Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Wiki cz.5 Światowy dzień sprawiedliwości społecznej

Wiki cz.5 Światowy dzień sprawiedliwości społecznej

 

 

 

Wiem. Wiem. Miało być ostatni raz, ale będzie jeszcze raz. Zostałem do tego zmuszony przez brutalne okoliczności i przez światowy dzień sprawiedliwości społecznej, który dziś swiętujemy. Witam więc szanownych Państwa w piątej części sagi rodzinnej o Wiki, i liczę że to co napisałem, bardzo Państwa zastanowi w kwestii własnego stosunku do rodziny, poczucia winy, i jak kilka decyzji może człowiekowi zamienić życie w piekło na ziemi.

 

Ci którzy nie wiedzą o co chodzi, żeby wczuć się w moją relację, koniecznie powinni przeczytać czwartą część sagi, KLIKa ci z Państwa którzy to czytali, także powinni przeczytać żeby odświeżyć sobie pamięć, tylko wtedy dzisiejsza kontynuacja będzie miała sens.

 

Tematy które będą poruszone w felietonie, w różnej konfiguracji:

1. Pseudoskrytojudzenie Pana Doktora Adama
2. Rzekoma harówka Pana Marka

 

I najważniejsze, powód dla którego w ogóle tykam się tej gównianej sprawy:

3. Nieudana intryga Pani Anety

 

——————————————————————————————————————————–

 

Jak pisałem Państwu ostatnio, Wiki oczekiwała na wizytę rodziny. Przyjechał Pan Adam z małżonką, Panią Grażynką, oraz Pan Marek z małżonką, Panią Magdą. Ja, prosty, niewykształcony, otyły i biedny chłopak, byłem pod wrażeniem stojąc za jedną z kamer w oknie. Delegacja z Niemiec; Luksuowe audi, wysoki i przystojny Pan Adam, super fryzura, modne, bardzo drogie ciuchy; Pani Grażynka, świetna figura, ubrana rewelacyjnie, z klasą, błyskała drogą biżuterią, rozglądajac się z nieskrywaną ciekawością po majątku Wiki. Delegacja z Krakowa, już wyraźnie mniej zamożna wizualnie, ale także niczego sobie.

 

Milioner z Niemiec, Pan Adam, przywiózł swojej ukochanej matce prezenty: kocyk polarowy, czekoladki z aldica, płyn do smarowania skóry. Niestety, proszku do prania który obiecywał, nie przywiózł. Pewnie za dużo ważył, a jak wiadomo masa wpływa na spalanie gazu w luksusowym audi. No szkoda, marzyłem o wypraniu moich ciuchów w Niemieckim proszku do prania, a tu taka nieprzyjemna niespodzianka na dzień dobry. Pierwszy dzień wizyty, to oprócz normalnego i powszedniego szczucia i judzenia na Wiki, wspaniałomyślny gest; dano starszej Pani, wydrukowaną czwartą część sagi o rodzinie Wiki (płakała czytając ten tekst wielokrotnie) i poskarżono się że Wiki będąc w kuchni, nie odpowiedziała na dzień dobry, tylko „żarła coś”. Gdy drugiego dnia rodzina przyjechała do starszej Pani (nocowali w hotelu) Wiki powiedziała Pani Grażynie, że prosi o to by nie mówić jej matce że ona nie mówi dzień dobry, bo przecież odpowiedziała. Powiedziała to spokojnie, a Pani Grażyna cofnęła się, i powiedziała żeby Wiki przyszła tu do pokoju, i wtedy jej to powiedziała, bo ona nie będzie rozmawiać w korytarzu jak byle kto, bo ona jest kimś i w korytarzu rozmawiać przecież się nie da. Czyli taka żałosna próba, wciągnięcia jej do konfliktu; jedna osoba po trzech zawałach, i pięć zdrowych, chciwych osób. Wspaniała strategia, godna Pani Magdy.

 
Po wyjeździe z polski Pan Adam nie mógł przeboleć tego, że Wiki nie chciała go przeprosić czy ukorzyć się przed nim; tak strzelam, takie miał prawdopodobnie oczekiwania o czym mówił starszej Pani. Zaczęły się telefony do starszej Pani, które miały na celu maksymalne skłócenie matki z córką. Pan Adam kazał starszej Pani wzywać policję, ponieważ jego zdaniem, chińska latarka którą starsza Pani sobie coś oświetla czasem w nocy, jest zakamuflowanym podsłuchem. Niech przyjedzie policja, i rozbierze latarkę na części; a potem wiadomo, Wiki do więzienia. Później zaczął przekonywać swoją matkę, że prawie trzydzieści lat temu, dał jakieś olbrzymie pieniądze Wiki; starsza Pani zaoponowała, że nic takiego nie pamięta, że na pewno by wiedziała. Pan Adam się bardzo zdenerwował, ale starszej Pani nie przekonał; ona doskonale wie, że Pan Adam opowiada bajki. Jak człowiek który skąpi chorej, niesprawnej matce sto euro miesięcznie, mógł na początku swojej kariery dać olbrzymie pieniądze siostrze? kiedyś Pan Adam, w niemczech załatwić coś Wiki, i musiał dać zadatek w wysokości 500 euro. Cały się dosłownie trząsł żeby natychmiast mu je zwróciła, jakim więc cudem mógł dać tysiące euro i nie żądać spłaty?

 

Pan Adam judzi dalej; że Wiki źle się opiekuje matką. I tu o dziwo, starsza Pani się wkurzyła. Mówi Panu Adamowi, że trzy zawały, posprzątać, ugotować, kał i mocz wynieść, zmieniać cewnik który ciągle wypadał, każde kulinarne życzenie spełniane od razu. Wtedy Pan Adam, bardzo zdenerwowany argumentuje że on i Pan Marek, mieli dzieci i też zasuwali. Argument szokujący, co ma posiadanie dzieci w wieku dwudziestu kilku lat, do opiekowania się unieruchomioną matką po trzech zawałach? Pan Adam traktuje matkę takimi argmentami jak głupka, a co ciekawe, starsza Pani chyba to wyczuła.

 

                                         Endoproteza

 

Starsza Pani leży w łóżku, i Pan Adam namawia ją na endoprotezę. Wiki ma kontakt ze świetnymi lekarzami, i sprawa jest jasna; w ogólnym stanie starszej Pani, nie wchodzi w grę ogólne znieczulenie, a co dopiero skomplikowana operacja. Ale starsza Pani słucha syna, lekarza ginekologa, przez co ma winę i pretensję do Wiki, że ta nie załatwia endoprotezy. Pan Adam stwierdza odważnie, że Wiki na rękę jest to że starsza Pani nie chodzi, bo przecież Wiki uwielbia codziennie babrać się w kale i moczu starszej Pani, a także ciągle być wołanym, wstawać w nocy do matki żeby poprawić jej poduszkę. Pan Adam zrobił także rzecz niesłychaną. Żeby nie było że się nie opiekuje matką, zadzwonił najpierw do masażysty starszej Pani (opłacanego przez Wiki, bo Pan Adam jak matka go prosiła o pieniądze na masażystę, udawał że nie słyszy) i go opierdolił. Później zadzwonił do znakomitego ortopedy, bardzo sympatycznego fachowca (znam go osobiście, leczył mi kolano i miał mi robić artroskopię) i go także opierdolił. Ginekolog, specjalista od cipek, zrugał ortopedę w sprawie złamania kości. Wiki najadła się przez to sporego wstydu, gdyż ortopeda widać było, że zmuszał się do tego by nie powiedzieć Panu Adamowi, żeby się nie kompromitował bo w dupie był i gówno widział – w sprawach ortopedii. Sytuacja niezwykle niezręczna, żenująca. Pan Adam wykazał się prostactwem i zwykłą głupotą, podważając kompetencje świetnego ortopedy. Ale to przecież tylko polaczek, więc trzeba mu pokazać kto tu jest kim.

 

Kolejna sprawa; Pan Adam przekonywał starszą Panią, że Pan Marek którego opisałem w poprzednich felietonach jako naciągacza i człowieka bez godności, tak naprawdę jest poszkodowany. Otoż Pan Adam rozmawiał z Panem Markiem, i wyszło im w tej rozmowie że całe życie Pan Marek reperował coś Wiki, a ona mu za to nie płaciła. Jest to ordynarne kłamstwo, i sama starsza Pani zaoponowała. A więc Pan Marek jedyne co robił w domu Wiki, gdy przyjeżdzał w odwiedziny do swojej matki, to wkręcanie żarówek, naprawa kontaktów, naprawa kranu, czasem jakiś zamek w drzwiach się zepsuł. Można powiedzieć, że robił to nie dla Wiki, ale dla matki  która także z tego domu korzystała, w stopniu znacznie większym niż Wiki, ta była latami ciągle w pracy. Gdy przyjeżdzał, to słowa starszej Pani; zawsze mu dawała pieniądze ze swojej emerytury. Wiki także te pieniądze dawała, niemal za każdym razem. Jedyna robota „poważna” to zrobienie szafek do małej garderoby. Części kosztowały ponoć ponad sześć tysięcy, robocizna (ok. trzech dni) ponad dwa tysiące. To chyba niezły pieniądz za trzy dni pracy? każda praca poważniejsza, była wykonywana przez Pana który domem się zajmuje od lat, a nie przez Pana Marka. Można więc między bajki włożyć historie, że Pan Marek tu ciężko harował za darmo. To niesprawiedliwe kłamstwo. Ja raz widziałem tę katorgę Pana Marka. Godzinę montował szyny do telewizora starszej Pani, a później zmęczony kazał Wiki jechać po piwo i oglądali filmy. Za każdym razem Wiki dawała im też wędliny, jedzenie, prezenty, oczywiście także pożyczki finansowe, i robiła całkiem za darmo, bardzo drogie usługi; przez lata. Ciągneli pieniądze aż furczało.

 

Pan Adam nie lepszy. Działkę którą dała mu starsza Pani (działka za pieniądze Wiki, teraz odebrana słusznie) nie chciał jej brać na siebie, żeby nie wykazywać w niemczech wyższych dochodów. Wiki więc przez lata musiała płacić za działkę podatki, zlecać koszenie trawy, a także z własnych pieniędzy przeprowadziła podzielenie działki, żeby miała większą wartość. Pan Adam udawał że to jest za darmo, udawał że nic nie wie o kosztach. Chciał być cwany, sprytny, no i nie wyszło.

 

                                       Wychowanie za szklankę wody

 

Starsza Pani uważa z synami, że skoro wychowała Wiki, to należy jej się opieka. Czy tak mówi prawdziwa matka? to po to się wychowuje dziecko, żeby na starość mieć szklankę wody? tak się tworzy niewolnika, służącego, a nie własne dziecko. Starsza Pani jest miła i uśmiechnięta, życzliwa – tylko dla synów i synowej, Pani Magdy. Dla córki ma tylko rozkazy i żądania, zawsze też jest niezadowolona. Przez całe lata, było jej mówione żeby nie jadła w takiej ilości słodyczy, żeby zdrowo się odżywiała. I najczęstszą odpowiedzią było „w dupie byłaś i gówno widziałaś”. Stan unieruchomienia którego teraz doświadcza, jest efektem jej własnych czynów i podjętych decyzji. Nawet teraz słodycze są jedzone w olbrzymiej ilości. Kompletna mentalna blokada, wręcz hipnoza na pewne rzeczy. Słodycze smakują, więc są zdrowe. I nie ma dyskusji. Tylko skąd płacz że wszystko boli? ja wiem jedno, że jak nie przestanę jeść słodyczy, to będzie ze mną źle. Prosta sprawa, prosta decyzja. Starsza Pani w ciszy, dzwoni po rodzinie i mówi że to co powiedziała jej Wiki o spadku (że wszystko przepisała na osobę nie związaną z rodziną, a tę wypisała i nawet grosza nie dostaną) nie wie czy jest prawdą. Najciekawsze jednak było to; nawet się popłakałam, a ona nic. Widać więc wyraźnie prawdziwą naturę zjawiska płaczu, to manipulacja mająca skruczyć Wiki.

 

Manipulant działa zawsze tak samo. Próbuje wmówić swojej ofierze poczucie winy. Ktoś kto czuje się winny, będzie chciał się pozbyć tego uczucia, uzyskać przebaczenie od swojej rzekomej „ofiary”, krótko mówiąc, zostanie jej niewolnikiem. I właśnie w ten sposob Pan Adam i starsza Pani całe życie działali. Za wszelką cenę sprawić, by Wiki czuła się winna, że wszystko źle robi. Dlatego tak bardzo namawiam Wiki na pewne praktyki, które pozwalają uświadomić sobie, jak było się robionym całe życie w bambuko. Pan Adam i starsza Pani myślę że nie robią tego świadomie. Tak się nauczyli że to przynosi efekty, i tak działają, nieświadomie. I czują gniew, oraz coraz bardziej rosnącą bezradność gdyż to nie działa. Powinni Wiki buty całować za to że zajęła się matką, dała im od niej spokój a także im wszystkim nie raz i nie dwa pomagała. I Wiki już to wie, nie jest winna. Starsza Pani ciągle jest obrażona, grymaśna; tylko tak umie wywoływać wpływ na Wiki. Takich rzeczy jak szczera rozmowa bez wyrzutów, nigdy nie stosowała i nimi gardzi. Póki chodziła, mogła opluwać czy lżyć ludzi, teraz leżąc, może tylko się dąsać i czekać na telefon od syna z niemiec, raz na dwa, trzy tygodnie.

 

 

——————————————————————————————————————————–

 

 

A teraz sprawa najważniejsza.

Do Wiki przyjechała jej chrześnica z zagranicy, Iza. Dwa lata temu, chrześnica raz widziała się z Panią Anetą. Proszę sobie wyobrazić, że gdy Pani Aneta dowiedziała się że Iza przyjeżdza do polski, napisała do niej. W skrócie: najpierw zapraszała Izę do siebie na sylwestra, osobę którą raz w życiu widziała na oczy. Później zaczęło się jechanie na swoją ciotkę (czyli Wiki) i oczywiście, jakżeby inaczej, na mnie. Czyn podły, godny pogardy. Ciotka Wiki, wiele w życiu pomogła Pani Anecie, kupowała jej suknię ślubną, dawała pieniądze, prezenty, wiele razy gościła w swoim domu (nigdy z sobą nic nie przywieźli) a także obiecała zapisać jej w testamencie dom, i nie tylko. W zamian za to Pani Aneta spiskowała za jej plecami ze starszą Panią, krzyczała na nią, w końcu się śmiertelnie obraziła za to, że Wiki śmie zaprosić do siebie gościa, którego rodzina nie akceptuje. Pani Aneta miała pomysł, podobnie jak Pani Magda go miała. Efekty takie same, pogarda i obrzydzenie u ludzi.

 

Wklejam część rozmów, niektóre rzeczy zakreśliłem „xxx”, są one prywatne i nie mają wpływu na sprawę. Pokazują one jak Pani Aneta próbuje grać na dwa fronty, i jak okłamuje ordynarnie samą chrześnicę Wiki, a także przyznaje się do winy w sprawie grzebania w moich prywatnych aktach. Czytajcie, chociaż czytać Panią Anetę jest dość ciężko. Iza pisze z błędami, ponieważ kilkanaście lat mieszka w stanach, to można zrozumieć, Pani Aneta mieszka za to w polsce, i tego już za bardzo zrozumieć nie można. Czytajmy:

 

Iza:
….sama nie wiem co mam o tym myslec..to prawda ze z michalem sprawdzilia ze on byl karany?babcia wszystkim rozpowiada o tym i wiem ze byly jakies z tym duze problemy tutaj to prawda jest???czy oni klamia moze?zglupialam ocipialam koncze bo babcia chce cos zjesc
nara iza

 

 
Pani Aneta:
CZESC, MICHAL NIC NIE SPRAWDZAL TYLKO TAK BABCIA POWIEDZIALA BO wiki MISKA BARDZO LUBILA I WIERZYLA MU A MARECZEK SAM O TYM PISAL NA BLOGU KIEDYS, POZA TYM, ZABRONIL NAM PRZYJEZDZAC TAM ZANIM TO WSZYSTKO SIE STALO!!!
KASE NA WSZYSSTKO MA OD LUDZI I SAM O TYM PISZE I SIE Z TEGO NABIJA ZE ON NIE MUSI PRACOWAC BO MU LUDZIE NA WSZYSTKO DAJA!!!! CO TYLKO CHCE I NA SAMOCHOD I NA KOMPUTER I NA CO CHCE TO PO CO W TAKIM KRAJU PRACOWAC? TAK ON PISZE! CO DO JEO CHOROBY TO NIC NIE WIEM OPROCZ TEGO ZE JEST CIEZKO CHORY BO MA ZESPOL JELITA DRAZLIWEGO, JA TEZ MAM I ZYJE I PRACUJE A ON  NIE MOZE TAK MOWILA wiki ZAWSZE, NIC WIECEJ O ZADNEJ JEGO CHOROBIE NIE MOWILA A POZA TYM JAK JEST TAKI CHORY TO JAK MOZE W TEN WOREK TAK NAWALAC???? NIE ROZUMIEM TEGO WSZYSTKIEGO JA TEZ WIEC MNIE NIE PYTAJ WIEM TYLE ODIZOLOWAL wiki OD CALEJ RODZINY NAGADAL JEJ ZE RODZINA CHCE JEJ KASY I TYLE! ZABRONILA WSZSYSTKIM PRZYJEZDZAC I POWIEDZIALA ZE NIENAWIDZI ICH LACZNIE Z BABCIA. A BABCIA MIALA PRZEZ NIEGO SPRAWE W SADZIE BO GO RZEKOMO POBILA, BIEDZACZEK BOKSUJE A STARUSZKA GO POBILA? DOBRA DLUGA I ZAWILA HISTORIA ALE JA NA SZCZESCIE DO TEJ RODZINY NIE NALEZE WIEC NIC MI SIE NIE NALEZY I O NIC NIE WALCZE, CZÓL SIE TYLKO ZAGROZONY BO wiki CHCIALA ZEBYM SIE TAM PRZEPROWADZILA I ZEBYM PO NIEJ xxx PRZEJELA ALE TO BYLO ZANIM GO POZNALA TERAZ JUZ NIE MA RODZINY ANI ZNAJOMYCH NIE WOLNO JEJ. A BABCIA WIEM ZE JEST NIEZLYM GAGADKIEM I GADA ROZNE RZECZY NAWET NIE WIEM SAMA CO I CZY TO NIE ONA SIE DO TEGO WSZYSTKIEGO PRZYCZYNILA BO NIGDY NIE LUBILA FACETOW wiki I WIEM ZE ONA JEJ POWIEDZILALA ZE TO MICHAL GO SPRAWDZIL ZEBY TO BYLO DLA wiki WIARYGODNE I MYSLALA ZE wiki SIE PRZESTRASZY CHYBA. NIE WAZNE LECE DO PRACY PA

 

 

——————————————————————————————————————————–

 

 

Czyli prosta rozmowa. Iza pyta czy jest prawdą, że Pani Aneta z małżonkiem grzebali mi w prywatnych papierach z których wyszło że byłem karany, i Pani Aneta odpisuje że to nieprawda. Dodaje też jeszcze wiele rzeczy, które nie są prawdą, co wyjdzie w dalszym „praniu”. Zespół jelita drażliwego ma wiele odcieni. Są ludzie którzy czasem mają za przeproszeniem wzdęcie, ale są i tacy którzy się wieszają z rozpaczy i bólu. I oboje mają tę samą jednostkę chorobową, dziwi mnie że Pani Aneta nie rozumie takich spraw, w końcu jest lekarzem. Z tym zabronieniem przyjazdu, widać doskonale po zachowaniu rodziców Pani Anety. Pan Marek z Panią Magdą, przyjeżdzają kiedy chcą, bez zapowiedzi, nawet nie wyślą smsa. Chcą by trzymać to w tajemnicy, i proszą o to zawsze starszą Panią. Jest to dziwne że przyjeżdza Pani Magda; ludzie którzy ją kojarzyli, wszyscy znajomi Wiki słuchali nagrania gdzie Pani Magda opluwa w kuchni Wiki. Trzeba naprawdę nie mieć honoru i jakiejś klasy, żeby po czymś takim przyjeżdzać tutaj, gdzie ludzie myślą o niej z odrazą. Bo jak można myśleć o kimś, kto najpierw się łasi, a po wyjściu gospodyni obrabia jej dupę i grozi że rodzina się od niej odwróci? Lecz czytajcie dalej.

 

 

Iza:
aneta tak miedzndzy nami w gabinecie u Wiki na kompie jest masa roznych nagran.pisalam ci jest nagranie jak xxx okradala Wiki przez tyle lat a mareczek zainstalowal kamery i ja nagrali a ona oskarzyla marka o to ze ja okradaale niewazne.Wiki je pokazuje tu na kompie znajomym je wszystkie sama sluchalam nagran b Wiki je pokazuje ludziom jakas pani byla pare dni temu i pytala o ciebie i Wiki jej puscila nagrania ja sobie ich sluchalam botu siedzena necioe..jedno nagranie to jak wrzeszczysz na Wiki i nie dajesz jej dojsc do glosu ze nie ty sprawdzalas marka strasznie ja zjechalas i sie sama rozlonczylasa potem jest nagranie twojego taty jak mowi ze michal do niego dzwonil jak tu do Wikijehcali i ty z michalem sie dowiedziliscie u kogos wszystkiego na jego temat nawet z paragrafem ze jest oszustem wiec aneta nie pisz mi ze nic nie sprawdzaliscie bo twojtata to normalnie mowil!!!no i ze marek ja w majtkach samych zostawi i wszystko jj ukradnie nagranie babci tez jest jak krzyczy okropne ze go zarznie nozem zniszczy mu samochod ze go zabije i ze chciala go po pysku a sie zaslonil reka i szkoda ze tylko go pociela..a potem jak w sadzie przepraszala i obiecywala sedziemu ze nie bedzie juz robila w domu awantura nagranie jak twoja mama razem z babcia pluja na Wiki ze jak ona nie chce rodziny to rodzina jej pokaze i sie zemsci i calu czas klna na marka i Wiki ze zlodziej i nienormalna tylko Wiki wyszla z kuchni i juz sie zaczelo a to ze twojemu tacie auta nie daje a mareczkowi daje ze glupia i mlodego kochanka se wziela ciagle ja obrazala a jak Wiki wchodzila do kuhni to byla milutka rzygac sie chce jak tego sluchalam i caly czas namawiala Wiki zeby zapisala spadek tylko na jakas sabine zeby sie do niej przekonala i plubiala ja nie wiem kt.o totakich nagran tu jest sporo i prosze cie niech to zostanie miedzy nami .ajak ten adam z niemiec jej brat grozi ze zamknie ja do wiezienia ze wariatka i odbiora jej dom!ja nie wiem co ty piszesz marek jej zabronil miec znajomych??co ty gadasz wogle?caly czas sa tu ludzie i przyjaciele dom jest pelny ludzi.marek po kilka godzin dziennie pisze to chyba nie za darmo ma te pieniadze tu w stanach kazda sstrona ma oopcje donate i kazdy placi ile chce jak lubi czytac a marek co widzialam miliony wejsc i nie ma reklam a by na nich zarobil w stanach mialby niezly majatek za tyle wejscwiec pewnie dlatego mu ludzie placa ale oni lubia go czytac bo znajomi Wiki wszyscy maja jego ksiazke z autografami i sie smieja ze cos tam ostatnio napisal smiesznego nawet ten sędzia ostatnio sie smial ze chyba go zamknie za jakis tam tekst o zonach bo sie jego zona zdenerwowala takze smiesznie tu nawet jest bo wtedy marek wzial margaryne do reki z lodowki ze idzie do wc sie przygotowac na odsiadke malo goscie sie nie poszczali ze smiechu..nie wiem za co ty go tak nienawidzisz razem z ta babcia chyba ze czegos nie wiem!

nara iza

 

 

——————————————————————————————————————————–

 

 

Iza przesłuchała nagrania z komputera, i już wiedziała że Pani Aneta łże jak najęta w niemal każdej sprawie. A oto odpowiedź Pani Anety, proszę zwrócić uwagę na pierwsze słowa, jest to ewidentne przyznanie się do grzebania mi w aktach. Wiem także że byłby to dobry dowód sądowy, kolejny w tej sprawie:

 

 

 

Aneta:

WIDZISZ JA GOSCIA WOGOLE NIE ZNAM ZACZAL MNIE ZASTRASZAC TO ZA CO MAM GO LUBIEC PARAGRAFY SA LATWE DO SPRAWDZENIA JAK SIE SAMEMU O TYM MOWI MICHAL SIE WSZYSTKIEGO BOI TO NIC BY NIE ZROBIL ZEBY SOBIE ZASZKODZIC! Wiki MI GROZILA TO JEJ POWIEDZIALAM ZEBY POSZLA W DIABLY I SIE ODCZEPILA JA OD NIEJ NIC NIE CHCIALAM I PROSILAM ZEBY NA MNIE NIC NIE PRZEPISYWALA A TA SIE UPARLA ZE TO WSZYSTKO JEST JEJ I ZROBI  Z TYM CO CHCE I NIKT JEJ NIE ZABRONI I BARDZO MNIE PROSI ZEBYM SIE ZGODZILA BO CHCILABY ZEBYM POPROWADZILA DALEJ xxx ZEBY SIE NIE ZMARNOWAL. NAWET PRZESTALAM TAM JEZDZIC TAK CZESTO ALE NIE POMAGALO NO I POJAWIL SIE MAREK I ODWOLALA NASZ PRZYJAZD Z OKAZJI JEJ URODZIN I POTEM TO JUZ BYLO TYLKO GORZEJ. ALE TYCH NAGRAN JAK JESZCZE BYLO DOBRZE TO NIE MA JAK JEJ MOWILAM ZEBY NIE PATRZYLA NA NIKOGO TYKLO O SOBIE W KONCU POMYSALA I ZEBY ZACZELA DBAC O SIEBIE I POJECHALA NA URLOP TEGO WSZYSTKIEGO NIE PAMIETA I NIE NAGRYWALA , JAK PRZYJEZDZALAM TO SPRZATALAM, ROBILAM W OGRODKU NA ZAKUPY Z NIA JEZDZILAM, GOTOWALAM OBIADY JAK ONA Z NIM GODZINAMI NA KOMPIE GADALA. TEGO SIE NIE PAMIETA! SZKODA GADAC NIE MAM DO TEGO SILY JECZE GNOJ MNIE I MICHALA OBSMAROWAL NA BLOGU TO ZA CO JA GO NIENAWIDZE?????? TA RODZINA NIGDY NIE TRAKTOWALA MNIE DOBRZE NIGDY ! CAŁA! NIE CHCIALAM TAM JEDZIC OD DZIECKA, Wiki MNIE WCALE NIE LUBILA DOPIERO PO SLUBIE MOIM I PO STUDIACH MICHALA BARDZO POLUBILA I DOPIERO WTEDY SIE MIEDZY NAMI POPRAWIALO. IZA TO WSZYSTKO ZA BARDZO BOLI NIE MAM SILY O TYM GADAC NIE WEM CO TAM SIE DZIEJE I NIE CHCE WIEDZIEC TO NIE MOJA SPRAWA WIDOCZNIE ZASLUZYLI NA TO SOBIE MOZE SPARWIEDLIWOSC JEST NA TYM SWIECIE NIE WIEM MAM TERAZ SWOJE ZYCIE I SWOJE SPRAWY DO TEGO WOGOLE SIE NIE MIESZAM BO ZA DUZO NEROW MNIE KOSZTOWALO TO JEDNO ,ZE NIBY MICHAL GO SPRAWDZI NIE CHCE MIEC Z NIMI NIC WSPOLNEGO Z NIKIM SORKI. TO JEST MOJ OSTATNI KOMENTARZ TEJ SPRAWY I NIE CHCE DO TEGO JUZ WRACAC PROSZE, WESOLYCH SWIAT!!!

 

 

Reasumując: Pani Aneta ma żal że Wiki na siłę chciała jej zapisać majątek, o bardzo dużej wartości. Zmusiła ją! niedobra Wiki! później skarży się, że jak przyjeżdzała raz na miesiąc to czasem skoczyła na zakupy (przyjeżdzała z dwójką dzieci i mężem) i ugotowała obiad dla swoich dzieci i męża, więc to Wiki jest jej winna a nie ona Wiki. Przyjeżdza z dwójką dzieci, mąż pracuje na laptopie, zostawia dwójkę małych dzieci samopas i idzie do ogrodu wyrywać pokrzywy. Chyba nawet Maciuś z klanu nie uwierzyłby w tę wersję wydarzeń. Obsmarowanie na blogu. Boli, prawda? a jak Pani myśli, Pani Aneto, czy nie boli jak rodzina wzywa policję, judzi starszą Panią która pluje i lży mnie na każdym kroku, jak się całe życie tej rodzinie pomagało i dawało pieniądze? to ma nie boleć? boli, szczególnie Pani postawa, haniebna, poniżej wszelkiego komentarza. Jak można obcą Pani osobę (czyli Izę) podjudzać na swoją ciotkę? hańba, wstyd. I wy się uważacie za ludzi uczciwych? niby nic Pani to nie interesuje, to skąd te emocje? skąd te pragnienie psucia opinii Wiki wszędzie gdzie się da?

 

 

A teraz kolejna perełka Pani Anety, tym razem dowiadujemy się o mnie:

 

ROZUMIEM, ALE MARECZEK TEŻ ŚWIĘTY NIE JEST I NIE SIEDZI ZE STARA BABĄ Z MIŁOŚCI DO NIEJ CHYBA CO? ZWĘSZYŁ KASĘ I ŻE ŁATWO NIĄ MANIPULOWAĆ I SOBIE NIĄ RZĄDZI. A Wiki ZAWSZE MIAŁA JEBCA I  JAK SOBIE COŚ UPIERDOLIŁA TO DOPÓKI SIĘ NA GÓWNIE NIE PRZEJECHAŁA NIE MOŻNA JEJ BYŁO WYTŁUMACZYĆ!!!! TERAZ TEŻ TAK BĘDZIE TYLKO Z TĄ RÓŻNICĄ, ŻE MARECZEK JEJ JUŻ NICZEGO NIE ZOSTAWI NAWET NIE BĘDZIE MIAŁA GDZIE MIESZKAĆ. TERAz zapierdala sama na mareczka a on siedzi i rozkazy wydaje. ja ciebie podiwiam, ze tam wytrzymujesz mialam nadzieje ze przy tobie poczuje troche milosci takiej wiesz uczciwego zrozumienia a nie zaklamania i ze przejzy na oczy ale juz tarce nadzieje! JAK SIE BABACIA CZUJE???? POZDRAWIALAS JA OD NAS? TO POZDROW PROSZE!!!! CZEKAM NA WIADOMOSCI  I POZDRAWIAM, SZKODA ZE NIE MOZEMY SIE SPOTKAC

 

 

——————————————————————————————————————————–

 
No pewnie że święty nie jestem. A kasę chapię, widać przecież: dwunastoletnie seicento którym boję się jeździć. Zbiłem majątek że czasami przyjadę do Wiki posiedzieć u niej, ale nie tylko, praktycznie cały czas coś robię, ale nie dlatego że muszę, ale że chcę. Prawda jest taka, że ja nie mam wyjścia, jeżdzę czasem do Wiki, czasem do innych ludzi którzy mnie zapraszają. W swoim mieszkaniu, kawalerce, siedzą cały dzień w domu i kiepsko to znoszę psychicznie. Wyjść nie mogę nawet do sklepu, zwija mnie z bólu. Czasem przyjdzie matka z jedzeniem, jeśli sama nie choruje, w innym wypadku nie mam jedzenia i po prostu nie jem. Przyjaciół w świecie realnym nie mam, dlatego że po pierwsze, nie mogę nigdzie wyjść, a po drugie nie za bardzo mogę kogoś zaprosić. W takiej atmosferze nie można za dlugo funkcjonować. Zbawieniem dla mnie jest więc wyjazd tam, gdzie jest dom i możliwość wyjścia na dwór bez stresu, który momentalnie zamienia się w straszny ból brzucha. I u Wiki mam raj, wychodzę kiedy chcę, są warunki bym prowadził ożywione życie towarzyskie. Tak samo jeździłem do ciotki na wieś, albo na swoją działkę czy do znajomych. Tam mam możliwość w miarę normalnie funkcjonować. A że jak jestem u kogoś, to ludzie się często mnie pytają co sądzę o ich znajomych, co wyczuwam. I ja takie rzeczy mówię, póki co, nie pomyliłem się ani razu. Mam ten zmysł doradczy, i stąd te dobra materialne i hojność czytelników. Nie za darmochę. Takich konfliktów rodzinnych, można powiedzieć że mam kilka „na koncie”. Nie tylko wy jesteście pazerni na czyjeś pieniądze i wywierany wpływ. Jest oczywistą sprawą, że ja mam większy wpływ w sensie doradczym na Wiki, niż wy. Ale ja udowodniłem swoje intencje i możliwości, chociażby przez to że wytropiłem złodzieja który okradał Wiki wiele lat. Miesięcznie jest to jakieś dwa tysiące oszczędności, i z tego punktu widzenia, mam tu pobyt opłacony. Gdy złodziejka rozgłosiła że wyciągała pieniądze z szuflady żeby coś kupić starszej Pani (czyli że zrobiłem prowokację żeby ją udupić) ujawniłem nagranie gdy się przyznała że kradła, o czym nie wiedziała.A są jeszcze inne sprawy, ile Wiki oszczędza na tym że nia daje się naciągać rodzinnym pasożytom? dopóki były pieniądze, wszystko ok, później Pan Marek wzywa policję kobiecie po trzech zawałach, wielokrotnie. A nawet kłamie że to nie on, na co policjant sam mówił Wiki, że poznaje jego głos. Taka to rodzinka jest ukochana w swej bezwzględności.

 

 

Pani Aneto, nie ma Pani sprawy w sądzie tylko dlatego, że wiem w jakiej sytuacji zdrowotnej jest Pani małżonek. Nie mam serca żeby tak robić, wiem że jako lekarz sądowy który wygrzebał moje dane o karalności, miałby natychmiastowy wykop z zawodu. I nie tylko. Moje dowody to nagrane przyznanie Pana Marka że to wyciągnęliście, i Pani słowa do Izy. Myślę że to by spokojnie wystarczyło w sądzie, żebyście mieli poważne problemy. Ja sam jestem poważnie chory, powiedziałbym że mimo zdrowego wyglądu i ćwiczeń na worku (ręce mam zdrowe) gorzej niż szanowny małżonek. Bo on może funkcjonować, a ja od wielu lat już nie. Nie mogę nawet pojechać na czyjś pogrzeb, na miasto coś załatwić, i Bóg jeden wie jak ze mną będzie jak zabraknie rodziców. Stąd wypływa mój brak reakcji, chociaż mam ochotę, a ja do sądu nie boję się pójść, i swoich spraw umiem bronić. A więc jeśli nienawiść Pani pozwoli, proszę sobie w duchu podziękować że trafiliście na mnie. Ktoś inny by te i inne informacje bezwzględnie wykorzystał. Także do procesu cywilnego, gdzie ze względu na ujawnienie mojej karalności w środowisku Wiki, poniosłem bardzo duże straty finansowe, które oczywiście jestem w każdej chwili w stanie udowodnić, podobnie jak każdą rzecz którą tu opisuję.

 

 

 

150 thoughts on “Wiki cz.5 Światowy dzień sprawiedliwości społecznej

  1. Czyżby mała zmiana nastawienia u starszej pani, czy mi się tylko zdaje? Odnosze wrazenie że jakby zaczeła doceniać pomoc Wiki.

    Swoją drogą, co za drama, mógłbys jakąs powieść na podstawie tego napisać.

  2. Przemyślałem to dokładnie, facet ma serducho chore. W takiej sytuacji z dwójką dzieciaków ciągać ich po sądach, to byłby z mojej strony sadyzm, źle bym się z tym czuł. Z drugiej strony Aneta judzi kogo się da, psuje opinię Wiki, to przykre. Dlatego póki co, jest ten felieton który przeczytają osoby także z ich środowiska. Po tym myślę przestaną się tak zachowywać, jeśli nie, będę się zastanawiał co robić. Ten jej mąż to inteligentny, sympatyczny facet, z ciężkim zawodem, naprawdę nie chciałbym się z nim oficjalnie sądzić bo ja ich motywację doskonale rozumiem, sam bym pewnie tak zrobił; to byłoby z mojego punktu widzenia nie honorowe.

  3. Płąci każdy, ok, ale oni już zapłącili. Mieliby wspaniały dom i wiele innych rzeczy, a nic nie dostaną za zachowanie Anety która wmówiła sobie że Wiki jej groziła. Mam tę rozmowę nagraną, nie groziła i słyszało ją wiele osób. Napisałem felieton, ujawniłem tę sprawę, i chciałbym o nich zapomnieć, co bez problemu mi się uda 🙂

  4. Niestety to tylko takie wrażenie 🙂 starsza Pani panicznie boi się szpitali – gdy Wiki jej powiedziała jak ten pajac z niemiec potraktował jej lekarza, starsza Pani się wściekła, bo to prosta logika, nie wkurwiasz lekarza który Cię leczy. I wtedy zadzwonił Adam, więc starsza Pani wyjątkowo mu się postawiła. I dobrze, przynajmniej wiadomo że bajki o pieniądzach danych Wiki to brednie.

    Wolałbym już nic o nich nie pisać, to nic miłego. Ta strona jest do innych rzeczy niż do prania takich brudów 🙂 no ale musiałęm. Oby ostatni raz.

  5. Owszem, w panstwie prawa istnieje cos takiego jak zatarcie skazania z mocy prawa. tj. taka osoba gdziekolwiekv ktos zapyta nia o karalnosc, moze zgodnie z prawem powiedziec, ze karana nie była.A wiesz dlaczego to funkcjonuje? Po to, ze gdy ktos popełni błedy w przeszłosci, to zeby miał szanse w przyszłosci wyjsc jeszcze na człowieka. A co do skali czynu to czym innym jest zatarcie skazania za pobicie, a czym innym za np. morderstwo. czujesz inny ciezar gatunkwoy, dlatego tez jest róznica w zatarciu. Wiec nie wycieraj sobie mordy obywatelami, cywizlizowanym panstwem ( te cywizilizacje własnie widze po tych wiadomosciach, które przed chwila przeczytałem)

    Poza tym przeczytałem całą sagę i jesli dowody sa prawdziwe to lepiej ludzie milczcie, miejscie chociaz tyle przyzwoitosci.Marek ,słusznie zrobiłes, jak beda dalej skakac to do sądu utemperowac towarzystwo…

  6. Swoja droga rozumiem Wiki, poniewaz ja od dłuzszego czasu tez mecze sie w rodzinie, gdzie nienawisc rozsadza dom od srodka, gdybysmy zyli w normalnym panstwie typu Wlk Brytania, gdzie mógłbym spokojnie pójsc do roboty i zarobic na własne utrzymanie to nawet dnia dłuzej bym z nimi nie siedział… strasznie to musi byc meczące i wyssysajace siły, walczyc z własna podobno kochana rodzinką..

  7. Esej, wybacz ale komentarz do którego się odnosiłeś skasowałem, gdyż należy do 34, który ma zakaz pisania u mnie, i go nie respektuje. Skasowałem go, bo trudno odpowiadać na taki bełkot. Ja nie mam obowiązku nikomu mówić, za co byłem skazany, i nie muszę się z tego tłumaczyć. Wyrok w zawiasach był wymazany i został w „głębokich” bazach danych, z których to wyciągnęli. W oczach prawa jestem człowiekiem bez skazy. W środowisku np. Wiki byłem nim, do czasu gdy tego nie wyciągnęli. I za to mieliby przechlapane w każdym normalnym sądzie.

    Jedyne co zrobiłem bezmyślnie, poniosło mnie, to napisałem do Anety z gg Wiki z półtora roku temu, że nie życzę sobie szkalowania siebie, gdyż opiszę ją na swojej stronie. To oczywiście od razu zgłosili na policję, zadzwoniła policjantka, bardzo sympatyczna kobieta. Opowiedziałem więc jej o Anecie i Michale, i jak powiedziała, anuluje sprawę i nie wszczyna dochodzenia, ale żebym mocno uważał na tych ludzi.

  8. Współczuję, to piekło na ziemi. Jedyne co Ci mogę doradzić to lekturę transerfingu, on opisuje w trzecim tomie co zrobić w takich sytuacjach. Przeczytaj koniecznie, jak zrozumiesz pojęcie ważności i wahadła (czyli odpowiednik moich tworów) to bardzo Ci ulży. Trudna lektura, ale warto. Masz linka czy Ci dać?

  9. Dobrze, ze masz dowody, gdyby zaczeli cos szarpać, ale i zdecydowanie bardzo twarde nerwy, szczerze powiedziawszy zbytnio nie wiem o co mogliby sie dopierdolic ws pisania o ich wybrykach,ale co racja to racja uwazać trzeba i to mocno.Widac po tym co njapisałes ze niezłe konfitury… Swoja droga jestem zaskoczony, bo choc tutaj u Ciebie czesto bywam, to jakos nie zanotowałem, ze 34 ma zakaz… No oczywiscie, ze zadnego takiego obowizaku nie masz,wiadomo, ze kazdemu moze noga gdzies sie podwinąc,

  10. Powiem Ci że ja ogólnie nie należę do osób silnych psychicznie, ale w tej sprawie od początku czuję jakby lekkie rozbawienie, mimo ciężkich chwil ze starszą Panią. Oni nic nie mogą zrobić oficjalnie na pewno, mogliby np. zapłacić komuś żeby mi spuścić wpierdol, ale wtedy Wiki też by mogła komuś zapłacić, a stać ją na fachowców trochę lepszych, i nie jestem pewien czy w ogóle musiałaby płacić. Więc tak czy siak, muszą się wstrzymać, i liczyć tak jak liczą od trzech lat że ją okradnę i będą mieli rację. No ale to się nie spełni nigdy, to ja wiem, stąd może mnie to bawi jak czekają i czekają 🙂

    34 bardzo mnie obraził. Dałem mu dwie czy trzy szanse żeby uspokoił się, ochłonął, nic z tego, kompletnie oszalał z oskarżeniami. Kiedyś mnie oskarżył o gwałt na jakiejś dziewczynie, wybaczyłem mu chociaż z trudem. W końcu podjąłem decyzję o jego odejściu, są jakieś granice, ale często się wpisuje z bluzgami. Inni czytelnicy też mi się na niego skarżyli, więc ludzie odetchnęli z ulgą, a ja w sumie lubiłęm jego posty, to niegłupi facet na pewno, ale ma ataki nienawiści. Poza nimi jest ok, ale mimo wszystko przegiął, i to koniec jak dla mnie naszej znajomości. No cóż, z godnością muszę dźwigać ten krzyż 🙂

  11. Tak, to jest piekło, kiedy sam nie masz niczego, jestes zupełnie uzalezniony od kochanej rodzinki finansow, która żre sie pomiedzy sobą i dodatkowo szuka kozła ofiarnego, zwłaszcza matka… pamietam jak czytałem Twój artykuł o wolnosci i niezaleznosci, teraz wiem o co chodzi, nie pasuje cos im wracam do siebie, mam co jesc jest ok, ale gdzie kurwa tutaj w tym kraju, coraz bardziej mysle, zeby wyjechac jak najszybciej zagranice, trudno, moze i sie najebie tam przykładowo fizycznie,ale za 1500 euro, a nie złotych warto

  12. Przejebane. Ale spójrz na to z tej strony, że kiedyś docenisz własną chatę mając w pamięci ten burdel emocjonalny którego teraz doświadczasz. Z każdego gówna wyciśniesz diamenty, wcześniej czy później. Czytaj transfering, nabierzesz nadziei.

  13. hehe, no rzeczywiscie te podchody moga bawic, niby dorosli ludzie ale kombinacje jak gimbusy 😀 tyle ze takie podchody najbardziej wyssysaja energie, Ci ludzie zyja nienawiscia jak widac i wioda takie zycie ameb, zjesc, wypróznic sie, pointrygowac, nachlasc i i pokłócic o spadek, mój Boże, jak bardzo chciałbym czegos takiego uniknąc!

    Co do 34, no skoro nie dało rady nic z tym zrobić, to szacunek na to ze miałes odwage zakonczyc te znajomosc, no bo 34 od pamietam długiego czasu tutaj u Ciebie pisał, szkoda, ale widocznie to było najlepsze rozwiazanie, przyznam ze ma facet bardzo oryginalna wizje swiata, ja tam lubiłem go czytac, chociaz nie wszystko potrafiłem zrozumiec:D

  14. No niestety, ja równiez mimo wszystko widze, ze jestem słaby psychicznie, wiesz taka sinusoida, jak od rodzinki daleko, i dosyłaja pieniadze to jest wszystko ok,rozmowa przez telefon tez ok, dalej sobie studiuje robie plan,kolejne jakies etapy, patrz kurwa jak tylko przyjade do domu to wszystko by szlag trafił, rozwalaja mi wszystkie plany, odechcewa mi sie wszystko.Ja nie chce przyjezdzac, bo wiem jak to sie konczy, ale ciagle przez telefon grozby,m ze nie przyjezdzam, ze jestem nierób, ze płacą kasę, ze jest robota w domu…no i sie łamie i przyjezdzam, a scenariusz ten sam.. Moja słabosc jak widze polega na tym, ze nie potrafie podjac meskiej decyzji: albo studia,i znosze ich wycieczki, albo nie koncze studiów i wyjezdzam i mówie im wszystkom Goodbye, studiuje dziennie wiec praca nie wchodzi w rachube, zreszta samo wynajecie pokoju to 500zł, a jeszcze zycie, kto mi da na pół etatu/ zlecenie chociaz te 1500zł, zeby ten tysiac został na zycie, sam jak widzisz sytuacja niby bez wyjscia,ale gdybym miał jaja to zrobiłbym cos, niestety..

  15. Ameby ha ha ha 🙂 wiesz, ktoś kto pisze część mądrych rzeczy a takie na pewno pisał 34, ale wprowadza nienawiść, to nic dobrego. Z żalem, ale tak postanowiłem. Może 34 zrozumie że nie opłaca się pewnych rzeczy pisać, mówić, oskarżać.

  16. przypomniało mi sie z któregos Twojego artykułu z książki, ze Panie twierdza tak o Twojej wrażliwosci 😀 😀

  17. Myślę że warto skończyć studia skoro już je zacząłeś. A moze znajdzie się jakieś nieoczekiwane wyjście z sytuacji, którego teraz nawet nie podejrzewasz? nie raz miałem takie sytuacje, miej tylko nadzieję, bo bez niej wytracasz bezsensownie energię na doła.

  18. No zostało mi jeszcze około 1,5 roku, wiec raczej bede konczył, ale zagranica jak sobie wyliczyłem jest koniecznoscia zeby zarobic na wlasne mieszkanie, bez kredytu, i to zagranica na kilka lat przynajmniej, chcoiaz przy tym co sie dzieje teraz na swiecie,to kto wie co bedzie za lat parę…mimo wszystko tak jak piszesz, staram sie miec te nadzieje, bo bez niej to juz jak nawinął Sokół, wykopałem sobie grób

  19. Sokół dobrze nawija, w tej kwestii 🙂 nawet jeśli jest rozpierducha, pamiętaj że są ludzie ktorzy mimo niej dobrze żyją. Dlaczego niby masz być tym komu się nie uda?

  20. …kompletnie nie rozumiem czemu na początku arta. nie ma nagiej pani…to sie robi jakies nienormalne…

  21. a ja bym się cieszyła jakby na początku każdego artu było zdjęcie słodziutkiej Jazzy zamiast tych nagich kobit:)

  22. [url]http://biznes.onet.pl/polacy-placa-za-najem-mieszkan-dwa-razy-wiecej-niz,36941,5033371,1,analizy-detal[/url] a propo mieszkań…

  23. Też bym tak zrobił bo w tym momencie pokazałeś tym burakom klasę. Oni na pewno by poszli do sądu na Twoim miejscu. Co za ludzie, aż się wierzyć nie chce, że tak można traktować swoją rodzinę. Ale skoro bracia potrafią się zabijać albo dymają swoje żony to takie rzeczy tym bardziej się zdarzają. A ta Aneta pisze jak jakaś niedojebana, nie da się tego czytać 🙂 Mam takiego znajomego, który pisze podobnie na gg ale chłop nie skończył nawet zawodówki, ciężko uwierzyć, że Aneta jest wykształconą osobą 🙂

  24. Normalnie czytałem wszystkie pięć części „z wypiekami na twarzy”!
    Patrz Marku, rozgryźli Cię, starego łowcę posagów!

    A tak na poważnie, to dzięki za uratowanie życia Wiki (mimo że jej nie znam). Dobra robota!

  25. [quote]WIDZISZ JA GOSCIA WOGOLE NIE ZNAM ZACZAL MNIE ZASTRASZAC TO ZA CO MAM GO LUBIEC[/quote]
    Fajnie się bawicie ❗
    Iza udostępniając nam swoją korespondencję z Anetą moim zdaniem posunęła się za daleko. Ale jakąś korzyść dla jej znajomych to posunięcie w przyszłości na pewno przyniesie…….

    Znajdzie się w tym waszym towarzystwie choć jedna osoba szczera i godna zaufania ❓

    Niektórzy dla kasy potrafią zrobić z siebie prawdziwe świnie.

  26. Nie takie rzeczy dzieją się w rodzinach, ta jest w sumie light, bo ostatecznie to przedupili wszystko. Nawet ludzie bez zawodówki lepiej piszą, no cóż, może ma tą teraz jakze modną dysg coś tam 🙂

  27. Miło mi że saga ma stały fanklub 🙂 może tego nie widać w komciach, ale kilkadziesiąt osób się przy tym denerwuje 🙂

    Wiesz, ja pomogłem Wiki, a prawdopodobnie ona mi pomogła znacznie więcej. Jestem nastawiony na dawanie, i o dziwo zawsze mam więcej niż mógłbym sobie wymarzyć. Jak chcę brać, tracę. Z natury jednak wole być dawcą, ale to trzeba umieć robić. Może pierdolnę w tym temacie jakiś art?

  28. Myślmy logicznie. Jeśli ja bym zastraszał Anetę, to już bym siedział w więzieniu, na pewno by mi tego nie odpuścili. Skierowali wniosek na policję za napisanie na gg żeby dała mi spokój, i jak pisałem, pani z policji przed wszczęciem postępowania do mnie dzwoniła, żeby wysłuchać mojej wersji zdarzeń, którą uznała za prawdziwą. Sprawę wycofała. To że Aneta tak pisze, to można sobie wszystko napisać, zauważ anonimie że oszukała Izę na pewno raz w kwestii sprawdzania mojego paragrafu, skąd więc wiara że teraz pisze prawdę? a jak napisze że ją zgwałciłem? ukradłem oszczędności? też uwierzysz?

    Chwileczkę. Ja nie pisałem ze Iza to udostępniła, ja nic nie pisałem w tej kwestii, ponieważ nie leży w moim interesie ujawnianie swoich metod działań.

    A jakby nawet ujawniła, to uważasz że to zły uczynek, gdy jedziesz do ukochanej matki chrzestnej, i osoba którą raz w życiu widzisz opluwa ją, kłamie ordynarnie na jej temat? milczałbyś anonimie?

    A jakby ktoś napluł na osobę którą bardzo szanujesz, i zrobił jej krzywdę, też byś milczał żeby nie być „osobą szczerą”?

    To jak z Panią która pracowała u Wiki. Gdybym jej nie nagrywał ukradkiem, nie miałbym dowodów a ona winę za kradzieże zrzuciła najpierw na mnie. Byłbym złodziejem, gdyby nie spryt i intuicja. Uchronienie uczciwej osoby od kanalii która latami ją okradała, a była niemal członkiem rodziny, też jest oznaką mojej nieszczerości i braku zaufania?

    Pomyśl zanim coś napiszesz. I wklejaj swój nick, tak by wypadało.

  29. Bardzo, bardzo nieprzemyślana odpowiedź Mistrzu.
    [quote]ponieważ nie leży w moim interesie ujawnianie swoich metod działań[/quote]
    Rutkowskim mi tu zaleciało
    On też działa bez stosownych uprawnień i na pograniczu prawa.
    Bywaj

  30. Ja Ci Mareczku pisałam dawno temu że 34 obraża ludzi do kobiet pisał kurwa zaropiała i inne:!: prosiłam żebyś coś z tym zrobił a ty nic nie robiłeś bo 34 miał niektóre poglądy takie jak Ty ❗ wreszcie jak cię zaatakował to zrozumiałeś ❗ lubiuę Cię czytać ale jesteś za bardzo zadufany w sobie a co do Wikuni to pozdrawiam cieplutko z serduszka i pozdrów ją ode mnie ❗

  31. Tak się zastanawiam skąd ta nagonka ostatnio na Rutkowskiego, który przede wszystkim działa skutecznie i niektórym się to nie podoba 🙂 Ale oskarżyłaś też teraz Marka o działanie na pograniczu prawa, bezpodstawnie.

  32. Jak najbardziej przemyślana, a jeśli moje metody budzą Twoje moralne oburzenie, możesz zgłosić ten fakt do prokuratury.

    Myślę że nie Rutkowskim, a Twoja hipokryzja i obłuda tak śmierdzi, i to właśnie ją poczułaś. Jeśli moja przyjaciółka jest bezczelnie okradana i rodzina nasyła na nią policję, grozi więzieniem, a starsza Pani mnie atakuje, opluwa, to ja mam prawo te rzeczy opisać. Chodzisz ulicami spokojnie tylko dlatego, że policja używająca pięści, pałki i broni pilnuje porządku. Ty możesz dzięki temu że oni brudzą sobie ręce, zgrywać moralnie czystą i ponad to. Gdyby nie te moralne dla Ciebie kreatury, nie wyszłabyś z domu bez wielkiego ryzyka gwałtu czy morderstwa. Powiem Ci dwie rzeczy.

    Pierwsza: w dupie byłaś i gówno widziałaś (nauczyłem się od Starszej Pani)

    Druga: miałaś tu nie pisać, żegnałaś się ze mną. Nie mam szacunku do ludzi którzy jedno piszą a drugie robią.

  33. Przyznałem się do błędu, to faktycznie był mój błąd i za to przepraszam. Miałem zgodne z nim niektóre poglądy, więc przymykałem na niektóre rzeczy oczy. I nie tylko Ty mnie o to prosiłaś. No nic, zemściło się to na mnie i dobrze, moze się czegoś na tym nauczę. Pozdrawiam.

  34. [quote=43]Śmieszne…masz IP sławka…[/quote]

    Aj tam od razu Sławek…

    Po prostu napisałem to co czuję, a czuję radość z ocalenia Wiki – czwartego zawału by nie przeżyła. W tym wieku poza tym powinna zjadać owoce swej pracy gdzieś na Wyspach Zielonego Przylądka.

    A że pozwoliłem se na mały żart…

    Patrzcie, jak wszystko złe wróciło do tych ludzi. Starsza Pani udawała inwalidztwo i w końcu została inwalidką. Dumny Adam stracił autorytet w oczach rodziny i kolegów po fachu. Magda z mężem stracili stałe źródełko dochodów.
    A Aneta swym bezwzględnym i cynicznym zachowanie sprowadziła na swego męża ciężką chorobę serca, mimo że chciała wykończyć serce Wiki. Tak, facet nie przeciwstawiał się tylko tłumił w sobie złe emocje i to zaowocowało chorobą. Pamiętajcie – lepiej się wykrzyczeć i być zdrowym!

  35. Jeśli nie widzisz różnicy między pisaniem że piszę o sprawie ostatni raz, i tym że pojawiły się nowe okoliczności do pisania więc piszę, a tym że dorosła osoba mówi że nigdy tu nie przyjdzie po tym gdy ją poprosiłem o odejście stąd, to albo się oszukujesz, albo nie masz godności. A najpewniej te dwie rzeczy naraz. Jak mi ktoś kiedyś grzecznie powiedział żebym się wynosił, to się wynosiłem i nie próbowałem wracać. A Ty jak rzep do psiego ogona. Przykre, żenujące.

  36. Serce wykazuje u Wiki wzrost „mocy”, tak wyszło na badaniach takich sercowych, dokładnych. Teraz wiem że Wiki stosuje terapię sokami oprócz leków, więc jest nadzieja że będzie w sprawności żyć jeszcze wiele, wiele lat. Niestety, wyjechać nie może, starsza Pani się na to nie zgadza. Nawet jak Wiki gdzieś wyjdzie na dłużej (tzn. 2h wzwyż) zaczynają się histeryczne telefony. Wiki ma siedzieć w domu, taka jest wola starszej Pani. Jednocześnie wszystkie Panie które tu pracowały, zrezygnowały, starsza Pani ciągle podburza i podjudza je. No to jest taki człowiek przykry, bardzo władczy w domu, a poza nim kompletne zagubienie, 20 lat nie była na zakupach, wszystko robiła Wiki.

    Tak, wszystko idealnie wróciło, z wyjątkiem Michała, on był już wcześniej ciężko chory. Szkoda chłopa, i twierdzę to mimo że wiem że facet mnie nie cierpi. Ja go tylko raz widziałem, jechałem do Wiki pociągiem i wysiadłem w połowie trasy, Wiki mnie zabrała i on był w aucie bo też go gdzieś odwoziła. Potem była ponoć niezła awantura w rodzinie, że Wiki po młodego byka jeździ autem. Michał wygląda zdrowo, a ciężko chory, ja także zdrowo, a także ciężko chory, to jego można wozić a mnie nie, szczególnie że w pociągu czułem się jakbym zdychał? Powinni to zrozumieć, ale gdzie tam, tam gdzie w grę wchodzi majątek i bogata ciocia, nie ma logiki, jest tylko paniczny strach. Adam stracił jeszcze działkę którą dostał tak naprawdę od Wiki, bo to ona umożliwiła posiadanie pieniędzy starszej Pani. Teraz na same leki dla niej pójdzie ponad 600 złotych, Pani od pomagania jej, drogo to wszystko wychodzi, Wiki musi zdrowo się napieprzyć żeby to wszystko utrzymać. W zamian ma niezadowolenie, gniew starszej Pani.

    Ależ ona ma fart. Takich warunków jak ona, nie mają nawet bogate babcie na zachodzie. Ustawiła się, ale jakim kosztem strasznym. Teraz na stare lata, zgorzknienie, obraza, nienawiść i ciągły ból. Na wszystko sama zapracowała swoimi czynami.

  37. Nie znam aktu notarialnego nakazującej opiekę nad Starszą Panią. Ale gdyby tak prawnie sytuację rozwiązać, że przekazać Starszą Panią do ośrodka opieki geriatrycznej na koszt Wiki, to przecież to dalej by znaczyło, że Wiki utrzymuje=zajmuje się Starszą Panią. Czy takie rozwiązanie jest możliwe? Trzeba tylko biegłego lekarza, który orzekłby, że stan zdrowia Starszej Pani pozwala jej na przebywanie w domu bądź zmusza do przeniesienia w miejsce, gdzie jest stała opieka medyczna.

  38. [quote]Starszą Panią do ośrodka opieki
    geriatrycznej na koszt Wiki, to przecież to dalej by znaczyło, że Wiki utrzymuje=zajmuje się Starszą Panią. Czy takie rozwiązanie jest możliwe? Trzeba
    tylko biegłego lekarza, który orzekłby, że stan zdrowia Starszej Pani pozwala jej na przebywanie w domu bądź zmusza do przeniesienia w miejsce, gdzie jest stała opieka medyczna.[/quote]
    Popieram, jak najbardziej do Domu Opieki.
    Tam stała opieka i pielęgniarki lub opiekunki nie wychodzą na zakupy, bo nie muszą, Wiki musi.

  39. To co się dzieje w tej rodzinie, jest ponad moje wyobrażenia. Nie dziwię się, że Wiki dostała zawału. Dobrze, ze wraca do zdrowia.

    Tak sobie pomyślałam, co by było, gdyby Wiki nie była tak zaradną osobą, nie stworzyła TEGO, co stało się przyczyną konfliktu. Wyobraźmy sobie biedną Wiki żyjącą z emerytury matki 😯 .
    Czy taki scenariusz mógłby się zdarzyć?
    Wiele jest takich rodzin i żyją w ruderach na koszt rodziców i dziadków. Niektórzy nie dlatego, że tak chcą, ale dlatego, że bieda jest w większości dziedziczna (brak środków, na kształcenie itd.). Bieda dosięga coraz więcej osób, bo nie ma pracy. W większości pensje to głodowe przetrwanie. A gdzie tu dzieci rodzić, za co wychować itd. nawet Babcie zabiorą [b][size=medium]na roboty[/size][/b] (czuję się jakby była wojna, tylko przeciwko własnym obywatelom), aby tylko czasami któremuś z dzieci nie pomogła, aby nie zadbała o wnuki, gdy Mama po wyższym wykształceniu jest bez pracy lub pracuje za głodową pensję. Nie ma pracy, a wszyscy nie pójdą na dotację z UE czy inne pseudo pomoce. Przedsiębiorstwa wyprzedane 👿
    Rozgadałam się, ale szlag mnie trafia, gdy Babcie pójdą zabierać młodym miejsca pracy, a wnuki z kluczem na szyi na ulicę. Tam są bandy, no nie tylko, ale nauczą WSZYSTKIEGO, a jak któreś straci życie, czy je zmarnuje, to kogo to obchodzi, to nie są dzieci polityków.

    Wracając do tematu:
    Ludzie, co was tak boli?
    Te ciężko zapracowane przez Wiki pieniądze?
    Nic z życia nie miała, ciągła harówa i krzyki matki. Które z Was się zamieni, ale na całe życie Wiki? Układacie sobie, wychowujecie dzieci, jeździcie na wczasy … a ona pracuje jako niewolnica zbierając ciągle baty od was i matki.
    SPOKÓJ !
    Wyobraźcie sobie, że nie ma żadnych waszych pieniędzy, to są pieniądze Wiki i zrobi z nimi co będzie chciała. Gdy tak podejdziecie do problemu, gwarantuję, ze problem ZNIKNIE i wasza siostra doczeka dobrego słowa.
    Wasza siostra Wiki jest chora i po zawałach dlatego również przyłączam sie do propozycji, abyście się zastanowili i partycypując lojalnie i każdy w potrzebnym zakresie dali waszej matce możliwość zaznania SPOKOJU. Absolutnie uzyska go w Domu Starców, bo tam nikt już nie będzie jej podjudzać. Wszyscy będziecie mieli możliwość się prześcigać w odwiedzinach, dogadzać, kupować prezenty… Starsza Pani wreszcie odpocznie, to mimo wszystko każdemu na stare lata się należy.

  40. To jest możliwe prawnie, ale Wiki tego nie chce zrobić, myślę też że opór rodziny mającej jeszcze jakąś nadzieję na dom, byłby gigantyczny. Starsza Pani także tego nie chce, nie pozwoliłaby na to, w domu jest jej za wygodnie. Pytanie tylko czy Wiki to wytrzyma wszystko, mam nadzieję że tak.

  41. Wiesz Aserta, ja myślę że te zawały były takim krzykiem udręczonego umysłu o chwilę spokoju. To się nie dało wytrzymać, sam pamiętam jak po kilkunastu godzinach harówki, starsza Pani rzucała wściekła kartkę z listą zakupów Wiki, która ledwo stała na nogach. I trzeba było jechać, bo były docinki, bluzgi czy obrażanie się.

    Oni w życiu jej nie oddadzą, dzięki niej mogą się dowiadywać wszystkiego o Wiki, chwała Bogu że starsza Pani jest skutecznie izolowana od wszelkich informacji, więc wiedzą niewiele co teraz się w tym domu dzieje. Poza tym musieliby się dokładać, a milioner by się rozpłakał jakby miał dać jakieś euro.

    Ten człowiek jest kanalią, jest shańbiony swoimi czynami.

  42. [quote=aserta]Babcie pójdą zabierać młodym miejsca
    pracy, a wnuki z kluczem na szyi na ulicę. Tam są bandy, no nie tylko, ale nauczą WSZYSTKIEGO, a jak któreś straci życie, czy je zmarnuje, to kogo to
    obchodzi, to nie są dzieci polityków. [/quote]
    Z rozrzewnieniem wspominam wakacje u Dziadków ze strony Ojca i pomoc Babci ze strony Mamy, gdy moja Mama była w pracy. Wróciło się ze szkoły, a w domku ciepły posiłek (nawet moje łóżko zaścielone, bo nigdy rano nie było czasu). Babcia była ostoją dbającą o scalenie rodziny a w Święta zawsze pachniało Jej przysmakami, które z radością nam przyrządzała.
    Szkoda, że w rodzinie Wiki nie udało się matce scalić rodzinę, a wręcz przeciwnie cały czas wrogość 👿

  43. Przyznaję że czytając część pierwszą, po uprzednim zapoznaniu się z ta epicką historią czekałem tylko na jedną radosna nowine – starsza pani przeniosła się na tamten swiat.

  44. [quote=cyt] Babcia była ostoją dbającą o scalenie rodziny a w Święta zawsze pachniało Jej przysmakami, które z radością nam przyrządzała. [/quote]Bo kiedyś były wielopokoleniowe rodziny i tam dzieci oraz każdy z jej członków miał większe SZANSE. Dzieci na przyjęcie doświadczenia i wiedzy Dziaków, Rodzice na karierę zawodową (bo dzieci pod opieką najczulszą i najpiękniejszą własnej Babci nie pani w żłobku, przedszkolu czy szkole /których i tak nie ma, albo rodzin po prostu na nie nie stać/)
    Zawsze pamiętam mojego Dziadka, Babcia odeszła młodo 👿 , ale to on pokazał mi PRZYRODĘ, NATURĘ, to przyglądając się Jemu przejęłam ogromny szacunek dla istnienia kazdej istoty, kazdej rośliny na Ziemi. Wyobraźcie sobie, ze nawet uczył mnie gotować 😯 , a ile polityki przegadaliśmy ho ho …
    Jakie piękne Święta organizował, gdzie moja Mama wymęczona pracą mogła odpocząć, a oczy miała jak gwiazdy tak pięknie błyszczące.
    Wypełnił rolę Babci, której nie miałam.
    Rodzice Taty zbyt daleko i tylko niekiedy trochę ferii czy wakacji, ale też fajne wspomnienia.

  45. Starsza Pani jest dla ludzi niezwykle miła, ciepła. Sam się na to kiedyś nabrałem 🙂 ale później pokazała swój prawdziwy charakter. Ona walczyłą o w jej mniemaniu dobro rodziny, tylko zupełnie nie brała pod uwagę dobra Wiki, chciała na hama nie liczac się z nią, coś ugrać dla swoich synków. No i się nie udało, rodzina w sumie skonsolidowana, jest wspólny wróg, Wiki i ja. Ale tak czy siak, co by się nie działo (tfu tfu) spadek stracili bezpowrotnie. Mogą mieć winę do starszej Pani za to, gdyby nie jej agresja i nienawiść, wszystko byłoby po staremu.

  46. To są sprawy Boskie. Odejdzie kiedy przyjdzie jej pora, ja na ten temat zmuszam się do nie myślenia. Działałem w dobrej intencji, udowodniłem to gdy złamała tę kość i ją sam podnosiłem na łóżko, robiłęm herbatę, przede wszystkim dzieki mnie żyje, bo leżała na podłodze i tylko moja reakcja sprawiła że Wiki to zauwazyła. Nie usłyszała by w życiu jej krzyków. Za to zamiast wdzieczności, miałem później nieprzyjemności. Ja jestem w porządku, a inni niech będą ze swoim sumieniem.

  47. [quote]…rodzina w sumie skonsolidowana, jest wspólny wróg…[/quote]Najgorsza konsolidacja jaką można sobie wyobrazić, bo gdy matka odejdzie, to stracą swą konsolidację i mimo prób ROZPADNĄ się w pył niezdrowe więzi.
    A ich dzieci podziękują w podobny sposób, jak obserwowali ich poczynania w stosunku do jednego członka ze stada (siostry), że tak wolno i nawet trzeba, więc równie łatwo pozbawiać wszystkiego innych z rodziny można. 👿

  48. Myślę że się nie rozpadną tak prędko, pan Adam cały czas judzi to Wiki jest mu winna kasę za wypożyczanie domu, więc będzie nakręcal Panią Magdunię że jej się NALEŻĄ pieniądze. Wspólny wróg mocno zbliża ludzi 🙂 a ich dzieci? myślę że Aneta szczerze napisała, że nigdy tej rodziny nie lubiła 🙂

  49. Jak zmusi się do nie myslenie o zyms? Przeież zaprzeczanie czemus sprawia że wiążemy się z tym silniej.
    Chciałbym umiec kontrolowac swój tok myślenia.

  50. Tak się napisało, oczywiście miałem na myśli że myślę o czymś innym. To jedyna metoda. Umiesz, po prostu jak wchodzisz na coś co Cię wkurwia, to natychmiast zaczynasz myśleć o czymś innym.

  51. [quote=Mistrz]… pan Adam cały czas judzi to Wiki jest mu winna kasę za wypożyczanie domu…[/quote]
    Już sama nie wiem, niby lekarz, więc jakąś tam logikę musi mieć?
    Ileż razy powtarzać, że DOM to nie tylko przywilej, ale przede wszystkim OBOWIĄZEK i pan adam nie wykazał się tym ostatnim w nawet minimalnym zakresie. DOM to nie brylant, który leży i nie traci na wartości, domy zaniedbane tracą. Kupując działkę z ruiną zawsze się bierze pod uwagę koszt rozbiórki ruiny. Kupiłam dom do remontu, mówię Wam było okropnie, niekiedy wszyscy mieliśmy wrażenie, ze mieszkamy na budowie.
    Ten pan, jak również jego brat stracili przez te lata, tak jakby tracił dom, bez renowacji. Wprawdzie dom wylicza się na dzień dzisiejszy, ale ODEJMUJE wszystko co włożyli w dany DOM współwłaściciele lub inni powiązani. Tak jak dziedziczyć możesz dług, tak odziedziczył w jakimś zakresie ruinę, jaką przedstawiał dom zanim Pani Wiki o niego zadbała. Przypominam, że do Sądu nalezy wpłacić kwotę wadium od dzisiejszej ceny, a to nie będzie mało w innym razie w ogóle Sąd nie podejmie się rozstrzygnięcia konfliktu.
    Widzimy zatem, że nie ma sensu się kłócić a po tym wszystkim co zostało już uknute, najlepiej się wycofać (mówie o adamie i jego bracie).
    Kończ waść, wstydu oszczędź 😳
    Może być również tak, ze zarówno pan adam, jak i jego brat będą musieli dopłacić do domu. Następnie kwota może być tak duża, że nie będą w stanie jej zapłacić, ale będą musieli WYROKIEM SĄDU. Później mogą dochodzić od całej kwoty którą uiszczą + stan ruiny do jakiejś części. Jestem pewna, ze najwięcej na tym zarobią prawnicy, nie pan adam, ani jego brat.

    Co powinna zrobić Wiki, może nie teraz, ale jak przyjdzie czas. Wziąć Rzeczoznawcę Budowlanego Przysięgłego, niech oceni wartość domu, niech wpisze ile robót i materiałów (ile lat mają) zostało zrobionych po jakimś tam roku, gdy obaj panowie się wyprowadzili. Rozumiem, że Wiki posiada rachunki na wykonane prace +materiały. Niech się nie przejmuje, gdyby coś zginęło Rzeczoznawca oceni i wyceni każdy fragment domu. Oczywiście ową wycenę i jej koszty przedstawić do podziału Sądowi na wszystkich (z tym wystąpi adwokat Wiki, a Sąd musi się zgodzić, gdyby nie było innej możliwości diagnozy np. poprzez rachunki. Wiele prac mogła wykonać sama, ja też robiłam przy domu, to również ma wartość i to wyceni Rzeczoznawca) Jeżeli trzeba niech bierze fragment muru, ściany, kafli itd… i do laboratorium, aby określić czas, zużycie, jakie materiały(nowe, stare – po prostu wszystko), ile materiału budowlanego ma metrze kw. itp.
    Również wystąpić do Sądu o przedstawienie przez Rzeczoznawcę symulacji w temacie:
    Co by było, gdyby Wiki nie zadbała o dom?
    Zostaje wartość działki, ale koszty włożone w dom po prostu ją wchłonęły. To jest zbyt długi okres czasu.
    Powtórzę: kończ waść adamie wraz z bratem, wstydu oszczędź, swoich pieniędzy, nerwów …

    Jest jeszcze jedna kwestia, przed którą ostrzegam po koleżeńsku obu braci. Jeżeli Wiki wykaże, że Jej dokuczacie w sposób ciągły i traci przez to ZDROWIE, jest ciągana po Sądach, gdzie Sąd i tak przychyli się do Jej wniosku, bo to czysta matematyka.
    Panowie odpowiecie z paragrafu za takie działania. Módlcie się do swego Boga, aby przy którymś z waszych „natarć” nie dostała kolejnego zawału lub nawet zemdlała. To przechodzi ludzkie pojęcie, ileż można znosić.
    Jeżeli Pani Wiki pójdzie do szpitala za Waszą przyczyną, również cierpi matka, bo kto jej dopilnuje ?
    To tyle, przemyślcie sobie 💡

  52. To oczywista sprawa: dom który przejęła Wiki, był w kiepskim stanie. Widziałem zdjęcia, różnica do tego co jest teraz, jest kolosalna. Cały remont dachu, malowania, dobudówka, wymiana hydrauliki, wiele lat i olbrzymie pieniądze poszły żeby dom się nie posypał. Gdyby Wiki wyjechała jak bracia, starsza Pani z emerytury ledwo by się utrzymała, a dom by się rozsypał. Wyjścia by były dwa: albo bracia się dokładają żeby z dachu nie kapało na głowę, albo sprzedają dom z ziemią, i jak wyliczyliśmy, może by starczyło w mieście na kawalerkę małą w kiepskim miejscu. Tak czy siak, matce musieliby pomagać bo by sobie nie poradziła.

    To co zrobiła Wiki, to przede wszystkim zdjęcie z braci obowiązku pomagania matce, i zapewnienie jej samej bardzo luksusowego życia. Przy okazji dawała pieniądze Markowi, i utrzymywała działkę plus inne finansowe sprawy Adamowi. I oni chcą za to jeszcze pieniędzy 🙂

    Myślę że emocje mają tak wielkie, że zdrowie matki ich nie interesuje. Nijak nie mogę zrozumieć jak mogli dać staruszce przykutej do łóżka mój tekst, w którym piszę że nie jest matką, bo tak matka się nie zachowuje. Zachowali się jak ostatnie kanalie w stosunku do swojej matki – żeby ją podjudzić na Wiki. Ukochani synkowie.

  53. Światowy Dzień Sprawiedliwości:
    [b][color=navy]Co rano, kiedy się budzimy, czekają na nas dwadzieścia cztery nowiutkie, jeszcze nie napoczęte godziny. To bardzo cenny dar! Mamy szansę przeżyć je w taki sposób, by przyniosły nam i naszym bliźnim pokój, szczęście i radość.[/color][/b]/Thich Nhat Hanh/

    Polecam nie tylko rodzinie Wiki 😀

  54. Tak myslalam: nie zrozumiales i nie bylo sensu pisac.
    Ot, powtorzyles jeszcze raz to co pisales wczesniej. Czyzbys nie zauwazyl, ze juz to przeczytalam?

    Starsza Pani matka nigdy nie byla?
    Byla bardzo dobra matka przez wiele, wiele, wiele lat. Byla tez wspaniala matka i przyjaciolka dla mojej Mamy, ktorej wlasna Mama zmarla wczesnie. Byla bratnia dusza, choc miala swoje wady jak kazdy, przez wiele lat. Nie wiesz o czym mowisz. Pojawiles sie przeciez po fakcie.

    Dzis starsza Pani nie jest juz matka; jest stara i teraz to ona potrzebuje matkowania. No dobrze: starszej Pani odbilo, ma jajecznice z mozgu, przepisuje historie tak jak ty, jest agresywna… Niektorzy tak sie starzeja.
    Moja Mama dochowala (w moim domu rodzinnym, wiec mam z tym doswiadczenie osobiste, nie tylko profesjonalne) babcie, ktora spedzila dwa lata lezac w lozku… Ona nie miala TV. Wyobraz sobie nude i nieszczescie takiej osoby. Moja Mama dochowala tez druga babcie, ktora byla sprawna fizycznie, ale niekompetentna mentalnie… i spedzala swoje ostatnie dni przygotowujac sie na wojne. Kazdego rana. To dopiero byly jaja!
    Czyz to nie oczywiste, jak opieka nad nimi wygladala? Czy nie kazdy ma w rodzinie dziadkow, rodzicow, niepelnosprawnych fizycznie lub mentalnie, albo po prostu dzieci, ktorzy takiej opieki potrzebuja?

    My dzis pamietamy obie babcie tym, jakie byly przez zycie, nie tylko na jego koncu.
    Mam nadzieje ze moja Mama tez dozyje tego wieku. Mam nadzieje ze bede miec mozliwosc fizyczna i finansowa, zebym to ja dyskretnie zajmowala sie jej kalem i moczem, tak jak ona kiedys moim.

    Chcesz, zeby bylo sprawiedliwie… Zeby wszyscy wiedzieli o zachowaniu, ktorego rodzina Wiki wstydzi sie najbardziej. Jesli Wiki to odpowiada, to w porzadku… nie przeciw temu argumentuje.
    Ja napisalam, bo trudno bylo mi przeczytac nieprawde o przeszlosci oraz niedyskretne opisy opieki nad czlowiekiem, ktorego znalam i szanowalam, i ktoremu wiele zawdzieczamy.

    Nie mialam zamiaru byc laskawa ani mila; po prostu jestem osoba kulturalna.
    Tego samego chcialabym dla starszej Pani.

  55. Napisała Pani że nie napisze więcej, teraz Pani pisze. Czy zawsze jest Pani taka niesłowna?

    Ależ zrozumiałem, chociaż ciężko mi przebrnąć i zrozumieć przez te słowa, po prostu źle składane, ale nieważne. Zna Pani starszą Panią, ma Pani o niej miłe wspomnienia. I ja się temu nie dziwię ponieważ w stosunku do mnie starsza Pani na początku była także miła, bardzo sympatyczna; ma duży urok osobisty. Podobnie utrzymuje dobre kontakty z resztą rodziny, i na pewno była dla kogoś miła i ktoś ją lubił. Proszę pamiętać że o Hitlerze wiele osób mówiło dobrze, kochał zwierzęta itd.

    I jakoś nikt nie protestuje gdy opisuje się jego podłe czyny. Oczywiście starszej Pani nie można porownywac do Hitlera, ale zasada to zasada. Starsza Pani była miła dla Pani czy dla jej rodziny, a swoją córkę z zapaleniem płuc ciągała po lasach bo chciała pójść na grzyby. Była kochana dla Pani, a córce kazała podpisywać umowę dożywocia, kiedy ten dom się walił. Nie powie mi Pani że kochająca matka podpisuje z kochanym dzieckiem takie umowy.

    Czy potrafi Pani sobie wyobrazić gehennę Wiki? wraca Pani po 14h pracy do domu, a tam czeka matka która cały dzień nudziła się przy TV, i jest napompowana agresją. Pani chce się położyć, a tu wrzaski i żądania. Efektem tego jak było dawniej, gdy starsza Pani była taka kochana wg. Pani, były trzy ciężkie zawały Wiki. Nie mogła mieć faceta, znajomych, ciągłe śledztwa, przepytywania, awantury.

    To że była miła do Pani, nie znaczy że była miła dla córki. Nie była. Wiki to osoba która docenia bycie kulturalnym i miłym. Starsza Pani jednak taka była tylko przy rodzinie. Ona kocha tylko synów którzy ją na stare lata praktycznie opuścili, a nienawidzi córkę, która całe życie sobie na nią wypruwała żyły.

    Ja jeździłem codziennie do mojego dziadka. Kał, mocz, wycie z bólu i błaganie mnie o to żebym go dobił. Ja wiem co to jest opieka nad człowiekiem chorym, i Wiki zapewniam, robi 330% normy. A artykuł jest pisany po to, żeby rodzinka nie myślała że jest taka mocna, że mogą się pastwić w nieskończoność nad Wiki. Po co przywozili nieruchomej matce te artykuły? niech Pani mi powie! po co? płakała całe noce po tym, czy tak robi syn? po co to przywieźli, żeby jeszcze bardziej nienawidziła córkę i mnie?

    Po co wzywają policję, po co nieruchomą matkę namawiają żeby wzywała policję, czy roją sobie o ubezwłasnowolnieniu Wiki? dlaczego Adam grozi więzieniem i prokuratorem Wiki, za złą opiekę nad matką?

    To świnie, ohydne amoralne kanalie które interesują się tylko pieniędzmi Wiki. Po to włąśnie są te felietony. Żeby wiedzieli że inni o nich wiedzą. Czy naprawdę to trudno tak zrozumieć?

    Przecież gdyby nie ja i że wtedy byłem u Wiki, starsza Pani by nie żyła. Wystarczyło udawać że nie słysze jej wrzasków. Wiki była w innym pokoju spała jak kamień, Pani do opieki nad nią tego dnia przyjechałą i spała w kolejnym pokoju, rano nie wiedziała w ogóle o niczym. Wystarczyło poczekać. Jednak ja myśląc że starsza Pani ma zawał czy udar, wyciągnałem Wiki z łóżka, a starszą Panią sam na rękach wniosłem na łóżko, a potem dzwoniłem na pogotowie, i latałem otwierać bramę dla nich itd. Nawet zrobiłem jej herbatę wtedy, pytałem czy czegoś chce. Wsadzając ją na łóżko, bardzo uważałem żeby jej nic nie bolało. Teraz ona mówi Wiki, że mnie wtedy nie było i jestem h,k itd.

    A wiec tak, starsza Pani na pewno była miłą dla Pani, i dla innych ludzi. Nie wątpię w to. Jednak dla córki miła nie była, rządziła tu twardą ręką, była bezlitosna i bezkrytyczna, bardzo agresywna i władcza, a wszystko za pieniądze Wiki. W tej sytuacji, nie mam skrupułów, żadnych, przed opisaniem całej, prawdziwej sytuacji.

    Jeśli Pani nie wierzy, mogę wysłać nagranie jak kochająca staruszka grozi mi że mnie zarżnie nożem, czy przyznaje się że mnie chciała uderzyć w twarz, tylko się zasłoniłem i rozpieprzyła mi rękę.

    Proszę czytać ze zrozumieniem, naprawdę.

  56. Nie mialam zamiaru odpisywac, bo zalozylam ze to ty przeczytasz ze zrozumieniem.

    Pisze jak pisze. Wcale nie tak trudno mnie zrozumiec. Niestety nie pisalam po Polsku przez 15 lat; wybacz mi.

    Starsza pani byla mila dla Wiki przez dlugi czas.
    Nie znales tej kobiety, wiec o czym bzdakasz?

    A ze starsza Pani nie szanuje ciebie, no coz…
    Ze wzgledu na inne osoby, na ktorych mi zalezy, nie powiem o tym nic.

  57. Jeśli się coś mówi, coś ważnego, i twierdzi że nie zamierza odpisywać to się tego człowiek szanujący siebie i swoje słowo trzyma.

    Proszę także nie pisać ze mną na Ty, bo ja do Pani piszę z szacunkiem per Pani, a znajomymi nie jesteśmy, i sądząc z agresji zawartej w Pani komentarzu, nigdy nimi nie zostaniemy. Ja to przeczytałem ze zrozumieniem, natomiast Pani ma dość spore problemy ze zrozumieniem tego, co powinno zrozumieć dziecko. A więc jeszcze raz:

    Kilka zdrowych osób, bezwzględnie wykorzystywało i później atakowało schorowaną kobietę. Ponieważ nie ukrywam, że dużo jej zawdzięczam, chciałem jej pomóc. Uważam też że sytuację w pewnym sensie ja sprowokowałem, ponieważ miałem czelność pojawić się w domu Wiki, przez nią niemal od zera wyremontowanym i utrzymywanym. Mogłem pomóc tylko i wyłącznie używając swojej strony internetowej. Nagłośniłem sprawę opisując całą sytuację, a zwłaszcza zachowania starszej Pani; podkreślam – zachowania potępione przez sąd Rzeczypospolitej Polskiej. Nie miałem innego wyjścia, nic innego zrobić nie mogłem. I to co zrobiłem zadziałało, dlatego że pijawki boją się najbardziej na świecie ujawnienia tego co robią. A robią bardzo, bardzo źle.

    Mam pytanie. Skąd Pani wie że Wiki była dobrze traktowana przez starszą Panią, jak nie ma Pani kilkanaście lat w Polsce, a i przedtem nie uczestniczyła Pani w życiu rodziny? jakim cudem ma Pani taką pewność? bo na imieninach czy spotkaniu starsza Pani była miła? Joseph Fritzl też był miły, czy to tak trudno zrozumieć że ludzie nakładają na siebie maski dobra, kiedy są sadystami?

    Gdzie Pani była, jak Wiki miała trzy zawały?
    Gdzie Pani była, jak starsza Pani plułą na gości Wiki, bluzgała, zabierała w domu klucze od wszystkich pomieszczeń?
    Gdzie Pani była jak Wiki musiała w swoim domu tłumaczyć policji że nie biję starszej Pani, tylko ugryzł ją pies?
    Gdzie Pani była, jak całe życie Wiki uciekała z domu, w którym nie dało się wytrzymać z dominującą i agresywną matką?
    Gdzie Pani była, gdy po 14, czasem 16h ciężkiej pracy starsza Pani nie pozwalała wypocząć, gnała do pracy, robiła wściekłe awantury i kazała sprzątać dom, robić zakupy? pomogła Pani chociaż raz?

    Ale teraz, Pani występuje w roli sędziego. Łatwo ferować wyroki, gdy jest się z dala od kłopotów i tylko daje „dobre rady”. Jak Pani jest taka dobra, to niech Pani pomoże starszej Pani, wyśle 500 dolarów miesięcznie, odwdzięczy się. Czy Pani wdzięczność ogranicza się tylko do krytykowania ofiary i gloryfikowania kobiety, która swoim zachowaniem doprowadziła Wiki do runy zdrowotnej?

    Wypadałoby także żeby Pani podpisała się swoim imieniem. Ja mam na imię Marek, i tak by wypadało, byłoby kulturalnie.

  58. Ah, nie podoba ci sie, ze odpisuje…
    Ty tez sie szanowales, zapewniajac w kolko ze wiecej o tej rodzinie nie napiszesz. No i?

    Ujawniam sie na zyczenie:

    Nazywam sie Karolina —-
    Moj numer telefonu to 313.—13625
    Moj adres to —-, —- —-, USA
    Moj numer prawa jazdy: -55—8663.
    Przykro mi, ale numer paszportu zachowam dla siebie.

  59. Ależ nie, może Pani odpisywać, gdyby mi się to nie podobało, skasowałbym Pani wpisy; żaden problem. Jeśli ktoś zamieszcza swoją prawdę w komentarzu jak Pani, istnieje znacząca różnica do mojej sytuacji, gdzie piszę ponieważ zmieniły się znacząco realia o których piszę. A piszę ponieważ jest w tym ważny interes, mianowicie ochrona Wiki. A Pani pisze cały czas to samo.

    Wiem kim Pani jest, Pani młodsza siostra pokazywała mi Pani zdjęcia. Tym bardziej się dziwię, jest Pani mniej więcej w moim wieku, skąd ta znajomość realiów życia Wiki? od mamy?

    Za adres dziękuję, jednak nie wpadnę; stanowczo nie jest Pani w moim typie 🙂

  60. Oczywiscie ze nie jestem w twoim typie 🙂
    Ani wcale nie zapraszalam.

    Smieszne to, ze kasujesz co sie nie podoba. Niezle dyskusje prowadzisz w ten sposob. Bezsens.

    Pamietam tyle o naszej wspolnej przszlosci, ze potrafie odroznic prawde od… nieprawdy.

  61. Proszę jeszcze raz, o ile Pani rozumie, o rozmowę na poziomie. Jestem Pan Marek, a nie ty, Marek jestem dla znajomych i przyjaciół. A my nie jesteśmy znajomymi i daj Panie Boże nigdy nie będziemy.

    Śmieszne jest to, że nie skasowałem Pani jeszcze. Ale proszę bardzo, proszę pisać. Chętnie porozmawiam, kasuję tylko wyzwiska, bluzgi itd. jako prowadzący znaną stronę, mam do tego prawo, nieprawdaż?

    Ja Pani powiem o waszej wspólnej przeszłości Pani Karolino. Wiki wiele zrobiła dla Pani młodszej siostry, finansowo jest to liczone w ok. dziesięciu tysiącach dolarów, pomijam inne kwestie od których prawie osiwiała ze stresu. I w zamian za to, wpisuje się Pani z nieprzyjemnymi, napastliwymi komentarzami osobie, którą Wiki bardzo lubi. To jest brak szacunku, kompletny. Co Pani chce uzyskać tym komentarzem, ale tak naprawdę? pokazać mi swoją pogardę? za co, za to że tu przebywam? że jestem inwalidą dla którego pobyt tu jest JEDYNĄ możliwością leczenia?

    Proszę napisać, ale konkretnie – o co chodzi. Przepychanki słowne lubię, ale nie z Panią, gdyż delikatnie mówiąc, nie mam o Pani zbyt dobrego zdania. I nie chcę o tym pisać, ze względu na bliską mi osobę dlaczego.

  62. ale o co ci chodzi??Marek nie kasuje przecież piszesz ❓ podobny wiek do mareczka to miałaś jakieś 16 lat i pamiętasz jakieś zachowania Wikuni i jej matki ❓ ale telenowela Maruś chyba zaraz się tu pojawi cała rodzinka adamsów:P

  63. No włąśnie, to ciekawe żeby w wieku 17 lat(ja mam 33) wiedzieć dokłądnie jak matka traktowała córkę. Jedno, dwa spotkania w roku, i już wszystko wie i zna prawdę jakie są prawdziwe uczuciowe relacje między nimi 🙂 Pani Karolina nie jest z rodziny Wiki, to znajomi.

  64. Nie Pani Karolino, nie rozumie Pani. Ale ja też jednej sprawy nie rozumiem. Roztacza Pani przede mną wizje osoby, która z zaszczytem i łzami wzruszenia w oczach, zaopiekuje się matką na starość. Szlachetne, ale dlaczego w takim razie, nie potrafi się Pani zaopiekować swoimi siostrami? dlaczego Pani siostra przyjeżdza do Wiki z problemem od kilku lat, którego usunięcie kosztuje w USA ok. 10 tysięcy dolarów, jeśli nie więcej. Dlaczego tyle czekaliście, na darmową pracę u Wiki? dlaczego Pani się nią nie zaopiekowała i nie pożyczyła tych pieniędzy?

    Mam o Pani złe zdanie Pani Karolino, ale zostawmy to. Nie pierzmy tu swoich brudów. Pani nie ma przyzwoitości, żeby po tym wszystkim co Wiki zrobiła dla waszej rodziny (bo te pieniądze musiałby ktoś zarobić, np. Pani mama ciężką harówką) żeby tu przychodzić z oskarżeniami które są warte funta kłaków.

    Nic Pani nie wie, w wieku 16 czy 17 lat nie mogła Pani widzieć wszystkich relacji rodzinnych. Albo więc Pani kłamie, albo ktoś Panią wprowadził w błąd. Ze swojej strony nie życzę Pani tego piekła, które zrobiła Wiki jej matka. Pani jest sprytniejsza od Wiki, ma Pani swoją karierę, pracę, dobre wykształcenie. Jest Pani ambitna, to dobrze. Ale jest też Pani hipokrytką. Za kilkanaście lat, zrozumie Pani moje słowa. A może i wcześniej.

    Nie, nie będę kasował. Ja się nie mam czego wstydzić, niech zostaną. To Pani ma się czego wstydzić. Skasowałem tylko Pani dane, uważam że byłoby niebezpiecznie je tu zostawiać.

  65. łał ! 😀 😀 😀 😀 😀 Pani Karolina jeszcze tu pisze ❓ ❓ ❓
    Maestro rzeknij prawdę czy to, aby nie o ten czysty przychód tu chodzi :?::?: 😀 😀 😀
    łech, lehc, Bagiński kocham 😀 cię

  66. Opiekowalam sie moja siostra latami. Pomagalam jej i pomagam finansowo.
    Opiekuje sie i to dobrze. I nie tylko nia. Poza tym nikt z niczym nie czekal. Moja siostra to dorosly czlowiek i robila co chciala. Ja kontroli nad jej zyciem nie mam zadnej.

    Skomentowalam to co tu wyprawiasz tak samo jak inni. Jedyna roznica to to, ze nie przytakuje ci. Nie podobaja mi sie oszczerstwa I ponizenie starszej Pani, ktora byla nam przyjacielem i na to nie zasluguje. Nie klamie ani nikt nie wprowadzil mnie w blad. Wiele pamietam i mam swoje zdanie. A skad bierze sie twoje? Gdzie ty byles w wieku 17 lat… Znasz ta kobiete 5 minut.

    Nigdy nie powiedzialabym swiadomie czegos, co obraziloby Wiki. To co sadze o twoich wywodach nie ma nic wspolnego z nia.

    Ujawnilam moje dane (na twoje zadanie) bo nie przeszkadza mi zeby inni je widzieli, a nawet uzyli. Kasowales niepotrzebnie.

  67. Mam bardzo poważne wątpliwości, co do jakości Pani opieki nad siostrą. Ja widziałem na własne oczy tę opiekę, wyjmuje się pieniądze, i zleca zrobienie czegoś co trzeba zrobić a nie czeka latami, by zrobić to za darmo. Boże broń przed taką opieką, że pozwala się komuś doprowadzić do takiego niewiarygodnego wręcz stanu, i to własnej siostrze. Z tego punktu widzenia, Pani zapewnienia o opiece nad matką, można sobie między bajki włożyć. Wiemy oboje że na taką pomoc Panią stać. Postawmy sprawę jasno, skoro Pani mnie krytykuje to i ja mogę. Jest Pani bardzo egoistyczna. Ja bym siostrze którą kocham – pomógł. Pani tego nie zrobiła.

    Mocne słowo – oszczerstwo. Proszę mi powiedzieć, w którym momencie kłamię? gdzie rzuciłem oskarżenie bez pokrycia? proszę napisać, nie skasuję, chętnie odpowiem. Wszystko co napisałem, Pani siostra odsłuchiwała w nagraniach, co do jednego słowa. Słyszała też rzeczy których tu nie opisywałem, gdyż jest ich zbyt wiele, i wątpię by ktoś w nie uwierzył. Nawet sąd uznał moją rację, i nakazał starszej Pani zmianę zachowania. Czy sąd się mylił? czy sąd przekupiłem może moimi gigantycznymi pieniędzmi?

    Wiele Pani pamięta? mając 16 czy 17 lat wyjeżdżając stąd, i będąc na wizycie dwa czy trzy razy do roku jako dziecko na jakiejś imprezie rodzinnej? pisząc że Pani coś wie, ośmiesza się tylko Pani. Ja w wieku 33 lat, całe życie ucząc się psychologii jako samouk, nie znam do końca głębi relacji swoich chociażby rodziców z którymi przebywam całe życie, a Pani się wydaje że coś wie bo widziała Pani kilka razy miłą starszą Panią. Otóż wie Pani tylko to, co chciano Pani pokazać, czyli bardzo mało, a broniąc starszej Pani, broni Pani całego układu który doprowadził Wiki do trzech zawałów. Nie wiem jaki Pani ma w tym interes, ale jakiś być musi. Podejrzewam że chodzi o mnie, a nie tę historię, tu musi Pani wiedzieć że piszę prawdę. gdyby nie była to prawda, rodzina Wiki rozszarpała by mnie w sądzie na strzępy, zresztą już próbowali, nie udało im się.

    Ja nie prosiłem o Pani dane, nie interesuje mnie Pani adres i telefon. Prosiłem o imię, wystarczyło napisać Karolina, a nie cynicznie pisać że „Życzliwa”. Życzliwa to Pani jest jedynie wobec własnej ignorancji, i braku argumentów. Podaje Pani śmieszne dowody, w postaci tego że jako nastolatka starsza Pani była dla Pani miła. I co z tego? dla mnie także była miła, serdeczna, i przyznaję że dałem się nabrać, podobnie jak i Pani dała się nabrać wtedy i daje nabierać dziś. Starsza Pani jest także niezwykle serdeczna i miła wobec swoich synów, nie wątpię że jest to matczyna, bardzo głęboka miłość. Świadczy o niej chociażby to, że bardzo starszej Pani zależy na tym, by synowie się nie przemęczali, odpoczywali. Problem w tym, że wobec Wiki zachowuje się zupełnie inaczej.

    Znam tę Panią powiedzmy że dwa lata. W tym czasie ta przemiła starsza Pani zdążyła mnie opluć, uderzyć, grozić śmiercią, bluzgać przy innych, oskarżyć przed policją że ją pobiłem, i dzień w dzień dzwonić do całej rodziny, podjudzając ją i nakłaniając by nienawidziła Wiki. Było też grzebanie latami w Wiki portfelu, straszenie że pójdzie na prokuraturę z lewymi dokumentami, a także na moich i Pana Marka oczach, złapanie Wiki z całej siły za twarz, bardzo bolesne. I to co zobaczyłem, a zobaczyłem coś ohydnego, opisuję. Pani ma prawo napisać że to wspaniała osoba, bo dała Pani kiedyś cukierka i pogłaskała po blond główce.

    Ma Pani też prawo wysłać jej np. 500 dolarów miesięcznie, bo ona potrzebuje tego, a Wiki nie zawsze da radę na to wszystko zarobić. Częściowo pracuje za darmo, o czym oboje wiemy, bo i Pani rodzina z tego obficie skorzystała. Zamiast gadać niech Pani w praktyce okaże swą wdzięczność, pieniędzmi. Chętnie to zobaczę, Pani lojalność w czynie a nie tylko w mowie.

    Pisanie o rodzinie Wiki, to dla mnie duży stres, strata energii i czasu. W życiu bym nie tykał się tej sprawy i jej nie opisywał, gdyby nie to co rodzina robiła z Wiki. Działy się naprawdę złe, podłe rzeczy, tam była przemoc domowa, przemoc psychiczna. Opisanie tego razem z zachowaniami starszej Pani, było jedyną, podkreślam – jedyną możliwością żeby się uspokoili ze swoimi groźbami, i ciągłą presją psychiczną. Gdyby nie te artykuły, możliwe że Wiki by już nie żyła, nie wytrzymała tego ciśnienia które na nią wywierali. To co się działo w tym domu, przekraczało wszelkie możliwe normy. W podanym w artykule meilu nawet sama Pani Aneta pisze że „babcia to niezły gagatek” czyli sama rodzina wie że starsza Pani ma bardzo agresywny charakter. Wie to jej wnuczka, wiedzą synowie bo uciekli i nikt nie chciał tego cudownego domu brać za rzekomą darmochę, a Pani nie wie? meile są prawdziwe, Pani doskonale wie skąd one są i że są skopiowane, bez cienia mojej w nie ingerencji. A może Pani Aneta się myli? może wszyscy się mylą a rację ma tylko Pani?

    Moim zadaniem jako przyjaciela i osoby wdzięcznej wobec Wiki, jest jej bronić za wszelką cenę. I to zrobiłem, z czego jestem bardzo zadowolony. Dla mnie przyjaźń i lojalność to nie puste frazesy, jakie Pani mi obficie prezentuje, tylko coś najważniejszego w życiu. Ja działam, nie gadam. I rozszarpię na strzępy każdego kto skrzywdzi mi przyjaciela, Wiki czy inną osobę, a jest parę osób które mi w życiu pomogły. Taki jestem, jak Panią by ktoś zamęczał a byśmy się lubili, tak samo bym śpieszył z pomocą, nie odpuściłbym. Chciałaby by Pani mieć takiego przyjaciela, prawda? lojalnego, honorowego. Pieniędzy nie biorę, jeżdżę starym gratem którym boję się jeździć. Cieszy mnie przebywanie tu, możliwość chodzenia po podwórku bo u siebie wyjść nie mogę. Powinna się Pani cieszyć, że ktoś wreszcie Wiki pomógł, poradził, dał oparcie którego ewidentnie potrzebowała w sporze z rodziną, bardzo agresywną i kłamliwą. Ja bym się cieszył, ulżyło by mi. Ale nie, Pani ma problem.

    Reasumując. Na pewno się nie dogadamy, bo nie chodzi o starszą Panią, to wyczuwam na sto procent. Chodzi o inną sprawę. Proszę ją poruszyć, nie mam nic do ukrycia. Proszę jednak pisząc u mnie, zachować anonimowość Wiki, z szacunku dla niej. Niemniej jeśli chodzi o to co piszę o starszej Pani, ma Pani prawo tutaj napisać: tak, starsza Pani była dla mnie aniołem. Proszę bardzo, nie sprzeciwię się, może Pani wykorzystać do tego moją stronę. Ale musi Pani uczciwie zaznaczyć, że była aniołem dla Pani, bo dla Wiki i dla mnie – przykro mi to napisać, ale nie była. Stąd moja prośba, żeby swoich wspomnień z lat dziecięcych, nie narzucała mi Pani w taki sposób.

    Pisząc mi że kłamię, mówi Pani to także Wiki i zaprzecza jej tragedii z matką. Zna ją Pani, rozmawiała z nią, na pewno Pani od niej słyszała o matce, zresztą wyjazd do Pani, był okupiony wielką awanturą w domu i milczeniem, obrażeniem czyli silną presją psychiczną wywieraną na Wiki, utrzymywaną do czasu drugiego zawału który nastąpił pod wpływem silnego stresu. Starsza Pani nie toleruje wyjścia nawet na chwilę z domu, Wiki ma być w domu i pracować, inaczej ją karze. Miała także zakaz wakacji, za wyjazd była kara, miesiące milczenia i docinków, upokarzających tekstów. Ma Pani tupet, niesamowity. Jest Pani, przepraszam ale muszę to napisać – bezczelna i dwuznaczna moralnie. Daleko mi do Pani w tych kategoriach, zrobi Pani na pewno karierę w biznesie 🙂 życzę Pani szczerze i z całego serca, żeby Pani poznała na własnej skórze tego co Wiki ze starszą Panią. Może wtedy Pani tu przyjdzie, i napisze mi: Marku, miałeś rację. A jak pogłaszczę Pania po główce, i powiem; wybaczam Ci maleńka, wybaczam 🙂

  68. Dokończę Pani Karolino, nie zmieścił mi się komentarz, tak się rozgadałem, a przecież jutro, tzn dziś czeka mnie czyszczenie wątroby.

    …Może wtedy Pani tu przyjdzie, i napisze mi: Marku, miałeś rację. A ja pogłaszczę Panią po główce, i powiem: wybaczam Ci maleńka, wybaczam 🙂

    Pozdrawiam.

  69. Życzliwa Pani jest tak samo, jak do problemów swoich sióstr. Boże broń przed taką siostrą. Mamie też Pani nie może załatwić lżejszej pracy? w Stanach? ja mojej matce powiedziałem kiedyś – nie pójdziesz do ciężkiej pracy, a jak będzie trzeba to sprzedamy moje mieszkanie, ale sprzątać nie będziesz bo zdrowie pójdzie Ci szybko.

    Takich pomocników którzy tylko gadają i osądzają bo im się pamięć sprzed 15 lat jak byli dziećmi ze stanem faktycznym nie zgadza, jest wielu. Gorzej gdy przychodzi do tego, żeby się sprawdzić w świecie realnym. Zamiast pomóc siostrom czy mamie żeby nie harowała w ciężkiej pracy, to kupuje się dom i luksusy. Wiki chociaż harowała więcej niż Pani, matce nie pozwoliła na pracę, bardzo lekką, w księgowości. Zdaniem starszej Pani, zniszczyła sobie zdrowie przekładając papierki i za to jej się wszystko od Wiki należy.

    Jest Pani hipokrytką, nieprawdopodobną wręcz. I jeśli ma Pani zamiast udzielać się tutaj żeby mi dogryzać, to Panią stąd wyproszę bo dogryzać to trzeba jeszcze umieć. Może Pani ze mną pisać i przedstawić mi kontrargumenty: bo kilka zarzutów Pani postawiłem. Na wymienianie się uprzejmościami, to ja z Panią nie mam ochoty.

    A więc albo rozmawiamy jak dorośli ludzie, i odpowiada Pani na moje pytania, albo proszę się udać do swojego szlachetnego, pełnego dobra i współczucia świata, i nie wracać.

  70. Na llitosc boska, biedny czlowieku, zanim zaczniesz trabic o czyms, dowiedz sie wpierw jakichs faktow.

    Nie wiesz co mowisz.

    Zapytaj Wiki.
    To wszystko na ten temat.

    Tak samo oceniasz starsza Pania za caloksztalt jej zycia i matkowania, jak dzis mnie, nie wiedzac o mnie I moim zyciu KOMPLETNIE NIC. Ja nie mam „bloga.”
    Nie dziwie sie za to, ze ty go masz. Jak czegos nie wiesz, to wymyslisz sobie tak, zeby pasowalo… i przed nikim nie jestes za to odpowiedzialny.

  71. Wszystko co opisuję to fakty. Sprawa sądowa i dowody które na nią dostarczyłem w postaci nagrań to też fakty, żelazne. Trzy zawały Wiki to fakty. Pani opieka nad siostrą nad którą Wiki musiała pracować dwa miesiące dzień w dzień za darmochę, to też fakty. Pani lojalność względem starszej Pani przejawiająca się w słowach, a nie np. w wysłaniu tej wspaniałej kobiecie kilku dolarów – fakty. Bezsporne.

    Zapytałem Wiki, wszystko co piszę pochodzi z jej życia. To wszystko jest czysta, najprawdziwsza prawda. Może Pani także ją zapytać, zadzwonić, nr Pani zna. Niech Pani zadzwoni i powie jej że jest kłamczuchą, bo taki efekt ma to pisanie tutaj.

    Ja nie oceniam całokształtu życia starszej Pani, powtarzam to setny raz. Oceniam to co widziałem i to jak doprowadziła do ruiny Wiki, i przy okazji siebie. Pani ma możliwość napisania jaka była dobra, bo małą dziewczynkę na imieninach pogłaskała po główce.

    Oceniam tylko to co widzę. A widzę agresywną, bezczelną kobietę, która fantazjuje o swojej lojalności względem rodziny, kiedy ja wiem, że siostra jest doprowadzona do stanu fatalnego, druga ma ciągłe problemy, a mama ciężko haruje żeby na to wszystko zarobić. To widzę, i to opisuje. Może Pani jest dobra dla zwierząt, może sypie ziarno gołąbkom, nie twierdzę że nie. Jednak Pani dobra dla rodziny nie widzę.

    Jestem odpowiedzialny przed swoim sumieniem i prawem. Jeśli kłamię, podajcie mnie do sądu, proszę bardzo. Rodzina Wiki już próbowała, i się nie udało. A dlaczego? ponieważ piszę prawdę, wiedzą to wszyscy którzy znają Wiki bliżej i wie sama Wiki.

    A Pani zarzucając mi kłamstwa i oszczerstwa, po prostu kłamie. Jeśli nie, czekam na argumenty a nie osobiste, histeryczne ataki. Zarzut trzeba udowodnić, bo teraz to Pani obrzuca mnie kalumniami, i mocnymi, niegodnymi oskarżeniami.

    I nie ma odpowiedzialności żadnej, to smutne. Za swoje kłamstwa powinna Pani mnie przynajmniej przeprosić. I radzę Pani dobrze – niech Pani liczy się ze słowami i patrzy co dokładnie na mój temat pisze. To że darowałem sąd rodzinie Wiki ze względu na ich choroby, nie oznacza że byle kto (delikatnie mówiąc) może mnie bezkarnie obrażać.

  72. Mowie o tych glupotach, ktore wypisujesz o mnie. Skad to sie wzielo, z powietrza? To banialuki nie wiadomo skad i do czego.

    I o tym, ze starsza Pani nigdy nie byla matka. To nieprawda.

    Nie widze tu zadnej histerii.
    Chcialbys, zeby byly jakies emocje z mojej strony…
    Wtedy byloby latwiej mnie sdyskredytowac.

    A twoich sadow sie nie boje. Nie jestem pierwsza, ani druga, ani trzecia osoba, ktorej sadem groziles.

  73. Wzięło się z Pani słów. Sama Pani pisała, jak bardzo ma Pani być zamiar szlachetna wobec mamy na starość i że nie jest ważne co matka robi, tylko całokształt. A ja wiem od Pani siostry, że Pani mama ciężko haruje, i Pani na to pozwala? nie może Pani pomóc w załatwieniu pracy np. w swojej aptece? nie można w inny sposób pomóc? nie może Pani pomóc swoim siostrom mając tak dobre zarobki? kolejna sprawa o Pani – jest Pani kłamcą co wynika z tego co Pani pisze.

    Pani kompletnie nie reaguje na argumenty. Powtarzam kolejny raz że starsza Pani była matką, dała jeść, wychowała, ok. Ale psychicznie terroryzowała Wiki całe życie. I pytam chyba piąty raz, skąd Pani wie jakie były w rodzinie relacje rodzinne, skoro wyjeżdżała stąd Pani w wieku 16 lat? z imienin gdzie była Pani małym dzieckiem?

    Ja nie muszę Pani dyskredytować. Pani sama to uczyniła. zero argumentów, zero logicznej rozmowy tylko oskarżenia, bezpodstawne. Pani kieruje się emocjami jak najbardziej, gdyby nie one skąd by się wzięły te oskarżenia, przecież to kłamstwo i Pani musi to wiedzieć.

    Proszę się nie bać moich sądów, i zachowywać kulturalnie, nie pisać kłamstw. Tyle wystarczy by się nie bać. Jeśli jednak ma Pani zamiar nadal obrzucać mnie oszczerstwami, to doprowadzę do sądu, podobnie jak Pani ma takie samo prawo wobec mnie. Jeśli chce Pani mnie wypróbować, proszę napisać jeszcze parę razy oszczerstwo na mój temat, pamiętając że jest to moja strona, gdzie występuję pod nazwiskiem i są wszystkie moje dane. Śmiało!

    Sąd w USA, na pewno zrozumie moje argumenty, i co Pani robi niszcząc w kłamliwy sposób moja opinię i wynikające z niej: zdrowie, finanse i szansę na sprzedaż mojej książki, bo to własnie Pani niszczy. Jest Pani gotowa na konflikt? proszę bardzo.

  74. Moja mama w piatek wyjezdza ze mna na tygodniowe wakacje do Meksyku, po czym wroci do nowego samochodu, ktory jej kupilam.
    Nie lubie sie chwalic, ale podam to na przyklad mojego traktowania rodziny.

    Piszesz blog. Masz miejsce na komentarze. Napisalam komentarz i wdalismy sie w cienka dyskusje.
    Nie rozumiem co nasza rozmowa ma wspolnego ze sprzedaza jakiejs ksiazki?

  75. Brawo! to teraz jeszcze niech Pani sprawi, żeby mama nie musiała ciężko pracować fizycznie w wieku, w którym człowiek powinien mocno o siebie dbać. Ja mamie kupiłem ostatnio sokowirówkę, żeby była zdrowsza i przyjemniej jej się żyło. No ale oboje stoimy na różnych szczeblach społecznego sukcesu, ja na dnie, Pani dość wysoko.

    Ano ma, jeśli Pani pisze że kłamię i oszukuję, pisząc to sprawia Pani że moi czytelnicy mogą pomyśleć, że jestem jakimś złodziejem, manipulatorem czy oszustem. Gdy moja opinia gwałtownie spada, ludzie nie chcą kupować mojej książki, czy ufać mi w co włożyłem ciężkie lata pracy. Niewyobrażalnej dla Pani. I to w sądach w USA, jest traktowane bardzo surowo. Nie wierzy mi Pani, to proszę zapytać pierwszego lepszego adwokata. I proszę spróbować szczęścia, ja nie odpuszczę, nie wtedy kiedy córka podobno przyjaciółki Wiki, wchodzi na moją stronę, jej przyjaciela, i oskarża mnie o oszczerstwa i kłamstwa kiedy wszyscy zamieszani w tę sprawę wiedzę że piszę prawdę. Spróbowałbym skłamać – natychmiast byłaby tu znowu policja.

    Pani nie napisała komentarza, tylko oskarżenie, bez argumentów, dowodów, bez niczego. Oskarżenie oparte na tym że jako małe dziecko starsza Pani była dla Pani miła i dała cukierka.

  76. Jesli nasza rozmowa niszczy twoje zdrowie, finanse i ma negatywny wplyw na sprzedaz twojej ksiazki, (w co osobiscie nie wierze) to ja po prostu skasuj i wszystko wroci do normy.

    Ja tylko chcialam dac swoja opinie o tym co wypisujesz, tak samo jak inni.

  77. Spojrz w gore na to co wypisales o mnie?
    Ile z tego jest prawda?
    Co wiesz a gdzie spekulujesz?

    Jesli o mnie napisales juz tyle glupot, nie wiedzac absolutnie nic, czy jestem tylko jedyna osoba, ktora to spotkalo?

  78. Spróbuję Pani to wyjaśnić, używając najprostszych słów. Będę też pisał powoli 🙂

    Jeśli ja skontaktuję się z Pani szefem, i powiem mu że jest Pani manipulantką i kłamczuchą, a przy okazji nielojalną osobą wobec swojej matki (bo trudno mi zrozumieć jak może Pani w ten pokrętny sposób pisać Wiki że kłamie) to szef przestanie Panią lubić, prawda? to chyba Pani rozumie? nie będzie chciał współpracować z osobą nieuczciwą, straci Pani pracę i będzie musiała sprzedać swój dom i iść mieszkać do mamy. Wtedy ma Pani prawo, zwłaszcza w USA, oskarżyć mnie, i ja będę musiał wyrównać Pani jej straty finansowe i moralne. Mam nadzieję że jasno to napisałem, prościej chyba się nie da.

    Pani w tym momencie, oskarżając mnie o oszczerstwa i kłamstwa, właśnie to robi.

  79. Albo Pani udaje osobę mało rozgarniętą, albo Pani nią naprawdę jest, w co wątpię, i prosze to potraktować jako komplement. Powtarzam kolejny raz – wiem od Pani siostry i nie tylko. I jeśli w czymś kłamię, można złożyć pozew sądowy. Ja widziałem na własne oczy, że Pani nie pomogła siostrze tylko czekaliście latami Bóg jeden wie na co, a może na darmową robotę u Wiki, a także wiem że Pani mama ciężko pracuje. Jakbym ja miał taki sukces jak Pani, moja matka nie pracowałaby tak ciężko. Nie kupowałbym jej samochodu żeby miałą czym jeździć do pracy, tylko załatwił utrzymanie, albo lekką pracę. Piszę nieprawdę?

    Ja wiem że prawda boli. Miało był lekko, łatwo i przyjemnie. Wchodzi Pani na moją stronę, obraża mnie, nazywa oszczercą, a ja śmieć odpowiedzieć. Niebywałe! muszę odpowiedzieć, bo Pani sama tu przyszła i mnie zaczepiła, pisząc kłamstwa. Sugeruje Pani także że Wiki kłamie, ciekawe dlaczego? córka najlepszej przyjaciółki, jaki to ma cel? ochrona starszej Pani która zrujnowała zdrowie i życie Wiki? tylko przed czym? przed felietonem gdzie nie używam nazwisk?

  80. Cel jest taki:
    Ludzie powinni pamietac ze ta kobieta kiedys byla dobrym czlowiekiem i matka.
    Ta kobieta, jak kazdy czlowiek czy go lubimy czy tez nie, zasluguje na prywatnosc. Nie masz prawa i jest to oblesne (ciezko mi znalesc dobre slowo), co wypisujesz o jej opiece fizycznej. Tak, kale i moczu, o ten „drobiazg” mi sie rozchodzi.

    Moja mama pracuje 4 dni w tygodniu. Nie dluzej niz 9 godzin, przewaznie 5-6. Pomagam mojej mamie finansowo, tak jak obydwu siostrom.
    Biore ja na wakacje.
    Kupuje samochod.
    Kupilam odpowiedni dom, zeby niedlugo miala w nim nowe, czyste, wygodnie urzadzone mieszkanie na starosc. Mama nie chce ze mna mieszkac, ale chce I tak byc na to gotowa, w razie gdyby zaszla potrzeba.

    Czego jeszcze chcesz? Co masz mi do zarzucenia? Moja mama jest zadowolona.

    Moja siostra to dorosly czlowiek i zyje jak chce.
    Doprowadzila swoje zdrowie do zlego stanu… Co z tego?
    To nie kwestia pieniedzy, tylko jej wybor stylu zycia.
    Ty podobno jstest otyly. Czy to w jakis sposob tez moja wina?

  81. Niestety, ludzie pamiętają zupełnie co innego. Pamiętają wrzaski i terror w domu; pamiętają kobietę 50 letnią, która nie mogła wyjść z domu ani wyjechać na wakacje bo matka szalała. Pamiętają kobietę, która córkę z zapaleniem płuc wyciągała na grzyby, i wiele innych rzeczy.

    Napisałem to raz, jako odpowiedź dla Pana Adama, który uważa że opieka nad matką, jest dla Wiki bardzo lekka. Otóż nie jest, jest gehenną, szczególnie że żaden z braci nic nie pomaga, a tylko podjudzają swoją starą matkę.

    Pomaga Pani? ile w stanach kosztuje auto, pół pensji? ile wycieczka, 1/6 pensji? to dlaczego siostra przyjechała z robotą na dwa miesiące, wartą w stanach co najmniej 10 tysięcy dolarów? dlaczego czekaliście z tym, co powinno być dawno juz zrobione?

    Kwestia zapuszczenia się, to była tylko kwestia pieniędzy i niczego więcej. Jakoś dziwnie natychmiast po przyjeżdzie chciałą to poprawić, a wcześniej nie, dlaczego? podkreślam że to jest moje zdanie na ten temat, Wiki na to się zgodziła z radością. Tym bardziej ogarnia ją zgroza gdy widzi co tu się dzieje. Ale taka jest ludzka wdzięczność.

    A skoro mówimy o zdrowiu. Mam prośbę. Może Pani się wstrzymać z rozmową ze mną do jutra? dziś oczyszczam wątrobę, dwa dni nic nie jadłem, mam nakaz spokoju żeby zabieg można było przeprowadzić w miarę bezboleśnie. Odłóżmy to wszystko do jutra, grzecznie proszę.

  82. Raczej dajmy sobie spokoj.
    Twoje zdrowie sie pogarsza, ksiazka moze sie gorzej sprzedawac. Po co ci to?

    Wszystko co mowie, i tak przekrecisz na swoje.

    Jeszcze raz powtorze, stan siostry nie mial absolutnie nic wspolnego z pieniedzmi. Myslisz ze ludzie pala papierosy, bo nie maja pieniedzy na plastry nikotynowe? Niezly poziom reprezentujesz.

    Powiem tylko tyle, zaluje ze pokazano mi twoj zalosny blog.

  83. Życzliwa napisała:

    [quote]Powiem tylko tyle, zaluje ze pokazano mi twoj zalosny blog. [/quote]

    Po:

    1. Pani Życzliwo, gdy piszemy do kogoś: twój, ciebie itd. to piszemy to z dużej litery np:

    „nie podoba mi się Twój żałosny blog”

    pisanie z małej oznacza brak szacunku dla innych ludzi, albo czasem zwykłe niedouczenie.

    2. Nikt Pani na siłę tu nie trzyma – mi jak się gdzieś nie podoba, to spierdalam czem prędzej 😀

    3. Nie znam sytuacji tej rodziny i w sumie mało mnie to interesuje, ale po tym co Pani pisze mogę sobie wyrobić zdanie na Pani temat – pisanie, że ktoś jest miły albo nie miły, dobry, nie dobry na podstawie kilku spotkań, gdzie ludzie przeważnie grają przed obcymi „dobrych ludzi” jest po prostu oznaką Pani ignorancji. Pewnego mojego bliskiego też bardzo lubiano, a domownicy przeżywali piekło na ziemi.

    Tak jak powiedziałem nie znam sytuacji tej rodziny, ale na podstawie Pani dialogów z Markiem, widzę, że cienko u Pani choćby z manierami 😀

  84. Czytam to co piszesz Karolina i muszę się tu wpisać,nie wytrzymałam.Znam Ciebie Karolina jako maleńką dziewczynkę i znam Twoją mamę.Nic nie wiesz o matce Wiki nic nie widziałaś za krótko żyjesz na tym świecie.Wszystko co Marek opisuje to i tak niewiele z tego co ja widziałam.Nigdy nie można było przyjść do Wiki normalnie porozmawiać,bo matka chodziła za nami jak cień,zadzwonić też nie bo podsłuchiwała rozmowy,wszyscy o tym wiedzieliśmy rozumiesz??wszyscy.Jak Wiki wychodziła z domu,a to była dorosła kobieta która utrzymywała matkę to w czasach kiedy nie mieliśmy jeszcze komórek było dzwonienie do znajomych gdzie Wiki jest to była histeria trwająca od kiedy ją znam.Od czasów telefoni komórkowej było dzwonienie co chwila gdzie jest.Historia z grzybami i zapaleniem płuc Wiki jest prawdziwa,sama jej przywoziłam lekarstwa jej matka była dla córki bezlitosna,jak w najgorszej patologi.Ja Wiki mówiłam już dziesięć lat temu,żeby to wszystko ten dom i matkę rzuciła w diabły i sobie układała życie od początku,na pewno by sobie doskonale poradziła.Od początku w tym domu była chora i zła atmosfera,jak można karać pięćdziesięcioletnią córkę za to że chce wyjechać na urlop?cały czas pędziła ją do pracy bez litości żadnego miłosierdzia a Wiki już wcześniej chorowała i to mocno.To co Marek pisze to prawda i ja to potwierdzam,ja to wszystko widziałam.Od dziesięciu lat nawet jej matce nie złożyłam życzeń,bo to dla mnie nie był do końca normalny człowiek a rodzina udawała że nic nie widzi,tylko ciągnęła z niej pieniądzeznam ich osobiście wszystkich.Współczuję Wiki z całego serca i cieszę się że Marek to wszystko opisał,przynajmniej się od niej odczepili.Zanim coś napiszesz zapytaj się swojej mamy jak było,niech Ci opowie jak było bo pleciesz Karolinko straszne nonsensy.Skompromitowałaś się w tej przepychance z Markiem bo co Ty możesz wiedzieć jak wyjechałaś stąd mając piętnaście lat?co Ty mogłaś widzieć?Markowi to Ty powinnaś podziękować za to co zrobił bo ja nadal nie wiem o co Tobie właściwie chodzi?że napisał o moczu i kale?

  85. Pytalam.

    Czy nie uwaza Pani za okropne, ze to wszystko jest zamieszczone takim wulgarnym jezykiem na pokaz dla wszystkich? Przeciez nie anonimowo.

  86. Ja nie kwestionuje tej historii. Wcale.
    Poza tym uwazam ze to nie moja sprawa.

    Ten czlowiek to co innego. Uwazam ze sa pewne granice, ktorych on nie powinien przekraczac. Dla zasady.

    Taka jest moja opinia. Przeczytalam jego wypowiedzi, bo Iza mi je pokazala. Uznalam je za bardzo niesmaczne, wiec wpisalam moja reakcje w miejsce na to przeznaczone…

  87. a może to jest jedyny sposób? Niektórzy ludzie nie boją się niczego i bezkarnie żerują na nieszczęściu innych. Jedni boją się własnego sumienia, inni policji, a jeszcze inni publicznego upokorzenia.

  88. [quote=Mistrz]Wtedy ma Pani prawo, zwłaszcza w USA, oskarżyć mnie, i ja będę musiał wyrównać Pani jej straty finansowe i moralne. Mam nadzieję że jasno to napisałem, prościej chyba się nie da.

    Pani w tym momencie, oskarżając mnie o oszczerstwa i kłamstwa, właśnie to robi. [/quote]

    A ja chciałam zauważyć, że krąg czytelników które znają z imienia i nazwiska osoby które tutaj opisujesz Maestro staje się coraz szerszy. Ostrzegam i ja Ciebie, że Te osoby również posiadają swoje prawa i z czasem może Cię zaboleć.

    art. 23
    Dobra osobiste człowieka, jak [b]w szczególności[/b] zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.

    art. 24
    § 1. Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.

    § 2. Jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych.

    § 3. Przepisy powyższe nie uchybiają uprawnieniom przewidzianym w innych przepisach, w szczególności w prawie autorskim oraz w prawie wynalazczym.

    art. 448
    W razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro osobiste zostało naruszone, odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub na jego żądanie zasądzić odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez niego cel społeczny, niezależnie od innych środków potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia. Przepis art. 445 § 3 stosuje się.

    art. 445 § 3
    § 3. Roszczenie o zadośćuczynienie przechodzi na spadkobierców tylko wtedy, gdy zostało uznane na piśmie albo gdy powództwo zostało wytoczone za życia poszkodowanego.

    [b]Prawdopodobieństwo wydarzenia jest odwrotnie proporcjonalne do życzenia[/b]

  89. E tam pogarsza, prosiłem Panią jedynie o przerwę w obrzucaniu mnie błotem, ponieważ czekały mnie ciężkie chwile związane z zabiegiem czyszczenia wątroby, ba! one nadal trwają, i to jak. Ale jak widać nie spełniła Pani mojej prośby.

    Ależ miał, przyjechała tu z rzeczą którą można było, i trzeba było zrobić już nawet trzy lata temu. Niech mnie Pani nie rozśmiesza, bo co Wiki robiła dwa miesiące dzień w dzień? No cóż, skoro Pani żałuje, zawsze można stąd wyjść. Nie trzymam Pani tu siłą. Przyszła Pani, napisała co chciała, i powinna być zadowolona. Osobiście nie znam takiej osoby, która pozwoliłaby sobie na takie coś na swojej stronie, na kłamstwa bez pokrycia. Ale ja chcę w tej sprawie być w porządku, nie mam nic do ukrycia i jasno to widać.

  90. Gdyby Pani Karolina napisała Twój z dużej, to wypowiedź faktycznie byłaby pełna szacunku dla mnie :)))

  91. Robi się coraz ciekawiej, pytała się Pani matki? oczom nie wierzę. No to Wiki się ucieszy bardzo z tego co tu robicie. Pięknie się odwdzięczacie za taką życzliwość i pomoc, nie ma co. Ale ja to wszystko mówiłem Wiki, ostrzegałem że tak będzie. Nie tylko ja zresztą.

    Pozwolę sobie odpowiedzieć za Panią Anię, której zdanie na ten temat dość dobrze poznałem. Pani Ania sobie wydrukowała sagę o Wiki, nie tylko ona zresztą. No ale poczekajmy na Panią Anię, jeśli będzie oczywiście chciała Ci odpowiedzieć.

  92. Jakie granice? tego że napisałem iż starsza Pani leży unieruchomiona w łóżku? Pani także pisała o mnie, że są tu tematy które lubię czyli kału itd, a przecież dobrze Pani wie, że jestem poważnie chory, jestem inwalidą. To na pewno mówiła Pani siostra, i Pani to pogardliwie przytacza. Ja już się przyzwyczaiłem że jak ktoś chce mi dokopać to używa takich „argumentów” zacytuję żeby znów nie było pytań skąd to wziąłem:

    „Ty lubisz pisac o swoim kale, wiec pisz; z jakiej racji trabisz o cudzym”

    I chcę podkreślić jeszcze raz. To że ma Pani taką rodzinę (co pisze Pani w pierwszym komentarzu) że się biją, kradną, chleją i ćpają to dla Pani to jest normalne, a ja – podkreślam wyraźnie, miałem znacznie lepszą rodzinę. Rodzice o mnie dbali jak mogli, i moja tolerancja na przemoc wobec mojej przyjaciółki jest znacznie niższa niż Pani. Pani uciekłą od rodzinki i sióstr, a Wiki nie mogła. Wyjechaliście z tej nędzy do USA, Wiki nie mogła. I teraz chce Pani zabrać jej możliwość odetchnięcia na stare lata.

    Jakoś inni to rozumieją, zapewniam Panią. Nikt tu oprócz Dance się nie wpisuje, bo ludzie nie chcą się wtrącać w rodzinne sprawy, ale śledzą naszą rozmowę, i nie jest Pani jej faworytem.

    Nawet Dance Pani napisał – że opublikowanie tych tekstów, to jedyna możliwość obrony przed rodziną. W efekcie publikacji, przestali ją zastraszać, grozić. Chcieli wsadzić ją do szpitala psychiatrycznego, wzywali policję, kazali starszej Pani podpisywać jakieś papiery, cały czas telefonicznie judzą starszą Panią, non stop – zwłaszcza Adam.

    To co piszę to nie jest moja zemsta na tej rodzinie, gdybym chciał zemsty, ujawnił bym ich dane i przyjął z godnością zawiasy, ale opinia o nich by poszła w świat. Ja broniłem swojej przyjaciółki przed przemocą, w jedyny sposób jaki umiałem.

    Niech Pani idzie i naprawia swoją rodziną, tam ma Pani swoje problemy, a nie szuka kolejnych. Tam Pani nic nie pomogła, a chce Pani pomóc w tej rodzinie? jakim niby cudem?

    Dla mnie pisanie o tym to nie jest ciastko z kremem. Ja piszę o innych sprawach, a ta obciąża boleśnie mój wizerunek, czy tego chcę czy nie. Ale to mój obowiązek wobec kobiety, której wiele zawdzięczam. Pani po prostu nie rozumie złożoności tej sytuacji, kompletnie. Jestem też pewien że nie o to chodzi w tym wszystkim. Nie jest tajemnicą, co zaszło między mną a Izą, i jeśli o to chodzi proszę to napisać, ja chętnie odpowiem.

  93. Witam serdecznie Lublin (poznałem po IP 83.28.61.184) Pani Anetka czy Pan Michał?

    Ależ proszę bardzo, można składać na mnie zawiadomienie. Czy ja Państwu bronię? przecież i tak składaliście na policję doniesienie na mnie i Wiki, swoją ciocię u której jedliście i ciągnęliście aż miło pieniądze. Ale wszyscy dobrze wiemy że tego nie zrobicie. Bo żeby tak zrobić, trzeba mieć dowody, a tych nie macie i mieć nie możecie, ponieważ jestem uczciwy i czysty jak łza. Za to was za rzeczy które wyprawialiście wobec Wiki, można oskarżyć o mobbing na ciężko chorej osobie. I na to dowody ja mam, zasłużył się tu najbardziej Pan Adam i Pani Magda.

    Zamiast więc straszyć mnie jak to mnie nie zaboli, działajcie i życzę powodzenia. Ja do sądu mogę iść w każdej chwili, nie mam nic do ukrycia.

  94. [quote=Życzliwa]Ja nie mowie NIC o Wiki.
    To ty tu piszesz, nie ona.[/quote]No właśnie !!!
    Dlaczego Wiki nie jest w ogóle brana pod uwagę przez Zyczliwą. Matka Życzliwej nazwała ją dziwką i źle traktowała niejednokrotnie, więc ona jako cierpiętnica kupuje jej samochód i dba o piękną starość. Bywają takie kanony moralności i takimi się kieruje wobec innych ludzi, ponieważ tak została wychowana i inni też tak powinni odczuwać. Jeżeli tak nie odczuwają są tępieni, albo się ich nie zauważa. Ludzie skazani na niewolnictwo w rodzinie nie mają wg. Życzliwej praw do pięknego życia, powinni nadstawiać kolejny raz policzek i podziękować za wymiar, za to, że łaskawie zostały zrodzone. Tylko, że jedni są nieco źle traktowani inni całkowicie pozbawiani ludzkich względów. Nie chce się Życzliwej pisać o Wiki i spojrzeć z jej punktu widzenia, najważniejsza jest matka, bo jest stara i to jest główny czynnik. Nikt nie mówi, żeby się mścić, ale może czas spojrzeć na drugą stronę, dla której przez owe traktowanie jest zbyt późno na układanie swojego życia, urodzenie swoich dzieci. Czy Wiki popłacze sobie niejednokrotnie nad tęsknotą za własnymi dziećmi, oparciem, gdy przyjdzie jej starość, to dla Życzliwej jest mało ważne i nad tym się nie rozwodzi.
    Zszokowała się nazwaniem ludzkich odchodów po imieniu, nie chcę po imieniu nazwać ową podwójną moralność, którą Życzliwa reprezentuje.
    Przydałoby się usiąść i nie pędzić na emocjach, ale przez moment ZASTANOWIĆ, czy aby dobrze ocenia sytuację, czy jest SPRAWIEDLIWA.
    Jeżeli nie zna cierpienia wszystkich STRON, nie tylko matki (która w żaden sposób nie cierpi, bo ma luksus na starość i miała mając darmową służącą)
    Takie praktyki w wielu rodzinach były i niekiedy są nadal, że rodzi się kilkoro dzieci i jedną z nich przeznacza na służącą, przeważnie dziewczynkę i od dziecka jest pozbawiana wielu radości, [b]wolności[/b] … jest SZKOLONA na usługiwanie pozostałym, jest ciągle wzbudzane w niej poczucie winy i ciągłe wypominanie : „za mleko, jeszcze nie zapłaciłaś”, albo podobne teksty. Takie osoby mają straszne życie, bo rodzeństwo przejmuje politykę matki i również traktuje jako „podczłowieka”, nawet im do głowy nie przyjdzie pomyśleć, pochylić sie nad jej ciężką dolą.
    Tak bardzo mi żal Wiki, bo jeżeli inne osoby poczują nawet złość, to i tak łagodne, na traktowanie Jej przez rodzinę jako robota, to znajdą się życzliwe, które to oplują.
    A co mamy odczuwać ?
    Jak bronić kogoś takiego jak Wiki, skoro nic innego nie pomaga, zadna rozmowa, żadne tłumaczenia?
    Pogodzić się z rolą jaką dali Jej najbliżsi !
    Z tego co widzę, to Wiki już dawno się poddała i takie poddaństwo jest rodzinie na rękę.
    Nie ma swojego życia, żyje życiem matki i aby oddać wszystko pozostałym i tak dostała przywilej, ze moze iść do pracy, ale gdyby nie to, ze przynosi korzyści zostałaby zahukana w domu.

    Wiki życzę Ci abyś na swojej dalszej drodze życia spotkała DUUUUUUUUŻO ludzi, którzy zauważą, że Tobie się też coś od życia należy i obyś przeżyła je w radości 😛
    Oby potrafiły docenić Twoją POMOC i podobnym odwdzięczyć 😛

  95. Jaka złość co ty bredzisz karolina?Czego nie rozumiesz przecież Marek wyraźnie pisze po co napisał o kale żeby nie gadali że opieka nad matką jest łatwa! ❗ ja bym chciała żeby mnie ktoś bronił jak Marek,niestety przy kłopotach moi najbliżsi uciekali.ja jestem wdzięczna za te relacje o Wiki i jej matce mi osobiście to bardzo pomogło jak rodzina potrafi słabszego człowieka zniszczyć ❗ to ty jesteś agresywna Marek ci pisze Pani grzecznie uzasadnia wszystko jak śmiesz mu pisać że lubi pisać o kale?jesteś z jakiejś patologii rodzinnej i chcesz nauczać szacunku dla jakiejś starej wariatki ❓ Mareczku przepraszam że się wstrącam wiem że to rozmowa między wami ale muszę muszę to napisać karolina jesteś świnia ❗

  96. Jak już to Rzeszów.
    Jestem tylko szarą, starą czytelniczką.
    Rozczarowany?
    To było ostrzeżenie starej znajomej.
    Nawet Twój stronnik ( Dance 🙂 ) nazwał to „publicznym upokorzeniem”
    W przypadku tych art. k.c. sędzia nie orzeka o pozbawieniu wolności. Przeważnie są to dotkliwe kary finansowe dla naruszyciela.
    A Ty rób co chcesz ❗
    To że Oni przekroczyli granicę, wcale nieoznacza że Tobie też wolno.

  97. Oczywiście 😀 jest to publiczne upokorzenie, polegające na ujawnieniu rodzinnych brudów, gdzie w przypadku osób, którym zależy na opinii innych (bo są np. „szanowanymi obywatelami”) jest to czasem jedyny sposób walki 🙂
    [b]Trzeba uderzać w punkty, które bolą przeciwnika tak aby z nim wygrać[/b] 😀 (Oczywiście zakładam, że to co opisuje Marek jest prawdą, jeśli nie jest, to za to zapłaci)

    Kto jest dla Ciebie dobry bądź dla niego dwa razy lepszy
    Kto jest dla Ciebie zły bądź dla niego trzy razy gorszy 😀

    niektóre hieny myślą, że będą bezkarnie gnoić swoje ofiary, a ofiara będzie grzecznie w białych rękawiczkach, honorowo, fair dawać dupy. No proszę Was 😀

    Jeśli się podejmuje walkę to trzeba bić tak żeby bolało, tylko tak można wygrać.

  98. chciałbym jeszcze dodać, że jedyną zasadą, którą można obrać za punkt honoru w tej Waszej grze to: [b]nie kłamać[/b]

    poza tym wszystkie chwyty dozwolone. A więc: kto kłamie, ten przegrywa 😀

    Wątpię żeby osoba, która prowadzi poczytnego bloga i właściwie mająca tylko to, była na tyle głupia, żeby pozwolić sobie na napisanie ziarenka nieprawdy i zaryzykowanie wszystkiego co ma, ale różnie bywa – taka możliwość też istnieje.

    W sumie do tej pory nie interesowała mnie ta saga rodzinna, ale teraz chyba zostanę kibicem w celach naukowych, by uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości.

  99. Boże broń od takich znajomych. Straszenie publiczne mnie konsekwencjami, rozkoszowanie się nimi, to objaw niechęci a nie starej znajomości. Zresztą IP co każdy może sprawdzić pokazuje Lublin. Być może się myli, nie będę się przy tym upierał.

    Dance nie jest moim stronnikiem; wyraźnie zakłada że ja także mogę kłamać. Tylko że mu się te moje kłamanie kupy nie trzyma.

  100. No właśnie, to bardzo dobry argument. Prawdą jest że ja mam tylko tę stronę, to jedyny mój majątek dający mi pewne perspektywy. Czy ja bym zaryzykował to wszystko kłamiąc? czy walczyłbym kłamstwem z lekarzem sądowym, dentystką, bogatym lekarzem z Niemiec i innymi osobami, teraz także z „przyjaciółmi” Wiki z USA? momentalnie by mnie w sądzie zniszczyli, a także rozwalili w strzępy moją wiarygodność jako blogera. Ale jakoś nie próbują nawet, ciekawe dlaczego? 🙂

  101. Dodam że publiczne upokorzenie, ale imion. Nie ujawniłem nazwisk, a tych treści nie dawałem starszej Pani do czytania. To kochani synkowie jej przywieźli razem z kocykiem i maścią, żeby ją podjudzić by jeszcze bardziej nienawidziła Wiki.

    Ale to wystarczyło, by się przestraszyli. Okazało się że rozkład sił się zmienił, to już im nie pasuje teraz, gdy wszystko co robią jest rejestrowane. Skoro są uczciwi, czego się boją?

  102. Mirka, daj spokój, nie możesz jej nazywać świnią, to jest niekulturalne. Jeśli tak uważasz, przemilcz to proszę. Chce się Karolina wygadać i obronić tę rodzinkę, to proszę bardzo, przecież widać że ja nie mam nic do ukrycia, i szczerze opisuję jak to widzę.

  103. Tak Aserta, masz rację. Jest to wściekłe bronienie ludzi którzy po prostu boksowali słabszego. To coraz częstsze zjawisko, a polega ono na tym, że osoba taka jak Karolina czuje się lepsza, bardziej oświecona, współczująca i dobra gdy bierze w obronę tych ludzi, co niszczyli siostrę i córkę. Szkoda tylko że nie protestowała, jak latami Wiki była terroryzowana i niszczona we własnym domu. To ją nie interesowało.

    Ciekawe czy Karolina się wścieknie na Panią Anetę, wnuczkę, która też uważa ze starsza Pani najwięcej tu nabroiła, co jest oczywiście prawdą.

  104. Czytam to co pisze Życzliwa i nie dowierzam, że ktoś może pisać takie bzdury. Jeszcze się z takim tokiem rozumowania nie spotkałem, że skoro ktoś był kiedyś dobry i miły to później nie wolno powiedzieć o tej osobie złego słowa nawet jeśli na starość zmienia się w starą ropuchę niemiłą dla otoczenia i chorą psychicznie. Zresztą to jak ktoś się zachowuje przy obcych nie oddaje całej prawdy o tej osobie. Sam znam takie osoby.

    Marek pisze, że nie jesteście na „ty” a Ty dalej się tak do niego zwracasz. To też dużo mówi o tym kim jesteś. Według mnie jesteś nie tylko chamska, że zwracasz się w ten sposób ale też głupia bo gdybyś myślała to pisałabyś do Marka na „pan”.

    Piszesz też, że w Twojej rodzinie był alkohol, narkotyki i podobne zachowania i w ten sposób próbujesz usprawiedliwić złą matkę Wiki. Skoro wywodzisz się z patologii to nie wypowiadaj się na temat rodziny bo nie masz o tym pojęcia. Ja Ci powiem, że nie w każdej rodzinie tak jest. Zresztą to, że tak jest to źle świadczy o tych rodzinach nawet jeśli dzieje się dużo takich rzeczy. Morderstwo też byś usprawiedliwiła gdyby każda matka mordowała swoje dziecko?

    Nie każda matka kocha swoje dzieci i matka Wiki jest tutaj idealnym przykładem. Kocha synów, a córka ma pracować na nią i na synów. A Ty gówno wiesz jaka jest prawda bo widziałaś tylko to jak starsza pani zachowuje się na zewnątrz i to dawno temu kiedy byłaś w wieku, w którym za przeproszeniem chuja byłaś w stanie zrozumieć.

  105. Ja WIEM ze ta historia to prawda.
    Nie usprawiedliwiam starszej Pani. Ale czuje litosc.

    Nie wierze w oko za oko, zab za zab, bezwzglednie na sytuacje…. bo ta sytuacja musi jakos trwac. Poza tym opis tego czlowieka nie jest zbyt kulturalny. Jest ponizajacy. Zbyt. Ja to wszystko czytam ze zgroza na drugim koncu swiata, jak czuja sie inni w jej miejscu zamieszkania?

    Tak samo, jesli ktos pisze do mnie e-mail, to jest to rozmowa prywatna miedzy mna a ta osoba, nie do umieszczania w sieci ani publikowania nigdzie indziej bez zgody mojej i osoby z ktora rozmawiam.

    Nie wiem jak to inaczej wytlumaczyc.
    Po prostu wydaje mi sie to nie na miejscu ze strony wlasciciela tego bloga.

    A nie pisze mu przez pan, bo nie czuje do niego szacunku!

  106. Czuje Pani litość wobec kogo? wobec osoby która zrujnowała zdrowie Wiki, którą rzekomo Pani tak lubi?

    Ile razy trzeba Pani napisać, żeby Pani wreszcie zrozumiała, dlaczego nie rozumie Pani prostego tekstu pisanego? ja nie pisałem żeby się zemścić na tych ludziach bo oni mnie nie interesują, ja rozumiem to ze całymi latami byli przyzwyczajeni do darmochy i tak im zostało, ale po to żeby zahamować ich agresję w kierunku Wiki która w jej stanie zdrowia może skończyć się śmiercią. I to się udało, ma od nich wreszcie spokój, nie do końca póki co, ale 99% sił można oszczędzić na szarpanie się z agresywną rodziną która chciała wsadzić ją do pierdla i wzywała jej do domu policję.

    A co mnie interesuje jak się Pani czuje, albo inne osoby? mnie interesuje Wiki i to że mam ją obronić. To jest mój priorytet a nie to że Pani czuje grozę że opisuję przemoc domową. Jakoś grozy Pani nie czuła jak Wiki była terroryzowana latami przez miłą, starszą Panią, która dała Pani cukierki, kupione za pieniądze Wiki. I gdzie jest Pani lojalność, skoro pytałem Panią kilka razy, czy wyśle Pani parę dolarów starszej Pani, skoro jest Pani jej aż tak wdzięczna?

    Tak, zasada poufności istnieje. Ale nie w tej sytuacji gdy rodzina którą opisałem, próbuje za wszelką cenę zniszczyć opinię Wiki używając do tego obcych sobie osób. Jestem szczęśliwy że zamieściłem te meile, bo to jasno pokazuje że rodzina nadal chce się mścić, i kąsać Wiki jak tylko się da, używając naprawdę podłych metod. To jest dowód, także ewentualny sądowy że Pani Aneta wyciągała moje dane sądowe. Meili zresztą nie ukradłem, dostałem je na co mam oczywiście DOWÓD. Zasada poufności nie obowiązuje w przestępstwach, a to można pod to podciągnąć śmiało. Jeśli Pani mi napisze meila z groźbami, ja go udostępnie, bo ludzie mają prawo do obrony, a nie nadstawiania policzka.

    Nawet jeśli Pani nie czuje do mnie szacunku, istnieją pewne normy zachowania. I ja też nie darzę Pani szacunkiem, ale kultury mnie matka uczyła i kazała ją stosować w życiu. A do do Pani kultury i manier, to mogę Pani zacytować powiedzenie „Z wiochy można wyjść, ale wiocha z człowieka nie wyjdzie”. Niech Pani sobie dobrze przemyśli tę sentencję, bo pasuje ona jak ulał do Pani.

    Polecam Pani także zajęcie się swoją rodziną. Tam czai się znacznie większa groza, niż opisywana anonimowo starsza Pani.

  107. Widzisz Brutal, zadziwię Cię jeszcze bardziej; starsza Pani kiedyś wcale dobra nie była. Tzn była, dla synów którym szczodrze dawała co miała, a miała tylko to co od Wiki dostała. Dla Wiki była po prostu sadystką.

  108. Nie jest to warte uwagi, czasu, zachodu…

    Ludzie przeciez pracuja, nie siedza przy komputerze tak jak ty. Maja tez wazniejsze i ciekawsze zajecia.

    A przede wszystkim, jestes po prostu nieszkodliwy.

  109. Pani Karolino, skoro Pani już powiedziała co zamierzała, proponuję by nie była już tu Pani na moim „żałosnym” blogu, tylko sobie stąd poszła. Liczyłem na argumenty, nie na histeryczne, emocjonalne komentarze w stosunku do mnie, na to nie mam ochoty. Życzę Pani powodzenia w dalszym życiu i pozdrawiam.

  110. Dlatego nie rozumiem tej całej Karoliny. No ale nie będę analizował tak tępego umysłu bo to co ona pisze to po prostu jakieś urojenia chorej psychicznie osoby 🙂

  111. ale jaja heh 8) najpierw pisze że mistrzu oszczerstwa pisze a teraz że wie że to prawda ❓ 😡 najlepsze są te maile heh czyli rodzinka dobrze wie że starucha jest agresywna 😛 .marek czy ta karolina coś wysłała jakieś pieniądze starej co ją tak lubiła czy skończyło się na dowalaniu tobie?

  112. Tak, trochę się w zeznaniach pomyliła. A gdzie tam kasę by wysłała, ona tylko kocha słowami 🙂 a tam gdzie mogą to sami chcą ssać pieniądze. Te meile jasno pokazują, że rodzina doskonale wie o agresywnym charakterze Starszej Pani, tylko przed Wiki udawali i zgrywali że niby nie wiedzą o co chodzi. Dobrze wiedzą, dlatego zwiali i nikt nie brał tego domu rzekomo za darmo. Dobre cwaniaki, ale te meile ich zdekonspirowały, ujawniły ich hipokryzję.

    Prosiłbym Cię też żeby nie pisać tak na nią, co by nie mówić jest to już osoba wiekowa i trochę szacunku jednak zachowajmy.

  113. Gdybym byla „starsza Pania,” tez bym plakala…

    Nad bezwzglednymi oszczerstwami publikowanymi w internecie przez obcego czlowieka… na pokaz. Wszystko jedno ile w tym prawdy (oczywiscie nie opisujesz sytuacji obiektywnie). Pewne sprawy, przy odrobinie kultury, mozna omowic a takze latwiej byloby zalatwic i pogodzic prywatnie.
    A jesli nie potrafisz wyluskac ani odrobiny szacunku dla kobiety w ktorej domu rodzinnym przebywasz (byl jej domem przez wiele lat zanim przekazala go corce i przeciez jeszcze zyje!) to chociazby dla zachowania klasy.

    Rozumiem bol tej kobiety, w ktorej zyciu pojawil sie nieznajomy, po czym wtraca sie w jej stosunki rodzinne. Rozumiem zdesperowanie umozliwiajace zachowanie, ktorego dopelnila sie wobec ciebie.

    Jak smiesz ponizac ja publicznie piszac o jej kale i moczu?
    Bo nie lubi cie? Przeciez kazdy ma do tego prawo i wolnosc osobista.
    Przeciez to najbardziej prywatne/osobiste problemy, o ktorych moze mowic innym ona i tylko ona. Ty lubisz pisac o swoim kale, wiec pisz; z jakiej racji trabisz o cudzym?
    Przyznajesz ze twoje wywody czytaja jej rodzina i znajomi.
    Mscisz sie i ponizasz blizniego, „nauczycielu duchowy.” Wstyd.

    Ty znasz „starsza Pania” jako stara, chora, nieszczesliwa osobe, ktorej dni sa juz policzone. Wiele innych osob znalo ja przez dziesiatki lat, kochalo, szanowalo, a dzis wspomina jako wzor zyczliwosci i kultury.
    Moze jest dzis agresywna? Zauwaz: przeciez ma do czynienia z toba.

    Poniewaz to publiczny blog a „starsza Pani” glosu dac nie moze/ nie potrafi, a moze nawet nie chcialaby ze wzgledu na to do kogo by mowila… odzywam sie ja.

    A teraz troszke o rodzinie.

    Nie kazdy ja ma. Ludziom, ktorzy sa sami na swiecie, przewaznie jej brakuje.
    Ja tez mam rodzine, chociaz bardzo mala. Moja rodzina nie jest idealna. Rodzice sa rozwiedzeni, nie przyjaznie. Obydwoje sa w zwiazkach, z czym wiaza sie czasem nieprzyjemne komplikacje. Z rodzenstwem nie rozumiem sie wcale. Nie spedzamy ze soba zbyt wiele czasu, bo przewaznie wolimy towarzystwo innych ludzi od siebie nawzajem. Nie mamy w sobie bratnich dusz…

    W mojej rodzinie bywaja klotnie, obrazanie sie, wyzwiska. Sa klamstwa i obmawianie sie nawzajem miedzy soba i poza gronem rodzinnym. Byly momenty, kiedy dochodzilo do rekoczynow: miedzy rodzenstwem, miedzy starszyzna… w roznych kombinacjach. W mojej rodzinie jest obluda i falsz. Jest tez alkoholizm. Sa narkotyki. Sa oszustwa. Zdazyla sie tez kradziez pieniedzy.
    I tak dalej… Jak w KAZDEJ rodzinie.

    Nie ufam nikomu z rodziny w stu procentach. I co z tego?

    To moja rodzina. Jedyna, ktora mam.
    Kazdy ma podane inne karty w zyciu po to, by nimi grac. Jaki jest sens biadolic nad tym, ze rodzina jest zla, kiedy nie mozna jej zmienic? Kiedy nie mozna zamknac im ust ani rozwiesc ich z zonami/mezami, ktorzy nas nienawidza lub nam zazdroszcza? Kiedy po prostu nie mozna ich zostawic, oddac, wymienic na lepsza rodzine? Czemu po prostu nie pozwolic im byc? Przeciez moga tylko mowic, mowic, mowic, a ZROBIC praktycznie nic!

    Ja tez mam Mame… o ktorej nie lubie myslec ze jest juz starsza pania 🙂
    Moja Mama nie zawsze traktuje mnie dobrze.
    Czasem mowi mi, ze jestem glupia. Czasem mowi inne rzeczy. Tez kiedys nazwala mnie dziwka. Tez mnie uderzyla. Tez miala wysokie wymagania. Tez robila rzeczy za moimi plecami w bardzo waznych dla mnie momentach zyciowych. Bywa niesamowicie zlosliwa wobec mnie, czasem w towarzystwie innych. Czasem jej zachowanie upokarza mnie i zawstydza.

    Moja Mama poswiecila mi 22 lata swojego zycia. To bardzo dlugi okres. Nie masz dzieci i zyjesz sam dla siebie; moze nie pojmujesz glebokosci i piekna takiego zobowiazania. Moja Mama swoja ciezka i niewdzieczna praca STWORZYLA czlowieka, ktorym jestem dumna byc dzis, tak jak „starsza pani” stworzyla Wiki.

    Dzis nie „potrzebuje” juz Mamy. Nie „potrzebuje” nikogo.
    Jestem doroslym, niezaleznym czlowiekiem. Mam swoje zycie osobiste, w ktore Mama nie ma wgladu ani wplywu. Zarabiam 467,000 zlotych w roku. Nie czyham na jej majatek ani pieniadze. Przeciwnie, poniewaz mam pieniadze, chce oddac moj dlug wobec Mamy. Ja nigdy nie bylam glodna. Nigdy nie bylam brudna. Nigdy nie bylo mi zimno ani nic mnie nie bolalo. Mialam czyste, cieple, a nawet ladne ubrania, wyjazdy w niedziele i swieta, wakacje… A co najwazniejsze, pelna akceptacje i cicha wiare w moje mozliwosci, ktora dala mi skrzydel i umozliwila sukces w doroslym zyciu.

    Dzis marze o tym, zeby moja Mama miala to samo ode mnie na starosc. Zeby jadla dobrze i zdrowo. Zeby nigdy nie bylo jej zimno ani smutno ani zle. Zeby nie byla zaniedbana, zeby nic jej nie bolalo (choc wiem ze bedzie). Zeby miala czyste, a nawet ladne ubrania, cieple lozko z duzym TV obok i najwieksza liczba kanalow jak to tylko mozliwe, bo jesli kiedys nie bedzie w stanie z niego wyjsc, to TV bedzie jej jedynym oknem na swiat… tak jak „starszej Pani.” I chociaz bede sie starac jak moge, nigdy nie dorownam temu co dostalam. Nigdy nie odplace. Nigdy nie nadrobie.

    Pomysl przez chwile. Moze „starsza Pani” byla Mama Wiki (nawet jesli dzis juz nia nie jest). Moze to Ona dala jej skrzydel. Moze Wiki nigdy nie bylaby kim jest, gdyby nie ciezka praca jej Mamy… gdyby nie ten Dom (albo ruina) o ktory teraz wszystko sie rozbija.
    Moze „starsza Pani” wlozyla kiedys tyle pracy w zycie Wiki, ze nie ma nic szokujacego w tym, ze Wiki jej odplaca.

    Pracuje ze starymi ludzmi. Nie wszyscy sa tymi samymi ludzmi na starosc, ktorymi byli w sile wieku. Niektorzy staja sie zgorzkniali, cyniczni, maja malo cierpliwosci dla innych. Niektorzy kompletnie traca rozum i pamiec; nie panuja and soba. Nie ma zasady; kazdy starzeje sie inaczej. To nie ich wina, jesli sa trudni na starosc. Uwierz mi, nikt sobie tego nie wybiera!

    Dlatego, czy nie lepiej byloby, zamiast myslec o „starszej Pani” ze jest wredna i niewdzieczna, to uznac Wiki za Corke przez wielkie C i pozwolic jej nia byc?

    Co do Wiki, jestes jej towarzyszem… nie przyjacielem. To wielka roznica.

    Ot, taki sobie inny punkt widzenia.
    Przypuszczam, ze moja wypowiedz nie ma innego sensu poza tym, ze poczuje ulge bo powiedzialam co mysle.

    Nie odpisuj; nie mam zamiaru odpowiadac.

  114. Najpierw chciałem skasować Twój komentarz, przyznaję bez bicia. Ale czytając dalej, zauważyłem że najpierw się trochę wykrzyczałaś, wyżyłaś, a później jesteś już nieco łaskawsza dla mnie. Zaczęłaś nieprzyjemnie, skończyłaś miło. To odwrotnie jak ja; ja zawsze miło zaczynam, a rozkręcam się później.

    Jestem w stanie wczuć się w Twój punkt widzenia, a nawet punkt widzenia starszej Pani. Powiem więcej, ja ją w pewien sposób rozumiem. Oto w domu gdzie zawsze żyła, w domu który dostała od swoich rodziców, przyjeżdża gość. Starsza Pani jest przyzwyczajona że gość może być max kilka dni, później ma wyjechać bo ona się źle czuje, a on nie wyjezdża, mało tego; coraz częściej przyjeżdża. Co więc robi? bluzga, obraża, wrzeszczy, pomawia mnie przy innych ludziach, gościach Wiki że jestem złodziejem i bandytą, a także informuje obcych ludzi że jestem przestępcą. I teraz zauważ: ja to rozumiem, ale z punktu widzenia moralności jest to złe. Nie może starsza Pani bluzgać na gości Wiki, która ją i cały dom utrzymuje. Z punktu widzenia prawa także nie może, była sprawa w sądzie, i co tu dużo mówić, sędzia ją potraktował jak małe dziecko, bo inaczej się rozmawiać z tą osobą nie da. Ja powiedziałem na rozprawie że nie chcę robić sprawy starszej Pani, tylko proszę by wysoki sąd sprawił, żeby mnie nie uderzała, nie pluła, nie bluzgała, szczególnie przy ludziach, a także żeby nie groziła mi (co miałęm nagrane i przedstawiłem jako dowód) że mnie zarżnie nożem czy zniszczy mój samochód na podwórku.

    Przyrzekała sądowi, ponieważ darowałem jej tą rozprawę ze względu na wiek i jej zdrowie. I co było później? to samo. Tylko teraz zaczęli Wiki wzywać policję do domu.

    Albo to – Wiki z wenflonem w żyle, zapalenie płuc, wiesz co to jest? i kazała się wieźć na grzyby. Wiki wyjęła więc wenflon z żyły i pojechała do zimnego lasu z „matką”. Praca na dwie zmiany, zawsze wrzaski żeby pracować, nigdy do odpoczynku. Czy tak zachowuje się matka? nie. Po trzykroć nie.

    Wiem i mam to zachowane, że starsza Pani zaleca dwóm swoim synom odpoczynek, dba by się nie przepracowali. Pracują na jednym etacie. Wiki na dwóch, a po powrocie z pracy sprzątanie i zakupy dla starszej Pani. Zakaz posiadania znajomych, zakaz posiadania partnera zyciowego, zakaz odpoczynku. To jest matka? nie, to nie jest matka i nigdy nią nie była.

    Dom który dostała Wiki, to była runa. Adam by go nie wziął, bo jako ginekolog w polsce żyłby w nędzy, Marek był biedny więc może za 20 lat by uzbierał na remont dachu. To że Wiki „dostała” dom za umowę dożywocia, uważam za oszustwo. Uważam także że bracia są za to winni Wiki duże pieniądze. Gdyby Wiki wyjechała, musieliby sprzedać ruinę nie do utrzymania z emerytury starszej Pani, i może by kupili za to kawalerkę, wtedy ten dom i ziemia były niewiele warte (słowa rzeczoznawcy, można sprawdzić) musieli by swojej matce pomagać, utrzymywać.

    A ponieważ Wiki nie podejrzewała co ją czeka z matką, mieli super obsługiwaną matkę; możliwość przyjazdu na wakacje i na weekendy, i oczekiwali na spadek, który już im przepadł. I za to właśnie, że nie musieli matki utrzymywać albo wziąć do siebie, są Wiki winni pieniądze. Tymczasem to oni brali od niej pieniądze, i śmią uważać że ta ruina którą dostała, to Wiki musi im płacić. Jest to taka bezczelność, taka hucpa że w głowie się nie mieści.

    Obydwaj bracia, zwłaszcza Adam, nie opiekują się w ogóle matką. Tylko judzą na Wiki, tzn Marek jakby mniej, to jego żona Magda tak robi.

    A ten artykuł powstał właśnie po to, żeby cała ta rodzina, tak odważna w stosunku do schorowanej kobiety po trzech zawałach od której bezczelnie wyciągali pieniądze, żeby wiedziała że inni ludzie o tym wiedzą. Dopóki te świństwa i w sumie przemoc była skryta, było dla nich ok. Teraz już im się nie podoba, nie można skopać ofiary bezkarnie. I dobrze. Wiem że ludzie znający Adama i Marka, znają te felietony, znają sytuację. Tak właśnie miało być, sprawiedliwie.

    Co do tego co dalej piszesz, są to kompletne bajki. Nie każdy ma rodzinę jaką opisujesz, ja miałem normalną, a moja babcia ma 99 lat i jest wspaniałą, życzliwą dla ludzi kobietą. Nie ma w niej cienia agresji, jest wielka otwartość, skromność, a dokonania swoje ma, szczególnie z czasów wojny. I ja mogę porównać moją babcię i starszą Panią, która ostatnie dwadzieścia lat nie była w sklepie, bo nie chciało jej się od telenoweli odchodzić.

    O kale i moczu piszę dlatego, że bracia uważają że opieka nad leżącą osobą, to pikuś. Nie, trzeba się babrać w moczu i gównie, dwa razy w nocy wstawać. Wiesz co to jest dla osoby po trzech zawałąch?

    Rozmowa jest taka: starsza Pani która dominowała w tym domu, mówi że nie chodziła do sklepu ponieważ Wiki ją zamknęła w domu (!) gdy Wiki jej mówi że miała bardzo luksusowe życie dzięki jej harówce, to ona mówi że zniszczyła zdrowie bo jak Wiki była w pracy to ona pilnowała robotników remontujących tę ruderę. W pracy też ciężko harowała, jako księgowa i to też zniszczyła sobie tym zdrowie. Nie słodyczami, niezdrowym jedzeniem i brakiem ruchu – tylko harówką żeby Wiki miała chleb. Nie ma z nią żadnej rozmowy, żadnej; są wymyślane takie brednie i bajki, że Wiki czasem stoi jak rażona gromem. Całe życie poświęciła matce, teraz na starość ma odpłatę; nienawiść i wrzaski że Wiki zniszczyła jej życie. Tymczasem bracia; Adam dzwoniocy raz na trzy tygodnie do matki, nie reagujący na jej płącz że chciałąby pieniądze na rehabilitanta, i Marek który już nie przyjeżdza, od kiedy Wiki zabiera starszej Pani emeryturę. Marek by pewnie przyjechał, ale małżonka mu nie pozwala. Oboje są siebie warci zresztą.

    A emerytura jest zabierana, dlatego że Pani kosztuje łącznie ok. 1800zł, jedzenie 500zł, soki specjalne prawie 200zł, leki 550zł, i skąd na to brać? emerytura jest zabrana także po to, żeby Marek jej nie dostał, bo i za co? że podjudzony przez Adama wzywał policję do domu swojej matki?

    Reasumując. Ten artykuł jest obroną słabszej osoby, którą w bezwzględny sposób okradały osoby z rodziny. I podziałało, przemoc emocjonalna się skończyła. Adam 60 letni człowiek sukcesu, dzwoni i skowycze do matki że nie zadzwoni więcej i policję wezwać ha ha ha 🙂 wzywajcie, ja też wezwę. Pokaże się nagrania sądowi różne, i niech was ocenią inni ludzie. Będzie to ocena znacznie gorsza niż moja ZAPEWNIAM. Ja się niczego nie wstydzę, zrobiłem co mogłem, pomoglem przyjaciółce która i mi wiele pomogła. Tak samo pomógłbym każdemu komu coś zawdzieczam i wierzę że mi by tak pomogli ludzie.

    I jeszcze jedno. Dziewczyna która pracuje zagranicą w dość drogich domach starców, powiedziała że takich warunków jak ma starsza Pani, to jeszcze nie widziała. Wiki jest lojalna do końca. Tego jej nikt nie zarzuci. Można za to mi zarzucić, i jest to zarzucane, że bronię jej przed kanaliami bez sumienia, pasożytami które oderwała od swojego portfela i swojego życia. Żeby wezwać policję swojej siostrze do domu? czy Ty to sobie wyobrażasz? a wcześniej brali pieniądze, ciągłe pożyczki, wędliny im Wiki kupowała za swoje pieniądze… takie to życie rodzinne. z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu.

    Tak, Twoja wypowiedź sensu nie miałą żadnego. Ale i ja też powiedziałem co myślę. Dzięki że nie masz zamiaru odpowiadać, pozdrawiam.

  115. szok ❗ ❗ a co Ty nienormalny jesteś czemu nie idziesz do sądu?? a co cię obchodzi, że on jest chory?? oni napewno by poszli!! a co mu jest, na co on jest chory??

Odpowiedz na „ZyczliwaAnuluj pisanie odpowiedzi

Top