Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Wierzgający Mistrz…

Wierzgający Mistrz…

Jest godzina mniej więcej 15.50, jadąc w kierunku Lublina trafiłem jak zawsze na ruch wahadłowy stworzony przez remontowany od bardzo już dlugiego czasu most. Trzeba postać. Przyznałem się kiedyś Państwu że dwa razy zrobiłem cwaniacki numer i gdy bracia Polacy stali w kolejce, ja korzystając z owoców mojego sukcesu życiowego dzięki któremu jestem właścicielem sportowego seicento 900 (z tylnym zintegrowanym spoilerem, welurową tapicerką i obrotomierzem) o niewielkich gabarytach, jechałem jakieś 10, 20km/h prawym półpasem.

Przeważnie kierowcy chrumkali z niezadowolenia, ktoś tam próbował mi zajechać drogę, gdyż jak to, oni stoją a ja jadę? Ale proszę zauważyć – nikomu nie przeszkadzam, nikomu tak naprawdę nic ale to nic nie zabrałem, wykorzystuję jedynie swoją genetycznie ułańską fantazję i mały samochód. Popełniłem czyn naganny z punktu widzenia prawa do czego przyznaję się bez bicia i biję się w swoje bogate urokliwym tłuszczem piersi, ale czy moralnie? Kto nigdy nie popełnił na drodze żadnego wykroczenia niech pierwszy rzuci we mnie kamieniem. Można pewnie zapytać, a gdyby wszyscy tak robili? Jeśli chodzi o ten akurat przypadek łamania przepisów drogowych, to też nic by się nie stało, innych przepisów nie łamię ale wcale nie z powodu wrodzonego mi szacunku do śmiesznych i nieżyciowych praw na jezdni, ale ze strachu przed wypadkami, i soczystymi ukąszeniami finansowymi. Kiedyś gdy zaczynalem swoją przygodę z jazdą samochodem „kozaczyłem” na jezdni, gdy zdobyłem kilkanaście lat doświadczenia uznałem że gówno umiem jeśli chodzi o samochód i jeżdzę powoli, rozsądnie. I teraz chcę podzielić tą historię na dwie części.

 

Dewanguś…

 

Dwa tygodnie temu miałem w domu rzeźbiarską, szybkoschnącą glinę z której już skorzystałem tworząc moją pierwszą postmodernistyczną rzeźbę, Dewangusia. Mój twór, Dewanguś, łączy w sobie cechy anioła (angel) i diabła (devil) a przy okazji przypomina swoją nazwą Dewę czyli bóstwo Hinduistyczne. Dew+Ang = Dewang, użyłem „w” zamiast modnego „v” gdyż jestem Polakiem a nie Hamerykaninem, naturlich, haraszo. Uś dodałem żeby przybliżyć czytelnikom i uprzyjemnić jego groźnie brzmiące imię. Trzy w jednym czyli taka nie do końca święta trójca. Dałem mu jedno skrzydło żeby nie poleciał za wysoko do góry i nie zatracił diabelskiej natury w błękitnych, spokoju pełnych niebiosach, i penisa bez jąder by mógl sobie poswawolić, ale nie zapładniał ludzi swoim szaleństwem. Ot, taka zabawa nudzącego się bezrobotnego trutnia.

 

 

Magiczne pierścienie…

 

O 1 w nocy po śledziku i piwku  napadło mnie żeby zrobić sobie coś z tej gliny, strasznie mi się podobało rzeźbienie i tworzenie czegoś od nowa i jak postanowiłem tak zrobiłem – trzy magiczne pierścienie i długopis. Glina jest lepka jak plastelina i jednocześnie krucha, kiepsko się ją układa i szybko twardnieje… upominam szanowne Panie – piszę o glinie a nie mężczyznach chociaż według słów pisma świętego wszyscyśmy z gliny powstali, a w proch się obrócimy, amen. A oto jak zrobiłem pierścień: sprasowałem kantem dłoni (ciosami karate) glinę, końcówką inhalatara „alvesco” wepchnąłem z calej siły w glinę, po czym zachowując odpowiednie proporcje, na kształt koła nałożyłem kapsel (ma ostre brzegi, idealnie wbijją się w glinę) od butelki wódki żołądkowej gorzkiej która jest moją ostatnią linią obrony przed wszelkiej maści problemami psychicznymi, i mialem już pierścień. Wykorzystując chwilową miękkość gliny, w jeden pierścień włożyłem tabletkę espumisanu, a pierścień nazwałem „pierdzioszek”. W drugi pierścień włożyłem tabletkę terpicholu i nazwałem go „wzdęcioszek” a w trzeci nic nie wkładałem. Ponieważ zostało trochę gliny obciąłem wkład długopisu i obudowałem go nią, po czym wcisnąłem różne tabletki, między innymi ibuprom, rutinoscorbin, i uwaga – loperamid. Nazwałem go z uwagi na użytą moc leków, „sraluszkiem”. Wszystkie te dzieła sztuki dałem w prezencie mojej przyjaciółce lekarce, która nawet udała że jej się podobają, co bardzo doceniam bo wiem ile ją to wierutne kłamstwo kosztowało. Ale jak mówią darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby, a tym bardziej Mistrzowi w intencje, a miałem szlachetne, jak zawsze gdy mi coś nie wychodzi. Mądrzy ludzie mawiają też że piekło jest wybrukowane dobrymi chęciami, a gdyby podliczyć mnie, Państwa pokornego sługę w piórze i słowie kształconego, możnaby wybudować w naszej ojczyźnie niejedną autostradę, moimi dobrymi chęciami obficie wybrukowaną.

 

 

Witaj przygodo!…

 

Wróćmy do przygody. Boję się wjechać na ten półpas, ale zew przygody i rozkoszne wirowanie adrenaliny gdzieś w brzuchu wzywa mnie do wielkich, bohaterskich czynów. Ponieważ miałem na półce w samochodzie moje „dzieła sztuki”, roześmiałem się i nałożylem na serdeczny palec mej prawicy pierścień „pierdziocha” i krzyknąłem chwacko „pierścieniu prowadź mnie”!  Rozkoszując się ciężarem i fakturą pierścienia jadę, skręcam na półpas i nagle jadące przede mną renault Megane zajeżdża mi drogę. Kierowany wiarą w ludzkość myślę sobie że prowadzący pewnie chce wyjrzeć co dzieje się z przodu. Kierowca odjeżdża na swój pas czym potwierdza moje przypuszczenia, motywując mnie tym samym do przyśpieszenia na półpasie które okraszam chrumknięciami z radosnych emocji, gdy renault znowu mi zajeżdża drogę. Gdy stało się to czwarty z rzędu raz (czyli wjeżdzam, blokuje mnie, odjeżdżam i on też) trąbnąłem bo nie rozumiałem bezsensu tej sytuacji, co facetowi przeszkadza że go wyminę? Czemu tyle wysiłku wkłada w to by nie dać mi przejazdu? Gdy poruszający się z prędkością ok 5 -10km/h sznur aut stanął po chwili, widzę że kierowca renault wyskakuje jak oparzony z samochodu, i widząc jego czerwoną, ogorzałą twarz natychmiast zareagowałem instynktownie – rozpiąłem pas, otworzyłem drzwi i przechyliłem korpus wraz z głową made in Ja na miejsce pasażera, przyjmując pozycję „po Bożemu”. Jak pokazują następne sekundy miałem rację. Facet zaczął młócić rękoma, jednak ze względu na mały otwór drzwi miał ograniczony zasięg i nie mógl mnie dostać, gdy włożył ręce do środka by dostać w swoje szpony Państwa jak mniemam ulubioną głowę i korpus, wyprostowałem się i uderzyłem go nogą w klatkę piersiową. Złapał mnie za nogi chcąc wywlec z samochodu więc dostał drugi raz mocno w mostek, po czym próbował mi wyłamać nogę w kolanie i złamać ją na ramie drzwi w kolanie – lewą nogę którą tak długo leczyłem na zabiegach więc już będąc naprawdę przestraszonym rozwojem sytuacji kopnąłem go w głowę i odpuścił. W trakcie szamotaniny przeklinał soczyście, używając wszelkich dostępnych w mowie ojczystej wulgaryzmów, w czym nie byłem mu dłużny uznając że w tej dość kłopotliwej sytuacji mogę czuć się rozgrzeszonym z grzeszenia w myśli, mowie, a nawet czynie. Po „macance” moich butów puścił je po czym złapał za drzwi żeby nimi uderzyć w nogę – miałem zamiar nie wychodzić z samochodu, szczerze mówiąc obawiałem się noża, rurki czy czegoś innego w rękach szaleńca, ale po tym uderzeniu drzwiami puścil mi już hamulec bezpieczeństwa w głowie, i gdy odszedł od samochodu na jezdnię, czując już się w miarę bezpiecznie wybiegłem z samochodu mówiąc że teraz może mnie uderzyć jak nie jestem skulony bezpiecznie dla niego w samochodzie, i facet widzę mocno zwątpił, i zaczął krzyczeć żebym spie.. itd. Itp. oraz że dzwoni na policję, na co w odpowiedzi mu powiedziałem że tylko mnie dotknie to teraz ja pomacham rękoma jak on, tylko że ja w przeciwieństwie do niego trafię. Podniósł lewą rękę więc dostał pięścią w rękę, wyraźnie się przestraszył, i myślę że nagle zdał sobie sprawę że nawet nie zdoła wyprowadzić ciosu, i zaczął jeszcze głośniej się wydzierać że wezwie policję. W tej właśnie chwili, w chwili kiedy bym się naprawdę wpieprzył w poważne problemy i zlał tego wieśniaka wyszedł z peugeota 307 starszy Pan z przyprószonymi siwizną nielicznymi włosami z peugeota, i zaczął krzyczeć że jestem chuliganem i wzywa policję gdyż ma moje numery rejestracyjne. Po prostu oniemiałem, ale momentalnie skojarzyłem że ludzie z jakiegoś dziwnego powodu są przeciwko mnie. W razie bójki i szarpania z Panem Nerwowym ktoś by mógł zaatakować mnie od tyłu a na pewno przegrałbym taką sprawę w sądzie. Wróciliśmy do samochodów i zrobiłem od razu zdjęcia, i pozwoliłem sobie zaprezentować jedno z nich by unaocznić tą sytuację. Agresywny kierowca pojechał gdy włączyło się czerwone światło na most, a ja jako trzeci stałem na światłach, podbiegłem więc do faceta z peugeota i pytam, po co chce wzywać policję, za co? Wywiązała się rozmowa i facet powiedział że nie widział sceny gdy oszalały z gniewu homo nervus wyciągał mnie za nogi z samochodu na jezdnię, a tylko gdy staliśmy naprzeciwko siebie a facet się podobno cofał gdy na niego bluzgałem, przez co uznał że chciałem pobić gościa który zwrócił mi grzecznie uwagę na łamanie przepisów. Jednak jego żona powiedziala że widziała ten atak. Proste pytanie – czemu ludzie zareagowali gdy wyglądało na to że zleję faceta, a nie na to jak koleś wyciąga za wystające z samochodu nogi oburzonego i wierzgającego jak ukochana kasztanka Piłsudskiego Mistrza?

I tu zaczyna się lekcja. Oczywiście po wszystkim byłem wściekły, rozżalony, i musiałem się bardzo kontrolować gdyż nie tyle wspomnienie jak chciał wyciągnąć mnie za nogi z auta, ale głównie to jak pod koniec chwycil drzwi i uderzył nimi w moje nogi, to wspomnienie powoduje że zapala mi się czerwona lampka w głowie. Dalsza jazda to kilka godzin w czasie których odbyłem solidną lekcję samoobserwacji i nauki a także samokontroli gdy nagle widziałem że rozpędzam samochód w wielkiej nadziei że dogonię gdzieś faceta i dokończymy bez świadków, honorowo, i dzięki Bogu że ta nadzieja się nie spełniła. Przede wszystkim czułem wstyd że wyciągnąłem nogi z auta, co musiało dla osoby z zewnątrz wyglądać przekomicznie, dla mnie jednak takie nie było. Widziałem kilka razy na własne oczy taką scenę gdzie słabszy agresor uderzył wysiadajacego z samochodu człowieka, który już potem nie mógł się bronić. Jak się bronić z rozkwaszonym czy złamanym nosem? Wychodzisz z auta, i już tracisz nie dość ze atut zaskoczenia, to już jesteś uderzony co odbiera Ci co najmniej połowę dalszej ochoty do walki, a może ją też definitywnie zakończyć. Miesiąc temu, słynna sprawa w Gdańsku albo Szczecinie, w korku facet trąbił na faceta, ten wyszedł i przez szybę walił w gościa – wybił mu większość zębów. Kto zna się trochę na stomatologii wie ile bólu, czasu i pieniędzy kosztuje odtworzenie swoich zębów. Można też stracić oko, siedzi się na siedzeniu, i napastnik wali w nas jak w worek treningowy a my nie dość że nie możemy ani się zasłonić ze względu na brak miejsca, to jeszcze nie możemy oddać ciosu a głowa często nie ma amortyzacji co znacząca zwiększa obrażenia. Wiedząc to wszystko nie mogłem wyjść do faceta z dwóch powodów. Po pierwsze istniała bardzo mała szansa (ale istniała) że facet wyskoczył by mi coś pokrzyczeć, a wyjście z auta i stanięcie naprzeciwko to wywołanie bójki, po drugie mógł mieć nóż jak słynny rajdowiec i biznesmen który zarżnął taksówkarza na ulicy przy narzeczonej, i wtedy nie mam szans już kompletnie na nic.

Jedyne sensowne wyjście to wycofać wrażliwe miejsca w ciele i wykorzystać małą przestrzeń do inteligentnej obrony. Przede wszystkim byłem osłaniany przed ciosami rękoma, w razie ataku nożem pociął by mnie po nogach, co znacząco zmniejsza szanse na poważne konsekwencje zdrowotne. Co mi po pochlastaniu mnie nożem i że gość trafi do więzienia na trzy lata, jak będą mnie co tydzień dializowali czy będę miał stomię, worek z gównem na brzuchu? Sytuacja dla mnie niezręczna, upokarzająca, sugerująca moje tchórzostwo, a jednak przemyślana strategicznie, i to dobrze co wykazała ta sytuacja. Jednocześnie śmieję się z tego, oto Mistrz duchowy leży na przednich siedzeniach w seicento, wierzga nogami, na ręku ma pierścień z espumisanem udającym kamień szlachetny. Czy przy artykule, czy na zakupach w biedronce, czy na plecach wierzgający nogami – zawsze z klasą 🙂

Czułem też wściekłą bezsilność. Facet napada mnie wyciągajac za nogi z samochodu na asfalt co by na pewno skończyło się skopaniem, i grozi policją. Co mu zrobić? Jeśli bym w niego zaczął uderzać pięściami, a stałem w idealnej pozycji i już byłem na to nastawiony co ćwiczę kilkanascie lat codziennie, to bym zrobił mu z twarzy kotlet mielony, a świadkowie powiedzieliby że to ja napadłem. Poszedłbym do więzienia a facet dostał solidne odszkodowanie od moich chorych rodziców na emeryturze ktorzy zostaliby beze mnie sami. Facet korzysta z bandyckich metod, a jak widzi że ofiara może mu spuścić manto to ucieka się do policji. Dla mnie to najohydniejszy rodzaj człowieka, relikt PRL-u, coś obrzydliwego i wstrętnego, taki typ blogera Sławka którego pamiętają moi starsi stażem czytelnicy jak terroryzował ludzi ubliżaniem, a potem gdy ludzie mu oddawali, straszył prokuratorem. Wynika z tego że trzeba się podłożyć i dać się zarżnąć, bo w innym wypadku „Polski system prawny” wykończy może nawet nie mnie ale moich rodziców, a o nich jak najbardziej muszę myśleć. Ja sobie w więzieniu poradzę, napisałbym na przykład książkę z chłopakami pod celą, a stracić wiele bym nie stracił bo w domu też praktycznie siedzę bez możliwości wyjścia, na więzienie się szykowałem już zresztą swego czasu i pogodziłem z tą myślą. Ale co z rodzicami?

Ciekawostką jest że Pan Nerwowy pochodzi z Łukowa (rejestracji całej nie podam z racji ochrony danych osobowych, ale pierwsze literki to „LLU” czyli stąd gdzie szlachetni bohaterowie mojego artykułu „Zanim rodzina Cię zniszczy” Pan Michał i Pani Anetka. Może w tym calym Łukowie zakopali gdzieś w ziemi jakąś chemię i stąd te wszystkie mutacje?

 

 

50 thoughts on “Wierzgający Mistrz…

  1. Kurdę gratuluję rozsądku bo ja bym mu na pewno zajebał albo pojechał za nim i go dorwał gdzieś potem. Raczej to drugie bardziej prawdopodobne.

  2. No 🙂 Tak to wlasnie jazda ulicami stolycy moze dostarczyc prawdziwych emocji.

    Tekscik Ci wyszedl, usmialam sie 🙂
    Rzeźba: człowieku marnujesz sie 🙂

    Jazda cwaniaczka na minus, ja tam z tych co grzecznie w kolejce stoja, ale poziom udzielonej Ci lekcji zenujacy.
    Z tym, ze to byl tylko facet, moze mial ciezki dzien bo baba mu lomot w domu spuscila i musial gdzies chlop odreagowac. Troszke zrozumienia dla brata samca.

    Pozdrawiam 🙂

  3. marek nie przejmuj się bardzo dobrze zrobiłeś że go nie natłukłeś,szacun,ale ja bym skurwysyna zabił za coś takiego weź gdzieś podaj w necie jego rejestrację,tylko tu jej nie pisz pozdro

  4. Żenada. Myślałam,że facet w twoim wieku ma więcej rozsądku.

    W artykule napisałeś:
    Kiedyś gdy zaczynalem swoją przygodę z jazdą samochodem „kozaczyłem” na jezdni, gdy zdobyłem kilkanaście lat doświadczenia uznałem że gówno umiem jeśli chodzi o samochód i jeżdzę powoli, rozsądnie.

    Jednak w tym co zrobiłeś nie było żadnego rozsądku.

    Widzę że stosujesz zasadę że przepisy są po to aby je łamać, czy tak zachowuje się dorosła [b]odpowiedzialna osoba[/b]??? Dla mnie jest to poziom myślenia zbuntowanego adolescenta.
    Pomyśl co by było aby kazdy tak wjeżdżał na sąsiedni pas. NIKT Z NAS NIE LUBI STAĆ W KORKACH, I KAŻDEMU SIĘ GDZIEŚ SPIESZY. Jednak znając twoje podejście g…. Cię to obchodzi.

    I wyolbrzymiasz problemy, masz bujną wyobraźnie, być może przez to że siedzisz tylko w domu nie masz zajęcia i [b]ciągle rozmyślasz.
    [/b]
    No i ostatnia sprawa ten facet nie użył wobec Ciebie przemocy natomiast ty wobec niego tak.

    Pozdrawiam:-))

  5. Czytaj uważnie, przecież Marek napisał, że ten koleś użył pierwszy przemocy. I co ma łamanie TAKICH przepisów do odpowiedzialności? To, że komuś przeszkadza taka jazda to tylko zwykła ludzka zawiść, że ktoś sobie jedzie bo ma mały samochód, a oni muszą stać w korkach.

  6. Czekam na dalsze ataki. Czytam uważnie.
    A to z arta:
    „Facet zaczął młócić rękoma, jednak ze względu na mały otwór drzwi miał ograniczony zasięg i nie mógl mnie dostać, gdy włożył ręce do środka by dostać w swoje szpony Państwa jak mniemam ulubioną głowę i korpus, [b]wyprostowałem się i uderzyłem go nogą w klatkę piersiową.” [/b](Marek)

    jednak póżniej dopiero:
    „Złapał mnie za nogi chcąc wywlec z samochodu”(Marek)

    zaś dalej:
    „więc dostał drugi raz mocno w mostek, [b]po czym [/b][b]próbował[/b] mi wyłamać nogę w kolanie i złamać ją na ramie drzwi w kolanie”(Marek)

    kto użył więcej przemocy fizycznej. Sam Marek napisał, ze ten facet próbował, ale tego nie zrobił. Zaś Marek tak.

  7. „Facet zaczął młócić rękoma” To jest na początku czyli ten facet zaatakował. Trzeba być impotentem umysłowym żeby tego nie widzieć, ale przyzwyczaiłem się, że w internecie roi się od takich.

  8. wpis anonimowej czy anonimowego to prowokacja,nie wierzę że ktoś może być tak głupi i nie rozumieć co się stało.wyraźnie pisze że facet zaatakował marka,a ten w obronie przed wyciągnięciem z samochodu kopał skurwiela.masz numery rejestracyjne tego cwela wiesz co masz dalej robić 8)

  9. Czy ktos lubi, kiedy ludzie wpychają sie bez kolejki gdziekolwiek? Przecierz ludzi szlag trafia, gdy ktos tak robi. Wiekszosc pomruczy cos pod nosem i daja spokój. Mysle ze dlatego nikt nie stanałby po twojej stronie. A ze znalazł sie jeden do bitki to sie nie dziwie. Sam wieloktotnie zwracałem uwagę ludziom w kolejkach czy chamom w autobusie, od których fizycznie byłem słabszy. Jak ma byc porzadek na swiecie jesli nie bedziemy go respektowac?

  10. Powiedzmy że prawda jest jak dupa, kazdy ma swoja.

    Tym razem przychylam sie do anonimowego kolegi, raczej ta historia psuje Ci renome „/

    Mistrz nie mistrz, cierpliwosc to podstawowa cnota.

    Nie miałes jej, nie pokazałes ludziom dobrego przykładu, wywołałes agresje i dobrze zrozumiałes że nawet jak Ci kierowcy w grupie nie natłuka w koncu to na pewno podzwonia na niebieska linie.

    Nie popieram tego co piszesz tym razem.

    I daj sobie siana z rzeźbieniem bo te pierscienie to raczej pecha przynoszą.

  11. Ty naprawdę nie widzisz różnicy między wpychaniem się do kolejek a taką jazdą? Otóż kurwa postaram się wytłumaczyć to łopatologicznie żeby nawet ktoś taki jak Ty zrozumiał. Jeśli ktoś wpycha się do kolejki to automatycznie zajmuje miejsce kogoś innego przez co trzeba dłużej czekać. Jak ktoś jedzie samochodem bocznym pasem to sam będzie szybciej, a nikt przez niego nie będzie dłużej czekał więc jeśli kogoś to denerwuje to tylko przez zawiść. Nawet ci co jechali z tyłu powinni się cieszyć z takiego manewru Marka bo przesunęli się o jedno miejsce do przodu, które on zwolnił.

    Takie czepianie się jak twoje w tym momencie przypomina mi gadanie ludzi, którzy uważają używanie pirackich mp3 za kradzież. I analogicznie: jak można mówić o kradzieży kiedy kopiujemy plik mp3 to tamta osoba dalej go ma?

  12. Tak też zrobiłem, ale jego samochód powiedzmy że ma większe możliwości szybkiej jazdy, u mnie powyżej setki śmierć zagląda mi w oczy 🙂

  13. Chyba mu żona z dzieckiem siedziała w samochodzie, możliwe że po wrzaskach o małych zarobkach facet wyskoczył się nieco rozładować 🙂

  14. Przyznaję się, zrobiłem źle, zachowałem się po cwaniacku czego sam nie znoszę u innych, jednak co najwyżej trąbnę czy bluzgnę a nigdy nikogo nie zaatakowałem siedzącego w samochodzie – to raz. Dwą – gdyby wszyscy wjechali na ten pas to dokładnie nic by się nie stało, nikt nic nie stracił, nikt nie zyskał. Mój przejazd byłby neutralny z wyjątkiem tych którzy stoją i cierpią z tego powodu.

    O wyolbrzymianiu problemów nie rozumiem wypowiedzi zupełnie, a z przemocą to masz rację – biedny facet rzucił się na moje stopy w samochodzie, moja wina 🙂

  15. Nie dziwię się że z taką logiką czekasz na ataki. Pozwól że wytlumaczę – moja ucieczka głową w głąb seicento spowodowała że uniknąłem kilku uderzeń pięscią w twarz, gdy wszedłgłębiej i pojawiło się ryzyko że sięgnie, kopnąłem go w ramach samoobrony. Gdyby jego manewr z łamaniem nogi w kolanie się udał zostałbym kaleką, co usprawiedliwia moją obronę, to oczywista oczywistość.

  16. Jest różnica – ja swoim cwaniactwem nie zaszkodziłem nikomu, chamy o których mówisz już to jednak robią. I taka ingerencja jest usprawiedliwiona i nie miałbym o to żadnej pretensji. Wyobraź sobie że jedziesz na żółtym swietle i jakiś moralny autorytet uznaje że złamałeś prawo, wyciąga Cię z samochodu i bierze pod kopniaki, a Ty kończysz jako kaleka. Miał rację czy nie?

  17. Ok, źle zrobiłem. Ale od wymierzania sprawiedliwosci na drodze jest policjant z druczkiem mandatowym a nie facet który chce stłuc Ci twarz pięściami. Kierowca który wstawił się za wieśmackiem nie widział akcji z bójką, więc by się nie wstawił za tym człowiekiem.

    I czego nie popierasz, przyznania się do tego że zrobiłem źle? wyraźnie napisałem że zrobiłem nie tak jak trzeba, i już tego nie zrobię, więc o co chodzi?

  18. Mistrzu, wiadomo…nie postąpiłeś zbyt uczciwie, ale dzięki temu zwyczajnie wywołałeś całą żółć i zawiść tkwiącą w Polaczkach. Reguła potwierdzona 😀
    Pozdrawiam ❗

  19. Nie wiem, czy dobrze rozumiem sytuację na drodze, którą opisałeś, ale jeśli tak, to nie do końca jest tak, że nikt nie traci na takiej jeździe. Jeśli był ruch wahadłowy, to chcąc niechcąc po objechaniu bokiem stojących w kolejce samochodów musisz przecież wrócić na pas, na którym oni stoją przed światłami, w ten sposób de facto wpychając się w kolejkę. Jeśli znajdzie się 4-5 takich „cfaniaczków” z małymi samochodami, to dla kierowców stojących w kolejce oznacza stanie dodatkową zmianę świateł dłużej, bo zanim tamci przejadą to światło zdąży się zmienić, a to oznacza w przypadku ruchu wahadłowego nierzadko 5-10 minut czekania. Nie mam nic przeciwko motocyklistom omijającym korki w ten sposób, ponieważ oni nie zajmują nikomu miejsca, poza tym i tak zbierają się ze świateł 10 razy szybciej niż jakiekolwiek auto, więc nikogo w ten sposób nie spowalniają, ale ludzie, którzy wspaniałomyślnie objeżdżają cały korek drugim pasem irytują mnie, i większość kierowców na drodze bo oczywiste jest, że i tak będą musieli wrócić na pas, na którym stoję i zająć miejsce (jeśli da się odjechać tylko z jednego pasa oczywiście, ale jeśli da się i z drugiego, to przecież nie byłoby korka i wszyscy jechaliby dwoma pasami). To jest _dokładnie_ to samo, co wpychanie się w sklepie bez kolejki.

    Co oczywiście nie zmienia faktu, że reakcja gościa była kompletnie nieadekwatna do sytuacji, a Twoja obrona przed atakami jak najbardziej uzasadniona. Ale nie dziw się, że w zaistniałej sytuacji nie wzbudziłeś sympatii innych kierowców stojących w kolejce.

  20. Czyż brutal nie jest słodki w tym bronieniu kumpla? 🙂 I nie ważne, że zgodnie z zasadą: dywan wpier..ić a się nie przyznać, żeby mnie tak ktoś chciał bronić 🙂

    Brutalku Kochany, chcesz czy nie chcesz, Mistrz chciał zrobić w h..ja wszystkich stojących przed nim w tym korku czyli kolejce – to dlatego nikt z nich nie zareagował jak był wyciągany ze swojej bryki (też bez sensu, bo czymże jest cwaniakowanie w porównaniu z chuligaństwem?). Dopóki jechał z prawej, ok popełniał „tylko” wykroczenie drogowe, ale ten boczny pas kończył się w jakimś tam momencie i to wtedy, zjeżdżając na właściwy, wcisnął się zajmując miejsce a ci, którzy zostali z tyłu musieli dłużej czekać.
    Zresztą sam to przyznał, ba stwierdził że więcej tego nie zrobi i tym potwierdził swoją klasę.

  21. Brutal mnie broni ponieważ jako logiczny facet widzi bezsens i szaleństwo tej sytuacji. To co ja zrobiłem to mandat a praktycznie pouczenie, to co zrobił ten facet to więzienie. Trafił na mnie i praktycznie mu się nic nie stało poza paroma siniakami czy bólem głowy, ale jak trafi na jakiegoś konkretnego chłopaka? po facecie. Zresztą było blisko sytuacji gdy miałby trwałą utratę zdrowia, przy moim ciosie z prawej albo szczękę by wyrwało albo zmiażdżyło nos… a mnie wpędziło do więzienia.

    Z tym czekaniem kierowców na mnie to nie jest do końca prawda, przejedź się tak kiedyś a zobaczysz ile w takim ciągu powstaje naturalnie wolnych miejsc, są to miejsca stracone w które gwałtownie wjeżdzam. Nie da się ruszać idealnie z odstępem 20cm żeby cały ciąg kilkudziesięciu aut ruszał jak w zegarku, zawsze ktoś ruszy trochę później – i ja to wykorzystuję.

    I Brutal jako samiec to rozumie, a Ty nie moja ukochana czytelniczko 🙂 dlatego to faceci rządzą światem… :)))))))))))))

  22. Zgadzam się z Tobą, a sprawę straty w kolejce już wyjaśniłem w komciu do Baby Jagi, więc nie można tego porównać do zajęcia komuś miejsca w kolejce bo w kolejce już jest strata, w tym co zrobiłem realnej straty nie ma. A że zachowałem się źle to zdaję sobie z tego sprawę.

  23. Ano wywołąłem, ale czy ulżyło gościowi po tym? wątpię 🙂 ciekawi mnie tylko stan jego żebra, dostał naprawdę z całej siły nogą, kurde musiało coś pójść 🙂

  24. No wlasnie paru innych pomysli ,ze sie zmieszcza i robi sie jeszcze wiekszy burdel a co do reakcji kierowcy to ja juz widzielm akcje jak goscie z gnatem wyskakiwali ,wiec zadne zaskoczenie.

  25. Dobre 😆 jakiś wariat za taką głupotę atakuje mistrza,a wszyscy go opierdalają 😛 podaj mistrzu rejestrację i może ktoś się tą sprawą dalej zajmie 8) podziwiam za rozsądne myślenie w kłopotach,bić to się każdy kretyn umie 🙂

  26. No tak, tak jak już napisałam: dywan wpie..lą a się nie przyznają. Spoko chłopaki, nikt tego tak dobrze nie zrozumie jak ja 🙂
    Z tym czekaniem kierowców to jest do końca prawda :)Wepchnąłeś się i już, albo przynajmniej próbowałeś bo potyczka z nabuzowanym gościem pewnie zajęła więcej czasu niż grzeczne stanie w korku.

    Ale jak napisał sombre: „prawda jest jak dupa każdy ma swoją”

    Sombre myli się jednak w jednej ważnej sprawie. Pierścienie! Ci faceci z Gdańska (to było w Gdańsku nie w Szczecinie) nie mieli ich i w efekcie jeden ma obity pysk bez ząbków (uff jaki ból to musiał być) a drugi sprawę o pobicie i zapewne zwrot nie tylko kosztów sądowych ale i operacji dentystycznych (ból aaa). Ty miałeś szczęście. Mam teorię, że to właśnie pierścień pierdziocha postawił na Twojej drodze starszego pana, dzięki któremu nie wpakowałeś się w prawdziwe kłopoty.
    Tak naprawdę nic się nie stało. Ja tam widzę w tym same korzyści: dostałeś nauczkę i zadeklarowałeś że już więcej tak robić nie będziesz, odświeżyłeś tematykę na blogu z korzyścią dla nas wiernych czytelników, mamy o czy pogaworzyć i jest git.

    No i najważniejsze:
    Ależ oczywiście, że rządzicie:) Rządzicie chłopaki, rządzicie. Wy rządzicie światem a Wami my.
    Buźka 🙂

  27. A ja bym gościowy za takie coś przypierdolił i to porządnie. A dlaczego? Bo był agresorem i może nauczy się, że agresja nie popłaca. Może Marka jazda to cwaniactwo, ale to zdecydowanie nie powód, aby dopusczać się przemocy fizycznej.

    Co gdyby taki facet zaatakował ciężarną kobietę w samochodzie? Ciekawe, ilu z cwaniaków krytykujących Marka za takie zachowanie również by stawało po jego stronie, co?

    Inna sprawa, odnośnie pewnego komentarza powyżej – próba dokonanie przestępstwa jest często w świetle prawa równoznaczna z przestępstwem. Czyli, jak chcesz kogoś zamordować – to policja nie puści Cię wolno tylko dlatego, że strzelając z pistoletu nie trafiłeś! Ten facet był zdecydowanym agresorem i dopuścił się naruszenia nietykalności cielesnej, art 217 KK.

    Co do tych ludzi w aucie, którzy wzięli jego stronę. Staruszek zapewnie nie widział sytuacji i zareagował automatycznie, stając po stronie tamtego gościa, no bo kto by bronił łysego i wielkiego chłopa? 😉 Tymczasem, nie trać pewności siebie w takich sytuacjach, Marek. Prawo i racja były po twojej stronie, jak ktoś nie widział dobrze, to poszukaj kogoś, kto zobaczył sprawę jak trzeba. W końcu – to ten facet był przy Twoim aucie a nie Ty przy jego, itd.

    Warto też przyjrzeć się swoim emocjom, ale to już zrobiłeś – aby nie prowokować takich sytuacji w przyszłości: bo po co stres?

  28. Baba Jaga – doprawdy, nie rozumiem co piszesz. Możesz mi powiedzieć czego dokładnie nie rozumiesz? że w ciągu kilkudziesięciu samochodów które ruszają powstają naturalne przerwy kilku metrowe w które można wjechać bo się je widzi i kontroluje jadąc szybciej z boku?

    Do czego mam się przyznać? do cwaniactwa i próby złamania prawa drogowego się przyznałem, do tego że sprowokowałem faceta próbą minięcia go też. To co mam jeszcze wyznać żebyś uznała że masz rację? co do czasu potyczki to wybacz, siedząc na fotelach z nogami w górze które próbował mi złamać miłośnik prawa drogowego, nie miałem możliwości jechać.

    Ja wyciągnąłem z tego korzyści nie tylko te opisane. Praca nad swoimi wzorcami skutkuje między innymi takimi wydarzeniami, wielokrotnie je opisywałem. Podświadomość agresora, moja i starszego pana się ze sobą dogadały i uświadomiłem to sobie dokładnie gdy nieco opadły emocje które mną targały.

    Mną żadna kobieta nie rządzi, i raczej nie zapowiada się na zmianę tego stanu rzeczy 🙂

    Buźka.

  29. Daniel i Brutal ratują moją wiarę w męską logikę 🙂 oczywiście że facet to co zrobił to więzienie, a to co ja zrobiłem to mandat albo pouczenie, gdyż nie spowodowałem zagrożenia ruchu, skoro ja poruszam się do 20km/h a inni 5-10km/h w porywach.

    Trudno by mi było brać świadków, ludzie potem ruszali autami, do kogo podejść, kto by chciał zeznawać? chociaż gdybym chciał mam zdjęcia z rejestracjami, znaleźli by tych ludzi, ale czy warto się stresować i bawić w sprawę z tym facetem?

    Myślę że już niedługo w takiej samej, analogicznej sytuacji trafi na szaleńca…ba! jestem tego nawet pewien 🙂

  30. Marek,wyobraź sobie wściekłość tego głupiego Polaka,ciśnienie pewnie mu jeszcze długo z bani nie schodziło,w gruncie rzeczy to tez jest jakas satysfakcja,ze ty potrafiłeś opanować złość,a ten wariat jeszcze pare dobrych godzin chodził rozdygotany.Lekcja jest jednak dobra,podobna do tej jak na ulicy,majac pewność siebie i swiadomość tego ze jakiś półmózg moze miec kosę lub gnata i moze zrobić krzywde do konca zycia(na polskie prawo to nie ma co liczyc,ciaganie po sądach etc.etc.) lepiej zawczasu chroniąc swoje zdrowie wycofać sie chyba ze sytuacja jest kompletnie bez wyjscia,wtedy lać po mordzie bez opamiętania.Mając charakter nikomu niczego na siłę nie ma co udowadniać.

  31. Ależ ja doskonale rozumiem.
    Według Twojej logiki „w ciągu kilkudziesięciu samochodów które ruszają
    powstają naturalne przerwy kilku metrowe, w które można wjechać bo się je widzi i
    kontroluje jadąc szybciej z boku jest w porządku bo nikt na tym nie traci”.

    Moja logika przedstawia mi to inaczej, jak się byś wcisnął przed mój samochód (zawsze pilnuję odstępu, bo już nie jedną stłuczkę w korku widziałam – samochodziki biją się jeden o drugi elegancko wgniatając z przodu i z tyłu czyli generuję tę kilkumetrową przerwę) to ja przejadę o ten jeden – Twój samochód później, czyli tracę (każdy kolejny taki manewr innych cwaniaczków powiększa moją i stojących za mną stratę). Dlatego kierowcy chrumkali a jeden z nich próbował blokować Ci drogę, później ty zatrąbiłeś no i się zaczęło kino akcji. Ale to tylko moja babska logika 🙂

    Oczywiste jest, że takie zachowanie jak Twoje to żadna szkodliwość społeczna. Ot podniesiesz ciśnienie kilku osobom i tyle, a facet to niebezpieczny typ, furiat nie potrafiący zapanować nad emocjami. Takim powinno się neutralizować poziom testosteronu bo stwarzają realne zagrożenie dla innych.

    Z tym, że żadna kobieta Tobą nie rządzi, to miejmy nadzieję sytuacja przejściowa 🙂
    Buźka 🙂

  32. Myślę że nadal nie rozumiesz o co chodzi – rozmawiamy o ciągu grubo ponad stu, a może i dwustu aut w którym muszą być przerwy. Ktoś się zagapi, ktoś zbyt szybko puści sprzęgło i zgaśnie mu samochód, to są straty nie do odrobienia bo każda taka wyrwa oznacza ze Ci z tyłu tez tracą gdyż u nich też ktoś się zagapi – i ja tą wyrwę chciałem wykorzystać. Ostatni raz kiedy to robiłem wjechałem w 15 metrową przerwę bo kierowca tira z jakiegoś powodu miał problemy z ruszeniem. Kto stracił? Realnie nikt nie straci – natomiast oczywiście to musi być wkurwiające, facet w renault musi stać, a koleś w seicento jedzie.

    Można też jeszcze inaczej argumentować – gdy jadę małym autem i jadę półpasem żeby więksi bracia samcy mogli mnie wyprzedzać na swoich stalowych rumakach wszystko jest ok, a zauważ że są to prędkości ponad 100km/h, tu prędkość jest znacznie mniejsza, i nikt nie traci.

    Nieprawdaż?

  33. Też myślę że facet też ma nauczke, przede wszystkim dostał dwa kopy w klatę, naprawdę mocne, i raz w głowę z boku, nie ma bata to musiało boleć czego nie czuł w napadzie szału, ale musi poczuć później.

    W renault siedziała pewnie jego małżonka której pokazał swoją męskość, ale gdy ja wypadłem na ulicę już widać było że się facet cholernie przestraszył, nie ma co ukrywać, w klacie byłem sporo większy, w wyszkoleniu z tego co widziałem i czułem, w ogóle nie było porównania, koleś jest od dźwigania worków z kartoflami a ja całe życie obijam worek, chociaz można się naciąć, jednak myślę że w tym przypadku mógłbym go przy wymianie ciosów trwale okaleczyć, na pewno by stracił zęby i szczękę, albo nos. Widziałem to po tym jaką pozycję przyjął, był nieprzygotowany na wymianę ciosów, stał przodem do mnie, a ja z pozycji bocznej bokserskiej gdzie każdy jego cios przechwyciłbym lewą i kontrował z prawego prostego z biodra, jego postawa ciała była taka że musiałby przyjąć co najmniej dwa, trzy zadane z całej siły ciosy w twarz zanim by się bronił, wątpie żeby po czymś takim był w stanie stać, no chyba że był bokserem, ale nawet wtedy by był pokiereszowany i to naprawdę mocno.

    Krótko mówiąc, ciesze się że starszy pan mnie zjebał, bo byłaby naprawde katastrofa. Dla mnie uderzenie drugiego człowieka to już jest ostateczność, i bronię się wtedy, nigdy nie atakowałem. Nawet teraz sobie przypomniałem że stojąc tak prowokowałem go żeby mi przywalił, miałbym wtedy i pretekst, i odpowiedni nastrój do bójki, ale mimo nazwania go cwelem i ciotą nie zareagowal po tym jak dostał w przedramię piąstką.

    No ale nie ma co ukrywać, cholernie się bałem. Nie jestem stworzony do bójek i przemocy, brzydzi mnie to – dlatego trenuję 🙂

  34. ta…. Kopernik jednak musiała być kobietą….

    to może już lepiej pogadajmy o pogodzie
    ładnie dziś, słońce świeci, warto na spacer się wybrać
    pozdrawiam 🙂

  35. Tak sobie jeszcze pomyślałem: porównanie tej sytuacji ze staniem w kolejce jest bez sensu ponieważ w sklepie przy kasie trochę to trwa jak się kupuje i wepchnięcie się do kolejki zabiera innym ludziom cenny czas. A nawet jeśli ktoś się w korku komuś wepchnie przed samochód to ile czasu on na tym straci? Właściwie nic.
    Druga sprawa jest taka, że jak ktoś jedzie prawym pasem to w końcu musi wrócić na właściwy pas i wtedy wjeżdża w lukę między samochodami i nikt na tym nie traci. A jeśli prawym pasem pojechałoby więcej samochodów to musieliby czekać aż tamci ich przepuszczą i też nikt by nie zyskał ani nie stracił.

Dodaj komentarz

Top