Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Uduchowiony vs Materialista

Uduchowiony vs Materialista

Odwieczne pytania ludzi którzy interesują się duchowością – kto jest uduchowiony, a kto nie?  Powiedzmy sobie szczerze, jesteśmy w kulturalnym i eleganckim towarzystwie (i skromnym), zatem możemy sobie pogadać bez, mówiąc językiem młodzieżowym, bez ściemy. Zainteresowałeś się duchowością ze strachu, strachu przed śmiercią, nijakością w życiu, brakiem perspektyw, z nudów i wielu innych, podobnych motywacji które są łagodnie mówiąc, niskie. W świat duchowości wkracza przeważnie najgorsza hałastra, tępaki, zwyczajni głupcy, pospolici i niepospolici idioci, dewianci,  często gęsto zwykli wariaci i osoby chore psychicznie. A duchowość jest królewską ścieżką, z której korzystać może tylko garstka ludzi, cała reszta wpada przez duchowość w jeszcze gorsze bagno, niż te z którego wyszła. Interesując się duchowością, chcesz z rozkoszą poczytać o swojej wyższości nad innymi ludźmi. To najczęstsza motywacja – oni mają pieniądze, stanowiska, atrakcyjnych partnerów życiowych, płaskie brzuchy i jędrne ciała…Ty nie masz nic materianego, jesteś gruby, brzydki, ale za to jesteś uduchowiony, lepszy. Twoja aura promienieje, a ciała duchowe błyskają wyładowaniami pranicznymi z czakr dzięki czemu możesz wreszcie spojrzeć z pogardą na bogaczy i szczęśliwych, zadowolonych z życia, co z tego że oni mają coś czego ja nie mam? Ty masz królestwo Boże, karmę, Boskie „oko” na Ciebie a oni mają śmiecie, śmiecie których Ty też pragniesz mieć, ale czujesz że nie masz szans…stąd i duchowość, bardzo dochodowa gałąź rynku.

Co z tego że bawią się na Majorce a Ty zasuwasz na kasie w Tesco, skoro to Ty masz lepszą karmę, lepsze czakry, lepszy wskaźnik ERD (wskaźnik rozwoju duchowego mierzony wahadłem, stworzony przez Leszka Żądło, uwaga! Dziewczyny w mini ze zgrabnymi nogami uzyskują znacznie wyższe rezultaty, wahadło mocniej drga twórcy metody któremu wyszło że jest na duchowym etapie Jezusa) Oczywiście, w samej subkulturze uduchowionych panuje ostra konkurencja, i niemalże każdy z każdym walczy na słowa (niekiedy prowadzi wojny magiczne, gdy na mocy statystyki któryś z guru dostanie sraczki, albo złapie katar, jest to oczywiście wynikiem ataku energetycznego co atakujący wszem i wobec z dumą rozgłasza by wzbudzić podziw dla swoich mistycznych mocy) udowadniając że to akurat On jest na tej jedynej, prawdziwej ścieżce, i jemu patronuje ten prawdziwy Bóg, kosmici czy wyższe energie – albo na trochę lepszej i szybciej prowadzącej do celu.

 

Tuning Ego...

 

Nabywasz książkę, idziesz na zajęcia guru, i kupujesz sobie w ten sposób podrasowanie ego. Ot, zwykły interes. Można to samemu zrobić jednak znacznie skuteczniej samemu, i za darmo, nie trzeba do tego żadnych brodatych pośredników którzy Ci wmówią że w poprzednich wcieleniach byłeś Jezusem, Hitlerem i Napoleonem. Chociaż chyba wychodzi taniej niż w świętym kościele powszechnym, jeśli by tak podliczyć wszystkie koperty, ofiary, świeta, pogrzeby, śluby, chrzesty.

Zwykło uważać się, że ktoś kto jest uduchowiony znacząco różni się od osoby która żyje w sposób materialistyczny,  ziemski. Niebo i lekkość zostaje tutaj przeciwstawione ciężkości, ziemi. Niebo to oczywiście symbol wolności kojarzonej z duchowością, wolność ta polega na tym że człowiek chodzi po ziemi a chciałby latać, i gloryfikuje wszystko to czego nie może osiągnąć… niestety, pan Bóg nie dał nam skrzydeł więc musimy budując mechaniczne stwory zdobywać nieboskłon. Z tego też powodu orzeł, sokół, i piękne ptaki królujące w przestworzach budzą w nas okruchy szlachetności i marzeń. Nasze Polskie godło to orzeł, wolno latający w bezmiarze błękitnej, gazowej kipieli, jest to symbol nijak oddający rzeczywistość, gdyż jedyny szlachetny błękit jaki znamy w życiu to tło dla wystąpień Kwaśniewskiego i Bronka zalecany przez speców od marketingu – niebieski uspokaja, daje wrażenie wolności, spokoju, opanowania, pewnej radosnej melancholii mający skłonić Cię do głosowania na kolejnego sprzedawcę kiełbasy wyborczej. A jak już wybiorą, hulaj dusza, piekła nie ma, aż do następnych wyborów gdzie trzeba schudnąć i znowu ustawić się na niebieskim tle, a masa ludzka odda głos na kogoś, kogo widok wzbudza przyjemne emocje. W ogóle odcienie niebieskiego są przepiękne, używane w celu wyciszenia i uszlachetnienia atmosfery. Niestety dla producentów prezerwatyw, niebieski wyszczupla podobnie jak czarny więc nie znajdzie ani jednego nabywcy.

Uduchowiony człowiek więc albo biczuje się, medytuje całymi dniami, nosi cuchnący, pobrudzony pizzą i colą Turecki sweter, ma brodę, wąsy i brzuch guru rosnący od nadmiaru prany, bo przecież nie od zjadanych kilogramami słodyczy od których jest uzależniony. Nie używa komputera a jeśli już to tylko na linuksie, milczy albo mamrocze, bełkocze coś bez sensu – w końcu jest uduchowiony, ma kontakt ze sferą nadnaturalną, widzi to czego nikt inny nie widzi, duchy, nici aka, wyższe byty i opętujące astralne twory, myśloksztalty i wreszcie aurę czy czakry i ich przepływowość energetyczną. Może więc bełkotać niezrozumiale? Jasne że tak. To wręcz dowód na jego duchową wyższość. Ktoś kto mówi z sensem, ciekawie, jest normalny, a więc nudny.

Materialista to dziwkarz który całymi dniami myśli o zaliczaniu dziewczyn, pieniądzach, zemście na swoich wrogach którzy go skrzywdzili a on przez swój materializm nie umie wybaczac jak uduchowiony…objada się hot dogami z dziwnie pachnącym mięsem, przypomina świnię z twarzy i zachowania, kocha pieniądze. Ot, typowy materialista.

Stereotypy….

To są nic nie warte stereotypy. Zacznijmy od tego czym jest duchowość, rozwój siebie. Nie jest to nic związanego ze światem zewnętrznym i obiektami w nim zawartymi, jest to wyłącznie sprawa wewnętrzna, sprawa świadomości, spojrzenia. Duchowość to przede wszystkim dostrzeżenie iluzji, cicho łopoczącej na wietrze kotary która oddziela Cię od prawdy. Gdy masz dość mroku, przesuwasz kotarę i pokój zalewa kojące światło słońca, wypędzając mrok. A prawdą jest to, że nie jesteś tym kim uważasz że jesteś. Brzmi schizofrenicznie, prawda? Ano tak, brzmi obłąkanie. Ale samo życie jak się nad tym głębiej zastanowić, jest szalone. Pojawiamy się na ziemi, nie wiadomo skąd, umieramy po jakimś czasie i nikt nic nie wie – wszyscy w coś wierzą, tworzą legendy, mity. Ale co one mają wspólnego z prawdą? Albo mają, albo i nie mają. Wszyscy więc udają że nic się nie dzieje, i żyją jak we śnie bez żadnych głębszych refleksji, rozmnażając się, w pogoni za nowymi przedmiotami wytworzonymi z ziemi, tej ziemi. Bo czymże jest wszystko co widzimy i co mamy? Powstało z tego co wyrwaliśmy siłą ziemi i przerobiliśmy. Wszystko co mamy dostaliśmy, i jeden umie wykorzystując swoją inteligencję i fart zebrać więcej tych rzeczy, a drugi mniej. Ten co ma ich mało jest socjalistą gdyż dzięki temu ludzie gorzej urodzeni mają więcej szans na sukces, a gdy zbierze dużo zostaje liberałem, ponieważ tam na górze nie chce czuć smrodu skarpetek kolejnych milionerów…ot, życie. Gorzej gdy ten co nic nie ma mówi że jest liberałem, nie jest nim, jest pożytecznym idiotą, karpiem który głosuje za przyśpieszeniem świąt.

Religie…

Religie, powiadasz. Powiem Ci przyjacielu jak powstają religię. Jak wiesz mam pewien lęk, boję się pająków. Słyszałeś zapewne że wielcy ludzie byli pomieszani, szaleni, pełni lęków, psychoz, fobii. Czyli na pewno jestem w połowie wielkim człowiekiem, gdy spojrzeć na moje lęki…kąpię się pod prysznicem, i nie chcę myśleć że specjalnie, ale naprzeciwko mnie na ścianie jest wylot powietrzny, i tam często wyskakuje wielki pająk, nazwałem go Włochaczem (ten przy oknie to Donek a przy drzwiach Bronek) kilka dni temu wróciłem do Warszawy z miesięcznego urlopu, kapię się, jestem w świetnym nastroju. Boję się spojrzec na ścianę, wiem że gdy zobaczę Włochacza zniknie mi dobry humor. Wreszcie nie wytrzymałem, te emocje gdy wstrzymywałem me oczy skromnie spuszczone na moje stopy, mało mnie nie zniszczyły… spojrzałem i oczywiście, był, jakżeby inaczej. Cały dobry humor diabli wzięli. Gorzko mu wyrzuciłem prosto z serca, wylałem swoje żale, dlaczego mi zawsze psujesz dobry nastrój Włochaczu? Naprawdę opadł mi nastrój, mało nie wyskoczyłem z prysznica. Ale co do mojego nastroju ma Włochacz? On sobie siedzi na ścianie, pilnuje interesu, ma małe dziatki do wykarmienia, co on jest winny? Wiele razy analizowałem ten lęk. Tłumaczyłem sobie – Maruś, komara się boisz? A gdzie tam, w rękę wezmę, za skrzydełko pogłaskam. A przecież ugryzienie komara boli znacznie bardziej niż ugryzienie pająka. Komar jest czesto większy od Polskiego kątnika… ale to jest lęk, nie ma w nim logiki, kształtu, formy, jest tylko emocja. A jak Państwu wiadomo, z emocjami jak i z kobietami się nie dyskutuje, trzeba je pokochać.

I teraz wyobraźcie sobie moi drodzy Państwo że jestem człowiekiem który jest sam na świecie, to raz, i dwa – nie zna się na psychice ludzkiej. Takie teoretyczne dywagacje teraz poczynię dla potrzeb artykułu. Teraz boję się pająka i wiem że to śmieszne, sam się z siebie śmieję. Ale nie wiedząc ze lęk jest śmieszny uznałbym pająka za Boga. Skoro na jego widok paraliżuje mnie lęk, w tym pająku musi być jakaś przemożna siła, magiczna moc. Na odległość mnie paraliżuje! Boję się go strasznie, więc przyjmuję postawę uległości, gnę kark, czczę i uwielbiam licząc że może mnie oszczędzi. Pasożyty człekokształtne czujące pismo nosem, natychmiast zakładają religię której naczelnym punktem jest święty Pająk, natychmiast znajduje się też prorok który rozmawia ze świętym Pająkiem, i przekazuje jego życzenia ludziom na kamiennej tablicy. Pierwsze życzenie – czczij mnie i składaj mi ofiary, smaczne jedzenie, alkohol i pieniądze, dostarcz kapłanom, oni mi to wyślą…albo zaszaleją w imię moje. Drugie życzenie – zakazuję wszystkiego tego co jest przyjemne i co zrobisz mimo zakazu, jednak dam Ci szanse żałosny grzeszniku, gównojadzie….za pieniądze i smaczne jedzenie odpuszczę Ci grzechy. Wyżej wymienione ofiary przekaż kapłanom….trzecie życzenie – cierpienie gdy jesteś niewolnikiem jest dobre i święte, nie buntuj się, daj się wydymać każdemu kto chce…poświęć swoje życie i dobra które wytworzysz ze wspólnej ziemi dla władcy i kapłana, a jak tego nie zrobisz, jak zaczniesz zadawać pytania i butnie spoglądać ku swym kapłanom – zgniesz na stosie, a Twoja dusza będzie wiecznie przemierzała pajęcze piekło…oddaj swoje życie i pieniądze kapłanom, a ocalisz duszę….będziesz przez wieczność w niebie spijał nektar. To tak niewiele za tak wiele, nieważne że nikt tego nieba nie widział, ani Boga Pajaka….wiara jest silniejsza niż wszelki rozum. Niechaj wszelki duch Pana Boga Pająką chwali!

Tak własnie powstaje religia której wierzysz. Czcisz to czego się boisz, co jest dla Ciebie nieznane. Gdzie w tym jednak miłość? Jak można kochać brodatego starucha który stworzył świat i nas, i zniknął a może wróci i zabije w gniewie? Syndrom zakładnika – porwani kochają swojego porywacza, znana sprawa. Wielu ludzi podziwia silniejszych od siebie, imponują im swoją siłą czy bezwględnością, do czasu jednak gdy widzą co za nią stoi.  Wtedy nienawidzą za to, że dali się nabrać na tą całą siłę która okazała się zwykłym strachem i małością. W młodości będąc słabym, podziwiałem silniejszych kolegów, bandytów. Gdy poczułem się silny, ujrzałem jacy są mali ze swoimi bójkami, napadami, wrzaskami gdy życie nie idzie według ich myśli i jak się rozpijają nie mogąc znieść tego że ich plany i wizje rozbijają się o żelazny mur codzienności. Podziw przemienił się w żal, współczucie. Jeśli nie płyniesz z prądem życia, jeśli nie jesteś elastyczny, życie zmiażdzy Cię i wypluje.

Bóg Pająk w sieci, podniecony rzucającą się panicznie muchą która czuje koniec i nie może uciec, a pod Świętym Pająkiem, w wielkiej jaskini tysiace wyznawców w nabożnej ciszy, szepczacy w sercach słowa uwiebienia dla Boga Pająka, proszący o samochody, awanse, pieniądze, miłość kobiety która ich nie chce…

Pająk psuje mi nastrój? Czy też może ja sam sobie go psuję, wierząc w to że pająk mi go psuje? To ważne pytanie. Gdy wiesz że to nie pająk jest winien złego samopoczucia, jesteś na duchowej ścieżce. To coś we mnie sprawia że zmienia mi się humor, pająk jest niewinny, chociaż stworzonka w jego sieci mają zapewne inne zdanie na ten temat. To jest własnie ta różnica między człowiekiem idącym ścieżką ognia, a materialistą. Materialista obwinia pająka za swoje złe samopoczucie. Winni są wszyscy, pająk, szef, koledzy, rodzice, żona….jego własne reakcje, w jego własnej głowie, ale winę ponosi biedny, mały, głupi jak but stawonóg… gdy idziesz ścieżką ognia, wiesz że cały strach i rozpacz jest w Tobie, nie na zewnątrz, to coś w Tobie. Pierwszy stopień prowadzący do nieba to uświadomienie sobie że wszystko co czujesz, jest w Tobie, nie w świecie zewnętrznym. Teraz musisz coś z tym zrobić, ale przynajmniej Twoje wysiłki idą w konkretnym kierunku – ćwiczysz jogę, medytujesz, oddychasz pranajamą, pobierasz nauki życia od guru… są różne ścieżki, ale można powiedziec że prawie wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Gdy nie czujesz tej wielkiej prawdy, że wszystko co czujesz jest w Tobie, miotasz się próbując znaleźć sens w kupowaniu przedmiotów, awansach, kopulacji by pchnąć dalej swoje geny, zdobywaniu kolejnych plakietek pokazujących kim jesteś. Jednak to się nie liczy – liczy się jedynie to jak patrzysz. Zrozumienie tej wielkiej prawdy to prawdziwa duchowość. Nie trzeba do niej pierścienia Atlantów, run, mandali, magii, analiz duchowych, wystarczy ostre i uważne spojrzenie.

Cóż więc czynić?

Istnieje Ja…to jesteś prawdziwy Ty. I te Ja obserwuje Ciebie, ale po co mi wierzyć? Sam spróbuj. Popatrz na siebie, i uświadom sobie że zawsze sie myliłeś co do siebie. Co o sobie myślałeś? Że jesteś skromny, przystojny, nieśmiały, strachliwy, odważny? Setki opinii o osobowości którą obserwujesz, zresztą której osobowości? tyle ich jest w zależności od tego jakie emocje Tobą targają w danej chwili, ciekawe… tak samo obserwujesz i opiniujesz postaci w filmie, ale przecież nie jesteś nimi, prawda? Więc, kim jesteś? Ja Ci tego nie powiem. Odpowiedzi musisz szukać sam, nie znajdziesz ich w świętych książkach. Droga ognia to droga samotności, jesteś na niej sam. Zawsze byłeś, jesteś i będziesz sam, gdy zamykasz oczy i zasypiasz, gdzie są Twoje dzieci, żona? Gdzie praca, przyjaciele? A gdy umierasz i Twoje oczy zamykają się w omdleniu, gdzie są Ci wszyscy ludzie? Jesteś sam, to była Twoja gra, Twój teatr, zapomniałeś jednak że jesteś rezyserem, i uwierzyłeś że jesteś aktorem, za mocno się wczułeś. Stąd wszystkie twoje problemy Przyjacielu.

Spojrzenie…

Właśnie dlatego uważam że duchowość to świadomość. Możesz być uduchowionym człowiekiem, żyć blisko prawdy i w jej chwale a jednocześnie możesz mieć bardzo dobry samochód, ładne mieszkanie, rozglądać się za pięknymi kobietami, jeśli Cię na nie stać…życie to dla nas wielki dar. Wszystko co masz, masz ponieważ inni ludzie wyrwali to ziemi kilofami, łopatami, siekierami. Mamy tu idealne dla naszych ciał ciśnienie, temperatury, zestaw pokarmu – ta planeta i to życie którym żyjesz jest dla Ciebie prezentem. Dlatego prawdziwie Boży człowiek powinien być zawsze wdzięczny, powinien bawić się życiem. Życie jest, i nagle coś się staje, wypadek, zawał… i go nie ma. Czy jest życie wieczne, czy nie ma, warto zgodnie z przeznaczeniem wykorzystać nasz czas. Boży człowiek żyje… gdy jest mu wesoło to tańczy, śpiewa, bawi się… spójrz na ludzi, i unikaj tych którzy nie tańczą, czemu nie tańczą? Nie umieją? A skądże, ja też nie umiem a tańczę, gdy gra muzyka wszystkie tętnice zaczynają wesoło tętnić krwią, musisz wstać i tańczyć, jeśli tylko jesteś Bożym człowiekiem, wstajesz i tańczysz, bawisz się. Kilka drinków na rozgrzewkę na pewno nie zaszkodzi… Jesli boisz się co inni o Tobie pomyślą, jeśli masz wstydliwe sekrety i boisz się że Twoje ciało je pokaże w tańcu…jeśli Twoje ego jest wielkie, uwazasz że za osobę powazną, nadętą, księżniczkę lub księcia który dorabia na kasie w tesco…wtedy będziesz się bać tańczyć bo inni natychmiast zobaczą jaki jesteś sztywny, śmieszny.

Chcesz być kimś wielkim, Napoleonem, dyrektorem, chcesz by ten trzymający Cię całe życie za gardło skurcz ze jesteś nikim znikł, dlatego marzysz na śnie i na jawie o byciu prezesem wielkiej firmy… wychodzisz tańczyć, i widać jaki jesteś napięty, jaki wystraszony, jak bardzo boisz się tego co inni powiedzą…wtedy właśnie wychodzi z Ciebie prawdziwa natura niewolnika, a Ty wiesz o tym i rezygnujesz z tańca, radości, szczęścia, miłości, smaku młodej, pięknej dziewczyny, dobrego drinka…rezygnujesz z tego wszystkiego bo marzysz o zostaniu v-ce prezesem firmy…o tym jak inni patrzą na Ciebie z szacunkiem i podziwem. A Ty weźmiesz ich wreszcie za pysk, jak na to zasługują, odpłacisz im za te wszystkie lata gdy czułeś się przy nich nic nie wartym śmieciem, zerem. Obwiniasz pająka o złe samopoczucie, pamiętasz? Za to co jest w Tobie, obwiniasz innych. A cały problem jest w Tobie, nie rozwiąże go żaden awans, żadna plakietka magistra, doktora, profesora… to tylko nazwy, niska samoocena zostanie nie zmieniona. Gdy czujesz się śmieciem, każda aktywność na zewnątrz Ciebie jest czasem straconym.

Jesli gra muzyka, otwórz jej szeroko drzwi do swego serca. Jesli jest Ci smutno, nie tłum tego i płacz. Niech cały żal wyleje się z Ciebie, niech wypłynie oknami duszy, oczami…jeśli się tego wstydzisz to zakryj się pościelą, zamknij w toalecie i niech szarpiące Cię emocje wypłyną z Ciebie strumieniem pięknych łez. Spójrz na tych co tłumią płacz, czemu? Wstydzą się? Ale czego? Stworzyli coś w swojej głowie, jakąś kompletnie bezsensowną wizję że płacz nie jest męski, że płacz upadla, pokazuje słabość charakteru, czy inne teorie w które mocno wierzą, na pewno na Twój temat też coś wymyślili….strzeż się. Słabość charakteru ma każdy z nas. Wytrzymasz więcej niż inni, ale gdzieś jest ta granica, i gdzieś są ludzie którzy umieliby przejść Twoja granicę, zrobić z Ciebie okrwawiony strzęp wyjącego i chlipiącego człowieka na kolanach. Po co więc udawać wielką moc? Możesz udawać twardego, silnego, niewzruszonego, ale gdy dorwie Cię ktoś umiejący posługiwać się wiertarką w Twoim kolanie albo łokciu…złamiesz się jak zapałka, jak każdy z nas. Nie ma twardzieli, są tylko pewne granice bycia twardym. Jeden ma taką, drugi inną tak samo jak jeden rodzi się wysoki, a drugi niski. Jeden ma układ nerwowy mniej podatny na bodźce zewnętrzne, inny ma bardziej podatny. Ale to tylko ciało które zamieszkuje wieczne Ja. Ciało o określonych parametrach.

Jesli ktoś Cię lży, ubliża Ci, popycha… postaw się, pozwól gniewowi i adrenalinie by Toba zawładnęła. Nie wstrzymuj gniewu, nie nadstawiaj drugiego policzka…te śmieszne tezy wymyślono by można Cię ujeżdzać, byś był chłopem pańszczyźnianym, murzynem, Ty nadstawisz policzek a ktoś z tego ma zysk…gniew nie jest zły, jest jedną ze strategii przeżycia. Gniew jest dobry i Boży, jeśli tylko jest przeżyty wtedy gdy jest na to miejsce i czas. Nie bój się że gdy się gniewasz, to Bóg Cie nie kocha, zauważ że to Bóg stworzył Cię, razem z możliwością czucia gniewu. Gdy Ty czujesz gniew, to źle, gdy kapłan czuje gniew i Cię łaja to jest to dobry, święty gniew…podobnie moralny autorytet z gazety wyborczej który z góry na dół zjeżdża Cię i poucza co jest dobre, a co złe….możesz czuć gniew i jest to dobre ponieważ pozwala Ci się skutecznie bronić. Wstrzymanie gniewu który jest naturalny w pewnych momentach życia, jest niezwykle szkodliwe dla zdrowia ciała, ale przede wszystkim dla Twojej psychiki. Nie bój się gniewu w sobie, nie bój się strachu, nie bój tego że pożądasz kobiet, czy mężczyzn…

Korzystaj…

Jeśli podoba Ci się kobieta, i jest chętna na bliższe zapoznanie…skorzystaj. Czemu masz tego nie uczynić? W imię duchowości? Przeciez to Bóg dał Ci jądra, tak czy nie? I gdzie jest napisane że masz ich używac jedynie do rozpłodu? W świętych pismach? A kto je pisał, Bóg, czy może jakiś facet który twierdził że Bóg mu to dyktował? Czemu wierzysz wiecznie pijanemu pasterzowi kóz tarzającemu się w piasku (wtedy wszyscy pili rozcieńczone wino, woda w studniach miała zarazki) a nie wierzysz zamkniętym w Tworkach kilkunastu Jezusom, Napoleonom i Hitlerom? Powiem Ci czemu – jesteś bezmyślny. W pijanego pasterza wierzą miliony więc czujesz ze musi to byc prawda, z Napoleona z Tworek nie wierzy nikt, więc się z niego śmiejesz. Gdyby ludzie z szacunkiem oddawali pokłon wariatowi z Tworków, robiłbyś to samo, czcił go, dawał mu kwiaty, cześć i uwielbienie. Efekt tego byłby taki sam jak z czczenia posążka w kościele czy bożnicy…żaden.  W kobiecie której łakniesz jest Boskość…kochając się z nią, oddajesz swój podziw i uwielbienie Bogu, poprzez rozkosz i zjednoczenie. Gdy smacznie jesz, ładnie i wygodnie się ubierasz, gdy się bawisz, gdy jeździsz dobrym, mocnym autem, gdy kochasz…to jest prawdziwa, szczera modlitwa Bożego adepta. Modlitwa to rozkosz, trwanie w uwielbieniu i podziwie a nie powtarzane w kółko mantry na różańcu.

Co sprawia że ktoś jest sławny? Ktoś go promuje, media. Jesli media Cię lubią, będziesz sławny i bogaty mimo tego że prezentujesz sobą wielkie nic. Jeśli jesteś prawdziwym artystą, gdy media chcą Cię przemilczeć, znikniesz. Co z tego że jesteś wspaniały a Twoja twórczość porusza ludzkie serca, skoro nikt nie ma możliwości dowiedzieć się o Tobie? Za mediami zawsze ktoś stoi kto tym steruje i nadaje odgórny nakaz kogo zniszczyć (przemilczeć) a kogo podnieść, wznieść (promować). Ci którzy mają wielkie zasoby finansowe, przeważnie mają media, i zawsze chcą mieć więcej zasobów, gdyż w swiecie wielkich pieniędzy trwa zacięta walka o władzę i oczywiście, jakżeby inaczej, o zasoby. A zasoby zdobywa się płacąc mało ludziom, wmawiając im że mają małą wydajność, i przemilczając że w innym kraju za tą samą pracę zarabia się 20 razy więcej. Jesli ktoś o tym mówi, media ogłaszają go oszołomem, wyśmiewają, niszczą. Oczywistym staje się więc dlaczego wszyscy ludzie mediów, celebryci, serialowi aktorzy poparli Bronka – inaczej zamiast być idolami tłumów, staliby się nikim, przestali by istnieć. A tego żaden z nich by nie zniósł, rauty, imprezki z darmowym alkoholem, wywiady w tygodnikach dla gospodyń domowych… Media głównego nurtu mówią Ci co masz myśleć, co masz czuć, jak się ubierać, czym jeździć…mówią Ci jak żyć. I to musisz wiedzieć Przyjacielu, że świat jest zbudowany na kłamstwie i oszustwie. Kłamią media, kłamią ludzie, kłamie Twoja żona i Twój mąż. I wreszcie najlepsze – kłamiesz Ty sam. Jeśli o tym wiesz, możesz się z tego śmiac, bawić się tym. Jest to groźne jedynie wtedy gdy wierzysz że ludzie sa szczerzy. Są tacy, ale jest ich zbyt mało by budować na ich podstawie pogląd na otaczający nas, postkomunistyczny świat gdzie niemal każdy został zohydzony korupcją, zmuszany do kombinowania na lewo by przeżyć – i dać haka władzy ludowej, byś nie skakał. Sprytne, przebiegłe.

Różnice….

To co Cię odróżnia od materialisty, jeśli idziesz ścieżką ognia, to postawa duchowa. Tańczysz tak samo jak materialista, tak samo się kochasz, tak samo bawisz, jednak wiesz że to wszystko jest  teatrem, sztuką. Materialista tego nie wie, to co istnieje jest dla niego jedyną realnością. Niby nic a jednak…różnica jest straszna, kolosalna, gigantyczna….różnica tkwi w spojrzeniu. Dla materialisty świat staje się nudnym miejscem, jest więźniem pojęć o świecie – czy jest coś dziwnego dla materialisty gdy rano wychodzi z domu? Ot, zwykłe, codzienne myśli, może euforia że spotka piękną kobietę…może depresja, kolejna z wielu które go spotkały i na pewno spotkają….nawet napotkane drzewa czy słońce nie budzi kompletnie żadnej emocji. Gdy człowiek który doznał przebudzenia wychodzi z domu, odczuwa niesamowitą zgrozę…radość, elektryzujące poczucie zdumienia… wszystko jest nowe, nieznane, piękne. Świadomość że w każdej chwili można umrzeć staje się dojmująca, a każda chwila pachnie i smakuje jak kawior z szampanem…chwila wydaje się trwać wiecznie, staje się upojona tańcem, miriadami niezliczonych możliwości… to jest właśnie ta różnica. Gdy kochasz się, jesteś świadomy że ciało i osobowość którą zajmujesz kocha się, czujesz rozkosz odczuwaną przez osobowość…ale to już nie to samo, jesteś wolny, jesteś istnieniem i słodyczą której w żaden sposób nie jestem w stanie opisać… Musisz to sam poczuć, a wtedy odkryjesz w jakiej hipnozie żyłeś. Nie musisz już szukać fascynacji kosmosem, literaturą s/f, onanizować się marzeniami…inny cudowny świat jest tu i teraz, w całej swojej tajemniczej grozie której doświadczenia sprawi że zechcesz tańczyć…

Ludzie żyjący w hipnozie wymyślili państwa, miasta, granice, tytuły, kasty społeczne, modę, nazwy wszystkich rzeczy których pragniesz…. spędzasz całe życie na marzeniu o awansie na dyrektora, żona Cię katuje narzekaniem i podjudzaniem, chciałaby się pochwalić koleżankom mężem na stanowisku, zaszaleć w carrefourze, kupić szpilki od Blahnika które widziała w seksie w wielkim mieście…życie mija, i gdy będziesz umierać, jeśli będziesz mieć szczęście i odbędzie się to swiadomie, pojmiesz z przerażeniem że straciłeś życie na głupoty. Wokół Ciebie był raj, cały świat pulsował życiem, mienił się tysiącami kolorów, smaków i zapachów, a Ty gdzie byłeś? Byłeś w swoich marzeniach  o zostaniu dyrektorem. Gdy nim nie zostałeś, uznasz się za nieudacznika. Gdy nim zostaniesz, przez chwilę poczujesz podniecenie, przeniosą Cię do większego biura, dadzą większy monitor zebyś więcej pracował i lepiej widział, praca zniszczyła Twoje oczy… zaczniesz bywać na imprezach z prezesami… natychmiast poczujesz się nikim przy prezesie, to tylko kwestia czasu gdy zapragniesz być prezesem. Gdy nim nie zostaniesz, nadal umrzesz w swoim przekonaniu jako nieudacznik, a gdy nim zostaniesz? ile potrwa fascynacja stanowiskiem prezesa, skoro obracać się będziesz wśród większych od siebie?

Pozostaje właściciel firmy….możesz go wygryźć, kilka donosów do skarbówki…ależ życie – jednak jako szef wielkiej firmy musisz zadawać się z posłami, ministrami, dawać im łapówki…i widzisz jak jesteś nisko. Wraca Twoje stare i dobrze znane poczucie że jesteś zerem, nikim…żonie znowu mało, na rautach i imprezach poznała żony ministrów, też chce by jej mąż był KIMŚ… pieniądze to nie wszystko, jest jeszcze władza….zaczyna się wszystko od nowa, ale Ty nie jesteś już młody, Twoje zapchane cholesterolem tętnice mają swoją wytrzymałość….jeśli masz szczęście, w szpitalu masz miesiąc, dwa na zrobienie bilansu swojego życia, który wypadnie bardzo załośnie….jeśli zechcesz sie wycofać, Twoja kochająca żona  i rodzina wyślę Cię na przymusowe leczenie psychiatryczne żebyś był normalny, i nie zajmował się głupotami, wąchaniem kwiatów, medytowaniem, tańcem…to głupoty, jak stare chłopisko może tańczyć i wąchać kwiaty? musisz pracować, najeść się schobowego z kapustą i zarabiać na nowe przedmioty „kochajacej Cię” rodziny. W końcu staniesz przed wyborem – zawieść i opuścić rodzinę która jest kagańcem dla Twojej prawdziwej Istoty, czy zostać nadal w tym piekle, by rodzina miała coraz więcej i więcej nowych przedmiotów. Jezus już dawno powiedział, że nie przyszedł z pokojem a wojną i mieczem między rodzinę. Twoja duchowość skłóci wszystkich mocniej niż wszystko co jesteś w stanie sobie wyobrazić. Nikogo nie interesuje Twoje szczęście, Twoja cisza w której wreszcie, może pierwszy raz w życiu zaznajesz ukojenia…wszystkich interesuje za to żebyś pracował jak wół, i umarł solidnie ubezpieczony. Wtedy zapłaczą nad Twoim grobem, nawet szczerze, z żalu…chwilę później cała rodzina skoczy sobie do oczu walcząc o spadek. Co miałeś ze swojego życia? Niewiele, prawda? Ano prawda.

Bogactwo jest piękne. Nie tylko dlatego że daje przyjemne, pozbawione większych trosk życie, ale także dlatego że pokazuje Ci, biednemu, że pieniądze nie dają wcale takiej ekstazy i mocy jaką im przypisywałeś w swoich marzeniach. Biedni marzą o niebie po śmierci jako o miejscu gdzie nic nie brakuje, czyli marzą o zwykłym bogactwie, a niebo to coś znaczie więcej niż porsche i domek nad oceanem. Mając pieniądze, wiesz że jest coś ponad nimi, gdyż pieniądze oprócz przyjemności nie dają trwałego spełnienia. Gdyby dawały, nie widziałbyś tylku miliarderów którzy walczą i oszukują dla kolejnych milionów. Starzy, siwi głupcy, którzy są krok od śmierci i mając miliard dolarów chcą mieć jeszcze jeden – a nie wydadza nawet miliona na własne potrzeby.

Rozwój duchowy i pieniądze – nie ma rozwoju duchowego bez dobrych pieniędzy. Ci co wyrzekają się bogactwa, to przeważnie biedacy, przyjrzyj się im. Jak można wyrzec się czegoś czego się nie doznało? Jak można szanowac takiego „guru”? Zdobądź kilkanaście milionów, poznaj smak życia, i wtedy się wyrzeknij – będę Cię szanował.

 

 

131 thoughts on “Uduchowiony vs Materialista

  1. Wow… Jestem pelna podziwu. Potrafisz opisać dosc zly świat w jasny, prosty sposób.
    Merytorycznie nic się nie nauczłam z tego, ale styl pisania… ahh Powzdycham troche 😉

    P.S. historia o Donku, Broknu i Wlochaczu jest najlepsza 😉

  2. Jestem pod niezwykle silnym wrażeniem Twoich artykułów i osobowości. Wrażeniem tak silnym, że nie sposób go opisać. 😉 Chłonę co piszesz niemalże całą sobą…

    Pozdrawiam cieplutko.

  3. Ciekawy jestem czy w przyszłości nauczysz się zarabiać pieniądze, duże pieniądze, nie tyko na pisaniu. Wykorzystać duchowość w służbie materializmu. Czy to wogóle możliwe ? Pozdrawiam

  4. Dziękuję moje dziecko, poznasz osobiście Włochacza, Bronka i Donka, o ile zechcą, są bardzo nieśmiali 🙂

  5. Nie czytałem ani jednej ksiażki Tolle, i chcę to zmienić, facet jest podobno genialny – widziałem wykład z nim, i jakiś taki śmieszny kurdupelek mi się wydał 🙂

  6. Dziękuję, ale nie warto podziwiać mojej osobowości, jestem na pewno nie wzorem do naśladowania 🙂 a skąd jesteś moje dziecko?

  7. Myślę że tak, coś wymyślę. Jak na razie widzę tylko możliwość pisania i zarabiania na nim, w sumie nic innego nie umiem, może jeszcze umiem tłumaczyć, wpływać na aurę innych ludzi głosem, tym żyję i to mnie kręci, ale młoda jeszcze dupa ze mnie, a pomysły jak z rękawa mi się sypią więc pewnie pojawi się jakiś ciekawy pomysł :)może zostanę górnikiem, szambonurkiem, chippendalesem? nie wiadomo 🙂 i to jest fascynujące. Nie wiadomo czy dożyję rana, nic nie wiadomo tak naprawdę.

    Duchowość to także materializm, wszystko, także materia powstała z Boga więc jest święte.

    Pozdro.

  8. Marku! Czytam twoje teksty od trzech lat. Musze szczerze przyznać że piszesz coraz lepiej! Chapeau bas! Mistrzu!

  9. Nie wierzę własnym oczom 😯 zachwycacie się bezrobotnym manipulantem który wyłudził od was pieniądze na samochód i na miesięczne wycieczki???

  10. [quote] Ty masz królestwo Boże, karmę, Boskie „oko” na Ciebie a oni mają śmiecie, śmiecie których Ty też pragniesz mieć, ale czujesz że nie masz szans…[/quote]

    i jak po czyms takim spada moje poczucie wlasnej wartosci? bardzo
    mowisz zeby je wzmacniac a sam je swoim czytelnikom oslabiasz

  11. [quote]. tak samo obserwujesz i opiniujesz postaci w filmie, ale przecież nie jesteś nimi, prawda? Więc, kim jesteś?[/quote]

    ale dlaczego zakladasz z gory ze nie mozesz siebie oceniac? czy to ze mozemy siebie opiniowac to dowod ze nie jestesmy tym co opiniujemy? a niby dlaczego?

  12. Mistrzu musisz koniecznie zapuścić wąsy i brodę 8)

    Jest rozwój duchowy bez „dobrych pieniędzy”.
    Tu jak zwykle Mistrzu błądzisz.

    Narastanie pychy jest przeciwieństwem rozwoju duchowego tak samo jak fanatyzm.

    Prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż bogaty dostanie się do nieba.
    To bardzo mądre słowa i przecząc im, pisząc o „dobrych pieniądzach” które trzeba mieć dla rozwoju duchowego, wpędzasz się Mistrzu w ślepą uliczkę.

    Ja oczywiście rozumiem tą tęsknotę za 366 Rolls Royce na każdy dzień w roku ale jej absolutnie nie podzielam.

    Do rozwoju duchowego potrzeba tyle co do spokojnego i bez nadmiernych trosk życia.
    Wszystko co więcej zahacza już o chciwość a ta jest anty tezą rozwoju duchowego.

    Są też
    😯 😯 😯 😯 😯 😯 😯 😯
    powabu pełne dziewczyny, które kompletnie za darmo, w rajskim otoczeniu, szczodrze obdarzą spragnionego podróżnika…

    Choć mówią że prawdziwa kobieta to egoistka i egocentryczka…

    Co prawda na razie znajduję takie w necie ale kto wie…
    Zawsze trzeba mieć nadzieję 8)

    Oto jedna z tych Samarytanek – boska Lexi 8)

  13. Ten cytat z Biblii dotyczy ludzi, którzy za mamonę zatracili duszę. Można być i bogatym i dobrym człowiekiem. Tylko niektórzy dla bogactwa są zdolni zabić. Nigdzie nie jest napisane „nie bogaćcie się”.

    Ja tam chcę mieć dużo pieniędzy i nie boję się ich. Wiem, że one mi pomogą we w miarę beztroskim życiu, nie dadzą mi szczęścia.

    Myślę, że kluczem do pogodzenia bogactwa materialnego i duchowego jest zrozumienie, że majątek nie uczyni szczęśliwym, a największy skarb jest we wnętrzu duszy.

  14. Nie czytasz ze zrozumieniem. To jest ostry przekaz, żeby olać to pragnienie bogactwa za wszelką cenę. Nazwane zostało śmieciem, bo śmieciem zostanie po śmierci. Na ch… nieboszczykowi złote gacie? 😀
    Chodzi o to, by nie się nie zatracić w poszukiwaniu złota.

  15. Jak są, to są. Jak nie ma, to nie ma. Można coś chcieć i dążyć do tego ale własnej duszy i dupy nie sprzedać za to. A można też nie chcieć. Umieć władać swoimi pragnieniami.

  16. A tu w basenie znalazłem więcej szczodrobliwych Samarytanek 8)

    [url]http://www.youtube.com/watch?v=FOU83ErXQA8[/url]

  17. pierwsze wrażenie po przeczytaniu dowolnego artykułu -„łebski facet”, ale potem…..cóż…powiedz mi,dlaczego tak często podkreślasz jaki to jesteś piękny, przystojny i niesamowity w łóżku? Po co to robisz? Czyżby komplesy?
    Czy prawdziwy Mistrz (którym się mianujesz),w dodatku duchowy, klepałby na okrągło jaki to on jest cudny? Pozwól, żeby inni to ocenili, a nie sam to za nich załatwiasz? Zgromadziłeś tu jak jakiś marny guru -kilku wyznawców ,którzy pieją nad Tobą z zachwytu i duma Cię rozpiera. Zacznij słuchac tez krytycznych komentarzy, a nie uswuwasz je, bo Ci nie pasują. Boisz się czegoś chłopcze? Oj dalekaaaa ,daleka Twa droga do mistrzostwa. Dużo wody upłynie…
    Poczytam Cie chętnie za 10 lat, kiedy byc może zrozumiesz więcej.
    N.

  18. To szczera troska dobrej kochanej osóbki o czytelników, od których wyłudzam pieniądze 🙂 nie czujesz tej pełnej miłości i bezinteresowności aury jaka bije z tego postu? 🙂

  19. Pieniądz to zamiennik mebli, telewizora, czy te przedmioty są złę? dla mnie nie. Pieniądze dają Ci wolność poruszania się, przemieszczania, coś czego niewiele zaznałem. Mnie nie przekonasz Robert do swoich tez, nie cytatem biblijnym który w założeniu miał wskazywać na uzależnienie od pieniędzy a nie fakt ich posiadania. Jezus jako cieśla musiał być zamożny, miał osła, a ja mam seicento 🙂

  20. O to właśnie chodzi, mieć kase i wiedzieć że kasa daje przyjemność, ale nie zbawienie. Te mamy za darmo. Całą resztę póki jesteśmy w ciele trzeba kupić. Jakoś znam osobiście bogatych ludzi i są to DOBRZY ludzie. Można, wszystko można.

  21. Chodziło mi w tym fragmencie o to żeby ukazać człowieka który pragnie kasy ale skoro jej nie ma bo jest nieudacznikiem, to pociesza się że chociaż ma dobrą karmę, a Ci co mają kase której pragnie są duchowymi zerami.

  22. Na każde podkreślenie swojej wyjątkowości, ironicznie ujęte, istnieje kilkanaście przeciwnych. W samym tym artykule jest wiele podkreśleń gdzie sam przyznaję że boję się pająków, i nie jestem „twardzielem”. Pytam się więc, wiedząc i tak że mi nie odpowiesz, gdzie Ty widzisz te moje chełpienie się? nie widzisz, ale chcesz widzieć, może jesteś otyła, moze brzydka, może czujesz że nie miałabyś u mnie szans…więc przysrałaś. Ale przysrać trzeba umieć, a Ty tego wyraźnie nie umiesz.

    Tu nie ma wyznawców, są sympatycy, i nie kilku a kilkudziesięciu. Nie każdy się wpisuje – komentarzy krytycznych jest cała masa, np. Twój i wiele, wiele innych. Są nie kasowane – kasuję bluzgi, wulgaryzmy, zostawiam nawet komcie o żebractwie, wyłudzaniu, wykorzystywaniu czytelniczek. Gdzież więc jest ta Twoja cenzura i kasowanie?

    Chętnie też słucham krytyki, jednak to co napisałaś to bełkot sfrustrowanej starej panny a nie konstruktywna krytyka. Zostawię by pośmieli się ludzie inteligentni, rozumiejący ironię.

    Za 10 lat może osiągnę 50% Twojej mądrości…och, czy to nie pięknie pokazane jak bardzo Ty masz problem ze sobą? ja nie mam problemu, pisze na swojej stronie to co chcę, i nawet więcej – pozwalam Tobie tu pisać. A znaj moje dobre serce 🙂

  23. Spokojnie 🙂
    Czy wszyscy , którzy piszą, coś nie po Twojej mysli sa otyli i brzydcy?:) No bez jaj:) Mogłabym CStaropanieństwa też mi nie wmówisz, ponieważ tak się

  24. Śmieszy mnie jak ktoś pisze komuś, że ma kompleksy. Przeważnie największe kompleksy mają ci, którzy zarzucają to samo innym. Ja czytając artykuły Marka czasem sam się dziwię, że on potrafi o sobie pisać takie rzeczy jakich ja bym się wstydził napisać (o swoich lękach czy odchyłach). A jak napisze dla żartów, że jest super to zawsze znajdzie się ktoś z niską samooceną, komu się to nie spodoba, że ktoś może lubić sam siebie.

  25. składa, że jestem szczęśliwą mężatką i matką 3 fantastycznych dzieciaków.

    Rodzaj Twojej ironii jest zatem żywcem przeniesiony od Pana Szymona Majewskiego ( bardzo go lubie) , ale on jest szowmanem, a Ty Duchowym Mistrzem.
    I tyle.
    Tylko tyle:)

    pa

  26. Możliwe też, że masz mnóstwo fotek na NK z dziećmi. 😉
    W szczęśliwe mężactwo nie uwierzę tak łatwo, dopóki nie pomieszkam conajmniej miesiąca w waszym domu. Chociaż 2 tygodnie by wystarczyło.

  27. Nie wszyscy, jednak nader często okazywało się że dokładnie właśnie tak jest – ktoś przeczytał że piszę o otyłości, która nie pochodzi z powietrza tylko z jedzenia, i już czuł gniew. Przeczytał że nie chodze do kościoła a on chodzi, i już żal, tak samo ludziem którzy czytają ze głosowałem na Kaczora – czują wkurwienie na mnie. I to jest ok, ważne jest jednak żeby nie zakrywać tego i nie maskować atakami od tyłu tylko dyskutowac otwarcie o tym co nas boli. Ty nie dyskutujesz, Ty wydałaś kompletną opinię na mój temat nie czytając ai moich prawie 1000 artów, ani nawet nie przeczytałas tego jednego pod którym się podpisałaś.

    Taki poziom interlokutora, oczywiście wyklucza jakąkolwiek poważną dyskusję na poziomie.

    A więc jeszcze raz, ulżę sobie, wątroba boli mnie od wczoraj mocno, może przestanie – jesteś zakompleksionym pasztetem/morświnem (niepotrzebne skreślić) który chciał mi dosrać, a okazało się że rzucił w lustro i Cię ochlapało :)))))

  28. wmawiajcie sobie co tam chcecie, tak jest łatwiej 🙂
    Nie mam konta na NK 🙂
    Ksiegi Mistrzów duchowych czytałam kiedy Wy mieliście po 5 lat.
    Nie dowartościowuję sie tu, bo kiepskie to dowartościowanie .:) i ostatnie pytanie:) Wolno mi mieć swoje zdanie na jakis temat? Czy nie? Jak to jest?

    Pozdrawiam
    N.

  29. Ja sobie nic nie wmawiam. Nie wystawiam oceny. Mogę jedynie przypuszczenia wysnuwać. A i to bardzo delikatne. 🙂
    Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni. 🙂

  30. mowisz ze nie mozemy byc cialem umyslem tylko jakims wymyslonym przez ciebie „obserwatorem”
    i jako dowod na to podajesz to ze sami mozemy siebie obserwowac oceniac opiniowac
    ale dlaczego jakim prawem zakladasz ze nie mozemy byc tym co obserwujemy czy oceniamy? czy to ze mozemy siebie opiniowac to dowod ze nie jestesmy tym co opiniujemy? a niby dlaczego?

  31. Wiesz co N. jesteś w kompletnym błędzie.

    Ja tu nieraz ostro krytykuję, mam inne zdanie a tylko dwa razy dostałem bana. 8)
    Raz na tydzień „urlopu” od bloga, a drugi raz jak Mistrzunio nie wiedział nawet że to ja 34.

    Poza tym Mareczek bezustannie prezentuje postawę autoironii, pisząc krytycznie o pasztetach może nieco stresuje innych ale też jednocześnie mobilizuje tym o zadbanie o sylwetkę a więc i zdrowie.
    Jedyny błąd jaki robi to brak miłosierdzia w tej krytyce spaślaków.
    Powinien krytykować ale bez wrogości i uprzedzeń.
    Poza tym jest w tej krytyce i mobilizacja samego Mistrzunia bo cały czas ma problemy z uzależnieniem od słodyczy i brzuchem o czym cały czas nas informuje.

    Radzę dokładniej czytać Jego teksty.

    Mistrz pisze o sobie w sposób autoironiczny i trzeba to dostrzec i docenić.

    Z wieloma jego poglądami się nie zgadzam ale Marek w wielu sprawach ma rację a jego blog jest świetnym miejscem kreatywnych dyskusji.

  32. Ok, trochę go wypuściłam, fakt. Nie neguję wartości tego bloga, ani zalet prowadzącego. Pewne rzeczy mnie zwyczajnie zirytowały. Nie wyrosłam jeszcze z idealizmu. Widzisz wszystkie systemy totalitarne nazywały swych wrogów chorymi psychicznie. Marek natomiast swoich „wrogów „nazywa pasztetami i grubasami. Cos tu chyba nie tak. Nie mam akurat żadnych problemów ze swoim wyglądem i to mnie zwyczajnie śmieszy. Czy człowiek, który ma niewątpliwie wiele zalet i jest tak rozwiniety duchowo – jest wiarygodny,kiedy zaczyna sie posługiwać wyrażeniami typu „morświn”czy „pasztet”? Uwierz mi, żadnego morswina nie zmobilizuje się do walki z nadwagą obrzucając go obelagami, ponieważ to morświn sam musi do tego dojrzeć. Żaden pasztet nie zrobi się piękny tylko dlatego, że poczyta Mistrza. Marek o tym świetnie wie, a jednak obrzuca ich błotem. Znam wielu ludzi z przeróżnymi problemami, ale nie potrafię ich obrażać, a Mistrzowi duchowemu to nie uchodzi po prostu. Nie przeczytałam wszystkich artukułów, a zaledwie kilka i po pierwszym miałam nawet wielką ochotę napisac maila, aby tam podzielić się refleksjami. ale…im dalej w las….dobra…zirytowała mnie niedojrzałość…z jednej strony,a z drugiej przekonanie ( mimo wszystko) o swojej doskonałości, doskonale 😉 ukryte między wierszami i nie tylko to ukryte. To mnie rozczarowało kompletnie. Myślę,że ten człowiek ma wielki potencjał i pewnego dnia sięgnę po jego dojrzałą książkę z dużą przyjemnością, takjak sięga się po książki znanych duchowych mistrzów. I tego mu życzę.
    N.

  33. Z tym co powyżej pełna zgoda.

    Ps. Już kiedyś przyznał mi rację że inkarnacje to zbrodniczy wymysł i opium dla mas znacznie zjadliwsze od watykańskiego (totalna legalizacja pasożytniczych elit przed motłochem tłumaczona prawami karmy) a mimo to szybciutko wrócił na stare tory.
    Podpisuj się jako Nicka bo N to facet z dwóch światów od ss z którym swojego czasu ostro tu walczyliśmy.

  34. a jeśli zbrodnicze jest chrześcijańskie,watykańskie ,reinkarnacyjne,itp to jakie jest to najwłaściwsze 34?ateistyczne?:-)ale to pytanie dotyczy twierdzeń osobistych ,nie struktur religijnych wokół itd

  35. A przepraszam ze tak spytam, jakie księgi czytałaś gdy miałem 5 lat? teraz mam 32 czyli 27 lat temu czytałaś, załóżmy że miałaś 18 lat, chociaż w tym wieku się tych dziel po prostu nie rozumie…to teraz masz pod 50 tkę i trójkę małych dzieciaków? :))))))

  36. I dzieki temu że nie kręcę „normalnych” kobiet nie siedzę w garach i dzieciach, tylko robię coś co daje mi znacznie większe korzyści, czego jako matka nigdy nie zrozumiesz ponieważ zalewa Cię hormon miłości macierzyńskiej, i ok, jesli to lubisz to super. Dopiero z czasem zrozumiałem że bycie nie – tryskajacym sexem facetem to błogosławieństwo jak dla mnie akurat.

  37. Jasne – „Mistrz” ma głaskać siwą duchową brodę gdy wchodzisz na jego stronę i go obrażasz, przy tym ma mruczeć mantry i błogosławić Twojej nieświadomej głupocie. Taki Mistrz byłby super, problem jednak w tym że jestem człowiekiem z krwi i kości (i tłuszczu, niestety) i jak widzę takie pełne niby życzliwosci, a w rzeczywistości wbijanie szpili pod płaszczykiem dobra obłudne zachowanie, to Ci szczerze z serca piszę żeś dla mnie pasztet, nieważne czy cielesny pasztet czy astralny morświn – i przemawia przeze mnie szczerość. Tym się różnimy właśnie.

  38. I znowu – weszłaś tu z bardzo niemiłymi ocenami mnie samego, które w dodatku nie trzymały się kupy, były kłamstwami. Dlatego też Ci napisałem co o tym myślę, i ponieważ Panie które mnie lżą to przeważnie Panie otyłe, to zasugerowałem możliwą przyczynę Twoich problemów ze zrozumieniem tego co czytasz.

    Najpierw udawałaś życzliwość jednocześnie będąc bardzo niesprawiedliwą wobec mnie i kłamiąc, teraz udajesz nieszczęśliwą ofiarę którą „Mistrz” zwyzywał od pasztetów i grubych świń „zapominając” za co tak napisał, to Cię nie interesuje już zupełnie.

    Wyuczone w dzieciństwie scenariusze i metody na radzenie sobie ze światem – znam je jak własną kieszeń, i nimi mnie nie oszukasz. Tylko po co te gierki całe życie? nie można szczerze napisać co o mnie myślisz? włos Ci z głowy nie spadnie.

    Pewnego dnia sięgniesz po moją książkę, ale jej nie zrozumiesz ponieważ Twoje filtry patrzenia na rzeczywistość są takie jak 99% kobiet, i będziesz w życiu niespełniona i nieszczęśliwa – dokładnie tak samo jak te 99% kobiet.

  39. 34 powtarzam to od zawsze – nigdy nie krytykowałem otyłości a to jak ludzie się oszukują. Ja mam nadwagę, jestem spaślakiem, ale nie od genów tylko od tego że jestem żarokiem, koniec kropka, żadnej energii z kosmosu, zadnych genów, czarów, tylko żarcie i brak ruchu.

    Jeśli ktoś mi wmawia że jego organizm jest perpetuum mobile to jak mam zareagować? wsadza w siebie jedną kanapkę dziennie 100kcal a spala 2500kcal – i tyje. Cud!

  40. Nie przyznałem że reinkarnacja to zło, a wykorzystanie tego przez kapłanów w Tybecie by wyzyskiwac chłopów.

  41. Nie, nie czuję sie z tym dobrze, choć przebudzenie pogodne miałam i ten stan utrzymuje się do tej pory. 🙂
    Tak, przesadziłam, a że przesady nie lubię, nie jest mi z tym dobrze. 🙂
    ( Też kocham de Mello) 🙂 pozagłębiam się teraz w Twoje treści i na pewno się odezwę.

    Pozdrawiam.

    Nicka.

  42. Małgorzato z miotłą – ja nie mam żadnych doktryn ani gotowych recept.

    Uczciwie stwierdzam że wiem że nic nie wiem a czasami bardzo niewiele wiem.

    Ale bardzo niewiele wiedząc, znając swoje ograniczenia i ustawicznie szukając prawdy (obrazu całości) stoję jednak dość wysoko na solidnym fundamencie prawdy który sam zbudowałem.

    I widzę jednocześnie głębię otchłani, zaiste piekielnych, w których z lubością moszczą się wszelkie aroganckie doktrynalne, „wszechwiedzące” bestie w ludzkich skórach próbujące na wszelakie sposoby zniewalać ludzi. Czy to kk, czy inne religie, karmiczne zbrodnicze brednie, czy tacy aroganccy bajkopisarze jak Żądło.

    Prawda leży w prostocie a nie w ultra skomplikowanych wirtualnych światach, bezustannie na dodatek coraz bardziej rozbudowywanych i komplikowanych przez bajkopisarzy typu Żądło.

    Jak ktoś swoje „bajkowe” fantasmagorie razem z poronionymi płodami tych „bajkopisarzy” z których czerpie „wiedzę”, nazywa prawdą objawioną, prawdą jedynie słuszną, to staje się tym samym cynicznym oszustem.

    I niczym więcej.

    Choćby nie wiem w jakie ornaty się stroił, choćby nie wiem jak nadęte rytuały odprawiał.
    Kłamstwo zawsze pozostanie kłamstwem.

    I na pewno moja postawa jest o niebo uczciwsza od czarnokieckowych którzy służąc szatanowi oszukują swoje ofiary (a często i siebie) rzekomą wszechwiedzą i nieomylnymi doktrynami.
    Arcy bezczelnością i arcy łotrostwem jest wmawianie miliardom ludzi że kłamstwo jest prawdą i to w sytuacji kiedy jeszcze przed chwilką palili na stosach ludzi za kwestionowanie dogmatu płaskiej ziemi czy kwestionowanie dogmatu ziemi jako pępka wszechświata.

    Doktryna karmy jest jeszcze bardziej zjadliwym (o rząd wielkości) dziełem bestii.

    Największy złodziej jest tu bezkarny bo jego bogactwo wynika nie z jego ewidentnego złodziejstwa a z „dobrej” karmy.
    Ta ewidentna sprzeczność i krańcowo jaskrawy fałsz jest dowodem wystarczającym by traktować brednie karmiczne jako największe kłamstwo w historii stanowiące najbardziej bezczelny i bestialski sposób zniewalania całych narodów i pokoleń.

  43. Jedna korekta.

    Jest: „I na pewno moja postawa jest o niebo uczciwsza od czarnokieckowych którzy służąc
    szatanowi”

    Powinno być:

    „I na pewno moja postawa jest o niebo uczciwsza od czarnokieckowych którzy służąc
    złu”

    Z logicznego punktu widzenia, jeśli przyjąć za prawdę istnienie szatana jak istoty co prawda zbuntowanej ale doskonałej prawie jak Bóg, oraz jego rolę piekielnego wiekuistego kata na złych ludzi wynikającą z chrześcijańskiej tradycji, to jego rolą jest karanie ludzi służących złu a nie szerzenie zła.
    Byłby zatem boskim katem wymierzającym surową sprawiedliwość a nie demonicznym źródłem zła.

    Prawdziwe demony mają z pewnością inne – ludzkie pochodzenie.

    Ot jeszcze jeden paradoks tkwiący w stanie świadomości mas.

  44. Nie czytałem jego „dzieł” więc trudno tu mówić o jakiejkolwiek wierze.
    Coś tam kiedyś zacząłem czytać ale odrzucało mnie.

    Jeśli to ten od jednego RR na każdy dzień roku to jest dla mnie zagrzybioną szmatą i niczym więcej.

    Nawet jak coś czytam to mogę się z tym zgodzić lub nie. I jest to wtedy proces intelektualny bazujący na wiedzy i odczuwaniu.

    Wierzyć w kogoś (guru) lub coś (choćby jakiś tekst)- taka postawa dyskwalifikuje nas intelektualnie ❗ ❗ ❗ ❗
    Nigdy w ten sposób nie wierzę ani nie zawierzam.
    Mogę zaufać, ale wierzyć w jakikolwiek tekst czy jakiemukolwiek „nauczycielowi”, „guru”, „kapłanowi” – NIGDY W ŻYCIU ❗ ❗ ❗ ❗ ❗ ❗ ❗ ❗ ❗ ❗

  45. W POlsce „dobrą kasę” mają nie „udacznicy” a złodzieje.
    Dlatego pisanie o biednych nieudacznikach obraża ludzi uczciwych.

  46. „Składa się, że jestem szczęśliwa mężatka i matką trzech fantastycznych dzieciaków.” – A kogo, za przeproszeniem, obchodzą Twoje dzieciaki i jak to się ma do tego, co piszesz? Nijak. Dla KAŻDEJ matki jej dzieci będą FANTASTYCZNE i najlepsze na świecie, choćby były okropnymi, rozpieszczonymi łobuzami, ale matka zaślepiona macierzyńską miłością tego nie dostrzeże, chyba że stanie się cud (w który zresztą nie wierzę). Macierzyństwo, choć niewątpliwie piękne, nie dodaje Twojej osobie ani powagi, ani prestiżu. Podobnie rzecz ma się z Twoim małżeństwem – w żaden sposób nie udowodnisz, że jest szczęśliwe, nie oczekuj więc że bez mrugnięcia okiem w to uwierzymy. I tu przyznam rację Imperatorowi, który celnie napisał, że nie uwierzy, dopóki z Wami nie zamieszka – zatem pozwól mu na to, nim całkiem stracisz swoją wątpliwą wiarygodność. 😀 Oczywiście, możemy Ci wierzyć na słowo, ale z tego co piszesz bardziej wyłania się obraz zgorzkniałej (choć niekoniecznie otyłej) kobiety, niżeli szczęśliwej mężatki i matki jakże fantastycznych dzieciaków. Mistrzowi można zarzucić wszystko, ale nigdy brak szczerości. 🙂 Której to szczerości Tobie brakuje. Nie wspominając już o tym, że nie potrafisz sensownie odpowiedzieć na komentarze Mistrza. Koniec końców, wychodzi na to, że sama się pogrążasz. Chyba będzie lepiej jeśli naprawdę uszczęśliwisz szanownego małżonka (jeśli takowego posiadasz) i zajmiesz się fantastycznymi dzieciakami ( Bardzo lubię dzieci:) ).
    Pozdrawiam cieplutko (i jak najbardziejszczerze). 😉

  47. bez przesady znam wielu co od zera nic nie mieli z biednych rodzin zero znajomosci a teraz maja po kilka firm i zarabiaja 20 000 zl miesiecznie i to uczciwie

    twoj tekst brzmi jakbys usprawiedliwial swoj brak umiejetnosci w zarobieniu duzych pieniedzy

  48. „ale to jest lęk, nie ma w nim logiki, kształtu, formy, jest tylko emocja. A jak Państwu wiadomo, z emocjami jak i z kobietami się nie dyskutuje, trzeba je pokochać.”

    Właśnie zapodałeś najlepszy sposób na pracę z emocjami. Ostatnio odkrywam dość ciekawą rzecz – że wcale nie musi tutaj chodzić o eliminację czy odpadnięcie emocji (tak przynajmniej bardziej lub mniej nieświadomie kojarzymy sobie rozwój duchowy), lecz po prostu ich akceptację i pokochanie.

    Boisz się czegoś? No ok, bój się. Nie walcz z tym, po prostu zaakceptuj to że się boisz. Zaakceptuj siebie jakim jesteś. Myślę, że to najlepsza ścieżka rozwoju – nic z emocjami nie robić, po prostu, pozwolić im być.

    Swoją drogą, świetny artykuł, przyjemnie mi się go czytało – gratuluję 🙂

  49. Napisałam, że jestem mężatką, nie po to , zeby kogokolwiek tym zachwycać lub gorszyć. Zarzucono mi wcześniej staropanieństwo, więc sprostowałam to.
    To po pierwsze.
    Po drugie -klimat naszych dialogów ( moich z Wami) przypomina mi nieco klimat pewnego specjalnego radia, za które niektórzy oddali duszę,a niektórzy są przerażeni kiedy go słuchają. Założę się ,ze wiesz o czym mowię.
    Wydawało mi się,że wczoraj zamknęłam już dyskusję ostatnim wpisem do Mistrza :), a jednak okazuje się ,ze nie:) Niektórzy są nienasyceni:)
    Panujące tu emocje nijak się mają do podniosłych słów tu pisanych.

    Pozdrawiam magicznie 🙂

    Nicka

  50. Marek, dlaczego zawsze agresywne wpisy uważasz za wpisy grubasek? W sumie jak tak popatrzę na znajomych to bardziej od grubasek agresywne są te strasznie chude, z czarnymi rzadkimi włosami, dużą ilością zmarszczek i nosem jak hamulec od karuzeli 🙂 No i oczywiście obowiązkowo zjarane na solarce 🙂 Grube przeważnie wiedzą, że źle wyglądają i się tego wstydzą (fakt, często odreagowują to na necie), a te opisane przeze mnie przeważnie uważają się za ładne i atrakcyjne chociaż mężczyźni nie wykazują zainteresowania nimi i poziom frustracji rośnie.

  51. Tez tak myślę Daniel, że forsowanie siebie nic nie daje, mi przynajmniej nic nie dało a powstaje pytanie, czemu mam w sumie to zmieniać? lęk jest nieprzyjemny, ale niech sobie bedzie, jakos na swiecie zyjemy i obok nas zyja nieciekawi ludzie i jakoż żyjemy, niech wiec te emocje sobie beda, mozna je oglądać z góry 🙂

  52. No to skoro Ty mnie kochasz, i ja Cię kocham (kocham całą ludzkość) to możemy przejść do konsumpcji…:)

  53. Jesteś Robercik uwarunkowany, że jeśli ktoś ma do kasiorki dobry stosunek i ją ma, to czujesz w sobie jakiś bunt, to jest uwarunkowanie a nie żadna prawda 🙂

  54. Nieprawda – znam osobiście kilku chociazby czytelników, którzy uczciwie i od zera się dorobili naprawdę dobrych pieniędzy. Nie byli w partii, nie kradli, chętnie się udzielają charytatywnie i są bardzo porządnymi ludźmi.

  55. O ile do moich komci można się przyczepić, o tyle post Magicznej Nicka Cię zwyczajnie logicznie przeciążył, naprawdę nie widzisz tego co Ty robisz? na logikę, czystą i rzeczowa dpowiadasz atakiem i porównywaniem do radia Ma ryja, do fanatyków i starych babć, i własnie to Cię ujawnia lepiej niż cokolwiek innego. W Twoje szczęście rodzinne – nie wierzę. To niemożliwe z takimi systemami obronnymi mieć szczęście.

  56. Nie do końca masz Marek rację.
    Nadczynność tarczycy daje niesamowity metabolizm i potężne spalanie kalorii.
    Czytałem też kiedyś o innej chorobie w której można obżerać się na maxa a cały czas jest się chudziną.
    Tak więc mamy bardzo różne metabolizmy i niejeden chudy żre więcej od grubego.

    Troszkę tłuszczyku trzeba mieć jako rezerwę strategiczną.
    To symptomatyczne że większe tendencje do tycia mają osoby pochodzące ze wsi.

    To jeszcze jeden dowód na to że skuteczne przybieranie na wadze było elementem przetrwania.

    Zanim gruby schudnie to chudy zdechnie.

    Zdolność szybkiego przybierania na wadze (gromadzenia zapasów) jest cechą pozytywną bo służącą przetrwaniu.
    Obżerająca się chudzina jest natomiast chorym osobnikiem.
    Nie róbmy z patologii cnoty.

  57. Ok, ale ile masz tych źle funkcjonujących tarczyc? każda osoba żrąca kilo lodów trzy razy dziennie mówi o tarczycy albo o genach – ja wiem że żrę jak świnia więc mam brzuch jak świnia. Winne jest moje łakomstwo, a nie geny czy tarczyca.

    W tych czasach nadwaga nie jest zaletą a wadą, obciążasz krążenie, kości, mięśnie, w imię rezerwy? sklepy pełne, idziesz i uzupełniasz rezerwy bez problemu 🙂 dawniej nadwaga, płodzenie dzieci, były cnotą, teraz czasy i okoliczności się zmieniły.

  58. „Specjaliści oceniają, że problemy z tarczycą na całym świecie ma ponad 300 milionów ludzi – ale nawet 50% o tym nie wie. Polscy endokrynolodzy szacują, że zaburzenia czynności tarczycy może mieć nawet 22% mieszkańców naszego kraju, przede wszystkim kobiet”

  59. Mimo wszystko, dzięki fizyce wiemy że perpetuum mobile nie jest realne na stan naszej wiedzy, chociaż dla mnie świat jest PM… niemniej jednak nawet jak masz na maxa rozpieprzona tarczyce jak nie dostarczysz jedzenia, to tarczyca nie rozmnozy cudownie okruszka kalorii ani nie wyczaruje z powietrza, i się chudnie. Można schudnąć? można. trzeba tylko być zdeterminowanym i poświecic przyjemnosc jedzenia na przyjemnosc ładnego wyglądu.

  60. „To niemożliwe z takimi
    systemami obronnymi mieć szczęście.” – przydalby sie dobry art. na ten temat :p
    Ja troche zazdroszcze tym grubszym, kazdy woli wiecej ciała do kochania niz sama skóre i kosci. Pracowałem nad tym: siłownia, diety wrecz obzeranie sie… nie pomogło teraz mam problemy z samoakceptacją.

  61. Wiele razy pisałeś że ledwo starcza Ci na jedzenie. Toteż na pewno nie starczy Ci na pewne usługi które oferuję.

  62. Myślę że jesteś osobą która pisała pod nickiem Bazyl, identyczne zachowania, chociaż inne IP. Pisałeś wczesniej u mnie jako Bazyl?

  63. Noooo 😀 nieraz czytałam jak się poświęcałeś Mistrzuniu dla ładnego wyglądu i jak długo to poświęcenie trwało 😯
    Ile już masz na minusie Misiu ❓
    Niema to jak pieroński stres, lecisz z wagi w oczach, a potem to już tylko kwestia utrzymania jej na odpowiednim poziomie.
    Ps. Ostatnio np. rąbałam drewno, to była dopiero jazda 😀 Trzydziestostopniowy upał i siekiera w rękach kobiety:D Ale słabeuszom to polecam raczej jazdę rowerem i gimnastykę
    Hej 😉

  64. Nigdy tego nie ukrywałem, że czesto wybieram przyjemność żarcia nad ładny wygląd, bo mimo brzucha wygląd dość ciekawy mimo wszystko mam 🙂 czyli motywacji jak grubaski nie mam, kobieta ma tylko wygląd do zainteresowania faceta, ja mogę zainteresować kobietę makówką, co by nie mówić głupi nie jestem, prawda? 🙂 skromny może też nie 🙂 więc mam znacznie mniejsza motywację.

    I nie oszukuję z genami, tylko piszę szczerze jak jest. Doceniasz to? 🙂 w stresie się szybko chudnie, ale nie chce takiej metody nigdy w zyciu już więcej 🙂

    Kobieta pracująca z Ciebie, podejrzewam ze samotna? ulżyło po rąbaniu drewna? 🙂

  65. Pisałem o tym wiele razy 🙂 wolę wiecej ciała, chude mnie obrzydzają, ale po co chuda albo gruba? szczupła, ot tak po prostu 🙂

    Możesz jaśniej, bo nie zrozumiałem co dalej piszesz, dieta i obżeranie się?

  66. O spoko Misiu, rąbiąc je nie wyobrażałam sobie, że właśnie rąbię wasz męski gatunek 😀
    Po prostu taki ostry wysiłek fizyczny sprawia mi przyjemność 😀
    A co do samotności, to teraz to nazywają się niezależność 😉
    I jeszcze coś, lubię dobrze wyglądać owszem, ale robię to dla siebie(tak mi się przynajmniej wydaje)Mondralo 😉

  67. Do jazdy rowerem to Ty nie miej aluzji. Przyjedź do Krakowa, przejedziemy się 100 km po samych podjazdach i zjazdach, to rąbanie drewna wypadnie przy tym blado, zapewniam. 🙂 🙂 🙂

  68. Rąbanie drewna to wielka przyjemność dla ducha i ciała, sam to lubię, tylko trzeba uważać na kończyny 🙂

  69. W zaden sposób nie moge doprowadzić do tego aby przytyć. Tak jak pisalem: nie pomogły siłownia, dobieranie diety do budowania masy mięśniowej (odżywki, kreatyna). A co do obżerania się to potrzebuję jesć bardzo dużo i nie rzadziej niż 3 godziny ze wzgledu na szybka przemiane materii. Zastanawiam sie nad jakims ukrytym problemem psychologicznym. Czytalem że jedna otyła kobieta wlasnie ze strachu przed odrzuceniem przez mezczyzn czy tez aby poczuc sie bezpiecznie -tyła. A kiedy musiala wyjechac do Egiptu gdzie ceni się pulchne panie i sa one adorowane, automatycznie zaczela chudnąć. Chyba wyjade do Tajlandii, moze tamtejsze dziewczyny zadziałają na mnie w podobny sposób ;p (sa chudziutkie i zgrabne, jak ja ;p

  70. Jezu chłopie, ile ja bym oddał za Twój „problem” :)))))) a nie możesz się zaakceptowac jako chudzielec? po co Ci ta masa tak między nami? chcesz być większy, czuć się silniejszy? jeśli tak, to trenuj boks, chudy też wiele może, i przede wszystkim może uciec co naprawde wiele znaczy 🙂 chude znaczy zdrowe, mało obciążone, nie szukaj problemów gdzie ich nie ma, jedz i ciesz się życiem 🙂

  71. Salve Imperatore 🙂
    Po niku Twoim wnioskuję że muszę sobie odpuścić tą wycieczkę do Krakowa. 😀 Sto kilometrów to nie dla mnie, choć jak by się uparł człowiek to kto wie 🙂 Przydało by się wcześniej popracować na długich dystansach na dobrym sprzęcie, a takowego chwilowo brak. Więc ja pozostanę przy swoim rąbaniu i innych „pracach wyczynowych”, a Ty przy tej setce 😀 😀 😀
    Miłego

  72. Siekiera Fiskars Handy zawalisty sprzęt 😯
    Użyczył mi jej szwagier 😀
    Jak któraś z Pań znowu poprosi cię o porąbanie drzewa to tylko nią 😉
    A kończyny mam jeszcze całe Mistrzuniu mój 😉

  73. Niedawno bylem z szefem na wyprawie rowerowej w pobliskim lesie kiedy pod koniec wycieczki wjechalismy w bardzo elegancka i pelna drogich samochodow dzielnice. Kiedy opowiadal kto gdzie mieszka, (opowiadal o klientach restauracji), zadawal sie z bankowcami, prezesami, szefami, bossami,itd itp. Co mi ugrzezlo w pamieci to jego slowa: „Ja ich wszystkich znam” najprawdopodobniej odkrylem przyczyne jego frustracji. Przy tych ludziach czul sie nikim i wciaz czuje sie nadal, majac restauracje placze poniewaz jest ktos kto ma 10 restauracji itd itp. Porownywanie sie do lepszych, Mimo bardzo dobrej fizycznej kondycji jak na 63-latka moge sie zalozyc ze sie z tego nie cieszy…Ludzie kochaja narzekac. Pozdrawiam

  74. Facet ma 63 lata, jest bogaty w stosunku do Ciebie i jeszcze więcej do mnie… a tak naprawdę jest żebrakiem. Pewnie miłym, dobrym, ale żebrakiem. Bo nie rozwija się duchowo, poświecił życie na zarabianie, i co z tego ma wszystkiego? żal, zamiast po tylu latach harówy cieszyć się.

  75. Kurcze, jakas chwile temu przemknal mi tu artykul o bardzo ciekawej rzeczy. Autor ecoego ;p napisal cos w stylu: Zona ani dzieci nie dadza ci szczescia, cos o tym kazdy chcialby miec piekna kobiete a nie ma stosunku dawcy lecz biorcy i dlatego sie przejedzie (za duzo sie dzis naczytalem) Ale teraz dreczy mnie mysl, rzeczywiscie ostatnimi czasy nic tylko chcialem brac… a najpiekniejszym miesiacami w moim zyciu byly te w ktorych zylem dla Boga. Tak – wlasnie. Co to znaczy: staralem sie wypelniac nakazy te z Pisma – tak, tak. Moje ego ucichło, dawalem , poprawialem swiat sobą, pomagalem ludziom, pytalem co chcesz abym uczynil. Byłem dawcą i siewcą, wtedy nawet zle o czlowieku nie pomyslalem, czyste mysli, czyte słowa poparte czynami milosierdzia. I wiecie co. Wtedy czulem sie najlepiej w calym dotychczasowym zyciu.

  76. Boga nie znasz, Bóg to tylko idea myślowa, a ego przez to co piszesz tylko się wzmocniło, i to bardzo mocno. To co czułeś to tylko chwilowa satysfakcja i rozkosz związana z poczuciem bycia lepszym, uduchowionym. Szczęście tkwi w takim zwykłym życiu jakie lubisz, jakiego pragniesz, dupka, kasa, spełnianie się w życiu. Gdybyś kontynuował ten stan ducha w którym się znalazłeś, pogorszyłoby się, Twój umysł opanowałoby złudne iluzoryczne poczucie boskości, i wypełniło poczucie ze inni ludzie są grzeszni, źli. Tak przeważnie się to niestety odbywa, polecam Ci mój artykuł o ego.

  77. Ja czytałem krótko i zaraz dokończę, ale najpierw zadam pytanie:

    A Ty Marek nie boisz się, że wpadniesz w jeszcze większe bagno pragnąc duchowości?

    Ja tak pragnę zmienić swoje życie i czytając – wręcz pozerając De mello z podnieceniem, co jakis czas zostaje sprowadzony na ziemię przez autora.

    Troszkę to się za bradzo wszystko różni od tego co nam wtłaczano do głow od tylu lat i ciężko tak się przestawić od tak.

    Ja z natury jestem bardzo asekuracyjny, dużo analizuje i w ogóle za dużo chyba myślę.

    Mam ogromne lęki, co w ogóle nie ma się do przesłania De mello.

    Panicznie boję się HIV i wielu innych rzeczy np. utarty pracy, która jest dla mnie bardzo wygodna.

    Jak wtedy doznać przebudzenia, jak wiesz ze już nigdy nie będziesz mógł kochać się z kobietą (bo przecież kurwa świadomie nie spierdolisz jej zycia)???? To tylko jeden taki przykład

  78. To tylko Twoje wyobrażenia na temat oświecenia, ten stan to po prostu bycie w tu i teraz, radość, szczęscie. Seks? stary, cały czas czujesz w ciele pulsującą lekkość i błogość, co Ci da sex? 🙂 sex przy tym to jak mocz renifera do coli z lodem na pustyni :))))

  79. Marek, ja na prawdę umiem czytać i wiem co de mello pisze w swoich książkach i czytam to też u Ciebie non stop.

    Tu i teraz!! Podobnie jak Osho!!

    Czyli akceptacja świata takim jakim jest!!! Zmiana siebie, nie innych – czyli jednym słowem pozbycie się iluzji i ciągłe myślenie ze kiedyś będzie lepiej.

    Od kiedy przeżywasz tą metamorfozę? Ja od nie dawna, więc od razu tego też nie zrobię.

    Postaraj też się wyjść poza swój światopogląd

  80. Odpowiedziałęm, tylko nie zrozumiałeś. Czego mam się bać? stanu cudownej błogości, bo mając ją nie będę czuł się zmuszany przez instynkty do kopulacji? 🙂 stan największej rozkoszy seksualnej i satysfakcji ze związku, jest znacznie mniejszy niż stan przebudzenia. Porzucasz coś mniej przyjemnego na rzeczy czegoś znacznie fajniejszego.

    Póki co masz wyobrażenie, przekonanie, że przebudzenia zabierze Ci ruchanko i pewnie parę innych rzeczy, a ono nie zabierze, tylko zamieni seicento na mercedesa 🙂

    Kobieta widząc Twoje absolutne szczęście, odejdzie albo zostanie z Tobą. Nic złęgo się nie stanie.

  81. To co poleca De Mello, Osho i Tolle (oraz wielu innych) to bycie tu i teraz, nie angażowanie się w myśli, przekonania, aktywność umysłową. Taki stan to naturalne szczęście które się pojawia gdy zanika bieg myśli. Nie ma tam żadnego myślenia że będzie lepiej 🙂

    Miałem pewną ilość razy oświecenia cząstkowe, przeżywałem przez jakiś czas te stany, więc plus minus wiem jak wyglądają, a na pewno przeżyłęm znacznie mniej gdyż jestem za mało przytomny. Niemniej wiem już na pewno tyle by śmiało Ci powiedzieć, że nie masz sie czego bać. To ego boi się końca, ale to ego Cię unieszczęśliwia. Ono musi odejść, rozpuścić się, jak zwał tak zwał.

  82. Nie o to mi chodziło, bo kto się boi stanu błogości – każdy go chce.

    Zatem jeszcze raz.

    Napisałeś:

    [quote]Odwieczne pytania ludzi którzy interesują się duchowością – kto jest uduchowiony, a kto nie? Powiedzmy sobie szczerze, jesteśmy w kulturalnym i eleganckim towarzystwie (i skromnym), zatem możemy sobie pogadać bez, mówiąc językiem młodzieżowym, bez ściemy. Zainteresowałeś się duchowością ze strachu, strachu przed śmiercią, nijakością w życiu, brakiem perspektyw, z nudów i wielu innych, podobnych motywacji które są łagodnie mówiąc, niskie. W świat duchowości wkracza przeważnie najgorsza hałastra, tępaki, zwyczajni głupcy, pospolici i niepospolici idioci, dewianci, często gęsto zwykli wariaci i osoby chore psychicznie. A duchowość jest królewską ścieżką, z której korzystać może tylko garstka ludzi, cała reszta wpada przez duchowość w jeszcze gorsze bagno[/quote]

    Więc czy Ty nie boisz się tego bagna?

  83. A tak z innej beczki, zauważam że mamy ogromny problem z właściwa komunikacją, ale to z mojej winy bo nie mam takiej wprawy w pisaniu.

    np. napisałem

    [quote]Czyli akceptacja świata takim jakim jest!!! Zmiana siebie, nie innych – czyli
    jednym słowem pozbycie się iluzji i ciągłe myślenie ze kiedyś będzie lepiej. [/quote]

    a powinno być:

    Czyli akceptacja świata takim jakim jest!!! Zmiana siebie, nie innych – czyli
    jednym słowem pozbycie się iluzji i ciągłego myślenia że kiedyś będzie lepiej.

  84. Nie, nie boję się gdyż wiem że moja ścieżka jest ok. A wiem to dlatego że daje mi czasem błogość i poczucie że wszystko jest ok, tak w dużm skrócie 🙂 wiem za to że w młodości kierowałem się w złą stronę gdyż efektem moich praktyk było pomieszanie, bardzo niska samoocena, cierpienie i burdel w głowie, jeszcze większy niż mam teraz.

  85. A co z tym lansowaniem się? Że niby na starość chcesz mieć kupę kasy i fajnym cabrio poszpanować z niuniami 😉 przed sąsiadami hehe.

    Mam rozumieć, że to tylko taki żarcik?

  86. dobrze sie czyta Mareczku. jednak czegos w tonacji Twojego tekstu nie wyczuwam.czegos czego brakuje. dlatego Twoje tresci nie sprawiaja wrazenia glebszych.

  87. SZUKAM ZIEMSKIEGO ANIOŁA –JASNOWŁOSEGO, UDUCHOWIONEGO

    Jeśli uznajesz się za poszukiwanego- określ, jak rozumiesz termin UDUCHOWIENIE i co mówi on o TOBIE. Mile widziana (a wręcz oczekiwana) cecha dodatkowa- współczesna ewenementalność objęta tabu (jak to rozumiesz- napisz mi w wiadomości). Casting otwarty- zawsze aktualny. Zgłoszenia- na priv. Nie ukrywam, że przyda mi się informacja o miejscach Twej egzystencji czy przebywania. KONTAKT: uduchowiona-agnostyczka@o2.pl

    (NIE WCHODZE PONOWNIE NA FORUM)

Dodaj komentarz

Top