Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > To jest w Tobie

To jest w Tobie

 

 

 

 

 

Wszystko co czujesz, wyobrażasz, myślisz, sądzisz o innych- istnieje w Twojej głowie. Na pewno zgadzasz się z tym prostym faktem. A więc mamy Twoją głowę (w którą od lat wlewam olej mądrości) i wszystko poza nią.

 

Wszystko co pomyślisz, jest w Tobie. A co się stanie, jeśli będziesz powtarzał jakąś czynność codziennie? wejdzie Ci w krew, stanie się nawykiem. Papieros na początku dusi i dławi, prowokuje kaszel, później się przyzwyczajasz do trucizny, powstaje odruch palenia, i palisz coraz więcej, a przestać jest coraz trudniej. Jeśli uczyłeś się grać na gitarze, jeździć rowerem, autem, czy uczyłeś czegokolwiek, dobrze wiesz że powtarzanie sprawia że z czasem robisz to odruchowo. Najpierw jesteś nieporadny, jesteś nieudacznikiem, wszystko leci Ci z rąk a Ty musisz zachować pełną świadomość, uwagę; z czasem stajesz się coraz lepszy, aż dochodzisz do mistrzostwa, gdy prowadzenie auta czy utrzymanie równowagi na rowerze dokonuje się prawie nieświadomie. Prowadzisz auto, słuchasz radia, myślisz o pierdołach, a wszystko na luzie, bezstresowo; nieświadomie. Działa nawyk, Ty już nie musisz się w to świadomie angażować, gdyż podświadomość przejmuje kontrolę. Gdy działanie staje się nawykiem, tracisz świadomość, działasz mechanicznie, jak robot. Jest to bardzo korzystne dla człowieka, ale także uśpiło go wewnętrznie, obezwładniło duchowo.

 
Podsumowanie:

1. Wszystkie myśli i emocje, są tylko w Twojej głowie
2. Powtarzanie czegokolwiek, prowadzi do nauczenia się tego
3. Najpierw uczysz się czegoś, koncentrując z całej siły. Później wykonywanie czynności, nie wymaga prawie wcale Twojej uwagi; to dzieje się jakby samo, odruchowo, mechanicznie.

 

 

Jeśli kogoś nie lubisz, nienawidzisz, czy gardzisz, to gdzie odczuwasz te negatywne emocje? załóżmy że przebywasz w pracy z osobą, która w rażący sposób narusza Twoje poczucie przyzwoitości, honoru, koleżeństwa; gardzisz więc nią. I ja to doskonale rozumiem, śmieciami się gardzi. Gdzie odczuwasz pogardę? czy ta pogarda jest w człowieku jej godnym? nie, niestety nie. Jest w Tobie. Przykład: ktoś Ci podłożył świnię, podkablował szefowi, obmówił, czy uczynił jeszcze gorzej. Czujesz w sobie nienawiść, chęć zemsty; to naturalna reakcja, wszyscy tak czujemy. Ale znowu zmuszony jestem zadać Ci to pytanie, i czynię to z rozkoszą – gdzie jest ta nienawiść? czy przy konfidencie, plotkarzu i śmieciu który żyje z intryg? nie, nie, po stokroć nie. Gdzie więc jest? w Tobie i nigdzie indziej być nie może. Tak samo jest z zazdrością, mściwością, strachem. Wszystkie te uczucia można zrozumieć, uzasadnić, ale oczywistą oczywistością jest, że to Ty je odczuwasz, one są w Tobie.

 

Człowiek może w jednej chwili, koncentrować się na jednym odczuciu, na jednym stanie świadomości. Ty więc wybierasz o czym myśleć; o denerwującym sąsiedzie, kimś kto Cię kiedyś skrzywdził, fajnej sąsiadce, czy też może nie myśleć, a odczuwać tu i teraz, chociażby swoje ciało? słuchać odgłosów, wąchać, smakować i czuć, zbliżyć się do rzeczywistości, do tego co jest tu i teraz, a nie koncentrować na myślach które bez ustanku nawiedzają Twój umysł. Twój wybór – i Twoje konsekwencje. Nie ma tu znaczenia czy jesteś człowiekiem nienawistnym, i nienawidzisz bo Cię to kręci i w tym widzisz sens swojego życia, czy też nienawidzisz bandytę który Ci coś zrobił; nienawiść to nienawiść.

 
Podsumowanie:

1. W jednej chwili, możesz odczuwać tylko jeden stan emocjonalny
2. Nie jest istotne, z jakiej przyczyny czujesz w sobie negatywne uczucia. Negatywne uczucia to negatywne uczucia. Jeśli wskoczysz świadomie do szamba, żeby zaprotestować przeciwko rosnącym cenom paliwa, czy się potkniesz i tam nieświadomie wpadniesz, nie ma to znaczenia. Liczy się efekt, a ten będzie – w kolorze bordo, w obydwu przypadkach.

 

 
Co się z Tobą dzieje, gdy odczuwasz nienawiść? (nie ma znaczenia czy nienawidzisz naprawdę złego człowieka czy tragiczną sytuację, czy też nienawidzisz kogos z egoistycznych, niskich pobudek)

 

1. Wpływ na ciało

 

Nienawidzisz, boisz się, oburzasz się. Twoje ciało więc szykuje się do walki. Ono reaguje tylko na Twoje emocje, nie wie że leżysz w łóżku i wyobrażasz sobie kolegę, który w podstawówce zabierał Ci kanapki. W Twoim ciele przejmuje władzę Generał Adrenalina, który zarządza że cała krew z narządów nie wspomagających walki czy ucieczki (czyli wątroba, żołądek, jelita, nerki itd.) płynie do mięśni, serca mózgu i płuc (krew to nośnik tlenu i substancji odżywczych, więc większa jej ilość zwiększa wydolność organizmu). W tym samym czasie Twoje ciało pracuje w trybie awaryjnym, nie trawi, nie oczyszcza ciała z toksyn, ono chce tylko przetrwać, do czego potrzebna jest siła i wytrzymałość mięśniowa. Ciało daje sobie radę z takimi „stanami wojennymi”, jeśli nie są zbyt częste, i jeśli wyrzutowi hormonów towarzyszy duży wysiłek fizyczny „spalający” nadmiar energii.

 

Wyobraź sobie teraz, że w ciągu nocy ciało ma kilkanaście takich alarmów. Jego tymczasowy właściciel nie może zasnąć, jest zdenerwowany, więc wspomina sobie z bolesną rozkoszą chwile gdy go źle traktowano, pomiatano nim, czy też odmawiano, okradano, bito. Płacząc i miotając się w zapoconej pościeli, wyobraża sobie chwile zemsty, kompletnie nie zauważając, że jest w cichym pokoju, jest bezpieczny, leży w łóżku; tymczasem jest umysł tkwi w strasznym koszmarze, w iluzji. W dzień także częściej bądź rzadziej, pojawiają się negatywne wspomnienia które wprowadzają organizm w stan awaryjny. W ten sposób ciało nie może spokojnie pełnić swoich funkcji, nie może się regenerować gdyż cały organizm nastawiony jest na wspomaganie krążenia i odżywiania mięśni, upada zdrowie. Gdy leżysz w łóżku czy siedzisz przy biurku, nie jest Ci potrzebne dodatkowe wspomaganie mięśni, jest to niewiarygodne marnotrawstwo. Przeciętny 50 latek ma już zawał, a wcześniej cukrzycę, żylaki, rozedmę od palenia papierosów, potężną nadwagę i szereg innych okropieństw. Żyje tak jak inni, bezrefleksyjnie. Je co mu smakuje, słucha tylko tych ładnie ubranych, żyje według sprawdzonych wzorców, wskutek czego dostaje zawału; kładą faceta na hemodynamice, i wkładają mu w tętnicę udową (pachwina) cewnik pchając przez naczynia do naczyń wieńcowych, i tam po kontroli umieszczają stent. Potem dwanaście godzin leżysz, a na udzie stoi ciężar który zamyka tętnicę. Nic przyjemnego, zwłaszcza gdy zabieg odbywa się przez nadgarstek, a potem ściśnięty sprawia, że Twoja dłoń puchnie jak balon, zmieniając swe barwy jak przestraszony kameleon. Rozmawiałem z Panem w przychodni, który opowiadał mi jak w Rembertowie ratowali go z zawału. Okazało się, że potrzebuje czterech stentów. Ale ponieważ NFZ płaci tylko za jeden cały zabieg (czyli zabieg plus jeden stent) to zamiast za jednym razem założyć mu te cztery stenty, założono mu jeden i zaproszono na kolejne zabiegi z których każdy wiąże się z kosztami, możliwości urazu zdrowotnego i wielkim stresem a także bólem. Przy okazji prawie amputowano mu dłoń, która po uciśnięciu (żeby tętnica się zasklepiła) była bliska martwicy tkanek.

 

Dopóki człowiek jest młody, ciało ma pewne rezerwy którymi da się uzupełniać głupoty właściciela ciała. Z wiekiem ten potencjał słabnie i zaczynają się choroby. Jeden ma tych rezerw więcej, inny mniej. Niektórzy mają ciało tak silne, że znosi szaleństwa właściciela niemal całe życie, co wcale nie jest takie dobre. Gdyby właściciel żył mądrze, świadomie, miałby z życia znacznie więcej zabawy.

 
2. Wpływ na życie – psychika

 

Jak pamiętasz, powtarzanie czegokolwiek wzmacnia to. Jeśli na okrągło przypominasz sobie jakąś osobę której nie lubisz, i obrzucasz ją obelgami, wyzwiskami, nie rani to tej osoby, ponieważ jest to w Tobie, nie na zewnątrz. Każde poniżanie kogoś w swoich myślach, np. wyświetlasz sobie postać pewnego człowieka, i powtarzasz sobie że to śmieć, świnia. Wczuwasz się w te pojęcia, wyobrażając sobie bycie śmieciem, świnią, całą tę małość. I im więcej to sobie wyobrażasz, tym mocniejsze to się w Tobie staje. Powoli, niezauważalnie, zamieniasz się w śmiecia i świnię, bo tylko to masz w swojej głowie, a co w niej stworzyłeś – taki się właśnie stajesz, z każdym powtórzeniem jest to w Tobie coraz mocniejsze. To jest paradosk, ale tak właśnie się dzieje. Zauważ co się dzieje, kiedy w myślach kogoś poniżasz – wchodzisz w te negatywne pojęcia które mu przypisujesz, przeżywasz je, one stają się dla Ciebie realne. W ten sposób z początku szlachetny bojownik o prawdę, z czasem staje się tym z kim walczył.

 

Człowiek myśli tylko o jednej rzeczy, przeżywa jeden stan emocjonalny. Kiedy myślisz o kimś złym, jest oczywiste że nie możesz w tej samej chwili przeżywać szczęścia, radości, doświadczać spokoju ducha. A czego doświadczasz? bólu. Czy ktoś o kim myślisz jest zły, czy tylko takim chcesz go widzieć – cierpisz. Im więcej cierpisz, tym większy powstaje nawyk cierpienia. Upadlając i nie szanując innych ludzi, uderzasz tylko siebie i nikogo innego. Im więcej czasu poświęcasz na wyzwiska dla tych „złych”, na cierpienie spowodowane takim myśleniem, tym bardziej upadasz, staczasz się w piekielną otchłań. Dlatego też wybaczanie, jest aktem łaski dla Twojego ciała, dla Twojego zdrowia psychicznego. Uwalnia Twoje ciało od ciągłych alarmów, a Twój umysł od cierpienia. Jeśli masz świadomość bycia tu i teraz, żyjesz w rzeczywistości a nie w umyśle, nawet nie trzeba wybaczać, wszystko staje się jasne, uzyskuje poczucie sensu i Boskiej harmonii.

 

3. Wpływ na życie – duchowość
Jeśli idziesz ulicą, nie zwracasz uwagi na samochody. Ale gdy ktoś zacznie mówić o seicento, czy pomyślisz o nim poważniej, np. w zamiarze jego kupna – zaczniesz wszędzie widzieć seicento. Dawniej ich nie widziałeś, nie pamiętasz byś je widział, teraz są co chwila obok Ciebie seicenta. Z tego wypływa prosty wniosek – to o czym myślisz, to będziesz wokół siebie widział. Wcześniej te seicenta oczywiście były, ale nie zwracałeś na nie uwagi. Patrzyłeś, ale nie widziałeś ich, nie istniały dla Ciebie. I tak jest z każdą rzeczą, o której zaczniesz myśleć w zaangażowaniu emocjonalnym. Sprawdź to sam, pomyśl teraz o volvo, i zauważ ile zaczniesz ich widzieć na mieście. Nagle się pojawią, prawda?

 

Jeśli więc myślisz o szmatach, świniach, konfidentach; jeśli obrzucasz stekiem wyzwisk jakieś osoby w Twojej głowie (i nie ma znaczenia czy one istnieją realnie, czy masz rację albo jej nie masz) to właśnie w Tobie jest wszystko to co nienawidzisz. Nienawiść, konfidenctwo, oszustwo. A skoro jest w Twojej głowie, podobnie jak wcześniej przykładowe seicento, to… wszędzie je zobaczysz. Nagle się zorientujesz, że otaczają Cię szmaciarze, konfidenci, złodzieje i bydlęta w ludzkiej skórze. Oni też się wtedy Tobą zainteresują, wcześniej nie zwracali na Ciebie uwagi, ale teraz, skoro tak ochoczo i z własnej woli wchodzisz w ich świat…

 

 

Do tej pory scierają się ze sobą dwie szkoły. Jedna znich twierdzi że wszystko to co Cię spotyka, to tylko projekcja i możliwości umysłu; druga że świat się faktycznie zmienia.Pierwsza szkoła twierdzi ze widzisz tylko to, co jest w Twojej głowie. Jako przykład podają że gdy poddać się pozytywnym sugestiom, błogosławić innym ludziom, umysł zacznie dostrzegać wszędzie dobroć. Wcześniej przeklinając zło, widzieli zło w człowieku. Teraz ten sam człowiek jawi im się jako człowiek pełen szacunku, wypełniony samymi dobrymi cechami.

Druga szkoła twierdzi jednak, że skoro mamy do czynienia z bandytą, to czy postrzegamy go jako dobrego czy kanalię, powinien nas próbować okraść, skrzywdzić. Tymczasem osoba wypełniona pozytywną mocą, jest nie do ruszenia przez bandziora. To ich zdaniem świadczy o tym, że nie chodzi tu tylko o kwestie samej psychiki, a o energię duchową.

Tu pierwsza szkoła oponuje, że człowiek kochający siebie, zachowuje się zupełnie inaczej. Ma wyprostowane plecy, pewny chód, jest uśmiechnięty i na luzie; tymczasem ten sam człowiek, bez afirmacji, chodzi lekko przygarbiony, jest smutny i napięty, boi się ataku i myśli o tym niemal cały czas. Drapieżnik oczywiście natychmiast to wychwytuje, jako słabą, nielubiącą siebie jednostkę, i reaguje agresją.  

 

Jeśli nie lubisz siebie, to niby dlaczego inni mają Cię lubić? Ty znasz siebie najlepiej na świecie, i się nie lubisz. Widocznie coś w tym musi być, może masz jakieś wady których nie widać na pierwszy rzut oka? tak czy siak, Ty nie lubisz siebie – to ja trzymam się z dala. Logiczne. Dlatego tak bardzo ważne jest, żeby zacząc naprawiać swoje wszelkie życiowe kłopoty, od polubienia siebie. Nic nie jest tak ważne, jak wysoka samoocena. Ani rodzina, ani pieniądze, praca, ukochana. To wszystko są rzeczy zewnętrzne; rodzina Cię może zostawić nienawidząc Cię, nie raz i nie dwa tak się zdarza, pieniądze można stracić, tak samo jak pracę. Jedyną cenną rzeczą w życiu, jest Twoja samoocena. Nie narcyzm, pycha – ale sympatia do siebie, bardzo często miłość do siebie, jest utożsamiana z narcyzmem, który jest pogardą wobec innych bazującą na swojej rzekomej wyższości. Nie musisz być lepszy ani gorszy od kogoś; masz się po prostu lubić. To powinien być cel najważniejszy każdej zmiany, którą chcesz w swoim życiu przeprowadzić.

 

                           Podobne przyciąga podobne…

 

Zostawmy słowa. Ludzie doprowadzili do perfekcji tłumaczenie się, oszukiwanie, miganie, sztukę sofizmu – i to wszystko za pomocą słów. To co się naprawdę liczy, to energia jaką z siebie emitujesz. Emocje pozytywne, takie jak poczucie pokoju w sercu, miłość, radość, życzliwość, radość, poczucie krzepy i siły w ciele, poczucie pełni i harmonii, czy też błogość i rozkosz odczuwana w ciele, to silne wibracje. Silne oznaczają subtelne, delikatne, odpowiednikiem tej siły jest milczenie mędrca. Oświecony Mistrz, siedzi i milczy. Może się uśmiechać, może spać albo tańczyć. Mistrz nie ma umysłu, nie ma pragnień, jest mu wspaniale samemu ze sobą. Całe jego ciało jest błogością, rozkoszą, wszystkie ludzkie koszmary, już go nie dotyczą. Możesz go czcić, opluć, to nie ma żadnego znaczenia dla niego – w sensie emocjonalnym. Mistrz może Ci przylać, nie wiesz co zrobi; ale nie będzie cierpiał. Nie zagrasz na nim jak na rodzicach czy partnerze manipulacjami, nie wzbudzisz pragnień, poczucia wstydu, małości. Możesz się bardzo starać, ale Mistrz nadal będzie odczuwał głęboką błogość w ciele, rozkosz bycia tu i teraz. To jest prawdziwa siła, prawdziwa moc. Czysta, łagodna, pełna szczęścia i radości.

 

Emocje negatywne, czyli nienawiść, zazdrość, obmawianie kogoś, szydzenie, złość, niechęć do siebie, poczucie winy, to słabe wibracje. Nasze ciało duchowe doświadczając ich, czuje jednak siłę, gdyż są to emocje naszej prawdziwej naturze obce. Ten opór odczuwany jako furia, szał, gniew, i mylnie nazywany jest siłą. A to tylko opór naszego duchowego ciała, tym emocjom stawiany. Gdy się złościsz, wpadasz w szał, odczuwasz właśnie ten opór, silne napięcie i pobudzenie. Gdy mija szał, odczuwasz wielką ulgę – że zniknął z Ciebie. Bandyci po pobiciu kogoś, gdy znika im napięcie, czują się wspaniale, jak po wyjściu od dentysty. To nie wspaniałe uczucie, ale ulga że zniknęło bardzo bolesne napięcie. Odpowiednikiem tego rodzaju energii jest bandyta. Wielki kark, skóra, złote łańcuchy, kilkanaście jego ludzi stoi obok, gdy bandyta wrzeszczy, przeklina i zakatowuje konkurenta, a ten wrzeszczy z bólu i błaga o litość. Inni bandyci podziwiają swojego szefa, są pod silnym wrażeniem takiej mocy. Tymczasem za tą „mocą”, stoi strach, chciwość, niepokój, silne poczucie bycia kimś gorszym, a w końcu przestrzelone kolano albo głowa, bądź też przeprowadzka z luksusowej willli, do cuchnącej małej celi na wieloletnią odsiadkę.

 

Według nauk duchowych, na naszym świecie, w interakcję ze sobą (czyli nawiązanie bliższego  kontaktu emocjonalnego) mogą wejść tylko osoby, działające na tych samych wibracjach. Tak więc uczciwa osoba, płacąca podatki, ciężko pracująca, pierwsza w kościele, będąca moralną ostoją swojej społeczności, może zostać brutalnie napadnięta i zmasakrowana, albo też okradziona przez złodziei. Dlaczego? gdy siedzi w domu, z uwielbieniem zaczytuje się wiadomościami o katastrofach, mordach, porachunkach gangsterskich. Wchodzi w to swoimi emocjami, przeżywa to w sobie przed ekranem telewizora, gazety czy monitora komputera. Energetycznie osłabia się, i działa na niskich, ohydnych energiach. Ludzie z tej sfery natychmiast to wyczuwają, podświadomie. I nie ma kompletnie znaczenia, czy ta osoba chodzi do jakiegoś kościoła, modli się, daje jałmużnę – liczy się jakiemu Bożkowi służy tak naprawdę, słowa to tylko bełkot. Liczy się energia i na jakiej jej fali akurat jesteś, wznoszącej czy opadającej?

 

Tak więc jeśli żyjesz uczciwie, ale w swoich emocjach oddajesz się ohydzie i zepsuciu, stajesz się dostępny dla ludzi, którzy też żyją w tych rejonach energii. Będąc człowiekiem pozytywnym, i mam tu na myśli pozytywne emocje a nie pozytywne słowa i sztuczne uśmiechanie się, możesz spotkać osobę złą, z niższych rejonów energii, ale nie wejdziecie ze sobą w interakcję, żadną. Nie zostaniesz pobity ani okradziony, nigdy nie wejdziesz w miejsce, gdzie zrobią Ci krzywdę. Bandyta Cię nie zauważy, podobnie jak w poprzednim przykładzie, nie myśląc o seicento nigdzie go nie zauważysz.

 

Dlatego tak bardzo niebezpiecznym jest:

 

1. plotkowanie o kimś, wystawianie mu negatywnej oceny, oszczerstwa.
2. gry komputerowe, gdzie zabijając wirtualnych przeciwników, wchodzisz w to emocjami, odczuwasz że naprawdę komuś robisz krzywdę. Dla energii i podświadomości, nie ma znaczenia czy strzelasz do prawdziwych ludzi, czy też do nieistniejących złud wirtualnych. Liczą się emocje; jeśli jest to zabawa, to wszystko w porządku, jeśli „wyżycie się” i wyobrażanie radości z zabójstwa, masz problem – chociaż jeszcze o tym nie wiesz, ale dowiesz wcześniej czy później.
3. zajmowanie się w swoich myślach złymi ludźmi, wyobrażanie sobie jak wieszasz, zakłuwasz, wywozisz na taczkach złych ludzi. Wywiozą Ciebie, na jakimś poziomie rzeczywistości, szykowana jest już taczka.
4. wyobrażanie sobie z żalem osób złych, którym się powiodło w życiu, zazdrość.

 

5. wchodzenie swoimi emocjami w widowiska sportowe, spory polityków – kiedy oni wychodzą ze studia, idą na wódkę, Ty dygoczesz w furii.

 

6. brak szacunku dla aktorek porno, po zakończeniu emisji filmu na redtube. Zanim pójdziesz do toalety wyrzucić wilgotną chusteczkę, powinieneś w duchu podziękować z szacunkiem, że te Panie dały Ci przyjemność. Pamiętaj – to co powtarzasz, wzmacnia się, kumuluje.

 

7. przeklinanie w myślach „Huj Ci w dupę”, „A jebał Cię pies”, „A żeby Cię piorun strzelił” i inne negatywne życzenia, kierowane ku bliźniemu.

 

 

Z punktu widzenia energii, człowiek szlachetny oburzajacy się na zło, i kanalia, nadają na tej samej fali. Cóż więc czynić? działać tak samo jak do tej pory, jednak nie dać się ponosić negatywnym emocjom. Nie jest to łatwe, ale naprawdę warto.

 
4. Wpływ na innych

 

Człowiek poddany negatywnym emocjom, staje się rozgoryczony, rozdrażniony, nerwowy. Bardzo mocno wchodzi w swój wewnętrzny świat, każde wyjście z niego na „zewnątrz” sprawia że staje się nerwowy, źle się czuje, kiedy ma takie możliwości – jest agresywny, kiedy nie ma – tłumi to w sobie. Taki człowiek, ponury, emanujący aurą rozdrażnienia, tylko denerwuje otoczenie. Człowiek szczęśliwy, z pasją, pobudza ludzi do spełniania się, spełniania marzeń, daje zastrzyk pozytywnej energii samą swoją obecnością. Człowiek ponury, grający na skrzypcach słabych wibracji, wręcz odbiera siły, wchłania w siebie radość innych, by wydalić cierpienie i ból. W małym pomieszczeniu, przebywanie z osobą niską energetycznie to męczarnia. Spada Ci poziom energii, opada depresja. Osoby smutne, wypełnione poczuciem winy, mściciele (walczący o siebie, miasto, kraj czy świat albo nawet cały wszechświat) sprawiają że odechciewa się żyć. Są to nauczyciele cierpienia, które chętnie Ci dadzą obleczone w ładne słówka. A cóż mogą Ci dać? nic innego nie mają. Trzymają się swojego cierpienia z całej siły, gdyż wierzą w swoją tożsamość opartą na walce, zemście czy jakimkolwiek innej wymówce.

 

Jeśli taka jest ich wola – musisz to uszanować. Musisz szanować siebie i innych. To ich życie, oni też mają swój rozum, tak po prostu wybrali.

 

 

51 thoughts on “To jest w Tobie

  1. No Marek, ten art to naprawdę mistrzowskie i wyczerpujące podsumowanie tego jakze obszernego tematu,zagłębiam sie w lekturze… napewno znajde tutaj cos dla siebie…pozdro 😀

  2. Kilka spraw zostało przez Ciebie poruszonych, których nie mogę (w pozytywnym znaczeniu) pozostawić bez komentarza. 🙂

    Gry komputerowe. Kiedyś byłem istnym maniakiem. Teraz nie ma już tyle czasu na takie czasochłonne rozrywki, ale nawet gdybym go miał, jakoś nie ciągnęło by mnie do tego. Już nie potrafię latać z karabinem i strzelać do kogoś. Jakoś mnie to nie bawi, nie wyobrażam sobie w zlepku tekstur swojego wroga. Nie wyobrażam sobie nikogo. Przecież to zlepek tekstur.

    Pragnienie wywożenia na taczce swoich wrogów. 🙂 Mam czasami takie „myślowe napady agresji”, do kogoś kto mnie wkurzył, a o nim/danej sytuacji sobie przypomniałem. Rzeczywiście włada mną pragnienie robienia krzywdy bliźniemu i to bardzo obrazowe – mam bujną wyobraźnię. Czuję, jak serce zaczyna mi mocniej bić. Później jednak (kiedy już wygrywam :)) uczucie przechodzi. Jakiś głos w głowie każe kontynuować lub rozpoczynać na nowo myślową kaźń, ale ja nie chcę. Mówię sobie: wyżyłem się, już nie potrzebuję tego. Przestałem nosić w sobie złość i się przejmować. Napady zdarzają się coraz rzadziej, ale samo zjawisko uważam za co najmniej ciekawe.

    Reakcja na „stresujące” sytuacje. Nie można unikać przez całe życie opierdolu, zniewag i obelg. Ale kiedy mnie jakieś dotykają, myślę sobie: kurde, ale mi pocisnął. Rozpamiętuję chwilę i pytam siebie: Co czujesz? Co czujesz? „Pocisnął mi, jestem wkurwiony”. Zrobię kilka takich rundek… Przechodzi.

    Mistrz dobrze się czujący w samotności. Wielu kolegów dziwi mi się jak to mogę siedzieć sam, siedzieć w domu, nie pić alkoholu i w zasadzie nic
    konkretnego nie robić. Nie mówią tego oczywiście otwarcie (przecież mogliby mnie obrazić :)), ale nutka zdziwienia w głosie jest nie do podrobienia. Czuję się dobrze sam ze sobą. Zawsze kiedy jestem sam. Jednakże niepokoi mnie to, kiedy myślę o tym, że gdzieś tam czeka na mnie moja druga (niepoznana jeszcze) połówka. Niepokoi mnie fakt, że mogę sobie powiedzieć: „Hej, ale ja Ciebie nie potrzebuję!”. Co czasem przeradza się w zwyczajny ludzki smutek.

  3. Święta prawda i szkoda, że zbyt późno ją poznałem. To nieprawdopodobne do czego może doprowadzić takie wyobrażanie sobie i obsesyjne negatywne myślenie. U mnie spowodowało to silną nerwicę, stany lękowe a w efekcie neurologiczną chorobę, która jest niestety bardzo uciążliwa.
    Także czytajcie i stosujcie, bo jestem żywym świadectwem (w dodatku neurtalnym, bo nie biorę kasy za pozytywne komentarze 🙂 ).

  4. Hej Platon. Mam dokładnie tak samo. Kiedyś po przegranej reprezentacji bodajże z Armenią przez kilka godzin chodziłem struty i aż kipiący negatywną energią. Musiałem wyjść z domu i długo spacerować, bo chyba bym się inaczej nie uspokoił.
    Teraz na szczęście mogę przeżywać mecz, cieszyć się zwycięstwami, ale porażki już mnie nie ruszają. I jest to zajebista ulga. Wygrają- hurra, można się ponieść chwili, przegrają- trudno, to nie koniec świata, idę porobić coś ciekawego 🙂

  5. Mistrzu napewno widziałeś film „Sekret”…zauważam w tym artykule dużo elementów z tego filmu.Co wogóle myślicie o tym filmie??Jak dla mnie to jest on trochę „fantastyczny” bo wydaje mi się że ludzie tam przedstawieni mówią,że wystarczy myśleć o czymś jakbym to już miał i być bardzo pozytywnie nastawionym do życia i to coś się prędzej czy później spełni…a tu chyba potrzeba jeszcze działać w tym kierunku???(co w tym filmie nie jest z taką oczywistością pokazane)Bo chyba same pozytywne emocje i myślenie o czymś nie wystarczą??W filmie „Sekret” też właśnie podobne przyciąga podobne…czyli pozytywne nastawienie zgromadzi wokół mnie więcej takich ludzi…

  6. … mi tez kojarzy sie z tym filmem. Wizualizacja, wiara w spelnienie pomimo przeciwnosci…Pozytywne nastawienie. Marek twierdzi ze myśli sa tylko w twojej glowie…natomiast w filmie „Sekret” myśli wysylamy przed siebie. Coś na zasadzie energii kwantowej, niewidzialne twory które stwarzają te przyszlosc, o ktorej pragniemy.
    A z tymi aurami złymi i dobrymi to wielkie dzieki za wyjaśnienia.

  7. Dzięki że mi o tym napomknąłeś, miałem to zawsze na myśli, a jak przyszło do pisania – zapomniałem. Teraz uzupełniłem, przecież to bardzo ważny argument jest, więc jak najbardziej na temat 🙂

  8. Teraz widzę jak wiele rzeczy pominąłem w tym felietonie. Ale mam nadzieję, że zdołałem troszkę chociaż naświetlić pewne sprawy, jako napęd do późniejszych, samodzielnych rozmyślań 🙂

  9. Ja kupiłem Skyrim, i pogrywam, bez złości ale z przyjemnością, grafika wspaniała. Wystukałem się z pieniędzy, ale siła wyższa 🙂

    To nie jest zwyczajny ludzki smutek. To smutek który powstał w reakcji na iluzję, wyobrażenie czegoś, czego nie ma. Nie wiesz co będzie w przyszłości, martwisz się na zapas, i odczuwasz „ludzki” smutek 🙂 nie martw się – będzie lepiej niż sobie wyobrażasz, tego się trzymaj.

  10. Negatywne myślenie, to piekło za życia. I warto pewne sprawy po prostu znać, wiedzieć, i samemu podjąć decyzję.

    A to ja też jestem w takim razie neutralny, bo nie biorę za pisanie kasy :))

  11. Myślę że to film skrojony na rynki zachodnie, i to co tam mówią to prawda. Ale u nas działą to (sprawy sukcesu, finansowe) znacznie gorzej, wolniej – to trzeba wiedzieć. Za to u nas, o dziwo, rozwój duchowy jest znacznie mocniejszy.

    Niemniej ja sam widzę że to działa. Nie wszystkim mogę się pochwalić, ale życie o mnie ewidentnie dba, troszczy się o mnie, sam nie wiem w sumie dlaczego, nie jestem nikim szczególnym. Jednak działanie jest konieczne, jakiekolwiek – ja piszę, nic innego nie umiem. Ale jest to już działanie, energia twórcza działa.

  12. Dziękuję, mam do tej książki sentyment, ale wiele lat minęło zanim zrozumiałem dokładnie o co w niej chodzi. Czytanie jej zaczynałem mając już sporą ogólną wiedzę, i mimo tego moje zrozumienie było pełne przekłamań. To niesamowite jak umysł się oszukuje. Dlatego też pragnę pisać tak lekko i czytelnie, by nawet największy tuman mógł to zrozumieć, ale wiele jeszcze przede mną nauki.

  13. Oczywiscie że nasze myśli są wszędzie 🙂 ale ja chciałem tym felietonem ukazać zupełnie coś innego, jak sami siebie uderzamy w wielu życiowych sytuacjach.

  14. Nie ma co się dziwić 😉 To dobry żart po prostu. Partie płacą ludziom za pisanie komentarzy na forach, pozytywnych dla siebie i negatywnych dla oponentów.

  15. Nie widziałem choć miałem okazję…
    Film ten jest niestety wykorzystywany do manipulacji ludźmi przez instytucje finansowe. Kandydatom na doradców finansowych daje się ten film, chłopaki się nakręcają pozytywną energią, ale nie mają pojęcia jak to działa i skąd się bierze oraz jakie są zagrożenia. Szybko się wypalają i popadają w stany depresyjne, jeżeli wcześniejszej euforii nie będzie towarzyszył oczekiwany zysk finansowy.

  16. Bardzo szybko udało mi się osiągnąć ten stan świadomości, bo już w początkach dojrzewania, kiedy to większość z nas po raz pierwszy zderzyło się ze światem dorosłym, pełnym problemów cięższych od zepsutej zabawki. Uświadomiłem sobie, że nie warto się przejmować sprawami, które nie mają wpływu na życie, a mam na myśli życie samo w sobie a nie warunki życia. Dzięki temu nie popadłem w nałogi, jak to się niestety stało ze wszystkimi moimi znajomymi. Dziwiono się, że nie chcę pić czy zapalić ale jakoś na szczęście nikt się nie obrażał (każdy chyba zna tekst „ze mną się nie napijesz?”, a następnego dnia „piłeś za moje, teraz chcę się napić za twoje”).
    Niestety, brak nadzoru mistrzowskiego nad moją postawą życiową doprowadził do popełniania błędów, głównie na polu materialnym. Nigdy nie przywiązywałem uwagi do posiadania, co doprowadziło, że nie wykształciłem w sobie umiejętności zdobywania.
    Nadal nie mam określonego celu życiowego. Nie jest nim samochód ani dom. Powinno to być raczej coś na poziomie duchowym, ale jeszcze do końca nie wiem co. Pewnie dowiem się dopiero, jak już zbuduję dom i kupię samochód 🙄

  17. Z rzeczami które opisuje „Sekret”, jest jak z garnkiem wody, którą chcemy zamienić w lód. Żeby to uczynić, garnek trzeba włożyć na długi czas do zamrażarki – a Ci którzy film oglądają raz, to tak jakby przeszli koło lodówki. Mają entuzjazm bo film jest ładnie zrobiony, ale to znacznie za mało żeby mieć sukces.

    Cwaniaki wykorzystują ten film, podobnie jak inne cwaniaki wykorzystuję osobę Jezusa, do wzbudzania poczucia winy i ściągania pieniędzy od ludzi. Ale to nie znaczy że film jest zły, to jego wykorzystanie jest złe.

  18. Wyobraź sobie cichy dom wśród ładnych drzewek, obok las. To wspaniałe miejsce do medytacji, do filozofowania. Auto daje Ci wolność od wąchania ludzkich niemytych pach w autobusie, wolność decydowania. To są wszystko dobre, Boskie rzeczy. Fajnie jest je mieć, ale nie przywiązywać się do nich, wypozyczyć je jakby 🙂

  19. Oczywiście zgadzam się i tak to traktuję. Po prostu nigdy nie miałem ciśnienia na dostatnie życie i nic w tym kierunku nie robiłem, więc jak pojawiła się własna rodzina to i pojawił się problem. Oni nie myślą tak jak ja.

  20. Dobry wpis – klarowny, wiele wnoszący, nada się do nowej książki!

    Z tym wywożeniem taczkami nieuczciwych pozwoliłeś mi wejrzeć w prawdę o sobie – dzięki!

    W ramach odwzajemnienia napiszę to: kto ciągle doszukuje się w przedsiębiorcach wyzyskiwaczy, którzy żałują nawet najniższej krajowej i pociesza się, że po śmierci prawo karmy ich ukaże, nigdy nie zostanie bogatym (a raczej wolnym od niedostatku) 😉

    Pozdro,
    Wciąż jeszcze przedsiębiorca (gnębiony przez ZUS i przepisy Donka)

  21. Panowie z tak grającą reprezentacją (piłki nożnej) trudno się nie przyzwyczaić 😛 A tak poważnie to z wiekiem przychodzi bardziej luźne podejście do takich spraw. Dla dzieciaka często piłka nożna jest jedną z najważniejszych rzeczy, a w życiu dorosłym przy dziesiątkach problemów napotykanych każdego dnia takie tematy schodzą na dalszy plan.

    ps. Chociaż muszę przyznać, że po meczu z Macedonią byłem nieźle wkur***** 😛

  22. Z dnia na dzień coraz trudniej uwierzyć w to, że wciąż ma się siły na (coraz trudniejsze) dokonanie jakiejś zmiany w wybranym kierunku, skoro tyle tych bezowocnych dni już minęło.

    „Za każdym razem, kiedy myślę, że sięgnąłem dna, ktoś podaje mi łopatę”. 🙂

    Dziękuję za budujące słowa, również życzę wszystkiego dobrego. 🙂

  23. Zaczynam poważnie myśleć o nowej książce. Arty są, lekko je podrasować i już.

    Ktoś kto sępi pracownikom, karmicznie dostanie po dupie. Przyczyną duchową jest niechęć do dzielenia się, i brak wdzieczności za pracę. Za to będzie kop w dupę, nie za niskie pensje, te są tylko skutkiem.

  24. Niekoniecznie musisz cokolwiek zmieniać, po prostu to obserwuj. W pewnej chwili umysł się zatrzyma, i wszystko nabierze nowego sensu. Pozdrówki 🙂

  25. A jak ktoś jest wdzięczny za pracę i chętnie się dzieli, ale na większe pensje nie może sobie pozwolić? 🙂 Czasami jak czytam Twoje teksty o pracy, to kojarzą mi się z katolickimi wpisami o seksie – teraz sie bawicie i wam wesoło, ale zobaczymy po śmierci, jak my będziemy w niebie, a was będzie diabeł przypalał. Jeszcze wam Bóg pokaże cudzołożniki buuu.

    Wylewanie żółci na niesprawiedliwych pracodawców jest tym samym procesem, jaki opisałeś w tekście o wywożeniu taczkami nieuczciwych.

    I żebyś mi tu gromami nie ciskał – nikogo nie zatrudniam, jestem od brudnej roboty. Jak potrzebuje znaleźć ludzi, to rozliczamy się na umowę o dzieło/fakturę, bo nie stać mnie, żeby kogokolwiek zatrudnić (zresztą nikt ze znajomych nie chciałby, żeby połowa jego zarobków szła w otchłań ZUS i urzędów).

  26. [quote]Amerykańscy naukowcy uwielbiają eksperymenty. Zamknęli pięć zdrowych małpek w pokoju. Na środku pokoju drabina, a ja jej szczycie piękne banany. Bardzo szybko jedna z małp spróbowała wejść na drabinę i dostać smakołyki. W tym momencie naukowcy oblali wszystkie pozostałe małpy lodowatą wodą.

    Mokre i złe małpy prychnęły na banany i zajęły się czymś innym. Po jakimś czasie słodka woń owoców skusiła kolejną małpkę do wspinaczki po drabinie. Nasze pięć małpek ponownie zostały oblane zimną wodą. Kilkakrotnie powtórzono ten zabieg, aż do momentu, gdy samo zbliżenie się którejś z małp do drabiny doprowadzało do pobicia śmiałka. Szybko wszystkie małpy nauczyły się omijać drabinę.
    Tak już jest od zawsze
    Kiedy sytuacja w małej wspólnocie małp uległa stabilizacji. Naukowcy wymienili jedną z małp i do pomieszczenia wprowadzili nowego zwierzaka, który nic a nic nie wiedział o kubłach zimnej wody. Nowa małpka wiedziała za to, że bardzo lubi banany. Dlatego, gdy tylko zgłodniała udała się w stronę drabiny. Próba ta skończyła się linczem. Od tej pory też nowa małpka wiedziała, że do drabiny zbliżać się nie wolno.
    Na następny dzień znów naukowcy zabrali „starą” małpkę i przyprowadzili nową. Próba wejścia na drabinę została oczywiście surowo ukarana przez pozostałe cztery małpy. Najmocniej biła ta, która została pobita dzień wcześniej.
    W taki sposób dzień po dniu naukowcy wymienili cały skład małp. Żadna z obecnych małp nie została oblana zimną wodą. Żadna z małpek nie wiedziała, dlaczego nie może zbliżyć się do owoców, które tak bardzo kusiły. Wszystkie wiedziały, że nie można. Wszystkie były gotowe dotkliwie pobić każdego śmiałka, który chciałaby sprawdzić, [b]skąd wzięło się tabu[/b] 😯 .[/quote]

  27. Marek zaczynam podejrzewać że słowo „Huj” piszesz tak (już któryś z resztą raz) celowo. Bo przecież jesteś inteligentnym facetem i wiesz dobrze że jest to wyraz czteroliterowy. Tylko dlaczego tak robisz to nie wiem.

  28. Jeśli nie może godnie zapłącić za pracę, to niech zrezygnuje z biznesu – proste, prawda? niech zrezygnuje, i żyje jak inni ludzie, niech spróbuje chociaż przeżyć. To jest uczciwe.

    Ja nie wylewam na nich żółci, stwierdzam fakt że są nieuczciwi, bez sumienia. I niejednego trzeba by wybatożyć publicznie, bez wchodzenia w emocje.

  29. nie dawaj sobie narzucić ich języka
    oni ci niczego nie „dają”, a szczególnie pracy,
    oni ją kupują, a ponieważ sprzedający pracę z reguły z niej żyje, podczas gdy kupujący ma więcej, więc może narzucać swoje warunki i kupować pracę za bezcen.
    Powinno się o nich mówić pracokupcy, a nie posługiwać niewolniczym, upokarzającym dla większości ludzi językiem.

  30. Ide sobie kiedyś chodniczkiem, dobry kawałek przede mną lezie stary pijak przez droge,ledwo lezie ale lezie… (zanotowałam)
    Wchodze sobie na wiadukt, „kątem oka widze” ten sam „pijak” popierdala jakby go sam diabeł gonił chodnikiem pod wiaduktem… (aha -zanotowałam)
    To ja sobie zwolniłam…
    Wszedł na wiadukt, po schodkach oparł się o barierke i czeka… z 15-20 metrów przede mną

    Zatrzymałam się, popatrzyłam chwile, zrobiłam w tył zwrot, poszłam na przystanek, do domu wróciłam autobusem.

    No cóż, już taka dziwna jestem…
    Zapewne jakbym przeszła obok epatując pozytywnymi emocjami i miłością do świata to pan by się ze mną przywitał uśmiechął i życzył miłego wieczoru, a może odprowadził do domu żeby mi się nic po drodze nie stało…

    Apeluje o rozwage, bandyta ma w du**e twój dobry humor i wysokie mniemanie o sobie, nawet jak jednego tym odstraszysz, to drugiego przyciągniesz…

    Zauważcie też że porady daje wam:
    -ponoć niezły byczek co się potrafi ponoć bić, więc mu mało kto natłucze (ale ponoc kiedyś sie bił jak pisał w innym fragmencie to jednak nie był taki niewidzialny hmm…)
    -ponoć biedny jak mysz kościelna – tym zapewne emanuje to go nikt nie chce okradać
    – i ponoć ma małego to go nikt nie będzie chciał gwałcić 😉

    (i nie byłam słabą antylopą w stadzie, nie było stada, nie było nikogo, było pusto… zły czas, złe miejsce – przypadek)

    pozdrawiam:)

  31. Ja rozumiem Twoje zarzuty wobec tego co piszę, i bardzo się z nich cieszę, bo są one racjonalne, logiczne. Jednak pewne sprawy, jest trudno wyjaśnić. Jeśli powiem że kamień rzucony w górę spada na dół, sprawa jest jasna, jednak pewne duchowe prawa których większość ludzi nie czuje, to już zrozumieć może to ktoś, kogo jasnowidz określi jako starą duszę. Wiele razy tu była, przechodziła przez wiele rzeczy, wiele już wie (chociaż osobowość wie tylko to co jest w życiu) więc jeśli czyta np. mnie albo kogoś kto o tym pisze, czuje że coś w tym jest.

    Młoda dusza, niedelikatnie mówiąc, w dupie była i gówno widziała. Ona po prostu tego nie „czuje”, i nie ma możliwości by to pojęła. Z czasem zrozumie, w toku swojej ewolucji. Dlatego właśnie mimo dobrego pióra mam tylko około tysiąca czytelników w porywie, a nie milion czy więcej. Ludzie tego nie rozumieją – tak ja nie rozumiem biologii, chemii, matematyki i wielu innych spraw.

    Co do mnie, to masz rację, w jakimś tam niewielkim stopniu umiem się tłuc na ulicy, ponieważ całe życie żyłem w strachu przed pobiciem, i podjąłem decyzję że nigdy więcej nikt mnie nie uderzy bezkarnie. Z tego co mi mówiono, wychodzi mi to nad wyraz dobrze, ja osobiście uważam że można było wielu rzeczy uniknąć, i nie opanowując swoich emocji dałem dupy. Nie sztuką jest latami walić w worek bokserski bo to potrafi nawet małpa – sztuką jest śmiać się z krytyki i opanować emocje, czego do tej pory nie umiem zrobić, chociaż już nie każdy umie tego dokonać.

    Reasumując – nie jestem w stanie Cię przekonać, nie wiem nawet jakbym miał to zrobić. Mogę Cię tylko zachęcić, byś niektóre rzeczy przemyślała, te o których piszę. A ze złej sytuacji trzeba się wycofać, nie prowokować, zawsze to podkreślałem.

  32. Oj ja biedna, płytka, z młodą duszą…
    Nie wiem dlaczego zakładasz że nie rozumiem tego o czym piszesz.
    Nie rozumieć a nie zgadzać się to dwie różne rzeczy.
    Oczywiście pozytywne nastawienie często ułatwia życie, ale uważam że się miejscami zagalopowałeś, zwłaszcza z przykładami.
    Co do biologii, chemii, matematyki itd. oznacza to że nie rozumiesz otaczajacego Cię świata.

  33. Ależ ja wcale nie pisałem że jesteś młodą duszą. Tego nie wiem, może jesteś starsza ode mnie? nie wiem – ale wiem za to, że jak ktoś setki czy tysiące razy zakładał rodzinę, był kapłanem itd to już po prostu to go nie kręci tak głęboko w środku, bo wie że to nie dało mu spełnienia którego szuka dusza, chce czegoś innego. I czuje pewne sprawy, dzięki właśnie przeważnie negatywnemu doświadczeniu. Starość i młodość nie oznacza źle i dobrze, to po prostu normalne etapy, ktoś zaczął wcześniej, ktoś później, nie traktuj tego jako ataku na siebie.

    Tak, to moje największe życiowe osiągnięcie, wiem że nic nie wiem o sobie, świecie… to mi pozwala czasem wyjrzeć poza wzorce, myśli, poza tę kotarę. I dlatego właśnie nauczam tego stanu, bo go znam. Wypływa on z niewiedzy, którą sobą prezentuję. Stawiam na świadomość.

    Słynni matematycy też nie rozumieją świata, gdyby rozumieli, nie byłoby tylu teorii, filozofii i religii.

    Buźka.

  34. Hehe widze że bardzo poważnie potraktowałeś pierwsze zdanie;) dzięki za dogłębne wyjaśnienia, nie ma obawy, nie poczułam się gorsza.
    Ostatnie też.
    Środek został dyskretnie pominięty:)

    Chociaż niektórzy twierdzą, że to wina sposobu męskiej percepcji, kobiety zbyt wiele tematów poruszają na raz, a mężczyzna jest w stanie skupić się tylko na jednej rzeczy na raz. Ja jednak bardziej facetów doceniam:)
    pozdrawiam

  35. Ja na przykład uczę sie, jak przeżywać porażki moojej ulubionej drużyny czy reprezentacji narodowej, choćby w piłce recznej! Kiedyś rozdęty balonem patriotycznym byłbym smutny, markotny, pijany itp. Ostatnio jednak uświadomiłem sobie, że to w żaden sposób nie wpływa na moje życie, na chwilę obecną, więc euforie i upadki tychże, nie będa sterowały mną, bo to wszystko jest poza moim wpływem! Nie wiem czy na temat, ale pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Top