Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Matriks; i po tajemnicy

Matriks; i po tajemnicy

Mam dla Państwa dwie wiadomości, dobrą i złą. Którą chcecie najpierw? Ja zawsze wybieram złą: wolę mieć to z głowy, a pocieszyć się po wszystkim jak pysznym ciastkiem, dobrą wiadomością. Nie byłbym sobą gdybym nie był złośliwy, a więc zrobimy na odwrót; najpierw będzie dobra wiadomość, żebyście drżeli oczekując cały czas na tę złą… a kto powiedział że mam być miłosierny? Po rzuceniu okiem na moje konto bankowe, moje serce w stosunku do Państwa zamieniło się w nieczuły, zimny głaz… A więc dobra wiadomość jest taka, że odsłonię przez Państwem wielki skarb; nie, nie roznegliżuję się, nie zatańczę na rurce nagi; nie to żebym nie chciał… Roznegliżuję przed Państwem prawdę o tzw. “matriksie”, tak prosto w oczy, jak najlepszemu kumplowi przy dobrze schłodzonej wódeczce; zerwę z prawdy całe ubranie tak, że zostanie w seksownych pończochach, seksownych szpilkach i obroży na szyi; gotowa do konsumpcji. Nie będę Państwa długo torturował, chociaż lubię… teraz zła wiadomość. Niewiele z tego wszystkiego zrozumiecie, albowiem piękną prawdę należy czcić i uwielbiać, hołubić i komplementować, a wy się na nią po prostu zachłannie rzucicie jak na moje felietony; jak sępy, hieny, lamparty… jak Tommy Lee Jones w “Ściganym”… a trzeba delikatnie, czule, powolutku wilgotnymi pocałunkami budować napięcie, a nie tak od razu, brutalnie…

 

Zafałszowana rzeczywistość

 

Matriks oznacza że ludzie żyją w kompletnie zafałszowanej rzeczywistości, wydaje im się że żyją, kiedy tak naprawdę głęboko śpią i śnią swój najczęściej straszny sen; wierzą także że mają jakikolwiek wybór. Nie mają żadnego. Więzień ma także wolność wyboru; może wyjrzeć sobie przez kraty na spacerniak, pospać na pryczy, porobić pompki czy poganiać się po celi z współosadzonymi; kto złapie, ten pokrywa. Skala oszustwa jest tak monstrualna, że nawet ludzie zajmujący się historią, która przecież zbudowana jest przeważnie na spiskach, zdradach, oszustwach i skrytobójstwach, nie byliby w stanie w to uwierzyć. Wystarczy spojrzeć na jakąkolwiek książkę od historii, otworzyć na byle jakiej stronie; na co trafisz? Zdrada, spisek? może królobójstwo, rzezie religijne? Bestialskie wojny ponieważ jakiś człowiek chciał władzy nad światem? Przecież to normalka w naszej historii. Ostatnie lata bez wojen sprawiły, że ludzie wierzą że tak było zawsze i tak będzie w przyszłości. Nie wierzą w wielkie spiski, ponieważ każda taka idea w mediach jest wyszydzana i wyśmiewana; kto wierzy w spiski, ten automatycznie staje się psycholem, świrem, nienormalnym i oderwanym od rzeczywistości. Tymczasem spiski istnieją wszędzie, w każdym miejscu gdzie są już tylko trzy osoby. Dwie obgadują jedną; to mini wersja spisku i zdrady. Wystarczy wspomnieć szkołę, pracę, czy tam nie było grupek osób, które nie lubiły innych grup? Czy nie było umawiania się żeby komuś zaszkodzić czy pomóc? Czy młodzież nie grupowała się by mieć większe możliwości działania, gdy stała za nimi cała grupa? Każdy kto był w jakiejkolwiek organizacji, wie że ludzie się gromadzą nie tylko w szczytnych bądź obojętnych celach, pograniu w piłkę albo ping ponga, ale także po to by czynić zło; handlować narkotykami, okradać ludzi czy auta, bić słabszych, gwałcić, handlować organami, mordować. Każdy z nas zna taką klikę, najczęściej “dresiarzy” którzy opanowali polskie ławeczki w blokowiskach.

 

Naczelny łgarz

 

Potężne media, np. prowadzona w polsce przez Pana Aarona Szechtera (który zmienił nazwisko na Adam Michnik) “Gazeta wyborcza”, przekonuje swych młodych, wykształconych na prywatnych uczelniach omnibusów że spiski to wymysł wariata, i jednocześnie wyje z oburzenia gdy tylko wspomni o kibolach. Podkreślmy że polscy kibice, jako jedyni wywiesili olbrzymi transparent ze zdjeciem Pana Szechtera, z żadaniami “Szechter przeproś za ojca i brata”. Przypomnę Państwu że Pan Michnik, szydzący z wierzących w spiski oszołomów, ma brata i ojca którzy czynnie uczestniczyli w zbrodniczych działaniach PRL i jego służbach, w związku z czym mają na rękach wiele krwi zamordowanych czy torturowanych Ak owców. Byli to przeważnie młode chłopaki, walczący z niemieckimi okupantami, którzy nas rozstrzeliwali w naszych miastach na naszych ulicach, albo wysyłali do komór gazowych i krematoriów. Za walkę z blondwłosą, niebieskooką rasą panów, lata walki i wyrzeczeń, zostali nagrodzeni bestialskimi torturami, strzałem w tył głowy bądź dręczeniem całe życie. W torturach tych wspaniałych młodych chłopców, idealistów, spełniali się chociażby ojciec wyluzowanego Olka Kwaśniewskiego, czyli Pan Izaak Stolzman, a także słynna Pani Julia Bristigerowa, uwielbiająca miażdżyć szufladą jądra “polaczkom” i ich zabijać torturami. Hitler także zdobył władzę będąc w spisku, działał na różnych frontach skrycie by osiągnąć swoje cele. A czy tak znienawidzeni przez Pana Szechtera kibole to nie jest zorganizowana grupa mająca swoje własne cele? czy mafie nie są organizacjami spiskowymi, które zarabiają na ludzkim nieszczęściu? czy nagrany na magnetofon przez Pana Michnika (czyż to nie spisek, działanie w ukryciu by kogoś z sukcesem wtrącić do więzienia?) Pan Rywin, nie był w spisku? sam Pan Michnik zeznawał, że był. Jednocześnie łga w żywe oczy razem ze swoimi współbratymcami, że spiski nie istnieją, a kto w nie wierzy ten jest wariatem. Jak Państwo sami widzą, takie media robią to specjalnie ponieważ same są w spisku, tylko że w znacznie większym niż kibole, dresiarze, czy jakakolwiek mafia. Najzwyczajniej w świecie mamy do czynienia z sytuacją, gdy złodziej krzyczy “łapaj złodzieja”. Mafia czy gang rządzi dzielnicą, czasem miastem, niekiedy miastami; grupa mające własne media i banki, rządzi kilkudziesięcioma krajami, a mafia i jej członkowie, żartobliwie nazywani ludźmi honoru, to ich chłopcy na posyłki. Czy nie jest tak że w pracy z koleżankami kogoś obgadujecie? Czy trzymacie się razem, żeby nie być z tymi kur.. z innego działu? Sami widzicie; w grupie jest łatwiej, można mocniej i silniej działać. Człowiek staje się silniejszy niż gdyby działał jako jednostka, natomiast zyskuje nowych, potężnych wrogów; inne grupy. Świat jest pełen grup które ze sobą czasowo współpracują w imię krókotrwałych interesów, a docelowo walczą by zwyciężyć ze wszystkimi. Wczoraj czytelnik mnie zapytał; skoro kościół jest atakowany przed podejrzane indywidua, to znaczy że jest dobry? odpowiem pytaniem; nazizm atakował komunizm, czy to oznacza że komunizm był dobry? chciałoby się odpowiedzieć że tylko dla swoich, ale nie do końca prawda. Komunizm do śmierci Stalina, uwielbiał zabijać i obcych, i swoich własnych działaczy. To był taki specyficzny sposób na dyscyplinę wewnętrzną. Komunizm zaatakował nazizm, czy znaczy to że nazizm był dobry? nie, dwa wilki się pogryzły w walce o ofiarę.

 

Szajka dresiarzy

 

Na Twojej ulicy najprawdopodobniej jest szajka dresiarzy. Ruszysz jednego, dostaniesz łomot albo nożem od innych. Przecież to oczywiste, prawda? możesz być po modnej socjologii czy marketingu, głosować na platformę, przed wyborami zabrałeś babci dowód i najgłośniej śmiejesz się z kawałów o zimnym Lechu; jeszcze głośniej drwisz z wariatów i oszołomów, którzy bredzą coś o spiskach. Dostajesz furii gdy słyszysz o Smoleńsku (bo to było już dawno) a jesteś zadowolony gdy mówią o holocauście dokonanym przez krwiożerczych, chciwych Polaków z obcęgami do wyrywania złotych, żydowskich zębów. Wierzysz w winę okrutnych nazistów, z którymi walczyli dzielni Niemcy, i bijesz się w piersi za polskie obozy koncentracyjne. Jednocześnie wiesz, że na swojej ulicy nie przyfikasz, bo działający w grupie dresiarze rozkwaszą Ci nos, i zmienią umiejscowienie Twoich zębów. Śmiejesz się z tego, w co całym sobą wierzysz; taka moda, tak wypada. Moda na bycie bezmyślną pacynką, którą ktoś z góry steruje. Na dzielnicy rządzi lokalny watażka któremu Twój dresiarz, władca ulicy, oddaje utarg z narkotyków, włamów itd. Jeśli nie odda, zostanie połamany, torturowany, albo zamordowany. Watażka dzielnicowy, jest silniejszy niż dresiarz uliczny i jego grupa chuliganów; ma w swoim składzie więcej ludzi, bardziej zdeterminowanych, ma też dostęp do ludzi zajmujących się “mokrą” robotą.

 

 

Chuligan uliczny rozładowuje swoje frustracje i upewnia się o swojej sile, bijąc studenta w okularach, napadając na babcie, okradając kiosk. Przy watażce z dzielnicy, spuszcza wzrok i stara się nie pokazać po sobie, jak bardzo się go boi. Nad watażką z dzielnicy stoi gangster z miasta. I mamy takie same zależności; watażka jest silny wobec zwykłych ludzi i dresiarzy. Natomiast wobec miastowego, spuszcza nisko wzrok. Inaczej byłby skatowany w lesie, jego kolana przewiercone wiertarką a on sam zastrzelony; na tym poziomie nikt się już nie cacka z buntownikami, władza za dużo kosztuje, a posłuch i szacunek w grupie to największa polisa bezpieczeństwa bossa gangu. Nad miastowym jest ktoś wyżej, nie znam dokładnie tej hierarchi ważności, wiem jednak że na szczycie sa służby specjalne, a nad nimi delegatura mafii światowej. Niektórzy dodają że wierzchołki piramidy mafii, czyli miliarderzy zrzeszeni w czymś co nazwano NWO, wykonują rozkazy istot nie pochodzących z tego świata; brzmi śmiesznie… ale zauważmy że nazizm, system który prawie zdobył cały świat, wypełzł z organizacji mistycznych, np. Thule, a Himmler, czyli szef morderczej SS wierzył że jest inkarnowanym Henrykiem I Ptasznikiem. Skoro tak potężni ludzie trzęsący światem wierzyli w takie rzeczy,wywoływali duchy, byli okultystami… to bardzo możliwe, że i teraz następcy gamoniowatego Himmlera tak czynią. Ulicą rządzi dresiarz, dzielnicą watażka, miastem gangster, krajem rząd jadący na łapówkach od przemysłowców i bankierów, a wieloma krajami olbrzymia grupa, nazywająca się elitą, która ma na własność media, banki itd. A grupą rządzi kto? czyżby było to ostatnie ogniwo w łańcuchu pokarmowym? oglądając wieczorami niebo, widząc nieskończoność kosmosu, szczerze w to wątpię.

 

Zapalenie mózgu

 

Wszystko to co teraz uważamy za normalne, zostało kiedyś wyszydzone, wyśmiane wzdłuż i wszerz, a ich twórcy wyrzuceni poza obręb normalnego społeczeństwa jako wariaci, często mordowani, torturowani czy paleni na stosach. Ziemia miała być płaska, gwiazdy lampkami ustawionymi przez Boga na niebie. Jazda pociągiem z prędkością 20km/h miała powodować zapalenie mózgu i śmierć, znieczulenie porodowe było grzechem (kobieta miała rodzić w bólach, jak mówi nieomylne pismo “święte”), a człowiek nie mógł wznieść się w powietrze, ponieważ gdyby tak chciał Bóg, to dałby nam skrzydła. Tymczasem wiemy już że ziemia jest okrągła, lampki to odległe gwiazdy, pociągi osiągają kilkaset km/h bez szkody dla mózgu (chyba że nastąpi zderzenie, wtedy faktycznie mózg ponosi uszczerbek) księża z rozkoszą zamiast modlitw proszą o znieczulenie w trakcie wyrywania zęba, i latają metalowymi samolotami mimo braku skrzydeł. Bóg zmienił zdanie, zmienia je ciągle z każdym osiągnięciem naukowców i ludzi nauki. A może to nie Bóg zmienia zdanie, tylko ludzie podający się jego oficjalnych przedstawicieli handlowych? to jacy z nich pracownicy, jak narażają swojego Boga na drwiny? wszechmocny, wszystkowiedzący Bóg, i takie pomyłki. Kto jak kto, ale Pan Bóg powinien wiedzieć że ziemia nie jest płaska, nie leży na skorupie wielkiego żółwa, a latać można maszyną. Musiał to wiedzieć! dlaczego więc nie powiedział tego np. papieżowi, najbliżej stojącemu koło jego oblicza, i pozwolił na palenie na stosach tych strasznych bluźnierców? wniosek jest prosty, nie powiedział; dlaczego? może nie chce z papieżami mieć nic wspólnego? może ich po prostu… nie lubi? papież, a nie ma kontaktu z Bogiem. Jakim więc cudem mówią nam, że mamy przed nimi klękać i prosić o odpuszczenie win? to pytanie zadaje sobie wielu “heretyków”: jak to możliwe, że chłopak z małej wsi bojąc się życia spędzonego na dojeniu krów, ucieka do seminarium, gdzie go przekonują że jest Boskim posłańcem; a później człowiek który np. jest lekarzem, naukowcem, naprawdę światłym umysłem, klęka przed nim i pyta go czy jego myślenie może iść w tym albo tym kierunku. Czy to nie okropne? jeśli ten mężczyzna który uwielbia paść owce i doić krowy, stał się nagle jakimś nieznanym mi sposobem Boskim pośrednikiem, to dlaczego Bóg nie mówi mu różnych, na pewno dla niego oczywistych rzeczy? podobno mają jakiś kontakt ze sobą? tylko co to za kontakt, jak wiemy że przez lata kler się tysiące razy mylił. Także w sprawach wiary, przecież prawo kościelne było wiele razy zmieniane. Dziwne to wszystko, przerażające dziwne. Do tematu religii jeszcze wrócimy.

 

Jesteś patriotą?

 

Kochasz polskę? A może niemcy? Czy brazylię? Jest jedna ziemia, okrągła; rosną na niej rośliny, przechadzają się po niej zwierzęta. Ludzie dzielili się na klany, grupki, a wraz ze wzrostem liczebności i siły, wzrastającej kultury i organizacji, na państwa. Państwa walczyły ze sobą, i granice państw często zmieniano; jedne państwa zupełnie upadały, inne powstawały. Państwo to tylko etykietka w głowie, nie istniejące realnie. Czy rozkrajając człowieka, poznasz jego narodowość? Czy ma inną wątrobę, nerki? To co dziś istnieje, nie istniało kiedyś i wnet przestanie istnieć. Np. religie, na terenach plus minus dzisiejszej Polski, istniała wiara w Słowiańskich bogów. Siłą zmuszono nas do przyjęcia wiary pochodzącej z dalekiej azji. Kto nie chciał jej przyjąć, ginął, kto przyjął, mógł przetrwać. Ponad tysiąc lat temu ludzie spokojnie żyli, nieświadomi że Jezus za nich umarł, więc mają się czuć winni; nie wiedzieli że brak wiary w Jezusa, wpędzi ich dusze prosto do piekła. Nie wiedzieli, ponieważ mieli swoje własne wierzenia, zgodnie z którymi żyli; do czasu gdy przyszła religia miłości, ogniem i mieczem szerząca wiarę i miłość. A może dzisiejsi chrześcijanie idą prosto do piekła? może stara religia naszych dziadów była prawdziwa? któż to wie?

 

Błogosławiony ten co nie widział, a uwierzył

 

Ten cytat Pana Jezusa oznacza, że w naszym kraju błogosławionych jest kilka milionów ludzi, którzy głosowali na platformę. Uwierzyli w cuda, chociaż liderzy je obiecujący wcześniej doprowadzili w UW i KLD do wielkiej biedy i nędzy. Błogosławieni wyborcy tańczącego disco polo Kwaśniewskiego, Balcerowicza i innych świętoszków pochodzenia żydowskiego, będących wcześniej w systemie mordującym i okradającym ludzi. Ba! w naszym kraju nadal wielu jest blogosławionych, wierzących np. w OFE; państwo polskie oddaje funduszowi nasze pieniądze, a później je od nich pożycza na spory procent, który oczywiście znowu my opłacamy. Zaiste, trzeba być człowiekiem wielkiej wiary, by móc na to wszystko co się wokół nas dzieje spoglądać, i nie wrzeszczeć ze zdziwienia. Owoce wiary to szczęście i spokój; słusznie, po co się denerwować że zadłużyli nas i nasze dzieci wraz z wnukami? po co szarpać włosy na głowie, że nie będziemy mieli emerytury? lepiej żyć spokojnie, godnie, i pozwolić cudotwórcom na kolejne cuda. Spokój jest ważny, by nie zadawać Bogu głupich pytań; Boże, skoro jesteś “głową” kościoła to po co Ci tyle ziemi? tyle bogactw? przecież masz wszystko, po co więc to gromadzić tak kompulsywnie, za wszelką cenę? a może to nie Ty pragniesz ziemi, tej ziemi? może Twoi przedstawiciele coś źle usłyszeli, coś przekręcili? po wczorajszym rajdzie zakończonym na słupie toyotą, Twój sługa, biskup Jarecki mający prawie trzy promile we krwi, mógł źle zinterpretować Twoje słowa. Proszę, powtórz im; ale tak by tym razem usłyszeli.

 

Pomyłka Jurgena

 

Czy ziemia w polsce różni się od tej w niemczech? I owszem, możliwe że uwarunkowana różnymi wpływami (pogoda, skład chemiczny gleby) nieco się różni jakby poddac ją analizie. Ale to w sumie taka sama ziemia. Wyobraźcie sobie że wiozą patriotę niemieckiego, nazistę, więźnia z niemiec do polski (sytuację wymyśliłem dla potrzeb przykładu) i mówi mu strażnik; Jurgen, za kilka metrów zaczyna się polska, chcesz pożegnać się z ojczyzną? Nigdy tu nie wrócisz, będziesz całe życie w więzieniu. Jurgen wychodzi, klęka, całuje ziemię, szlocha i płacze; przytula się do drzewa. Och jakie wspaniałe, jedyne w swoim rodzaju dumne niemieckie drzewo. A ziemia pachnie mlekiem i miodem, niemiecka ziemia rodząca wspaniałych synów swej ojczyzny. A jakie powietrze rześkie, czyste; od razu czuć że niemieckie. Chmury także piękne, bieliste, majestatyczne, oddające niemiecki czar w całej swej okazałości. Jurgen wchodzi do więżniarki, strażnik krzyczy że właśnie minęliśmy granicę polski, ale cały czas jadą leśną drogą. Jurgen patrzy z obrzydzeniem przez okno; ależ ohydne polskie niebo, a jaka ziemia brzydka, drzewa takie jakieś niewyrośnięte, okropne. Na chwilę więźniarka się zatrzymuje, strażnik dostał biegunki. Jurgen wychodzi z obrzydzeniem, ziemia cuchnie, drzewa cuchną, chce się wymiotować; ot, polaczkowo. Nie to co prawdziwa niemiecka ziemia, niemieckie drzewa i niemieckie świeże powietrze. Po chwili strażnik wraca z krzaków jęcząc, i coś mu się nie zgadza z mapą. Razem z kierowcą strażnikiem patrzą, łączą się z radiem, i za chwilę już wiedzą. Od trzech godzin są już w polsce; pięć minut temu nie minęli granicy, tylko już dawno byli na polskiej drodze w lesie, gdzie się zagubili.

 

Jurgen szeroko otwiera oczy w szoku; i Ty też otwórz oczy czytelniku. Przecież Jurgen czuł te wspaniałe uczucia, a powietrze było wyraźnie świeższe niż te polskie. Czuł to, ba! nawet widział. A więc, skoro to jednak była polska ziemia i drzewa, a nie niemieckie, dlaczego tak się stało? To proste; liczy się nasza interpretacja, a nie to co jest. Jurgen wierzył że to niemiecka ziemia, a niemieckie jest najlepsze. Wierzył że polska to naród chłopów pańszczyźnianych, więc wierzył że wszystko co polskie jest złe. A według wiary Twojej Ci się stanie; Twoja interpretacja zawsze będzie szła pod rękę z Twoimi wierzeniami, chociażby były nie wiem jak głupie. Nie ma polski i nie ma niemiec; jest ziemia, rośliny i zwierzęta, oraz ludzie którzy nadali nazwy, stworzyli granice i wykreślili mapy. Państwa i religie, to przyjęte wierzenia i wiara, nic więcej, to nie istnieje w rzeczywistości. Siedemdziesiąt lat temu człowiek który urodził się we Wrocławiu, był dumnym niemcem. Pił piwo, puszczał gazy, a dowóca i rozkaz to najważniejsze w życiu sprawy. Kilka lat później gdy człowiek urodził się we Wrocławiu, jest polakiem, kocha papieża, disco polo, robi magistra z marketingu albo socjologii i głosuje na modną platformę obywatelską. Kilka lat, i wszystko całkiem zmienione… ta sama ziemia, te same powietrze; tylko etykietki krańcowo różne. Etykietek nie ma w rzeczywistości, one sa tylko i wyłącznie w Twojej głowie. Etykietki i iluzje, wpływają na Twoje uczucia i doznania. Powietrze zaczyna inaczej pachnieć, a drzewa stają się piękniejsze; taka jest siła sugestii.

 

OOBE i widmowe terytoria

 

Od dzieciństwa doświadczałem zjawiska, nazwanego OOBE (czyli wyjście z ciała). Czułem dreszcze, rzucało moim ciałem (tak to odczuwałem, w rzeczywistości ciało spokojnie zasypiało) a później unosiłem się nad swoim ciałem; lęk jaki wtedy czułem, był tak okropny że natychmiast się budziłem. Wiele lat bałem się że jestem opętany przez diabła. To także podnosiło mi samoocenę, w końcu nie każdy jest opętany, i jak wiedziałem, nie każdym rzuca na wszystkie strony jak zasypia. Byłem wybrańcem, chociaż w życiu kompletnie mi się nic nie udawało. Z czasem zacząłem czytać i poznawać to ciekawe zjawisko. Okazało się że nie jest to diabeł, tylko zjawisko którego doświadcza miliony ludzi na świecie. Zacząłem to zgłębiać, i nauczyłem się sam wyzwalać te “dreszcze” towarzyszące wyjściu z ciała. niestety albo stety, nie umiałem pokonać silnego lęku przed wyjściem i eksplorowaniem tej dziwnej przestrzeni. Jednak swoje zauważyłem, zaobserwowałem, i wiem że to co piszą ludzie opisujący OOBE, to w większości prawda. Zasada numer jeden; w tym świecie (astralnym, emocjonalnym) to co myślisz, a raczej to co czujesz, natychmiast się materializuje. Myśl i emocja kreuje wszystko, a świat ten jest jakby z mentalnej plasteliny. Co pomyślisz, jaką emocję w to wprzęgniesz, to natychmiast przenosi Cię w rejony odpowiadające tej emocji. Gdy poczujesz radość, zadowolenie, obok Ciebie pojawiają się cudowne stworzenia, piękne kolory, cudowna, nieopisywalna muzyka. Gdy pomyślisz o czymś nieprzyjemnym, np. o szatanie którym się nas od dzieciństwa straszyło, czy o poczuciu winy za śmierć jezusa, natychmiast znajdujesz się w okropnej przestrzeni; dominuje w niej szarość i mrok, a do Ciebie podążają obrzydliwe stwory i paskudztwa, mające własną świadomość i wolę. Podróżnik astralny nie łapie stopa, a koncentruje się na jakiejś emocji; i natychmiast znajduje się w rzeczywistości gdzie wszystko z nią współgra. Niesamowite! wtedy zrozumiałem, że śmierć nie istnieje. Ciało to ciało, umysł to umysł, a świadomość czyli nasze prawdziwe JA, jest wieczne i niezniszczalne.

Z czasem zrozumiałem znacznie więcej, i te odkrycie mną wstrząsnęło. Otóż odkryłem, chociaż z początku buntowałem się przeciwko tej myśli (bałem się że znowu zostałem opętany przez diabła, który szepcze mi do ucha herezje i bluźnierstwa) że kościół katolicki to instytucja służąca ciemnej stronie. To mocne słowa, i jeśli Państwo nie zaznali nigdy OOBE albo zjawiska LD (czyli jasnego snu, uzyskania świadomości w śnie), to nie uwierzycie mi. I bardzo dobrze, nie chcę by mi ktoś wierzył, ale by sam sprawdzał, uczył się, poznawał. Być może się mylę, i to też trzeba mieć na uwadze.

 

Bolesna katapulta

 

W świecie astralnym nie istnieje materia; myśl i emocja realizuje się natychmiast. W świecie materialnym, myśl także się materializuje, ale znacznie wolniej. W końcu komputer dzięki któremu ja piszę a Państwo mnie czytacie, to też kiedyś była czyjaś myśl; dodajmy że myśl wyśmiewana i wyszydzana przez ówczesnych naukowców i “autorytety”. Gdyby nastolatkom pod koniec lat sześćdziesiątych powiedziec o Ipodzie, komputerze i Iphonie, także by nas wyśmiali i wydrwili, bylibyśmy klasowym pośmiewiskiem; teraz odmawiają sobie od ust z dziadowskiej emerytury, by ich wnuki mogły sobie kupić telefon z jabłuszkiem, i lansować się w szkole. Koncentrując się na pewnych emocjach, ściągamy do siebie doświadczenia które są jakościowo takie same jak zawartość naszych myśli. Jeśli koncentrujemy się na kościele katolickim, to mamy cierpienie, niechęć do życia, ciągłe poczucie winy za śmierć Jezusa (który zdaniem kleru, umarł za nasze grzechy) kult cierpiętnictwa i cierpienia. Każda taka myśl w stanie OOBE natychmiast katapultuje nas do strasznej, koszmarnej rzeczywistości, nazwać ją śmiało można demoniczną. W świecie materialnym, gdzie myśl i emocja materializuje się znacznie wolniej, także spotyka nas to co myślimy. Nasze myśli mogą być szlachetne i mądre, ale jeśli jest w nich smutek, spotka nas właśnie smutek w jakiejś postaci, nie wiemy jakiej. Jeśli myślimy rzekomo dobrze, czyli z nienawiścią np. o poganach, masonach, satanistach, to rzekomo jest to dobre, natomiast nasze emocje są na poziomie nienawiści; i takie doświadczenie stanie się naszym udziałem. Nie wiemy kiedy, nie wiemy jak to się stanie, i w jakiej szacie skryta, przyjdzie po nas nasza własna ciężka, emocjonalna myśl. Podkreślmy jeszcze raz; nieważne że nasze myśli są inteligentne i mają rację, np. nienawiść do zbrodniarza, pedofila; ważne że jest to nienawiść, a ta przyciąga do siebie tylko i wyłącznie nienawiść. Czy trzeba więc kochać zbrodniarzy? nie, trzeba ich surowo i bezwzględnie karać, jednak starać się by nie angażować się w to emocjonalnie. Ciężka sprawa, ale rezygnacja z niezdrowej diety czy rzucenie palenia, to też niełatwa sprawa.

 

Szara kraina

 

Wszystko co sprawia że czujesz się przybity, zły, smutny, natychmiast transportuje Cię do szarej krainy. Wszystko co sprawia że odczuwasz radość, miłość, poczucie spełnienia, wywozi Cię do kolorowych, pięknych terytoriów. Samo uznanie przez kler seksu bez ślubu za grzech, prowadzi do fatalnych skutków. Przede wszystkim rodzi frustrację, gdy chcesz kochać się z dziewczyną, a nie możesz bo nie ma papierka; frustracja zrodzi kolejną frustrację. Ponadto każdy stosunek, nawet zgodnie z zasadami kleru, budzi poczucie winy. A te popycha Cię w kierunku istot, jakich nie chciałbyś na pewno zobaczyć. Jakim więc siłom służy kościół katolicki, od dzieciństwa instalujący w dzieciach poczucie winy, poczucie grzeszności? jak można w czasie chrzestu, koncentrować się na diable którego rzekomo się wypędza? spróbuj w OOBE wypędzać diabła; sama myśl o nim, sprawia że zjawi się coś podobnego. Tak więc stwierdzam, że kościół pod płaszczykiem dobra, działa w bardzo złej sprawie. Stalinizm chciał pokoju na całym świecie, nazizm chciał wspólnej europy i odcięcia się od złej genetyki (likwidacja chorób itd), a Donek chciał byśmy byli zieloną wyspą dobrobytu. To nieważne co kto mówi, ponieważ słowa są za darmo. Ważne co czyni, i jakie są efekty tych czynów “Po owocach ich poznacie”. Niektórzy mi mówią że w kościele czują się dobrze; natomiast ludzie biorący pastylkę z cukrem, przekonani że to silny narkotyk, w większości także czują się na haju, wspaniale – oto efekt placebo, wiary. W co uwierzysz, to spełnisz. To temat rzeka, który wielokrotnie opisywałem.

 

Małpa z klawiaturą

 

Nasz umysł, to największy oszust ze wszystkich. Mam powody by sądzić, że biblijna walka między dobrem a złem, to wcale nie bitwa Szatana z aniołami a coś zupełnie innego. To kim jesteśmy, to nie etykietki których nauczyliśmy się na pamięć. Ja nie jestem Markiem, tylko tak mnie nazwano. Nie jestem Polakiem, tylko tu się urodziłem, w miejscu które w tym czasie nazwano Polską. Nie jestem katolikiem, tylko ochrzczono mnie bez mojej woli i przypisano akurat tej jednej z wielu religii. Nie jestem ekonomistą, tylko posiadam taki wyuczony zawód. Ja to świadomość, a wszystko inne to etykietki. Gdy patrzysz na chmury, czy jesteś nimi? oczywiście że nie, skoro coś obserwujemy, to nie możemy tym być. Gdy widzę Marka jak klepie (jak małpa) w klawiaturę, to czy mogę nim być? nie, to niemożliwe. Czy jestem smutny? wesoły? skoro mogę obserwować te uczucia, to one nie są mną, one tylko przeze mnie “przechodzą”. Pojawiają się i znikają. Gdy je obserwuję i nie identyfikuję się z nimi, ze stanami emocjonalnymi i nawet samooceną, odczuwam błogość i rozkosz istnienia. Ego to Szatan, a prawdziwa świadomość to Bóg. Gdy wierzysz w ego, w umysł, emocje i myśli, to cierpisz, nie znasz prawdy i żyjesz w mroku; żyjesz w Szatanie. Gdy obserwujesz wszystko, i nie identyfikujesz się z niczym co przejawia się w Tobie, doświadczasz przebudzenia, nirwany, oświecenia.

Twoje ego czyli Twój umysł, walczy byś zaangażował się w to co on Ci podsyła. Złą i dobrą samoocenę, poczucie klęski bądź triumfu, bycie uległym bądź dominującym, poczucie bycia lepszym bądź gorszym. A nade wszystko chce byś zidentyfikował się z myślami. Gdy o czymś myślisz, nie ma Cię tu i teraz, w rzeczywistości. Jesteś w wirtualnej rzeczywistości, we własnych myślach. Gdy reagujesz na coś co się dzieje, nie reagujesz na to co jest, a na swoje wspomnienia, założenia. Przeszłość której nie ma, wpływa nateraźniejszość, i poważnie zaburza Ci osąd. Całe Twoje życie, staje się lepkiem złych decyzji, opartych na nieaktualnych informacjach. Przeszłość nie istnieje, to tylko pamięć. Przyszłość to tylko hipoteza, wielka niewiadoma.

Gdy wszystko odkładasz na później, albo żyjesz przeszłością (wspomnieniem tragedii, klęsk czy może triumfów) jesteś w matriksie. Tkwisz w myślach, i nie odbierasz niepowtarzalnej i zawsze różnej rzeczywistości. Tkwisz w pokawałkowanym świecie, we własnej głowie. Praktycznie Cię tu nie ma, tylko reagujesz wyuczonymi reakcjami na zupełnie nowe zdarzenia. Śpisz, chrapiesz aż Ci wąsy falują. Obudź się! prawdziwe życie istnieje tylko w tu i teraz. Prawdziwe życie to budzenie się świadomości, i powolne przestawanie z identyfikowanien się z myślami, stanami emocjonalnymi, etykietkami które nadało Ci społeczeństwo. Jesteś świadomością, wieczną, świetlistą i niezniszczalną. Nie musisz szukać raju, on już tu jest, przykryty całą górą śmieci.

 

———————————————————————————————————————————————–

 

Przypominam Państwu o zapisywaniu się na newsletter; wchodzimy na samczeruno.pl schodzimy na dół strony, i wpisujemy swój meil w biały prostokąt. To wystarczy by być zawsze na bieżąco, zawsze na topie. Informuję także, że zarządzam oficjalną zbiórkę na dysk SSD, celem uprzyjemnienia mi roboty. Kliknij TU i dowiedz się, jak możesz mi dogodzić i sprawić przyjemność. Z góry dziękuję.

81 thoughts on “Matriks; i po tajemnicy

  1. Witam, wobec tego co, teoretycznie, spotkają po śmierci naziści, wierni fanatycy hitlera, skoro darzyli go uwielbieniem? Mówię tu o Bolesnej katapulcie, tj. fragment z poganami i masonami.

  2. Nie odczuwam potrzeby wiary. Wcale. W jakiegokolwiek boga, bo wychodzę z założenia, że czy jest czy nie, nie ma to właściwie żadnego znaczenia. Jeśli jesteś dobrym człowiekiem, to chyba nie zostaniesz ukarany za to, że nie wierzyłeś? Tak samo nie widzę potrzeby rozdzielania naszego umysłu, ciała i świadomości, to wszystko składa się na całość człowieka. Wiem, że są ludzie bardziej i mniej świadomi, mający refeksje, Ci oświeceni w taki czy inny sposób władają wielką siłą zmiany, doświadczają rzeczy, których Ci 'śpiący’ jak ich nazywasz nigdy nie przeżyją. Ale szczerze mówiąc, odrzucanie naszych wszystkich emocji i odczuć, to jak rezygnacja z siebie, przecież wtedy pozostaje pustka, bo nie ma nawet radości i ulgi z wyzbycia się złości i smutku. Ja kocham emocje, te pozytywne oczywiście, uwielbiam się nimi rozkoszować i je podsycać. Może to dla mnie za dużo, może za głupia jestem, ale gówno mnie obchodzi co się stanie z moją świadomością, duszą, jak zwał tak zwał, po śmierci mojego ciała. Jeśli zniknie, to i tak nie będzie mnie to już obchodziło 🙂 Mistrzu, ja się na polityce nie znam zbytnio, ale te Twoje sympatie… Przecież to są jakieś moherowe oszołomy, gdyby przeczytali chociaż jedną z Twoich wypowiedzi, spaliliby Cię na stosie!

  3. Cześć Marek, no właśnie to o czym piszesz komponuje się z moim dzisiejszym stanem i rozważaniami na temat tego, w jakim momencie życia się znajduję.
    Byłoby mi miło, gdybyś doradził w pewnej sprawie.
    Sytuacja wygląda następująco:
    Mam 21 lat.
    Poczynając od dzieciństwa wszystkie moje znajomości się kurczą, dziś mam na dobrą sprawę jednego przyjaciela, parę szczątkowych znajomości, ostatnio musiałem rozstać się z dawnym przyjacielem, z szacunku dla siebie.

    Ale jeden dobry przyjaciel mi wystarcza. Ze strony męskich znajomości jestem całkowicie usatysfakcjonowany.

    Chodzi o kobiety.
    Na luzie pogadam z jakąś dziewczyną może 3 razy w roku, poza tym zero znajomości, nic, żadnego kontaktu z płcią przeciwną. Pamiętam czasy podstawówki kiedy jeszcze nie odstawałem tak od reszty chłopaków pod względem relacji z dziewczynami. Teraz większość z nich ma dziewczyny, ja się póki co nie całowałem.
    To, czy czuję się przez to gorzej czy nie to nieważne. Piszę afirmacje, przechodzi mi to. Chodzi o pewną konsekwencję czynów z przeszłości.

    Otóż przez całą moją edukację bywałem w różnych grupach i dziewczyna, która mi się najbardziej podobała ostatecznie ZAWSZE dawała wyraźne sygnały, że jest zainteresowana bliższą znajomością. A ja te sygnały zawsze odrzucałem. Bez ogródek mogę powiedzieć, że miałem głębokie przekonanie, że to jest złe, że to prowadzi przecież do seksu.
    Wychowałem się w typowej katolickiej rodzinie. Oboje rodzice nie utrzymują większych znajomości. Brat, starszy ode mnie, też nie ma dziewczyny. Ogólnie można powiedzieć, że przejmuję w dużej mierze wzorce rodzinne, ale w dupie z tym, zamierzam to zmienić.

    Ok, a teraz właśnie prosiłbym cię o poradę.
    Podejrzewam, że zainteresowanie ze strony dziewczyn wzięło się z moich nieświadomych wizualizacji na ich temat.
    Podejrzewam również, że to co mnie teraz spotyka to taki bumerang prosto w twarz za to, że kiedyś, kiedy jeszcze mi tak nie zależało, miałem szanse rozwijać się społecznie mając najlepsze laski, a ja tymczasem to odrzuciłem (chociaż nie do końca tak było, ostatnia dziewczyna zaprosiła mnie na studniówkę, potem ja ją na randkę, nic jednak nie wyszło ostatecznie przez moje podświadome przekonania).
    Chyba, że sobie tak tłumaczę dla usprawiedliwienia.

    Czy masz jakieś sposoby, w jaki sposób skutecznie przyciągnąć do siebie kobiety na poziomie duchowym?
    Czy są to wizualizacje (jeśli tak to jakie)?
    Nie chcę polegać tylko na afirmacjach o kochaniu i szacunku do siebie, bo z każdym dniem odczuwam, że, chcę w końcu mieć dziewczynę.

    Pozdrawiam miło 🙂

  4. Zależy jaką emocję główną odczuwali w sobie; dokładnie w taki rejon świata astralnego trafią, ale po jakimś „czasie” który tam jest zupełnie inaczej odbierany, zrzucą osobowość jak wąż skórę, i pójdą wyżej, do prawdziwego świata dusz. Świat astralny to tylko poczekalnia. Natomiast dług czyli karma, będzie taki jak ich intencje. Jeśli mamy oficera SS który dokonywał egzekucji strzałem w tył głowy, to jeśli jego intencją była bezbolesna i szybka śmierć dla ofiary, to karma nie musi być wcale taka zła. Natomiast jeśli ktoś czerpał rozkosz z cierpienia ofiary… swoje przeżyje. Lepiej nie myśleć w jakie miejsce trafi, ale opisy piekła to mały pikuś przy tym. W następnych inkarnacjach, dług będzie musiał spłacić.

  5. Skarbie, te emocje nadal są, tylko się z nimi nie identyfikujesz 🙂 to zajebiście wielka różnica. Przede wszystkim, już nie cierpisz… pozostaje tylko błogość, poczucie dźwięczącej ciszy nawet w hałasie, spokoju i ukojenia. Żadna emocja Ci tego nie da, nawet w przybliżeniu. Od rana do wieczora zero lęku, strachu, tylko świetny fun… oświecenie jest zajebiste. Spróbuj.

  6. Witaj bracie,

    Jeden przyjaciel to i tak o jednego więcej niż mam ja; i też jest git. Nie można uzależniać swojego szczęścia od posiadania przyjaciela, chociaż to zajebista sprawa. Przyjaciele przychodzą i odchodzą, gdy tak się dzieje trzeba ich puścić wolno, a gdy przychodzą, otworzyć się na nich.

    Co do samic; zanim zaczniesz je do siebie przyciągać, musisz coś zrobić ze swoimi przekonaniami, jak wspomniałeś – katolickimi. Większość ludzi mówi że w to wierzy ale wewnętrznie sra na to, np. moja ex uważała się za katoliczkę, i nie używała gumek bo to nie po bożemu; ale to że dawała każdemu to już nie problem, tylko gumy były problemem. Natomiast wrażliwe dzieciaki, biorą sobie to do serca (czyli podświadomości), powstaje wzorzec reagowania, i masz zajebisty problem.

    Najpierw zanim cokolwiek zaczniesz robić, tylko samoocena. Bez tego każda terapia, każde grzebanie we włąsnych wzorcach jest skazane na niepowodzenie. Wzorzec to mocna rzecz, np. jedziesz na ścianę autem i naciskasz hamulec, a to co Ty chcesz zrobić (zmiana wzorca) to naciśnięcie jeszcze gazu. Nie da rady, wzorzec jest potężnie zabezpieczony. Dlatego najpierw samoocena, która sama z siebie załatwia wiele spraw. Później dopiero szczegółowo możesz rozprawiać się z wzorcami, i nie będę Ci tu pierdolił że sprawę załatwisz w tydzień. Kilka lat, co najmniej, a i wtedy nadziejesz się niejeden raz.

    Im mocniej podbijesz samoocenę, tym przyjemniejsza i szybsza będzie praca. Nie szukaj na boku cudownych technik, tylko jedź z samooceną. Afirmacje jeśli dajesz radę, wizualizacje jak np. Jezus Cię obejmuje po kumpelsku i mówi że jesteś ze światła, pełen miłości i w ogóle zajebisty gość, oraz praca z lustrem, patrzenie w odbicie i miłe słowa do siebie, z kontaktem wzrokowym.

    Ominiesz temat samooceny, wpadniesz w gówno nawet z najlepszych terapeutą i najlepszą techniką. Koniec kropka.

  7. Prosty kontakt telepatyczny, niewerbalna świadoma komunikacja z nieświadomością drugiej osoby.
    Komunikacja oparta na uczuciach.
    Na poziomie komunikacji serc nie ma kłamstwa.

    Przykład.

    Tworzymy mentalne ramię którym przekazujemy najprostsze sygnały bliskości.
    Sercem i myślą zasilamy te mentalne ramię, obejmujemy nim ramię dziewczyny, przytulamy ją, głaszczemy po policzku.

    To działa na osoby wrażliwe, dobre.
    Na zaskorupiałą, cyniczną, chciwą kreaturę, na niewrażliwych oziębłych psychopatów to raczej nie zadziała.
    Ale szkoda naszych uczuć i naszego życia na takie potwory.

  8. Żeby wysłać komuś tym rodzajem komunikacji miłość, trzeba mieć wewnętrzną akceptację dla odczuwania takiego uczucia, a nawet w ogóle trzeba umieć je w sobie poznać, w zalewie tysięcy myśli. Ludzie przeważnie wysyłają żądzę seksualną, pragnienie posiadania kogoś by nie czuć się samotnymi czy dla celów prestiżowych (a więc egoistyczny), i później się dziwią; wysyłałem miłość, a dostałem po pysku.

  9. Mam pytanie do was; za dobrą odpowiedź, obiecuję wam co zechcecie :))

    A więc na swoim kompie mam legalnego windowsa 7 32bit i 4gb RAM, dual core E5400. Do netbooka jutro kupię też windowsa, i dziś zajarzyłem że mogę kupić 7 64bit i zainstalować je na stacjonarnym (szybkość działania większa, wykorzystanie RAM itd)a tego co mam na stacjonarnym czyli 32bit, zainstalować na netbooku. I teraz pytanie; oczywiście microsoft nie zgodzi się na to, mam rację? jasne że mam, ja zawsze mam rację 🙂 ale jak to obejść? w końcu jestem uczciwy, dwa kompy dwa systemy.

    Drugie pytanie; napaliłem się na [url]http://www.komputronik.pl/product/158097/Sprzet_komputerowy/Podzespoly/OCZ_Vertex_4_SSD_2_5_128GB_560-430_MB-s_120k_IOPs.html[/url] i co o tym sądzicie? to plus windows 64bit, czuję że byłoby to fajne. Chciałbym szybki start, szybkie uruchamianie programów, np. open office który mi się dziś spierdolił, i Bóg chyba tylko wie dlaczego. Liczę też na szybsze ładowanie w Skyrim i Hearts of iron 2. Czy się nie przeliczę?

  10. Jeśli masz wersję OEM, to się nie zgodzi, jeśli jakąś wypaśną (box) to wszystko powinno być w porządku, bo program nie jest przypisany do komputera (a konkretnie do płyty głównej) a do właściciela. Zależy jaką masz wersję windy;

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Box_%28opakowanie%29

    Boxa możesz chyba nawet mieć na dwu komputerach na raz. OEMy musisz mieć dwa.

  11. [quote]Po rzuceniu okiem na moje konto bankowe, moje serce w stosunku do Państwa zamieniło się w nieczuły, zimny głaz…[/quote]

    No chyba sobie zartujesz!
    Jesli lekka raczka wydajesz 2400zl na jakis coachow-cudakow to Tobie nie wolno dawac pieniedzy do reki, jesli juz to produkty jak z mopsu.
    Rownie dobrze zamiast do coacha mogles pojsc do wrozki, wyszlo by na to smao.
    Nie wiem czy zauwazyles, ale swiat sie zmienia i zmieniaja sie sposoby wy.. ludzi. Ty, Marku rowniez dales sie wy.. wykorzystac ujmijmy.
    Dam przyklad:
    Byc mzoe slyszales pare lat temu, o takiej pani jak Joanna Godecka, jej reklamy swiecily co rusz to w prasie to w tv. Horoskopy wrozby!
    I co sie okazalo?! Pani sie przebranzowila!
    Teraz jest coachem! tak sie robi pieniadze!
    tak sie kroi naiwniakow! tak sie szuka niszy rynkowej!
    fakt do sprawdzenia- jej strona z coachingiem „twojdobrydzien”
    teraz jest wielka moda na gornolotne slowka „roziwjaj sie, zdobywaj to co ci sie wydaje nieosiagalne itd..” takie pierdoly prawie jak religia.
    Ludzie nie widza badz nie chca dostrzec, ze zyciem czesto nie sposob kierowac, w jakis sposob jestesmy skazani na swoj „los”.
    A sukces ekonomiczny buduje sie (nie zawsze) ale czesto ciezka praca, ktora wycenia 'wolny’ rynek!
    To ze samica lubi pienaidze wie sredniorozgarniety malolat, wiec po co dzielic wlos na czworo?
    A jesli chodzi o fobie, to jest sposob:
    znajdowac sie na sile w sytuacjach niekomfortowych, godzinami!
    Starch w galeriach? no to 1 pierwszy dzien pol godziny, drugi godizny, anstpeny godzine, 2h, 4h, 8h. Az strach minie.
    Biedronka bedzie poszerzac swe wlosci. Praca kasjera nie jest hanba, a zawsze te 1400 zl wleci.
    Pamietaj, rodzice nie sa wieczni.
    Powodzenia

  12. Mam OEM, tam myślałem, trochę poprzeglądałem fora i wynika z nich że 64it jest po prostu wydajniejszy i fajniej śmiga. A nie można by do nich zadzwonić i jakoś załatwić sprawę? wszystko na legalu przecież jest i do udowodnienia.

  13. Dziękuję, z Twojego komcia przelewa się ocean życzliwości i zrozumienia. Tak, wydałem lekką ręką te pieniądze, i wydałbym nawet pięć tysięcy gdyby tyle ta usługa kosztowała (i gdybym tyle miał). Innego wyjścia w tamtej sytuacji nie było, a pieniądze które wydałem, pochodziły z tantiemów za książkę, były to moje, zarobione moją pracą pieniądze.

    Śmiało można włożyć między bajki zapewnienia że terapia u tego coacha likwiduje chorobę, natomiast sporo pomaga, i ja jestem z tego zadowolony. Lubię sobie ułatwiać życie, i chętnie ułatwiam je innym swoimi felietonami. Dlatego dziś kupię sobie dysk SSD wypasiony, ponieważ mam ochotę na odrobinkę luksusu. Ciężko pracuję dzień w dzień od lat, i jak chcę pomocy drogiego coacha, to ją sobie kupuję. Jak chcę pieniądze, to śmiało robię zbiórkę, i jestem dziwnie przekonany, że są ludzie którzy z przyjemnością się odwdzieczą za moją pracę.

    Praca w biedronce oczywiście nie hańbi, natomiast trzeba do niej mieć zdrowie, którego nie posiadam, i trzeba umieć pracować w stresie, a znając siebie piąty klient z pretensjami, dostałby ode mnie po ryju, a kierownik także by po nim dostał. A później ja bym pewnie dostał, więc wyszłoby sprawiedliwie. Jak więc widzisz mój życzliwy przyjacielu, jestem skazany na bycie blogerem/pisarzem.

    Ps. metody które podałeś na fobię, nie działają. Jeśli uważasz inaczej, staniesz się sławny na cały świat ze swoimi „pomysłami” 🙂

  14. [quote]ponieważ mam ochotę na odrobinkę luksusu. Ciężko
    pracuję dzień w dzień od lat [/quote]

    Ha, gdyby kazdy jak pomyslal „mam ochote na luksus” i go realizowal to by dopiero bylo.
    Blad w mysleniu, to nie tylko potrzeba definiuje co moge zrobic, ale pytanie 'czy stac mnie na to? czy powinien to kupic?’

    Drugim bledem, i zasadniczym bledem, chyba od lat niezauwazanym przez Ciebie, jest Twoje przekoannie, ze Ty pracujesz!
    Niestety – nie pracujesz! Ten blog to Twoje hobby! Sposob spedzania wolnego czasu, ale nie praca! Praca daje okreslone stabilne dochody.
    Nie mozna tego powiedziec o blogu!
    Normalnie jest tak:
    praca, a po pracy rodzina, hobby -> jesli z tego hobby po godzianch sa pieniadze dodatkowe to fajnie, ale byc ich nie musi.

    Natomiast u Ciebie:
    hobby, hobby, hobyy -> dochody nie pewne , czyli dodatkowe. Czyli oficjalnie brak zatrudnienia ale probujesz sobie cos dorobic!
    ALe ciagle to nie jest praca.
    Oczywscie mozesz argumentowac, ze za jakis czas bedziesz wielki i bogaty. Nie tak ludzie zarbiaja na zycie, dasz przyklady komu sie udalo. Ale jak mozesz zakladac ze Tobie tez sie uda?

  15. Ok, przyjmuję Twoje rady dotyczące moich pieniędzy i mojej pracy i zachęcam do dyskusji na temat felietonu, a nie moich przychodów i wydatków. Już dawno zauważyłem że moje deklaracje jakichś zakupów, wiążą się z niezdrowymi emocjami ludzi, którzy nigdy nikomu grosza nie dali, i nim mówiąc kolokwialnie, nie śmierdzą.

    Chciałbym dodać że praca „zwykła”, może nagle się skończyć, zwłaszcza w polsce. Zostaje się wtedy na lodzie, zasiłki nie są dla każdego, zresztą są dziadowskie, a pracy innej nie ma, chyba że sprzedawanie kocy z wielbłądziej wełny emerytom. U mnie nie ma niebezpieczeństwa nagłej utraty pracy, ponieważ czytelnicy nie odchodzą ot tak sobie, a jeśli jedni odchodzą, następni przychodzą. Jestem od lat na stale wznoszącej fali. Apeluję więc byś nie przejmował się moją sytuacją finansową, a dysk sobie oczywiście pół godziny temu zamówiłem. Wypasiony, markowy; stać mnie.

    Pozdrawiam słonecznie.

  16. Co dopiero Mistrzu pisałeś na samczym runie że brak emocji to domena psychopatów.
    Odrzucajmy złe emocje a nie rezygnujmy z dobrych.
    Bez emocji będziemy martwi za życia.
    Przecież i ten świetny fun to też emocja.

  17. Świetny fun o którym ja piszę, to nie emocja, ale błogość i niezwykła radość, taka spokojna. Jeśli kiedyś tego doświadczysz, to zrozumiesz. Wystarczy być obecnym w małej przerwie między galopującymi myślami, ta jedna chwila, i czujesz jakie wszystko jest wspaniałe. Niestety, nie da się tego stanu dokładnie opisać słowami.

  18. wkurzasz mnie mistrzuniu inni pisza lepiej i za darmo nikt nie bierze pieniedzy tylko ty wyludzasz to skandal jakim prawem za pieniadze wyludzone kupujesz sobie dysk ja tez chcialym taki miec a mnie nie stac a co ze skarbowka moglbys komus pomoc nie moge czytac ze takie tysiace dales jakiemus oszustwo na to masz pieniadze co

  19. [b]Trzeba być ślepcem i głupcem lub ustawionym pociotkiem by w POlsce mówić o normalnej pracy.[/b]

    Tak w przypadku milionów samozatrudnionych, małych biznesików jak i umów śmieciowych nie ma mowy o jakiekolwiek stabilności zleceń, stabilności dochodów i pewności jutra. To samo w istocie dotyczy umów o pracę, okres wypowiedzenia szybko się kończy.
    Fala zwolnień narasta, mnóstwo handlowców traci pracę, to jedna z najszybciej rosnących grup bezrobotnych. Proponować w takiej sytuacji pracę w Biedronce w sytuacji gdy na jedno miejsce są dziesiątki chętnych z doświadczeniem w handlu [b]świadczy o bezdennej głupocie lub wyjątkowej złośliwości[/b].

    [b]Polacy zbierają plon swojej bezdennej bezmyślności i braku cywilnej odwagi.[/b]

    Za komuny wystarczyła minimalna podwyżka i był strajk generalny, dziś głosując od ponad 20 lat na okupantów, bojąc się utraty nędznego etaciku, wchodzą bestii w dupę bez mydła.
    Swym mentalnym skundleniem sprawili, że przez bezkarność ta bestia urosła jak nigdy dotąd.
    [b]A zaślepione w swych iluzjach samice chcą stabilnych dochodów.[/b]
    Miałybyście je, miały, gdybyście były zdolne do patrzenia poza koniec swoich wytapetowanych nosów. Bo wtedy Polska byłaby silnym, uczciwym państwem, ale wy myślicie tylko o Kenach niewolnikach i stylowym życiu jak z kolorowych babskich pisemek.
    To przez taką zaślepiona babską chciwość, „zaradność”, świat się stacza w otchłań piekła.

  20. Nie wszystkie dochody podlegają opodatkowaniu. Jest próg dochodów wolnych od podatku. Osoby fizyczne to nie firmy. Korepetytorzy nie podlegają opodatkowaniu (oficjalne stanowisko sądu) pomimo tego że osiągają nieraz wysokie dochody (ci którzy wykorzystują swoja władzę nad uczniami – bo są ich nauczycielami).
    Kler nie podlega opodatkowaniu, nie płaci składek na zus a pomimo to POlska płaci mu emerytury.

    Państwo które chce opodatkować sporadyczne dochody osób fizycznych to państwo bandyckiej okupacji.

    [b]Cywilizowane, uczciwe państwo najpierw zapewnia obywatelom legalną, STABILNĄ pracę w ludzkich warunkach a dopiero potem ewentualnie opodatkowuje dochody z takiej pracy.[/b]

    Niskie dochody w cywilizowanym państwie powinny być zwolnione z podatku dochodowego.
    Kwota wolna od tego podatku w innych państwach europejskich jest wielokrotnie większa niż w POlsce.

  21. Jak już padło wcześniej masz wersje OEM to tylko do jednego kompa masz wersje BOX to możesz na różnych.
    A co do różnicy 32 i 64 to jak powiedział mój przyjaciel informatyk masz 64 bity masz problemy masz 32 bity masz święty spokój a jest on oblatany w temacie.
    Ale z technicznego punktu widzenia masz racje 64 jest wydajniejszy gdyż przez CPU przechodzi więcej instrukcji tylko jest mały haczyk….program musi być napisany po 64 bity 95% programów jest pisana pod 32 bity więc de facto jeśli masz program napisany pod 32 bity to system 64 bitowy będzie emulował 32 i nic nie zyskasz. Na chwilę obecna dla zwykłego użytkownika montowanie kompa z prockiem i systemem 64 bitowym jest mocno na wyrost bo nie skorzystasz z pełnych możliwości tego.

  22. Zwróciliście uwagę, że nasi POkochani rządzący usiłują nam powiedzieć, że umowy śmieciowe bardzo „POzytywnie” wpływają na aktywizację zawodową i zdobywanie doświadczenia przez ludzi młodych….ciekawe czy sami by skorzystali z tego jakże „ciekawego” sposobu pracy 😉

  23. A ja się zapytam, co masz do studentów marketingu, czy socjologii, których wymieniłeś w tekście? Czasem czepiasz się także tych z europeistyki. Czy przez nich wszystkich zostałeś jakoś skrzywdzony?

  24. haha pewnie sam mistrzunio chciałby mieć magistra z marketingu moze by nie musial zebrac o pieniadze wyludzac od ludzi za swoje brednie laptopy dyski sobie kupuje tysiace wydaje na terapie za kogo on sie uwaza

  25. Z tymi emocjami esesmana to myślę, że było by to zbyt proste, nie wiem dokladnie, tylko w takim przypadku, mordowanie ludzi nie różnilo by się od zwykłej ubojni trzody chlewnej, myślę a właściwie to jestem pewny, że w przypadku zabójstwa to emocje ofiar/y będą tutaj katem.

  26. Konkretnie zz, bardzo konkretnie sam nie ujałbym tego lepiej. Samiczki maja kurwa wymaganie wielkie w kraju, gdzie oficjalnie 12% na bezrobociu, nieoficjalnie mysle ze z 25%, a 1/3 to smieciówki, a druga 1/3 umów to zapierdalalanie za minimalna krajową czyli ile na reke 1300zł? Zreszta nie ma co tutaj gadac, juz raz sie taki temat jakis czas temu przwinął, no ale oczywiscie wszyscy to nieroby i nieudacznicy

  27. No ale co problem? jeśli chcesz mieć taki dysk, wystarczy tylko siedem lat pisać za darmo, po kilka godzin dziennie, a później kilka godzin za darmo zastępować psychoterapeutę, na którego ludzi nie stać. I już! prawda jakie to proste? i znajdzie się te cztery stówy na dysk.

  28. To bardzo nieładnie zadawać pytanie, i sugerować odpowiedź na nie. Otóż nie, to ci studenci zostali skrzywdzeni przez system. Dawniej ktoś po studiach, to była elita, ktoś wyjątkowy. Żeby je skończyć, nie wystarczyło zakuwać kilkanaście godzin dziennie, konieczny był jeszcze talent. I wtedy produkowało się INŻYNIERÓW. Mój ojciec uczony przez przedwojennych nauczycieli, w wieku 70 lat zakasował z matematyki Panią fizyk przygotowującą się pod doktorat. Teraz szkoły prywatne biorą każdego durnia z ulicy, którego stać na czesne, i wciskają mu papier, który jest nic nie wart.

    Jakie to studia, jak kończy je ktoś kto z trudem czyta? a takich magistrów jest coraz więcej. Później mają żal że nie mają pracy, gardzą prostym stolarzem, który jest od nich znacznie wartościowszy i pojętny. Uczelnie rozdające za kasy magisterki, to kuźnia nieszczęśliwych ludzi.

    Dlatego się czepiam absolwentów tych uczelni, ale nie agresywnie, robię to na swojej stronie, można tu nie przychodzić.

  29. Ciągle pracuję nad tym, żeby się nie identyfikować z emocjami, odczuwam dużą ulgę, tak jak piszesz, ale to nie trwa wiecznie. To ciągła walka, odpieranie zaciekłych ataków różnych rządz. Właściwie, to czasem machnę ręką i wolę się wykrzyczeć:)

  30. Uważasz że to byłby problem mieć magistra z marketingu? 🙂 spokojnie mógłbym robić doktorat, trochę by to czasu zajęło, ale obyło by się bez problemów. Tylko po co? miałbym być kolejnym nieszczęśliwym pożytecznym idiotą z doktoratem, który wylewa swoje żale w sieci że go nikt nie docenił? robię swoje, i jak widać szczęści mi się BEZ PAPIERKA.

  31. Tak to wygląda na początku, emocje pochłaniają nas co chwilę, ale wraz z uważnością są coraz słabsze… aż nagle… trach i czujesz że żyjesz w raju, od którego odseparowały Cię myśli, a Ty jesteś kimś innym, niż kiedykolwiek sądziłaś…

  32. Wyłudzenie to przestępstwo, lepiej uważaj co piszesz. Mistrz nie wyłudza, bo wpłaty są dobrowolne, ja nie mam i nie płacę, ale żeby Ci zgrać na nosie to powiem, że jak będę mieć nadwyżkę to się odwdzięczę, bo teksty są tego warte. I czy Marek kupi sobie coś ładnego, czy pójdzie na masaż erotyczny to się będę cieszyć.

  33. Zwróć uwagę, że nie wszyscy studiują na uczelniach prywatnych, lecz np. na publicznych w trybie dziennym. Co powiesz o nich? Odnośnie dalszej części Twojej wypowiedzi – oni nie gardzą nawet prostymi stolarzami.

    A czy jeśli ktoś nie pójdzie na studia, to oznacza to, iż wiódł on będzie szczęśliwe i w miarę dostatnie życie? Śmiem wątpić. Podobno ostatnio jest mnóstwo pracy dla technicznych – czy oby na pewno? Rozejrzyj się wokół. Wielu takowych nie ma pracy i wcale nie jest w lepszej sytuacji niż zaoczny socjolog z prywatnej uczelni. Owszem, jak jest dobrym stolarzem, to ma zajęcie (podobnie jak dobry europeista).

    Obecnie w Polsce inna jest struktura gospodarki – usługi stanowią największy udział w PKB, więc potrzeba całkiem sporo humanistów. Oczywiście nie wszyscy znajdą zatrudnienie w swojej branży (jak i technicy).

    Osobiście uważam, że na tę stronę wchodzą także obecni/byli studenci socjo, euro i marketingu – mogą oni poczuć się troszkę urażeni (Twoje oskarżenia nie zawsze są słuszne względem ich osoby). A może w artykułach zamiast nich warto byłoby użyć osób, które żerują na państwie – po chamsku wymuszają zasiłki, chleją i palą, a na chleb i wyposażenie dzieciaka do szkoły nie mają (oczywiście są i tacy, którzy chcieliby, ale nie mogą). I ciągle narzekają. I jeszcze takich, co niby do pracy niezdolni, bo niby tacy chorzy (mamy procentowo najwięcej na świecie „niepełnosprawnych” i „niezdolnych do pracy”), a za piłką mogą ganiać, siłka i basen to także dla nich nie problem. Tak, szydzenie z takich osób byłoby najlepszym wyjściem.

  34. Ok, ale gdzie umieścić tysiące socjologów i europeistów, że o marketingowcach nie wspomnę? stolarz zawsze znajdzie pracę, każdy chce mieć stołek czy stół. Stolarz, hydraulik, murarz – wszędzie na świecie mają pracę. A gdzie znajdzie robotę na zachodzie nasz polski europeista? albo marketingowiec? w czym się wykaże?

    Fajna aluzja do mojej choroby. Bardzo przypomina mi „logikę” mojego przyjaciela Sławka. Chory a chodzi na siłkę i na basen, więc pewnie kłamie. Po pierwsze choruję, na co mam stosowne zaświadczenia lekarskie. Po drugie, nie pobieram zasiłków, żadnych, ani nie korzystam z pomocy społecznej, nie biorę renty, chociaż powinienem i w każdym zachodnim kraju od sześciu lat, taką bym miał. Po trzecie, moja choroba nie uniemożliwia wysiłku fizycznego, o czym wiesz, ale pewnie „zapomniałeś”.

    A więc odświeżę Ci pamięć, proszę [url]http://pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_jelita_dra%C5%BCliwego[/url]

    Pozdrawiam słonecznie.

  35. Tak się składa że różne ciekawostki jak sprzeciw przeciwko środkom przeciwbólowym (w bólach będziesz rodzić) to domena protestantów. Podobnie jak stosy chociażby, gdy w katolickiej części europy kościół uznał że czary nie istnieją, protestanci palili masowo wiedźmy.
    Katolicy pewnie z kilkaset, może kilka tysięcy osób spalili (choć za tą przysłowiową już płaską ziemię raczej nie) ale to nic jesli porównać ich do oświecowych reformatorów.

  36. Obawiam się, że nie każdy stolarz znajdzie pracę. Dobry fachowiec – a i owszem, ale zwykły partacz będzie miał problemy. Ja znam kilku ludzi po różnych technikach i zawodówkach. Wiem jak jest. Ty także wiesz.

    Zapomniałem dodać uprzednio – według prognoz (nie pamiętam czyich, możliwe, że jakiegoś dość znanego ekonoma), już niedługo w Polsce będzie (jest?) nadwyżka pracowników technicznych, czyli np. stolarzy. Zresztą spójrz chociażby na budowlankę – tam już teraz panuje zapaść, brak klientów do zakupu mieszkania. Ciężko trafić fuchę, nawet jeśli ktoś ukończył studia w tym kierunku.

    Oczywiście, że nie wszyscy, załóżmy socjologowie, znajdą zatrudnienie w zawodzie. Bo tak ogólnie w Polsce, to mamy nadwyżkę siły roboczej – jest za dużo pracowników (w każdej niemalże branży). Warto więc pomyśleć o jakiejś swojej własnej działalności. A jak socjolog dobry, to i robotę mieć będzie (dobrze płatną). Jakiś odsetek każdej kategorii trafi oczywiście na kasę do biedry (choć i tam słyszałem, że ostatnio pieniądze nie są takie złe). W Macu płacą 14 zeta na godzinę.

    Odnośnie Twojej choroby… W artykule, który mi zapodałeś, napisane jest, że w Polsce na to schorzenie cierpi ok. 13 procent dorosłych ludzi. Oznaczałoby to, iż powinniśmy mieć u nas minimum 13% bezrobotnych (jedynie tych z IBS). No tyle to jeszcze nie mamy nawet u nas. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że ludzie z ową dolegliwością jednak pracują. Wielu z nich pracuje. Sam o takowych osobach słyszę. Jest to wykonalne, choć zapewne momentami nieprzyjemne.

    Proponuję Ci też przeczytać akapit „Pomyłka Jurgena”. Piszesz w nim o interpretacji tego i owego. A może warto to samo zastosować do IBS? Może nie jest ono aż tak bardzo straszne? Może jego odbiór można nieco zmienić? Może jakieś afirmacje, np. „Nie boli mnie brzuch”. Jeśli coś często sobie powtarzamy, to staje się to prawdą, także w odniesieniu do ciała. Zresztą sam wiesz, bo o tym pisujesz.

    Przepraszam, że ośmielam się odnosić do Twego życia osobistego, ale napisałeś, że IBS nie jest przeszkodą w wysiłku fizycznym – może więc jakaś praca fizyczna właśnie? Poza tym, chyba troszkę łatwiej zachować żołądek w miarę dobrym stanie siedząc przy biurku, niż robiąc wygibasy. No, ale to Twoje życie, a ja jestem jedynie intruzem naruszającym spokój, więc raz jeszcze przepraszam.

    Pozdrawiam i życzę powrotu do zdrowia (bez złośliwości)

  37. Powtarzam; stolarz w razie braku pracy w polsce, wyjedzie na zachód. A socjolog? europeista? kto przyjmie faceta z ogólną wiedzą o europie, którą ma się w całości w internecie?

    Z IBS jest jak z grypą; jeden trochę pokasłuje, i jest całkiem sprawny, drugi zdycha w domu z gorączką i ledwo ma siłę pójść na siusiu, i to jest tam wyraźnie zasugerowane. Zresztą jako absolwent któregoś z kierunków o których rozmawiamy (wnoszę po emocjonalnej reakcji) nie chciało Ci się, albo po prostu tego nie zauważyłeś. O tym właśnie piszę, większość ludzi z dzisiejszym „wyższym” nie umie nawet czytać prostego tekstu ze zrozumieniem, co przyznaję ze smutkiem, właśnie potwierdziłeś; i piszę to bez złośliwości.

    Niektórzy mogą pracować, ponieważ ich IBS to raz na tydzień zaparcie. Inni jak ja, mają latami bezustanne biegunki i bóle brzucha, przy których wrzeszczy się z bólu. Ale po co o tym pisać, skoro doskonale musisz sobie z tego zdawać sprawę.

    Pozdrawiam mocno.

  38. Nie jestem absolwentem (ani też studentem) żadnego z tych kierunków. Strzelaj dalej. W sumie jesteś całkiem blisko celu. Podpowiem, że na kierunku mam sporo prawa i ekonomii, a i o polityce co nieco.

    Na Zachodzie partacza na pewno nie wezmą i trafi on na zmywak (podobnie jak socjolog). Bo przecież stołek w sumie to z Chin możesz se kupić. Przyzwoity stolarz i socjolog znajdzie pracę i w Pl i na Zachodzie. A poza tym, to cały czas warto się dokształcać i nie polegać na jednym wyuczonym zawodzie.

    Jak ja nie miałbym siły na siusiu, to raczej nie pognałbym na siłkę (właśnie siłką się sugerowałem, dość przyzwoicie czytam ze zrozumieniem), a tym bardziej na basen (mógłbym zabarwić wodę).

    Pozdrawiam

  39. Chodzi o słowo :
    [b][size=medium]boli[/size][/b]
    W afirmacjach nie używamy niekorzystnych skojarzeń.
    Jeżeli już możemy np. użyć:

    Mam zdrowy brzuch.

  40. No i razem nam wyszło to samo zdanie z tym, że ja mogłam kliknąć [color=gray]wyślij[/color] po czasie i nawet nie wiedziałam, że udzieliłeś właściwej podpowiedzi.
    Już tak późno, a ja jeszcze w pracy 👿

  41. Mistrzu przeszedłeś (w moim odczuciu) samego siebie. Wszystko to, gdzieś wiedziałam, ale jak gdyby nie dopuszczałam do siebie.
    Ileż Ty masz racji.
    Miałam zapędy, aby spróbować OOBE, ale w sumie jestem pełna obaw i chyba nie skorzystam.

    Na razie muszę „przetrawić” owy „matriks”
    Naprawdę cieszę się, ze tam, gdzie jesteś obecnie czujesz się bezpiecznie i mozesz pozwolić sobie na trochę siłki czy basen.
    Zdrowia życzę 🙂

  42. W komentarzu można napisać wszystko; reakcja emocjonalna nie bierze się ot tak, znikąd. Stąd moje twierdzenie, że jesteś absolwentem jednego z modnych wydziałów, strzelam – marketing i zarządzanie? bardzo modny, bardzo trendy. Topowy kierunek pracowników biedronki i tesco. Pozwala na sprawne i inteligentne układanie rogali na półce.

    Tak, tak, jasne… liczy się statystyka, i według niej stolarz ma większe szanse na znalezienie pracy na zachodzie, niż socjolog. Tam takich filozofów mają na kopy, na co komu potrzebny socjolog na zachodzie? do czego?

    Czytanie ze zrozumieniem, niestety nie jest Twoją mocną stroną. Nadal tego nie łapiesz, stąd moja sugestia że jesteś marketingowcem (i nie piszę tego złośliwie); co ma siusiu do całej sprawy? czy nie jest tak, że czytasz jedno, w głowie wymyślasz drugie, i piszesz zakalec?

    Pozdrawiam mocno.

  43. OOBE możesz spróbować, sporo ludzi nie ma w tej kwestii takich lęków jak ja. Dla mnie osobiście, OOBE przez lekturę katolickich pism, zawsze było skojarzone z diabłem. I tak mi zostało do tej pory 🙂

  44. No i naostrzyłeś pióro :), tyż to podświadomie wiedziałem 😉 , ale od Ciebie płynie esencja. Myślałem kiedyś że … (tak mi wmawiano), a to było OOBE/LD. Myśl się wtedy rzeczywiście materializowała, ale mało mogłem zapamiętać, wręcz końcówki i ogólny sens który sam tworzyłem opierając się właśnie na „niekończącej się historii”. Siłą podświadomości jestem tu teraz. A jak pozbyć się tych śmieci?
    Życzę więcej takich „artów”, oby jak najdłużej, zanim zaczniesz pławić się w luksusie i perwersji. 🙂

  45. I tu jest pies pogrzebany.
    Jak tak sobie eksperymentowałem z telepatią, najpierw w podstawówce (po lekturze „Rozdroża Nauki” z cyklu „Szczęśliwa Siódemka”) wymyślałem testy, miałem doskonałe wyniki w odgadywaniu liczb z młodszą siostrą kolegi z klasy, potem w technikum, w sumie intuicyjnie, odruchowo zacząłem tworzyć takie mentalne ramię i po kilku dniach koleżanka… przysiadła się do mojej ławki.
    Potem wzięła mnie z zaskoczenia i z koleżanką przyzwoitką (do dziś nie wiem skąd miała mój adres, obie z Gliwic) przyszła do mnie, rodzice zaraz obie panny wpuścili do mojego pokoju a ja tam leżałem na wyrku goły jak święty turecki, no może nie do końca bo jakieś tam cienkie gacie miałem nałożone.
    I co miałem chodzić z nią, skamleć o cokolwiek ?
    Przecież ta dziewczyna miała standardowy program – ślub kościelny, dzidzia, itd.
    Ja marzyłem o kochankach a ona o ślubie, dzidzi, a facet w tych planach odgrywa rolę niewolnika, diabelska sakramentalna zerogamia.
    A który facet mając 17 lat myśli o ślubie i dzidi?
    Prawda jest taka, że faceci pozostali w miarę naturalni a kobiety dały się przepoczwarzyć religijnym demonom.

  46. Czy niemiecki oficer kierujący się litością przy zabijaniu ma mniejsze obciążenie od przeciętnego polskiego AK-owca darzącego nadludzi nienawiścią?

  47. Mi się wydaje, że niektórzy ludzie taki, jak to ująłeś fun mają od urodzenia, i już tacy po prostu są; inni mają tak niskie natężenie emocji, że praca nad nimi w ogóle nie jest potrzebna; zaś niektórzy są jak bomba atomowa, która tylko czeka na naciśnięcie odpowiedniego guzika by wybuchnąć, i oni po pracy nad nimi zauważają to przejście.

  48. Mistrzu felieton przeciekawy.
    Tylko ile razy będziesz musiał nam przypominać „oczywistą, oczywistość”.
    Czytamy, przeżywamy, a potem do swoich spraw i myśli ulatują. Zapewne jeszcze przyjdzie nam „rozłożyć” Matriksa na części.

    [quote]Greg Provenzano powtarza „Wszyscy chcemy iść do Nieba, ale nikt nie chce umrzeć.” [/quote]

  49. No właśnie, to jest najlepszy psychiatryk w sieci:) Niech mu się szczęści jak może. Jak będę miała to Ci nawet harem zasponsoruje 😛 Niech sobie chłopak zaszaleje:)

  50. Ciekawski „młody, wykształcony”…
    Z wielką ciekawością przeczytałem te Twoje stwierdzenia i powiedz ta Twoja naiwność to nabyta czy też wyuczona od naszych przywódców mówiących że umowy śmieciowe powodują aktywizacje zawodową ludzi młodych i zdobycie doświadczenia.

    Przyzwoity stolarz znajdzie prace hmmm wiesz co najprędzej i najszybciej to w układaniu towaru w Teskaczu. Wszystko zależy od tego czy są jakiekolwiek zlecenia dla stolarza bez zleceń nie ma kasy. A prawda jest tak że na chwilę obecną wygląda to tak masz znajomości masz zlecenia nie masz znajomości to masz problem. Idąc dalej masz problem gdyż np w Warszawie musisz konkurować ze swoimi usługami w tej branży z ludzmi którzy przyjezdzają z końca kraju z kompletnego zadupia i rzucają takie stawki że dla osoby działającej w stolicy zgodzenia się na nie oznacza dokładanie do interesu. Wszystko fajnie no bo każdy chce jak najtaniej tylko ze ci co robią najtaniej wogóle nie znają się na robocie. Pytacie skąd tu znajomości potrzebne sa do tego aby uniknąc sytuacji że o tym czy dostaniesz zlecenie decyduje jakas Pani od garów czy też pani dr filozofii, ekonomii która nie ma pojęcia o stolarce czy budowlance wogóle jak np uzyskujesz zlecenie od spółdzielni czy wspólnoty.
    Jej kryteria wyboru sprowadzaja sie do tego czy coś ładnie wygląda albo czy jest tanio.
    W budownictwie licz sie z tym że jak chcesz cos taniej to bedzie to gówno.

    Idzmy dalej mój przyjaciel jest specjalistą w robotach ziemnych kierowanie robotami, obsługa geodezyjna, tyczenie wykopów itp to dla niego pikuś nie ma co prawda jeszcze dyplomu inzyniera ale to sie w tym roku zmieni bo konczy studia i co niespodzianka tez nie może znaleść pracy niesamowite prawda ostatnią prace miał z polecenia ale jego pracodowca się zachował jak….i juz nie ma pracy od paru miesięcy.

    Kolejny przykład moja siostra magister prawa jest w tym konkretnie oblatana narazie bez aplikacji czasem wrecz płacze z powodu braku pracy bo słyszy że jest za mądra dla kogoś albo proponują jej staż za 400 zł czyli bądz murzynem za 400 na miesiac nie ma co swietne perspektywy.

    Niestety nie każdy ma dzianych rodziców.

    No ale coż najwidoczniej nie sa wystarczająco dobrzy i dlatego nie mają pracy…
    Tak przy okazji jak zaliczysz zderzenie z tą prawdziwą proza zycia to uważaj bo w Twoim wypadku to chyba bedzie porównywalne do zderzenia z ciężarówką.

    Offtopic siostra powiedziała mi ciekawostke odnośnie prawa. Jak byście chcieli kogoś utłuc to lepiej siekierą bo za siekiere będzie tylko 8 lat a za broń palną 25 lat.

  51. Jeśli chodzi o USŁUGI to jest tak, że albo się ktoś zna na tym co robi albo nie. I cena nie ma tu nic do rzeczy. Natomiast jeśli chodzi o TOWARY to faktycznie im tańsze tym gorsza jakość.

  52. Offtopic: a jeszcze lepiej po pijaku, albo wcześniej dla beki iść ze dwa razy do psychologa/psychiatry i później zwalić na niepoczytalność.

    Niestety, nie jestem jeszcze wykształcony. Może kiedyś.

    Nie przypominam sobie, abym pisał o umowach śmieciowych.

    Niech siostra pójdzie w najgorszym do jakiegoś urzędu (mówię tu o podjęciu pracy), to dostanie do ręki jakieś 1500 zeta. Przekaż jej. BTW jaka to aplikacja?

  53. Chciałbym napisać coś o twojej chorobie..

    Na pewno dużo myślałeś o tym, skąd pochodzi twoja choroba. Masz jakąś dysharmonię w organiźmie, którą pewnie da się naprawić, wszystko zależy od tego ile sił w to włożysz. Wiesz najlepiej co potrafi ludzki umysł (; Z drugiej strony, co byś zrobił bez swojej choroby? Nie mógł byś mówić, że nie możesz pracować, nie mógłbyś się chować przed kontaktami z ludźmi, nie miałbyś usprawiedliwienia Marku. Potrzebujesz tej choroby i wydaje mi się, że dobrze o tym wiesz.

    Podświadomość potrafi wytrzymać fizyczny ból byle tylko utrzymać korzystny stan dla twojego ego, które nie chce iść do pracy, które pozwala ci siedzieć w domu i pisać felietony, które sprawia, że dobrze ci się żyje. Ale czy ten stan ma trwać wiecznie? Jak głupio to nie zabrzmi, uzależniłeś się od swojej choroby. Nie możesz po prostu wyjść z domu, pojechać gdzieś daleko, albo umówić się na randkę, bo boisz się że cię zaatakuję. Może czas się za to zabrać i pozbyć tego, wierzę że odpowiedni impuls sprawi, że ozdrowiejesz. Ta choroba dużo ci dała, dzięki niej siedzisz w domu i piszesz, pomogła ci wykształcić ten fajny język, którym nas na codzień raczysz. Ale nie możesz chyba na tym ciągnąć całe życie?

  54. Ktomar, dlatego koniecznie trzeba prowadzić „dziennik snów”. Ja prowadzę wiele lat, dzięki temu mam naprawdę dobrą tę pamięć. Ważne jest także żeby mieć intencję pamiętania, pewien stopień uważności.

  55. Napisałeś to, co wiem od kilku lat. Powiem więcej, ja wiem znacznie więcej, i są to takie sprawy których nawet nie mogę opisać, bo nie każdy by je umiał zinterpretować. Ale to za mało. To ewidentnie karmiczna sprawa, i na moim poziomie świadomości nie do ruszenia. Podam Ci przykład: kiedyś się modliłem za ojca, za jego chorobę. Innym pomagało, a tu mało się nie przekręciłem. Myślałem że przypadek, ponowiłem; i znowu. Są pewne rzeczy, na które jestem za krótki. Ale mimo choroby, mogę być szczęśliwy, to pierwsza nauka. Druga – mam olbrzymią motywację do rozwoju. Gdyby nie choroba, znając moje lenistwo, byłbym głęboko w dupie.

  56. W sumie, to wiedziałem że wiesz (;

    Chyba wiem o jakie sprawy Ci chodzi. Ostatnio mam różne dziwne sny, a podczas medytacji mam pewne przytłaczające myśli, które próbuje jakoś interpretować, bo mam problem z ich zwerbalizowaniem. Męczy mnie to trochę, a nawet się tego boję, ale wiem że nie mogę się poddać, bo bym zaprzepaścił cały wysiłek włożony w rozwój.

  57. [quote=Buddy]Ostatnio mam różne dziwne sny, a podczas medytacji mam pewne przytłaczające myśli, które próbuje jakoś interpretować, bo
    mam problem z ich zwerbalizowaniem.[/quote]
    Mam prośbę, czy możesz uchylić „rąbka” tajemnicy i napisać co Cię męczy, jakie masz przytłaczające myśli?
    Przygotowuję się do medytacji dłłłłłłłłłługo, ale zawsze mam opory, sama nie wiem dlaczego?
    Wiem, że mi pomogą i wspaniale byłoby chociaż na chwilę „wyłączyć” myśli, tak sądzę.
    Wiem, że szybko nie doznam jakiś rezultatów, oby korzystnych. Jednak gdzies tam siedzi we mnie strach, że może się czegoś dowiem o sobie, czegoś czego nie chcę wiedzieć, gdzieś schowałam. Może moje poprzednie wcielenia 😯 Czuję, ze mam na jakiejś cieniutkiej nici cały czas z czymś niezwykłym, pełnym intuicji, która wielokrotnie mi pomaga w trafnych decyzjach, a nawet, gdy rozum w konsekwencji mówi „nie”, to jednak …
    Gdzieś wcześniej owa myśl przebiegła i właśnie tamta się realizuje 😯
    Tylko skąd bojaźń ❓
    Czy najpierw popracować z gdzieś ukrytymi przekonaniami?

  58. tutaj nie ma sie do czego przygotowywać, po prostu usiądź i obserwuj swoje myśli, skup się na oddechu, on jest furtką. Zresztą co będe ci gadał.

    To jest ścieżka, która mi bardzo pomogła
    http://www.astraldynamics.pl/upload/Vipassana.pdf

    A moje przytłaczające myśli? Wiesz czuje się tak jakbym niósł na barkach cały świat i jakby to ode mnie zależało czy to wszystko się dobrze skończy. Czuje wielką odpowiedzialność, tak jakby od mojego codziennego życia zależały losy tego świata.

    Nie chcę być próżny, to wcale nie jest miłe uczucie, chce mi się płakać, bo chociaż ja sam żyje nienajgorzej i w końcu moje życie się naprostowało, to nie mogę pomóc tym wszystkim ludziom, nie potrafię.

    Rzecz w tym, że muszę odkryć jak to wszystko naprawić, ale skoro teraz dopada mnie to przytłaczające.. współczucie? Z którym nie mogę sobie poradzić, to boje się co będzie dalej.

    Mam retrospekcje w snach i czasem na jawie. Przypominają mi się różne haniebne czyny, których dokonywałem nawet jako dziecko. Przypominają mi się sytuację o których całkowicie wcześniej zapomniałem. O tym jak byłem szkolnym pośmiewiskiem. O tym jak się moczyłem w przedszkolu. O tym jak przynosiłem wstyd mojemu ojcu, który był moim kompletnym przeciwieństwem, był silny i zaradny, a ja słabą fajtłapą. O tym jakim byłem odludkiem.

    Widzę jak ogromną zmianę przeszedłem, teraz czuję się silny jak nigdy, mam wszystko co chcę seks, z różnymi kobietami, pieniądze (przynajmniej takie, że mogę komfortowo żyć (; ciągle jeżdzę rowerem ;p), przyjaciół. Ziściło się to wszystko do czego dąrzyłem, kiedy jakieś 5 lat temu powiedziałem sobie pierwszą afirmację, ale to nie o to chodzi, żeby komfortowo przebimbać kolejne parę lat, na to mi nie pozwalają choćby te dręczące mnie myśli i retrospekcje, jeszcze nie wszystko załatwiłem.

    To tak mniej więcej o co chodzi i tak się rozpisałem, a jeszcze dużo do powiedzenia!

    Nie bój się więc, odkryjesz nowe możliwości zobaczysz kim jesteś naprawdę, czemu jesteś taka a nie inna. No i słuchaj swojej kobiecej intuicji, ona ci dobrze podpowiada. Choćby po to medytuj, uciszysz myśli a usłyszysz intuicje.

  59. Dziękuję serdecznie Buddy 😛
    Wiele razy słyszałam o medytacji Vipassana, nie wiem czemu nie drążyłam tematu?
    Generalnie to dopiero jak zagościłam całkiem przypadkowo na stronie Mistrza, dodarło do mnie wiele z tego co czułam. Jestem MU wdzięczna, że mogę będąc tutaj poznawać, potwierdzać, przedyskutować.
    To Mistrz bez fałszywej zachłanności udostępnia nam swoje, a całkiem rozsądnie innych linki.
    Na marginesie dodam, że ktoś niedawno zachwycał się stroną Damiana i nawet przysłał namiary, że taka fajna i darmowa (nie do końca), a nie poszukał w swojej „głowie” skąd wiedział o Damianie?
    Jestem prawie pewna, że własnie ze strony Mistrza, bo ja tam też dotarłam dużo wcześniej własnie z polecenia czytelnika ecoego.

    To własnie jest TUTAJ piękne, ale należy to doceniać. WDZIĘCZNOŚĆ ma większą siłę niż MIŁOŚĆ i możemy ją brać, dawać garściami.

    Jest wiele nt. podzielenia się swoją wiedzą, doświadczeniem … szczególnie tym pozytywnym aspektem. Jedno powtarza się prawie wszędzie… PODZIEL SIĘ JEŻELI WIESZ, a to spowoduje, że „pozytywność” zagości w każdym obdarowującym ze zwiększoną mocą.
    Cieszę się, że obecnie jesteś w dobrej kondycji finansowej. Nie wiem czy Mistrz zerknie na były felieton i odniesie się do Twojego poczucia zbyt dużej odpowiedzialności. Może ktos inny ma podobnie?
    Gdy czytam inne Twoje wpisy wyczuwam Twoją siłę, ale w ostatnim, gdzie lekko otworzyłeś się zauważyłam, że dosłownie dałeś sobie jakąś karę i to za co? Nie ma nic gorszego, jak zabranie innemu człowiekowi życia, inne zmartwienia to pikuś 😆 drogi Buddy.
    Masz prawo do błędu, pomyłki, cyganienia (w odróżnieniu do kłamstwa, które krzywdzi innych – kiedyś przedyskutowaliśmy TUTAJ ten temat).
    Mam już swoje lata 😀 i Twoje „haniebne czyny”, nawet gdyby miały jeszcze gorszy charakter, są po prostu wesołe.
    WYBACZ sobie, KOCHAJ siebie, ja jestem Ci wdzięczna za linka i pogratuluj SOBIE, bo otrzymałeś moją energię wdzięczności, która zaowocuje z tym większą siłą, im więcej ludzi z niej skorzysta. Nie chodzi tutaj tylko o materialne korzyści, chodzi o znalezienie SZCZĘŚCIA, które możemy odczuć jedynie mając SPOKÓJ i HARMONIĘ w SERCU – to naprawdę nieporównywalna wartość.
    Buddy już wystarczy, już SOBIE WYBACZ grzechy 😉 dzieciństwa i młodości. Miałeś PRAWO i masz PRAWO błądzić. Jeżeli ktoś na tym ucierpiał (myślę o innych zdarzeniach, nie tych które wymieniłeś, bo tam tylko cierpiałeś TY nikt inny), to postaraj się dotrzeć do tej osoby i po prostu ją przeprosić, cokolwiek ona (osoba) odpowie, Ty po prostu przeproś. Jeżeli nie możesz tego uczynic z różnych względów (np. osoba jest niedojrzała i nie potrafi tego docenić, przez co zniszczy Tobie życie itp…), czyli działasz kochając siebie. Jeżeli jest to tylko takie Twoje odczucie i wcale dana osoba nie zareagowała by tak jak przypuszczasz, to i tak nic straconego, tak czujesz i masz PRAWO, tak odczuwać.
    WYBACZ sobie KAŻDĄ sytuację, która Ci leży na sercu. Kiedyś ludzie mieli fajny sposób, gdy obawiali się czyiś lub swoich myśli po prostu „splunęli” – odganiając owe złe myśli i przechodzili do tzw. porządku dziennego. Dzisiaj jedni latają do księdza z każdą pierdołą (i nie tylko), inni wygadają się przyjacielowi lub na forum i też ulży, a jeszcze inni DŹWIGAJĄ małe spawy, które z czasem są nie do udźwignięcia, bo tyle na-rozmyślali, że sprawa urosła do rangi PROBLEMU.

    Pozwól innym ocenić, czy na pewno Twoje zmartwienie jest warte tego, aby się martwić, zadręczać to jedyne swoje ciało jakie posiadasz, aż wpadnie w chorobę. Daj mu luz, ono jest Twoje, zadbaj o nie tak, jakbyś dbał o swój samochód (to nie jest moje spostrzeżenie, to myśl z netu). Czy przejmujesz się ryską gdzieś na częściach samochodowych, no co innego karoseria to trochę nieciekawie, prawda 😉 😀 , ale żeby z racji rysy wymieniać bebechy np w całym silniku. Szkoda pracy, szkoda życia.

    Jeszcze raz dziękuję Ci za super namiary i już czytam mimo, że czasu mam mało, to wiem, że jak uporządkuje rozbiegane myśli, po prostu czas odnajdę.
    Czy myślisz, ze mi nie przejdą przez głowę sceny rodem z filmu? Przejdą, ale mówię sobie twu, twu … (coś na kształt dawnych zwyczajów, tylko bez użycia śliny :lol:) i już jest OK, bo ja[b][size=medium] MAM PRAWO , TY MASZ PRAWO[/size][/b] również.

  60. Buddy, to co opisujesz, to jest wyraźna gra ego. Myślisz że z punktu widzenia wszechświata, naszej prawdziwej natury, ma jakiekolwiek znaczenie to że zlałeś się w gacie w przedszkolu? że tata był silny a Ty słaby? zauważ jak ego każdym możliwym sposobem, pragnie byś czuł się wyjątkowo; teraz robi z Ciebie ofiarę, niegodziwca, itd. Nie dawaj się tej grze, tylko ją uważnie obserwuj. Ego idealnie umie odgrywac ofiarę albo pyszałka. Celem jest tkwienie we własnych myślach, nie zauważenie że na zewnątrz jest rzeczywistość.

    Co do vipassany, na http://www.ecoego.eu jest Marian, który od wielu lat to uprawia i opisuje. Poczytaj.

  61. [quote]Buddyzm jako całość różni się całkowicie od teologicznych religii dobrze znanych większości
    mieszkańców Zachodu. Jest bezpośrednią bramą do królestwa duchowego czy też boskiego,
    bez zwracania się do bóstw lub innych „pośredników”.
    [/quote]

  62. Jesteś matrycą Wszechświata 💡 ❗ [url]http://wszystkodlaciebie.pl/ksiazki/Gregg%20Braden%20-%20Boska%20matryca-%20fragment.pdf[/url]

  63. z przypadku, pierwszy raz w życiu, znalazłem się na blogu, czyimś.
    Jakże złe konotacje wzbudza/ła już sama nazwa „blog”. Ordynarnie infantylna.
    Lecz, jak się okazuje, trafiłem „do” kogoś, z nazwy i treści, ludzkiego 🙂
    Ale, do rzeczy.
    Piszesz, że „Ego to Szatan”. To część kontekstu, i nie jest to twierdzenie, choć ma takie inklinacje. Należy uznać, że takim jest twoje doświadczenie. Moje w tym temacie doświadczenie jest, że tak powiem, podobne w kwestii pochodzenia. Czyli, ego, to twór szatana, podobnie jak umysł, nie wiem czy w całości ale w części na pewno tak, a z tego i emocje są jako produkt w większości z umysłu. Nie potrafię sprecyzować emocji na płaszczyźnie instynktu, ale ten, porównując ze zwierzęcym, też jest produktem umysłu, tyle, że na „głębszym”, mniej świadomym poziomie.
    Z większością tego, co pisałeś, można się zgodzić.
    Co do wiary, kościoła i temu podobnych, mam swoje nie tyle doświadczenie, co przemyślenia wynikające z doświadczeń.
    Niemniej to, że Ego to Szatan, nie odpowiada, nie zgadza się z moją wiedzą. Ego to fałszywe przekonania. Permanentne oszustwo. Ale, nie szatan.

  64. Matrix z Łaciny:
    rzeczownik, rodzaj żeński

    (1.1) samica zwierzęcia trzymana do rozrodu
    (1.2) biol. macica

  65. Matrix z Łaciny:
    rzeczownik, rodzaj żeński
    (1.1) samica zwierzęcia trzymana do rozrodu
    (1.2) biol. macica

Dodaj komentarz

Top