Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Jak uwieść kobietę?

129 thoughts on “Jak uwieść kobietę?

  1. To prawda, strata pieniędzy najbardziej nas boli 🙂 Dużo razy o tym pisałeś 😉
    Świetny artykuł. 😀

  2. Ten artykuł też mnie dotyczy, ale teraz już wiadomo że nic nie trzeba sobie dodawać, tylko pozbyć się tego syfu z siebie ;)Pozdro

  3. Świetny tekst. Bardzo motywujący,i potrzebny. Szczególnie dla tych najbardziej „nieporadnych” jak i dla tych którzy są pomiędzy(zwykłem takowych ludzi half-life`ami zwać).
    Czasem wystarczy popchnąć jeden mały kamyczek,żeby posypała się cała lawina. Tak,Twoje teksty są właśnie tym kamyczkiem.
    Sam zawsze uważałem się za „half-life`a” i najczęściej obwiniałem swoje lenistwo za powód słabych kontaktów z kobietami.A już w ogóle jak byłem z moją ex,to wtedy nawet z koleżankami się nie chciałem spotykać -bo i po co jak już mam swoja cipkę.
    Do czego zmierzam? Ostatnio przekonałem się,że potrafię podejść do obcej kobiety i po prostu zagadać. Oczywiście dostałem kosza 😀 Po tej pogawędce czułem niesamowitą adrenalinę jakbym na bungee skakał…i byłem szczęśliwy,że się ODWAŻYŁEM!
    Przemyślałem to i już wiem czemu mnie odrzuciła ;] Zabrakło konkretu,więc stwierdziła,że jestem rozmemłaną cipą 😛
    Facet,który nie mówi od razu konkretnie kiedy,jak,gdzie
    i o której chce się spotkać jest słaby! Dokładnie to o czym pisałeś,Mistrzu.
    To była dla mnie cenna lekcja.
    Wiesz,co jest najlepsze? Nie boję się kolejnej lekcji,CO WIĘCEJ już nie mogę się jej doczekać 😉

  4. A ja czasem mam wrażenie, że niektóre kobiety chcą takich niewiedzących-czego-chcą facetów, w strachu przed związkami. Nie wiem, może to takie fajne uczucie, jak taki niezdecydowany się zdecyduje, a ten bojaźliwy się otworzy i stanie się odważny. No cóż, ja taki nie jestem. Z reguły daję znać wyraźnie, że dziewczyna mi się podoba i nie chcę być (jedynie) jej kolegą. Gdy jest to netowa znajomość, a zdjęcie mi się spodoba, jej sposób pisania też – jestem gotów nawet się kopnąć z 300 kilometrów, niż budować napięcie słowami w mailach i rozmowach klawiaturowych.

  5. Bluzgi były bo sobie skojarzyłem, że fajnie piszesz, a tu taki niespodziewany gwałt na moich oczach sie był dokonał >:

  6. kurde musze ci powiedziec ze jestes geniuszem. bardzo lubie czytac twoje artykuly bo jest w nich duzo prawdy i humor tez. wogole wszystko zalezy od naszej wartosci i samooceny. jak traktujesz kobiete jako nagrode, stawiasz sie na piedestal to czujesz sie jak kawalek gowna i , co wiecej, jestes nim! bo jak sie przymilasz do kobiety, traktujesz ja jak nie wiadomo co to tak jakbys sie sprzedawal za kawalek miesa (czyli cipke). sprzedalbys sie kiedys za kawalek kielbasy? Szacunek mistrzu.

  7. Mistrzu jestem pod wrażeniem … wszystko sprawdziłam… wiesz że ciężko jest wyćwiczyć w sobie idiotę 😀 dlatego ten test jest najbardziej prawdziwy…jak zobacze przed sobą idiotę i zrobię z siebie kretynke to sie zakocham na zabój 😀 😀 😀 ( już kiedyś nawet z siebie zrobiłam 🙄 )… sprawdziłam też zapach…na sobie…potrafi się zmieniać, potrafi śmierdzieć środkiem…może dlatego zwierzęta poznają się na nas szybciej niż my sami…kobiety zauważają szczegóły, na nic Wasze garnitury i samochody to coś w rodzaju naszego pudru i różu 8) … słomę zawsze widać..nooo ale wiesz… słomka do słomki i mozna sobie przytulne gniazdko uwić 😀 😀 😀 😀 pa… a Ty wijesz sobie przez Bank ? 😛

  8. Szkoda, że nie wiedziałem o reakcjach podświadomości na afirmacje kilkanaście lat temu, gdy ukończyłem kurs Silvy.
    Za wiedzę, którą wysysam z tego blogu, płacę w formie propagowania tej strony przy wielu okazjach i wiem, że jest tu kilka osób z mojego polecenia.
    Na konto może kiedyś wpłacę, choć nie oczekuj zbyt wiele – jestem skąpy:)

  9. Jeśli chodzi o feromony to tutaj też działa autosugestia. Znam jednego oszusta, który sprzedał gościowi krople do oczu jako feromony za 100zł. Ten gość powiedział, że działało i chce więcej 🙂 Pewnie zaryzykował, zrobił coś czego by nie zrobił. Fajny film kiedyś oglądałem o małolacie, który dostał stare buty do piłki nożnej i myślał, że to są magiczne buty. Grał w nich świetnie, był najlepszy. Złośliwy skurwiel wrzucił mu te buty do rzeki bo on chciał być gwiazdą. Gość w nowych butach grał słabo, nic mu nie wychodziło. Powiedzieli mu, że tamte buty były zwykłe i w 2 połowie znowu był najlepszym zawodnikiem. I tak jest często w życiu, ktoś nie ma czegoś bo się boi ryzyka, odrzucenia, a nie przez brak umiejętności. I tak jest też często z ładnymi dziewczynami, które uwierzyły, że są brzydkie bo zazdrosna matka im tak mówi.

  10. Trzeba wypróżnić z siebie negatywne myślenie, bąki żalu i złości, wtedy jest iście Szatańska ulga 🙂

  11. No i super że się odważyłeś, właśnie o to chodzi by próbować, nie bać się odrzucenia – ileż razy mnie odrzucały Panie… 🙂 i na pewno nie raz i nie dwa jeszcze odrzucą, ale czy warto tracić uciekający czas na rozpamiętywanie? moim zdaniem nie. Próbuj, to tylko lekcje, nic więcej, i pamiętaj – kobieta nie odrzuca Ciebie, tylko Twoje aktualne zachowanie, gdybyś się inaczej ubrał, gadał, czuł, może by tego nie uczyniła – Ty jesteś bezpieczny, nie o Ciebie chodzi.

  12. Tak, ile kobiet tyle pragnień, myślę że kobieta lubująca się w niezdecydowanym facecie lubi nieśmiałych albo też lubi wyzwania, a gdy zdobędzie faceta to sie nudzi i szuka następnych wyzwań. No i dobrze, konkretny facet jesteś a nie meilowy onanizator, to dobrze bo nie tracisz czasu na pierdoły 🙂

  13. No i słusznie, piszcie mi jak gdzieś walnę błąd. Ten art pisałem w ratach trzy dni, jak chcę się troche wybić tekst nie może mieć takich pomyłek i musi być po prostu dobry. Kolejny raz jednak czytać go i poprawiać znowu mi się nie chciało, rzygać mi się już chcialo od tych godzin spędzonych przed kompem.

  14. Dzięki za komplement, z wrodzonej próżności nie będę protestował 🙂 ja się nie raz sprzedałem za fajną cipkę, a potem zdychałem z rozpaczy jak byłem kolejny raz oszukany. Ale nauka nie poszła w las, teraz jestem jak lis w kurniku, albo tak mi się tylko wydaje 🙂

  15. Jestem jaroszem, ale ostatnio u psiapsiółki zjadłem kiełbasę z musztardą na ognisku…jezu, jęczałem z rozkoszy…

  16. Dzięki, polecenia mnie to też zapłata jak najbardziej, Twój czas i wkład pracy więc jest to zamiennik pieniędzy 🙂

  17. Dokładnie. Mamy złe oprogramowanie i działamy na max 10%,autosugestia pozytywna może to zmienic i nic nam nie dodaje, po prostu najzwyczajniej w świecie odkrywa nasze zdolności które stłumiliśmy wychowaniem i procesem socjalizacji.

    Jeden koleś po aspirynie (wierzył że to amfa) miał normalnie spida, do dziś mnie to zastanawia 🙂

  18. Właśnie wczoraj skierowałem an twojego bloga moją siostrę.Dziewczyna ze strasznie niską samooceną.Mam nadzieję, że czytanie twoich jakże trafnych spostrzeżeń pomoże jej.
    A teraz najlepsze.Moja siostra jest umówiona na spotkanie z psychologiem.Koniec marca.Oczywiście w celu polepszenia samooceny.Założyłem się z nią o dobrą kolację, że po przeczytaniu i przeanalizowaniu twojego bloga do spotkania z psychologiem nie dojdzie.Bardzo w to wierzę.Trzymaj za mnie kciuki.Jeżeli wygram- deser twój 😀
    Poleciłem jej również blog brutala.
    serdecznie pozdrawiam i czekam na więcej

  19. Witam, trafiłem tutaj z wykopu, któregoś dnia ktoś dodał posta właśnie z tą stroną. Przeczytałem parę twoich artykułów i mogę śmiało powiedzieć że jest wiele rzeczy o których sam wiedziałem lecz dzięki tobie poszerzam swoją wiedzę i przekonuję się w tym 🙂 Mogę śmiało powiedzieć, że jest z Ciebie prawdziwy mistrz. Parę dni temu zerwałem z dziewczyną co prawda ona chciała byśmy zostali przyjaciółmi na co ja się nie zgodziłem, gdyż wiedziałem że robiąc tak, stałbym w miejscu z nadzieją że ona się zmieni i wrócimy do siebie, co prawda po tym trochę ciągnąłem za sobą głowę po chodniku (mam nadzieje ze wiesz o co chodzi?), ale po przeczytaniu tego artykułu nabrałem w pełni powietrza w płuca i ruszam dalej w drogę 🙂 i za to dziękuję 😀

  20. Mario – siostra niech idzie do psychologa, samo czytanie nic nie da, to są wzorce które trzeba zmieniać. Zobacz np na nałóg palenia czy chlania, świadomie wiesz że to Cię zabija, niszczy zdrowie, a jednak rzadko kto potrafi z tym zerwać na stałe. Tak samo jest z wzorcami samooceny, nie wystarczy przeczytać czemu taka jest, jak się przejawia, trzeba włożyć pracę w jej zmianę. Więc niech idzie, samo wyjście żeby sobie pomóc to jest jakieś działanie, a podswiadomość szanuje i docenia działanie a nie filozofowanie.

    Więc niestety, nie trzymam za Ciebie kciuków, w imię dobra Twojej siostry 🙂 a za deser dziękuję, niestety jestem na pieprzonej diecie, muszę schudnąć 🙁

    Z tym więcej może być problem, ten art pisałem na raty trzy dni, i to jest ciężka praca, satysfakcjonująca ale ciężka. Teraz napisać chcę o ustawkach chłopaków, w sposób niepoprawny politycznie, czy może coś innego chcecie? proponujcie.

  21. Jestem Mistrzem na 1% 🙂 ksywa oczywiście jest ironią, tak naprawdę oprócz pewnej wiedzy nie reprezentuję aż tak wysokiego poziomu jakby się mogło wydawać, nad czym ubolewam.

  22. Dzięki, bardzo mi przyjemnie że komuś coś pomagam zrozumieć. Bardzo dobrze że się nie zgodziłeś, szarpałbyś się tylko i dziewczynę. Idź do przodu, a dziewczyna może wróci, pokazałeś że jesteś facet a nie cipka co płacze z rozpaczy. A jak nie wróci, to tego kwiatu jest pół światu, do boju 🙂

    Co do wykopu, to polecili mnie ponad tydzien temu ludzie i miałem kilkadziesiąt tysięcy wejść gratis na art „jak zrozumieć kobietę”, więc taka moja prośba żebyście polecili ten właśnie art na wykopie, ok?
    http://www.wykop.pl/link/305334/jak-uwiesc-kobiete

    Ktoś mnie wkleił ale na razie tylko zakopany zostałem, a zależy mi na zauważeniu jednak, muszę trochę bardziej jednak zarabiać na pisaniu bo zajmuje mi to całe dnie, a chciałbym wreszcie z tego żyć, więc byłbym bardzo wdzięczny za polecenie mnie, wtedy mógłbym skoncentrować się tylko na pisaniu.

  23. No to kiedyś mi kolega mówił, że kupował sobie kilka gram gandzi, sami trochę palili, a resztę sprzedawali jakimś kolesiom drożej i mniej. Raz spalili wszystko, a byli umówieni z kolesiem to dali taką resztkę i jakąś herbatę. Tamten gość pierwszy raz palił i na drugi dzień mówił, że dobry i mocny towar i będzie chciał jeszcze 😆 A mieli zamiar mu powiedzieć, że jak pali pierwszy raz to może nic nie poczuć.

  24. przeczytałem ze czterdzieści wpisów,jak to możliwe że nie ma książki jeszcze?masa ludzi to kupi to jest genialne,lekko się czyta,przekonujące,olbrzymia wiedza na wiele tematów,czym się zajmujesz poza pisaniem?

  25. Nie chce mailować w nieskończoność. Znajomość przez net – jak najbardziej. Ale jak ktoś mnie w jakiś sposób swoimi słowami zafascynuje, doda do tego głos – to jak najszybciej będę dążył do spotkania w 4 oczy, a nie budował wyobrażeń sobie i jej.
    Szkoda czasu na pierdoły – za pierdoły w końcu kiedyś przyjdzie zapłacić. 🙂

  26. U mnie też tak klienta wkręcili, palił herbatę zamiast zioła i go skręciło, a potem miesiąc chodził i gadał zadowolony że miał odlot 🙂

  27. Dzięki. Książkę mogłem wydac juz rok temu, miałem dwie oferty z czego jedna w sumie za grosze a druga chciała i wykorzystac bloga, obie miały przerażające umowy zakładające mi łańcuch na szyję, a ja chcę docelowo iść z tym co piszę na zachód, tam to dopiero się sprzeda to co piszę 🙂 tu na razie 30% ludzi żyje poniżej socjalu, jak człowiek który ma trudności z jedzeniem i ubraniem może czytać o tym co ja pisze? nawet jeśli czyta, nie zrozumie tego do końca, niestety. Najpierw trzeba się najeść, ubrać, mieć minimum zapewnione i tylko wtedy można się rozwijać. Dlatego w Polsce chcę wydać coś na dobrych warunkach, niekoniecznie za dobre pieniądze, na tym mi nie zależy, a jak się przyjmie i ludzie dobrze zareagują to atakuję imperialistów.

    Niestety, z powodu choroby nie pracuję, ale przynajmniej mam czas dzięki temu na rozwijanie siebie, to wszystko zaprocentuje, wierzę w to.

  28. Znów polityka, znów będzie najeżdżał na Polskę i polskich polityków, powtórka z rozrywki :D:D:D (Tak mi się wydaję :))

  29. A powiedz tak szczerze, czy uzależniasz swoje szczęście od wydania książki? A może już jesteś szczęśliwy? Ale przecież Twoje Ego wciąż chce więcej,mocniej,szybciej?

  30. Nie uzależniam, ale fajnie jest pisać i na tym zarobić. A tak, jestem szczęśliwy gdy odpowiadam na Twoje dociekliwe pytania 🙂

  31. Aha, czyli skoro kiedyś napisałem art o Pileckim to w artykule o podrywaniu nie mogę umieścić zdjęcia zadka? a jeśli mje słowa wymówiły coś dla Ciebie ważnego to mam nimi nie bekać i pić tylko ambrozję?

  32. Nie czytałem – wybacz mi Efendi. Widzę tylko doopy. A co do tego bekania to polecam w omawianym stanie szczególnie wywar z lulka czarny i mak opiumowy

  33. I słusznie zdecyduj się albo podrywasz dupoki z internetu prowadząc jak widzę wyżej płatne poradnictwo, albo piszesz o martyrologi 😆 I jeszcze jedno oglaszam przetarg na przespanie się z jedna z Twoich dupoków- zobaczę co z Ciebie za ziółko… 😛

  34. To zanim się wypowiesz na jakiś temat, fajnie by było się zapoznać z tematem który omawiasz, chyba że jesteś właśnie w trakcie polecanej mi kuracji opiumowej. Mi zgrabne dupcie kobiece nie przeszkadzają – rotmistrz Pilecki był przystojnym facetem, i jestem pewien że też by mu się bardzo spodobało zdjęcie dwóch zgrabnych, młodych dziewczyn.

  35. Czemu mam niby się decydowac na cokolwiek? moja strona, więc piszę o czym chcę. Jeśli komuś sie nie podoba, nie czyta i jest to moim zdaniem w porządku.

    Tak, na pewno sądzę ze będziesz miał pełno ofert w przetargu 🙂

  36. A jakim prawem chcesz kogoś pouczać Jacku? To że Ty jesteś ograniczony i nieelastyczny, to tylko Twój problem. Na szczęście są ciekawsi ludzie, którzy umieją poruszać skrajne nawet tematy. Miej to łaskawie na uwadze zanim zaczniesz ustawiać czyjś świat.

  37. Ależ ja nie nauczam- skąd bym śmiał, nie jestem nawet z „Warsiawy” naucza jedynie Wielki Efendi….

  38. a dlaczego wam aż tak brakuje dystansu? najmniejsza nawet krytyka zaraz rozbudza w was ogromne pokłady agresji. czy naprawdę autor artykułów na tej stronie jest nieomylny? czasem warto posłuchać kogoś z boku, kogoś kto zamiast podlizywać się i zachwycać byle czym, zwraca uwagę na istotne szczegóły.

  39. Dla pana Jacka czy dla Ciebie kostko rubika może to są „istotne szczegóły” co nie znaczy że dla kogoś innego muszą być one tym samym. I odwrotnie to czym zachwyca się ktoś inny może być dla Ciebie byle czym a dla tego kogoś już nie.

  40. Pewnie że nie nauczasz Jacku, jak można nauczać jak się nie czyta tego co się komentuje? 🙂

  41. Autor jest wielokrotnie omylny, jednak argumenty wysuniętę przez Jacka są nawet nie kiepskie, są idiotyczne. Jak można pisać że mieszam dupy z martyrologią? jest dział polityki i zdjęcia dokumentalne, i jest dział związków w którym jest zdjęcie zgrabnych dupeczek. I takich głosów z boku mam słuchać?

  42. I jaka agresja? facet plecie androny i jest mu to wykazane, czy ktoś zaklął? nazwał Jacka nieładnie? nie, a przecież się aż prosi i język świerzbi.

  43. Jak mnie czytasz, skoro komentujesz coś całkowicie bez logiki? jak mnie czytasz skoro piszesz że nie czytałes arta pod którym się wpisałeś o dupach?

    No i jakim cudem mozna tak napisać że mieszam martyrologię z dupami? przecież to bełkot 🙂 po co mam Cię obrazać? Twoja wypowiedź sama to czyni.

  44. Rozumiem, świetnie rozumiem( szczegolnie siebie). Mam tylko jeden problem – momentami pali mi sie poligraf podczas czytania. Popisujesz się przez dziewczynami tą zaliczoną 150? Przecież wiadomo, że nie mówisz prawdy…FACET Z JAJAMI NIE CHWALI SIĘ ILE BABEK PRZESZŁO PRZEZ JEGO ŁÓŻKO, W SZCZEGÓLNOŚCI JEŚLI WIE, ŻE CZYTAJA TO KOBIETY-POTENCJALNE PARTNERKI SEKSUALNE. ( chyba , ze załozymy, że bawi Cię taka pisanina) Zawsze uważałem, że dziennikarze to kłamcy i manipulanci. ❗

  45. No widzisz, i masz zagadkę – kłamie? a może pisze prawdę? a może wie coś o kobietach czego ja nie wiem? a może po prostu wydaje się mu że coś wie?

  46. zdecydowałam, ze jeszcze raz zapytam 🙂 Czy po pół roku pisania afirmacji mogę je zmienic na inne? czy po zaprzestaniu -po pół roku -pisania „kocham i szanuje siebie” nie wróce do stanu wyjscia?

  47. Przepraszam, rzadko tam zaglądam teraz na starego bloga 🙂

    Możesz zmienić, jednak pół roku to dobry czas na zmianę, jednak nie wszystko się zmieni na lepsze. Im wyższa samoocena tym większa zdolność do stanięcia twarzą w twarz z kolejnymi wyzwaniami, i wtedy znowu trzeba podwyższać samoocenę.

    Wrócisz, ale już bedziesz miała w sobie wzorzec że zmieniłaś sie, to bardzo ważne, gdy będzie w życiu kryzys odwołasz sie do tego, więc upadek z góry zawsze jest w sumie korzystny 🙂

  48. Myślisz, ze po tej waznej pól rocznej afirmacji „kocham i szanuje siebie” moge pisac inne jakie tylko sobie zapragne i zadziałają? np. cos w stylu”mam satysfakcjonujaca mnie prace i zarobki” albo „tworze satysfakcjonujacy mnie zwiazek” czy jednak po tej pierwszej afirmacji powinno sie jeszcze skupic na sobie i dalej sie upewniac o wlasnej wartosci?To bardzo wazny teraz temat dla mnie.Nie chce popelnic bledu bo juz wiele razy zle zaczynalam.Albo zakrotko pisalam albo tresc afirmacji byla nieodpowiednia. Dzieki za poprzednia odpowiedz 🙂

  49. Myślę że nie wiem, bo to jest każdy inny przypadek 🙂 zobaczymy jak popiszesz co najmniej pół roku na samoocenę, i ewentualnie później można coś dobrać.

    Z afirmacjami na pieniądze czy związek to nie jestem za bardzo przekonany, w tej kwestii nie jestem autorytetem, zajmuję się tylko samooceną. Dawniej gdy w tym siedziałem moim autorytetem był Leszek Żądło, ale najpierw się okazało się facet po całym życiu rozwoju duchowego jest skąpy na parę groszy, że wahadełko widzi wcześniejsze wcielenia za kasę a nie widzi nic co można jasno ocenić, i szereg innych spraw które mi pokazały że ktoś tu na maxa jest hipokrytą. O tyle mną to wstrząsnęło że facet książki pisze rewelacyjne i wiedzę ma gigantyczną, jednak nie idą za tym czyny.

    O moich przeżyciach z regreserem już opisałem artykuł, ale ostroznie kochana z tymi ludźmi, z daleka i ostrożnie.

  50. Dziękuję za odpowiedz. Oj dało mi to do myślenia.Troszke sie tez przestraszylam.

    Jak na razie popracuje nad swoją samooceną a pozniej…moze odpowiedz sama przyjdzie…
    Moge pytac w razie ewentualny watpliwosci?

  51. Mam jeszcze kilka ważnych pytań – pisząc afirmacje należy zaczyna od ja(imię)kocham i szanuję siebie,ty…kochasz i szanujesz siebie, ona..i to samo.?zastanawiam się też czy te powtórzenia też są ważne, bo z tego co czytałam to powinno się pisac 5 x ja, 5 x ty i 5 x ona. Ile razy dziennie takie afirmacje powinno sie pisac?

  52. Tak, odmienia się wszystkie czasy. Pisz dopóki możesz, im wiecej tym lepiej, im bardziej jesteś na nich skoncentrowana tym lepiej, im drozszy długopis do pisania tym lepiej, im bardziej odprężona i radosna w trakcie pisania tym lepiej. Owieczki pod moim okiem piszą 2 razy dziennie, ale można i trzy.

  53. Może głupio to zabrzmi ale mam jeszcze jedno pytanie – co należy uczynic aby zostac „owieczką pod Twoim okiem”? 😀 😉

  54. E tam głupio, głupio to jest nie dopytać się jak czegoś nie wiesz 🙂 odpowiedź jest uzalezniona od Twojej płci i miejsca zamieszkania 🙂

  55. płec chyba będzie CI odpowiadac….kobieta.
    A miejsce zamieszkania? a jakie to ma znaczenie? jak będzie trzeba to szybko się pojawię 😀 😉

  56. Tak, płeć jest ok 🙂 ale miejsce zamieszkania poznać bym chciał jednak, w materializację nie wierzę 🙂

  57. w takim razie jesli zdecyduje sie ujawnic moje miejsce zamieszkania to napisze do Ciebie prywatna wiadomosc:)

  58. Jak masz jakiekolwiek pytanie, śmiał tu pisz, odpowiem zawsze jeśli będę oczywiscie potrafił 🙂

  59. Szybko korzystam z mozliwosci jaka mi dales – smialo tu pisz:)…juz mi sie zacynaja problemy. Pisze te moje afirmacje -te 2 zdania ale zeby jakos funkcjonowac wydaje mi sie czsem, ze koniecznie musze chociaz w myslach powtarzac chociazby zdanie „jestem tu bezpieczna…za chwile cos o facetach bym sobie powiedziala albo napisala… czuje ze jest to wazne bo mi jest bardzo zle…mozna jakos krotkotrwalo pisac tez dodatkowe afirmacje? Co mam robic, jak od dluzszego czasu z czyms mi tam zle a nie moge sie od tego odciac?

  60. To wszystko co opisujesz to ucieczka podświadomości, skoro jest Ci źle to znaczy że ruszyłaś wzorzec który poruszasz w afirmacji. Nic nie dodawaj, pisz tak własnie. Jeśli jest Ci źle, to zaciśnij ząbki i pisz dalej, ktoś w końcupęknie, albo Ty albo stary i nieefektywny wzorzec 🙂

  61. ma do niej stosunek erotyczny, pieprzę ją 🙂 a poważnie to kiedys się nią interesowałem, bez zadnych efektów. Jeśli coś w niej jest to ja tego nie widzę.

  62. Zastanawiam się co mam zrobic z tym zeszytem a właściwie z tymi wszystkimi zeszytami w ktorych pisze afirmacje?Czuje, ze nie bede chciala tego nigdzie przechowywac…
    Jeszcze jedna rzecz mi nie daje spokoju…Co ma zrobic osoba o imieniu np.Magda, do ktorej ludzie bardzo roznie sie zwracaja a wiec i Magda i Madzia i Magdalena i kiedy taka osoba pisze afirmacje nie bardzo wie ktory tu wyraz pisac czy Magda czy Madzia? mozna zaraz po „Ja.. pisac wszytkie te wyrazy gdy czuje ze one wszystkie sa potrzebne?

  63. A poza wazna jest dla mnie jeszcze jedna sprawa: czy gdy pisze swoje afirmacje powinnam byc absolutnie przekonana o prawdziwosci tego co pisze? czy moze byc jakis gorszy dzien w ktorym pisze bo trzeba ten „dziwny” czas w ktorym troche nie dowierzam w afirmacje przetrwac?

  64. Zeszyt najlepiej uroczyście spalić po zapisaniu. Pisz we wszystkich czasach, odmianach i zdrobnieniach, mieszaj, jak najbardziej tak.

  65. Wcale nie musisz być przekonana, wystarczy jeśli udajesz i wczuwasz się w stan emocjonalny który budzi afirmacja. Jesli piszesz że kochasz siebie a nie kochasz, nigdy na siłe nic nie odczuwaj bo dostaniesz silnej nerwicy. Wyobraź sobie jakby to było fajnie jakbyś się kochała i akceptowała. Nigdy nic na siłę. Nawet gdy się nie skupiasz na af. one w jakiś sposób działają.

  66. Dzieki chyba właśnie jakiś ciężar spadł mi z serca, uff. Bałam się, że znów jest cos nie tak. Ale widze, że jak na razie super sobie z afirmacjami radze 😀 Jeszcze raz Ci dziekuje 🙂

  67. Mam prośbę, mogłabyś się wpisywać w nick? nawet coś wymyśl, żebym wiedział dla wygody od razu z kim rozmawiam, ok? wizu jest bardzo dobra, wspaniała technika.

  68. O przepraszam, w ogóle nie zwróciłam uwagi na to, ze nie mam zadnego nicku.Teraz juz bede sie podpisywac 🙂

  69. Ja znalazłem lepszą metodę niż afirmacje. Afirmacje się przydają, ale zawsze działają na zasadzie przeciwwagi, mogą zostać znów przeważone. Jedyną odporną na to metodą jest poznawanie prawdy. Uczenie się semantyki, znaczenia słów. Gdy opanujesz głębokie znaczenia słownikowe każdego negatywnego zwrotu czy słowa, znajdziesz podstawę tych twierdzeń, historię, to nagle okazuje się, że to jest zwyczajna nieprawda. I wtedy nie potrzeba żadnych afirmacji, ponieważ to co mówi druga osoba negatywnego na Twój temat po prostu nie ma sensu.

    Pomaga też zmiana spojrzenia na przekazy od ludzi. Zamiast myśleć o zdaniach jak o rzeczach, których prawdziwość trzeba przyjąć, bądź zbadać, lepiej patrzeć na nie zadając sobie pytanie „Co ma na celu ta osoba mówiąc mi to? Dlaczego powiedziała akurat to, a nie co innego? Jaki ma w tym interes?”. Jak zbudujesz sobie w głowie porządną bibliotekę automatycznych reakcji, to takie słowa przestaną na Tobie robić wrażenie. Wtedy nawet słuchanie negatywnych przekazów poprawia Twoją samoocenę, bo szybko znajdujesz błędy w rozumowaniu i twierdzenia tej osoby na Twój temat nagle nie mają żadnej wiarygodności.

    O ile afirmacje polegają na tym by przeważyć negatywne myśli na swój temat i wyjść na plus, o tyle takie postępowanie ma za zadanie usunięcie sensu z negatywnych przekazów, one znikają i już się nigdy nie zalęgają.

  70. czytam Twoje wpisy od kilku godzin nudząc sie w pracy i odniosłem wrażenie, że masz pojęcie o czym mówisz , w kilku momentach napotkałem na podejście do którego ja sam doszedłem. Ale w tym wpisie jedna rzecz mnie odrzuciła – piszesz o czymś o czym prawdopodobnie nie masz wiekszego pojęcia. a) Świadkowie Jehowy to nie sekta, to religia , taki ma status w naszym pieknym panstwie. b) ani razu nie mieli i nie mają wyznaczonej daty zakonczenia konca świata takze nie było i nie bedzie sytuacji opisanej przez Ciebie „Bóg chciał zniszczyć świat, ale ich modlitwy go przed tym powstrzymały, a więc ma powód by w to wierzyć”. No offence , gadasz mądrze ale to wierutna bzdura;]

  71. Ok, religia. Co do końca świata wklejam Ci fragment których pełno jest w sieci:

    Katastroficzna nauka końca czasów wraz z ciągłym podkreślaniem zbawczego znaczenia imienia Jehowy jest dla tej grupy najbardziej charakterystyczna. Zbawienie jest tylko i wyłącznie zarezerwowane dla ludzi będącymi członkami Organizacji. Nadchodzący kataklizm jest dla nich raczej powodem do radości, bo zapoczątkuje on szczęście na ziemni i ma nie być już wtedy wszelakiego zła. Naturalnie że tylko oni jednie zostaną uratowani, reszta zaś jako diabły, czyli „nierządnica Babilonu”, zostanie zniszczona! Specyficznym jest też to, że żadne wyznanie na świecie nie miało tylu wyznaczonych terminów zagłady, co ŚJ. Oficjalnie przepowiadali już przeszło sześć razy terminy końca świata: w 1844, 1854, 1874, 1914, 1925, 1975, 1995. Twierdzą że Bóg zajmuje się obliczeniami: „Biblia dowodzi, że Jehowa jest 'największym znawcą chronologii’. W rozdziale tym przedstawiłem część ogłaszanych zapowiedzi końca świata, które były oficjalnie zamieszczone w ich publikacjach. Zamieściłem też kilka zdjęć, górne zdjęcie pochodzi z jehowickiego pisma propagandowego – Strażnicy (listopad 1979) Przedstawia scenę Armagedonu widzianą okiem nauczycieli z Brooklynu. Poniżej Chrystus Król na koniu podczas Armag… i wizja wielkiego żniwa, gdzie Jehowa wraz z Chrystusem z sierpem w dłoni dokonują sądu ostatecznego. Jedni pójdą do raju, drudzy zostaną unicestwieni. Dalej apokaliptyczni aniołowie z z naczyniami (czarami), i przeraźliwy widok końca świata:)

    Do tego opisuje ten fenomen najsłynniejszy psycholog społeczny Cialdini bodajże nie wiem czy nie pisze tego źle, wiec chyba jego nie oskarżysz o kłamstwo?

    W ogóle ŚJ to są takie bzdury że nawet mnie szokuje jak wielka jest naiwność ludzka, a wiele już widzialęm 🙂

  72. Nie religia, a sekta. Nazywajmy rzeczy po imieniu, a to, że oficjalnie jest to religia to mnie mało interesuje. Mam w rodzinie ŚJ i ta osoba, która często utrzymywała z nami kontakt teraz ten kontakt zerwała, tak jak ze swoją matką. Obraca się tylko w kręgu tej wspólnoty, nawet ma męża ze wspólnoty. Na jej ślubie zorganizowała imprezę, na którą zaprosiła rodzinę i znajomych i była z nami tylko pół godziny, a potem poszła świętować ślub ze swoją wspólnotą świadków do jakiegoś lokalu, a nas zostawiła. Rzeczywiście religia nie sekta, nie ma co.

  73. @brutal – wspolczuje. tak jak u katolików spotkasz fajnego wyluzowanego księdza i mohera broniącego krzyza tak i u ŚJ spotkasz swietnego czlowieka majacego swoją, charakterystyczna religie jak i tępego , zaślepionego fanatyka. tak sie składa że do 18 roku życia 'uczestniczyłem’ w życiu ŚJ ze względu na to, że połowa mojej rodziny jest świadkami. znam i pojebów zaślepionych swoim fanatyzmem jak i świetnych ludzi. nikt czlonkowi Twojej rodziny nie powiedział , że ma zerwać kontakt z rodziną czy też nikt mu nie narzucił tego jak ma wyglądać jego wesele.
    @Mistrz a ja Ci wkleje fragment o tym jak pingwiny latają i strzelają z łuków do przechodzniów, bo pełno tego w sieci.. nie posiłkuj sie szeroko rozumianą 'siecią’ bo w niej można znalezc wiele ciekawostek i pomocy jak i totalnych bzdur , powielanych tysiac razy aż w końcu uznanych za prawde. ANI razu ŚJ nie mieli terminu końca świata;] Co do ich naiwności, no cóż, są naiwni;] ja z dniem 18stych urodzin wstałem , podziękowałem, powiedziałem ,że od dziś religia jest moja sprawą i totalnie sie odciąłem ;]

  74. mmm nie zgodze sie tutaj!
    Jestem ukrytym czytelnikiem od jakiegos czasu – w wielu kwestiach sie zgadzam i podziwiam – bo sam jestem znacznie za Wami.
    Jak to jest, powiedzcie mi, ze w sprawach „lozkowych” mozna odzalowac strate – nazwac to doswiadczeniem i nauka – a w kwestiach materialnych juz nie?
    Ja osobiscie jestem skomplikowanym typem. W sprawach lozkowych jestem dupa – ale moja w tym wina – jakos nie bardzo mnie ciagnie – mam klopoty z motywacja – jest mi ciezko siebie samego przekonac ze „gra jest warta swieczki” – czuje sie szczesliwy w swoim towarzystwie – nic wiecej nie potrzebuje. Jesli chodzi o kwestie finansowe to – stosuje takie same stategie co tutaj opisane w relacjach damsko-meskich (porazka = doswiaczenie = good, jesli chcesz cos utrzymac, nie mozesz potrzebowac tego – nie byc „needy” itp itd).
    Natomiast jak sie rozbija o kwestie kasy – nagle jestescie bardzo standardowi – zeby nic nie stracic, lepiej nie ryzykowac itp)
    Ja jestem naturalnie zainteresowany finansami – nie wiem czemu tak jest – ale taki jestem. Uwielbiam sleczec nad blogami finansowymi, zakochuje sie w analizach fundamentalnych, uwielbiam oszczedzac – przynajmniej 2h dziennie rezerwuje na finansowy fun. Ale nie dlatego ze potrzebuje pieniedzy – dlatego ze to lubie i jest to dla mnie naturalne. Stosuje te same taktyki co na tym blogu opisane- tylko w kwestiach finansowych (naturalnie i podswiadomie) – pomimo ze nie potrzebuje – w gruncie rzeczy jestem minimalista (zarabiajac grubo ponad srednia krajowa + moje inwestycje, nie mam auta bo nie jest mi ono potrzebne – chociaz moge w kazdym momencie kupic srednia wyzsza klase nowke za gotowke) – 500 pln by mi w zuplenosci wystarczylo do egzystencji.
    Natomiast pieniadze (odpowiednio zgospodarowane) daja mi cos innego – wolnosc od tych wszystkich bzdetow, od „widzimisie” politykow, od trudow dnia codziennego, od obawy ze w przyszlosci bede musial robic to co nie chce tylko dlatego by zaplacic rachunki.
    Nie wiem moze mam taki talent -drogi mistrzu Ty masz ten talent tylko zagospodarowany gdzie indziej. Ja sie bardzo staram by rozszezyc moj talent na inne aspekty zycia – widze ze jest to wszystko podobne- i staram sie (np aspekt cwiczen – zawsze zwisalo mi to co mysla inni – naprawde mam w dupie to co inni o mnie mysla – natomiast ostatnio znalazlem fajna motywacje do cwiczen fizycznych – po prostu chce byc sprawny i spelniac swoje marzenia (trekking w Himlajach, spadochroniarstwo itp)). Podsumowujac – goscie jestescie boscy i jestescie moimi guru w niektorych sprawach. Ale stosujcie ta same taktyke dla calego swojego zycia a nie ze „fifnase” to juz co innego i ja nie moge bo „cos tam”.

  75. No i o to chodzi w życiu żeby robić to co się lubi, nie musisz być uduchowiony na siłę, nic nie musisz. Rób co kochasz, i żyj szczęśliwie i przez to właśnie się uduchawiasz. Bóg dał nam ziemię byśmy żyli i się spełniali, ja się spełniam w pisaniu, łajaniu, moralizowaniu i pouczaniu, Ty w finansach, ktoś w skakaniu ze spadochronu, i to jest w porządku.

    Skoro znasz się na finansach, to napiszesz coś do mnie do działu „Wasze przemyslenia”? brakuje tu finansowych uroków na stronie, a to bardzo ważna sfera życia.

  76. Jakze ty szybko odpowiadasz – podoba mi sie to! 😀

    Ja nie wiem czy sie znam na finansach – nigdy nie skonczylem ekonomii – ale gadalem z maklerami i innymi „ekspertami” – a pomimo to wiem o czym oni mowia i rozumiem to. Roznica byla taka ze oni potrzebowali „guru” by sie tego nauczyc a ja to wiem podswiadomie – nie wiem dlaczego.

    Nie lubie sie chwalic – jest to wbrew moim przekonaniom. Generalnie wole nie wyrozniac sie „oficjalnie” z tlumu i zachowac swoje bonusy dla siebie. Chcialem tylko „pomoc moim przyjaciolom”. W kwestii finansowej – wszystko co potrzeba macie juz w sobie i trzeba to tylko odkryc i zagospodarowac – przynajmniej z mojego punktu widzenia. Wybaczcie nie jestem wyksztalcony humanistycznie, ale technicznie i nie wiem czy moje przekonania sa uniwersalne czy tez jestem wyjatkiem potwierdzajacym regule.
    Jesli chodzi o „wasze przemyslenia” – kuszaca propozycja i biorac pod uwage ze zyskalem wiele czytajac dosiwadczenia innych „za darmo” czuje sie w obowiazku odwdzieczenia. Jak tylko najdzie mnie czas i ochota postaram sie „oddzwieczyc” – byc moze pomoge wielu innym osobom osiagnac finansowy aspekt spelnienia. Ciagle nie rozumiem, dlaczego rzeczy dla mnie oczywiste – nie sa zrozumiale – ludzie ciagle powtarzaja te same bledy. Aaaa zwale to na „programowanie spoleczne”. Moja pierwsza rada – odnosnie finansowej niezaleznosci: masz telewizor – to wez go pewnie w rece, otworz okno i wyrzuc go przez nie! Gwarantuje ze po polrocznej abstynecji telwizyjnej – nigdy nie bedziesz chcial z powrotem tego pudla ktore mysli za Ciebie. Jesli chodzi o finanse – zawsze trzeba byc przed tlumem – decyzje musza byc Twoje a nie podyktowane przez widomosci TVP.

  77. No proszę Cię, z tymi końcami świata to niby nieprawda? Ty to poważnie piszesz? oczywiście w każdej seksie są różni ludzie, niemniej jak wspomniałem, wiara w te bujdy jest ciężka do zrozumienia nawet dla mnie, a wiele potrafię zrozumieć. Jedno jedyne doświadczenie medytacji i Boskości, i cała ta śmieszna wiara w Jehowę z sierpem okazuje się nic niewartym belkotem. Bóg to coś tak wspaniałago i cudownego, że robienie z niego kretyna z sierpem to objaw nawet nie głupoty, tylko megaturbogłupoty.

  78. wlasciwie to czemu nie wrzucisz jakichs tyci reklam powiedzmy z Googla? Zawsze rzesza fanów chętnie 'potajemnie’ kliknie na linka raz na jakiś czas a wujek Google się nie przyczepi
    ja bym tak zrobił

  79. Za małe pieniądze bym miał z tego. Jesli jakaś reklama, to tylko w formie artykułu i to produktu który mi się podoba. Muszę nad tym pomyśleć ostro, jak masz jakieś ciekawe pomysły, chętnie je poznam.

  80. Opcji jest mnóstwo. Nie wiem ile masz odwiedzin i o jakich metodach wiesz ale w skrócie są takie :
    – reklamy kontekstowe czyli takie typu googla
    – jeśli chcesz w formie artykułu to zawsze możesz polecać jakiś produkt, opcji jest mnóstwo, od standardowych i najbardziej znanych zlotych mysli (zlotemysli.pl)po wszelakie programy partnerskie
    – mozesz zarabiac piszac artykuly dla innych ( sa do tego specjalne strony)
    – mozna sprzedawac linki tekstowe
    – platne reklamy sponsorow np adtaily
    – sieci afilacyjne

    Opcji jest na prawdę mnóstwo. Wystarczy tylko wybrać najbardziej odpowiednią. Jeśli cię to interesuje mogę przybliżyć Ci bardziej temat bo swego czasu trochę się tym interesowałem.

  81. Mistrzu, tylko nie reklamy, które są wkurzające. Twój blog bez tych cholernych reklam dobrze się czyta i jest wyjątkowy, zaś przed chwila byłam na blogu Twojego kolegi gdzie reklamy stanowią otoczkę jak ramkę wokół tekstu i straciłam ochotę aby cokolwiek przeczytać.

    Masz głowę na karku więc wymyśl inny sposób na zarobek np: pisz art do magazynów. A propos dlaczego tego nie robisz??

    Pozdrawiam ;-))

  82. Reklamy na pewno nie, bo są za mało płatne. Za 50 zł mies wyskakujące okienka? ta strona jest znacznie więcej warta. Drugi, znacznie ważniejszy powód jest taki że czytelnicy wiele razy mi wpłacali pieniądze, i znacznie przekroczyło to wszelkie koszty utrzymania serwera itd. chociażby seicento mam w prezencie od czytelników, nie mogę teraz dla paru groszy sprzedać się za reklamy telewizorów.

    Mogłem napisać parę artykułów sponsorowanych na temat pewnych produktów, ale nie podobały mi się, nie sprzedam mojej wiarygodności za kilkaset pln. A co do pisania w czasopismach, nie wiem jak się tam dobić, zresztą też mało płacą. Moim celem jest książka, ale tu znowu muszę uważać bo skończę jak Sławek z dwóch swiatów, pośmiewisko blogowego światka, który wydał bestseller sprzedany w trzech egzemplarzach, i chełpił się pisaniem w Bluszczu, a sobie z niego jaja zrobili. Mnie na taki obciach nie stać.

    Blog mojego kolegi, tzn którego?

  83. Ten pierwszy, o tych dwóch nie wiedziałam. A czy Daniel to jest – ten – nasz nieszczęśliwy Daniel? czy to tylko zbieg okoliczności?

    Pozdrawiam serdecznie:-))

  84. Olek ma bloga na Onecie, a tam wciskają reklamy, nie ma się nic do powiedzenia. Na moim blogu na onecie tak samo jest, siła wyższa. Nie, Daniel to Eliah z bloga [url]http://www.elijah-blog.info/[/url] jeden płacze bo chce zmienić to czego raczej zmienić się nie da, drugi idzie do przodu jak burza i nie przejmuje się głupotami 🙂

  85. Sam przeszedlem taką zmianę wzorca. Musiałem na to pracowac mocno i długo, bo wiele rzeczy bylo we mnie zakorzenione od dziecinstwa, w ktorym raczej nie bylem postacia wiodącą wsrod rowiesnikow. Praca nad sobą zajela mi kilka lat. Ale tak, dzis jestem wyzwolony, wiem ze jestem jedynym władcą mojego zycia, a na stare czasy patrzę jak na dobrą lekcję, która nauczyła mnie być silnym i walczyć z „oprogramowaniem”, które chce mnie wcisnąć w niepozadane ramy. I wcale nie zaluje tego „zlego” okresu. To bylo naprawde cenne doswiadczenie.

  86. nie no wgl to ja cię podziwiam. takiego świetnego artykułu to ja dawano nie czytałam.
    właśnie z osobą tu towarzyszącą autentycznie sikamy ze śmiechu wdrażając się w twoje szowinistyczne wypociny. nie wiem jaka kobieta (kobiety) cię tak dotkliwie skrzywidzła ale musiała to zrobić naprawdę perfidnie, skoro tworzysz coś co raczysz nazywać 'artykułami’.

  87. Synku…czytam Cię od wielu miesięcy, pozwolisz, że przejdę obok niektórych wersetów obojetnie. Niestety muszę Cię zasmuć – (nie jestem sam w swojej opinii)…. A jeśli masz ochotę wyzwij- a jakże. To Twój cyrk i Twoje małpy. Ja Twoją małpa nie jestem i nie będę- szczegónie tą do wirtulanego rżnięcia…150 kobiet????? Rzeczywiscie świetne bajkopisarstwo lub prymitywna ironia. Pinokio blednie przy takim tekście? 😀 😀 😀 😀

Dodaj komentarz

Top