Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Nie…

Nie…

Często mam takie przebłyski, odczucia… jak to opisać, by oddać chociaż odrobinę tych magicznych krotochwil moim ukochanym czytelnikom? spróbuję. Ale czy podołam? Wyobraźcie sobie przyjaciele, przepastną, gigantyczną otchłań pełną mroku, jarzącego się migającymi, plastikowymi emocjonalnie, chłodno białymi światełkami miriadów umierajacych, i rodzących się przez cesarskie cięcie kosmicznej satyny, Boskiej macicy, wydobywające  wesoło blyskające nuklearnymi miazmatami kosmiczne niemowlę gwiazd… komety defekujące mlecznym pióropuszem, planetarnym warkoczem tak pięknym że aż wpadłem w głęboką melancholię, i zatopiłem się w dzieciństwa wspomnieniach… gdy byłem mały, i jeszcze nie byłem mistrzem duchowym, a interesowaly mnie głównie dobranocki i klocki lego, ciągnąłem w szkole dziewczyny za warkocze, a teraz wspaniałe koło karmy się odwróciło, i one ciągną mnie za… czarne dziury tak silnie ssące, że wciągają w siebie rzeczywistość i zakrzywiają czas, podobnie do Polskich, niepokojąco pachnących, owłosionych cipek które z podobną siłą wysysają z nas pieniądze, słone ziarna życia i westchnienia ulgi… Tak, kosmos. Hen, gdzieś daleko za siedmioma planetami i siedmioma galaktykami, wiruje sobie i kręci się wokół słońca niebieska planeta, z której mam przyjemność do Państwa pisać. Skierujcie przyjaciele duchowe teleskopy waszych zmysłów na Europę, włączcie detektory zapachowe, nastawcie następujące aromaty: cebulka, śledzik… metan… tak, to Ja, uniżony sługa wieczności, i szanownych Państwa.


Na naszej niebieskiej planecie, tym nic nie znaczącym pyłku w ogromie otchłani istnienia, żyją ludzie, którzy podzielili się na religie, państwa, ideologie, i wzajemnie się nienawidzą, a od czasu do czasu wyrzynają używajac do tego żelaznych maszyn do mielenia mięsa, filuternie nazywanych od nazw zwierząt, pantera, tygrys, mysz… na miejscu tych zwierząt bym się obraził, drapieżniki zabijaja by żyć, człowiek zabija bo drugi człowiek ma inne przekonania, albo dla przyjemności. Każdy z żyjących na ziemi, tej ziemi, musi umrzeć, zostawić wszystko co tu dokonał i co zdobył, i zgasnąć jak świeczka zdmuchnięta gwałtownym powiewem wiatru. Wszystko co miał, pochodzi z ziemi, i trafi do innych ludzi. Życie istot na tym wirującym w bezkresnej otchłani mroku globie, jest narażone przez choroby tlące się w ich ciałach, możliwość skrócenia życia przez inne istoty mniej bądź bardziej ludzkie, i przychodzącą po każdego z nas, bezlitosną Panią śmierć która każdego, bez różnicy czy będzie to menel, prezydent bądź papież, utuli do ostatniego spoczynku podśpiewując sobie piosenkę motywacyjną ku pokrzepieniu serc „scyzoryk, scyzoryk, tak na mnie mawiają…”. I Ci ludzie, żyjąc w takim dziwnym miejscu, nie wiedząc skąd pochodzą, jaki jest sens ich życia, i czy w ogóle jest… żeby nie zwariować w próżni istnienia, wymyślają sobie ten sens, którego sami nie widzą. Wymyślają sobie Bogów, piszą święte książki podyktowane podobno osobiście przez Boga którego nikt nie widział, i ustanawiają kapłanów tegoż wymyślonego Boga, i uznawają ich duchową wyższość, ponieważ Ci kapłani rzekomo kontaktują się z Bogiem. I lubią dzieci…

Niebieska planeta, spokojnie wirująca we wzburzonej toni mrocznego oceanu… na niej walczące ze sobą istoty, nienawidzące się wzajemnie i wyrzynające w imię wymyślonych przez nich samych Bogów, idei państw, wyznań i poglądów. Szaleństwa, cele, sensy, wartości.. powstają religie, przychodzi nowy prorok i pojawiają się nowe, imperia i cywilizacje powstają i upadają…A planeta nadal, jak od milionów lat, spokojnie kontynuuje swój odwieczny spacer, w cieniu słońca prując pełen migających świetlików wszechświat…

Król jest nagi…

Gdy zabrać człowiekowi ubranemu w szatę wierzeń, poglądów i przekonań, które zostały mu wmówione w dzieciństwie… gdyby zabrać mu wymyślony sens życia, wymyślonych Bogów, wymyślone przekonania na temat życia… to co by zostało? wymyślmy sobie teoretyczny przykład. Mamy czterech identycznych ludzi. Identyczne geny, DNAtalenty w otchłaniach układu nerwowego przez Boskiego architekta zaklęte, wszystko takie same. Jeden urodził się w ZSSR gdzie był wychowywany przez małżeństwo politruków w uwielbieniu dla komunizmu, którego kaganek miłości i braterskiego pokoju między narodami wożony był na czołgach po wszystkich krajach demokracji ludowej, drugi urodzi się w USA w rodzinie wierzących w demokrację i wielkość USA ludzi, i wzrośnie w miłości do demokracji i idei wolności, trzeci taki sam człowiek urodzi się w państwie Islamskim, gdzie od wczesnej młodości koran i nauki mędrców Islamu zamienią go w fanatyka sprawy. Czwarty urodzi się jako Żyd w rodzinie ludzi doświadczonych i pocharatanych przez holocaust, i wyrośnie w wierze talmudycznej że goj, czyli nie – Żyd jest bydłem rzeźnym, a przeznaczeniem jego rasy jest panować nad światem, jako naród wybrany przez Boga, który innych odrzucił a ich ukochał, a dowiedział się tego oczywiście od samego Boga, jakżeby inaczej, Żyd. Tacy sami ludzie, a jakież inne szaty które ich zdobią. Tacy sami ludzie, identyczni, ale… komunista będzie chciał wszystkich napaść, by tam wprowadzać pokój i wieczną szczęśliwość a tych co nie będą szczęśliwi zamknie w gułagu, Amerykański demokrata zbroi się na komucha, i jednocześnie „wyzwala” nieszczęśliwe kraje w których, a to traf, istnieją olbrzymie złoża ropy naftowej i zagrażają USA które reprezentują dziwnie brzmiąco Żydowsko nazwiska, Islamista nienawidzi i komucha i demokraty, a także Żyda, a Żyd nienawidzi Araba, a innymi gardzi, lecz się nie boi, gdyż jego koledzy w wierze są szefami i komucha, i demokraty, a chcieliby być jeszcze szefami Araba, przeciwko czemu Ci protestują, często w wybuchowy sposób manifestując swoje niezadowolenie w samolotach, autobusach, i wszelkiej maści środkach transportu publicznego. Wszyscy Ci sami ludzie, z tej samej materii uszyci na wzór i podobieństwo doskonałości, zarzynają się ostatecznie wzajemnie, w imię Boga miłości, państwa, czy tego co aktualnie jest na topie. Ci sami ludzie, ta sama nienawiść, tylko inne słowa, nazwy Bogów i pomniejszych bożków. Słowa, słowa, słowa. Słowa zabijają.

Jeśli istnieją gdzieś Reptilianie, podobno jak niektórzy wierzą, wyższe od nas oczko w łańcuchu pokarmowym, przez niektórych uważani za naszych stworzycieli podli kosmici, to muszą mieć niezły ubaw patrząc na te szaleństwo ludzi, w spokojnie wirującej od milionów lat planecie…

Co zostanie z człowieka gdy zerwać mu tę szatę? zostanie brak sensu i celowości. Jaki sens żyć, skoro się umiera? dla swoich dzieci? ale one też umrą, a nasze geny w kilkunastu pokoleniach całkiem się rozmyją. Gdy zabierzesz człowiekowi sens życia, może zwariować, może się powiesić… nie ma sensu który zakładałeś, pochlipując bierzesz więc skakankę córki, wieszasz się na drążku charcząc i wściekle się rzucając, gdyż z każdą sekundą duszenia, coraz mniej Ci się podoba cały ten pomysł z samobójstwem. Twoje nogi spazmatycznie tupią, uderzając rozpaczliwie piętami w ścianę, wybijając śmiertelnego kankana,  a nogawkami wypływa kał z moczem, tworząc niezwykłą mozaikę, alchemiczny wzór życia wiecznego, artystyczną kombinację której na pewno nie doceni Twoja rodzina, ani Ty, unoszący się nad cuchnącym kałem martwymi, luźno zwisającymi zwłokami z wywalonym sinym językiem, i wybałuszonymi oczyma. Może tak się stać… ale masz też niepowtarzalną szansę poznać prawdziwy cel życia. Nie poznasz prawdziwego celu, mając w sobie tradycję, aktualnie istniejące wiary i przekonania, gdyż te jak doskonale widac nagim okiem, nikomu szczęścia nie dały. A może tym prawdziwym celem jest brak celu? sens który daje Ci religia i dogmaty, daje Ci pozorny spokój, Twoje życie jest dokładnie ułożone w etapach od niemowlaka, do chwili kiedy Twoje ciało będzie konać. Taki układ daje poczucie stabilizacji, ale czy daje szczęście? widziałeś kiedyś by ktoś umierał szczęśliwy? każdy chce jeszcze trochę pożyć. Skoro układ nie daje Ci szczęścia, odrzuć go. Czy coś zyskasz? nie wiem, może zyskasz obłęd? może oświecenie? dopóki nie spróbujesz – nie dowiesz się. Rozwój duchowy, to nie danie Ci czegoś. Prawdziwy rozwój duchowy, to zabranie Ci tego, co blokuje Cię do życia w szczęściu, tych wszystkich głupich przekonań, wiar, sposobów widzenia świata. Mistrz duchowy nic Ci nigdy nie da… Mistrz jesli jest kompetentny, zawsze Ci zabiera. Gdy przychodzisz do pracy, idziesz by brać, gdy wstępujesz w progi duchowości, zostaniesz obrabowany z tego wszystkiego co Ci ciąży. Moim zadaniem, jest Ci tym co piszę, zabrać. Mistrz zawsze był, jest i będzie Boskim złodziejem. Ja Ci zabieram, a Ty mi z wdzięczności płacisz… A to Ci zagwozdka!


Tradycja… W dawnych, ciemnych czasach wierzono że człowiek nie może latać, ponieważ gdyby Bóg tak sobie zażyczył, to dałby człowiekowi skrzydła. Dzięki, nomen omen, Bogu – znaleźli się tacy którzy nie myśleli tak jak większość ludzi wierzących w tradycję, święte książki, nauki świętych mężów i przekazy przodków. Dzieki temu wiemy chociaż, że wysoko w powietrzu nie latają anioły, skrzydlate demony ani nie ma nieba, a są tylko chmury i nasi skrzydlaci młodsi bracia w wierze, którzy upodobali sobie wpróżnianie się dokładnie nad moim samochodem. To w ogóle bardzo dziwna sprawa – kiedy miałem fiata sienę, dzień w dzień musiałem wycierać obfite odchody skrzydlatych bliźnich z szyb i karoserii. Od kiedy mam w prezencie od czytelników seicento, ani razu mnie nie trafili, a przecież nie unikam konfrontacji, stoję twardo, jak Gołota. Silnik 900ccm, 39 koni, nawet skrzydlaci bracia się nade mną litują… Aczkolwiek, przyznam, polubiłem ten samochód, wsiadam, jadę, jest ok. A tata powiedział, że na widok obrotomierza bajerancko podświetlonego na pomarańczowo, laski się posikają. Kupuj pampersa dla lasek, synu – rzekł tata. Dobrze, odpowiedział Mistrz.

Powyższe zdjęcie, jest piękne i bardzo wymowne w swojej symbolice. Facet jest szczęśliwy, przeżywa ekstazę, nie chce wracać za żadną cenę do tego syfu… a ludzie którzy nie znają tego stanu szczęścia, chcą żeby wrócił do tego co znają. Taki jest los człowieka uduchowionego, inni nigdy go nie zrozumieją, a szczególnie bliscy. Wróć najdroższy, wróć, czekamy na Ciebie… Zagadka – wróci z raju żeby zapierdalać za 900zł, z sadystycznym szefem który się pastwi nad pracownikami, bo bezrobocie a zasiłków nie ma więc muszą tyrać albo pod most? odpowiedź na zagadkę, kryje się w tytule.

 

Dziewczyny, zapamiętajcie sobie jedno – z Mistrzem to nie zdrada…

 

 

 

43 thoughts on “Nie…

  1. Kiedyś w dawnych czasach przeczytałem pewną historię.
    W pewnym lesie mieszkał buddyjski mnich pustelnik, z drugiego końca lasu mieszkała kobieta niespełna rozumu. Mnich był pełen wątpliwości i nie był zadowolony ze swojej sytuacji, często miotał się po lesie w rozpaczy. Błąkając się po lesie słyszał szczęśliwy śmiech kobiety, która również włóczyła się po lesie zadowolona z siebie i życia. Mnich zazdrościł jej beztroski, ale nigdy nie zamieniłby swoich wątpliwości na jej szczęśliwe życie.
    Morał był z tego, że od szczęścia ważniejsza jest świadomość, ale widzę, że obecnie jest to już nieważne.

  2. Ten mnich musiał mieć silną depresję i być na poziomie duchowym kijanki, a nie wyższą świadomość. Czysta świadomość to śmiech, brak wiążących Cię uwarunkowań i przekonań, i każdego dnia coraz większe zdziwienie magią świata. To jest duchowość, a nie jakiś stary dziadyga który ze strachu uciekł od ludzi, i nie potrafi się wyzwolić od własnych myśli pełnych rozpaczy.

  3. Każdego dnia plwam i przeklinam piekielny twór, talmudycznego fikcyjnego bożka jahwe.

    Tak, tak, plwam na tego samego, który w postaci wulkanicznej chmury „wskazywał” drogę bandzie nieuleczalnych idiotów na czele z oszustem wyuczonym sztuczek na dworze faraona – mojżeszem.

    [size=medium][b]I jakoś włos jeden przez jahwe – fikcyjne od A do Z gówno – mi z głowy nie spadł.

    Oto wasz bożek, oto wasz złoty cielec, oto wasza wywyższona żmija, pieprzone talmudyczne plemię żmijowe.[/b][/size]

    [b]Tak jesteście „narodem wybranym” jak małe psie gówno bezczelnie wysrane na środku chodnika.
    [/b]
    Tak jesteście „narodem wybranym” jak nieszczęsny Jezus jest „zbawicielem”, dziecko swoich czasów, obiecujący uczniom paruzję po 20 latach, żałośnie nieautentyczny dostosowujący swoje życie do bredzeń zwanych proroctwami, co z przerażającą jasnością możemy usłyszeć podczas ostatniej wieczerzy.

    Hasta la vista „wybrańcy” ❗

  4. A nie możesz Robercik nie zajmować swojego umysłu rzeczami, na które i tak nie masz wpływu? niech sobie rządzą światem i robią wałki w światowych finansach, jednak po co Ty masz się tym spalać? świat nie potrzebuje więcej nienawiści, co ona zmieni? świat potrzebuje funu i miłości, więcej zabawy i luzu, a nie takich niskich uczuć. To na niskich uczuciach żerują wszelkiej maści i narodowości pasożyty, i jedyna możliwość walki z nimi, to rozbudowywanie w sobie ciepła i dobra, a nie złości.

  5. [b]Mam wpływ, tak jak demokratyczna większość która tkwi w pozycji ofiary, to kwestia obudzenia świadomości a nie spalania czy nienawiści.[/b]

    [size=medium][b]Ciepło i dobro ❓ Ależ oczywiście TAK :!:[/b][/size]

    ale tylko dla dobrych ludzi, dla bestii w ludzkich skórach mam miecz, pancerz na miłosierdzie, krańcową bezwzględność i boską sprawiedliwość.
    Sprawiedliwość TU I TERAZ a nie w wirtualnych zaświatach.
    Cyniczne bestie gwiżdżą na bajeczkę zaświatów, piekło dla nich należy konstruować w tym świecie.
    I w tej roli mogę być i diabłem jako narzędzie boskiej kary.
    I żeby było jasne, nie ma we mnie nienawiści.
    To w imię miliardów cierpiących ofiar od pokoleń, po to by nie było kolejnych miliardów z błogosławieństwem wszystkich kapłanów wszystkich religii tego świata.

  6. Ja czytałem, bardzo mi się spodobała, uwielbiam takie klimaty, chociaż zakończenie niekoniecznie było w moim mniemaniu fajne. Ale jeszcze fajniejsze jest 7 tomów Kinga Mroczna wieża, wspaniały klimat, i Dukajowa Extensa, ale jego książki w ogóle są cieżkie.

  7. A czytał Mistrz trylogię Millenium Stiega Larssona? 🙂 Składającą się z trzech tomów – „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”, „Dziewczyna, która igrała z ogniem” i „Zamek z piasku, który runął”? Jak dla mnie to fenomen, szkoda że autor nie doczekał spektakularnego sukcesu swoich powieści. 🙁 Pierwszy tom przeczytałam w jeden dzień, będąc w szpitalu, w czasie, gdy jakiekolwiek odwiedziny były zakazane, więc umilałam sobie czas czytaniem, dzięki czemu szybko płynął, a przenosząc się w świat powieści zapominałam o tym, gdzie się znajduję. 🙂 Kobiety z sali mawiały, że ja tych książek nie czytam, a „połykam” je w całości. 😀

  8. Powiem Ci w skrócie bo koniec jest kiepski, szkoda czasu. Flagg czyli ten zły, wyslął kolesia po bombę atomową, żeby wykasować tych dobrych, kolesia napromieniowało, i dowiózł głowicę do obozu Flagga, i ta wybuchła, rozpieprzając wszystkich „złych”. Na sam koniec Flagg znowu pojawia się w jakimś innym miejscu glogu, gdzie chce zacząć budować swoją potęgę od nowa.

  9. Nie czytałem. Odrzuca mnie od takich tytułów na kilometr 🙂 lubię ostre książki, przemoc, mordy, tortury, satanizm, dobry bohater, korupcja, władza, to mnie nakręca. A o związkach niech czytają kobitki w przerwie między lepieniem pierogów 😀

  10. To akurat wiem, czytałam o tym. 😀 Czyli wychodzi na to, że nie dokończyłam czytać jedynie o tym jak Flagg buduje potęgę od nowa. Chyba nic straconego. 🙂

  11. Mistrz chyba nie wie o czym jest ta trylogia. :0 😀 To kryminał wokół którego cały ten szum jest w pełni uzasadniony, i jak piszą krytycy: „Wciągająca, ekscytująca i krwawa opowieść rozgrywająca się na wielu płaszczyznach”, „Autor wpisał się w wielką tradycję szwedzkiego kryminału społecznego”.
    Najpierw jest mowa o mrocznej i krwawej historii rodzinnej, potem dochodzą coraz to ciekawsze wątki – aż po wielki skandal polityczny. Korupcja, przemoc, władza – jak najbardziej. 🙂 Jakiekolwiek związki tworzą wątki poboczne, cała ta powieść to przede wszystkim niesamowicie wciągająca akcja. Jestem wybredna jeśli chodzi o książki, ale ten kryminał to taka książka do której chciałoby się wrócić, i pomimo trzech tomów (z czego każdy był droższy i grubszy od poprzedniego :D) – pozostawia lekki „niedosyt”. Polecam całą sobą. 🙂 I jeszcze coś – nie warto oceniać książki po okładce/tytule, bo to bywa złudne. 😛

  12. To niewiele straciłaś, był tylko opis że Flagg stoi na jakiejś plaży, i zbliżają się do niego chyba dzikusy jakieś, i miał plan żeby stworzyć imperium od nowa, ale było to tak ukazane że dłuuuga droga przed nim 🙂 czyli zły dostał w dupę, ale nie do końca.

  13. Niestety, po okładce się głównie ocenia, to wielka wada czytelników i także niestety moja. Dlatego moja książka będzie mieć oczojebną okładkę 🙂

    Ale czemu kupujesz książki, a nie wypożyczasz je z biblioteki? mają wszystko w bibl., ja jestem w trzech zapisany, i wszędzie już prawie wyczerpałem to co było do czytania 🙂 nie kupuj, szkoda kasy.

  14. Wróci i to „Nie…”raz.

    Czasami przyjaciele lub znajomi spotykają się po latach i wspominają stare dobre czasy. Ludzie, którzy wtedy byli sobie obojętni, teraz naprawdę czują serdeczność i radość ze spotkania. Patrzą na dawne zdarzenia z daleka, złe wspomnienia znikły i zostały te dobre. Podobnie z perspektywy ducha można patrzeć na całe swoje życie i widzieć piękno w każdej chwili. Nawet gdy osobowość przeżywała wtedy horror. Pamięć istnieje, ale te same zdarzenia są postrzegane inaczej. Każdy drobiazg ma znaczenie. Całe życie, każda jego chwila, jest czymś wzniosłym i wspaniałym. W takim stanie chce się żyć znów.

    W głębi każdego człowieka jest ogromna, nieskończona radość. Czasem ją czuję, jak drzemie sobie w tle, towarzyszy mi zawsze. Czasem o niej zapominam, a czasem pozwalam, by się przelała, pojawiła. Jest też czułość wobec dowolnego człowieka albo dowolnej istoty, nawet do owadów, bez względu na to kim jest i co robi i w jakim jest stanie. Coś wewnątrz mnie, co przytula wszystkich i wszystko. To jest coś „nie z tego świata”. Coś, co istnieje równolegle z brutalnością i prozą życia, które czasem mogą się wydawać wszystkim co jest.

    Można łatwo spłycić swój obraz świata, uznać że wszyscy ludzie to prymitywy, nie znający sensu życia. Ale są również ludzie, którzy naprawdę kochają. Mogą być zwykłymi, szarymi, przeciętnymi ludźmi, a przy tym naprawdę doświadczają miłości do siebie nawzajem, do przyrody, do swojego pieska, albo do życia. I to jest realne i wypełnia poczuciem sensu.

    Religia (albo poezja) to próba ogarnięcia mistycznych doznań przez umysł, zamknięcia tego w słowach i schematach. Religia sama w sobie jest pustą skorupą, ale czasem pojawia się w tej skorupie Duch i wtedy jest czymś żywym i realnym, nie pozostawiającym wątpliwości. Są ludzie, którzy mają kontakt z realną mocą duchową, chociaż nazywają ją Bogiem, Jezusem, Allahem, Kryszną albo inną etykietką. Stąd nawrócenia na różne religie, nie dzięki pustym obietnicom, ale dzięki dotknięciu mocy, która działa. Ludzie przypisują tą moc religii, więc wiążą się z kościołami. Ale moc jest realna i poczucie sensu życia, które daje, jest realne.

    Każda rzecz ma znaczenie. Religie również mają znaczenie. Wszystkie doświadczenia życiowe mają znaczenie. Na wszystko jest właściwy czas i każdy ma czas na wszystko. Jak rzecze Biblia – jest czas rodzenia i czas umierania, czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania, czas płaczu i czas śmiechu, czas szukania i czas tracenia, czas milczenia i czas mówienia, czas miłości i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju, czas pisania artykułów i komentarzy i czas ich czytania.

  15. Mimo wszystko warto sięgnąć po trylogię Millenium, sądzę że Mistrz nie będzie zawiedziony, a wręcz przeciwnie – ochrzci te trzy tomy mianem „świetnych”. 🙂

    Nie zawsze kupuję książki, wiadomo – są też inne wydatki, ale generalnie to lubię mieć książki na półce i widzieć ile przeczytałam, wracać do niektórych. Taka kobieca słabość. 😉 Ponadto uważam, że książki są ozdoba samą w sobie, nie wyobrażam sobie swojego pokoju bez książek. 😀

    Jestem zapisana w dwóch bibliotekach, w tym w szkolnej, ale tam nie zawsze jest coś ciekawego albo książka pojawia się na półce dopiero jakiś czas po tym jak już ją kupię i przeczytam. 😀

    Dobrze, że są jeszcze ludzie, którzy dużo czytają i potrafią docenić dobrą literaturę, bo teraz młodzież (w większości) traktuje czytanie jak karę boską, popełnia karygodne błędy i nie potrafi skleić jednego sensownego zdania. A ja czasem wychodzę na przemądrzałą pannę, tylko dlatego że dużo czytam, ale czy to oznacza że czuję się mądra? Taka pasja. 😉

  16. Na razie czeka na mnie na mikrofalówce w kuchni, „Klęska” Suworowa, 1000 stronicowy „Lód” Dukaja, i cała powieść Ziemkiewicza, wiec zanim to łyknę, minie trochę piasku w klepsydrze 🙂

    Też tak kupowałem całe lata, teraz ojciec mnie dręczy żebym zabrał tą makulaturę z ich mieszkania do siebie, a ja nie mam na to miejsca. Już teraz ledwo się ruszam po pokoju od kiedy zainstalowałem nową szafę. Wysłałem Ci meila, możesz odpowiedzieć na niego?

  17. No właśnie, ja też zawsze wypożyczam, jakoś nie mam ochoty kupować książki, którą przeczytam i odłożę na półkę.

  18. Wg mnie nie ma w tym nic dziwnego, że młodzież mało czyta. Szkolne lektury to najgorsze książki, które przeważnie zaczynałem czytać, a kończyło się na tym, że nie mogłem się zmusić i trzeba było czytać streszczenie lub oglądać film jeśli taki był. Jedyną szkolną lekturą, która mi się podobała była „zbrodnia i kara” i to chyba jedyna lektura z liceum, którą przeczytałem w całości. Jeśli komuś rodzice czy ktokolwiek nie podsuwali pod nos dobrych książek to jak ktoś taki ma czytać skoro książki kojarzą mu się z tym całym dziadostwem ze szkoły? Kiedyś to jeszcze jakoś było, ale wtedy nie było tylu filmów i komputerów to czytało się książki. Teraz jeśli nie zmieni się lektur w szkole to młodzież nie będzie czytać i będzie coraz głupsza. Ale czy nie właśnie o to chodzi władzy? Łatwiej się rządzi głupimi ludźmi.

  19. 🙄 🙄 a myślałam że to ja mam halo w głowie; dobrze że trafiłam na tę stronę; piszesz otwarcie, bez owijania w tony bawełny, też ostatnio miałam chwilę zwątpienia po co to wszystko, po co się męczymy jak i tak wszyscy idziemy do piachu, przejmujemy się że ktoś się krzywo popatrzy, a to nie ma żadnego znaczenia, bo i tak wszyscy zgnijemy i po co się przejmować, wrzody na żołądku,terapie żeby poznać siebie, żeby coś zmienić i po co, żeby przedłużyć ten prowadzący do nikąd pęd za niewiadomo czym, po co to wszystko???i czemu muszę sobie zadawać takie pytania, czemu nie mogę być głupią dziewuszką, której jedynym problemem jest jaką spódniczkę dzisiaj założyć i na jaki kolor pomalować paznokcie? jak już tu jestem to czemu nie mogę się wyluzować i przejmować pierdołami, tylko zadawać sobie pytanie po co to wszystko, po co się męczyć, przecież się o to nie prosiłam; chyba że podążając za wiarą w życie po życiu jestem tu za karę?i jeszcze jedno mnie nurtuje – jak już tu wszyscy jesteśmy to dlaczego dopiero w obliczu śmierci mamy odwagę tak naprawdę być sobą, do końca? też mam nieżle porobione pod kopułą ;))

  20. [img][/img]Na pewno w tym stwierdzeniu coś jest. Ja też staję się wariatką bo chcę uprawiać seks na całego tyle, że najlepiej by to był ksiądz bo w księdzu jestem do szaleństwa zakochana

  21. Gdybym był Bogiem raczej na pewno nie zwróciłbym uwagi na piski zarzynających sie mrówek w galaktycznym ZOO, pełnym nonsensów.

    Widzisz Marek, bycie mistrzem to tez taka etykieta, której pochodzenie nie do końca daje pewność seksu, jak czytam te wtrącenia Twoje w prawie każdym arcie. Nie wiem masz tai głód czy jestes na fali i próbujesz wyrwac co sie da(powodzenia), jednak hmm psuje to ogólny pozytywny, filozoficzny wydźwięk Twoich wpisów.

    Życzę Ci wiele seksu, bez złosliwości. Bedziesz wtedy pisał o szczesciu i doznaniu życia, tym bardziej majac kolejny orgazm za sobą 🙂 Nie będzie, może, juz kolejnych ukrytych anonsów lub pokusisz sie o ar w całosci zachecajacy do kopulacji i prezentujacy Twoje walory, korzysci.

    Ktos mi kiedys powiedział, dodam nieco złosliwie, że jak „facetowi staje to na bank jest zdrowy” i jak odniose to do Ciebie to hmmm domysl sie.

    Dodam, że mam zespół jelita drazliwego, jednak nie uważam tego za niewyleczalne, szczególnie, że praktycznie szukam rozwiazania i powiem, że w ostatnim czasie dieta vegańska przyniosła nieoczekiwanie dobre rezultaty.

    Pozdrawiam.

  22. Myślisz ze jakbyś był, ale to nadal jest Twoje wyobrażenie. Bóg jeśli jest, nie wiemy jaki jest, i czy w ogóle możemy przykładać nasze ludzkie kategorie moralności do tego czegoś, tej Istoty jeśli to jest w ogóle jakaś świadomość.

    I znowu wpadasz w pułapkę – Ty masz, i czy to oznacza że ja mam dokładnie to samo? IBS jest w skali, jedni mają raz na miesiac sraczkę, inni codziennie po 20 razy, a jeszcze inni jak ja nie mogą wyjść z domu latami bo ich zgina w brzuchu, nie mogą nic zjeść bo boli i są skazani na życie w izolacji od ludzi. A jeszcze inni nie wytrzymują psychicznie, i się wieszają na pasku od spodni. Ja się nie powieszę bo wiem jak upuszczać parę, ale to wszystko jest na bardzo wątłych podstawach. Jak przykładowo zabraknie rodziców, umrę śmiercią głodową, bo żebrac nie pójdę na pewno, a nawet gdybym się zlamał, to nie wyjdę z domu. A są tacy co mają jeszcze gorzej ode mnie, bo ja chociaż mam bloga, wielu czytelników, znajomych którzy mi pomagają, i własne mieszkanie. Inni nawet tego nie mają, i są skazani na śmierć. Śmierć, albo coś zrobić i iść do więzienie na darmowy wikt i opierunek.

    Pozdrawiam.

  23. tak, jest to moje wyobrażenie: nie wiem po co Bogu modlitwy i tez widząc bardziej nagatywnie co wyrabia ludzki motłoch nie miał bym dla nich litości, nie dla wszystkich. Predzej mi do Marsa niz do Zeusa 🙂

    Co o choroby, to mozna zawsze wykluczyc pewne składniki, próbowac samemu, robic sobie tygodniowe eksperymenty, nawet nawiazac mailowo kontakt z lekarzami co Ci szkodzi? Lekarzami ze świata, angielski umiesz to sie dogadasz.

    Jestem w trakcie czytania Siemionowej, taka rosyjska „lekarka”, ona pisze o przyczynach i o rzeczach jakich żaden tfu! lekarz Ci nie powie. Nie wiem czy to działa, okaże sie w praktyce. Wiem, że próbowałem kilku sposobów m.in. diety Kwaśniewskiego: ale dzis mieso to wodno-chemiczny ściek, naszpikowany sterydami, czesto padlina jaka woza do zakładu(weim bo widziałem taki motyw). Dzis próbuje innej drogi, ale próbuje, nie pisze, że sie nie da bo nieuleczalne. Nie mam komfortu: ludzie widza mnie jako „zdrowego” choc bez „normalnej” pracy, dla nich mój stres i z tym zwiazane dolegliwosci to śmieszna sprawa. Nie śpisz po noach, spisz a wstajesz zmęczony, zastanawiasz sie co jeszcze możesz zrobic, widzisz, że ludzie Cie oceniaja, a chcesz tylko z nimi porozmawiac, masz pod górke – to jest codzienność. Jednak jak czytam Ciebie to gdzies tam przwijaja sie słodycze, gdzies piwo, gdzie mowa o Candida albo o zaburzeniach jelitowych: tylko czemu nie masz konsekwencji w spozywaniu niepotrzebnych pokarmów/napitków ???

    To tak jak gruba baba powie, że sie odchudza a po dwóch dniach radosnie wpierdziela paczki. Takie mam wrażenie odnośnie Twoich artów.

    Pisz, bo masz warsztat, talent. Jakbym mógł Cie kopnać w dupe, to wysłałbym Cie do lokalnej redakcji, nadawałbys sie na recenzenta, dziennikarza, krytyka (politycznego). Mógłbys pracowac w domu przez neta, tym bardziej że Wawa to multum mozliwości.

    Psychicznie jestes silny, fizycznie boksujesz więc tez nie jesteś ladaco: więc po co isc tylko jedna droga?

    Pozdrawiam

  24. Compassion arises only when you can see that everybody is related to you. Compassion arises only
    when you see that you are a member of everybody and everybody is a member of you. Nobody is separate.
    When the illusion of separation drops, compassion arises. Compassion is not a discipline.

  25. IBS ma przyczynę w psychice, a nie w diecie więc raczej dietą tego nie wyeliminujesz. Możesz mieć chwilowy efekt placebo myśląc, że trzymając dietę będzie dobrze i wtedy jest ok.

  26. Psychika ma wpływ na wiele chorób, na IBS szczególną, więc więcej luzu.
    Poza tym polecam (sprawdzone) dietę ROZDZIELNĄ i trzymać się CZASU. Nie należy mieszać pokarmów, oraz jak trawi się pokarm np. obiad nie popijać. Pozwolić działać enzymom trawiennym w ustach oraz kwasowi żołądkowemu. Grzechem przeciwko sobie jest tradycyjny kompot – wyeliminować, a napić się powiedzmy za 1,5 do 2 godz.
    Czyli jemy wszystko, ale ROZDZIELNIE, ale pozwalamy naszej „przetwórni” na działanie, ona wie co robi. Poza tym dieta rozdzielna nie tuczy więc polecam Mistrzowi na brzuszek, póki jeszcze młody, bo komórki tuczne mają pamięć i gdy już przywykną do swojej wielkości, możesz jeść małe ilości pokarmu, a one się i tak nie zmienią.
    Polecam

  27. Dziękuję. Rada o posiadaniu więcej luzu w IBS kapitalna… szczególnie jak po wyjściu wyjesz z bólu, cały brzuch Ci płonie i leci z Ciebie krew. Uwielbiam ludzi którzy znają remedium na każdą chorobę, bo o tym gdzieś przeczytali…

  28. 8 lat biegunek, bólu i wiecznie burczącego brzucha. Przykre badania …, gdzie człowiek sądzi, że to raczysko zżera od środka. Potem diagnoza – nic nie ma (w sensie raczyska), ale jelito drażliwe jest. Nie ma, to dlaczego takie przykre objawy ? Nie pozostało mi nic tylko uwierzyć w diagnozę. Kupiłam piekielnie drogie leki, ale niewiele pomogły. Jednak to prawda, wyciszyłam się, przestałam myśleć o raczysku. Przypadek zrządził, że wpadłam na dietę kwaśniewskiego i gdyby nie to, że w pewnym momencie nie miałam siły dosłownie na nic, pozostałabym na niej, bo ………..?????/ o dziwo dolegliwości ustały, byłam w pozytywnym szoku. Dietę kwaśniewskiego mogą wprowadzać ludzie mający więcej tkanki tłuszczowej, aż jego „przetwórnia” przestawi się na inne paliwo w moim przypadku było to niemożliwe, bo wychudzona na maxa cierpiałam w bólu. Zaczęłam poszukiwać innego wyjścia i eksperymentować, interesować się tym dlaczego dolegliwości ustały ??? Próbowałam innych diet i mnie pomogła ROZDZIELNA, więc się dzielę moim doświadczeniem.
    Polecam również kropelki o nazwie IBEROGAST można je dostać, a jak nie to sprowadzić z Niemiec, Austrii, fantastycznie pomagają „przetwórni” w trawieniu, oraz wyciszają jelita. Każdy szuka swojej drogi, ja nie miałam, aż krwi, dlatego bardzo współczuję, a zarazem żałuję, że nie mogłam się podzielić wcześniej moim ozdrowieniem. W przypadku obecności krwi sprawa jest poważna i biegiem znaleźć „przeciek” Mnie kamerę wkładali, aż czułam ją pod żebrami (wcześniej głodówka i wyczyszczenie jelit poprzez przepompowanie 40 l wody, pod niewielkim ciśnieniem – są specjalne gabinety tym się zajmujące – koszt 150 zł), ale trzeba zapytać lekarza, czy takie wyczyszczenie nie spowoduje większego pęknięcia ??? wówczas użyć łagodniejszych środków dostępnych w aptece, ale na receptę. Przeszłam drogę przez mękę i mam prawo, chociaż w małej notatce (chroniczny brak czasu) podzielić się tym co spowodowało wyleczenie.

  29. [quote](wcześniej głodówka i wyczyszczenie jelit poprzez przepompowanie 40 l
    wody, pod niewielkim ciśnieniem – są specjalne gabinety tym się zajmujące –
    koszt 150 zł)[/quote]

    Ale naciągacze. Wystarczy zwykła głodówka kilka dni i środki przeczyszczające jak np fortrans i jelita są oczyszczone i nic nie musisz płacić.

  30. IBS u każdego jest inny. Iberogast rozwalił mi brzuch na dwa dni, dieta Kwacha odpada bo rzygać mi się chce na myśl o jedzeniu mięsa, zresztą po nim nieciekawie się czuję, delikatnie mówiąc…jem tylko ryby i jest ok. Jedyne z leków co mi pomogło, a brałem WSZYSTKO co istnieje na rynku, to lek psychotropowy effectin i antybiotyk xifaxan. Wszystko inne nie działa. Badanie o którym mówisz to kolonoskopia, miałem je pod narkozą i mam jelito zdrowe jak koń. Problem leży w układzie nerwowym, zaburzenia trawienia to pikuś – Pan pikuś 🙂

    To co mnie katuje, to moje emocje i sprzężenie z brzusiem. Tu leży problem, we mnie, nie w diecie. Krew miałęm od podrażnienia jelita, dwa dni temu miałem bardzo stresującą sytuację, cały kibel krwi, ja wycieńczony, ech szkoda gadać. Poniosłem porażkę, bardzo sromotną, choroba mną zawładnęła tak strasznie jak nigdy wcześniej. Czekam na cud, albo cud albo muszę brać pod uwagę ewakuację z tego wcielenia.

  31. To co pisze Era, to zabieg hydrokolonoterapii. Polega na włożeniu w dupę rurki i pompowaniu cieplej, fajnej wody, i kiedy parcie jest mocne, odprowadza wodę. Głodówka i fortrans (koszmar, rzygałem po nim jak kot przed kolonoskopią) oczyści jelita, ale zostawi to co jest w załomkach jelita, czyli grudki kałowe, wszelkiej maści pasożyty i wiele innych skarbów. Hydro jest genialna jeśli ktoś chce o siebie dbać, czy o urodę czy zdrowie. Ale jest droga, musza być minimum trzy zabiegi żeby mieć efekt. Sam bym poszedł jakbym miał kasę, ale się wstydzę trochę… 🙂

    Reasumując, hydro to podstawa zdrowia. Bez tego diety itd są do dupy.

  32. Szkoda, ale tak jak piszesz każdy indywidualnie musi znaleźć swoją drogę w walce ze stresem. Stres jest przyczyną, a lekarze w większości zajmują się skutkiem.
    Ewentualna ucieczka z tego wcielenia nie jest możliwa, bo masz ZADANIE, które wykonujesz B. DOBRZE , czyli masz pisać. Według mojego skromnego zdania i czytając Twoje felietony, to jesteś stworzony do pisania powieści i właśnie ONE dadzą Ci kasę. Czytając niektóre tematy ma się wrażenie, że jest się obok bohaterów, a jak już czytelnik tak mocno odbiera emocje, a w częstych przypadkach się z nimi identyfikuje, to dobry znak, a dla Ciebie sygnał – masz TALENT
    Dlaczego jesteś taki ambitny ?
    Czy powieści, to coś gorszego?
    Proszę pisz, a jak nie chcesz czy nie masz ochoty klikać, włącz dyktafon. Potraktuj obróbkę jak warsztat (ale pracujesz u siebie, to Twoja wolność). Czekam na taki scenariusz który będzie rowijał tematy, a ich bohaterowie, będą mieli takie dylematy jak w felietonach, trzeba TYLKO i aż TYLKO ubrać to w odpowiednią całość, tak aby czytelnik czekał na dalszy rozwój sytuacji.
    Nie zamykaj niektórych kart, tak, aby w przypadku powodzenia rozwinąć treść na II i III itd.
    To tyle z mojej intuicji, ale WYBÓR należy do Ciebie.
    Jeszcze tylko jutro, no może na chwilę w innych dniach zajrzę do Ciebie, do Was, mam tak napięte terminy, że strach myśleć. Tak, to właśnie takich zajętych ludzi dopada IBS.
    Mistrzu nie powiem nic nowego, czego byś nie wiedział. Każda choroba na ziemi, ma swóje antidotum też tutaj na Ziemi. Nic nie wynaleźliśmy, ale co najwyżej odkryliśmy (łącznie z żarówką … itd) wszystko to już było, tu na Ziemi.
    Największego lekarza mamy w sobie, tylko nie potrafimy niekiedy znaleźć do niego dojścia. Dlatego należy korzystać z doświadczeń innych ludzi, którzy dany temat przerobili. Jeżeli mogę Cię prosić to, naucz się srawdzonych metod opanowywania stresu, MUSISZ wyeliminować PRZYCZYNĘ. Nie wiem jak u Ciebie się objawia, u mnie była biegunka i o dziwo, mimo, że nie miałam żadnych problemów z wypróżnieniem, a wręcz przeciwnie, to dostałam hemorojdy i jak sobie przypominam, to miałam kiedyś krew, ale właśnie tylko z nich. Dzisiaj ich nie mam o dziwo wszystko wróciło do mormy, a bałam się, że tak zostanie. Zresztą teraz są takie bezoperacyjne metody, że w kilka dni można się ich pozbyć. Po prostu zawiążują żyłę i ona po pewnym czasie sama odpada, proste i nie narażasz się na infekcję, bo gdy w tym miejscu jest „przeciek”, to niebezpieczne, bo kał nie jest jałowy i może dojść do zakażenia.
    PROSZĘ, PROSZĘ darmowe ebooki, czy fragmenty Mp3 cokolwiek, ale rób coś, aby opanować stres. Cwicz, a ćwiczenie czyni Mistrza, którym jesteś, ale będziesz także w innej dziedzinie, dla dobra swojego ZDROWIA. Nie wiem, może Joga ???? Szukaj, a na pewno znajdziesz, POWODZENIA.
    Na koniec PROSZĘ przestań się wstydzić, bo zapłacisz ogromną cenę – ZDROWIE. Dla ludzi medycyny, Twój tyłeczek nie jest tematem rozkoszy, tylko pracy i takich, oraz piękniejszych, brzydszych oglądają tysiące. Tak masz instrumentalnie podejść do swego ciała, które oddajesz tym, którzy się na tym znają i wiedzą co robią, nawet Ci z hydro. Uściski 😀

  33. Powieści niestety, nie umiem pisać. Ale umiem pisać felietony i to też można dobrze sprzedawać. Hemoroidów nie mam, sprawdzane i nie pytaj jak bo się wciskam głębiej w fotel jak pomyślę o tym co mi zrobili w tym gabinecie… 😯 A może dziś o tym art napiszę?

  34. Kończy się moja „podróż”, po internecie i nie będę miała czasu na dłuższe zatrzymanie.
    Teraz, gdy odczuwam IBS, ale tylko wtedy, kiedy „grzeszę” (czasami nie dostosuję się do diety, bo ….), cóż robię ???
    Codziennie zażywam Omega3 (jest w rybach, ale po drodze dużo „ucieka”), Vit C, olej lniany (apteka) – tylko do sałatek no i jako kobieta soję. Czuję się dobrze, jakoś udaje mi się opanowywać stres. Po prostu w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, a było to gdy IBS „szalał”, że po prostu się wykończę i tyle. Spuściłam powietrze i gdy ogarnia mnie stres, wpadam w takie dziwne uczucie – po prostu TRWAM, Nic nie robię, nie unoszę głosu, nie obrażam się …. już nawet nie pamiętam jakie inne odczucia mi towarzyszyły. Po prostu jest to jakby letarg (chyba mój organizm sam sobie go wytworzył). Wszystko wiem co się dzieje, ale nie przejmuję się tym tak bardzo jak kiedyś. Po prostu TRWAM, a problemy jakoś same się rozwiązują, bez względu na to czy czuję skręt jelit, czy nie. Bywa, że nie po mojej myśli, ale przyjmuję to bez większych emocji. Przecież i tak nie mam na to wpływu, chociaż staram się rozwiązywać je tak, aby były korzystne, lub z mniejszą jakąś tam stratą.
    Wychodzę z założenia, że nic gorszego oprócz wykończenia się nie może mnie spotkać, więc …
    Teraz chcę przetestować grzybek Reishl, więc na razie nie chcę testować innych naturalnych środków, ale natknęłam się na stronkę, która brzmi obiecująco i pomyślałam o Tobie, sobie
    http://www.gynostemma.pl/
    Napiszę Ci jak się czułam po grzybku, a Ty jeżeli mogę Cię prosić, zapytaj, co sądzą o tych ziołach inni czytelnicy ???
    Może warto się wspomagać takimi środkami?
    Pozdrawiam 😀

  35. Ja również czytałam, będąc na wakacjach u Cioci poprosiłam Wujka o dobrą książkę i dostałam do swoich rąk właśnie „Bastion” 😀 Od razu mi się spodobała, wciągająca, wielowątkowa, napisana świetnym językiem – ta akurat nie była „ciężka”. Jako, że byłam tak nieco ponad tydzień i do tego pracowałam, nie mogłam poświęcić na czytanie tyle czasu ile bym chciała. Ostatniego dnia pobytu czytałam ponad pół dnia, z przerwą na obiad 😀 Nie chciałam jej zabierać ze sobą, bo jest ciężka, gruba, obciąża bagaż. Całą drogę na lotnisko przebyłam zaczytana, ale niestety nie zdążyłam dotrzeć do końca – zostało jakieś 50 stron. 🙁 Może opowiesz mi Mistrzu, o zakończeniu? 😀 Choć od dłuższego czasu noszę się z zamiarem dokończenia jej czytania w empiku. 😉

Top