj tekst przed wysłaniem 🙂 to że dostapiłeś przebudzenia, oznacza że już wykonaleś gigantyczną pracę, wcześniej. Żyłeś i próbowałeś wielu sposobow na szczęście, nie zdały egzaminu więc teraz zbierasz efekty tej wiedzy, po prostu nie chce Ci się wchodzić w rejony gdzie juz byles i nie doznałeś spełnienie. I dobrze, to oznaka rozwoju. Wiec przebudzenie nie tylko ze jest skutkiem poprzednich żyć, ale tez oczywiście wpływa na nastepne pozytywnie, aż w końcu trafiasz w dziesiątkę, dostępujesz oswiecenie, wszelkie bzdury i demony znikaja i pojawia się… czysta miłość 🙂

  14. 34 interesowales sie kiedys budowa ciala ludzkiego, przyrodą? na pewno tak. jak myslisz, czy takie skomplikowane urządzenie jakim jest natura mogło powstac z przypadku? a jesli tak, musiało powstać z materii, więc skąd ta materia?

  15. Nie tylko te problemy mam. Takze oko ostatnio mi dokucza i szereg innych uprzykrzających życie łobuzów. I co z tego? skąd wiesz czy siedząc na kiblu i popierdując nie czuję się wolny i szczęśliwy, kiedy ktoś inny, zdrowy piękny bogaty i przystojny będąc na Majorce wśród pięknych kobiet, nie dostrzega tego co ja dostrzegam?

  16. Co ma piernik do wiatraka ?
    Skąd materia ?
    Ponoć z wielkiego wybuchu.
    A co wcześniej ?
    Któż to wie.
    Koncept Boga nie jest żadną odpowiedzią.
    Niczego nie tłumaczy a krańcowo komplikuje rzeczywistość.
    Teza że bóg istniał zawsze jest znacznie mniej prawdopodobna do tego że zawsze istniały osobliwości generujące materię.

  17. Problem z oczami zaczął się ewidentnie u Ciebie po wymianie monitora na monitor LCD. Jest to o tyle dziwne że to tradycyjne monitory mają zły wpływ na wzrok.

    Proponuję wszystkim czytelnikom Mistrza myśleć o jego wyleczonych oczach.
    Dokonajmy zbiorowego uleczenia na odległość mocą naszych aur ! 8)

    [b]Niech stanie się cud ! [/b]

  18. Koncept reinkarnacji i karmy służy na tym padole bardzo złej sprawie zniewalania ludzi. Jest to o rząd wielkości bardziej zjadliwe i bezczelne opium dla mas niż opium watykańskie.

    Kto miałby zorganizować, nadzorować i podtrzymywać to ultra skomplikowane, anaturalne horrendum ?!
    Czy chcemy czy nie chcemy wracamy więc do koncepcji bozi która organizuje horrendum o nazwie reinkarnacja.
    Bozi niby dobrej która wie że tworzy narzędzie legalizacji pasożytniczych kast i zniewalania setek pokoleń !

  19. Idee reinkarnacji są piękne i braterskie, ale kapłani z każdej idei zrobią podwaliny do mordowania i okradania ludzi. Reinkarnacja jest jedyna ideą mającą sens dla duszy ludzkiej, zrobiłęś źle? nie ma wieczności w piekle, jest za to doswiadczenie na własnej skórze tego co zrobiłem innym. W ten sposób się uczymy az osiągamy oświecenie.

  20. 34 napisałeś „Skąd materia ?
    Ponoć z wielkiego wybuchu.” Haha i wierzysz w jakiś wielki wybuch? Myśl, zamiast łykać takie bzdury! 🙄
    Co do reinkarnacji… Wyobraź sobie, że wszechświat jest nieskończenie wielki i jeszcze się poszerza. Czy jest możliwe żebyś się nie urodził w niekończenie wielkim zbiorze, który zawiera wszystko? Odpowiedź jest prosta. Nie jest możliwe żebyś się nie urodził. Powiesz, ze jest możliwe bo Twoja matka mogła umrzeć albo poronić jak była w ciąży. I ponownie, czy jest możliwe żebyś się nie urodził? Nie, urodziłbyś się z innej matki, inaczej byś wyglądał, byłbyś kimś innym ale byś był. To jest logiczne i proste rozumowanie, a świadczy ono o reinkarnacji i nie musi do tego istnieć Bóg. Wystarczy, że istnieje materia, z której się składamy i złożymy się z niej znowu. A porządek w jakim to powstaje to Wyższa Inteligensja i niekoniecznie to musi być stwórca. Po prostu siła, energia i zasady fizyki, które ustalają jaki będzie ten świat.

  21. i zasady fizyki, które ustalają jaki będzie ten świat. Nikt tego nie musiał wymyślać, moze po prostu nie da się inaczej w tak uwarunkowanym świecie?

  22. Oj Olo, Olo !

    Jakże głęboko się mylisz !
    Jedyną współcześnie akceptowaną teorią prapoczątku obserwowanego przez nas wszechświata jest teoria Wielkiego Wybuchu.

    Wszechświat ten porządkują prawa fizyki ale i tak jest on skazany na chaos wynikający z niejednorodności osobliwości przed WW i nieuniknionej niejednorodności podczas WW.
    A gdyby nawet założyć absolutną jednorodność WW to początkowe okresy procesji wszechświata musiały te niejednorodności generować choćby przez nieuchronne kolizje skupisk pramaterii.
    Do dziś dowodem na tą niejednorodność są choćby zderzenia galaktyk.
    Ewolucja wszechświata pogłębia tylko ten proces – wybuchy supernowych, ultranowych, skupiska czarnych dziur w centrach galaktyk, ciemna materia, to wszystko pogłębia niejednorodność.
    Pobieżny zachwyt nad rozgwieżdżonym niebem ma się nijak do wiedzy o uniwersum.
    Rozumiejąc to trudno dostrzegać w tym chaosie boski plan.

    [b]Ilość szczegółów jakie składają się choćby na danego człowieka i jego rodowód jest tak wielka że równa jest nieskończoności.[/b]

    [b]Układ nieskończony nie wygeneruje dwa razy tego samego nieskończonego układu.
    Nie mówiąc o generowaniu go tysiące razy.[/b]

    Nawet jeśli założymy że gdzieś powstanie kopia danej jednostki, tożsama we wszystkich szczegółach, co do atomu i układu ładunków w neuronach. Jeśli życie tej jednostki, jej otoczenie, historia, wspomnienia będą identyczne, a to wymagałoby powtórzenia układu w skali co najmniej układu słonecznego z którego wywodzi się jednostka, czyli powtórki całej historii, wiernej kopii wszystkich istot, historii geologicznej, układu kraterów na księżycu, itp. itp. itp.,
    [b]TO NADAL TO BĘDZIE TYLKO KOPIA A NIE AUTENTYCZNA PIERWOTNA ISTOTA. NIE BĘDZIE ZACHOWANIA OSOBOWOŚCI PIERWOTNEJ ISTOTY W ŻADEN SPOSÓB ! [/b]

  23. [b]Ilość szczegółów jakie składają się choćby na danego człowieka i jego rodowód jest tak wielka że równa jest nieskończoności.[/b]

    [b]Układ nieskończony nie wygeneruje dwa razy tego samego nieskończonego układu.
    Nie mówiąc o generowaniu go tysiące razy.[/b]

    Nawet jeśli założymy że gdzieś powstanie kopia danej jednostki, tożsama we wszystkich szczegółach, co do atomu i układu ładunków w neuronach. Jeśli życie tej jednostki, jej otoczenie, historia, wspomnienia będą identyczne, a to wymagałoby powtórzenia układu w skali co najmniej układu słonecznego z którego wywodzi się jednostka, czyli powtórki całej historii, wiernej kopii wszystkich istot, historii geologicznej, układu kraterów na księżycu, itp. itp. itp.,
    [b]TO NADAL TO BĘDZIE TYLKO KOPIA A NIE AUTENTYCZNA PIERWOTNA ISTOTA. NIE BĘDZIE ZACHOWANIA OSOBOWOŚCI PIERWOTNEJ ISTOTY W ŻADEN SPOSÓB ! [/b]

  24. I pamiętaj o jednym !
    [b]Wszechświat wydaje się nam nieskończony ale w istocie jest ograniczonym i skończonym układem.[/b] Wszak wiek wszechświata nie jest nieskończony tylko liczy marne kilkanaście miliardów lat.
    Jeśli rozszerzanie uniwersum się nie zatrzyma gwiazdy wypalą się a przestrzeń zaludniać będą martwe skały.
    Jeśli dojdzie do kolapsu wszechświata to odtworzy się osobliwość i za nie wiadomo jak długi czas może dojdzie do kolejnego WW. W takich warunkach zaiste nie ma warunków do życia jakie widzimy i powtarzania w nieskończoność prób odtworzenia danych jednostek w celach inkarnacyjnej pankosmicznej resocjalizacji. 8)

  25. „Jedyną współcześnie akceptowaną teorią prapoczątku obserwowanego przez nas
    wszechświata jest teoria Wielkiego Wybuchu.:” To nie ma akurat najmniejszego znaczenia, ponieważ kiedyś jedyną dopuszczalną teorią o Ziemi był geocentryzm. Nagle okazało się, że to Ziemia krąży wokół Słońca. Nasza dzisiejsza nauka jest taka, że ludzie za jakieś np 200 lat będą się z nas śmiali, tak jak my się śmiejemy, że ktoś wierzył kiedyś w różne rzeczy. Zadam kilka pytań. Skoro był wielki wybuch to skąd my o tym wiemy jak to było tyle lat temu? Co było przedtem? Skąd wiemy, że to Bóg nie spowodował wielkiego wybuchu? Takich pytań można zadać tysiące. Ja uważam jednak, że nie mamy prawa wiedzieć co było jak jeszcze nie było naszego gatunku. Możemy wiedzieć np że były dinozaury bo mamy ich kości itd. Ale nie możemy wiedzieć, że był wielki wybuch. Tym bardziej, że to jest tylko TEORIA wielkiego wybuchu. Gdybyśmy wiedzieli, że tak było nie mówilibyśmy o teorii. Zresztą… w jaki sposób Wielki Wybuch wyklucza reinkarnację?

  26. Szansę na ograniczoną formę boskości i coś co tłumaczy doświadczenia i zjawiska postrzegane podczas OBE, zjawiska paranormalne, wizje poprzednich wcieleń itp., widzę w ultra zaawansowanej technologii cywilizacji powstałych podczas życia pierwszej generacji gwiazd (słońce to gwiazda drugiej generacji), która jest w stanie tworzyć pozaczasową matrycę na choćby nasze jaźnie.
    Pankosmiczny Matrix się kłania ! 8)

  27. Gdybyśmy wiedzieli, że tak było nie mówilibyśmy o teorii. Zresztą… w jaki sposób Wielki Wybuch wyklucza reinkarnację?

    Dalej mamy teorię ewolucji. Niby też teoria, ale potwierdza potwierdza ona reinkarnację. I jest jedyną teorią dopuszczalną przez naukowców. Każdy gatunek się rozwija. Modyfikuje geny w ten sposób, że zmienia coś co było do dupy. To samo dzieje się z duszą. Dusza ewoluuje. Reszta tego co napisałeś czyli o tej ilości szczegółów itd… Właśnie w tym rzecz, że ja nie jestem sobą jako postać cielesna. Ja jestem kimś więcej, obserwatorem z tego ciała. Do mnie trafiają bodźce z niego, myśli itd. I chociaż szczegółów jest dużo to ta podstawowa osoba czyli ja mogę się urodzić w zupełnie innym ciele. Składamy się z atomów, z których składał się kiedyś np dinozaur. Węgiel, wapń itd to nadal te same pierwiastki. Pijemy tą samą wodę itd. Nadal musimy istnieć i kiedyś istnieliśmy. Bez tego nie byłoby rozwoju.

  28. Wszechświat musiał istnieć zawsze. Tak naprawdę nie znamy wieku wszechświata. Możemy znać wiek najbliższego nam otoczenia we wrzechświecie. Ale to tak jakby badać wiek nowego pokoju dobudowanego do starego domu. Wszechświat cały czas się rozszerza. Nawet jak jest skończony to rozszerza się… Pozatym trzeba być bardzo naiwnym i niedouczonym żeby uważać, że jesteśmy w tym wrzechświecie sami. tak samo jak niemożliwe jest żeby nasze życie nie miało sensu. Jednak nauka tego nie wyjaśnia, to wyjaśnia tylko logika. A bez reinkarnacji nasze życie nie miałoby sensu. W takim razie po co żyjemy? Wyobrażasz sobie żebyś nie żył? Nie, bo tak się nie da.

  29. Aha i jeszcze jedno. Teraz tak sobie pomyślałem. Wszechświat jest nieskończony bo rozszerza się i nigdy nie dotrzemy na jego koniec. Nawet jak byśmy wynaleźli maszynę lecącą z prędkością światła to nie dotrzemy na koniec wszechświata. A szybciej od światła się nie da lecieć.
    Teraz wyobraź sobie, że nie żyjesz. Co wtedy sobie wyobrażasz? Że będzie czarno, nie będziesz nic czuł itd? Nie tak nie będzie. Nie ma czegoś takiego jak NIC. To jest tylko abstrakcja. W rzeczywistości nie istnieje coś takiego jak nic, zawsze jest coś. Jak umrzesz to nie będzie nic? Nie może bo „nic” nie istnieje! Tak samo jak nie istnieje data powstania wszechświata. On był zawsze i to jest dla nas niepojęte naszym umysłem, ale… czas nie istnieje tak naprawdę. Czas wymyślili ludzie jako jednostkę miary. Przemyśl to. Bo jak narazie to wydajesz mi się być kolesiem, który stara sobie udowodnić, że nic nie ma i w ten sposób wytłumaczyć swoje niepowodzenia.

  30. Dyskutujcie chłopaki, dyskutujcie. Ja umieram ze strachu na widok takich dyskusji, bo czas stracony, myszka od kliknięć sie psuje, a każdy i tak wierzy w co wierzył 🙂

  31. Olo, dzięki ! Nieźle się uśmiałem.
    Masz dużo w sobie gorliwości neofity ale mało precyzyjnego wnioskowania.

    1. Z przesunięcia w podczerwieni znamy prędkość rozszerzania się galaktyk.
    2. Zaobserwowany ruch galaktyk ewidentnie odbywa się z jednego centrum.
    3. Ekstrapolując obecną prędkość ucieczki szacuje się wiek wszechświata.
    4. O wielkim wybuchu zaświadcza promieniowanie reliktowe, które jest jednoznacznym fizycznym dowodem na WW.

    Olo niektórzy twierdzą że Bóg kule nosi. Może i wybuchy są jego sprawką. 😉

    Prędkość ekspansji (ucieczki) wszechświata jest setki razy niższa od prędkości światła. Tak więc dysponując pojazdem mającym prędkość bliską prędkości światła można by dotrzeć do materialnych krańców uniwersum.

    Jeśli teoria względności jest prawdziwa ze swoimi efektami relatywistycznymi rodzi się ciekawe pytanie :

    [b]Ile wg. czasu pokładowego trwa podróż fotonu w drodze ze słońca do granic wszechświata ?[/b]

    Widzę Olo że diametralnie zmieniłeś front obrony świętej doktryny reinkarnacji.
    Już nie powstanie gdzieś we wszechświecie drugi tożsamy Olo tylko dusza Ola przeniesie się do innego ciała.

    [b]A ja się pytam kto Ci pozwolił traktować ciała innych ludzi jak swoje ?![/b]

    Czy jakaś dusza rości sobie pretensje do twojej aktualnej powłoki cielesnej ?
    Przecież byłoby to pasożytnictwo duchowe !
    Każdy z nas jest wyjątkową, niepowtarzalną istotą. Doktryna reinkarnacji odbiera nam naszą indywidualność i osobowość. Bylibyśmy kadłubkami zasiedlanymi przez przedpotopowe pasożyty duchowe.
    Jest to kompletna bzdura.
    Tzw. „wspomnienia przeszłych wcieleń” można wytłumaczyć zupełnie inaczej.
    Na pewnej płaszczyźnie duchowej jesteśmy jako gatunek jednością, także poza czasem a więc min. z minionymi pokoleniami. I tą drogą mogą docierać do ludzi wspomnienia innych osób.
    Poza tym większość wspomnień „dawnych wcieleń” jest fantazją senną i niczym więcej.
    Zachowanie naszego jestestwa, naszej świadomości, jeśli rzeczywiście ma się dokonywać musi się odbywać drogą duchową. Przyjmijmy że materialne ciało jest naczyniem od urodzenia tworzącym duszę będącą pozaczasową częścią naszego jestestwa,częścią nieśmiertelną.
    I jak wskazywałyby na to doświadczenia śmierci klinicznej dusza ta wędruje do czegoś co można by nazwać boskością.

    [b]Ale czy jesteśmy tego pewni ?
    Rozpłynięcie się we wszechogarniającej miłości ?
    Stanie się fragmentem Boga ?
    Nirwana ?
    [/b]
    [b]A może wylądujemy w brzuchu duchowej bestii łaknącej duchowej strawy ?
    I rozpłyniemy się w tej „miłości” jak kotlet z kurczaka ?[/b]

    Tak wyobrażam sobie swoje nieistnienie.
    Każdy z żyjących jest owocem wyjątkowo małego prawdopodobieństwa. To musiało być dokładnie to jajeczko i ten plemnik.

    Tak Olo jestem kolesiem z samymi niepowodzeniami i tylko tacy nieudacznicy i frajerzy jak ja nie wierzą w świętą doktrynę reinkarnacji. 😉

  32. [b]Ile wg. czasu pokładowego trwa podróż fotonu w drodze ze słońca do granic wszechświata ?[/b]

    Widzę Olo że diametralnie zmieniłeś front obrony świętej doktryny reinkarnacji.
    Już nie powstanie gdzieś we wszechświecie drugi tożsamy Olo tylko dusza Ola przeniesie się do innego ciała.

    [b]A ja się pytam kto Ci pozwolił traktować ciała innych ludzi jak swoje ?![/b]

    Czy jakaś dusza rości sobie pretensje do twojej aktualnej powłoki cielesnej ?
    Przecież byłoby to pasożytnictwo duchowe !
    Każdy z nas jest wyjątkową, niepowtarzalną istotą. Doktryna reinkarnacji odbiera nam naszą indywidualność i osobowość. Bylibyśmy kadłubkami zasiedlanymi przez przedpotopowe pasożyty duchowe.
    Jest to kompletna bzdura.
    Tzw. „wspomnienia przeszłych wcieleń” można wytłumaczyć zupełnie inaczej.
    Na pewnej płaszczyźnie duchowej jesteśmy jako gatunek jednością, także poza czasem a więc min. z minionymi pokoleniami. I tą drogą mogą docierać do ludzi wspomnienia innych osób.
    Poza tym większość wspomnień „dawnych wcieleń” jest fantazją senną i niczym więcej.
    Zachowanie naszego jestestwa, naszej świadomości, jeśli rzeczywiście ma się dokonywać musi się odbywać drogą duchową. Przyjmijmy że materialne ciało jest naczyniem od urodzenia tworzącym duszę będącą pozaczasową częścią naszego jestestwa,częścią nieśmiertelną.
    I jak wskazywałyby na to doświadczenia śmierci klinicznej dusza ta wędruje do czegoś co można by nazwać boskością.

    [b]Ale czy jesteśmy tego pewni ?
    Rozpłynięcie się we wszechogarniającej miłości ?
    Stanie się fragmentem Boga ?
    Nirwana ?
    [/b]
    [b]A może wylądujemy w brzuchu duchowej bestii łaknącej duchowej strawy ?
    I rozpłyniemy się w tej „miłości” jak kotlet z kurczaka ?[/b]

    Tak wyobrażam sobie swoje nieistnienie.
    Każdy z żyjących jest owocem wyjątkowo małego prawdopodobieństwa. To musiało być dokładnie to jajeczko i ten plemnik.

    Tak Olo jestem kolesiem z samymi niepowodzeniami i tylko tacy nieudacznicy i frajerzy jak ja nie wierzą w świętą doktrynę reinkarnacji. 😉

  33. I tą drogą mogą docierać do ludzi wspomnienia innych osób.
    Poza tym większość wspomnień „dawnych wcieleń” jest fantazją senną i niczym więcej.
    Zachowanie naszego jestestwa, naszej świadomości, jeśli rzeczywiście ma się dokonywać musi się odbywać drogą duchową. Przyjmijmy że materialne ciało jest naczyniem od urodzenia tworzącym duszę będącą pozaczasową częścią naszego jestestwa,częścią nieśmiertelną.
    I jak wskazywałyby na to doświadczenia śmierci klinicznej dusza ta wędruje do czegoś co można by nazwać boskością.

    [b]Ale czy jesteśmy tego pewni ?
    Rozpłynięcie się we wszechogarniającej miłości ?
    Stanie się fragmentem Boga ?
    Nirwana ?
    [/b]
    [b]A może wylądujemy w brzuchu duchowej bestii łaknącej duchowej strawy ?
    I rozpłyniemy się w tej „miłości” jak kotlet z kurczaka ?[/b]

    Tak wyobrażam sobie swoje nieistnienie.
    Każdy z żyjących jest owocem wyjątkowo małego prawdopodobieństwa. To musiało być dokładnie to jajeczko i ten plemnik.

    Tak Olo jestem kolesiem z samymi niepowodzeniami i tylko tacy nieudacznicy i frajerzy jak ja nie wierzą w świętą doktrynę reinkarnacji. 😉

  34. To musiało być dokładnie to jajeczko i ten plemnik.

    Tak Olo jestem kolesiem z samymi niepowodzeniami i tylko tacy nieudacznicy i frajerzy jak ja nie wierzą w świętą doktrynę reinkarnacji. 😉

  35. Nieźle się uśmiałeś? Ale to chyba pisząc swoje wypociny, bo najśmieszniejszy w moim komentarzu był cytat z Twojej wypowiedzi 8)
    Pomyśl co może być za wszechświatem? Nie ma czegoś takiego jak nic, nie mamy danych o wielkości wszechświata. Zresztą zostawmy ten wszechświat bo to w sumie nie ma znaczenia. I tak nie mogłem się nie urodzić bo jestem i urodzę się ponownie bo świat nadal składa się z tych samych pierwiastków. I pamiętaj o tym, że nawet jak nie ma nieskończonej przestrzeni to skoro czas będzie płynął w nieskończoność do przodu to bede musiał powstać.
    Pokaż mi jeszcze gdzie napisałem, że urodzę się taki sam?
    Wytłumacz mi po ludzku o co chodzi w tym: „A ja się pytam kto Ci pozwolił traktować ciała innych ludzi jak swoje ?!” Przecież nic takiego nie pisałem.
    ” Doktryna reinkarnacji odbiera
    nam naszą indywidualność i osobowość. ” Nic nam nie odbiera. Nie wiem na jakiej podstawie tak mówisz.
    „Tzw. „wspomnienia przeszłych wcieleń” można wytłumaczyć zupełnie
    inaczej.” Oczywiście, że tak, ale to nie znaczy, że nie można tego tłumaczyć reinkarnacją.
    „Każdy z żyjących jest owocem wyjątkowo małego prawdopodobieństwa. To musiało być dokładnie to jajeczko i ten plemnik. ” Aha bo tak powiedziałeś? To ja odpowiem, że nie musiało. 🙄 No bo plemnik i jajeczko, geny itd świadczy o tym jak wyglądamy, jakie mamy zdolności i część charakteru. Ale to, że to akurat ja jestem posiadaczem tego ciała i zdolności nie jest zapisane w genach, tylko moja dusza musiała się wcielić do tego ciała.

  36. „Tzw. „wspomnienia przeszłych wcieleń” można wytłumaczyć zupełnie
    inaczej.” Oczywiście, że tak, ale to nie znaczy, że nie można tego tłumaczyć reinkarnacją.
    „Każdy z żyjących jest owocem wyjątkowo małego prawdopodobieństwa. To musiało być dokładnie to jajeczko i ten plemnik. ” Aha bo tak powiedziałeś? To ja odpowiem, że nie musiało. 🙄 No bo plemnik i jajeczko, geny itd świadczy o tym jak wyglądamy, jakie mamy zdolności i część charakteru. Ale to, że to akurat ja jestem posiadaczem tego ciała i zdolności nie jest zapisane w genach, tylko moja dusza musiała się wcielić do tego ciała.

  37. Miałem sie nie wtrącać w dyskusję ale jednak Olo Cię rozstrzelał 34 logiką, a ma chłopak 19 wiosen na karku dopiero, moja krew 🙂

  38. Coś ostatnio szybko wymiękasz Misiu 🙂
    jeszce ten opis na gg 😯
    Czyżby to były pierwsze oznaki starości ❓ 😛
    Spadam śnić dalej 😉

  39. Dodam jeszcze coś. Z poprzednich wcieleń biorą się różne fobie, lęki. Jak inaczej je wytłumaczyć? Trauma z dzieciństwa albo geny (przodków zabijały jadowite pająki, węże, spadali z wysokości to teraz w genach przeszedł strach przed nimi). Ale jak wytłumaczyć te nieracjonalne lęki? Każdy jakieś ma, nieracjonalne.To jest dzieło poprzednich wcieleń.
    Tak samo jest z tym co dostajemy od życia. Na to mają wpływ poprzednie wcielenia. Sam do niedawna nie byłem pewny czy istnieje reinkarnacja, ale teraz wiem. Jak to zrozumiesz to zobaczysz, że wszystko tworzy spójną, logiczną całość tylko jeśli założymy istnienie reinkarnacji.

  40. Kapitanie, W takim razie po co chciwość ?
    po co piękne panie ?
    po co majątek ?
    po co pogoń za lepszym bytowaniem ?
    skoro wszystko jest iluzją 😯

Dodaj komentarz

Top