Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Boisz się kobiet?

Boisz się kobiet?

 

Pisze do mnie czytelnik: „nie jestem pewny siebie, boję się kobiet, co robić!?” a musicie wiedzieć że w czasach kryzysu literackiego, czytelnik rzecz święta, trzeba chuchać, głaskać, dogadzać jak tylko się da.  Ale co ja mam mu odpowiedzieć, skoro sam się boję kobiet? gdy ślepy prowadzi garbatych, wszyscy wpadają do dołu. Skupmy się zatem na tej pewności siebie, chciałbym mój czytelniku (nie tylko mój, niestety – jestem piekielnie zazdrosny o swoich czytelników i chciałbym żeby czytali tylko mnie) żebyś spojrzał na siebie w nowy, być może nigdy nie doznawany wcześniej sposób.

Duchowy patrol…

Wielu ludzi uważa się za mało przebojowych, za mało pewnych siebie, szczególnie wobec płci pięknej, której co tu ukrywać, jestem wielbicielem i korzystając z okazji, czule całuję w dłoń a nawet w coś więcej, jeśli tylko mam możliwość i okazję… ale wróćmy do tematu artykułu, człowiek chciałby sobie poflirtować i się poprzechwalać, ale obowiazki autorytetu duchowego wzywają – czas ratować Panów braci samców, których wrzaski cierpienia doszły do mych duchowych, obfitujących w wiele skarbów, uszu, wskakuję więc na rower, włączam pulsujące lampki „duchowy patrol” i jadę do lidla po czteropaka piwa argus w promocji, wyjmuję z lodówki śledzika, i tak wzmocniony siadam by pisać. Poważna sprawa. Pewność siebie to bardzo ważna kwestia. Wiele ludzi uważa się za mało pewnych siebie, i mało przebojowych, zupełnie niesłusznie. Ludzkie życie składa się z wielu, bardzo wielu różnych aspektów – życie zawodowe, prywatne, związki międzyludzkie, szereg akwenów na które wypływasz seksowną żabką każdego dnia. W niektórych z nich wygrywasz pływackie zawody, w innych w lęku przed rekinami nie chcesz płynąć i zawracasz do brzegu… w innych się topisz w panice, wciągany przez głębię zimnych odmętów jeziora nieśmiałości. Jeśli uważasz się za osobę mało pewną siebie, chciałbym żebyś dokonał kilku obserwacji które może Cię z nieśmiałości nie wyleczą, ale pokażą jej uwarunkowanie i przyczyny, a jak mówi słynny C. G. Jung: „Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem. ” Grunt to wiedzieć co w nas siedzi, nawet jeśli jest to coś złego. Posłuchaj tego – podchodzi menel do zakochanej parki siedzącej na ławce w parku, i pyta się czy lubią ptaki? lubią, oczywiście, odpowiadają zaciekawieni młodzi zakochani. A wspmożecie sępa? pyta pijaczek. 

Jesteś jaki jesteś?

Jesteś mało pewny siebie do ludzi w otoczeniu a szczególnie do kobiet? czy w ogóle do wszystkiego? gdy idziesz do sklepu po bułki, a sprzedaje jakiś zgred, czy czujesz się mało pewny siebie, trzęsiesz się, czerwienisz? nie. Gdy sklep będzie zamknięty, pójdziesz do innego, gdy w tym będzie za drogo, podejdziesz do następnego. Żaden problem, prawda? czy miałes jakieś lęki, obawy? czy widząc zamknięty sklep czułeś się zraniony, odrzucony, niekochany? czy chciałeś mieć pistolet i ostrzelać sklep że odtrącił Twoje uczucia? jeśli jesteś zdrowy psychicznie, na pewno nie, co najwyżej mogłeś zakląć cicho pod nosem że musisz dodatkowo chodzić, ale czy będziesz przeżywał to latami? za godzinę już zapomnisz. To czemu w takim razie taki strach wzbudza w Tobie podejście do dziewczyny? nie myśl że Cię potępiam, sam się boję i nie podchodzę, jako znany bloger nie mam zresztą takiej potrzeby… Ale czemu odczuwasz strach? idziesz do sklepu po bułki, myślisz leniwie o swoich sprawach, dokonujesz zakupów albo i nie, to wszystko, gdzie tu miejsce na strach i nienawiść gdy nie ma świeżych bułek? podejście do atrakcyjnej dziewczyny, sprawia że cały drżysz, odczuwasz suchość w ustach, Twój organizm traktuje całą tą sytuację jako zagrożenie i przygotowuje się do walki. Podchodzisz żeby zainteresować sobą dziewczynę, kochać się z nią, a Twoje ciało jest napięte i przybiera postawę do walki, co kobieta odbiera podświadomie jako zagrożenie, i mamy kolejnego kosza w zestawie. Krótko mówiąc, boisz się.  Wprawdzie dziewczyna nie jest sklepem, ale… w sklepie wybierasz co chcesz, jeśli masz pieniądze. Im więcej ich masz, tym lepsze rzeczy możesz kupić, a te rzeczy, jedzenie, picie, dają Ci przyjemość. Z kobietami jest dość podobnie, jeśli nie masz pieniędzy, nie kupisz nic. Jeśli masz mało, kupisz suchą bułkę, a jeśli masz ich więcej – przepyszną bagietkę. Proszę o wybaczenie Panie, to co napisałem może się wydać nieczułe, ale trochę moim subiektywnym zdaniem jestem za sprytny, żeby uwierzyć w mezalians biednego faceta i pięknej kobiety, który ma szansę na długi związek. Może inaczej, taka sytuacja jest możliwa, tak samo jak jest możliwe wygranie szóstki w totka. Światem rządzą pewne mechanizmy biologiczne, którym można się przeciwstawić skutecznie, ale jest to dostępne w naprawdę niewielu przypadkach gdzie jedna ze stron ma bardzo dużą wiedzę o płci przeciwnej, albo gdy następuje tzw. jedność dusz. Dlatego też sprytnie napisałem o szansie na dłuższy związek, gdyż świeżo zakochani zawsze wydrapią Ci oczy przekonując Cię że to prawdziwa miłość i jedność dusz. To poczekajcie aż opadnie im serotonina w organiźmie, a zostaną same społeczne uwarunkowania – wtedy poczekamy, zobaczymy czy kobieta zniesie społeczny ostracyzm i brak akceptacji, a facet to że to kobieta nim rządzi i jest uważany za utrzymanka. Za dużo pożarów, by można je było ugasić jedną tylko sikawką…

Mądrość zen mówi że gdy łucznik chce trafić w cel, denerwuje się możliwością porażki przez co drży mu dłoń, i nie trafia. Zwycięzcą zostaje nie ten kto strzela dla nagrody, a ten który strzela dla rozkoszy oddania strzału. Nagroda oszałamia strzelca, zabiera mu siłę, śmiałość, pewność siebie, przebojowość i wiarę. Wprawdzie nie jestem mędrcem zen, tylko prostym, niewykształconym chłopakiem z Pragi, niemniej zgadzam się tą mądrością. Żeby wstrzelić się w tarczę, musisz być mocno skoncentrowany na celu. Pelna koncentracja może nastąpić gdy jesteś stabilny psychicznie, radosny, spokojny. Gdy pożądasz, boisz się czy nienawidzisz, Twój umysł jest zatruty smutkiem, i jak długo wtedy utrzymasz koncentrację? te pełne jadu myśli atakują Cię cały czas, wracają i siedzą w Twojej głowie domagając się skoncentrowania tylko na nich. Twoja nienawiść nie uderza we wroga, prawdziwego czy wymyślonego, ona jest w Tobie, i tylko Ciebie niszczy. Zamiast myśleć o puszystym kotku, szumie oceanu, Ty spalasz się sam w sobie marnując czas na myślenie brzydko o bliźnim, dlatego też każda ścieżka rozwoju duchowego nie poleca Ci nienawiści ani strachu. Jesli chcesz stać się człowiekiem szczęśliwym, musisz wyzbyć się z siebie strachu i nienawiści, musisz stać się nieustraszony, dlatego że lęki i obawy zaburzają Twoje widzenie świata, a strach jest przepustką do nienawiści. Zmarnotrawione życie to nie brak studiów i dobrej pracy, a życie w tej truciźnie którą sam codziennie produkujesz. Jeśli sam zacząłeś produkcję, sam możesz ją też zwinąć, zlikwidować. Jeśli w Twoim sercu jest smród negatywnych emocji, wszystko inne też będzie nieciekawie pachniało. To co masz w sobie, warunkuje to jaki będzie świat, Twój świat. 

Czemu więc się boisz? jaka jest przyczyna lęku? Twoje przekonanie, Twoja wiara mówi Ci że jeśli dziewczyna Cię odrzuci, to musi boleć, a to jest nieprawda. I tym różnisz się od mistrza podrywu, który swą magnetyczną osobowością i śmiałością działa jak magnes na kobiety. Ta różnica to świadomość że kobiet jest trzy miliardy, i dla wszystkich starczy (a coraz częściej mówi się o innych cywilizacjach w kosmosie, tam też na pewno mają jakieś kobiety) Jeśli jedna daje Ci kosza, czeka na Ciebie tysiące następnych, nie da się ciągle przegrywać, jak też nie da się ciągle wygrywać. To co sprawia że się boisz, to przekonanie że porażka w jakiś sposób Cię skrzywdzi, uszkodzi. Mistrz podrywu to człowiek który odepchnięty przez kobietę, uśmiecha się pod nosem, i minutę później próbuje z następną. Ten luz sprawia że jest sobą, jest wyluzowany i pewny siebie, a kobiety to momentalnie wyczuwają po zapachu i mowie ciała. Ty po nieudanym podrywie, idziesz się upić by przeklinać kobiety za swoje własne lęki, czy też przeżywasz tą sytuację w swoim umyśle do końca życia, wyobrażając sobie zemstę czy odegranie się, a mistrz podrywu zupełnie się tym nie przejmuje. Ty masz przekonanie że odrzucenie boli, a podrywacz ma przekonanie że odrzucenie to tylko kolejna lekcja podrywu. Różni was tylko jedno przekonanie w głowie, ale jak olbrzymie ma to dla was konsekwencje… dlatego przekonania zmienia się, na przykład afirmacjami, albo wyśmiewaniem i podważaniem starych wzorców, czy też kilkoma innymi metodami. Dodatkowo przecież Ty dobrze wiesz że po odrzuceniu będziesz to przeżywał, więc stawka rozgrywki (próba poderwania kobiety) znacznie wzrasta, w razie porażki tracisz (w swoim przekonaniu) nie tylko swoją wartość, ale też skazujesz się na przeżywanie tego wciąż i wciąż we własnej głowie co najmniej przez miesiąc, rok, 10 lat? 10 lat stracone ponieważ jakąś kobietę może bolał ząb, może miała zatwardzenie, i coś Ci w gniewie odburknęła gdy podszedłeś zgrabiony, śmierdzący potem i strachem, i zacząłeś dukać tekst podrywu z kartki. Ma to sens? nie ma. Żyjemy za krótko by marnować lata na takie przeżycia. Dostałeś kosza? no i co z tego? jakie to ma znaczenie? ja też dostałem kosza, niezliczoną ilość razy. Było mi przykro, trochę pobolało, i na tym koniec. Moje życie jest za cenne i przede wszystkim za krótkie, abym się przejmował takimi rzeczami. A już picie alkoholu ze smutku, to najgłupsza z możliwych rzeczy. Alkohol pije się tylko dla odprężenia, radości, śmiechu. Pije, nie znaczy upija i leży we własnych odchodach na ulicy. Jak można się tak zeszmacić dla kobiety?

Jak to działa…

Wielu moich czytelników ma taką swoją byłą dziewczynę. Bardzo ją kochali, a ta ich zostawiła. Każda wódeczka z przyjaciółmi, każde większe emocje uruchamiają melancholijne wspomnienia o tym co było. Była dziewczyna jawi się nam jako bóstwo ze snu. Wiesz dlaczego tak jest? spójrz w lesie na pusty dom, ot, nic takiego. Ale przyjdź w nocy, boisz się, prawda? ogarnia Cie zgroza, a wyobraźnia podpowiada kolejne diabelskie imiona które rezydują w pustym, przeklętym domu, tylko czekające by na Ciebie wyskoczyć i Cię zjeść. Ten sam dom, ale okoliczności inne, nocy prawie wszyscy instynktownie się boimy. To jak widzisz daną rzecz, zależy od Twojego stanu ducha. Jeśli patrzysz na samochód, budynek, czujesz się neutralnie, nic nie czujesz. Gdy Twój organizm zaleje fala adrenaliny i innych hormonów strachu, poczujesz że budynek Ci zagraża, że musisz z nim walczyć – nieważne że wiesz iż to jest bzdura, budynek jak budynek, obsrane trawniki, na murach graffiti a na klatkach blokersi pijący wódzię pod bułkę z musztardą – Ty tak czujesz. Gdy Twoje żyły zaleje serotonina, poczujesz więź z tym budynkiem, poczujesz do niego miłość, radość z przebywania w jego towarzystwie. To co widzą ludzie obiektywnie jest takie samo, ale przez emocje zupełnie inne, co sprawia że zupełnie inaczej na to reagujemy. Jeden przejdzie koło budynku, drugi go kopnie a trzeci ucieknie. A budynek tylko sobie stoi tak jak zawsze…

Miś, dziś bez gumki…

Związek z kobietą to pewne etapy. Najpierw się zakochujesz, a wasze organizmy są pełne hormonów szczęscia. Jest to niezbędne, byście zrobili sobie dziecko. „Miś, dziś bez gumki, mam dni niepłodne” pochrumkując z radości zgadzasz się, by za kilka lat w nielicznych przerwach w opiece nad dziećmi, ocierając łzy upokorzenia, wspominając tą chwilę gdy Twoja ukochana udając szok i oburzenie „Miś! jestem w ciąży! nie wiem jak to się stało! cieszysz się?” bluzgać na forach internetowych na singli „nikt wam nie poda szklanki wody”, „egoiści”, „szkoda że wasi rodzice nie myśleli tak samo jak wy”. To jest historia przeciętnego związku, opartego na biologii. Ten poziom hormonów utrzymuje się w organiźmie do dwóch lat, i w tym czasie musi nastąpić zapłodnienie. Potem mija, i jeśli w zakochaniu „hormonalnym” nie było czegoś więcej od seksu, czyli przyjaźni, sympatii, szacunku czy podziwu, rozstaniecie się o ile nie macie wspólnych zobowiązań, np. mieszkania na kredyt, wtedy będziecie żyli nienawidząc się nawzajem i wzajemnie oskarżając o swoje nieszczęście. U niektórych ludzi poziom hormonów szczęścia utrzymuje się dwa lata, u innych rok, i jeśli Ty masz te hormony dwa lata a Twoja kobieta rok, to ona odchodzi bo nic nie czuje, a Ty nadal czujesz. Gdy kobieta zostawi Cię w fazie zakochania, odbije się w Twojej pamięci jako coś wspaniałego, powstanie proste skojarzenie w mózgu, Twoja ex = ten wspaniały cudowny stan naćpania endorfinami. Ale gdyby Cię nie rzuciła, możliwe że za rok czy dwa lata to Ty byś ją rzucił, bo po „otrzeźwieniu” zobaczyłbyś nie anioła, a wyrachowaną, egoistyczną osobę która Cię niszczy. Wtedy w Twej pamięci zostałoby tylko skojarzenie „Twoja ex = koszmar”. W ogóle byś o niej nie myślał. Tak więc Twoja melancholia i romantyzm, to pech trafienia w fazę zakochania. Raz takiego pecha mają dziewczyny marzące całe życie o chłopaku który je 20 lat temu zostawił w fazie zakochania (i porównują ten stan do tu i teraz gdy są oczywiście nieszczęśliwe z mężem) a raz Ty. Zdarza się, loteria.

Twoja wartość. Jesteś kimś.

Twoja wartość nie zależy wcale od tego, czy jakaś kobieta Cię odrzuci. Wszystkie kobiety świata mogą Cię zwyzywać od pustych egoistów, drani, brzydali, ale to nadal nie ma nic wspólnego z Twoją wartością. Jesteś wspaniałym facetem dlatego że… jesteś. Nic więcej nie trzeba. Możesz być niski, brzydki, mieć pryszcze, krosty na ciele, mieć małego penisa, zepsute zęby… to wszystko są to jednak opisy Twojego ciała, Twoich cech nabytych w dzieciństwie, a nie jesteś ani swoim ciałem, ani tymi cechami gdyż te potrafią się zmieniać w życiu. Zauważ że ludzie po amputacji kończyn, nadal są tacy sami. Na pewno więc nie byli ciałami, te zresztą co 7 lat zmienia zmienia wszystkie swoje komórki na nowe, czyli masz zupełnie nowe ciało. Chciałbym abyś zaczął patrzeć na siebie z nieco innego punktu widzenia, gdyż teraz oceniasz się mając jako punkt orientacji jakiegoś modela z telewizji, czy aktora porno, który sumiennie oddaje się swojej pracy. Kto by się nie oddawał… nie porównuj się z innymi ciałami bo zawsze będzie jakieś lepsze, większe, ani z umysłem gdyż zawsze będzie jakiś umysł, znacznie sprawniejszy w jakiejś dziedzinie życia. Kochaj się za to że jesteś, tak po prostu – chcesz objawienia, świętej księgi? nie trzeba – po prostu powiedz sobie stając przed lustrem, Kocham Się. Oczywiście, zawstydzisz się, wszyscy Ci wciskają bajki o kochaniu innych, nikt Ci nie mówił że aby kochać innych, trzeba kochać siebie. Jeśli nie kochasz siebie, nie czujesz radości na swój widok w lustrze, to jak pokochasz innych, co im dasz? miłości nie masz w sobie, więc zarzucisz ich słowami o miłości, a będziesz kombinował żeby wyłudzić od ludzi seks, pieniądze, podziw czy akceptację. Jeśli nie masz w sobie miłości i akceptacji do siebie, jesteś żebrakiem, nikim. Możesz mieć S klasę, ale nie masz tego co sprawia że będąc 24h na dobę sam ze sobą, czujesz się fantastycznie a życie staje się fascynującą przygodą. Znacznie lepiej żebyś miał i S klasę, i szacunek do siebie. To jest największa wartość w Twoim życiu, i nic nie jest od tego ważniejsze. A właśnie, słyszałeś o nieśmiałym kolesiu co wymigał się od wojska? przed komisją wydłubał lalce siostry oko, i wsadził sobie w tyłek. Na komisji proszą go o ściągnięcie spodni, lekarz pod koniec badań zagląda mu do tyłka widząc zamiast odbytu wielkie oko, a wtedy koleś krzyczy „widzę Cię!” dostał oczywiście kategorię E wypisane drżącą, lekarską dłonią.

Błogosławieni biedni, bo dają nam radość…

Zauważ że czujemy się pewnie w towarzystwie osób od nas „mniej znaczących”. Chorzy, kalecy, biedni – czujesz się przy nich znacznie lepiej, jesteś lepszy. I czy boisz się zdania na Twój temat menela? nie. Bo czym może Ci zaszkodzić menel? menel nie sprawi że Twoje towarzystwo w pracy czy znajomi zmienią zdanie na Twój temat, menel to menel, społecznie jest zerem, nikim. Krytyka menela Cię nie dotyka dlatego, że masz przekonanie że nie może Cię dotknąć. Dlatego tak wielu ludzi uwielbia przebywać z biednymi i inwalidami – po prostu czują się znacznie lepiej niż w świecie który ich przeraża. Tu mają kontrolę, są liderami, liczą się, są kimś, w końcu inwalidzi zazdroszczą im, podziwiają ich. Jak Ci zaszkodzi obsrana bacia umierająca na raka? albo dziadek bez nóg? możesz wszystko, czujesz władzę. A jak się poczujesz przy kimś kto jest od Ciebie znacznie bogatszy i ma więcej znajomych? a przy bokserze? niby wiesz że nie jesteś od nich gorszy, ale wiesz że w razie czego bogaty zniszczy Cię bez problemu alienując od znajomych czy pieniędzy, np. wyrzucając z pracy, a bokser może zapewnić Ci dożywotnie kontakty ze stomatologiem. Wiesz że nie możesz sie postawić bo przegrasz, więc Twoje z nimi przebywanie jest nacechowane lękiem. Tego lęku nie uświadczysz przebywając z chorymi i biednymi. Znane przysłowie mówi że przyjaciół poznaje się w biedzie. Jest dobre, ale jest też znacznie lepsze, głębsze – prawdziwych przyjaciół poznasz dopiero w bogactwie. O ile większość ludzi pomoże Ci w biedzie (niektórzy się będą śmiali z radości ale to zupełne prostactwo) to już bardzo mało z nich będzie potrafiło cieszyć się Twoim awansem społecznym, zapominając o swojej biedzie i nędzy. Dopóki byłeś biedny, była przyjaźń, wspólna wódeczka, przyjacielskie wyznania „w tajemnicy”. Gdy stałeś się bogaty, nagle ze zdziwieniem zauważasz że z przyjaciela zrobił się najgorszy wróg. Czemu? dawniej się Ciebie nie bał, mógł czymś błysnąć, a teraz czuje się nikim. Czym się pochwali, czym Cię zaszokuje żebyś go podziwiał? mając duże pieniądze przebijesz go w każdej możliwej dziedzinie, a on wiedząc o tym czuje się nikim, a przyczynę tego uczucia upatruje w Tobie, dlatego też Cię nienawidzi. Nienawiść byłego przyjaciela jest gorsza niż nienawiść wroga. Dlatego tak bardzo ważną rzeczą jest przyjaźnić się z ludźmi, którzy mają wysoką samoocenę. Taki człowiek będzie Cię lubił gdy będziesz biedny, i tak samo gdy będziesz bogaty. Dlatego że jego wartość, jego samoocena bazuje na czymś innym niż pieniądze. Spójrz na mnie, piszę Ci bardzo ważne rzeczy które mogą zmienić Twoje życie na lepsze, i czy biorę za to pieniądze? kto chce wpłaca korzystając z numeru konta w dziale „sponsorzy ecoego” za co jestem i będę bardzo wdzięczny, ale kto nie ma ten korzysta za darmo. Robię to dla Ciebie jeśli jesteś biedny, i na pewno czujesz w tym moją miłość… może szorstką, może brutalną, czasem wulgarną… ale jest to ewidentnie ciepło które w sobie czujesz, w sercu. Tworzę dla Ciebie – biedaka, i tak samo będę tworzył gdy koło fortuny się odwróci i postawi w sytuacji bogacza, czego Ci serdecznie życzę bo i mi na pewno coś wtedy skapnie. Interes i dobrobyt czytelnika, to mój interes, dlatego właśnie Cię wspieram tym co mam, a co mam? tylko talent do pisania który rozwijam ciężką pracą, nic więcej oprócz chorób i biedy nie dostałem w tym rozdaniu kart. Ale gra jeszcze trwa więc jak śpiewał wyginając śmiało ciało, słynący z Dionizyjskich biseksualnych orgii wąsaty Pan Freddy Mercury, show must go on.

Ale wróćmy do tematu artykułu. Czemu więc boisz się kobiet? kobieta może Ci wiele dać, ale i wiele odebrać. Może dać Ci zakochanie, wspaniały seks, poczucie sensu w życiu (co jest dla Ciebie samobójstwem gdyż Twój sens życia nie powinien się opierać ani na kobiecie ani na pieniądzach) ale gdy się znudzi, albo nie będziesz taki jak ona chce, zabierze Ci to wszystko odchodząc. Zabierze Ci Twój sens życia, a co jest najśmieszniejsze, to nie jest wcale Twój sens życia, tylko tak sobie wmówiłeś. Ludzie wmawiają sobie różne rzeczy, dla jednych celem życia jest majątek, dla innych kobieta czy facet, dla jeszcze innych dzieci. A gdy umierają, walczą bo ich sens jest na ziemi, z której oni odchodzą. Ich dwónożny sens życia już ma inny sens życia w osobie innego mężczyzny, a Ty umierasz. Twoim problemem jest to że źle ulokowałeś swój kapitał. Zamiast zainwestować go w siebie, Ty roztrwoniłeś go „na zewnątrz” siebie. Twoje życie było pełne lęku o sens który może nawiać z innym, a gdy umierasz będziesz pełen lęku że stracisz to, o co całe życie tak mocno walczyłeś. Jakie życie taka śmierć – to moja ulubiona piosenka którą nucę zawsze przy porannym goleniu.

 

32 thoughts on “Boisz się kobiet?

  1. Dobry tekst, kilka zdań/metafor wybitnie przypadło mi do gustu. Poza tym, umiejętność lania wody opanowana do perfekcji. 😉

  2. super artykul ale:

    „Możesz być niski, brzydki, mieć pryszcze, krosty na ciele, mieć małego penisa, zepsute zęby”

    wszystko fajnie gdyby nie to ze zaprzeczasz sam sobie
    w poprzednim wpisie pisales o tym jak wazne sa zadbane zeby ubranie a nawet (o zdrozo a niektorzy nie maja co do gara wlozyc!) droga woda toaletowa a nawet dwie o ile pamietam
    to jawna sprzecznosc
    jak to wyjasnisz?

  3. Witam.
    Dobry artykuł. Akurat to wszystko o poczuciu własnej wartości znam. Ja osobiście mam poczucie własnej wartości ale wcale to nie przyciąga tak bardzo dzisiejsze kobiety. One wolą nutkę niepewności, ryzyka i szaleństwa.

    Co do sensu życia upatrywanego w kobiecie to bym się nie zgodził, że to jest złe posunięcie. Tylko oczywiście trzeba trafić na dobrą kobietę, a to bardzo trudno ;( Nie mam zamiaru upatrywać sens życia w pieniądzach, dostatnim życiu, samochodach, bo po co mi to wszystko skoro nie mam z kim tego dzielić. Egoistą nie jestem

  4. „ale wcale to nie przyciąga tak bardzo dzisiejsze kobiety” po pierwsze to zdanie jest niegramatyczne a po drugie nieprawdziwe. kobiety wola zdecydowanie facetow pewnych siebie.

  5. A ja Ci odpowiem poważnie. Pisząc mi że chcesz mi dać 10zł, stawiasz mnie w niezręcznej sytuacji, bardzo niezręcznej, więc moja odpowiedź brzmi – nie, ale dziękuję bardzo za docenienie.

  6. Kochąna jest 🙂 ale nie moja tylko Wiki, ale mam poważny zamiar jak będę niedługo w odwiedzinach u niej, to przed odjazdem w tajemnicy złapię Jazzy za ten zielony łęb i do bagażnika – czyli jakby nie patrzeć, porwanie, a nawet kidnaping bo ta łachudrzyca moja sierściowata ma jeszcze mleczaki w pysiu 🙂

  7. Dziękuję, ale czemu lanie wody? starałem się być na maksa konkretny, trudno w jednym artykule wszystko zmieścić, więc kompresuję jak się da 🙂

  8. Ależ to bardzo proste Danielu. Twoja wartość nie zależy od tego jak wyglądasz, ale oczywiste jest że te rzeczy się naprawia w ramach możliwości. Czego tu nie rozumiesz? chyba nie myślisz że JA popieram bycie brudasem? 🙂 jeśli jesteś brudasem kochaj siebie, ale gdy widzisz wodę, umyj się 🙂

  9. Twoja pewność siebie, przyciąga zawsze i wszędzie kobiety. Kobieta żelazo, pewność siebie magnes, i nie ma inaczej 🙂

    Absolutnie nie – a co jeśli Twoja ukochana np. umrze w wypadku? stracisz wtedy sens życia. A nie możesz kopsnąć trochę dla schroniska dla psów? pomożesz pieskom, najedzą się za Twoje, ja to systematycznie robię dla higieny psychicznej, i wcale nie czuję się samotny.

  10. Co się czepiasz, że nie gramatyczne. Ważne, że wiadomo o co chodzi. Mam wykształcenie techniczne więc wolno mi 🙂

    Poza tym weź się kobieto przeczytaj i zrozum… Czy ja napisałem coś o pewności siebie? Napisałem o poczuciu własnej wartości.

    Co do pewności siebie to według mnie są dwa rodzaje facetów „pewnych siebie”
    1. Podrywacze, szpanerzy, ruchacze, którzy nie mają problemów z podejściem i zagadaniem do panny, nie mający problemów z poklepaniem jej po pupce, przy tym wcale nie muszą być inteligentni i mądrzy.
    2. Stonowani, skromni, inteligentni, mądrzy faceci, racjonalnie myślący, znający swoją wartość, którzy czasem mają trudność w nawiązaniu nowych znajomości…czasem.

    Boje się, że w tych czasach promowana jest pierwsza z w.w. zachowań…

    tak na marginesie.. Szprotko, jeżeli wymagasz od chłopaka inteligencji to najpierw sama musisz być inteligentna żeby zrozumieć co w ogóle do Ciebie mówi 😆

  11. Myślę Zoltar że masz przekonanie w sobie, które wcale nie działa na Twoją korzyść i to jest niedobre. Ok są szpanerzy i ruchacze, ale zobacz jakie oni mają panny? przecież to jest prostactwo i hołota imprezowa, najgorszy sort jaki może być. I taki szpaner faktycznie z bardziej wartościową kobietą nie ma szans, mimo sztucznej pewności siebie, dlatego że trzeba rozróżnić narcyzm i pewność siebie. Narcyz po koszu powie tak „ale kurwa, dziwka, pierdolę ją sram na nią” a człowiek pewny siebie powie „życzę jej wszystkiego najlepszego, i otwieram się na coś znacznie lepszego”. I to jest ta różnica jakościowa, potężna.

    Fajni faceci mają większa trudność w podrywie dlatego że większość kobiet to „jestem jaka jestem”, a tych wartościowszych jest mało. Statystyka. Tylko że narcyz się zatrzyma na dyskotekowej pannie co w toaletach obciąga, a fajny facet pozna konkretną babeczkę i jak oboje skończą?

    Poza tym fajny facet może też mieć ochotę tylko na sex, bez wiazania się, wtedy ma takie same szanse jak narcyz 🙂

  12. Dziękuję. Mogłem jakieś nagrody wymyślić dla tego kto pierwszy przekroczy tą granicę, a tak zupełnie o tym nie wiedziałem 🙁

  13. ja widze sprzecznosc miedzy kochaniem czegos i naprawianiem tego
    jesli cos akceptujemy to nie zmieniamy tego
    jesli zmieniamy znaczy ze nie akceptujemy
    myle sie?

  14. Nie zarzucam Ci braku konkretności, bynajmniej (no, może troszkę) 🙂 Po prostu mnie umiejętność napisania takiego długiego tekstu na jeden temat zadziwia 😉 Masz swój styl, a to się chwali.

  15. Haha 🙂 móglbym spokojnie rozciągnąć to na 10 razy większy rozmiar, bez problemu, ścieśniłem jak się dało i byłem naprawdę w rozpaczy że więcej nie mogę 🙂

  16. Mylisz się – i udowodnię Ci to. Nie wiem czy miałęś kiedyś samochód, ale ja miałem trzy własne, i kazdy kochałem, mimo że się psuły – wtedy je naprawiałęm. Ale jeśli w fiacie pierdolnął mi alternator to nie przestawałem go kochać, tylko jechałem do warsztatu i naprawiałęm.

    Np. ja akceptuję to że ważę 97kg, i zmieniam to, nie dla tego że teraz się nie akceptuję a dlatego że mniejsza waga = lepsze zdrowie.

  17. Tak jest. Problem tylko w tym, że na dyskotekach zdarzają się też wartościowe, śliczne kobitki, które zauroczą się takim szpanerkiem, potem pomyślą że są w nim zakochane a potem jest płacz i zgrzytanie zębow i głupie pytania czemu on mnie zdradził? przecież ja go kocham… I na koniec depresja, psycholog. Psycha zryta na całe życie… Coraz więcej jest takich młodych dziewczyn. Szkoda mi ich. Ale z drugiej strony każdy sobie rzepkę skrobie więc miała co wtedy chciała.
    Pozdrawiam! 🙂

  18. Czujesz, że chcesz zapłacić to wpłać, jak Mistrz poczuje się obrażony to odeślę pieniądze 😀 Ja dawno temu też taką symboliczną kwotę wpłaciłem i nie widziałem ich z powrotem 🙂 Pewnie poszła na batony ❗

  19. krolu zloty ,ze zdziwieniem i niedowierzaniem przeczytalem kilka twoich wpisow.Ty naprawde wiesz o czym piszesz!Jednak uwazam ze kazdy wysilek roznicujacego umyslu jest skazany na porazke.Dopoki sie w kims nie otworzy czarna dziora nie ma szans na przejscie przez pieklo wlasnego umyslu,smierc i zmartwychstanie.

  20. Bardzo wartościowy art dla mnie, napisany w stylu jaki uwielbiam – cynicznie, smiesznie, kpiaco z nutka czarnego humoru.

    Zauważyłem, że jak spotkasz sie z piekna kobieta w Twoim typie i zmysły dostaja szału, to warto niczym podczas próby kontroli snów, sprobować buddyjskiej techniki, wyjscia poza siebie i obserwowania siebie – to da sie zrobic, bez wiekszych trudnosci. Można tez obserwowac swoje uczucia ta sama technika czyli ja euforyczny i cos tam w głowie skupia sie nie na majtach + laska tylko na obserwacji uczuc siebie na serotoninowo-testosteronowym spidzie.
    Dzieki temu doznasz świadomosci, ze wszystko co czujesz ma źródło w Tobie, nie zaś w zewnetrznych osobach, rzeczach. Naprawde polecam, szczególnie cholerykom i tym co spalaja sie na negatywnych emocjach. One tylko wspomagaja kortyzol, zwiazek wyzwalajacy sie podczas stresu, jaki w ciagłym podawaniu meczy, szkodzi, truje i psuje nam życie oraz zdrowie.

    Kazdy kto sie kiedys zakochal dosadnie i uważał kobiete za „boginię”, napewno pamieta ta niesamowita siłe wewnatrz, Energie na granicy kontroli zawsze kiedy Ona byla obok. Ja potrafiłem wyczuwać ją w odległosci kilkudziesieciu metrów, śmiejcie się, szósty zmysł itd. Żadnych erotycznych mysli czysta synchronizacja, kokainowy błogostan…

    Jedna chwila podejscia i druga koncząca się niemym weź spierdalaj. Wymiekłem z powodu własnej mocy doznan w jej obecnosci. Zapłaciłem swoja cene, spokojnie nie bede pisal melodramatow, bo kogo to obchodzi.

    Wtenczas i potem, uderzył mnie realny swiat jedna myśla – kobiety jednak nie chca oddanych, romantycznych, pełnych uniesień facetów, jacy zdolni są dla nich na najwieksze poswięcenia.
    Pomijajac fakt wykorzystania, stawania sie psem na rozkazy, robotem i portfelem, nikt nie wpadł na jedna dosc specyficzna mysl.

    Kobiety przecież uwielbiaja uczucia, to one pragna tego niesamowitego przyplywu energi, serotoniny, narkotycznej fali ścinajacej ostrośc widzenia i nude przemijania.

    Więc jak taka kobieta może pozwolić by jakis fagasek, miał dzieki niej takie niesamowite jazdy???? Wysmieje go, poniży, kopnie i ubliży.
    Z zazdrości i egoizmu wrodzonego, tak dodam z lekka nutka dekadencji w pismie 🙂

    „Prosze ten tekst o kobietach traktować z przymrużeniem oka, taka notka dla feminazi od prostego prostacza z południa co lubi sobie pożartować czasem.”

    Ps. Marek masz u mnie piwo i prosba, zebys jako Mistrz słowa pil cos lepszego niz jakies szczochy z promocji, troche to psuje Ci jelita i gust 😀

    Ps2. Moje odkrycie dzis to czytanie tesktu Marka z jednoczesnym słuchaniem muziki Morcheeba. Naprawde nie wiem czy jedno z dwojga czy ten mix tak działa, ale czuje sie spokojnie z leksza ekstatycznie, niejako płynę przez chwile pozytywnie nakrecony z uśmiechem na twarzy.

    Pozhrafiam fszystkif Polakuuff, Ave ananas 😀

  21. Bardzo dobry art trafiający w sedno problemu. W moim przypadku chodzi o utratę poczucia własnej wartości i wynikający z tego spadek pewności siebie po tym jak dostanę kosza. Właśnie nie boję się samej odmowy ale tych negatywnych emocji, z którymi nie będę umiał sobie poradzić. I nie chodzi tylko o kobiety ale o sam fakt, że ktoś mi odmawia. Im ktoś wyżej w hierarhii i im niej kogoś znam tym trudniej się przełamać by poprosić. Przy czym sam nie mam problemów z odmawianiem.
    Ale co z tego, że problem został precyzyjnie zdefiniowany, ja dalej będę reagował podobnie jak wcześniej. Więc jak to zmienić?

  22. Bardzo fajną medytację z wyjściem poza siebie, za darmoszkę oferuje Adam Bytof „świadomość świadka” polecam do ściągnięcia w mp3.

    Ale czy to działa w zakochaniu? nie próbowałem nawet 🙂

  23. Zmienia się to przede wszystkim afirmacjami na samoocenę, i pracą z lustrem. To na pewno działa co spróbowałem, a jest na pewno też wiele fajnych technik które działają, ale których nie testowałem. Kombinuj, sprawdzaj, eksperymentuj ze sobą 🙂

  24. Witaj Mistrzu 🙂 Dwa lata tutaj nie zaglądałem i to były dwa lata zmarnowane pod wzgledem duchowym. Artykuł doskonały !!! Zgadzam się w 100%. Gratuluje 2 mln wejść i życze tyle samo dolarów na koncie.

  25. Mi też ich szkoda Zoltar, ale do momentu gdy sobie wyobrażę, jak taka laska potrafi zniszczyć porządnego faceta. Wtedy mi ich nie żal 🙂

  26. Ej, to mnie tak zawsze zastanawialo, czy jestem narcyzem. Sadzac po tym co piszesz, to jestem :p Mam ludzi raczej za gorszych od siebie, a jak ktos mi odmowi, to mysle sobie „glupia dziwka, podjazdu do mnie nie ma i smie mi odmawiac” – mniej-wiecej. Juz lubie ta strone, bo wiem ze sie odnajde, ale szczerze jako narcyz nie mam duzego brania 😉 chociaz jestem calkiem niezly wizualnie – i w sumie na tym i na kasie zawsze opieralem wartosc. Wygladam calkiem, kasy nie mam, ale zawsze udawalem ze mam 😉 Markowe szmaty, pelna bajera na co szly cale moje oszczednosci, a itak bylo warto i dalej wszyscy mysla, ze jestem bogaty, chociaz nawet nie mam teraz na kupno auta :p dla tego wyprowadzam sie zagranice – ale sie rozpisalem

  27. Myślę że masz dużą samoświadomość, skoro potrafisz ujrzeć jakie masz cechy charakteru. To bardzo dobra cecha, rzadka. A cała reszta jest jakby znacznie mniej ważna 🙂

  28. kolejny dobry tekst. a tak pol zartem, pol serio zapytam.. bo byc moze wiedza i swiadomosc, ktora przekazales piszac ten artykul jest niewymierna na pieniadze, bo – byc moze – dzieki temu bede kiedys bardziej szczesliwy… no ale wspomniales o koncie, wiec sie zastanowilem… wiec – jesli wycenilbym takie tekst, powiedzmy, ze przeczytalem jakis fragment ksiazki i bylo to, cos podobnego i mnie zainteresowalo.. i kupuje ta ksiazke, ta gazeta… za 10 zl. bo chce to prezeczytac i miec
    Czy wiec takie 10 zl nie bedzie dla Ciebie obraza? Np. kupilbym ‚wysokie obcasy’ ktore zawieralyby takie lub podobny artykul wlasnie za 10 zl…
    pytam serio. pol zartem, ale serio 😉

Dodaj komentarz

Top