Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Krótkie opowiadanka

Krótkie opowiadanka

 

 

Dziś byłem na badaniach krwi, oraz zrobiłem rtg zatok. Każda zima to mocny ból przy oddychaniu, w lato mija. We krwi sprawdzone będzie także stan tarczycy, i wyjdzie czy jestem po prostu leniwym żarłokiem (oj tam, oj tam) a może moje seksowne ciało wolniej wszystko spala. Prawda wyzwala, aczkolwiek mam cichą nadzieję że wyjdzie lekka niedoczynność tarczycy. Jesli wyjdzie że jest zdrowa, oznaczać to będzie wyrzeczenia dietetyczne, a tego „nie zniese”. Jeśli kiepska tarczyca, odetchnę z ulgą, pogryzając smakołyki. Siła wyższa, cóż ja, nędzny śmiertelnik mogę z hormonami?

Całą noc spałem pulsacyjnie, stres przed ukłuciem igłą. Dodatkowo coś cicho szeleściło, a moja wyobraźnia rysowała mi polujące na mnie, wygłodzone ludzkiego mięsa moce nadprzyrodzone, więc bałem się wystawić stopę. Niby śmieszne, ale ja się naprawdę boję wystawić stopę spod kołdry w nocy. W dzień mnie to śmieszy i zaskakuje, niemniej w nocy, sytuacja się zupełnie odwraca, nie jest mi do śmiechu. Niby wystawię stopę, ambicjonalnie podjudzony przez ironiczny głos pytający „pękasz?”, ale się denerwuję, stresuję, nie ma mowy o zaśnięciu ze stopą na zewnątrz. A jak coś złapie? sam się nerwowo śmieję, jak może mnie coś złapać w zamkniętym domu? no ok, ale jak mimo wszystko złapie? histerycznie dopytuje piskliwy, zalękniony głosik. Jak złapie to wierzgniesz nogą jak koń, gwałtownie odtrącając zdumionego Szatana ze złamaną szczęką. Ot i rozwiązanie problemu.

„Szatan molestuje bezrobotnego z Pragi”. Do tego moje zdjęcie z brzuszyskiem, piwkiem. Wspaniała okładka Faktu. Poniżej podpis – Marek K. bezrobotny z Pragi, bez prawa do zasiłku, co noc jest łapany za stopy przez Szatana. „Szatan wącha stopy bezrobotnego z Pragi”, a może nawet „Szatan co noc nawiedza bezrobotnego Marka K. z Pragi, i obgryza mu paznokcie u stóp”. Miałbym więcej fanów niż mam teraz jako pisarz, znacznie więcej.

Jestem zadzwiony, ba! wręcz zaskoczony. Dziś widziałem małe dziecko, ważące z 60 kg, które powinno ważyć max 20kg. Matka (oczywiście puszysta, słusznych rozmiarów, czyli dupa jak lotniskowiec) pękajaca z dumy, że ma niewychudzone i „zdrowe” dziecko. Faktycznie, dzieciak miał twarz jak Dżyngis Chan, paluszki jak pulpeciki, z trudem się poruszał. Okaz zdrowia. Ciekawe jak dzieciak miał na imię, jak znam życie, matka nie mogła mu dać inaczej niż Brajan, Dżejson, albo jeśli to coś było dziewczynką, pewnie Dżesika albo Roksana. I potem będziemy mieli popychadło szkolne, „zdrowego” 180kg Dżejsona w gimnazjum, który będzie kozłem ofiarnym kolegów w szkole, i popychadłem na które będzie się nakładać kosz na śmieci dla rozrywki. Przepraszam, ale miałem ochotę natrzaskać tej Pani po twarzy. I takie tępaki chca równouprawnienia? do garów i na rolę, a nie do wielkiego świata. A Dżejsonowi zmienić imię na normalne i ładne, np Marek, i dać normalnym ludziom do wychowania, którzy będą go traktowali jak człowieka, a nie tuczną świnię.

 

Cały czas sie zastanawiam nad pisaniem krótkich opowiadań. Nie umiem tego robić, ale mnie ciągnie. Krótkie historie z morałem, nauką duchową. I chciałbym, i boję się, jak nieśmiała mężatka na pierwszym spotkaniu z kochankiem którego poznała w internecie.  Jaki sens za to się brać, skoro jestem całkiem dobry w pisaniu „motywacyjnym”? czemu mam opuszczać swoją niszę rynkową? Ostatnio mnie naszło na polityczną, historiozoficzną fikcję. Spójrzcie sami, napisałem to na cito, więc proszę nie opluwać monitora:

—————————————————————————————————

Najdroższa memu sercu Ingrid,

Ze łzami w oczach (gdy nikt nie widzi) wspominam te cudowne chwile, gdy wtuleni w siebie słuchaliśmy wzajemnego bicia swych serc. Tęsknię za Tobą i naszym ukochanym, blondwłosym Heinrichem, moje serce bezgłośnie krzyczy w każdej chwili. Tak bardzo pragnę być z wami! o niczym innym jak szczęściu naszej ukochanej ojczyzny i naszej rodziny – nie marzę. W moim portfelu są tylko cztery zdjęcia. Naszego ukochanego Fuhrera, małego Heinricha (na cześć geniusza strategii i wielkiego wizjonera Heinricha Himmlera) oraz Twoje, przepiękne i opromieniające mnie radosną rozkoszą w wielu pięknych, a także pełnych smutku chwilach. Czwarte to motywacyjne zdjęcie, jak żeśmy wieszali z chłopakami polaczków, prześmiesznie majtali nogami i wybałuszali oczy. Strasznie mnie to śmieszy i odpręża. Na szczęście jest tu wiele tego robactwa, więc codziennie oddawaliśmy się naszej ulubionej rozrywce, czasem dla żartów, dusiliśmy polaczka osobiście. Musisz kiedyś spróbować najdroższa, to niezwykle relaksuje, odpręża. Modlę się codziennie do naszego Niemieckiego Boga miłości, by chronił naszą tysiacletnią rzeszę, Fuhrera, Heinricha i Ciebie najdroższa. Wierzę że Pan Bóg będzie dla nas łaskawy i miłosierny, i rzuci nam do stóp niewolników z całego świata, nasz mały Heinrich spełni marzenie swojego pękającego z dumy ojca, i wstąpi do SS, zostanie wiernym żołnierzem naszego wiecznego Fuhrera.

Moja piękna, kochana Ingrid. Nie wiem jak to wszystko się stało, to wszystko odbyło się tak szybko, tak gwałtownie. Najpierw kampania w Polsce, nasze dywizje podchodziły już pod Warszawę, główne siły polskie zostały rozbite a nasi wspaniali piloci bombardowali tych untermenschów którzy uciekali jak zwierzęta z ulic, które dziedzictwem przodków nam się należą. Do końca nie wiemy co się stało, łączymy okruchy plotek, niejasne informacje przerażonego wywiadu i wysnuwamy wnioski. Gdy Polacy byli już praktycznie rozbici, ktoś zrobił wojskowy przewrót w kraju. Niemal wszyscy w rządzie zostali natychmiast rozstrzelani, a władzę objął jakiś szaleniec, do tej pory nie wiemy kto tym wszystkim steruje. Pobite wojsko polskie dostało dziwną, przerażającą broń, prawdopodobnie magnetyczną i akustyczną, której działania kompletnie nie rozumiemy. Zatrzymali nasza ofensywę, przeprowadzili wielką, nieznaną wcześniej mobilizację. Cała Polska ze zdjęć lotniczych i naszych agentów została wyłożona flagami, ludzie bili się by wstąpić do naprędce tworzonych oddziałów wojska. Po dwóch tygodniach wojny pozycyjnej, kiedy nie mogliśmy nawet zbliżyć się do ich linii obronnych, polacy zaatakowali. Walczyli jak wściekłe zwierzęta, ich broń masakrowała nasza dywizje. Do tej pory drżę ze strachu, gdy wspominam to co się stało: nagle w powietrze wzniósł się przerażający gwizd, narastający z każdą chwilą, po czym nastąpiła głucha, bezdenna cisza, gdy nagle kilkadziesiąt czołgów z naszymi chłopcami rozprysnęło się jak nadepnięta, przejrzała brzoskwinia. Kakofonia wycia rannych, rozrywanych składów amunicji, dartego metalu, wgryzała się napastliwie w uszy. Wszędzie latały z hukiem części czołgów, rozgrzane do czerwoności armaty: smród rozrywanych ciał i parujących jelit obezwładniał, zewsząd słychać było dzikie wrzaski bólu i rozpaczy naszych żołnierzy, całe pole pełne było krwi i kompulsywnie drgających kończyn. Kto żyw uciekał. W tą rzeź z wrzaskiem triumfu wbiegali Polscy żołnierze, strzelając do wszystkich, dźgając w furii bagnetami. W ciągu 15 minut cała dywizja została rozszarpana na strzępy, dosłownie.

Jednoczesnie Polacy przeprowadzili ofensywę na naszego sojusznika, ZSSR. Zmiażdżyli ich obronę i wbili się w nich jak w masło. Wiesz jak oni się nienawidzą za zabory… zajęli już Moskwę, Stalin zaproponował im pokój, Polacy chyba się zastanawiają, albo gromadzą siły do kolejnej kontrofensywy. Bronimy się resztkami sił, nasz najukochańszy Fuhrer ewakuował się z OKW …. jest załamany. Polacy zajęli Rumunię, Węgry, weszli we włochy, czekamy z rozpaczą co dalej, gdyż większość sił polskich została przesunięta na front wschodni. Nieliczne meldunki donoszą, o 4 milionach strat żołnierzy ZSSR, ich cała armia jest doszczętnie rozbita….

—————————————————————————————————

 

No dobrze, wiem że to jest kiepskie. Musiałbym nad tym posiedzieć, poczytać, ale szczerze mówiąc, nie chce mi się. A teraz krwiożercza Paulina w akcji:

Paulina miała wszystko. Kilka dużych firm, domy w każdej liczącej się stolicy Europy, własnych trenerów, wizażystów i stylistów. Od kilku lat, niemalże od samych początków istnienia w sieci blogera który nazywa się Mareczek, a później zaczął używac pseudonimu Mistrz, stała się jego wielbicielką, fanatyczną czytelniczką. Każdy z jego artykułów był drukowany na najlepszej jakości papierze, wszystkie zdjęcia porozwieszanie na wielkiej ścianie salonu, który był jej najwspanialszą świątynią, miejscem gdzie stały piękne, zawsze zapalone świeczki, specjalnie zaprojektowane przez najlepszych architektów witraże, które w specjalny sposób ustawiały i rozpraszały światło, tworząc jakby mistyczną, nieziemską mgłę i tęczę.

Paulina w każdej wolnej chwili, wchodziła naga do swojej świątyni, by onanizować się na podłodze i krzyczeć z rozkoszy gdy kilkadziesiąt uśmiechniętych wizerunków wpatrywało się w jej wygięte na najlepszych kafelkach podłodze.

Na bocznej ścianie był zainstalowany olbrzymi ekran, który na bieżąco wyświetlał statusy gg Mistrza „Ale mam gazy”, „przejadłem się lol :(„, „ale bym se poruchał”.

Świątynia była specjalnie dla jej potrzeb kupionym domem pod Warszawą, bardzo dyskretnie umieszczonym wśród pięknych drzew. Raz na tydzień granatowe bmw albo czarne porsche z rykiem silnika wjeżdzało w automatycznie się otwierającą bramę na teren posiadłości. Z auta wychodził czerwony na twarzy, drżący i podniecony mężczyzna, za każdym razem inny. Paulina jako piękna kobieta, otulona szalem drogich perfum robionych na specjalne zamówienie w Paryżu, podrywała nieznanych jej mężczyzn, podobnych do Marka czyli otyłych i emanujących azjatyckim czarem, zapraszała ich na kolację. Oczarowani urodą i głosem kobiety, a później także jej widocznym bogactwem mężczyźni chcieli za wszelką cenę się wykazać.

Paulina w domu prowadziła oszołomionych luksusem i zapachem mężczyzn do łazienki, po czym sama naga prowadziła podnieconego i nie potrafiącego już utrzymac rąk przy sobie faceta do swojej świątyni. Nocne delikatne lampiony tworzyły mroczną, tajemniczą i pełną ciszy atmosferę sanktuarium, pośrodku wielkiego salonu leżała mata, na którą Paulina popychała mężczyznę, i szybkim, wężowym ruchem nabijała się na jego sterczący penis. Ujeżdżając spoconego mężczyznę, cały świat wirował wokół Pauliny, która z narastającą rozkoszą patrzyła na zdjęcia Mareczka patrzące na nią ze świętej ściany pamięci. Gdy poczuła że dochodzi, że orgazm jak wąż odwieczny zbliża się kręgosłupem ku jej najgłębszej otchłani jestestwa, zaciskała z całej siły zadziwiająco silne dłonie na szyi mężczyzny i go dusiła, krzycząc z rozkoszy i w ekstazie gdy ofiara szarpała się i charczała, a jego oczy wybałuszały się tak że wydawało się ze pękną jak dmuchane w wakacje słomką żaby. W momencie zgonu kochanka, Paulina szczytowała wrzeszcząc i miotając się jak opętana na gorącym, nieżywym już ciele kochanka.

Po wszystkim naciśnięcie guzika na pilocie, sprawiło że z boku salonu otworzyła się z cichym szumem klapa w podłodze, w głębi której majaczyła wielka kadź z kwasem, do której Paulina zaciągnęła kolejne zwłoki kochanka.

Marzeniem Pauliny był seks z Markiem, w trakcie którego mogłaby go zamordować. Liczyła że orgazm z Mistrzem i jego śmierć da jej nieśmiertelność, wielkie dary ducha. Była o tym święcie przekonana, i chciała uczestniczyć w misterium śmierci i narodzenia Mistrza, który po śmierci stanie się częścią jej osobowości, jej aniołem stróżem, bezcielesnym kochankiem który wskaże jej drogę ku ostatecznej rozkoszy.

Przez wiele lat, Paulina pomagała Markowi. Wszystkie komentarze na jego stronach, wszelkie wpłaty na konto, dokonywała ona. Hojnie opłacane prostytutki podające się za czytelniczki, podrywały go na seks. Marek istniał tylko dzięki niej. Wszyscy czytelnicy, Brutal, Mills, Aserta,Ona, Monika, Magiczna, Melisa, Niedojrzała, Tank, i wszyscy inni, byli tak naprawdę Pauliną.  Nawet krwiożerczy Sławek został wykreowany przez nią. Pewnego dnia, gdy czuła że dojrzała do transformacji, przemienienia się w mistyczną jedność z Boskością, napisała do Marka meila wysyłając mu swoje najbardziej atrakcyjne zdjęcia. Mistrz z przyjemnością zaczął rozmowę, jednak ciężko było Paulinie go zaprosić do swojej świątyni, gdzie chciała dokonać mistycznej, alchemicznej operacji. Ciągle narzekał że boli go brzuch po najedzeniu się pierożków, ma gazy i sraczkę. Marku, jestem bogatą kobietę… mam samochód hyundai I30 w full opcji, stoi nieużywany, chętnie Ci go oddam… O mój Boże! napisał Mistrz Życia. Minął mi ból brzucha! już jadę. Paulina zachichotała pełna uczucia triumfu i zadowolenia.

Czerwone seicento stanęło pod bramą, która się otworzyła. Po zaparkowaniu na żwirowanym podjeździe, z auta wyskoczył sapiąc czerwony na twarzy Mistrz, podbiegł do zaskoczonej Pauliny i nieśmiało się uśmiechając, spytał gdzie jest toaleta. Paulina szczęśliwa, uśmiechnięta, wskazała mu eleganckie maahoniowe drzwi, w które uderzył rozpędzony Mistrz prawie je łamiąc, po czym trzasnął nimi a luksusową rezydencję rozdarł przenikliwy, potwornie silny dzwięk rozdzieranego jedwabiu, po którym Paulina miała wrażenie że znalazła się przy wodospadzie Niagara.
Po godzinie Mistrz wyszedł z toalety, uśmiechnięty, odprężony. Paulina zaprowadziła go do pokoju gościnnego, nalała szampana, którego Mistrz natychmiast siorbając i chrząkając wypił duszkiem. Spojrzał przepraszająco na skonfundowaną Paulinę, wyjaśniając – wiesz, odwodniłem się tym sraniem. To co rżniemy się? Paulina zatrzęsła się z oburzenia, ale postanowiła udawać że jest szczęśliwa. Ok, mruknęła zalotnie, nawijając na palce włosy i delikatnie się oblizując. A dasz mi bez gumy? pewnie, tylko tak lubię, nieśmiało podnosząc oczy odpowiedziała Paulina.
W świątyni, zaskoczony Mistrz rozejrzał się wokoło widząc wszędzie swoje zdjęcia – lol, powiedział. Jestem Twoją fanką, czule rzekła Paulina. Nie Ty jedna, pysznie odparł Mistrz. Nawet nie wiesz jaki jestem sławny i kochany przez te moje małpki. Kładź się! wrzasnęła Paulina. Tak jest, jawohl, zakwiknął i wrzasnął również, uradowany Mistrz.

Chcecie ciąg dalszy? jest sens kontynuować?

 

 

—————————————————————————————————

 

 

A teraz prequel Dr Miłość, którego trzy odcinki udało mi się już opublikować na stronie:

Dr poczuł jak jego serce gwałtownie przyśpiesza. To było to, coś wspaniałego, te obezwładniające uczucie które sprawia że nogi ma się jak z waty, a przyjemne dreszcze pomarańczowej energii wędrują po kręgosłupie z góry na dół. Tylko spokojnie – upominał się dr – Rób tak jak pisał Mistrz, jeden oddech trzy sekundy, wydech sześć sekund. Rozkosz którą odczuwał w ciele, stałą się nieco bardziej subtelna, delikatna, a oczy dr zaszkliły się z miłości i wzruszenia. Jezus miał matkę która go wspierała, przytulała w chwilach zwątpienia i duchowej udręki by Jezus mógł zmienić świat. Ja zawsze byłem sam, samotny, płaczący w ciszy mrocznych wieczorów, gdy bezsenność jak imadło zaciskała się na moim gardle. Niezrozumiały i odtrącony przez świat robotów, żywych trupów, zwierząt z ludzką maską na twarzy. Jedyne wizje dające spokój udręczonemu umysłowi dr, to czysty świat bez ludzi, tylko on i zwierzęta. Cywilizacja powinna zniknąć, zostać doszczętnie zniszczona a ludzkie prochy powinny użyźnić ziemię której nie są godni. Marzenie o czystym świecie i ecoego.pl to były jedyne rzeczy w życiu dr które sprawiały mu przyjemność. Jezus miał matkę, a on, nieznany jeszcze światu mesjasz przynoszący światu śmierć i zagładę, miał swojego duchowego mentora, Mistrza, który będąc tak daleko skryty za blasku monitorem, jednocześnie był tak blisko, w sercu dr. Mroźne poranki duszy, wizja Mistrza wesoło piszącego o swojej nadwadze czy poważnie nauczającego lekcji życia, były jak wesoło trzaskający ogień, ciepłe, bezpieczne, przywodzące na myśl czasy kiedy było się kochanym, niewinnym i niczym nie zatroskanym dzieckiem.


Dr wziął szybki, gwałtowny oddech, westchnął, i z pewnością siebie, serdecznym uśmiechem wszedł do gabinetu. Mariolka, jego 120 kg pielęgniarka z uśmiechem podbiegła do niego powiadamiając go, że Pan N. czeka już na fotelu. Mariolka… Dr stłumił uśmiech satysfakcji, gdy przypomniał sobie jak wziął ją od tyłu gdy ta zmywała podłogę. Kwiczała jak świnia gdy jej borowałem bobra, Dr aż się zakrztusił śmiechem ze swojego dowcipu, przelotnie z podziwem spojrzał w lustro. Dr podszedł do znanego polityka, który cały czerwony z wściekłości na twarzy, miotał się na fotelu zapluwając swoją komórkę – „to niebywałe hamstwo, podłość! skandal! Kaczyński jest chory psychicznie, to zdegenerowany karzeł nieudanej chemiczej reakcji! jest chory z nienawiści Panie redaktorze, tak, niech pan to napisze. Do widzenia.”

Pan N. odłożył komórkę, mlasnął obleśnie z zadowoleniem, gdy nagle zauważył dr Miłość, a jego twarz wykrzywił grymas przerażenia. Podał dłoń mocarnej, silnej i ciepłej dłoni dr (który serdecznie ją uścisnął, i po ojcowsku położył swoją drugą dłoń na ramieniu p osła) po czym drżącym głosem powiedział – Panie doktorze, boli mnie górna piątka, wczoraj na konferencji prasowej ledwo wytrzymałem do końca. Ale plułeś do kamer na kilometr pierdolony zasrańcu, pomyślał dr Miłość, po czym jego twarz i głos stały się uosobieniem miłości i serdeczności – objął wielką dłonią głowę Pana N. spojrzał głęboko w oczy, i powiedział – współczuję Ci synku, za chwilę wszystko będę wiedział – dr się rozbrajająco uśmiechnął a Pan N. zaczął drżeć jak w febrze. Dr Miłość sprawdzał jamę ustną, cmokając z niesmakiem. Niedobrze mój kochany, niedobrze, wyszeptał barytonem Dr. Będzie kanałówka. Siostro! wrzasnął. Proszę podać strzykawkę. A właściwie to proszę ze mną do pomieszczenia medycznego, zaprosił siostrę ruchem dłoni otwierając przed nią szarmancko drzwi. Gdy te się zamknęły, wyszeptał – Mariola, dawaj mi no tu ze śmietnika tę brudną strzykawę z wczoraj. No ale jak to Panie doktorze, przecież znieczulał Pan wczoraj nią konia starej Maciejowej, zaoponowała zdziwiona Mariolka. No właśnie, rozbrajająco i z triumfem Dr Miłość uśmiechnął się, błyskając pięknymi, białymi zębami, po czym złapał mocno Mariolkę za pośladki, a jego palec wskazujący sprytnie ominął haftowane majteczki, i wśliznął się w śliski srom, po czym zaczął gmerać w odbycie.

Po powrocie do gabinetu Dr Miłość chwycił tym właśnie palcem policzek postępowego i nowoczesnego polityka, po czym wkłuł się w dziąsło strzykawką wyciągniętą z medycznego, wilgotnego śmietnika. Pan N zaczął drżeć, spąsowiał na twarzy i kwiczał z bólu, czym potężnie podniecił Dr Miłość, który niby zmieniajac kąt nachylenia strzykawki, zaczął ocierać się kroczem o wystający metalowy element fotela. Mariolka trzymała skaczące jak króliki na grillu nogi polityka, który cały spocony wrzeszczał już otwarcie z bólu.

 

—————————————————————————————————

 

 

Brak snu, strata krwi (pełne dwie probówki) zmęczyły mnie. Idę pospać, w dzień. Bo lubię.

 

 

43 thoughts on “Krótkie opowiadanka

  1. No cóż, są gusta i guściki, jedni wolą wartką akcję, inni zaś fantasmagorie obficie doprawione figurami stylistycznymi itp, ect … Powiem tylko tyle … że gdybym miał codziennie przez 3 h obowiązkowo czytać takie teksty jak przedmówcy 34 to by mnie szlag trafił i po miesiącu trafiłbym do czubów. Mistrza teksty zaś mogę chłonąć na luzaku nawet po 5 h dziennie i będę szczęśliwy, o ile tylko utrzymają wyżej zaprezentowany styl. No cóż, to pewnie dlatego, że jestem zwykłym prostakiem, ale … coś mi się widzi, że to dla takich stworzono Niebo, że tak mało zręcznie kogoś tu sparafrazuję, hehe 😉

  2. Wczytałem, ale było coś o Carskich czasach a nie znoszę tego okresu historii. No jakoś mi nie leżał, chociaż świetne pióro, natomiast Piekara wchodził mi jak żołądkowa gorzka, gładko.

  3. Wczoraj mi się śniło, że chyba w 7 rundzie Adamek dostanie podbródkowy i nokaut. Mam nadzieję że ten sen, podobnie jak 99.99% procent innych, to tylko bzdurne fantasmagorie i nic więcej.

    Bardzo bym chciał jego zwycięstwa, niemniej nie wiem czy da radę obejrzeć, mam cyfrę + i mogą zakodować rtl dziady pierdolone.

    Jest na pewno spora szansa, ale czy psychika i szybkość wygra z małpimi rękami i potworną siłą? ciekawe widowisko będzie, Adamek jest moim zdaniem lepszy niż Haye, więc raczej nie da się znokautować, a i może ukąsi nieco 🙂

  4. Dzisiaj czytałem, że Niemcy nie będą kodować sygnału. Wszystko zależy od samej cyfry na „n-ce” na przykład będzie możliwość obejrzenia. Ja będę oglądał w internecie, bo nie mam w Warszawie tv.
    ps. Myślę, że kibice szybko wybiją z głowy organizatorom transmisje ppv w Polsce. 40 zł za walkę, która może się zakończyć po minucie to totalne zdzierstwo!

  5. Internet mam chyba za wolny do obejrzenia gali, ale mam cichą nadzieję że może cyfra nie zakoduje sygnału. To skandal z 40 pln, jakby było 10 pln sam bym zapłacił, ale nie tyle, jezu przecież to biedny kraj jest.

  6. Szanowny czytelniku i fryzjerze, proszę mi tu nie mówić nic na temat 34, bo to on będzie mistrzem suspensu i wyrazicielem miłości w czystej formie.

  7. Mam nadzieję, że nie masz 15 lat, więc Ci odpowiem. Kobieta powinna wiedzieć, z kim idzie do łóżka. Nienormalne jest to,że wydzwania albo dobija się w tej sprawie.

  8. Wczoraj dzwoniła była,moja miłość, ma ochotę na seks w przyszłym tygodniu. Jestem szczęśliwy. Jutro czekam na seks czwartkowy z koleżanką z pracy, jest piękna, mądra i zamożna i zna się doskonale na tych sprawach. W weekend jak zwykle wyjeżdżam do mojej Pani. Dobija się bizneswomen Wiola i jest jeszcze młoda Joasia, ale ta chyba chce za dużo. A ja ciągle kocham Basię- Sztokholm.
    Czy jestem normalny ?

  9. [quote]Nie bójcie się cieni. One świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło. [/quote]

    A opowiadanka zarąbiste 😛

  10. Marku te historyjki są świetne 😀 ironia dystans do siebie cynizm,czuć Jacka Piekarę którego podobno bardzo lubisz.[quote]Paulina szczęśliwa, uśmiechnięta, wskazała mu eleganckie maahoniowe drzwi, w które uderzył rozpędzony Mistrz prawie je łamiąc, po czym trzasnął nimi a[/quote]ten fragment mnie rozłożył na łopatki nie wiem czemu,mam łzy woczach ze śmiechu 😀

  11. [b]To już nie przypadek.[/b]

    Wcześniejsze wynurzenia Miszczunia, wprawki z niejakim doktorem miłość, a teraz dewiacyjne rekolekcje o seksie, ba, ekstazie której towarzyszy agresja, mord, zbrodnia i ściśnięta sadystyczna dupa.

    Ktoś tu ma problem, i to chyba nie ja z tolerancją, czy brakiem zrozumienia dla literackiej weny.

    To coś co wyszło jak kot z worka z powyższych tekstów dostrzegałem od dawna u Marka.

    To chora, kompulsywna, psychopatyczna fascynacja.
    Może i chęć szokowania czytelników, ale jak na moje rozeznanie zbyt często te sadystyczne akcenty się przebijają u Miszcza.

    Piszę Miszcza bo znowu Marecki mnie mocno wkurwił.

    Bo mam nadzieję że to tylko prowokacja, że nie jest to przejaw zboczonej fascynacji, która z czułej rajskiej więzi opartej o miłość, robi kompulsywnym szaleńczym rozedrganiem piekielne, zbrodnicze szambo.

    Może ten liturgiczny, dewotyczny demon tak mocno tkwi w Marku że nadal odruchowo chcąc czy nie chcąc, reaguje agresją i nienawiścią na aspekt seksualny.

    [b]Jakiś tam watykański diabeł zalazł dawniej mu za skórę i teraz siedzi, czai się, a w sytuacji związanej z aspektem seksualnym reaguje furią, nienawiścią, chęcią podduszania, szarpania za włosy, bluzgania, duszenia podczas aktu seksualnego, a na koniec mordowania i rozpuszczania w kwasie by zatrzeć ślady.[/b]

    [b]Wyrażam stanowczy protest.[/b]

    [b]Seks powinien być skojarzony z czułością, empatią i miłością.
    Tylko wtedy ma sens.
    Bo tylko wtedy jest czysty, niewinny, radosny, święty, boski.[/b]

    To co Miszczu to opisujesz to chorobliwa fascynacja światem bestii, szambem krańcowych psychopatów i dewiantów z zaciśniętym sadystycznie dupskiem tysiąckrotnie gorszych od pedofili.

    Jak te poronione, ociekające sadyzmem teksty mają się do pracy duchowej, do karmy, do prób znalezienia przyczyn choroby.
    Ja twierdzę że ta choroba która tak cię Marek męczy właśnie TU MA SWOJE ŹRÓDŁO.

    Zbytnie skupianie się na sobie, anty trening mentalny powodujący stałe narastanie przeczulenia, skupianie się na chorobie oznacza jej narastanie, stałe uwrażliwianie się na nią, stałe nasilanie się psychosomatycznego sprzężenia zwrotnego, które coraz szybciej i silniej inicjuje napady choroby.
    Brak w tym prawdziwego wyciszenia, redukcji własnego ego, zamiast tego narastające objawy hipochondrii.

    Ileż można robić tych badań lekarskich na okrągło, czy NFZ wie ile ich kosztuje niejaki Mistrz ❓
    Jacy to lekarze wystawiają tyle skierowań na badania skoro dla innych ludzi nie chcą ich wystawiać bo to obciąża finansowo ich pracodawcę – przychodnię.
    Ileż można.
    Przecież każde takie badanie oznacza możliwość zakażenia. Poziom bezpieczeństwa (higiena, sterylność, aseptyka, poziom świadomości i odpowiedzialności zawodowej) w tzw polskiej służbie zdrowia jest katastrofalny.
    Wielu z tych person to seryjni zbrodniarze a nie lekarze czy pielęgniarki.
    Jeszcze kilka lat temu panie pielęgniarki z prywatnej przychodni ❗ nie wyrzucały szklanych rurek – PO 60 GROSZY SZTUKA ❗ ❗ wykorzystywanych przy dializie tylko używały ich bez końca. TAKIE ZBRODNICZE OSZCZĘDNISIE ❗ ❗
    To tak jakby cały czas używały tych samych strzykawek i igieł przy pobieraniu krwi i robieniu zastrzyków.
    Setki osób zakażono rożnymi żółtaczkami, paskudztwami z AIDS włącznie.

  12. Myślę że fajnie czasem sobie pomarzyć 🙂 chociaż w sumie, w dobie internetu, nie jest problemem posiadanie kilku Pań na uciechy ciała. Wiem co mówię 🙂

  13. Uwielbiam czytać Piekarę, czemu zresztą dałem wyraz w [url]http://ecoego.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=407%3Aksiki&Itemid=93[/url]

    To co zauważyłem, to że Piekara wyśmiewa chrześcijaństwo, ale ono w nim bardzo mocno tkwi jako idea. Wszystko jest tym przesiąknięte, wiarą w rewitalizujacą moc cierpienia. Ciekawe czy on sobie to UŚWIADAMIA.

  14. Rozumiem o co Ci chodzi Robert. O tyle o ile jestem świadomy tego co we mnie tkwi, nie jest to co sugerujesz. Musisz wiedzieć że od dzieciństwa, jestem wielkim fanem horrorów, a sceny przedstawiające przemoc i ludzki upadek, są zawsze ośmieszane w jakiś sposób. Powiem tak – nie staje mi przy tym co pisze, bawi mnie to a moją motywacją jest chęć zaszokowania czytelnika.

    Zresztą to co tu opisałem to kropla moich „możliwości”. Namiętnie studiuję lekarską wiedzę dotyczącą bólu i tortur, staram się być na bieżąco z ludźmi którzy są kryminalistami. Jeśli chcę być wiarygodny jako pisarz, muszę być realny, prawdziwy, muszę to czuć i umieć przedstawić.

    Dzień doceniasz ponieważ jest noc. Dlatego ja chcę zaszokować, a potem przedstawić coś fajnego. To jak po horrorze, zaburzony umysł lgnie do dobrego na zasadzie wahadła.

    Badania są konieczne – miałem fatalne wyniki wątroby ostatnio. Trzeba to sprawdzić, póki mam ubezpieczenie.

  15. hehehehe, uśmiałem się, ubawiłem setnie czytając Twoje historyjki, Mistrzu. Marnujesz talent. Pisz i to jak najwięcej, tylko błagam, stylu nie zmieniaj. Słyszałem od przedmówców, że Piekarę przypomina. No cóż, może troszkę, ja czułem się jakbym czytał wycinki z Pilipiuka, zwłaszcza Wędrowycza 😉
    Reasumując – ciekawe tło, zdrowa autoironia, wartka akcja, niespodziewane zwroty … to lubimy 🙂
    Pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, pisz, ………………

    😉

  16. [quote]I chciałbym, i boję się, jak nieśmiała mężatka na pierwszym spotkaniu z kochankiem którego poznała w internecie. [/quote]

    😀 dobre to jest…. takie prawdziwe 😀

  17. Jak na pierwsze szlify, to widać, że wyobraźnia duża, pełna horroru, ale także nie pozbawiona humoru.
    Tak chciałoby się widzieć Mistrza w akcji fantasy dla dorosłych i zgadzam się z przedmówcą
    [quote=czytelnik]Słyszałem od przedmówców, że Piekarę przypomina. No cóż, może troszkę, ja czułem się jakbym czytał wycinki z Pilipiuka, zwłaszcza Wędrowycza ;)[/quote]

    Ludzie uwielbiają te klimaty.
    Wasi ulubieni pisarze:

    [url]http://www.onepiece.com.pl/forum/printview.php?t=2726&start=0&sid=66f64e3627ef5248912cdad554dfe7903[/url]
    [quote]A. Pilipiuk – Mam w domu sporo książek o Jakubie Wędrowyczu. Lekkie, przyjemne, zabawne i pokazujące w wyjątkowo groteskowy sposób rzeczywistość zdecydowanie przypadły mi do gustu.[/quote]
    [quote] Andrzej Pilipiuk – Jego Jakub Wędrowycz zwalił mnie z nóg i sprawił, że jakoś inaczej patrzę teraz na dziadków w gumofilcach xD Świetne trylogie jak cykl Kuzynki czy też Norweski Dziennik, do tego facet czuje się dobrze chyba w każdym gatunku literackim.
    [/quote]
    Jakub Wędrowycz w Wikipedii
    [url]http://pl.wikipedia.org/wiki/Jakub_W%C4%99drowycz[/url]

  18. [b]Zagadka. Co to jest? Małe ( nie niskie), wredne i zawsze wkurzone, bo przerażone widmem głodu?

    Poseł przed wyborami…[/b]

  19. [b]ŁOWY[/b]

    Tak, wyprawiłem się na łowy!
    Rzecz jasna bezkrwawe. Trzeba Wam wiedzieć, iż mam wyjątkowo gorące dłonie. I umiem robić z nich użytek. 🙂

    Wyszedłem więc na miasto.
    Jak to mam w zwyczaju rozpocząłem obchód licznych lokali, z których właścicielami jestem w wyśmienitej komitywie, a to z racji rozlicznych moich z Nimi kontaktów. Idąc miarowym krokiem, od lokalu do lokalu, bezceremonialnie zaglądając w okna, spoglądając w rozliczne witryny,
    wypatrywałem Tego!
    Czego? – zapytacie się. Tego. Nie zawsze To znajduję. To fakt.
    Już zniechęcony chciałem wracać w domowe pielesze,
    aż tu nagle…! Dostrzegłem Ją! Cóż za fart. I to w ostatniej chwili.
    Nie zastanawiając się ani chwili chwyciłem za klamkę i już byłem w środku.
    W lokalu bylo sporo ludzi, jak widać interes doskonale prosperuje.
    Właścicielka jak zwykle czujna, spojrzała w moją stronę i poznając mnie
    uśmiechnęła sę na powitanie.
    Skinąłem Jej głową i oczami wskazałem swą Wybrankę.
    I znów, tym razem nieco ironicznie, uśmiechnęła się do mnie i mocno
    przymknęła powieki na znak cichej akceptacji.
    Zdjąłem płaszcz, odłożyłem parasolkę i rozsiadłem się wygodnie w fotelu dla gości.
    Z przeogromną czułością i narastającym w sercu ciepłem ostrożnie przyglądałem się swojej, miejmy nadzieję spełnionej, Zdobyczy niecierpliwie czekając na Tą chwilę.
    No wreszcie ! Zerwałem się na nogi i nieśpiesznie do Niej podszedłem.
    Siedziała w wygodnym fotelu z głową odchyloną lekko do tyłu.
    Miała koło czterdziestu lat, a na jej twarzy rysował się delikatny uśmiech.
    Rysy jej twarzy formowały ową cudowną kobiecą wrażliwość możliwą do spełnienia
    tylko przez gorącą, spragnioną miłości duszę. Wytrawny obserwator mógł, pod zasłoną Jej półprzymkniętych powiek, dostrzec wspaniałe, wrażliwe i ciepłe oczy.
    Lecz w oczach tych był też smutek i cierpienie.
    Te oczy były cudownym dopełnieniem jej twarzy.
    Stanąłem z tyłu za Jej głową i powoli wsunąłem dłonie w Jej włosy,
    po czym delikatnie zacząłem rozczesywać palcami złote puszyste runo.
    Fale delikatnych jedwabistych kosmyków przepływały pomiędzy moimi palcami niczym promienie słońca. Nagle, widać czymś zaniepokojona, otwarła powieki,
    obróciła się nieco i spojrzała mi w oczy. W Jej oczach dostrzegłem też nieme przelotne
    zaciekawienie normalne w tego typu sytuacjach. Odpowiedziałem Jej pogodnym, ciepłym i pełnym akceptacji spojrzeniem. W tym samym momencie mimowolnie odpowiedziała mi delikatnym uśmiechem. Nić porozumienia dusz została nawiązana.
    Zacząłem powoli, starając się robić to jak najsubtelniej, kierować fontannę Jej włosów ku sobie, delikatnie przesuwając palcami złociste kosmyki znad Jej czoła i skroni.
    W pewnym momencie, nie mogąc się powstrzymać, niby przypadkiem,
    delikatnie pogłaskałem dłonią Jej policzek.
    Nie zauważywszy reakcji ośmieliłem się to powtórzyć.
    Tym razem poczułem delikatne drżenie które przeszło przez Jej ciało.
    Spostrzegłem wówczas na Jej twarzy cień niepewności i zażenowania, który szybko jednak przemienił się w promienny blask jej oczu.
    Nie namyślając się długo palcami dotknąłem jej skroni i symulując zagarnianie ostatnich kosmyków powoli przejechałem nimi po Jej głowie aż dotarłem dłońmi do jej szyi. W tej samej chwili gwałtownie uchyliła głowę w moim kierunku i roziskrzonym wzrokiem patrząc mi w oczy powiedziała szeptem – ależ ma pan gorące ręce!
    Odruchowo odpowiedziałem Jej promiennym spojrzeniem wyczuwając w tym samym momencie silny dreszcz przebiegający przez Jej ciało.
    Duchowa nić poczęła przemieniać się z wolna w słodki magiczny czar który coraz mocniej spowijał Nas w swych objęciach.
    Już otwarcie pieściłem opuszkami palców szyję i okolice skroni bez jakiegokolwiek protestu z Jej strony.
    Życie które toczyło się tuż obok, odgłosy rozmawiających ludzi, ukradkowe rozbawione spojrzenia szefowej i jej pracownic, to wszystko zaczęło oddalać się na dalszy plan przesłaniane mgłą nieuwagi i zapomnienia. Cała moja uwaga była skupiona na Niej.
    Jeszcze raz nasze oczy się spotkały. Tym razem na dłużej. Wciągnęły nas w Siebie przepotężne fale narastającego olśnienia. Ów harmonijny rezonans sprawił,
    że Jej twarz wypełniła tak promienna czułość, iż brak mi słów by to opisać.
    W końcu, świadomy tego gdzie jesteśmy, przerwałem to fascynujące
    wejrzenie dusz i skoncentrowałem się na wykonywanej pracy.
    Mimo to magiczny czar otulał nas swoją słodyczą coraz mocniej.
    Dziewczyna z pełną akceptacją poddawała się moim dłoniom.
    Raz po raz wyczuwałem coraz silniejsze dreszcze przebiegające przez Jej ciało.
    Każdy mój dotyk zdawał się być dla Niej źródłem niewyobrażalnej rozkoszy.
    Wyraźnie widziałem jak wielkie wysiłki podejmuje by zachować w miarę normalny wyraz twarzy.
    Ten stan który się w Nas pojawił trudno zaprawdę opisać.
    Narastające euforyczne stopienie się w Sobie nawzajem.
    Najczulsza bliskość tożsama z jednością.
    Było to zaiste boskie doznanie, w którym zatracaliśmy się coraz bardziej.
    Otaczać Nas poczęła narastająca złocista aura, której blask był tak potężny, że wierzyć się nie chciało, iż nikt inny go nie dostrzega!
    I tak niepostrzeżenie wkroczyliśmy Oboje w krainę baśniowej fantazji.
    Niczym czarnoksiężnik z krainy OZ dokonywałem swych magicznych sztuczek.
    By stworzyć roziskrzoną kolorami Tęczę, niczym Bóg wyczarowałem słodki, upojny ciepły deszczyk, który ukoił moje rozpalone dłonie i włosy Wybranki.
    Sprawiłem iż w mych dłoniach pojawiła się ambrozja o cudownym zapachu, którą zacząłem czule wcierać we włosy Oblubienicy.
    Boskie kropelki deszczu, pachnąca słodko ambrozja, Jej włosy i moje dłonie dokonywały wspólnie niewyobrażalnych cudów.
    I tak zatraciliśmy się do końca w boskiej ekstazie.
    Moją Kochaną opanowało silne drżenie które wstrząsało Jej całym ciałem.
    Biedactwo robiło wszystko by to ukryć, ale nie była w stanie powstrzymać spazmów ud, bioder i całego ciała.
    Widziałem z jaką determinacją zaciska swoje cudowne usta, pomimo tego co chwilkę wydawała z siebie zduszone jęki rozkoszy.
    Czas przestał istnieć i sam nie wiem jak długo trwał ten stan.
    Przez moją Ukochaną przelewały się dziesiątki fal ekstatycznych orgazmów nad którymi bezradnie próbowała zapanować.
    W końcu widząc ukojenie i wielką błogość u Kochanej skończyłem swą pracę.
    Wziąłem biały pachnący świeżością ręcznik i owinąłem nim głowę Wybranki.
    A Ona wciąż półprzytomna, nadal z przyspieszonym oddechem, za bardzo nie zdając sobie sprawy z tego co się wokół Niej dzieje, co snem jest a co jawą, trafiła w ręce szefowej salonu.
    Ubrałem szybko płaszcz, wziąłem w dłoń parasolkę i chwiejąc się na nogach wyszedłem na zewnątrz.
    Chłodne jesienne powietrze oprzytomniło mnie nieco. Padał deszcz więc rozłożyłem parasolkę i lekko się uśmiechając spojrzałem na witrynę lokalu.
    Przechyliłem głowę do góry i delikatnie mrużąc lewą powiekę spojrzałem jeszcze raz na świecące neonowe litery, które układały się w magiczne dziś słowo FRYZJER.

  20. Dzięki. Teraz jak znajdę może dokończę opowiadanko o chłopaku który chciał zostać twradzielem, ostre… 🙂 i romans. Ale kurde, brak mi pomysłów, zatrzymuję się na końcówce, najpierw akcję wymyślam – ale pod koniec słabnę mentalnie. Jak macie jakieś pomysły, dajcie, może coś z tego wyjdzie. Ale ma być ostro, jazda bez gumy 🙂 orgie, tortury, mordy.

  21. [quote]Jakub Wędrowycz poluje za pomocą linki hamulcowej, dużo pije, [size=medium]co pozwala mu zachować trzeźwość umysłu[/size]. Jest najlepszym cywilnym egzorcystą w Polsce.[/quote]
    Zgadam się z opisem Wikipedii w Kronikach Jakuba Wędrowycza.

    Mistrza „opowiadanka”, nie powiem trochę mnie zszokowały, ale także ubawiły.
    Pojęcie pierwsze[b]szlify[/b] w wykonaniu Mistrza, mam nadzieję zobaczyć i przyrównać je po jakimś czasie do opisu[quote]Nawet tak wspaniały wytwór przyrody, jakim jest diament, wymaga ręki człowieka, aby zachwycić pełnią swojego piękna. Ten naturalnie olśniewający kamień szlachetny czaruje najpełniej, gdy jest odpowiednio oszlifowany. Tylko dzięki właściwemu szlifowi diamentu można dostrzec jego wspaniałą brylancję. [color=purple][b]Zjawisko to powstaje w wyniku całkowitego wewnętrznego odbicia i rozłamu promieni świetlnych, jak również odbicia światła od zewnętrznych powierzchni [/b][/color]zwanych fasetami.[/quote]

  22. [quote=34]Wyraźnie widziałem jak wielkie wysiłki podejmuje by zachować w miarę normalny wyraz twarzy

    Boskie kropelki deszczu, pachnąca słodko ambrozja,[/quote]
    hi hi hi 😆

  23. Hello ja tak z innej beczki. Mistrzu powoli zaczynają mi się udzielać emocje przed sobotnią walką:) Jakieś przewidywania? Tomek da radę? Mi się wydaje, że szanse są raczej marne ale mam nadzieję, że zostanę mile zaskoczony:)

  24. „Tak jest, jawohl, zakwiknął i wrzasnął również, uradowany Mistrz”,ale kiedy położył się, zaczął mieć wrażenie, że zewsząd nacierała na niego jego własna twarz. Paulina złożyła usta w ciup i zaczęła je zbliżać do ust Mistrza. Im była bliżej, tym bardziej jej twarz przypominała twarz Mareczka. Mistrz poczuł, że włosy jeżą mu się na głowie, a jednocześnie nie mógł się ruszyć czując narastające podniecenie. „Bestia” myślała swoje i nie zamierzała rezygnować. Tak, teraz nastąpił ten moment. Moment samotności w piekle, z którego nie było ucieczki. – Muszę się natychmiast obudzić – pomyślał Mareczek.

    😉

Dodaj komentarz

Top