Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Poradnik bycia Piękną

Poradnik bycia Piękną

 

Zawsze byłem oskarżany przez Panie, że piszę tylko dla Panów. Było to dla mnie bolesne, gdyż moje serce bije dobrymi radami dla wszystkich moich czytelników, a moje oko zranione podłą strzałą niesprawiedliwych oskarżeń, nie raz i nie dwa ukradkiem było wycierane, roniąc niejedną, słoną łzę współczucia. Pełen skruchy, postanowiłem się poprawić i odpokutować swoje winy.

Hmm, to nie takie proste pisać dla Pań. Niech sprawdzę, co z brzuszkiem? czy aby nie głodny mój maleńki? zjedzony twix i snickers, poziom cukru zapewniony na co najmniej godzinę. Stukilowe ciałko oblubieńca Polskiego internetu żeby działać, musi coś od czasu do czasu przekąsić. Schłodzone napoje? są, pepsi i mirinda w puszce, jestem na diecie, unikam słodzonych napojów więc kupuję w puszkach, wypiję jedną i mam spokój, byłaby butelka 2 litrowa, wypiłbym wszystko. Oprawa muzyczna? tak, oczywiście, bez dobrej muzy nie dotykam się do klawiatury. Aktualnie jest to „Pedro Del Mar feat Emma Nelson – Feel”. Podniosę za fałdkę mój brzuszek i sprawdzę co tam niżej się dzieje? cisza. Zwinięta wężowym splotem w kłębuszek bestia, śpi snem sprawiedliwego, mam spokój chociaż przez chwilę. Wyuzdane zdjęcie nagiej Yurizan Beltran na pulpicie, aby dodać trochę pieprzu do felietonu i pobudzić moją samczą wojowniczość? jest. Jawohl, to jedziemy z koksem. Świat i cały kosmos czekają zniecierpliwieni na moje felietony. Nie mogę zawieść.

Co czuje facet przy kobiecie?

Na początek chciałbym żebyście zrozumiały, co czuje podniecony mężczyzna. Zostałem ukąszony i zainfekowany liberalnym bezwstydem któremu pragnę dać wyraz, kierują mną wszakże szlachetne intencje zdarcia kotary ignorancji i niewiedzy, która oddziela drogie memu sercu Panie, od wiedzy o samcach, których mam tu przyjemność, mam nadzieję że godnie, reprezentować.

Męska chuć

Męskie podniecenie wyrasta z brzucha, jest to jego centrum. Promieniście pulsuje w stronę krocza, które nabrzmiewając odgrywa odwieczny spektakl płodności. Najpierw czuć na końcu penisa mrowienie które przebiega nerwami przez całą jego, niewielką długość. Odczuwamy że twardnieją nam jądra (niczym bazaltowa skała) i stają się bardziej sensytywne. Penis wreszcie wznosi się pełen pychy ku gwiazdom, pulsujący i żylasty, twardy i bezwzględny, zachęca nas niewerbalnie by go dotykać. Jest to organ bardzo wrażliwy na wszelkiego rodzaju komplementy i krytykę. Komplementy budują, sprawiają że wzrasta, krytyka odbiera mu wszelką chęć do działania. Dotknięcie nabrzmiałego Pana Gitarzysty (gra na strunach namiętności) sprawia przyjemność, która materializuje się w penisie i promieniuje poprzez niego do jąder a także do kręgosłupa, przez co tworzy się łuk rozkoszy, tęcza drżącej i grzesznej, surowej w wyrazie otchłani gdzie rozum przestaje istnieć, a budzą się upiory namiętności.

Miazmaty namiętności

Kobieta widziana męskimi oczyma przez opary seksualnego szaleństwa, sprawia że chcemy się do niej przytulać, dotykać skórą jej skóry, smakować ustami jej skórę, usta, rozkoszować się zmysłowymi frykasami które obficie serwują nam kobiece anielskie wzgórza dwa, których faktura daje nam westchnieniami sygnalizowane wytchnienie, od stresującej dnia codziennego szarej bylejakości. Niektórzy z braci samców zatracają się w pragnieniu posmakowania w skrytości stringów tajemnicę głęboko przed światem skrytą, którą męska natura pragnie na światło dzienne, ustami a także dłońmi czy samą mocą pragnienia wyłuskać. Pragniemy czuć kobietę wszystkimi zmysłami, wąchać zapach jej włosów, smakować truskawkowe usta, słuchać ładnie brzmiącego głosu. Dotykać, celebrować podniecenie które sprawia że czujemy się wyjątkowo, przepięknie. Odchodzą od nas wszelkie troski, znika cały wszechświat, skupiamy się na doświadczaniu rozkoszy która wypełnia nas całych. Epicentrum naszego zainteresowania skupia się w punkcie centralnym kobiecej żywotności – perełce istnienia, bursztynowej komnacie zaspokojenia. Brzoskwince. Jak Polski budżet pochłania gigantyczne pieniądze, jest studnią bez dna, tak kobieca brzoskwinka, królowa niebios i cesarzowa nieodkrytych lądów zadowolenia, wchłania w siebie wszystkie nasze nadzieje, pragnienia, lęki. Odbiera nam tożsamość, spokój i wypłatę, w zamian dając słodkie krotochwile których jestem osobistym od lat zwolennikiem. Kobiece łono, bo o nim tu mowa, jest jak zdarta rozpaczliwymi krzykami gardziel umierającego z pragnienia wędrowca na pustyni. Trzeba ją napełnić życiodajnymi męskimi sokami, by odżyła pustynia, pojawiła się ożywcza zieleń, zakwitło nowe życie. Kobieta jak religia, mają trzy sposoby by mężczyzna poczuł się szczęśliwy. Sposoby te skryte są w jej grzesznym ciele.  Dwa skryte są przed blaskiem słońca, jeden ciągle używany. Pierwszy to pełen ożywczych soków owoc zakazany, którego pragnienie skosztowania, wtrąciło miriady braci samców w otchłań szaleństwa. Drugi to smocza jama, której mieszkaniec jest wielkim czekolady i kakao smakoszem. Lecz deserowi temu, tradycyjnego, mlecznego dodatku braknie. Prawdziwy samiec więc, systematycznie powinien dostarczać go jako pełne jęków zwieńczenie kulinarnej orgii. Tak drogie Panie, nie tylko nietoperze lubią ciemne, ciasne groty. Trzeci sposób szczęścia czynienia, to wąż gadatliwy w ustach na łańcuchu krótkim trzymany. Wypełnienie tej jaskini gadatliwości dwie cnoty więc daje. Jedna to bezsensownego paplania gwałtowne zakończenie, druga – otwarcie szeroko bram rozkoszy, by rączy rumak mógł po biegu tam odpoczynku i spełnienia zaznać.

Tajemnica seksapilu

Co sprawia że kobieta się podoba mężczyźnie? oczywiście ciało, uroda, jasne. Ale tym co urzeka faceta jest aura kobiety, jej charyzma która bezpośrednio wpływa na sposób poruszania się, gestykulację, zapach, mimikę twarzy,uśmiech i oczy które jak mawiają są zwierciadłami duszy. Kobieta niezadbana i gruba może być atrakcyjniejsza niż top modelka. Jest to jednak rzadkie, gdyż wszyscy żyjemy stereotypami. Kobieta gruba ma wmówione że grube podobać się nie może, więc jedynie może udawać że jest seksi, ale to będzie tylko udawanie, nie będzie w tym prawdy a jedynie obłuda. Kobieta gruba może być sexi, podobnie jak ja wygrałbym na ringu z braćmi Kliczko – istnieje statystyczna możliwość że po wyjściu na ring, dostaną zawału serca. Niezwykle mała statystycznie możliwość – ale istnieje. Przykładem kobiety która na siłę mimo nadwagi pragnie być wyluzowana, jest Pani Niezgoda, życiowa partnerka Pana Kamela, który jest feedersem. Otyłe Panie kochają tych fanów otyłości, ale nie zdają sobie sprawy z czego to wynika. Fan Pań puszystych kocha je tylko dlatego, że wie iż te nie podobają się mężczyznom, więc ich nikt im nie odbije. Z normalną, szczupłą i atrakcyjną kobietą by się bali wchodzić w związek, może ich zostawić, konkurencja tylko czeka. Kobiety która jest gruba nikt mu nie odbije. Nadwaga jest nie tylko nieestetyczna, jest chorobą która powoduje choroby i skraca życie. Facet który tuczy swoją kobietę, powinien być skazany na więzienie, jako że jego działanie jest zabójcze. kobieta szczęśliwa, może sobie wreszcie podjeść do oporu, gorzej tylko jak siądzie zdrowie i zacznie się ból. W końcu nadejdzie chwila, kiedy stanie przed dylematem – odchudzanie albo śmierć w męczarniach. Co zrobi feeders? odejdzie, w końcu kochał misiunię 250kg  a nie 140kg „szkieleta”.

Gdy kobieta jest przekonana że jest sexi, zaczyna emanować tą informacją w postaci feromonów, a być może czymś innym, czego nauka jeszcze nie jest w stanie zanalizować czy zauważyć. Porusza się elegancko, seksownie, jej oczy błyszczą, chętnie się śmieje, jest miła i uprzejma – gdyż czuje wewnętrznie w głębi swojej istoty że jest akceptowana. Nie ma więc potrzeby się ograniczać, być chłodną. Gdy boisz się że inni Cię skrytykują czy wyśmieją, ograniczasz swoją ekspresję, nie zaśmiejesz się bo brzydkie zęby, bo zgryz kiepski, bo może inni w odpowiedzi się nie zaśmieją i poczujesz się nieakceptowaną dziwaczką… tysiące powodów by nie być przebojową, a za wszystkimi stoi zawsze jeden, strach przed odtrąceniem. Dlatego kobiety są takimi zagorzałymi fankami mody. Ubierać się jak inni, małpować wzorce, nie być oryginalną gdyż wtedy tłum może Cię wypchnąć na margines… młoda małżonka księcia Williama, Kate, jest obserwowana przez miliony kobiet na całym świecie, które kupują ubrania i perfumy takie jak ona. Każda chce małpować – czy to nie jest żałosne? a gdzie własna osobowość, oryginalność? jeśli małpujesz kogoś, jesteś nikim. Nie jesteś i nie będziesz małpowaną osobą, sobą też nie jesteś skoro kogoś naśladujesz. Jesteś więc… nikim, nie ma Cię. Jak więc masz zauroczyć sobą naprawdę wartościowego mężczyznę? podniecisz tyłkiem i cyckiem, o ile go masz, prostaka. Na nic więcej liczyć nie możesz. Ty będziesz nikim, Twój mąż będzie nikim, wasze dzieci też będą nikim.

Gdy przestajesz się bać krytyki, akceptujesz i kochasz siebie, zaczynasz działać jakbyś nie bała się krytyki. Inni to natychmiast odbierają jako przekaz siły i dominacji. Nie boi się, więc musi być ok. Nie ma innej możliwości. Zaczną Cię małpować, kupować Twoje sukienki i używać Twoich perfum. Chcą być takie jak Ty – dlatego naśladują to co na zewnątrz, a prawdziwa tajemnica Ciebie tkwi w środku, w zachowaniu, braku lęków, i prawdziwej, centralnej przyczynie – miłości do siebie samej. Gdy kochasz siebie, wszystko jest ok. Gdy nie kochasz i nie akceptujesz siebie, próbujesz ułożyć swoje życie, podejmujesz różne działania, ale to Ci się nie uda, wszystko spieprzysz. Dom musi miec trwałą podstawę, bez niej runie, tą podstawą jest miłość do siebie. Dlatego wszyscy Ci powtarzają żebyś nie kochała siebie bo to jest narcyzm, a za to skoncentrowała się na innych, nie daj Boże będziesz naprawdę szczęśliwa, co oni wtedy zrobią? Taka postawa sprawia że zawsze będziesz nieszczęśliwa, zawsze będziesz się wzorować na kobietach sukcesu, chciała do nich upodobnić kupując drogie marki. Ale im więcej weźmiesz kredytów na Chińskie torebki z logami markowych kobiecych gadżetów, tym bardziej będziesz czuć do siebie obrzydzenie… i tę pustkę w środku, której nie zapełni żaden, najładniejszy nawet perfum czy szpilki od blahnika. Będziesz rozhisteryzowaną, nie wiedzącą czego chcesz kobietą która wrzaskami pragnie wymusić od życia szczęście. A tak się nie da. Gdzieś po drodze w biegu po szczęście, coś zgubiłaś. Musisz wrócić, załatwić ważne sprawy, ułożyć się sama ze sobą.

 

151 thoughts on “Poradnik bycia Piękną

  1. Chłopie, co ty piszesz, kochanie się z kobietą w pozycji od tyłu z wielkim tyłkiem jest wspaniałym doznaniem a kobiety z takimi małymi pupciami i wystającymi kośćmi raczej nie podniecają, generalnie dla każdego coś się znajdzie i nie marginalizowałbym puszystych pań, ponieważ mają one również swoje zalety, taka pełna dobrze ubita babka jest jak zdrowie, ten tylko się dowie, kto ją stracił.

  2. [color=blue][/color][size=medium][/size]
    Jestem powaznie zaniepokojona Mistrzu Piora 😉 Tylko patrzec jak przy takim łakomstwie spotkasz sie z cukrzyca .Apeluje ❗
    Nie idz ta droga.Daj przykład przyslowiu ze madry polak przed szkoda 😀
    ŻYJ NAM 100 LAT dla nas
    napoje gazowane ,batoniki affe 😉

  3. jedzenie słodyczy nie ma nic wspólnego z cukrzycą
    no może cukier ma podobną nazwę, to dlatego że objawem cukrzycy jest wysoki poziom glukozy we krwi, ale cukier jej nie powoduje

  4. nie da się edytować więc napiszę pod samym sobą[quote]Gdy kobieta jest przekonana że jest sexi, zaczyna emanować tą informacją w postaci feromonów, a być może czymś innym, czego nauka jeszcze nie jest w stanie zanalizować czy zauważyć. Porusza się elegancko, seksownie, jej oczy błyszczą, chętnie się śmieje, jest miła i uprzejma – gdyż czuje wewnętrznie w głębi swojej istoty że jest akceptowana. Nie ma więc potrzeby się ograniczać, być chłodną.[/quote]

    zaobserwowałem ostatnio to o czym piszesz. Szedłem sobie ulicą rozgryzając nurtujący mnie od dłuższego czasu problem. Martwiło mnie to i przytłaczało. W pewnym momencie pomyślałem sobie że przecież Marek napisał że jestem zajebisty (tak naprawdę pomyślałem tylko że jestem zajebisty 😉 ) i stało się to o czym piszesz. Zaobserwowałem sam w sobie zmianę postawy. Ta jedna myśl powoduje że idziesz innym krokiem z uśmiechem nie przejmując się smutnymi ludźmi dookoła. Dostrzegasz że świat jest piękny zamiast się martwić. Fajne to. Dlatego dziękuję.

  5. Miazmaty namiętności czyli sposobów kilka wróbla Ćwirka na zmoczenie kitki… znaczy ptaszka.

    Można i tak.

    A przecież namiętność ma praprzyczynę w bliskości duchowej.
    Cielesność, końcówki, macki, ssawki i inne przydatki to rzecz wtórna.
    Naczelnym organem duchowym i seksualnym jest mózg.

  6. Jesteś zajebisty, Twoja prawdziwa istota, to kim jesteś, to zajebisty Bóg. Osobowość już nie musi być koniecznie zajebista, może być mniej zajebista 🙂

    Marek o jakim myślisz, czyli ja, jest ułomny gdyż jest osobowością, a ta jest z natury ułomna, jest to ego. Ale wiedz że jest we mnie (w Tobie i każdym także) Istota którą ja nazywam starcem, gdyż ukazuje mi się jako staruszek, wcielenie życiowej mądrości. To tak naprawdę moje Wyższe Ja według Huny. Ta siła i świadomość jest wolna od mód, presji, nie istnieje dla niej lęk, jest pełna siły, radości, wolności, szczęścia. Jest zajebista, żywa i ma niesamowite poczucie humoru.

    Gdy idziesz i masz doła… pomyśl o tym że ta Istota jest Twoją bratnią duszą bo tak jest w istocie. To także Twój przyjaciel, tak samo jak i mój. Jedyna róznica między nami jest taka, że ja jestem tej świadomości czasem, rzadko – świadomy. A Ty z tego co wiem (mogę się mylić, wszakże się nie znamy) nie.

    I teraz zauważ co się dzieje. Czujesz jakąś presję ludzi na siebie, każdy taką wywiera na innych. Czujesz się nieswojo, bo cele Twoje i innych ludzi są zupełnie inne. Jednak oni mają więcej energii, czy posiadają psychopatię (Andrzej opisuje ją jako krokodyla, co mi się osobiście bardzo podoba jako teoria opisująca to co się dzieje z człowiekiem) i nie masz szans. Wtedy pomyśl sobie o Starcu, uśmiechniętym, kochanym, akceptującym, kochającym Cię bez względu na okoliczności. Ta Istota jest w stanie rozpieprzyć wszechświat aktem woli, to jest prawdziwa moc, prawdziwa siła. Ta Istota Cię kocha, a w jej blasku śmieszne stają się presje psychopatów, złoczyńców, czy innych nieszczęśliwych ludzi.

    W efekcie nie poddajesz się im, zachowujesz wewnętrzną siłę, moc. Inni odbierają to jako mocny charakter i faceta z jajami.

    Warto więc abyś czasem gdy będziesz w sytuacji, że jakiś koles gra na Twoich emocjach okazując Ci pogardę czy olewając Cię, żebyś sobie pomyślał że zajebisty Starzec kocha Cię i zajebiście lubi takiego jakim jesteś. Wtedy manipulacje psychopaty nie trafiają w cel, odbijają się, nie reagujesz na nie.

    Mam nadzieję że rozumnie to napisałem, jestem naćpany zdrowo cukrem, dałem sobie dziś odpust 🙂

  7. Kwestia gustu 🙂 ja lubię małe tyłeczki. Duży zad, to wiesz, na grubego zwierza trzeba mieć odpowiedni kaliber :)))

  8. Poszedłęm w ciąg, znowu. Ale dziś muszę zaszaleć, miałem ciężki dzień, byłęm na tomografii kolana, wczoraj miałem wizytę u ortopedy i wymietosił mi kolano 🙂 książkę z autografem już mam naszykowaną 🙂 nie wyraziłem zgody na podanie kontrastu, za tydzień wyniki i okaże sie czy nie trzeba będzie powtórzyć z kontrastem. Na samą myśl o nakłuwaniu mojej żyły włosy mi dęba stają.

    Zjadłem też obiad i mi zaszkodził. Rybka z ziemniakami, katastrofa, 5 minut po obiedzie mnie zwijało z bólu. Znajoma lekarka stetoskopem słuchała brzuszka, wszystko szalało. A ja od razu czuję mdłości dziwne, już wtedy wiem że będzie się działo. Możliwe że mam jelito o coś podwieszone, trza by kontrast zrobić jelit.

  9. Końcówka artykułu najlepsza, naprawdę inspiruje. Z początku myślałam, że skończy się na dywagacjach okołobrzoskwinkowych, ale chwała Mistrzowi – nie!
    Może kiedy w pełni siebie zaakceptuję, przyciągnę miłość, do której jest jakby skrojona moja dusza – miłość na długie lata, bez papierka, prestiżu i wielkich pieniędzy w tle. Istnieją pary wędrujące po świecie, pary w mojej rodzinie kochające się aż do śmierci, wciąż wierzę w miłość, która patrzy w głąb duszy, a to, czy udostępnię jedną, dwie czy trzy dziurki, jest mało istotne, bo ważniejsza będzie duchowa bliskość. Jeśli mam w to tylko naiwnie wierzyć i obserwować kolejne dowody na brak dowodów, to może lepiej mieć serce z kamienia, jakże często mam wrażenie, że kochać siebie – to jedno! Ale odnaleźć pokrewną duszę w tym zwariowanym świecie, to jak szukać igły w stogu siana. Możliwe, ale frustrujące z czasem.

  10. Dziekuję. Czy zadałaś sobie pytanie, czemu miłość i związek jest dla Ciebie taki ważny? myślę że marzenie o cudownym związku jest ucieczką od braki akceptacji dla Ciebie, braku miłości której nie czujesz w stosunku do siebie. Gdybyś kochała siebie, marzenie o parach nie byłoby już tak zajebiste i pochłaniające. Czułabyś w sobie cały czas miłość, ona się przelewa jak fontanna, chciałabyś nią obdarzac innych, zwierzęta, ludzi, świat. Związek byłby fajną perspektywą, ale nie jedyną. Bycie z kimś i samej, byłoby takie same, chociaż nieco różne w smaku. Snickers i mars to słodycze, ale jakże różne, oba smaczne.

    Dopóki nie pokochasz siebie, świat, Bóg, Wyższe Ja… nie dopuści do Ciebie Twojej połówki. Celem jest miłość siebie, potem może być wszystko inne. Do tego czasu będziesz doświadczać zawodów miłosnych i rozczarowań, które są drogowskazami, pokazują Ci że coś nie gra u Ciebie. Zacznij szukać w sobie, nie na zewnatrz.

  11. [color=blue][/color]
    Co ma piernik do wiatraka ? 👿 Ma i to duzo

    Cukrzycę określa się standardowo jako utratę zdolności organizmu do właściwego metabolizowania węglowodanów. Podstawowym symptomem jest tu wysoki poziom glukozy we krwi. Cukrzyca typu I jest następstwem niewystarczającej produkcji insuliny w trzustce. Cukrzyca typu II jest wynikiem nieefektywnej insuliny. W obu typach poziom glukozy we krwi jest znacznie podwyższony. Ani niewystarczająca ilość insuliny, ani nieefektywna insulina nie są w stanie ograniczyć poziomu cukru we krwi do normalnego stanu po jedzeniu. W ustabilizowanych przypadkach cukrzycy typu II ten pod­wyższony poziom cukru często wy­stępuje najpierw, po czym towarzy­szy mu chronicznie podwyższony po­ziom insuliny oraz inne poważne za­kłócenia hormonalnych wskaźników endokrynologicznych…………

    W innym miejscu organizmu trzustka wydziela nadmiar insuliny, wątroba z nadmiaru cukru wytwarza nadmiar tłuszczu, który magazynują komórki tłuszczowe, organizm prze­stawia się na tryb wysokomoczowy, uzyskując niewystarczającą ilość energii komórkowej umożliwiającej jego aktywność i cały układ endo­krynologiczny zostaje rozchwiany. W ostatecznej konsekwencji następuje zapaść trzustki, ciężar ciała rośnie i zbliża się kryzys cukrzycowy…..

    Ja nikogo nie strasze 😀
    Lepiej zapobiegac niz leczyc ❗
    zródło..http://www.igya.pl/schorzenia-choroby/101-cukrzyca/377-insulina-cichy-zabojca-zapowiedz-nowej-ksiazki.html
    Mam nadzieje ze ten straszak na chwilke przykuje uwage
    Dziekuje 😛

  12. fajnie ale nadal piszesz o objawach a nie przyczynach
    zdrowy człowiek zjada wagon cukru i co najwyżej utyje a cukrzycy nie dostanie
    poza tym cukier który nazywamy cukrem to tylko jeden z cukrów które jemy
    ziemniaki, chleb, mąka, makarony,owoce to też prawie w czystej postaci cukry, tak samo jak warzywa tylko te zawierają błonnik który też jest cukrem ale nie wpływa na poziom we krwi bo nie ulega strawieniu.
    Dla niepoznaki nieświadomych nabywców niezdrowego jedzenie te inne cukry na opakowania oznaczane są jako węglowodany.

    temat na dłuższą dyskusję, ale najważniejsze:
    Jedzenie cukru nie powoduje cukrzycy, tylko tysiące innych chorób 😉

  13. No z tego co ja wiem, to dostarczeniu organizmowi cukrów wysepki Langerhansa wytryskują 🙂 insulinę by to wszystko rozprowadzić po ciałku i obniżyć poziom glukozy, atakowanie tego systemu jedzeniem słodyczy przez lata prowadzi do rozwalenia tego systemu i trzustka nie wyrabia. Cukrów jest wiele, ale mimo wszystko niemal każdy cukrzyk w szpitalu to fan łakoci. Ludzi którzy normalnie jedzą bez cukru dużo z cukrzycą nie ma, chyba że coś mieli już z trzustką od poczatku źle.

  14. Zresztą widze po sobie, mam ciągi łakociowe. Jesli nie jem słodyczy jest wszystko ok, jak wpadnę w ciąg to kiedy nie jem jakiś czas i jestem głodny, wpadam w hipoglikemię, trzęsę się, chce mi się płakać, jestem słabiutki, zimne poty – zjem coś i wszystko gra. Gdy nie jem przez prawie miesiąc słodyczy, głod to tylko głód, normalnie się czuję. Ciastka i batony wymyślił chyba sam Szatan :))

  15. Cukrzyca typu I tak zwana młodzieńcza jest chorobą spowodowaną złym działaniem układu odpornościowego który zamiast zwalczać zagrożenia pochodzące z zewnątrz ciała skupia się na komórkach beta własnej trzustki. Taki błąd logistyczny. Pierwsze objawy choroby pojawiają się kiedy komórki trzustki odpowiedzialne za produkcję insuliny zniszczone są w około 80%. I bardzo często występuje to u osób które w życiu nie jadły słodyczy, ale to czy jadły czy nie nie jest tu przyczyną. Cukrzyca jest chorobą nieuleczalną i jedyną metodą utrzymania przy życiu chorego jest podawanie insuliny. Tu się zaczyna cała zabawa. W człowieku istnieje wiele mechanizmów działających w dwu kierunkach na tym samym obszarze. Chory na cukrzycę ma zaburzone działanie tylko w jedną stronę, reszta jest sprawna. Wszystkie czynniki które u zdrowego człowieka podnoszą poziom cukru we krwi działają też u chorego na cukrzycę. Tylko w drugą stronę na obniżenie brakuje insuliny. Insulina nie wpływa bezpośrednio na poziom cukru, ona tylko umożliwia komórkom organizmu na spalanie cukru na własne potrzeby, bierze w tym udział. Podawanie insuliny z zewnątrz jest obarczone brakiem kontroli innych mechanizmów wewnątrz ciała.
    Trzustka wydziela na bieżąco tyle insuliny ile potrzeba, a podana z zewnątrz insulina choremu działa dłuższy czas po podaniu bez żadnej kontroli. To prowadzi do sytuacji że cukier we krwi bardzo spada gdy tej insuliny jest za dużo lub utrzymuje się wysoki poziom gdy jest za mało.
    Podawanie insuliny polega na balansowaniu pomiędzy tymi dwoma stanami i nigdy nie jest to tak precyzyjne działanie jak naturalne trzustki. Dlatego cukrzyk musi mieć przy sobie coś zawierającego cukier na wypadek gdyby insuliny okazało się za dużo. Zbyt niski cukier we krwi prowadzi do utraty przytomności a nawet do śpiączki. I tu zaczyna się jazda młody człowiek który może nigdy nie jadł słodyczy jest nimi faszerowany po zachorowaniu na cukrzycę żeby przypadkiem nie stracił przytomności. Więc uczy się z tego korzystać. Zamiast zjeść posiłek który jest niezbędny w prawidłowym prowadzeniu cukrzycy, wyrzuca go do kosza bo wie że jak spadnie mu cukier to dostanie coś dobrego. To jest znowu skutek a nie przyczyna.

    Nadmiar spożywania cukru powoduje otyłość, i ciągły wysoki poziom insuliny we krwi. Otyłość powoduje masę chorób organizmu w tym metabolicznych do których należy cukrzyca, a ciągły wysoki poziom insuliny tzw. insulinooporność komórek. Ale to nie cukier jest za to bezpośrednio odpowiedzialny.

  16. Ciastka i batony to najgorsze możliwe jedzenie.
    Pychota, sam jestem fanem batonów, ale staram się trzymać od tego z daleka.
    Dobre i zdrowe jedzenie, dające dobrą figurę, nietuczące, to jedzenie o niskim indeksie glikemicznym.
    To, oprócz MŻ, jest jedyna właściwa dieta przy odchudzaniu.
    Najlepiej łączyć obydwie.
    Jeść co lubimy ale kilka razy mniej, często ale tylko malutkie porcyjki, rdzeń karmy ma mieć niski indeks.
    Niski indeks glikemiczny mają fasola, groch, soczewica, rośliny strączkowe, kasza gryczana, prawdziwy ciemny razowy chleb.
    Dawniej na dzikim zachodzie w USA mieli zdrową dietę – rdzeń diety – fasolka, uzupełnienie wołowina.
    Co do fasolki to proponuję wielkiego Jasia, można kupić taniej w Makro.

  17. Kochać siebie to fajny i często powtarzany slogan. Niestety jest także pusty, bo nie zawiera zupełnie żadnych instrukcji, jak właściwie tego dokonać. Masz Mistrzu pomysł, jak siebie pokochać, jak się siebie nie kocha ?

  18. Mój wujek miał wyrok w szpitalu, miał brać insulinę. Dzięki temu że zaczął się interesować tematem okazało się że nie musi jej brać. Skończyć żreć ciastka i tłuszcze, i jak do tej pory wszystko jest ok.

    Niestety mam otyłość. Dziś sobie gram od rana w piłkę, tzn żongluję i rzucam na podwórku do kosza, szybko się męcze, czuję tę masę przy schylaniu, nagłym przyśpieszeniu do piłki. Otyłość zabiera mi moją wolność przejawiania się.

  19. Ciastka i batony to syf, Tydzień niejedzenia, i w ogóle nie mam na nie ochoty. Tylko że później jakoś zjem z nawyku czy ktoś mnie poczęstuje, i się zaczyna od nowa. Po grochu i fasoli chyba by mi dupę rozerwało 🙂 nie żyjemy Robert przy wypasie krów jak kowboje tylko w cywilizacji, trzeba ładnie pachnieć a nie smród bzin :))))

  20. Pisałem o tym kilkadziesiąt razy, nie mogę w każdym arcie tego samego umieszczać 🙂 ja polecam pracę z lustrem i afirmacje na początek.

  21. Czy ktoś z czytelników pamięta może, taki cykl opowiadań napisałem o obozie dla kobiet które chcą schudnąć? było parę odcinków, chętnie bym w weekend napisał następny ale nie mogę znaleźć tego. Gdzie to jest?

  22. taki przypadek dotyczy cukrzycy typu II
    insulina w tym przypadku jest ostatnią deską ratunku
    często sama zmiana nawyków powoduje cofnięcie się objawów choroby, ale ludzie nie chcą zmieniać nawyków szczególnie tych złych o czym wiesz najlepiej.
    oszukują lekarzy nie przestrzegają diety, nie biorą tabletek, nie ćwiczą, nie robią pomiarów a potem się skarżą na brak efektów leczenia. Straszak w postaci strzykawki z insuliną potrafi zdziałać cuda w takich przypadkach
    w cukrzycy tego typu trzustka działa tylko na skutek zaburzeń metabolicznych wszystko się nie zgrywa tak jak trzeba. W cukrzycy typu I odstawienie insuliny oznacza śmierć.

  23. dodam że wysoki indeks glikemiczny powoduje szybki wzrost poziomu cukru we krwi a następnie szybki jego spadek co organizm odczuwa jako głód. Czysta glukoza ma indeks 100 a piwo w tej skali około 130 szybciej podnosi i szybciej opada cukier dlatego przy piwie czujemy chęć na różne orzeszki czy chipsy i oponka rośnie.

  24. Pamiętam, dr miłość ❓ Może taki tytuł arta był, a jak nie to trzeba wołać i prosić Oną, bo jak ktoś ma pamiętać to chyba tylko Ona 😉 8)

  25. Ależ to perwersyjna rozkosz tak zasmrodzić jakieś towarzystwo ❗

    Znam jednego gościa który ma fioła na tym punkcie, od młodości w towarzystwie popuszcza sobie cichaczem gazy, ZERO HAMULCÓW, redukuje ciśnienie.

    [b]A potem zawsze rozgląda się z kamienną, zagniewaną miną i donośnym głosem oznajmia:

    – ktoś tu pierdnął[/b] ❗

    Ja sam nie jestem bez winy, bo jako fan czosnku, nieraz ruszam na miasto po spożyciu całej dużej główki z chlebem.
    Mniam, mniam, nie ma nic lepszego.
    Dobrze wypieczony chleb, masełko, kopczyk posiekanego czosnku, herbatka owocowa z cytryną.
    Co prawda ludzie później dziwnie się na mnie nieraz patrzą, no ale ktoś musi w nich wyrabiać tolerancję i empatię.
    Poza tym prowokacja to moje drugie imię. 😉

  26. Poza tym mogę w terenie badać magię i czar niewerbalnych więzi interpersonalnych, słowem prowadzić badania naukowe za pomocą rozpoznania bojem.
    Czegóż nie robi się dla sprawy ❗ 😉 8)

  27. Tak, żarł i dopiero wizja insuliny otrzeźwiła faceta, naprawdę zaczął dbać o siebie. Ja tak palenie rzuciłem gdy uświadomiłem sobie że czeka mnie szpital. Nic tak nie pomaga nałogowcowi jak strach 🙂

  28. [quote]wciąż wierzę w miłość, która patrzy w głąb duszy, a
    to, czy udostępnię jedną, dwie czy trzy dziurki, jest mało istotne, bo
    ważniejsza będzie duchowa bliskość.[/quote]

    Święte słowa.

    Do prawdziwej, czułej miłości zdolni są tylko poczciwi ludzie o dobrym sercu.

    [b]Jednak ten świat bezlitośnie ich tępi, jest to w sumie niedostrzegany przez większość „wielki ucisk”.[/b]

    Zdegenerowana, ZATOMIZOWANA ludzkość, zawzięte, egoistyczne, skupione na sobie jednostki, żyjące w pozorach bliskości, jedności z kimkolwiek, krańcowo wrogie jedynej gwarancji przetrwania gatunku tkwiącej w „kochaj bliźniego swego jak siebie samego”, akceptujące totalne wyrachowanie i ekonomiczne zniewolenie, [b]SĄ KATEM DLA TEGO CO JASNE, CZYSTE I NAJCENNIEJSZE W LUDZKOŚCI, SĄ KATEM DLA TEGO CO JEST NAJWIĘKSZYM SKARBEM I JEDYNĄ NADZIEJĄ NA OCALENIE – dla poczciwych ludzi czystego serca[/b].

    Zniewolenie ekonomiczne, wyścig szczurów, globalizm, liberalizm, masowe bezrobocie, nędza i wykluczenie tworzą piekielny mechanizm – bądź twardy, zimny, chciwy i wyrachowany, przeliczaj wszytko na kasę, tak też wyceniaj, przeliczaj kandydatów na „znajomych” czy „przyjaciół”, każdego oceniaj po urodzie, majątku, wpływach, władzy, posiadanych dojściach, układach, ci co mają wysokie „notowania” są dobrymi kandydatami na „przyjaciół”, to się po prostu opłaca, reszta to frajerzy, gołodupce i nieudacznicy.
    Szkoda na nich czasu i zachodu.

    [b]Oto bestia 666, a imię jej to imię człowieka[/b].

  29. [quote]Przykładem kobiety która na siłę mimo nadwagi pragnie być wyluzowana, jest Pani Niezgoda, życiowa partnerka Pana Kamela[/quote]

    Stary nie nadwagi tylko otyłości i to na oko jest otyłość olbrzymia II albo III stopnia 😀

    A jeśli chodzi o to czy kobieta jest sexi czy nie to sama wysoka samoocena i roztaczanie dobrej aury w tym momencie nie pomoże. Może pomóc takiej, która jest ładna ale ma niską samoocenę.

    [quote]Kobieta niezadbana i gruba może być atrakcyjniejsza niż top modelka. Jest to jednak rzadkie, gdyż wszyscy żyjemy stereotypami.[/quote]

    Może być bo te modelki często są paskudne, ale to nie znaczy, że może być sexi 🙂

  30. Każdy pod jakimś kątem ocenia znajomych, a biedni przeważnie są cholernie zawistni i zwyczajnie tępi. Jak wytłumaczyć fakt ze ludzie pracujący za 1000zł głosowali na PO? wolę więc bogatego gościa niż biedaka który ma takie kompleksy, że każdy kto mu pokaze garnitur czy ładne auto staje się jego Bogiem.

    Kilka lat pracy z biedakami, nauczyło mnie że to jest koszmar. Bieda człowieka otępia i ogłupia.

  31. Znalazłem to i stworzyłem odpowiedni dział, kontynuować? w sumie nie mam pomysłu, ale mam nowy pomysł, szkoła nauki języków obcych, eksperymentalna metoda prowadzona przez demonicznego… 🙂

  32. To wszystko jest śmieszne, ale jak raz od kogoś poczuję taki smród, to już myślę o tej osobie do końca z obrzydzeniem, może się myć w perfumach a i tak dla mnie będzie śmierdzieć. Skojarzenia…

  33. No i dobrze, bo jeśli znajomość czy związek ma nie przetrzymać małego smrodku to kichać na takie znajomości czy związki.
    Każdy toleruje swoje smrodki, jeśli nie jest zdolny tolerować cudzych smrodków to znaczy, że daleko mu do „kochaj bliźniego jak siebie samego”.

  34. [color=aqua][/color]
    Pamietajmy jednak ze w wiekszosci przypadkach pracujemy sobie sami na nasze choroby.Nie dotyczy to wszystkich bo rozne sa uwarunkowania genetyczne kazdego z osobna .
    Kiedys popalałam sobie zdrowo papieroski ale jak zaczytałam sie w pewnej broszurce gdzie uzmyslowilam sobie co to jest dym papierosowy tak naprawde —pomogło 😀
    Ktos mówi -cukier nie ma zwiazku z cukrzyca -ma .
    Zjadamy go w kostkach i łyzkami ale tez zjadamy go w ciasteczkach ,czekaladkach i napojach .
    Poki mlodość i zdrowie to kazdy uważa ze problem jest odległy i go nie dotyczy.Bład,wszystko jest zdrowe ale w nadmiarze szkodzi cokolwiek by to było 😉

  35. tutaj masz rację
    ponoć wypicie na raz ponad sześciu litrów wody może doprowadzić do śmierci delikwenta
    a przecież woda to życie

  36. Wiesz Marku, miłość i związek nie są dla mnie aż tak ważne. Gdyby były, korzystałabym z każdej opcji zjawiającej się na horyzoncie, próbowałabym dać szansę każdemu mężczyźnie, który wyda mi się bliski idei głębokiej, pełnej szacunku miłości. Jest mi dobrze samej, bo jestem niezależna, wolny czas poświęcam na grzebanie w ogródku i zabawę ze zwierzakami, czytanie książek i malarstwo. Czuję się wtedy dobrze, czuję w sobie tę Boską iskrę. Wiem, że nie jestem gotowa, aby znaleźć się w relacji damsko-męskiej, czuję jedynie jakiś cień smutku związany z tym, że dominują postawy takie, jak opisane przez 34. Zauważanie tego i analizowanie ogranicza moją chęć do starania się o taką wewnętrzną postawę, która pozwoliłaby mi przyciągnąć dobrą miłość.
    Poza tym – co już kiedyś chciałam zauważyć – mam przyjaciela, który ‚nienawidzi siebie’, mimo tego od 14. roku życia jest przez kogoś kochany. Koleżanka trująca się obżarstwem, zakompleksiona i neurotyczna, ma mężczyznę, który wiernie za nią lata. Mam wrażenie, że reguła nie istnieje. Można kochać siebie i wcale nie przyciągać dobrej relacji damsko-męskiej. Jeżeli rozsiewam aurę ‚miłość na długie lata, bliskość duchowa’ – automatycznie nokautuję zalążki znajomości, które z przeciwnej strony są raczej w stylu ‚posmakować, nacieszyć się tymczasową relacją, zniknąć w ramionach innej pachnącej dziewoi’. Tak to widzę.

  37. Jeśli ktoś okazyjnie śmierdzi to ok, ale jeśli ciągle? a do tego sprowadza się jedzenie czosnku, stałego smrodu. Rzygać się chce.

  38. W tym wypadku woda to życie poza ciałem 🙂 zawsze tak mówili że wodę trzeba pić, a potem czytam że ludziom nerki od tego wysiadają. Albo pij mleko – z kazeiną. Zawsze mnie dziwiło jakim cudem mleko może byc zdrowe, skoro większość ludzi ma po nim sraczkę.

  39. A skąd wiesz kto siebie prawdziwie kocha? niektórzy narcyzi wygląda że się kochają, a oni się nienawidzą tak naprawdę. Gdybyś naprawdę się kochała, nie byłoby takiej potrzeby zastanawiania się o związkach i czemu jakiś wariat ma kogoś a Ty nie. Nieprawdaż?

    Ty widzisz tylko to co inni chcą pokazać, a tak naprawdę nie wiesz co oni w środku czują, jakie mają filtry przez które patrzą na świat. Może być tak że facet wiernie lata za panną a jak ta się zatrzyma, ten zwieje 🙂 nic nie jest takie jak się wydaje, a Ciebie powinien interesować jedynie swój stan ducha, a nie patrzenie na to jak inni ludzie się Tobie pokazują. Tylko siebie możesz zmieniać, czas spędzony więc na analizowaniu masek innych ludzi jest czasem bezpowrotnie straconym.

  40. Dokończę jeszcze A. Ty myślisz że wysyłasz z siebie miłość, a skąd wiesz że to miłość? kiedyś czytałem o Ani Atras, która na zajęciach kazała emitować miłość i jakoś to odczuwać mieli na sobie, i wszyscy Ci kandydaci na świętych aż się zwijali z bólu jak dostali tę swoją „miłość” 🙂 może wysyłasz presję na biologiczny wzorzec „ślub, dzieci, zasuwanie i harówka”? nie wszyscy mogą być takim życiem zainteresowani. Oczywiście że faceci chcą sexu, Ty chcesz czegoś innego, każdy czegoś chce i trzeba to zaakceptować.

  41. Cholera, ciężko to przyznać ale masz rację. Nie wiem kto wymyślił powiedzenie, że wygląd się nie liczy, a ważne jest tylko wnętrze człowieka. Musiał być idiotą, oszukiwać siebie i innych i nie mieć zielonego pojęcia o życiu. Nie znam większej hipokryzji! Nie da się zaakceptować siebie, jeśli nie można patrzeć na siebie w lustrze. Nie da się też wpierać sobie do mózgu kłamstw, wiedząc z góry, że jest inaczej. Ludzie najpierw oceniają Cię po tym jak wyglądasz(zwłaszcza faceci), a jeśli się im nie spodobasz możesz nigdy nie mieć okazji, żeby ich poznać. Może się zdarzyć tak, że nawet nie będą mieli okazji zauważyć akceptującej siebie i kochającej osoby, bo od razu jak ją zobaczą będą wiedzieli, że nie chcą mieć z nią nic wspólnego.

  42. [url]http://www.youtube.com/watch?v=aHaQKZu0bo8[/url]
    taka ciekawostka o mleku
    a i o cukrzycy coś też przy okazji
    ciekawe tylko czy to prawda

  43. do końca tak nie jest
    znam wiele osób moim zdaniem atrakcyjnych
    które nie mogą na siebie patrzeć
    to niestety wpływa na ich złe relacje z otoczeniem, one się nie akceptują to nie są akceptowane

  44. Rzeczywiście pisałeś, chyba nie potraktowałem tego wystarczająco literalnie. Świetny blog, życzę dalszych sukcesów 🙂 a ja zasuwam do lustra.

  45. bieda jest dziedziczna, bo bandyci z elit przy wspoludziale czarnej mafii za pomoca pseudoedukacji, szklanymi sufitami, brakiem edukacji seksualnej,ukladami spolecznymi i propagandą „etosu pracy” za wszelka cene chca utrzymac kontrolowalna tępą horde niewolnikow w gownianych robotach za talerz zupy, bo im mniej niewolnikow tym stawka za gownianą robote wyzsza, a tego elita nie chce bo wtedy wartosc nabywcza ich pensji spadnie

  46. Obejrzę jutro, oglądałem przed chwilą Zombieland bo mi go polecali, uśmiałem się do rozpuku na samym początku – główny bohater to nieudacznik życiowy z, uwaga! fobiami i jelitem drażliwym, czyli tym co i ja mam 🙂 potem było w sumie nudno.

  47. Wygląd jest cholernie ważny, niemniej jak Cię widzą, to nie tylko urodę widać ale to jak chodzisz, jak mówisz, jak patrzysz i jak się uśmiechasz. I nawet jak jesteś pasztetem natychmiast wyczują że oto jest jakaś fajna kobitka. Z bliska w zasięgu feromonów pasztet zamieni się w laskę 🙂 metoda którą opisałem jest straszna i realna, kobieta która pokocha siebie zmiażdzy każdą zgrabną pannę w większości przypadków.

    Jest taka dziewczyna, pasztet i dzieciata, a bardzo mi się podoba. Myślę że mógłbym się nawet przed nią otworzyć, to było naprawdę to coś. Szkoda tylko że wtedy kiedy mogłem coś zadziałać, bałem się strasznie i nic nie zrobiłem. Dwa lata jeździłęm codziennie do parku Saskiego w nadziei że ją spotkam. No i wreszcie spotkałem jak szła z jakimś kolesiem, obraziłęm się i już tam nie jeździłem 🙂

  48. No masz rację oprócz tej edukacji seksualnej. Tutaj poleciałeś jakby z programem SLD i gadasz jak Senyszyn 😀

  49. Większość ładnych dziewczyn uważa się za paszteta. To straszne gdy poznaję naprawdę piękna i zgrabną pannę, a ona ciągle widzi w lustrze jakiegoś potworka. Można się puknąc parę razy i zwiewać od kompleksów, zanim na nas przejdą i zatrują nam życie.

  50. 34 a wyobrażasz sobie być z dziewczyną, która codziennie je czosnek? 🙂 Ja sobie już nie wyobrażam całowania się z palaczką, a co dopiero mówić o czosnku.

  51. Nie wydaje mi się żeby tak było. Przynajmniej te, które mi się podobają uważają się przeważnie za ładne. Hmm ale biorąc pod uwagę, że Tobie podoba się np taka babka jak na zdjęciu w arcie o wampirach emocjonalnych to nic dziwnego, że ona uważa się za paszteta 🙂
    A co sądzisz o takich, które są brzydkie a uważają się za ładne? Z jednej strony to dobrze a z drugiej strony mnie to jakoś automatycznie denerwuje, że dziewczyna nie potrafi ocenić rzeczywistości.

  52. Nie, to nie ślub i dzieci. Nie czuję w sobie potrzeby wydania na świat potomka. Jestem niezależna finansowo i mój mężczyzna mógłby nawet żyć ze sprzedaży kwiatków na bazarze. Choć nie wiem, może mężczyźni odbierają pragnienie wiernej i trwałej miłości jako uwiązanie i znój. Akceptuję to, że każdy ma swoje potrzeby i poglądy na życie. Kiedy kogoś kocham i widzę, że ma inne priorytety, nie trzymam się kurczowo takiej osoby i nie dręczę jej później swoją obecnością.
    Mnie to nie męczy, że inni mają partnerów. Zastanawiam się czasem nad tym, bo zawsze nad wszystkim się zastanawiałam, bo lubię analizować życie. Nie robię tego z powodu zazdrości, ja generalnie lubię rozkminiać. Może to przejaw złego podejścia do samej siebie, ale nie mam przekonania, że należy to zmieniać. Skoro już żyję, to muszę czasem pomyśleć o tym, co mnie otacza. Wiele Twoich artykułów bazuje na wiedzy o ludzkich maskach, także Twoja znajomość biologicznych wzorców nie bierze się z książek, lecz z prawdziwego życia.
    Tak czy siak większość ludzi nie miała styczności z konkretnie wyłożonymi pojęciami miłości własnej, podświadomości, aury i tym podobnych rzeczy. Żyją lepiej, żyją gorzej – tak jak chcą. Nie ma sprawiedliwości w tym co się dzieje, jeśli odejmiesz wiarę w reinkarnację i karmę, to pozostaje jeden wielki chaos, w którym właściwie obojętne jest, czy się siebie kocha, bo dary ze świata są losowe. Wtedy jest to kwestia tylko tego, czy samopoczucie będzie dobre i zdrowie jako-takie (nie każda choroba ma podłoże psychosomatyczne). Karma dająca poczucie sprawiedliwości uspokaja, ale to taki sam lek uspokajający jak inne elementy wierzeń i religii.
    Ja po prostu chcę nauczyć się żyć najpierw na bardzo brutalnie odciętej od wszelkich ideologii podstawie – my jako czysta biologia, zlepek komórek, ze świetnie rozwiniętym mózgiem – i tylko tyle, aż tyle. Na tej podstawie cholernie trudno jest mi znaleźć jakikolwiek sens. Muszę dokładać sobie wierną miłość, uduchowienie, potrzebę honoru, żeby chciało mi się żyć. Tu znów pojawia się myśl, że nie warto, bo i tak inni to odbiorą jako ‚ślub, dziecko, harówka’. No i co z tego wynika? Że jedyną ‚pewną’ drogą jest luz blues, miły seks z miłymi ludźmi, niekoniecznie z zobowiązaniami, taniec w deszczu i dobre jedzenie. To jest fajne! Ale czy duchowość nie uwzględnia natur bardziej zasadniczych?

  53. Tak miłość jak i duchowość wymaga rzeczy elementarnych – zdolności do oddania się, poświęcenia „ja” na rzecz „my”.
    Marek ze swoim kultem wyrachowanej miłości własnej, fascynacją bogactwem, jest organicznie niezdolny do zrozumienia fundamentalnych duchowych kwestii.
    I nawet dzisiejsze święto zesłania ducha świętego, ani mój tu wpis, tego z pewnością nie zmienią.

  54. Próba życia bez elementów „uspokajających” czyli wiary w jakieś religie czy karmę, wcale nie jest wolnością, gdyż wtedy nadal patrzysz przez wzorce chociażby z dzieciństwa, a nawet aktualne zaburzenia hormonalne. Człowiek na ziemi jest niejako skazany na zaburzenia widzenia gdyż taka jest natura naszej podświadomości. Jeśli skojarzysz wysokiego bruneta z kimś niedobrym (bo w dzieciństwie jak zrobiłaś siusiu w wózek to się z Ciebie śmiał, daję przykład 🙂 ) to już zawsze wysocy bruneci będą dla Ciebie jacyś podejrzani, a w sumie to skurwielami. I już mamy filtr, nie trzeba do tego mieszać żadnej wiary.

    Dlatego właśnie Ci próbuję powiedzieć, czego wydaje mi się że nie rozumiesz i nie chcesz zrozumieć, że należy się przyjrzeć Twoim pragnieniom – czemu tak a nie inaczej? czyje to pragnienie, moje czy rodziców albo jeszcze kogoś innego? ale Ty wolisz rozkminiać to co ludzie pokazują światu, co jest straconym kompletnie czasem.

    Duchowość to dojście do tego kim jesteśmy, odkrycie w sobie Boskości. Szukanie partnera żeby brał ślub, podejmował zobowiązania i rozmnażanie się to cele biologiczne i społeczne, niestety – z duchowości wiele to wspólnego nie ma. Chyba że jesteś oświecona albo blisko, i chcesz świadomie się rozmnożyć, tylko że człowiek w takim stanie żyje w takiej błogości i wolności od swoich pragnień które mu inni zafundowali, że nie ma na to najmniejszej ochoty.

    Z punktu widzenia duchowości, KAŻDE działanie i myslenie o czymś na zewnątrz co ma Ci dać spełnienie, jest błędem bo celem jesteś Ty. Dziecko nie da żadnego spełnienia duchowego, jedynie biologiczne które jest złudne, i społeczne, że inni nie będą z Ciebie drwili że nie masz dzieci. No i wspaniałe chwile w młodości dziecka, które potem często mijają gdy dziecko zaczyna się buntować a w końcu wyfruwa z gniazda. Wtedy zostaje kobieta która nie umie o niczym innym myśleć jak o dziecku, i zaczyna nim manipulować albo walczyć z partnerami dziecka żeby mieć je dla siebie. Żałosne i obrzydliwe jak dla mnie, na pewno się ze mną zgodzisz, prawda?

  55. Gdybyś Robercie obserwował siebie, próbował zrozumieć swoją naturę, wtedy byś zrozumiał że nie istnieje MY ale istnieje tylko JA. MY może istnieć tylko wtedy jak masz w tym interes, np wtłoczone silne pragnienie posiadania rodziny. Wtedy będziesz na nią zasuwać, ale to nadal jesteś TY, mimo że inni ochy i achy robią jak to jesteś pozbawiony egoizmu.

    Ale skoro nie obserwujesz, pozostaje pieprzyć androny o zesłaniach ducha świętego i innych bajkach które powymyślali cwaniacy, którzy Cię złowili na nadpsutego robaka. Zesłanie ducha swiętego… widać że nie czujesz Boga, jego wielkości. Gdy to czujesz, z tych wszystkich świąt i rocznic możesz się tylko śmiać, żadna inna reakcja nie jest możliwa.

  56. Ależ Marku, jak już napisałam, dzieci mieć nie chcę, bo w żaden sposób nie nadaję się na matkę, a ślub jest mi niepotrzebny jako ‚dowód miłości’. Ale generalnie nie postrzegałabym tego tak czarno-biało. Nie każda kobieta świruje po wyfrunięciu pociech z gniazda, są takie, które cieszą się wtedy pełnią czasu dla siebie. Bardziej mówisz chyba o osobowościach toksycznych, których znów tak wiele nie ma, bo istnieją charaktery lepsze i gorsze.
    Ja owszem obserwuję swoje pragnienia – codziennie. Obserwacja rzeczywistości i postrzeganie jej jako nieszkodliwej abstrakcji, odrywanie się psychiczne od presji innych, wywołane właśnie obserwacją i dostrzeganiem gry pozorów, pozwala mi bardziej skupiać się na swoich potrzebach. Dbam o to, by obserwować to, jak się zachowuję, jak mówię, myślę, wyczuwam sztuczne niuanse i próbuję je poprawiać. To nie jest tak, że godzinami myślę o innych, a siebie zaniedbuję. Wiem, że dla samej siebie jestem najważniejsza. Jeśli ktoś zbyt intensywnie pochłania moje myśli, zjada moją energię, doprowadza do nawrotów schorzeń – wycofuję takie myśli z siebie, mniej lub bardziej udolnie, ale próbuję.
    Obserwację innych ludzi traktuję zwykle lekko, oglądam film, w którym grają inni aktorzy – a w międzyczasie wewnętrznie poszukuję samej siebie. A cóż, od miesięcy wdrażam w życie różne metody tu opisane na wzmacnianie samooceny, czytam uważnie artykuły, nadal uważam miłość wierną jako aspekt mojej ‚erotyczno-miłosnej’ cząstki jako formę ekspresji absolutnie naturalną dla tejże cząstki. Próbowałam inaczej – tego lekkiego, hedonistycznego sposobu bycia – przyniósł mi tylko rozczarowanie – „to wcale nie jest fajne, wracam do siebie”.
    Skoro jakieś wierzenia są potrzebne, Robert z wiarą w Ducha Świętego jest na równi z Twoją wiarą w reinkarnację.

  57. Robert, dodaj do masła jeszcze „vegetę”,ale niedużo, tak do smaku i wówczas ten czosnek jest dopiero ‚miodzio’ na chlebie. Zagryzaj potem nacią pietruszki, trochę ten czosnkowy zapach niweluje.
    A jakie jest Twoje drugie imię??

  58. No cóż, kwestia gustu, ja próbowałem także lekko pożyć, trochę Pań poznałem w zaciszu swojej kawalerki 🙂 ale to jednak nie to. Stały związek to też nie to. Najlepsza jest dla mnie samotność, no i od czasu do czasu jakaś rozrywka gdyż narząd nieużywany zanika, a na to sobie nie mogę pozwolić.

    Myślę że Robert nie jest ze mną na równi, chociażby dlatego że sam nie mając pieniędzy, zadziałał u niego mechanizm wyparcia i je przeklął jako złe. Ja ich nie mam, ale to dlatego że jestem nieudacznikiem finansowym (w innych sferach jakoś sobie radzę, w końcu moja strona co by nie mówić, jest dość znana) a umiem tylko pisać i póki nie zarabiam tym na życie. Natomiast jestem otwarty na to że z czasem skała którą latami drążę, wypuści z siebie soki i stanę się człowiekiem zamożnym. Robert sobie zamknął do tego drogę swoim mechanizmem obronnym, którego zaciekle broni odwołując się do terminologii jednej ze świętych książek, która dla mnie nic nie znaczy.

    Tak więc postrzeganie sfery duchowej poprzez swoje wyparcie się niektórych sfer życia, nie wzbudza mojego podziwu.

  59. Mniam 🙂 a gdybym zapłonął ognistą namiętnością, to jak byś się zachowała? 🙂

    No i jak byś przyjęła Mistrza, jak ubrana?

  60. Ta chłosta (foto z prawej strony) 😯 😆
    Dobrowolne lanie 🙄
    Nieprawdopodobne, że może dostarczać pozytywnych wrażeń 😯

  61. znowu piszę sam pod sobą
    widzę analogię z budową II linii metra
    tak pozamykali ulice że nawet jak metra nie wybudują tylko otworzą wszystko tak jak było to ludzie odczują poprawę z ich działań

  62. Przyznam ze stosuję BSM rzadziej niż bym tego chciał. Wypływa to z mojego lenistwa, chociaż bardziej przykre słowo przychodzi mi na myśl. Kontrolę lekarską mam na codzień 🙂 chrom zarłem, nic nie pomagało na słodycze. Wczoraj zaszalałem, o północy kiełbasa smażona na smalcu z cebulą :))))))))

  63. Spanking jest piękny dla obydwu stron. Kobieta, czyli strona bita, przeżywa niezwykłe doznania w czasie chłosty. Kobiety to naprawdę lubią, im mocniejsza osobowość, tym chętniej poddają się tego typu zabiegom. Nie ukrywam że w tego typu relacjach, jestem bezwzględny 🙂

  64. Uderzenie w tyłek jest cholernie bolesne, ale gdy kobieta jest podniecona, w transie, bodziec bólowy rozkwita tysiącem kolorów tęczy uniesienia. Na tym to polega, na trzeźwo nikt by tego nie wytrzymał.

  65. to już trąci obrazą, zeby moja osobe porownywac do ktoregos z me(n)dialnych mafiosów. edukacja seksualna jest potrzebna, ale nie nastawiona na hulaj dusza kazdy z kazdym, ale na przemyslany krok by ludzie biedni nie rozsiewali biedy za pomoca swoich narządów

  66. Czytam po raz pierwszy. Gratuluję stylu i pogladów. Jestem kobietą wiekową i sporo się już nauczyłam o sobie, nieco o świecie. Generalnie jestem za ideą dobrze pojętej miłości własnej. Efekt, o którym piszesz (emanacja, bycie sexi czy co tam) właśnie przeżywam i muszę przyznać, że jest to zabawne, jak wielu facetów znienacka mną się interesuje 😀 Jednak… Ci otyli nie mają u mnie szans. Podobają mi się faceci szczupli, normalnej budowy, ew. z lekkimi nadmiarami, ale otyli… to zbytek szczęścia.
    I tu powstaje pytanie: jak osoba kochająca siebie może dopuścić do nadwagi, która summa summarum zagraża jej życiu. Czy to nie jest rodzaj powolnego samobójstwa (piszesz, że otyłość skraca życie)?
    Mając takiego adwersarza jak Ty, ze spokojem pakuję ten przysłowiowy kij w mrowisko 😆
    Dzięki, że tu piszesz na pewno nie raz jeszcze zajrzę

  67. Dziewczyny dzielą się na dwie kategorie:

    1. Te, które się nam podobają

    2. i Te, którym my się nie podobamy.

    heh 😆

  68. Sorki Marek, że jestem bezczelny do tego stopnia, że podrywam Ci niunie na Twoim terenie, ale akurat jeśli chodzi o dupeczki to tu nie mam sentymentów heheh

  69. Nie ma litości Bracie Samcu, to samczy, męski świat kipiący testosteronem i konkurencją o samicę by przekazać geny 🙂

  70. Wiem, widzę, umiem czytać a nawet troszeczkę pisać podobno :)))) a co znaczy dokładnie wiekowa? masz wiek, 100 lat? 🙂

  71. mowia, ze ladna. jak w makijazu to zdarzylo sie ze i mowili piekna. tylko nie da sie ciagle byc umalowana, szczegolnie po przebudzeniu…boje sie, ze zobaczy te roznice i czar prysnie. a roznica naprawde jest spora, bo to nie jest jakis ogrom pryszczy ale duzo przebarwien i z makijazem wygladam naprawde niezle. ale bez…czerwone plamki jedna przy drugiej…

  72. Myślę że niektóre znamiona, plamki i inne mogą być ciekawym urozmaiceniem twarzy u kobiety. Niektóre najpiękniejsze kobiety mają odstające uszy, jakieś pieprzyki, coś z nosem, i to dodaje oryginalności. Głowa do góry! 🙂

  73. Wolałbyś,żebym była fanką tych skał bazaltowych? 😯 Lubię czosnek,ale jadam na surowo z reguły wieczorem, kiedy wiem,że już nigdzie nie wyjdę 😀

  74. Jestem nocnym Markiem…i co się stanie jak wejdę w nocy do Ciebie z czarną peleryną i płonącymi z żądzy oczyma? wyobraź sobie – stękanie, jęki, pojawia się mój adidas, potem wielki tłusty brzuch, i w końcu pojawia się sam Mistrz, dychający astmatycznie, cały czerwony i zlany potem. A Ty po czosnku…

  75. Zagłębianie się w niuanse światopoglądu Roberta mnie przerasta. Myślę, że i on znalazły argumenty, że jest ‚górą’. Nie mnie oceniać 🙂 Jak dla mnie biorąc sprawę na czysto, Twoje i jego wierzenia to zaburzenia widzenia podobnej natury i czy jeden lubi pieniądze, a drugi ich nienawidzi, to nie ma większego znaczenia, bo to tylko ekspresja jednego z aspektów, a nie fundament, na którym oparte jest poszukiwanie nadprzyrodzoności. Równie dobrze mógłby mieć taki wzorzec albo hormony kazałyby mu tak widzieć bogactwo. Jeżeli dobrze mu się żyje z nienawiścią do pieniędzy, to czy jest w tym gorszy istotnie?

  76. Kurwa!!! wreszcie się dowiedziałem dlaczego w żabce nie było dziś świeżego chleba. ( w ogóle żadnego nie było)

  77. Wezmę maskę gazową, będzie bez buziaków 🙂 a ja wczoraj nie wiem, jakoś do dupy się czułem, położyłem się o 21.45 i spałem do 10 z hakiem, kompletnie wyczerpany byłem. Chyba mam zaburzenia glukozowe 🙂 od rana miałem już nie jeść słodyczy, zacząć nowe życie, ale wiedziałem niestety gdzie leżą schowane wafelki Milki, w paczce jest 6 takich sporych talarków zawiniętych w pazłotka. Zjadłem je pod herbatkę i kompot czereśniowy, teraz zdycham z przejedzenia.

  78. Bez pocałunków się nie liczy!!
    W poniedziałek nie zaczyna się nowego życia przecież. Przestań żreć bez opamiętania, ciasteczka z tych pazłotek się odwija, nic dziwnego, że potem jęczysz z bólu 8)

  79. A ja się w tym czuję jak ryba w wodzie, gdyż zanim się wgryzam w kogoś, wgryzałem wiele lat w swoje ego. A te wszyscy mamy takie same. To taka sama plastelina, tylko każdy inaczej ją kształtuje.

    Jest gorszy, wyobraź sobie że w jakiejś świętej książce wyczytałaś że powietrze jest złe, zresztą na wschodzie niektórzy uważają że człowiek ma ograniczoną ilość oddechów – czy ma to wpływ na Twoje życie? ma, olbrzymi. Będziesz starała się mniej oddychać żeby ograniczyć kontakt do minimum, zrezygnujesz ze sportu, emocji – gdyż te zwiększają żądzę na powietrze.

    Tak samo jest z nienawiścią do pieniędzy, to tak jakbyś nienawidziła swojej krwi, powietrza, zachodów słońca. Pieniądz jest odpowiednikiem i zamiennikiem towarów dóbr i usług, a tym właśnie jest picie, jedzenie, powietrze na razie nie ale nie wiadomo co Cudmeni z PO jeszcze wymyślą. Nienawiść do ludzi bogatych jest chorobą, urojeniem, nie ma nic wspólnego z faktami. Znam ludzi bogatych i biednych, i to czy ktoś jest kanalią nie ma wpływu żadnego na stan konta.

  80. E tam, będzie jak w agencji towarzyskiej 🙂 ha ha dobre, odwinąłem, nie jestem aż takim desperatem 🙂 ale spróbuj, są smaczne. Zaraz jadę na pocztę wysłać książkę, i od razu do sklepu z paczką cukierków mamba, skoro od jutra mam zacząć nowe życie to jakoś wejdę w nie z hukiem, z jajcem a nie jak byle kto.

    Wczoraj byłem na kac vegas, no nawet trochę śmieszna była, ale końcowe zdjęcia były zakurwiste 🙂 można w sumie pójść jak ma się wolny czas.

  81. Idź na „Melancholię” Larsa von Triera.

    Słodycze jadam rzadko i zazwyczaj to, co sama upiekę.

    No wiesz, jaka agencja?? Mnie się kocha na zabój, duszę mam na tyle piękną, że nawet minuta beze mnie wydaje się stracona 😆 😆 😆 Sorry, poniosło mnie, czasami mylę światy 😆 😆 😆

  82. Podobno niezły, ale są też opinie skrajnie negatywne z tego co widziałem, to dobrze, film wzbudza jakieś emocje z tego wynika.

    A załóżmy że miałbym do Ciebie wpaść, co byś upiekła Mistrzowi?

  83. Ciasto drożdżowe z pyszną kruszonką, taką chrupiącą, cieplutkie, prosto z pieca, je się na poczekaniu, prosto z blachy 🙂 Aż mnie zassało 😀
    Nie miałbyś lekko, nie mówiłabym Mistrzu do Ciebie 😆

  84. Lubię kobiety w dżinsach obcisłych, o ile mają zgrabną rzyć naturlich. Sukienki też mogą być, w sumie zgrabne dziewczyny lubię we wszystkim 🙂 uciekłąbyś? przecież ja nie gryzę (na początku) 🙂

  85. [quote=Mistrz]Boli mnie głowa, piecze pierś, czyżby coś mnie podstępnie zaatakowało od środka?[/quote]Mistrzu jeżeli stosujesz BSM, to są objawy pozbywania się choroby. Pamiętasz objawy innych ?
    Były podobne.
    Proszę współpracuj z ozdrowieniem, nie zamartwiaj się, tylko obserwuj. Gdyby symptomy były zbyt mocno dokuczliwe, wtedy konsultacja lekarska, ale jeżeli łagodne to wysyłaj myśl wzmacniającą, aż do efektów.
    Czyżbym źle odczytała ❓ Mistrz w obliczu niekontrolowanego tycia nadużywa słodyczy ❓ ❓ Litości dla biednych komórek 👿
    [url]http://mamzdrowie.pl/chrom/[/url]
    [quote]Chrom w połączeniu z właściwą dietą i aktywnością fizyczną ułatwia pozbycie się nadwagi. Przyspiesza spalanie tłuszczów, jak również reguluje poziom cukru we krwi (może ograniczyć chęć na słodycze)Kiedy odczuwamy bóle głowy, drażliwość, lęki, zmęczenie, wzrost poziomu cukru i cholesterolu, to może to być sygnałem niedoboru tego pierwiastka. .[/quote]
    Mistrzu dostarczaj organizmowi wszystkich pierwiastków, a nie „jednego” zbyt dużo, nie przesadzaj. Zawsze nas prowadzisz radząc umiar.
    Pamiętam, nasz organizm, to jedna wielka przetwórnia i należy dostarczać wszystkie elementy. Jeżeli czegoś jest za dużo, niszczy pozostałe (poprzez zbyt duży pobór, dla wyrównania stanu ), w konsekwencji brakuje na inne cele, przez co chorujemy.
    😈

  86. nie tylko, rowniez niewolnicy na umowe zlecenie lub dzieło, ktore sa teraz standardem wraz z orzeczeniem niepelnosprawnosci by obejsc podatki i wieksze prawa pracownika, wszystko wyżyłowane na maksa, etat to luksus

  87. Mistrzu,Mistrzu! Rozsmieszasz mnie przeogromnie,udzielasz bardzo cennych informacji, bije od Ciebie energia sukcesu( ja widzę), którą juz kilka dni się karmię( ..nie zabieram niczego na siłę) 🙂 Ty też jesteś Boski :*
    zaraz po mnie.Mistrzu:*

  88. Hahaha to mnie teraz rozwaliłeś :)))) ten koleś jest niesamowity, ale klient, masakra 🙂 no nie daj spokój, wyjść na dwór po czosnku to bym sie chyba ze wstydu spalił 🙂

    Teraz byłem głodny strasznie, więc zjadłem kabanosa z cebulą i pomidorem, a po posiłku się okazało że mam kupić chleb pomidory i wino na grilla dzisiaj, więc wzięłem trzy gumy do buzi w auto i jakos mrucząc, nie otwierając buzi, zrobiłem zakupy. Ale po czosnku? beknięcie po przetrawionym czosnku jest w stanie mnie znokautować 🙂

Dodaj komentarz

Top