Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Dlaczego ludzie piszą listy do Charlesa Mansona?

Dlaczego ludzie piszą listy do Charlesa Mansona?

 

 

Większość ludzi dusi się w życiu, gorączkowo próbuje złapać oddech. Ludzie dali władzę nad swoimi emocjami innym ludziom, a inni bardziej czy mniej świadomie to wykorzystują. Wystarczy czyjś komplement byś czuł się dobrze, i czyjaś krytyka byś czuł się bardzo źle. Twoja głowa, Twoje emocje, ale oskarżasz za to innych. Jakim cudem ktoś może mieć możliwość kontroli Twoich myśli? Jak to możliwe że Twoje myśli i emocje, układają się dokładnie po woli napastnika? to są Twoje myśli, jak więc czyjeś słowo może Cię skrzywdzić? skąd pochodzi władza drugiego człowieka nad Tobą? spójrz na niego uważnie, sam nie ma kontroli nad swoim życiem, natomiast ma je nad Twoim. Czy nie jest to co najmniej zastanawiajace?

Z jednej strony wielu ludzi nienawidzi innych, gdyż Ci mają nad nimi emocjonalną władzę, z drugiej nie mogą się zemścić i zrobić krzywdy za realne czy wyimaginowane krzywdy, gdyż boją się więzienia, zemsty, wyrzutów sumienia. Pozostaje tylko nosić w sobie nienawiść, gdyż ktoś słowem sprawił że źle się czujesz. Czy to nie jest szalone?

Morderca zabijający bez skrupułów, staje się więc idolem, guru – oto facet który przeszedł w glorii i chwale ponad nimi, wzniósł się ponad ludzkie lęki i pokazał swoim wrogom kto tu będzie górą. Zarzynał. Listy do Pana Mansona, są więc wyrazem podziwu dla człowieka, który zrobił to na co oni mieliby ochotę, ale się boją. Oni też by chcieli zarżnąć Panią Stasię z księgowości, za jej komentarz o nowej sukience, po którym wiele nocy łzy tryskały z urażonych i oburzonych oczu kobiecych. Taki Manson… poderżnął by jej gardło, a potem wziął gwałtownie naszą sprawiedliwą i szlachetną, wziąłby ją siłą, tak by nie czuła się łatwą i puszczalską, więc bez wyrzutów sumienia mogłaby przeżywac rozkosz dawaną przez cuchnącego potem i kałem mordercę. Tymczasem sny mijają, i trzeba iść do pracy, udawać kamienną twarz przy Pani Stasi, nie dać jej satysfakcji – i znosić swoje własne emocje i myśli o upokorzeniu, urazie, nienawiści i gniewie. Tymczasem Pani Stasia z niczego nie zdaje sobie sprawy, żyje sobie na luzie. Kto więc Cię gnoi?Pani Stasia czy Twoje własne myśli?

Podziw dla mordercy… Tylko że nasi bojący mogą chodzić po ulicy, są wolni (wolni zewnętrznie, wewnętrznie są zniewoleni) a Pan wolny i niezależny siedzi w celi całe życie, wąchając gazy jelitowe murzynów których uważał za sługi białych. Pan Manson to prostak i burak, który miał moc wpływania na innych. Ludzie podziwiają tę moc, ale bez niej mielibyśmy człowieka który w każdym możliwym sensie był nikim. Moc ta bardzo odpowiada teorii krokodyla, którą opisuje Andrzej (warto poczytać). Podziwiasz śmiecia, który nienawidził ludzi, gdyż oddał im władzę nad swoimi myślami i emocjami. To ma być moc? siła? to był głupiec, zakompleksiony, przerażony, reagujący kompulsywnie przemocą na swoje lęki. Jeden reaguje ucieczką, inny atakiem szału. Gdzie tu mądrość? to zwykły głupek, zresztą nudny jak flaki z olejem. Daj taką moc wpływu szambonurkowi, a będziesz miec kolejną ikonę popkultury. Nikt z wysoką samooceną nie będzie się fascynował taką emanacją, ona kusi słabych i tych, którzy nie chcą brać odpowiedzialności za swoje życie. Dają ją więc temu, kto chętnie tę odpowiedzialność wykorzysta.

Podziwiasz Mansona, ponieważ wierzysz że on załatwiłby Twoje sprawy, czyli zabił bądź okaleczył tych, którzy budzą w Tobie poczucie niższości, przykrości, złości i bezradności. Ale nawet jakby tak uczynił, nie załatwiłby problemu, bo ten tkwi w Twojej niewiedzy, w Twojej ignorancji. Zabijesz jednych, a za chwilę pojawi się stu następnych, którzy Cię zdenerwują. Wszystkich nie zabił nawet Stalin czy Hitler – Tobie też się nie uda.

Są ludzie którzy mają taką samoocenę, tak siebie kochają i biorą odpowiedzialność za swoje myśli we własnej głowie, że mimo brzydkich sytuacji nie przeżywają tego. I nie muszą zabijać kogoś kto budzi w nich negatywne odczucia, w konsekwencji nie idą też do więzienia i są nieznani. Ale nawet gdybyś ich znał, byliby dla Ciebie nudni i „jacyś dziwni”. A może nawet – nienormalni.

 

 

13 thoughts on “Dlaczego ludzie piszą listy do Charlesa Mansona?

  1. Stara pozycja, z lat 70-tych chyba, m.in. o mordzie w willi Polańskiego i o ludziach, którzy tam byli. Chyba z 10 lat temu czytałam,ale wbija się w pamięć. W każdym razie warto przeczytać 🙂

  2. Poniżej zamieszczam moja korespondencję z Mistrzem i na jego prosbe zamieszczam ja pod najnowowszym artem z prośbą abym Mistrz rozwinął temat:

    „Pisz zawsze w najnowszym arcie, jesli masz ochote. No jasne, mozesz byc wierzący albo chrześcijanin czyli ze wyznajesz naukę Jezusa o miłosci i wybaczaniu, ale tu sie moga przypieprzyc dociekliwi że Jezuz nakazywal czcic kosciol itd, ja nie wierze ze on cos takiego mowil, ale musialbys wejsc w dyskusje i po co nerwy, nie? wiec lepiej mowic ze wierzący 🙂 i brac zycie po swojemu a nie wg tego jak inni je pokazuja.”

    „Hmm w takim razie masz racje jesli tak mówi definicja katolika to chciał nie chciał się nie łapie. Czyli pozostaje mi okreslenie sie tak ja powiedziałes jako wierzący albo chrześcijanin chyba tak juz bedzie lepiej.
    Szczerze mówiąc to nawet sie moze to dziwnie zabrzmi ze nie jestem katolikiem bo to pozwala mi doswiadczać życia po swojemu a nie niczym owieczka stosując sie do nakazów i zakazów. Swoją droga nie da sie po przez nakazy i zakazy doswidczac i poznawac życia to sie tak jakby wyklucza.
    Hmm to daj mi linka gdziem pod jakim artykułem mam to napisac bo nie chce Ci robić bałaganu na stronie. Co prawda nie obiecuje ze zrobie to od reki wyjezdzam i dostep do kompa bede miał utrudniony ale zapewne w weekend cos skrobne bo jestem ciekaw jak to zrozwiniesz co napisałem.
    Pozdr i miłego weekendu ”

    Dnia 12-08-2011 o godz. 14:33 mareczek_28@poczta.onet.pl napisał(a):
    > Z tego co przeczytalem, dziewczyna miala jednak rację, nie napisales mi
    > zeona Cie skreslila tylko ze zauwazyla niezgodnosc, no bo jak mozna byc
    > katolikiem niepraktykującym, skoro bycie katolikiem, z samej definicji
    > zaklada zycie jak katolicyzm nakłada, czyli msze, wiara w swietych i
    > nieomylnosc papieza itd. W tym miała rację, sam przyznasz. Dlatego z
    > tego co piszesz po prostu nie jestes katolikiem, tylko wierzącym.
    >
    > Nie rozwine bo wolalbym w komentarzu na stronie, żebys do mnie napisal,
    > wtedy inni przeczytaja co pisze, jestes u mnie anonimowy całkiem
    >
    > Pzdro.
    >
    > W dniu 2011-08-12 14:27:48
    > napisał:
    > > Masz racje z wiarą w Boga, praktykuje to na swój sposób ale po prostu
    > laska mnie zdziwiła no bo jej argumentacja jest nie bój my się słowa
    > idiotyczna, skreśla wartosciowego mezczyzne tylko dla tego że nie
    > chodzi do kościoła. Równie dobrze mógłbym powiedzieć przyjacielowi
    > że nie chce go znać bo nie wiem nie lubi jakiejs okreslonej marki aut,
    > słowa przyjaciel uzywam tu z pełną swiadomością bo znam sie z nim
    > nie od dziś i wyciagalismy z naprawde momentami nie ciekawego gówna i
    > jest on w sumie
    > > jedyną znana mi osoba o którym powiem ze jest moim przyjacielem,
    > ludzie zbyt lekko moim zdaniem używają słowa przyjaciel. Po prostu
    > przyznaje się że nie ogarniam takiego toku rozumowania jaki ona
    > prezentuje bo jest „dziwny”.
    > >
    > > Babunią sie nie przejąłem i nigdy nie zamierzałem. Przytoczyłem
    > jako przykład. Takich jak ona to przewineło mi sie sporo. Wiesz byłem
    > juz terrorysta molestującym lokatora, złodziejem, członkiem kliki i
    > Bóg wie raczy wiedzieć czym jeszcze. Jedynym z ciekawszych była
    > babcia którą mąz zostawił a jej mąż był prawą reką
    > jaruzelskiego i ona mi jeszcze pokaże. Czekam do tej pory na to jej
    > „pokazanie”. Ledwie momentami sie hamuje żeby nie zaczac sie smiac przy
    > ludziach. A po robocie rowerek, ksiązka,
    > > kocyk i do lasu sie gdzies rozłożyć i delektowac sie pieknem przyrody.
    > >
    > > Teraz chce wiedzieć czy dobrze Cie zrozumiałem czyli to ze:
    > > -wiem ze jestem wartosciowym mezczyzna
    > > -doceniam piekno wielu rzeczy ktore Bóg stworzył
    > > -nie mam nic przeciwko kwestii antykoncepcji i seksu
    > przedmałżeńskiego (swoja drogą moge powiedziec z całą
    > odpowiedzialnoscia ze sprawianie sobie okazywanie sobie uczucia przez
    > kobietę i mezczyzne którzy czują cos do siebie przez miłość
    > fizyczą jest po prostu…piekne, co prawda moja była zaczeła odwalac
    > „akcje” i mimo ze bolało skonczyłem znajomosc),
    > > -to że nie słucham jak owieczka tego co mówi Kościół
    > > i wiele innych rzeczy sprawia że według katolików nie jestem
    > katolikiem ?
    > > Wiesz jesli tak to ja sie spokojnie obejde bez bycia katolikiem po
    > prostu wydawało mi sie ze bycie katolikiem i chrzescijaninem to jedno i
    > to samo.
    > > Swoją drogą czym się różni sie różni bycie katolikiem od bycia
    > chrzescijaninem ?
    > > Albo dlaczego świadomość tego ze jestesmy wartosciowi uważana jest
    > za przejaw szatana ? Rozwiniesz temat ?
    > >
    > >
    > > Dnia 12-08-2011 o godz. 13:32 mareczek_28@poczta.onet.pl napisał(a):
    > > > Elo,
    > > >
    > > > Pannie wytłumacz że wierzysz w Boga, ale nie masz pewności co do tego
    > > > czy faktycznie kościół go reprezentuje, że masz inną wizję Boga
    > > > niż księża, i masz do tego prawo ponieważ nikt tego Boga tak
    > > > naprawdę nie widział, więc może nie mówią prawdy o nim księża?
    > > > nie ma jak sprawdzić. Praktykujesz jak najbardziej, modlisz się,
    > > > starasz żyć godnie i uczciwie, to jest jak najbardziej praktyka,
    > > > natomiast nie praktykujesz jak kościelni, buddyści, jehowy, żydzi,
    > > > zaratustrianie itd itp.
    > > >
    > > >
    > > > Co do babuni, to takich jest wiele. Jej przekleństwo nie ma żadnej
    > > > mocy, o ile nie uwierzysz że tępa jak but staruszka ma moc sprawić
    > > > żeby Bóg Ci przywalił 🙂 nie ma takiej mocy i mieć nie może.
    > > >
    > > >
    > > > Laska ma trochę racji, rozwijając się duchowo nie możesz być
    > > > katolikiem, albo to albo tamto. Nie da się pogodzić afirmacji itd z
    > > > katolizycmem bo ten uważa to za przejaw szatana, łącznie z
    > > > akupunkturą i masą innych fajnych rzeczy.
    > > >
    > > > Pozdrówki
    > > >
    > > >
    > > >
    > > >
    > > >
    > > >
    > > >
    > > >
    > > > W dniu 2011-08-12 10:56:50 napisał:
    > > > > To jest zapytanie z http://www.test.mareck77.ayz.pl/ od:
    > > > >
    > > > >
    > > > > Hejka
    > > > >
    > > > > Kiedyś już do Ciebie pisałem dużo nie składnie sam wieli rzeczy nie
    > > > wiedziałem i nie rozumiałem na temat siebie, ale zdolność logicznego
    > > > –w miarę myślenia – i wyciągania wniosków pozwoliły mi
    > > > zastanowić się nad sobą i nie pisze do Ciebie już ten sam Dann_g co
    > > > kiedyś.
    > > > >
    > > > > Co mnie skłoniło do napisania ?
    > > > > Otóż różnych względów na które w tej chwili nie mam wpływu
    > > > dziewczyny mogę poznawać w tej chwili przez internet co też czynie
    > > > ale idąc do meritum wczoraj doszło do czegoś czego przyznaje się nie
    > > > ogarniam.
    > > > > Wymieniamy się wiadomościami wszystko fajnie i super już praktycznie
    > > > temat spotkania nagrany, a przyznaje się dziewczyna naprawdę mi się
    > > > spodobała, jawiła się naprawdę jako w miarę ogarnięta,
    > > > inteligentna, miała niezłą figurę i byłą zaokrąglona gdzie
    > > > trzeba, tematy do rozmowy były aż zeszło na wiarę. Musisz wiedzieć
    > > > że jesli idzie o kobiety to jestem dość „wybredny”, gdyż nie
    > > > interesuje mnie spotkanie się z ładnym pustym opakowaniem. Niestety
    > > > pustych opakowań jest za dużo.
    > > > >
    > > > > Generalnie mój stosunek do wiary można określić popularnym
    > > > stwierdzeniem wierzący niepraktykujący o czym tez ja poinformowałem
    > > > nie przeczuwając co będzie dalej. Ona mi wyskakuje z pytaniem, co to
    > > > znaczy wierzący niepraktykujący bo dla niej to albo jest ktoś
    > > > katolikiem bo wierzy i chodzi do kościoła, przyjmuje komunie, spowiada
    > > > się albo nie jest katolikiem i nie robi tego wszystkiego. I tu mnie
    > > > przyznaje panna zadziwiła, nie zaskoczyła albo zadziwiła, ze względu
    > > > na moją prace i ilość głupoty ludzkiej z którą mam do czynienia
    > > > praktycznie bardzo bardzo mało jest mnie w stanie zaskoczyć.
    > > > > Już tłumacze czemu. Oczywiście pomijając fakt, że jej druga opcja
    > > > czyli nie wierzy i nie chodzi równie dobrze może być określona
    > > > mianem apostaty albo ateisty ale do rzeczy.
    > > > > Nie jestem fanem instytucji Kościoła m.in. ze względów o których
    > > > piszesz na blogu, a także nie zgadzam się z częścią rzeczy które
    > > > Kościół głosi, które są momentami mocno sprzeczne same ze sobą, a
    > > > także z uwagi na to, że posiadłem zdolność krytycznego myślenia i
    > > > pewne rzeczy są dla mnie nie logiczne i nie do zaakceptowania, dlatego
    > > > tez prędzej mi kaktus na głowie wyrośnie niż np. zagłosuje na PO.
    > > > >
    > > > > Myślałem nad swoją wiara z różnych względów i wydarzeń z mojego
    > > > życia o których nie będę teraz mówił i powiem Ci ze dla mnie Bóg
    > > > nie jest Panem a bardziej „przyjacielem” którego można czasem
    > > > skrytykować jak zasłuży.
    > > > > Staram się żyć mając na uwadze przykazania i pismo święte ale nie
    > > > podążając za nimi bez krytycznie jak owca, bo w sumie równie dobrze
    > > > Biblie mogła pisać banda nawalonych pijaków którzy doznali
    > > > „oświecenia” może przesadzam ale mam nadzieje że rozumiesz
    > o co
    > > > mi chodzi ?
    > > > > Dla mnie Bóg dał nam dary takie jak wolna wole, przyrodę, piękno
    > > > sztuki która tworzymy, piękno kobiecego ciała które wielbimy i wiele
    > > > innych. Bóg moim zdaniem chce abyśmy zrozumieli „przesłanie”
    > > > swoista „ideę” która płynie ze Świata, z Pisma Świętego,
    > > > przykazań. On chciałby abyśmy byli po prostu dobrzy, kochali się,
    > > > cieszyli się z tego co nam dał. A nie żebyśmy się umartwiali, byli
    > > > nieszczęśliwi bo np. nie poszliśmy na msze czy dlatego ze nie
    > > > poszliśmy do spowiedzi, bo nie to jest najważniejsze.
    > > > > Wydaje mi się że Bogu bardziej chodzi o to abyśmy rozumieli to co
    > > > próbuje nam przekazać, starali się żyć najlepiej jak umiemy, a
    > > > jeśli już zdarzy nam się zrobić cos złego to wydaje mi się ze w
    > > > tym wszystkim chodzi o to abyśmy czuli szczery żal za to co
    > > > zrobiliśmy i starali się to naprawić i nie byli hipokrytami w naszej
    > > > wierze.
    > > > >
    > > > > A teraz drobny przykład w/w hipokryzji.
    > > > > W mojej pracy mam kontakt z ludźmi a pracuje w dziale technicznym
    > > > zarządu jednej z warszawskich spółdzielni mieszkaniowych. Podlega pod
    > > > nas kilka osiedli a na każdym osiedlu jest administracja sprawa dotyczy
    > > > jednej z nich. Zgłosiła się do nas Pani starsza kobieta jak było
    > > > widać z rozmowy „ultra” katoliczka która co chwila
    > zaklinała się
    > > > ze ona mówi prawdę, jest gotowa nam przysiąc to w kościele itd.
    > > > Rzecz poszła o to że ktoś jej zamontował „daszek” nad oknem
    > > > który w istocie był kawałkiem blachy a administracja miała jej
    > > > oddać za to pieniądze ( ten daszek to jedynie miał wspólna nazwę z
    > > > daszkiem). Wybrałem się do administracji żeby zobaczyć o co chodzi.
    > > > W administracji kierownictwo nic nie wie o tym ze ma za cos zwracać ale
    > > > chcąc jakoś pomoc kobiecinie poszliśmy tam z pracownikiem adm aby
    > > > zobaczyć co da się zrobić bo Pani twierdziła ze ja zalewa i musi
    > > > miec daszek nad oknem. Na miejscu jak weszliśmy do mieszkania to prawie
    > > > jak
    > > > > kościół i prl w jednym ale do rzeczy babcie oszukano a całe jej
    > > > „zalewanie” sprowadza się do tego ze przez zimę ani razu nie
    > > > otworzyła ani rozszczelniła szczelnych okien z PCV i tym samym
    > > > skraplała jej się para wodna. Usiłowaliśmy to jej wytłumaczyć ale
    > > > nic nie dało no to powiedziałem ze pomyślimy nad tym i przedstawiłem
    > > > temat swojemu szefowi. Odpowiedz na roszczenia Pani oczywiście odmowna
    > > > wiec przygotowałem pismo. Jak przyszła odebrać pismo to się
    > > > zaczęło. Generalnie wyszło na to, że chrześcijanka zaczęła nas
    > > > przeklinać, stwierdziła że Bóg nas ukarze ze jej nie pomogliśmy,
    > > > przeklęła nas i życzyła jak najgorzej. Normalnie same miłe
    > > > chrzecijańskie życzenia a tak na dobra sprawę co ja jej zrobiłem że
    > > > wybuchła do mnie taką nienawiścią zasłaniając się Bogiem ?
    > > > > Czy też może przykładem mogą być babcie które śpiewają i
    > > > okazują swoja bogobojność w kościele a jak już wyjada to obrobią
    > > > dupę wszystkim wokół, czy tez w autobusie zmuszą do ustąpienia
    > > > miejsca dzieciaka którego tornister wazy tyle co wiadro farby a on
    > > > ledwie stoi a robią to w imię tego bo one są starsze i zasługują
    > > > na szacunek. Na szacunek trzeba sobie zasłużyć a szanować to trzeba
    > > > najpierw siebie bo inaczej nikt Cię nie będzie szanował.
    > > > > Wydaje mi się ze Bogu nie chodzi o takich katolików jak powyżej.
    > > > >
    > > > > Wyjaśniłem już moje podejście do tematu i ciekawi mnie Twoje zdanie
    > > > na temat tej dziewczyny opisanej na początku w świetle moich wynurzeń
    > > > i Twoich doświadczeń. Bo jak dla mnie takie dyskwalifikowanie kogoś
    > > > tylko dlatego, że nie uczęszcza do Kościoła bo nie czuje takiej
    > > > potrzeby jest dziwne. Ja czuje się mimo wszystko chrześcijaninem i
    > > > katolikiem i staram się żyć tak abym jak rano wstanę i spojrzę na
    > > > siebie w lustrze nie czuł wstrętu do swojej osoby.
    > > > > Oczywiście jak nic nie wyjdzie ze spotkania z nią to świat się nie
    > > > zawali mimo ze będzie mi trochę szkoda bo ja wiem ze jestem
    > > > wartościowym normalnym mężczyzną i jeśli nie spotkam się z
    > > > tą…to spotkam się z inną ;-P

  3. A oto inna kreatura – niejaki „profesor” bartoszewski.
    Warto przeczytać ❗ Polecam ❗

    [url]http://aktynologia.nowyekran.pl/post/23990,bartoszewski-czy-nagrody-to-dochody[/url]

  4. Czyli chodzi Ci o odpowiedź na:

    [quote]Teraz chce wiedzieć czy dobrze Cie zrozumiałem czyli to ze:
    > > > > > -wiem ze jestem wartosciowym mezczyzna
    > > > > > -doceniam piekno wielu rzeczy ktore Bóg stworzył
    > > > > > -nie mam nic przeciwko kwestii antykoncepcji i seksu
    > > > > przedmałżeńskiego (swoja drogą moge powiedziec z całą
    > > > > odpowiedzialnoscia ze sprawianie sobie okazywanie sobie uczucia przez
    > > > > kobietę i mezczyzne którzy czują cos do siebie przez miłość
    > > > > fizyczą jest po prostu…piekne, co prawda moja była zaczeła odwalac
    > > > > „akcje” i mimo ze bolało skonczyłem znajomosc),
    > > > > > -to że nie słucham jak owieczka tego co mówi Kościół
    > > > > > i wiele innych rzeczy sprawia że według katolików nie jestem
    > > > > katolikiem ?
    > > > > > Wiesz jesli tak to ja sie spokojnie obejde bez bycia katolikiem po
    > > > > prostu wydawało mi sie ze bycie katolikiem i chrzescijaninem to jedno i
    > > > > to samo.
    > > > > > Swoją drogą czym się różni sie różni bycie katolikiem od bycia
    > > > > chrzescijaninem ?
    > > > > > Albo dlaczego świadomość tego ze jestesmy wartosciowi uważana jest
    > > > > za przejaw szatana ? Rozwiniesz temat ?[/quote]

    Czym się różni? każdy odłam chrześcijaństwa daje do wierzenia różne treści, sporo tego jest, i oczywiście do nieba idą tylko Ci co wierzą w treści które głosi ich jakiś tam papież czy głowa kościoła.

    Uważajac to co napisałeś, nie jesteś katolikiem dlatego że oni wierzą w co innego.

    Katolicy tłumaczą to tak – punktem centralnym życia jest Bóg, a objawami wiary w niego skromność itd. Jesli się kochasz co zaleca rozwój duchowy, nie jesteś już skromny, jesteś po prostu normalny, jeśli coś robisz dobrze to uważasz ze jesteś dobry, a jeśli źle – do dupy. Udawanie że jest się gorszym niż w rzeczywistości to jakaś szopka, co to obchodzi stwórcę czasu, wszechświata? 🙂

    Kochając siebie, stawiasz siebie na pierwszym miejscu – to jest uznawane za Szatana, za wyparcie się Boga. Dla mnie to piramidalna bzdura, ponieważ jestem tylko ja i na siebie mam wpływ, i najpierw chcę poznać siebie a nie jakieś bajki religijne. Najpierw ja, potem Bóg. Wierzący chcą żebyś czcił jakiś obraz Boskości a siebie pominął. Tylko jak można pominąć siebie skoro to wszystko co mamy? Bóg którego doswiadcza katolik jest w jego mózgu, nie na zewnątrz.

Pozostaw odpowiedź Mistrz Anuluj pisanie odpowiedzi

Top