Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Pieprzoty o wszystkim i o niczym

Pieprzoty o wszystkim i o niczym

 

W życiu trzeba mieć wizję siebie, przyszłości, kierunku gdzie dążymy. Cieszyć się tym co tu i teraz, ale ponieważ coś trzeba robić żeby żyć, warto zadbać by ta aktywność dawała nam przyjemność, poczucie spełnienia. Stolarzowi artyście poczucie sensu a zarazem satysfakcji, da pięknie wykonany stolik i zachwyt klienta – projektantowi mody sprawi rozkosz,  duchowe spełnienie gdy jego ciuch wydobędzie z kobiety maksimum emocji które dany ubiór ma ukazać. Adept starożytnej sztuki kaligrafii, czuje że żyje kreśląc litery, czując jakby jego dłonią kierował sam Bóg. Nauczycielowi duchowemu urośnie serce i zaszklą się oczy gdy rzuci pochodnię na słomiane strzechy ludzkich serc, podzieli ojca i syna, córkę i matkę, skłóci brata i siostrę. Gdy Ty chcesz się obudzić, śpiący najbliżsi zrobią wszystko byś nadal spał, i śnił straszny koszmar zwany „normalnym” życiem. Wciągną Cię w bagno swoich lęków, nienawiści i mroku w którym żyją gdyż nie znają nic innego. Pożar podnieca zarówno piromana, jak i nauczyciela życia, gdyż coś nowego można zbudować tylko po zniszczeniu starego. Łatanie rozpadającej się wieży która ma sięgnąć nieba, a stoi na chwiejącej się podstawie, nie ma sensu. To jak operacja plastyczna 80 latki, Dody się z niej nie zrobi.

Ścieżek ku Bogu w naszych sercach jest wiele. I mylą się Ci którzy myślą że są to tylko religie, kulty, tradycje mistyczne, wszelkiej maści ćwiczenia duchowe. Ścieżka ku światłości prowadzi na niezliczoną ilość sposobów, a znakami na niej są poczucie satysfakcji, spełnienia, zaraźliwej radości. Bóg, metafizyczna praprzyczyna istnienia, to piękno absolutne, siła tworzenia, kreacji, Boska satysfakcja. Dążenie ku tej sile, jakkolwiek by jej nie nazywać, to droga piękna, zachwytu, podziwu, zdumienia, lekkości. Można się oświecać tworząc wspaniałe posiłki jako kucharz który w swoją pracę wkłada całe swoje serce, uczucia i pasję, projektant gadżetów które swoimi kształtami, kolorami i fakturą sprawiają Ci przyjemność, kreacja mody i stylu który wyciąga z Ciebie te piękno którego nawet sobie nie uświadamiasz, upiększanie i rasowanie swojego samochodu tak by nabierał innego wyrazu, siły, drapieżności, wściekłości czy nieuchwytnie subtelnej nutki luksusu. Perfumy, ubrania, makijaż, zmiana swojego ciała by było piękniejsze, bardziej wyrażające urok i piękno chociażby chirurgią plastyczną, czy porządną robotą dobrego stomatologa.

Nie chodzi o to co robisz, ale o to co czujesz w trakcie danej aktywności, czy czujesz zachwyt, czy tworzysz cos co Cię uwzniośla, sprawia że jesteś bliżej Boskości, piękna, ciepła które czujesz w sercu, dziwnej, oszałamiającej lekkości która ogarnia całego Ciebie aż do głębi tego kim naprawdę jesteś. Te uczucia uwielbienia dla piękna, dążenia ku doskonałości to właśnie najwspanialsza religia, czczenie Boga, najpiękniejsza modlitwa dla Twego Boga, zawsze żywego Boga, stworzyciela wszystkiego co istnieje. Tworzenie pięknych ubrań, mebli, aut, pysznego i zdrowego jedzenia, to ewidentnie Boski pierwiastek, współistniejący z żądzą zysku tak jak dzień i noc, rozkosz i ból, cierń w skrwawionym ciele i dotyk miękkich, satynowych barw atrakcyjnej kobiety. Jeśli chcesz się modlić do swojego prawdziwego duchowego Ojca i Przyjaciela, spraw sobie radość, stwórz coś co da Ci satysfakcję, bądź na Jego obraz i podobieństwo. Kochaj się, i czuj prawdziwą, nieskalaną żadnymi wyrzutami przyjemność, zaszalej mocnym, ostrym autem, poczuj potężną pancerną pięść która wgniata Cię w fotel, bulgot agresywnego i zachłystującego się benzyną motoru, którego ryk napełnia Twe serce drżeniem, ciało dreszczami, portfel lękiem a trzewia pożądaniem… módl się swoim sercem, radością istnienia, wsłuchaj się w pulsującą miłością ciszę która jest uchwytna w chaosie świata zewnętrznego… czy potrafisz w warkocie potężnego motoru uslyszeć radość i entuzjazm Boga? czy czujesz jego radość? gdy nadwozie trzęsie się od wibrującej mocy skrytej w cylindrach i wirującej turbosprężarce, poczuj ją w sobie, w ciele, niech ta moc tańczy w Twoim drżącym z emocji, skatowanym i rozsadzanym adrenaliną organiźmie. Potańcz na dyskotece, wypij na humor alkohol w dobrym towarzystwie, wymyśl coś fajnego i zarób na tym dobre pieniądze – to właśnie jest miłe Panu, Twoje wesołe i radosne życie. Żaglówka, piękna kobieta, wierni przyjaciele którzy są z Tobą w sukcesach jak i nieszczęściu, olśniewający zachód słońca, zdziwione oczy kota, wszędzie gdzie nie spojrzysz widać blask wieczności. Ekstaza tworzenia i rozkoszy wyłania się zewsząd, otacza Cię i wypełnia swym ciepłym, miodowym i potężnym światłem. Przegania wszelkie mroki, diabły, ból i cierpienie, spowija Cię w tęczy odrodzenia. Jest jak przebudzenie z koszmaru który trzymał Cię w swych szponach, wejście pod wodospad gdzie czujesz jaka każda komórka Twojego ciała zostaje oczyszczona, spalona w zimnym ogniu i odtworzona na nowo. Twoim przeznaczeniem jest coś niesamowitego, wspaniałego, coś czego się zapewne domyślasz skoro mnie czytasz…


Czy gdybyś był ojcem, i kochał swojego syna, chciałbyś by ten się ciął, biczował w Twoje imię? by zrezygnował z rozkoszy seksu i jedzenia które sam mu dałeś? by żył jak brudas i dziwoląg, ubierał się w ohydne szmaty? żył na kredyt, pogardzany przez innych? nie przyjacielu, chciałbyś żeby był szczęśliwy, spełniał się, jadł smaczne i zdrowe posiłki, ładnie i wygodnie ubierał, żeby jego życie miało sens. Wreszcie, przede wszystkim, chciałbyś żeby nie żył na kolanach jak inni, by miał swoją godność i nigdy przenigdy nie był niewolnikiem strachu, nie był zależny od rodziny, swojej kobiety, nie miał nad sobą Pana, żeby spełniał się tak jak sam tego pragnie, doświadczał życia na swój sposób. Chciałbyś by wykształcił swój własny styl życia, by wyrażał siebie jak tylko zechce, a nie spełniał niespełnionych marzeń innych, zgorzkniałych ludzi. Każda jego radość byłaby Twą radością, a smutek i porażka niekoniecznie Twoim nieszczęściem, gdyż każde złe zdarzenie pokazuje że nie tędy droga. Tylko na takim doświadczeniu wyrasta mądrość. Mistrzem nie jest ten kto nie popełnia błędów, jest nim ten kto popełnia błędy, ale ich nie powtarza. Większość ludzi popełnia błędy, ale nie chce zrozumieć ich przesłania, bądź też czci cierpienie, które jest tylko znakiem, niczym więcej.

Tak właśnie jest z naszym Ojcem. Cieszy się gdy my się cieszymy. Jest potężny, stworzył wszechświat, czas, wymiary, wszystko jest idealnie harmonijne, chce więc byś i Ty był silny, zdrowy, potężny, piękny. Bóg to artysta, opiekun sztuki, wielbiciel piękna – skryty jest chwałą i wielkością, wypełniony mocą i radością, siłą i potęgą, pierzcha przed nim wszystko co nie jest radością. Bądź tak jak On, właśnie o to chodzi w prawdziwej ścieżce duchowej. Módlmy się przyjaciele w zarabianiu dobrych pieniędzy, bo nasz Ojciec i Przyjaciel jest bogactwem, czymże innym jest wszechświat jeśli nie rozrzutnością, nadmiarem? miliardy, biliardy planet, gwiazd, większość niezamieszkana, gdzie tu miejsce na biedę czy jakiekolwiek niedobory?

Bądźmy piękni i silni jak Przyjaciel. Nie ma piękniejszej modlitwy od momentu gdy wtulony w zgrabną kobietę szczytujesz  w niej. To Twój prezent dla Przyjaciela, Twoja rozkosz i radość. Co dasz Temu który ma wszystko? zarżniesz piszczącą ze strachu świnię czy barana na całopalną ofiarę? co Bóg zrobi z ta biedną, rozkładającym się trupem świni, zje ją? zabijesz jego stworzenie żeby się podlizać i błagać o pieniądze i zdrowie? a w czym taki czyn jest bohaterski? będziesz klęczeć na posadzce, aż Twoje kolana zaczną boleć i trzeszczeć? a może oddasz Chrystusowi swoje cierpienie, jak zalecają kapłani? a na co Bogu Twoje cierpienie i bolące kolano? co on z nim zrobi? człowiek szczęśliwy zawsze będzie dobry i życzliwy, nie będzie mu potrzebny dekalog, nakazy i zakazy, straszenie piekłem wiecznym którego nikt nie widział. Cierpienie i poczucie bycia nikim, prochem, zawsze sprawia że stajesz się okrutny, zły. Wolno Ci, w końcu jesteś skrzywdzoną ofiarą… unikaj ludzi niezadowolonych, smutnych, wyznających nekro Boga, babrających się w śmierci, cierpieniach i chorobach. Wznieś swą myśl wysoko, ku niebiosom i gwiazdom, niech Twój duchowy wzrok będzie zawsze ponad błotem i przyziemnością, gdzie czołga się wąż, symbol kłamstwa. Bóg wie czemu, wąż to czyste i miłe stworzenie. Prawdziwy brud rodzi się w Twym sercu, jest to myślenie negatywne, pełne lęków, zazdrości, nienawiści, niskiej samooceny. Kiedyś pewien człowiek połknął sztuczny ząb, a że kosztował go krocie, czekał na poranne, toaletowe ablucje z patykiem, którym wygrzebał swój ząb z parującego świeżością guano. Brzydzę się go włożyć z powrotem, wyznał dentyście – spokojnie, w odbycie jest mniej bakterii niż w jamie ustnej, uspokoił go dentysta. Są tacy którzy brzydzą się całować kobiet, gdyż te robiły komuś wcześniej laskę. Jest to tylko iluzja, gdyż jedzenie martwego zwierzęcia w hamburgerze jest po stokroć gorsze niż pełny witamin, makro/mikro elementów nektar młodości. Kobiety są sprytne, udawają że nie lubią sztuki oralnej, po czym z wielkim wahaniem i po dobrych zakupach w hipermarkecie godzą się na „to”. Chłopak zadowolony że ma „czystą” oralnie dziewczynę, dziewczyna się cieszy że oszukała jelenia. Wszyscy zadowoleni. Gdy kobieta w nocy nie jęczy, w dzień wrzeszczy. Życiowa prawda.

Zastanawiałem się nad swoją przyszłością. Ewidentnie najlepiej wychodzi mi pisanie i nauczanie ludzi – w tym widzę furtkę do lepszego życia, gdyż obecne nie spełnia mych ambicji. Człowiek mądry musi założyć sukces, nawet gdy ma na to male szanse. Co gdy osiągnę sukces? sprzedam miliony książek? stanę się człowiekiem znanym i szanowanym na całym świecie, któremu płaci się porządne pieniądze za skorzystanie z jego wiedzy? czy zmienię coś na świecie? dużo czytałem o Osho, myślę że mimo wielu wad był mistrzem, bez dwóch zdań. Jego nauki byly genialne, i tego poziomu nie przeskoczę. Co jednak osiągnął? jeden osioł mi mówił że Osho gwałcił dzieci, inny że był satanistą, jeszcze inna „mistrzyni duchowa” bodajże Maitreya pisze na swojej stronie że ludzie Osho zatruwali sałatę w USA. Taka z niej mistrzyni jak z koziej dupy trąbka. Wszystko co osiągnę, zniknie, rozmyje się samo lub przez ludzi którzy zrobią to celowo. Spłodzę dzieci? w trzecim pokoleniu będę nieznany, jakby nigdy mnie nie było. Będę obecny gdzieś na poziomie genetycznym, w niezwykle małym stopniu, jednak bycie informacją genetyczną mnie nie satysfakcjonuje.

Jesteśmy skazani na pogrążenie w zapomnieniu i nicości. I nic z tym nie możemy zrobić. Wypada więc to zaakceptować, i nabrać wielkiej pokory do życia, zadziwić się nim, zdumiewać każdym dniem. Problemem ludzi jest przyzwyczajenie do życia, wszystko staje się wtedy typowe, nudne… wszystko się wie, wszystko jest jasne. Ale to iluzja, sen, nic nie jest jasne. Nic nie wiemy, ani skąd jesteśmy, ani dlaczego mamy takie ciała. Wszyscy takie mają, więc każdy uważa to za normalność. Gdybyśmy byli rozgwiazdami albo kałamarnicami, czy też pająkami, tak samo uważalibyśmy to za normalność. Zwyczajnie przyjęliśmy to co nam dano, i uznaliśmy to za normalne. A czy mamy inny wybór? skoro już mówię o Mistrzach duchowych, proszę sobie wyobrazić moje zdumienie, gdy czytam dyskusję brzuchatego Leszka Żądło (który stworzył skalę ERD, i wyszło mu że ma na niej więcej punktów uduchowienia niż Jezus) na temat NLP, i facet kompletnie traci swój autorytet pieprząc takie bzdury, że kilka razy się uszczypnąłem w tłusty pośladek – czy ja śpię? niestety nie. Leszek przeafirmował poczucie posiadania racji, przez co w dyskusji jest nie do przekonania. Jest to tragedia gdyż dyskusja o czymś o czym się nie ma zielonego pojęcia, jest zwyczajnie żałosna. Wiedza Leszka o NLP pochodzi sprzed kilku lat, a przez ten czas wiele się zmieniło. Powstały świetne zajęcia, cała metodologia obsługi własnego umysłu, wiedza którą warto mieć. Są nawet techniki świetnie zastępujące Leszkowy regresing, który wcale nie jest dla wszystkich zdrowy, dla moich płuc jest zabójczy o czym Leszek nie informuje, bo i po co? straciłem cały szacunek dla wiedzy tego człowieka, nie ufam mu już. To co się stało było porażające – nieuctwo, zacietrzewienie, nieumiejętność przyznania się tak zwyczajnie po ludzku, że czegoś się nie wie.  To ma być duchowy autorytet? facet który idzie do programu Drzyzgi, gdzie sadzają go w trzecim rzędzie z kurami domowymi, i traktują jak małpę? w życiu bym się na takie coś nie zgodził, chyba że jako główny gość, a tego Leszkowi nie zaproponowano. Ale do tematu Leszka jeszcze powrócę, nie raz.

Wszystko co przeżywamy, a wiec dotyk, słuch, to w dużym skrócie impulsy elektryczne które biegną od podrażnionych nerwów do mózgu, gdzie są dekodowane na wrażenia. Jest tylko kwestią czasu kiedy naukowcy wwiercając się w głowę i umieszczając tam specjalne urządzenie, będą wysyłali odpowiednio spreparowane impulsy z komputera, dzięki czemu leżąc w łożku, będziemy mieli wrażenia niczym nie różniące się od przeżyć realnych. Wystarczy wpiąć coś (chip, pamięć…) w człowieka który skacze ze spadochronem, bije się, uprawia sex, i dać tę pamięć kupcowi, by ten przezył wszystko dokładnie tak samo. Będzie czarny rynek, gdzie będzie się sprzedawać wrażenia z samobójstwa, zabójstwa, gwałtu, wykonania na kimś wyroku – połamania, zakatowania. Z czasem ludzie kochający gry typu sims zaczną tworzyć swoje własne państwa, później państwa zaczną się ze sobą komunikować w globalnej sieci, walczyć ze sobą… z czasem ludzkość przejdzie całkiem w świat wirtualny, a nasze ciała i utrzymanie komputerów symulujacych rzeczywistość przejmą roboty i nanotechnologia. W nowej sytuacji pojawią się też nowe typy drapieżników, jak zawsze. Jedni żerują na ciele, inne na psychice czy duchowości człowieka, pojawią się ścisłe specjalizacje i nowi Azazele, kalibabki czy wirtualni Sławkowie, żerujący na tkance społeczeństwa.

Odżywiający się światłem, budzą mój uśmiech. Po co poświęcać życie na takie rzeczy? oświecenie można uzyskać jedząc. Jedzenie i sranie to normalne tryby pracy organizmu, jedne z miliardów innych reakcji zachodzących w organiźmie. Po co pozbywać się jednych? w jakim celu? na obozie który przygotowywał żarłoków na przejście w stan odżywiania się światłem, dziwiło kursantów że „mistrz” jest grubasem, i strasznie pierdzi. Skąd te bąki, skoro światło nie fermentuje w jelitach, więc? znaleźli go w nocy jak wpieprzał kotlety. Ot, kolejny Azazel wykorzystujący naiwność ludzi. Jeden światło i kosmiczną energię przetwarza w dwubulgotan i jadowicowca podkołdernika, a kolejny wyczarowuje z ekranu monitora zdjęcia Amerykańskiego aktora i wizje bogactwa. Możnaby zrobić perpetuum mobile, złapać 10 takich odżywiających się światłem, i ogrzewać nimi mieszkania. Nie jedzą, nie srają, ciepło wydzielają, chuchać mogą i robić za wentylator. Wszystko za darmo, czysta energia.


„Irek budząc się w kałuży przed tablicą „zajazd pod zbigniewem” przeżył mistyczną transformację. Postanowił przejść całkiem na odżywianie piwem. Nic do jedzenia, tylko piwo i energia kosmiczna. Irek zadowolony, uśmiechnięty, z podkręconym, błyszczącym, gęstym wąsem idzie w kaszkieciku i lakierkach do swojej skody fabii, trzymając pod ręką dwie butelki śniadania.”

 

Wizja… na zdjęciu widzą Państwo Jazzy. Jej wizja życia jest niezwykle prosta – żreć, srać, i jak już sami Państwo na pewno się domyślają – gryźć mnie. Taki podły żywot Mistrza duchowego…

 

31 thoughts on “Pieprzoty o wszystkim i o niczym

  1. Mistrzu mój 😀 miałeś pisa krótkie notki,nie żebymnarzekał wręcz przeciwnie :)jestem ateistą ale po takiej uderzeniowej dawce chyba się nawrócę,aż miałem ciarki jak to czytałem o bogu 😆 co z książką ❓ ❓ {Co z tą książką?} 😆

  2. Moja dziewczyna jest w szpitalu. Jak ją odwiedzam to mnie się oczy ze zdumienia szklą na widok tego, co się dzieje z ludźmi, kiedy np. coś w głowie się przesunie o ułamek milimetra, jakaś żyłka pęknie, itp. Przestajesz funkcjonować – robisz pod siebie, oddychasz przez maskę, możesz tylko głową na boki przekręcać, a picie przez słomkę jest trudne, niczym zdobycie K2 w zimie.
    Wiadomo – im człowiek starszy, tym większa szansa, że go takie coś dopadnie. Sęk w tym, że na taki oddział intensywnego nadzoru trafiają ludzie coraz młodsi, mający 40, 30, 25, 20 lat…
    Wydaje mi się że to jest właśnie owoc wszechobecnego wyścigu szczurów. Tak to się kończy – pędzicie za karierą, za groszem na złamanie karku, dajecie sobą pomiatać jakiemuś idiocie pod krawatem, który gówno wie o robocie ale ma krawat i błogosławieństwo swojego zwierzchnika, który i tak potraktuje swojego parobasa tak samo, jak on traktuje swoich podwładnych, swoje mróweczki, które pięknie wykonują swoją pracę.
    I na co wam te majątki, te domy złote, te przepiękne terenowe samochody, które jadąc lśniące po miejskich ulicach prawdziwego terenu nie poczuły nigdy? I na co te wojny, drżące nogi na widok jakiegoś niedowartościowego dyrektorzyny? Po co to wszystko?
    Niech nikt nie będzie w stanie popsuć wam waszego dobrego nastroju, samopoczucia. Szef wzywa na dywanik – idźcie. Niech pokrzyczy, powydziera się, miejcie to głęboko w dupie. To on tak naprawdę na siebie się wyżywa. Negatywna energia skierowana przeciwko drugiemu zwraca się ku nadawcy, jeśli ten to przyjmie na klatę bez jakiegokolwiek strachu, przejmowania się.
    I tu się kłaniają lektury tego bloga o pewności siebie, o podwyższaniu samooceny. Jeśli czujesz się śmieciem – możesz właśnie tak polec i zdechnąć w szpitalu, jak opuszczony pies. Nawet jak rodzina potrzyma za rękę, czy rzekomo kochająca żona albo dzieci, które liczą, ze jak się pokażą tacie, to ten po wyjściu ze szpitala kupi im nowe zabawki.
    Pozdrawiam

  3. Marku,Sławek z N skaczą po Tobie,zaprotestowałem ale Sławek wszystko kasuje wklejam u Ciebie to co wykasował

    Facet ma tysiące wejść,jego arty biją rekordy popularności na forum onetu i wykopie,ludzie dają mu kilkadziesiąt tysięcy żeby pisał i nie zarabiał naprawdę dobrych pieniędzy na reklamach które tu się ciągle wyświetlają,wydaje książkę z piękną okładką topowej modelkiod profesjonalnego grafika/czytelnika,a wy coś o płaczu,żebraniu,nieszczęściu czy kopaniu leżącego.Czy wy żyjecie w matriksie?wiecie kto mu dał dyszkę?ja wiem,w życiu nie zarobicie jego miesięcznej pensji:Dtacy ludzie nie inwestują w kaszanę,i to Sławku powinieneś jako marketingowiec wiedzieć.Wcześniej pisałeś że Marecki zniknie z sieci,a ja widzę go coraz więcej,coraz lepiej piszącego,teraz znowu że książka się nie sprzeda,a skąd to wiesz?co ty wiesz o książkach?wydałeś jedną,pokaż ile jej sprzedałeś!piszesz że Marek nic nie wie o związkach bo nie ma dziewczyny,to skąd ty możesz wiedzieć o książkach,skoro sprzedałeś ich,no właśnie,ile?

    ~., 2011-03-08 11:00

  4. W życiu kota jest jeszcze jedna ogromnie istotna sprawa – spanie, najlepiej na świeżo wypranym swetrze, ręcznikach w szafie, pościeli, spodniach właścicielki, kiedy wraca czarny od brudu z ogrodu… Dla mnie najboleśniejsze było odkrycie, że miłość kotki jest niemal wprost proporcjonalnie zależna od ilości i jakości podawanego jej jedzenia 😉

    „Gdy kobieta w nocy nie jęczy, w dzień wrzeszczy” – ale chyba tylko wtedy, gdy ma problemy z samooceną 🙂

  5. Dodam jeszcze, że smuci mnie, iż niektórzy wybierają swoją drogę, kierując się prestiżem, a nie spełnieniem i predyspozycjami – na studiach medycznych miałam znajomego, który mnie nie znosił, ciągle dogryzał, nawet teraz, kiedy prosiłam znajomych o drobne wpłaty na szczytny cel – badanie nowych dawców szpiku – obśmiał inicjatywę podając pomysł, że te pieniądze lepiej wydać na piwo. Czasem się zastanawiam, czy ludzie przez takie super zabawne żarty próbują zamaskować problemy ze sobą i niewiarę w siebie… tylko jakim można być lekarzem z tak sarkastycznym podejściem.

  6. Wiem, ale jakoś tak siedziałem, puściłem Kanye West, poczułem że się unoszę i ręka sama mi zaczęła skakać na klawiaturze 🙂 jutro powinienem dostać książki z wydawnictwa kurierem, więc pewnie jutro albo pojutrze będzie dokładny art z regulaminem zamawiania i innymi… pieprzotami 🙂

  7. Współczuję stary, weź napisz co jej jest i gdzie leży, czyta mnie wielu lekarzy, może coś doradzimy, pomożemy?

    Twoja reakcja jest szokiem, i jest czasowa. Gdybyś stykał się częściej z takimi sytuacjami przyzwyczaiłbys się. Mój czytelnik chirurg, po amputacji kończyn zawsze głodnieje, a przecież ja bym haftował dwa dni po ujrzeniu czegoś takiego. Wykorzystaj ten stan, i obserwuj swój organizm, jak reaguje na widok szpitala i gasnących ludzi, to bezcenna wiedza która Ci wiele da, także wtedy gdy sam zgaśniesz. Wykorzystaj te doświadczenia codziennego życia by poznać siebie samego, patrz duchowym okiem jak tworzy się depresyjny stan, dół, jak się zaczyna, co go tworzy? jak wygląda? i najwazniejsze – co stanie się z dołęm gdy obserwujesz emocje ale nie wyobrażasz sobie nic, spróbuj utrzymać w sobie tylko emocję.

    3maj się!

  8. przyjmijmy ze brzydcy ludzie to tacy ktorych zdecydowana wiekszosc innych ludzi uwaza za brzydkich czyli potoczne rozumienie brzydoty

  9. No i dobrze im napisałeś, trochę przesadziłęś z pieniędzmi, a także z tym że znasz Jarka, jego znam tylko i wyłącznie ja, i tak pozostanie. Słąwek musiał to skasować, jako że pokazuje mu to prawdziwą jego pozycję – niską. Poza promowaniem na Onecie, nigdzie indziej to nie miało prawa zaistnieć, i to Sławek dobrze rozumie, choćby po wpadce z tekstami na netformatorze, wyobraź sobie tekst o Gregorym umieszczony w Playboyu czy Bluszczu :))))) Sławek gra swoją rolę opozycjonisty, szkoda tylko że tak nieprzekonująco. Pisanie że mógłbym nie wszystko władować w książkę, jest kompletnym niezrozumieniem mojej sytuacji o której zawsze pisałem, i rynku wydawniczego w Polsce. Wkładając 2 tysie w książkę skończyłbym sprzedając na stronie ze 30, 40 książek, to wszystko, wkładajac całość, mogę mieć sukces – szansa na to jest bardzo ale to bardzo niska, ale jest. Nie mając pracy i będąc chorym, nie mogę sobie pozwolić na chomikowanie pieniędzy które wcześniej czy później się wyda, muszę iść na całość i wszystko zainwestować w swój talent. Bez ryzyka nie ma wygranej, a ja naprawdę nie mam wiele do stracenia.

    Sam o tym wiele myślałem, wystarczy że wkleję swoje teksty na onet forum, i często jest po kilkaset wypowiedzi, to wzbudza emocje i jest dobre w sensie poradnikowym, bardzo dobre. Na wykopie miałem 2 nagrodę, ludzie po prostu lubią to czytać. Skoro ludzie tak reagują, książkę przyjmą tak samo, pozostaje kwestia reklamy żeby w ogóle się dowiedzieli że taka książka istnieje. No cóż, są moje dwie strony, blogi kolegów, czytelnicy i ich znajomi. Jest szansa, gdyby była zbyt mała, nie wchodziłbym w to. Polegam na swojej intuicji, przeczuciu, a nigdy na słowach innych ludzi.

    Z drugiej strony co ma pisać Sławek, jak mu się książka nie udała? musi prorokować moją rozpacz 🙂 nic nie traci, w razie kolejnej pomyłki, bo było ich już wiele, kto go wyśmieje jak nikt nie wchodzi na jego stronę? nic nie ryzykuje, a wie że ja to przeczytam i w ten sposób mnie uderzy. Tylko że takie ciosy mnie pobudzają a nie schładzają. I tego Sławek też nie rozumie po tylu latach naszej blogowej wojny. I dlatego to ja wydaję profesjonalnie zrobioną książkę, facet bez szkoły, pracy i pieniędzy, a człowiek sukcesu wisi ze swoją na blogu. Taka różnica, o czym tu dyskutować w ogóle? 🙂

  10. Moja śp. Hania była grzeczna, nie rozrabiała za wiele poza zmasakrowaniem rogów foteli i łóżek. Jazzy natomiast jest nieśmiała, delikatna, mam do niej wyjątkowy stosunek, przecież wziąłem ją do samochodu z drogi, uratowałem jej życie, więc czuję się za nią odpowiedzialny. Na zdjęciu Jazzy leży na łóżku gdzie śpię, i ma w dupie że chcę się położyć 🙂

  11. Chyba nie aż tak daleko, skoro tak mądra i wiele wiedząca osoba jak Ty, zaszczyciła moje skromne progi swą wszystkowiedząca obecnością 🙂

  12. Tak, to smutne, potem mamy takich lekarzy jak gastrolog Pan Sikorski z Czerniakowskiej, obrażający pacjentów którzy ledwo żyją z rozpaczy, albo łapówkarzy i zwykłych durni.

    „Który mnie nie znosił..” nie chcę łapać Cię za słówka, ale czy nie jest trochę tak, że czujesz się gdzieś w sobie usatysfakcjonowana tym że jesteś w centrum uwagi? odpowiedz szczerze, niekoniecznie mi, możesz sama sobie 🙂

  13. Ale co znaczy te potoczne rozumienie dokładnie? potocznie rozumiana jako brzydka moja koleżanka bardzo mi się podobała, więc?

  14. nie unikaj odpowiedzi
    na pewno masz wiedze o tym jakich ludzi [b]zdecydowana wiekszosc innych ludzi[/b]
    uwaza za brzydkich a jakich za ladnych

  15. Ok, osoby wg mnie i mojego gustu (każdy ma inny) mnie nie kręcą podobnie jak i ja nie kręcę wiele osób. Ale zawsze znajdzie się ktoś, kto je będzie podziwiał. Grunt to myśleć o tych którzy nas lubią a nie ciągle tylko o tych którzy uważają nas za pasztety.

  16. Odpowiem i Tobie, szczerze: nie chciałam wypowiadać się w imieniu innych, nawet jeśli skarżyli się na jakieś docinki, stąd podkreślenie siebie. Być może chodzi Ci o „mnie nie znosił” zamiast „nie znosił mnie”, które brzmi bardziej naturalnie 🙂 Swego czasu dawało mi to satysfakcję cierpiętnika, motywację, żeby tworzyć swoją 'martyrologię’.

  17. Cieszę się że łapiesz takie niuanse, to dobrze świadczy o poziomie Twojej samoobserwacji. Takie rzeczy jak tworzenie swojej własnej życiowej legendy na takich podstawach, to większość ludzi spotyka, w tym i mnie, to nic złego, trzeba to tylko przepracować. Najlepiej uderzyć wzmocnieniem samooceny samej siebie, i to mocno. Wtedy człowiek po prostu przestaje myśleć o takich pieprzotach :)uczy się na nich, pamięta je, ale nie reaguje poczuciem skrzywdzonej dumy, „lewej” samooceny itd.

    Jeśli tego nie załatwisz, podświadomie będziesz prowokować ludzi do agresji na siebie, by potem spoglądając z płaczem w niebo krzyknąć – czemu? dlatego obserwuj siebie, podświadomość ma setki sposobów na wkurwienie rozmówcy i przekonanie go że jesteś ofiarą, których nie dostrzegasz.

  18. Jeśli chodzi o książkę, to sukces masz gwarantowany – chociażby w takim wymiarze, że ja kupię ich co najmniej dwie lub więcej. Jedną podaruje mojemu serdecznemu przyjacielowi.

    Mimo tego, że czasem czytam Twoje teksty z przerażeniem (jeśli chodzi o wizje), niektóre to wręcz jak to napisałeś fantasy, to można coś z tego wyciągnąć dla siebie, a i po prostu się zrelaksować po pracy.

    Ja cieszę się, że przeczytam coś w końcu na papierze, bo już mnie oczy bolą od kilku dni i czuję się źle pod względem fizycznym po prostu czuję od przesiadywania przed monitorem 😉

    Pozdrawiam

  19. Niestety. Jednego nie rozumiem, Słąwek ma wiele wad, ale na pewno nie jest głupi, jak mógł wstawić tekst o Gregorym na NF? jak to możliwe że człowiek który było nie było, tyle lat jednak pisze, zrobił tak katastrofalny błąd?

  20. Dzięki, dziś chyba powinienem dostać przesyłkę z książkami. Sukcesem dla mnie jest to że mam książkę na swoich prawach, nie jestem uwiązany do wydawnictwa i ich zachcianek, mogę odwdzięczyć się sponsorom i ludziom którzy mi kiedyś pomogli, to dla mnie najważniejsze – od kilku dni wyszukuję ludzi którzy mi w dołku kiedyś pomogli, poza tą stroną, a to kolega mnie kiedyś zaprosił na wesele gdzie nie miałem prezentu dla niego żadnego, i narobiłęm siary bo moja dziewczyna mi dałą kosza w trakcie wesela i uciekła z niego 🙂 i znalazłem go i chcę mu dać ksiażkę z autografem, ludzie się cieszą, a ja jeszcze więcej bo lubię pamiętać i odwdzięczać się. Już samo to jest dla mnie sukcesem, niezwykłym biorąc pod uwagę fakt że dupy z domu nie ruszyłem by realizować swoj cel, a tylko się o niego modliłem.

    Blogerzy sprzedający książki dali ciała – Sławek wiadomo, jakiś facet sympatyczny z onetu, chyba Scovron? nie wiem, może coś pomieszałęm, jakaś Wera o której pisał Sławek 1000 książek sprzedała w dwa lata czy rok, nieciekawie to wygląda – ale z całym szacunkiem do nich, ja mam coś czego oni wszyscy nie mają – coś co realnie pomaga w życiu, poszerza świadomość czytającego. W książce jest coś jeszcze, o czym nie mogę napisać. Coś co potężnie oddziałuje podświadomie, i nie ja to wymyśliłem 🙂

    Książka to jest coś, można poczytać w podróży, pochwalić się znajomym że ma się kumpla pisarza, położyć żeby leżała i „pachniała” 🙂 jest na co popatrzeć dzięki Michałowi który zrobił zajebistą okładkę.

  21. Mistrzu, jesteś niemożliwy 😈 wprowadzasz czytelnika w różny stan z taką łatwością, że UKŁONY.
    Od powagi, wzniosłej chwili, po żart, by zakończyć „zawołaniem: halo tu Ziemia” ! ! !
    Aby żyć, potrzeby fizjologiczne niezbędne ! ! !
    Znowu natchnęła Cię Wena, oby jak najczęściej.
    Pozdrawiam.

  22. Ano dała, sympatyczna i fajna dziewczyna, ale zupełnie do siebie nie pasowaliśmy. Ona nie chciała tańczyć a ja chciałem, więc siedziałem jak głupi z nią przy stole, potem koledzy mi zrobili kawał i dali do tańca z uroczą Panią ok 70 tki (mam nawet fotkę) 🙂 i jak wrociłem niunia wróciła z tańca z moim znajomym, sympatyczny facet u którego byłem na Sylwka, i się wpieniłem. Nie chodziło o faceta bo żonaty i równy gość, ale o to że nie chciała tańczyć a tylko zniknąłem i poszła z innym – coś pysknąłem, i wybiegła, powiedziałem żeby wróciła, nie chciała, więc wróciłem. Powiedziałem więc że to koniec, odwróciłem się na pięcie i wróciłem do knajpy, coś tam jeszcze krzyczała na mnie ale olałem to. W sumie to dobrze się stało, bo mimo tego że miła z niej dziewczyna, to raczej materiał na przyjaciółke a nie dziewczynę.

  23. [quote]dotyk miękkich, satynowych barw atrakcyjnej kobiety. [/quote]

    [quote] Żaglówka, piękna kobieta, [/quote]

    rozumiem ze dla brzydkich ludzi nie masz takich pieknych wizji, brzydkich nie ma twoim zdaniem traktujesz ich jak powietrze? czy tez masz ich gleboko gdzies, moga dla ciebie poumierac?

Dodaj komentarz

Top