Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Nauki o ego

Nauki o ego

Pragnienie bycia szczęśliwym, zaspokoić można na dwa sposoby. Pierwszy z nich:

Weź jajka, ogórek kiszony, grzyby marynowane, szczypior; posiekaj na drobne kawałki. Wymieszaj wszystko z chrzanem i majonezem, a powstały sos dodaj np. do jajka na twardo. To osłodzi Twoje życie, opromieni je pyszności aromatem. Jedz koniecznie czytając TYLKO moje felietony.

Drugi; poznać naturę ego, i przekroczyć je triumfalnie.

Kiedy dziecko przychodzi na świat, nie ma ego. Istnieje tylko czysta świadomość. Światło jest, dźwięki są, doznania dotykowe także, pojawiają się bodźce; gdy przyjemne dziecko gęga, gdy nieprzyjemne, płacze. Nie istnieje linia czasu (czyli rozróżnianie na przeszłość i przyszłość) a coś co znika z pola widzenia, np. zasłoniętę czymś innym, znika całkowicie ze świadomości dziecka jako definitywnie nieistniejące. Pojawiają się doświadczenia, ale nie ma JA które by te doświadczenia odczuwało. Są bodźce i reakcje, ale nie istnieje struktura, która mogłaby te doświadczenia zakwalifikować jako dobre bądź złe. Zdarzenia się wydarzają, ale nikomu, pustce. Reaguje tylko układ nerwowy i instynkt przetrwania. Mniej więcej w wieku dwóch, trzech lat, dziecko stwarza system wyobrażeniowo pamięciowy, który ma umożliwić życie w społeczeństwie; Ego. Czasem nazywany Szatanem, ponieważ od tej pory, przez całe życie człowiek stąpa po rozbitym szkle cierpienia. Dziecko mające ego interpretuje wszystko wokół egoistycznie; ja widzę neony uliczne, ja słyszę dźwięki, ktoś mnie dotyka, mi jest niedobrze albo dobrze. Następują drugie narodziny w których pojawia się czas, a przedmiot który czasowo znikł z pola widzenia, nie znika całkowicie; np. dziecko patrzące w niebo pośrodku którego stoi wieżowiec. Samolot leci w stronę wieżowca, a dziecko bez ego na nie patrzy. Gdy samolot chowa się za wieżowcem, dziecko bez ego patrzy już gdzie indziej; obiekt znikł, więc go nie ma. Dopiero mając ego dziecko może patrzeć nadal, mając świadomość że samolot za jakiś czas pojawi się po drugiej stronie wieżowca, i znów majestatycznie będzie sunął po niebie. Ego tworzy mapę rzeczywistości, zaczyna łączyć przyczyny i skutki i umieszczać je na linii czasu.

 

Nie bądź egoistą

 

Każdy kto chociaż trochę interesuje się tym tematem, zdaje sobie sprawę że powiedzenie „nie bądź egoistą”, jest nawet nie śmieszne, jest po prostu niewykonalne. Ego wszystko co się dzieje, musi odnieść do siebie. Istnieje JA i istnieje TY. Każde, nawet najmniejsze zdarzenie, jest traktowane jako dobre bądź złe dla mnie; jako przeszłość bądź coś co nastąpi w przyszłości. Jakakolwiek inna reakcja jest absolutnie niemożliwa konstrukcyjnie. To tak jakby zmuszać silnik do jazdy na piwie; nie pojedzie, ponieważ nie jest do tego przystosowany, zostal zaplanowany by używać innego paliwa. Gdy pojawia się ego, jest ono jak plastelina, i zaczyna być ugniatane tak by wytworzył się odpowiedni jego kształt. Ego nie ma swojej ideologii, to czysty mechanizm, program w którym powtarzaniem, wychowywaniem i socjalizacją, trzeba zainstalować system operacyjny. Ego to park maszyn budowlanych; gdy dziecko wychowuje się w rodzinie żydowskiej, maszyny wybudują synagogę. Gdy dziecko wychowane jest przez alkoholików, stworzy melinę.

 

Ego to wyobrażenie o sobie i o świecie. Jest to zespół przekonań nabyty w dzieciństwie, który dąży do urządzenia świata według nich. Ego religijne (JA jestem buddystą, chrześcijaninem), nie spocznie póki nie zmieni świata na swój obraz i podobieństwo, podobnie ego polityczne (JA jestem liberałem, socjalistą). Dlatego właśnie ludzie religijni, modlą się za cały świat i innych ludzi; by mieli wiarę i przekonania takie jak oni sami. Chcą zrównać świat do swoich przekonań i emocjonalności. Gdzie tu miejsce na Boga? chcą poczuć się bezpiecznie, chcą wierzyć że ich przekonania są słuszne i prawdziwe. Ego wiedząc że ktoś wierzy w zupełnie coś innego, boi się tego że nie istnieje (co jest w istocie prawdą), więc na wszelkie sposoby umacnia się, tworząc strach i nienawiść do innych, wierzących w inne idee ego. Stąd biorą początek wszelkie religijne rzezie. Tu wcale nie chodzi o Boga, a o coś zupełnie innego, zapewnienie przeżycia własnej osobowości. Co Bóg miłości może mieć wspólnego z bestialskimi torturami kobiet, paleniem na stosach tych, którzy śmieli głosić nowe, rewolucyjne poglądy np. o kulistości ziemi? Ego polityczne będzie dążyło różnymi sposobami, by urządzić innych ludzi i świat po swojemu. Nakłamie by wygrać wybory, bądź przejmie władzę zamachami czy spiskiem. Później ruszy na wojnę, by uczynić świat takim jak własne ego, by je umocnić. Silne ega tworzą swoich wyznawców (ludzi mających podobne bądź te same przekonania) i ruszają nawracać świat. Natomiast światem rządzą poza ego wyższe prawa; np. takie, że żadne ego nie może przejąć go na własność. Dlatego każdy despota chociażby był geniuszem militarnym, w którymś momencie musi przegrać. Podobnie dzisiejsza inwazja ekonomiczna, polegająca na zadłużaniu i później przejmowaniu całych państw przez klikę gangsterów, także się nie powiedzie. Może być blisko, ale system zawsze się w jakiś sposób rozpadnie. W jego miejsce natychmiast powstanie nowy, przestępczy. To się nigdy nie zmienia.

 
Ego jest jak parasol kiedy pada deszcz; potrzebny, ale gdy deszcz przestaje padać, Ty nadal chodzisz z parasolem; mało tego, masz na sobie pelerynę i gumiaki. Na zewnątrz świeci słońce, jest wspaniała pogoda, a Ty chronisz się przed zagrożeniem którego nie ma. Peleryna nie dopuszcza do Ciebie rześkiego zefirka, parasol zakrywa piękne, pełne chmur niebo, a gumofilce nie pozwalają poczuć na stopach, rozgrzanego piasku na plaży w Acapulco.

 

Witaminy ego

 

Ego rozwijając się, potrzebuje budulca. Musi się nauczyć jaki jest ten świat, jak na niego reagować. Wiedzę tę czerpie z najbliższego uniwersytetu, którym są rodzice. Wchłania każde ich zachowanie, bacznie śledzi i zapamiętuje najmniej widoczne wzorce reakcji (jak mama i tata reagują na krytykę, pochwałę, problemy, nowe wiadomości itd) i z nich tworzy swoje wyobrażenie o świecie i o sobie. Te wyobrażenia będą towarzyszyć człowiekowi do końca życia (chyba że człowiek ten zacznie rozwijać się duchowo). Jeśli rodzic brzydzi się dziecka, ego zbudowane jest z obrzydzenia do siebie. Jeśli rodzic uwielbia dziecko, ego uwielbia siebie. Stąd te niezrozumiałe słowa w biblii, o nienawiści między ojcem a synem; nie chodzi tu wcale o bicie rodziców (chociaż niektórym by się należało), a o uświadomienie sobie jacy jesteśmy. Do tego celu stosuje się uważność i samoobserwację, czyli medytację w jej surowej i najpiękniejszej odmianie. Ogląda sie z pewnego oddalenia swoje zachowania, wzorce reakcji. Każdy kto tak czyni, wcześniej czy później ze zdziwieniem dostrzega, że wiele jego rzekomo własnych reakcji, to żywcem wzięte zachowania rodziców. Dopóki nie wygnasz ich z siebie (czyli nie uświadomisz sobie) nie możesz zyskać spokoju i uzdrowienia. Twoi rodzice mają swoje życie, a Ty masz swoje, i musisz je przeżyć po swojemu. Jest to niemożliwe jeśli nie zidentyfikujesz w sobie wzorców reakcji, które skopiowałeś od nich. Jak masz być szczęśliwy, jeśli Twoje własne życie, unikalne talenty i potrzeby, zarządzane są przez przekonania i poglądy rodziców? to zupełnie inny program, przeznaczony dla innej konstrukcji. Użyty na Tobie, sprawi Ci wiele cierpienia; tak właśnie ma być. Cierpienie to motywator do poszukiwania ulgi. Stado ludzkie zna lekarstwa na różne rodzaje cierpień egzystencjalnych; oglądanie telewizji, czyli wychodzenie z własnych, bolesnych myśli, i koncentrowanie się na życiu innych; alkohol który na chwilę odpręża, narkotyki, dyskoteki z hałasem który zagłusza Twoje myśli. A także przemoc, kompulsywny seks, dewiacje i inne wynalazki, których zwieńczeniem jest jeszcze większe cierpienie niż było na początku. Powtarzam; tak właśnie ma być. Cierpienie ma Cię nakierować na właściwą ścieżkę, na której odkryjesz co to znaczy prawdziwy luz, a nie ten płynący z naćpania, czy poczucia że jestem KIMŚ bo masz pieniądze, albo jesteś dyrektorem. Ten typ luzu, trwa tylko chwilę; przecież zawsze znajdzie się ktoś, kto ma więcej pieniędzy, bądź jest prezesem. Czucie się lepszym w stosunku do kogoś niższego, zakłada czucie się jak ścierka przy kimś wyższym. Ten medal ma zawsze dwie strony.

 

Gdy ktoś Cię wkurza, reagujesz jak Twój rodzic. Gdy się czegoś boisz, także reagujesz jak jedno z nich. Możesz mi nie wierzyć, więc najlepiej sam sprawdź, poobserwuj. To trochę potrwa, ale bez tego żadna nowa, modna religia czy idea, nie da Ci zadowolenia, wolności od lęków. Lęk który odczuwał Twój ojciec, także przejąłeś, chociaż możesz go inaczej manifestować. Jeśli Twój ojciec bał się psów, a Ty uwierzyłeś że ten lęk jest „obciachowy”, ego Cię na swój sposób uratuje; wyprzesz ten lęk, nie będziesz go odczuwał, ale wypłynie w innej formie, np. jako sadyzm i agresja wobec zwierząt. Dlatego możesz powiedzieć; mój ojciec bał się psów, a ja się ich nie boję. Jestem inny; a gdzie tam inny, taki sam, tylko emocja została wyparta i później zmodulowana. Twoje związki to szukanie partnerów podobnych bądź ekstremalnie odległych od rysu osobowościowego rodziców, i całe Twoje życie, chociaż z wyglądu nieco inne, wzorcowo będzie niemal takie samo. Tak musi się stać, ego musi skądś czerpać wzorce, czerpie je więc z najbliższego źródła. Stąd mowa o przekleństwie przez siedem pokoleń. Te przekleństwo, to oczywiście nieuświadomione wzorce. Dopóki ich nie zauważysz, będą Tobą kierowały i pchały Cię na mieliznę życia. Bardzo ważnym się staje, by rodzice znali te zależności. Wielu z nich znając je, i zdając sobie z nich sprawę, po prostu by nie miało dziecka. Z podobnego założenia wyszedłem i ja.

 

Muza na fula

 

Młodzi ludzie często do mnie piszą, że prześladują ich okropne myśli; rodzice do których się zwracają, zupełnie nie rozumieją co się z nimi dzieje. Bagatelizują problem, bądź co „mądrzejsi” wyszydzają w nadziei, że gówniarz da w spokoju ojcu rodziny poczytać gazetę. A co działa? tymczasowo słuchawki na uszy i odkręcasz na fula metal, rap, coś z naprawdę mocnym kopem. Kilka minut zajmuje umysł tak, że myśli się wyciszają. Działa na chwilę. Później młodzi ludzie się tną żyletkami; ból i szok wynikający z uszkadzania ciała, sprawia że włącza się instynkt i myśli naturalnie przygasają, także te bolesne, więc powstaje wrażenie silnej ulgi. Są też bójki, mocne emocje seksualne, i wszystko co wyrywa człowieka z koncentracji na bolesnych myślach. Tymczasem warto z młodym człowiekiem porozmawiać, i uświadomić mu że różne wzorce reakcji potrafią się ze sobą gryźć. Jeden wzorzec taty, drugi mamy, a trzeci to wnioski własnego rozumu na temat otaczającego nas świata. Nie dziwne że młody człowiek się buntuje, przeciwko otaczającym go z każdej strony kłamstwom i hipokryzji. Podstawowa pomoc dziecku, to wzbudzenie w nim dwóch podstawowych emocji; zaufania i szacunku wobec siebie. Wtedy każda rozmowa, terapia, nawet zakończona niezrozumieniem, na pewno zaowocuje w przyszlości. Jak więc Państwo widzicie, rodzicielstwo to nie jest taka z pozoru łatwa sprawa. Rzadko którzy rodzice powinni mieć w ogóle dzieci, więc mamy taki świat a nie inny. Przecież te wszystkie kanalie w rządzie co zadłużyli ludzi w Polsce na bilion, w gangach obcinaczy palców czy handlarzy organami, to były kiedyś słodkie bobasy. I skąd wzięły pomysły na życie? od rodziców, bo niby od kogo innego? rodzic się bał szefa sadysty? dziecko się także boi dominacji. Ojciec był uległy, więc zachowywał się ulegle i defensywnie wobec dominujących kolegów i szefa, a później być może wyżywał na bezbronnym dziecku. Dziecko boi się dominacji, więc całe życie samo dominuje nad innymi. Zostaje politykiem jeśli umie gładko łgać w oczy ludziom, bądź wstępuje do gangu, mafii, gdzie najbardziej kręci go strach w oczach innych ludzi. Z pozoru są do siebie niepodobni, jednak dzieciak to wykapany ojciec. Łączy ich jedno; strach. Różni tylko radzenie sobie z nim.

Najważniejsza sprawa; nasza prawdziwa istota, to czym w istocie jesteśmy, nazwijmy ją świadomością. Ona pojawia się w ciele pierwsza. Później pojawia się stworzony przez naturę, podstawowy system adaptacyjny, konstrukcja umożliwiająca przetrwanie którą nazwaliśmy ego. Jest to absolutna konieczność, i stopień na drabinie rozwoju człowieka. Nie da się tego uniknąć i nie można próbować. Inaczej dziecko zostanie sklasyfikowane jako upośledzone, faktycznie niezdolne do życia w społeczeństwie; ego zakłada istnienie cierpienia, i tego się nie da w żaden sposób uniknąć. Rodzice często chcą, by ich dziecku było dobrze w życiu. Jeśli rodzic miał straszne, biedne, pełne przemocy życie, teraz chce by dzieciakowi nic nie brakowało. Jeśli rodzic miał rodziców alkoholików, sadystów czy kretynów, będzie chciał by dziecko uniknęło tego losu. Rodzic trzymając na dłoniach maleńką kruszynkę tego z całych sił pragnie, ale celu nigdy nie osiągnie. Z dwóch powodów;

 

1. Ego tworząc podziały (Ja – Ty, Moje – Twoje) zawsze wzbudza cierpienie, niezależnie od stanu zdrowia, finansów, związków. Jak by dobrze nie było, coś zawsze będzie nie grać. Przykładem są zdrowi i przystojni bogacze, którzy tak jak biedota popełniają samobójstwa w depresji. Biedni nie mogą tego pojąć; „ma tyle pieniędzy, a skacze z wieżowca. Ja bym był szczęśliwy” Nie, byłbyś tylko pobudzony i ogłupiały, szalałbyś na zakupach i miał masę zabawek w domu. Później także nieszczęśliwy, niezależnie od tego czy przepuściłbyś pieniądze, czy co mało możliwe, je pomnożył.

 

2. Jesteś niezadowolony, zgadłem? chcesz mieć więcej – zauważ jednak, że miliony dzieci w Afryce wierzą święcie, że mając takie bogactwa jak Ty, byliby szczęśliwi. Masz jedzenie, pełną lodówkę; spanie w ciepłym łóżku, a po wyjściu z domu nikt nie poderżnie Ci gardła od ucha do ucha. Dla biednego dzieciaka który umrze z głodu w męczarniach, Twoje życie to istny raj na ziemi. Tymczasem jesteś niezadowolony; dlaczego? ponieważ tak właśnie działa ego. Nie miej złudzeń; ten dzieciak za rok takiego życia jakie masz, także byłby niezadowolony. Ty myślisz że mając miliony będziesz szczęśliwy, a milioner który zrealizował Twój cel, rzuca się pod pociąg ponieważ odczuwa straszną, wewnętrzną pustkę; dodajmy że pustkę, której nie zapełnią papierki, ani podlizywanie się innych ludzi do niego, by dostać trochę tych rozkoszdających papierków. Jednak Ty z uporem maniaka sądzisz, że Tobie szczęście dadzą. Nie dadzą. Miliony ludzi wpada w tę pułapkę, i jedyne co osiąga to przeróżne nieszczęścia.

 

Ty mówisz; żyłem w chlewie i biedzie. Teraz zasuwasz, by dzieciak miał wszystko. I Ty widzisz tego wartość, ponieważ porównujesz swoją biedę z aktualną zamożnością. Dzieciak znać będzie jedynie zamożność, więc nie ma tego porównania które sprawi że poczuje się lepiej. Będzie za to widział kolegę, którego rodzice mają więcej niż Ty, i o zgrozo, będzie miał poczucie niedostatku i biedy. Nigdy więc nie sprawisz, że Twoje dziecko będzie zadowolone. Doświadczy ono bólu samotności, rozpaczy gdy umrze ktoś do kogo się przyzwyczaiło, bólu ciała, chorób i w końcu śmierci. I choćbyś nie wiem jak bardzo się starał, nie zapobiegniesz temu. Twoje dziecko przejmie Twoje lęki i grzechy, przeżyje wiele cierpienia; ale takie jest życie. Oczywiście, istnieje szansa na duchowe przebudzenie. Ale który rodzic chce prawdziwego szczęścia dla dzieci? rodzice chcą by dzieciak miał dobry, społecznie ważny i szanowany zawód; lekarz, prawnik, architekt. By miał ładną, dobrą żonę, dwójkę dzieciaków i dwa, albo trzy auta; do tego ładny dom z basenem. Oto definicja szczęścia, która, co najciekawsze, nikomu szczęścia nie dała. Auta, dom, basen… przydatne, wygodne, ale to tylko przedmioty. Zrodziła je myśl ludzka, i przestaną istnieć za niedługi czas. Nie można wiązać swojego szczęścia z formami, które przeminą; w takim razie wraz z nimi, przepadnie nasze szczęście. Ludzie tego nie zauważają, ponieważ ego wmawia im że jak będą mieli okrągły milion, to nie będą musieli pracować, i wreszcie się zrelaksują. To kłamstwo, jak niby się odprężysz i będziesz żył chwilą obecną, skoro tego teraz nie umiesz? nagle się nauczysz? a jakim niby cudem?

 

Prawdziwe szczęście

 

Prawdziwe szczęście, to odkrycie tego kim naprawdę jesteśmy. Który rodzic to wspiera? ci którzy się uważają za uduchowionych, od dzieciństwa ksztaltują ego dziecka jako religijne; uczą na pamięć różnych bajań, legend i historyjek które nie mają żadnego znaczenia, straszą wymyślonymi potworami i demonami. Ego zasłania nam Boga, i patrząc przez nie i jego przekonania, nie da się go dostrzec. Wielkie przeżycia religijne, występują zawsze wtedy gdy w umyśle panuje cisza. Myśli na chwilę znikają, i pojawia się pustka; w niej na chwilę doświadczamy swojej prawdziwej istoty, tego czym naprawdę jesteśmy. Ego, czyli; „Ja jestem lekarzem, mam na imię Jurek, jestem Polakiem, i cały szereg etykietek” nagle znika, okazuje się że jest iluzją, zasłoną która oddziela nas od prawdy. A czym jest prawda? czymś niezwykle przyjemnym; błogością, radosnym spokojem, krańcem cierpienia. Wtedy można żyć dopiero pełną piersią, i z tej perspektywy dawne życie, jawi się jako jedna wielka kupa guano. Całe nasze wewnętrzne pragnienie, ta pustka którą odczuwamy, zostaje całkowicie zapełniona ejakulatem szczęścia.

 

Najpierw zaczynasz być uważny. Obserwujesz swoje reakcje, działania. Chwilka uważności, i znowu zostajesz „wchłonięty” i zidentyfikowany z ego. Przestajesz obserwować a stajesz się Polakiem, Niemcem, Francuzem; katolikiem, buddystą, prezbiterianinem, świadkiem jehowy. Silnym, słabym, zdradzonym, zdradzającym, ofiarą, katem. Jednak uważność ćwiczy się dokładnie tak samo jak mięśnie na siłowni. Z czasem jest jej coraz więcej, a czas kiedy nie identyfikujesz się z emocjami i myślam, coraz dłuższy. Po jakimś czasie, między obserwatorem którym jesteś, a ego którym obserwujesz (czyli tym za kogo się uważasz) pojawia się przestrzeń, jakby pustka, pewien rodzaj ciszy. ten cudowny stan oddzielenia pojawia się na ułamek sekundy, ale już wiesz o co chodzi, wiesz gdzie znajduje się cel. Z czasem, jeśli kontynuujesz praktykę uważności, ta przestrzeń trwa dłużej. Ego myśli, przeżywa, cierpi – ale Ty w tym nie bierzesz udziału. Obserwujesz to. Możesz korzystać z umysłu i doskonale odnaleźć się w społeczeństwie, a jednocześnie przebywasz w stanie Tu i Teraz, z czystą, przebudzoną świadomością. Dziecko jest tylko pozornie przebudzone, ponieważ nie może korzystać z umysłu, nie ma świadomości „rozrożniającej”. Tylko dorastając, można osiągnąć pełne przebudzenie.

 

Podkreślmy zalety przebudzenia. Opiszę je oczywiście z poziomu ego Marka, nie ma innej możliwości.
1. Lęk nadal istnieje, natomiast Ty się już nie boisz. Nie jesteś ego tylko czystą świadomością, obserwatorem, i lęk jest od Ciebie oddalony. Dostrzegasz go, ale nie jest Twój. To tak jakbyś oglądał przez szybę w ciepłym domu burzę z piorunami. Jest przykra jeśli ktoś tam płynie kajakiem… ale nie dla Ciebie. Ty jej nie doświadczasz. To gigantyczna, monstrualna różnica.

 

2. Każda sekunda jest czymś świeżym i nowym. Można to porównać jedynie do dziecinstwa i cudownego, puchatego śniegu, zapachu pysznego jedzenia i oczekiwania prezentów z worka świętego Mikołaja. Cudowny, magiczny stan, który odczuwa się cały czas, bez względu na natężenie hałasu, miejsce w którym przebywamy, i cokolwiek byśmy nie robili. Ego odczuwa swoje, natomiast my odczuwamy ciągłą błogość.

 

3. Stanem naturalnym staje się doświadczenie błogości, niesamowitego spokoju i przyjemności. Odczuwa się ją w śnie, i na jawie.

 

4. Znika linia czasu, a więc nie prześladują Cię już wspomnienia przeszłości, i nie tworzysz katastroficznych wizji przyszłości. Co więcej, kierujesz się już nie doświadczeniami z przeszłości i lękami, a aktualną sytuacją. Jesteś więc nieograniczony w działaniu, i widzisz czystą rzeczywistość taką jaką jest, nie zabrudzoną przez swoje lęki, niechęci, sympatie i antypatie.

 

5. Znika totalnie wszelkie pragnienie przejadania się, narkotyków, alkoholu, zakupów, robienia wszystkiego co miało sprawić byś poczuł się lepszy, silniejszy itd. Nie potrzebujesz już tego, ponieważ czujesz się wspaniale.

 

6. Czy przebudzony krzyczy w czasie kanałówki? tak, oczywiście. Ale ułamek sekundy przed nim, jego ciało jest totalnie odprężone, podobnie jak ułamek sekundy po. Nie istnieje linia czasu. Ponadto człowiek przebudzony nie odczuwa bólu, tylko obserwuje ból. Ból jest, ale za szybą. Ciało reaguje, krzyk się pojawia, ale ból dotyka tylko pustki która oddziela świadomość od umysłu.

Siddhi.

Ego ma swoje systemy obronne. Jego celem jest przetrwanie, a więc musisz być bardzo w nie zaangażowany. Ego prowokuje konflikty, wpędza Cię w partie polityczne, religie… wszędzie tam gdzie czujesz że masz rację, i gdzie są wrogowie którzy jej nie mają. Modlitwa za innych, to jedna z najlepszych narzędzi jakie wymyśliło ego. Ego nigdy nie czuje się tak silne, tak żywotne jak wtedy, gdy zwracasz się do Stwórcy wszystkich istot, by inne zmieniły się i były takie same jak Ty; bo Ty wiesz lepiej, w końcu czytałeś jedną ze świętych książek, którą napisali święci ludzie. Dowodów brak, ale po co dowody gdy jest wiara? znani i podziwiani na wschodzie, nazywani bodhisatwa, ci którzy ślubują że nie oświecą się dopóki inni się nie oświecą, to super silne ega. Każde poświęcenie innym swoim kosztem, kosztem własnego przebudzenia na ziemi, to oszustwo ego. Te puchnie, rośnie, staje się niezwykle ważne „jestem takie skromne, taki święte, poświęciłem swoje przebudzenie dla innych”. Widzicie jak to działa? tylko co mi przyjdzie za pożytek z człowieka, który uważa się za lepszego ode mnie, bo tak mocno się rzekomo dla mnie poświęcił? co mi przyjdzie z tego, że będę obok faceta, który mną gardzi bo czuje się lepszy, bardziej uduchowiony? pomóc może mi przebudzony, i tylko on. Wskaże kierunek, pomoże radą, da wiarę i pragnienie że i ja mogę osiągnąć wyzwolenie. Ego oszukuje ludzi którzy zajmują się charytatywnością (jestem taki dobry) czy działalnością religijno polityczno społeczną (jestem lepszy, użyteczniejszy itd). Ego chętnie będzie biczować swoje ciało, ponieważ ból wzmacnia realność jego istnienia, a także nieodmiennie towarzyszące temu „jestem lepszy, bardziej mistyczny, katuję się i poświęcam dla Boga” – tak jakby stworzyciel tryliona galaktyk potrzebował, by jakiś facet skatował się do żywego mięsa. Po co? jak to po co? dla siebie. Boga w to nie mieszajmy.

 

Diabeł Cię opętał

 

Istnieje reinkarnacja. Świadomości którymi w istocie jesteśmy, wcielają się w ciała i oddzielają od Boskości parawanem zwanym ego. Niektóre świadomości tak długo się wcielały, że „zaliczyły” niemal wszystkie konfiguracje. Były żołnierzami, władcami, kapłanami, niewolnikami, bogaczami i biedakami, mordercami i świętymi. Poszukiwali szczęścia na wiele sposobów, poprzez potomstwo, więzi rodzinne, przeróżne ścieżki duchowe, seksualne i szereg innych. Nie dały im szczęścia, więc ega które teraz je przykrywają są słabsze, a napór świadomości coraz mocniejszy. Gdy taka osoba jest w „normalnej” rodzinie, ta nie rozumie jej postawy; nie chce dzieci, do związków podchodzi ostrożnie, w niedzielę nie idzie do kościoła popatrzeć na innych, a później na zakupy do supermarketu – dziwna, nienormalna! nie chce żyć jak inni. Ego człowieka który uwierzył w sens życia „ślub, dzieci, dorabianie się itd.” boi się ega, które podjęło inne decyzje, więc je podgryza. A to szyderstwem, a to kpiną, czasem bardziej lub mniej agresywnie. Ludzie którzy nie osiągną w życiu spełnienia, za wszelką cenę pragną ściągnąć na ziemię osobę, która ma szansę. Tak działa ego. Niektóre osoby trenujące uważność, są już blisko całkowitego oddzielenia od ego. Ego próbowało powstrzymać ten proces tworząc konflikty, zwiększając swój obraz siebie (jestem nieszczęśliwy, jestem ofiarą, czy też jestem człowiekiem sukcesu) i się nie udało. Pora na ciężką artylerię; moce urzeczywistnienia. Człowiek zaczyna słyszeć myśli innych ludzi, doświadcza w snach bądź w wizjach na jawie jasnowidzenia, umie uzdrawiać ludzi. Ego w ten sposób chce by człowiek uznał się za wyjątkowego, i by powstał podział – Ja wspaniały, jeden na miliard, kontra inni którzy nie mają takich umiejętności. Większość ludzi wpada w tę pułapkę, a wtedy przyszykowana jest następna; człowiek mający takie zdolności, ulega swojej religii. W każdej jest to samo, takie zdolności to znak że jest się przed przebudzeniem, wyzwoleniem duchowym. Religia takich ludzi boi się najbardziej, więc używa diabła. Moce daje diabeł, trzeba egzorcyzmować, wypędzić zło. Ego wtedy uzyskuje dowód swojego istnienia, koncentruje się na sobie a nie na rzeczywistości, i człowiek wpada w jego sidła „jestem niezwykły, opętał mnie sam diabeł”. Zamiast pysznego tortu, do końca życia konsumuje guano; ale ważne że z innymi. No i bez diabła, wypędzonego egzorcyzmami faceta, który uciekł z małej wioski od zarzynania świń i dojenia krów do seminarium, i tam się dowiedział że jest Bożym przedstawicielem.

 

Ludzie z problemami „jestem do dupy, nikt mnie nie lubi, mam małego fiuta, niski wzrost, jestem do niczego” to właśnie aktywne, silne ego w akcji. Człowiek jest totalnie skoncentrowany na myślach i emocjach, i kompletnie nie dostrzega rzeczywistości. Wszystko jest postrzegane przez eGOkulary, a emocje i myśli całkowicie wykrzywiają rzeczywistość. W takim stanie cierpienie jest konieczne i naturalne, a wynika z bardzo dużego zidentyfikowania się z ego, myślami i emocjami, etykietkami którymi nas wręcz zasypano. Rozwiązanie problemu, to ćwiczyć uważność. W każdej chwili swojego życia.

 

 

Na koniec, dwie ważne sprawy.

1. Co robić gdy czeka nas coś ciężkiego, stresującego, a nie potrafimy być w chwili obecnej?

Gdy pojawia się emocja (np. strach odczuwany w brzuchu), ponieważ czeka nas spotkanie w sprawie pracy czy randka, umysł pod wpływem emocji tworzy historie, czyli dźwięki, obrazy i wszelkie zmysłowe doznania. Najpierw pojawia się np. obraz, później zapach, dźwięk, i jesteśmy wciągani w wir gdzie tracimy Boskie wyzwolenie, i pogrążamy się w cierpieniu i stresie. Gdy się stresujemy, nie możemy się cieszyć, tracimy bezcenny czas który nigdy nie wróci. Umysł działa tylko na dwa sposoby, pobudzając i wyzwalając wspomnienia przeszłości (najczęściej nieprzyjemne) które prawdziwe nie są ponieważ były przefiltrowane przez nasze ego; albo tworzy na podstawie przeszłości wizje przyszłości, które także nie są prawdziwe, ponieważ nie wiemy co nas spotka. Na chwilę wróćmy do nieprawdziwych wspomnień, i użyję tu mojego, powtarzanego wielokrotnie przykładu.

 

Trzy osoby, jedno drzewo. Teoretycznie, każda z osób powinna patrząc na drzewo, czuć to samo. Praktycznie to niemożliwe. Jednemu człowiekowi na drzewie powiesił się ojciec. Drugi pod drzewem, kochał się pierwszy raz, i była to inicjacja niezwykle przyjemna i udana. Trzeci nie ma żadnych wspomnień z drzewem. Jedno, to samo drzewo; trzy różne reakcje. Pierwszy człowiek poczuje rozpacz, przerażenie. Drugi radość, pożądanie. Trzeci znudzenie; ot, zwykłe drzewo. Takie właśnie są nasze wspomnienia, powykręcane i pokrzywione przez nasze emocje. Pierwszy kopnie drzewo, drugi przytuli, a trzeci się pod nie wysika. A to tylko Bogu ducha winne drzewo…

 

A więc gdy pojawia się emocja, zachowaj uważność, i nie wchodź w historie które rozwija ego. Bądź czujny, uważny, bądź tu i teraz. Emocja doznawana tu i teraz, szybko się rozpływa, jak dym na wietrze. Gdy wejdziesz w historyjki umysłu, możesz spędzić najbliższą godzinę na wyobrażaniu sobie jak robisz z siebie pośmiewisko, spalasz się na randce bądź spotkaniu o pracę. Później pełen złych, stresowych historii pójdziesz na spotkanie, i faktycznie wszystko spieprzysz. Będziesz źle, negatywnie nastawiony, będziesz emanował lękiem i niepewnością, albo odruchem obronnym; agresją. Nikt agresywnego człowieka nie przyjmie do pracy, a porządna dziewczyna szybko zwieje od wariata. Nieporządna także.

 

2. „Wydajność” społeczna przebudzonego. Wydaje się z pozoru, że jest niska. Wiadomo, życie; trzeba zarabiać pieniądze. Podkreślmy że u osoby przebudzonej umysł nadal działa, natomiast decyzje podejmuje obserwator, świadomość. Dzięki temu widzi się znacznie więcej i dalej. Wróćmy do przykładu z drzewem; załóżmy że człowiek który doświadczyl powieszenia na drzewie ojca, może wejść w biznes sprzedający drzewo. Lęk spowoduje zawężenie świadomości, a człowiek ten poddany silnym emocjom, będzie się nadawał jedynie do zastrzyku uspokajającego. Tymczasem świadomość patrzy poza umysłem, i nie obowiązują jej jego lęki i wspomnienia. Odpowiednia decyzja zostanie podjęta. Mało tego; wielu krętaczy i oszustów, sprytnie manipuluje naszymi pragnieniami, i w ten sposób nas okrada, oszukuje. Tymczasem świadomość Boska nie potrzebuje już poklepywania po plecach, zielonej wyspy i raju, ponieważ jest absolutnie kompletna. Nie trzeba już  kościołów, świątyń, spowiedzi i komunii świętych, kopertowek i innych wysiłków, by być kiedyś tam szczęśliwym, po śmierci. Człowiek przebudzony, jeśli zechce działać w biznesie, może osiągać sukcesy szybko i bez wysiłku. Nie takie jak mordercze ega, które budują swoje imperia na wyzysku i cierpieniach milionów ludzi, ale wystarczające by bawić się życiem na swój sposób. Ważne jest by wiedzieć, że przebudzony niekoniecznie musi chcieć mieć maybacha, najlepsze dziwki w mieście i wciągać koks. Ma błogość, docenienie i szczęście; te sztuczne nie jest już w ogóle potrzebne. To jakby dawać komuś pijącemu dobrą whisky, psie siuśki. Przebudzony na mitycznym wschodzie, oznacza żebraka, dziwadło i często idiotę. To nieprawda; po prostu się nie boisz, odczuwasz wielką błogość, i jesteś już nie do zranienia przez innych ludzi. Możesz wreszcie używać życia jak chcesz. Jak Ty chcesz, a nie jak chcą rodzice, znajomi czy partner. Warto jeszcze dodać, że człowiek przebudzony ma większą wydajność organizmu. Gdy psychika i jej nieuświadomione energie nie blokują ciała, mięśnie mogą pracować niezwykle wydajnie, a organizm rzadko kiedy dozna urazu. Można też przejść po linie na wysokości stu metrów, i nie drgnie człowiekowi powieka. Wizja upadku i śmierci która się pojawia, nie stresuje JA, ponieważ JA jest za „szybą”. Patrzy na tę wizję, ale nie jest ona jego. Przebudzony oczywiście nie wejdzie na taką linę, ponieważ nie ma potrzeby sławy i poklasku innych. Nie ma także lęku przed śmiercią, ponieważ świadomość jest wieczna, natomiast ego musi umrzeć, tak czy siak. Przebudzony nie doświadcza śmierci, tylko zmiany formy w której przejawia się jego świadomość. Oczywiście, ego taki lęk przed unicestwieniem odczuwa, ale JA, czyli to kim naprawdę jesteśmy, jest od tych myśli oddzielone, wyzwolone.

 

Ludzie boją się że po doświadczeniu przebudzenia, zrezygnują ze związków, pracy, studiów… po pierwsze przebudzenie to nie takie hop siup. To praca, uważność i ćwiczenia. Uważność się ćwiczy jak mięśnie. Uważa się że ktoś kto pod koniec życia doświadczył przebudzenia nawet na chwilę, ma wielkie, ogromne szczęście, i doświadczył wielkiej łaski. Miliardy ludzi muszą pracować setkami inkarnacji na jedno takie doświadczenie. Po drugie, doświadczając przebudzenia zanika wpływ na nas cudzych wzorców i presji. Idziemy ścieżką którą pragniemy iść. Jeśli praca była dla nas ograniczeniem, natychmiast z niej odchodzimy. Jeśli związek w którym tkwiliśmy nie był pełen miłości tylko zobowiązań i presji, odchodzimy bez cienia żalu. Partner? oczywiście szaleje. Ale to problem jego ego, gdy doświadczy przebudzenia, zrozumie. Nie można poświęcić własnego sensu życia, na to by ktoś zaspokoił swoje ego. To jest po prostu złe, gdyż trzyma drugie ego w okowach mroku, umacnia je. Odejście może wiele zmienić w naszym partnerze, i skierować go na duchową ścieżkę. Chyba że nas wcześniej zasztyletuje z zazdrości… ot, miłość. Wszystko jest wreszcie tak, jak zawsze powinno być. Wszystko gra; co oczywiście może się nie podobać rodzinie, znajomym itd. Jakie to wspaniałe… znajomym i rodzinie nie podoba się że jesteśmy wreszcie szczęśliwi, i spełniamy się. Mieli inny plan na nasze życie. Czyż to nie egoizm w najokrutniejszej postaci? oni mieli plan na nasze życie. Zrób jak chcemy, a będzie ok, ale dla kogo ok? że spędzisz życie spełniając cudze ambicje, cele, marzenia? to nie Twoje, to cudze.

 

 

Zachęcam Państwa, do wpisywania się na newsletter na mojej nowej stronie samczeruno.pl. Na dole strony proszę wpisać swój meil, i to wszystko. Od teraz będziecie na bieżąco z wszystkimi nowościami na stronie.

67 thoughts on “Nauki o ego

  1. Ciekawe czy ktoś kiedyś próbował wychowywać dzieci w duchu uważności i jakie byly rezultaty. Tak aby plynnie przejść od razu w kontrolowane ego.

  2. [quote] Te przekleństwo, to oczywiście nieuświadomione wzorce. Dopóki ich nie zauważysz, będą Tobą kierowały i pchały Cię na mieliznę życia. Bardzo ważnym się staje, by rodzice znali te zależności. Wielu z nich znając je, i zdając sobie z nich sprawę, po prostu by nie miało dziecka. Z podobnego założenia wyszedłem i ja.[/quote]

    doszedłem do podobnego wniosku jakiś czas temu

  3. [quote]Jak więc Państwo widzicie, rodzicielstwo to nie jest taka z pozoru łatwa sprawa. Rzadko którzy rodzice powinni mieć w ogóle dzieci, więc mamy taki świat a nie inny.[/quote]
    Obserwowałam ostatnio w autobusie młodą matkę z dzieckiem,które darło się w niebogłosy,ona robiła wszystko tylko nie zajmowała się nim…pisała smsy,bawiła się tel itd…i ja tak sobie pomyślałam,że ten świat trochę dziwnie jest urządzony-jestem w trakcie kursu prawa jazdy…żeby dostać ten cholerny kartonik uprawniający do prowadzenia samochodu musiałam wydać prawie 2 tysiaki,wziąć udział w kursie,przejeździć 30 h,zdać egzamin wewnętrzny i w końcu państwowy-a żeby mieć dziecko,za które jest się odpowiedzialnym przez prawie całe życie-tak na dobrą sprawę wystarczy tylko rozłożyć nogi…coś tu jest nie tak pomyślane…

  4. No dobrze, ale co w przypadku, kiedy mam plan żeby jak najszybciej uwolnić się od konieczności pracy na etacie:-) Nie da się tego osiągnąć (przynajmniej tak mi się wydaje) będąc jedynie uważnym. Do tego muszę wybiegać w przyszłość, symulować różne sytuacje, sięgać pamięcią wstecz, kalkulować, porównywać itd. Jak mi się wydaje, to naturalne, że chcę się uwolnić od ciągłej obawy o przyszłość. Nie oszukujmy się, mogę sobie kontemplować, rozciągać się w czasie itd ale tą drogą bardzo szybko mogę stać się jednym z tych szczęśliwców wystawiających rękę na ulicy z prośbą o złotówkę (takie są realia w naszym kraju). Z całym szacunkiem, ale takie podejście jest w moim odczuciu dość ryzykowne.

  5. O tym zapomniałem dopisać, może później to zrobię. A więc gdy pojawia się lęk, za nim idą obrazy i wyobrażenia i wciąga Cię wir. Pobądź z samą emocją, ale nie twóz historyjek, zobaczysz co się stanie 🙂 koniecznie poczytaj jest na sieci, prace Byron Kate.

  6. Na pewno tak. Są ludzie którzy rodzą się w rodzinach, znających więcej bądź mniej te zależności. To wielka rzadkość ale jest. To nagroda karmiczna za dobre uczynki. Zwykły rozwój to potworne cierpienie, i stanięcie na rozdrożu – samobójstwo bądź przebudzenie. Większość wybiera samobója, ale to też jakaś lekcja dla duszy.

  7. Wszystko jest dobrze pomyślane; raz że rządom i religiom zależy na nieszczęśliwych, niechcianych ludziach (szukają ratunku w klerze) a dwa że świadomość chcąca dostać w dupę, ma do wyboru do koloru wśród niuniek i tępaków.

  8. Dobre pytanie; po pierwsze, umysł nadal działa tak jak piszesz, więc nie doswiadczasz żadnej realnej straty. Po drugie, Twój umysł kieruje się podświadomością, jej lękami, programami i wzorcami. Oznacza to że z rzeczywistości którą widzisz, widzisz i dostrzegasz tylko jej skrawek. Jesteś ograniczony wzorcami, o których możesz nie mieć pojęcia. Tymczasem obserwator widzi umysł i jego „wąskość” widzenia, a także wszystko inne. A więc jeśli po przebudzeniu chcesz się bawić pieniędzmi i formami tego świata, bawisz się i zdobywasz je znacznie lepiej niż jakikolwiek inny umysł.

    Zaraz chyba dopiszę do artykułu, bo to ważna sprawa. Pytaj jakby co.

  9. ale jakie masz konkretnie czynności na myśli? 🙂 Czy chodzi Ci o czynności podczas których można w lateksowy sposób oszukać matkę naturę? 🙂

  10. Przebudzenie wydaje się być zmianą (zmiana budzi lęk) ale nią nie jest. Ego odczuwać może zmianę gdy zmienisz auto, pracę itd., natomiast tu przesuwa się świadomość w inne miejsce; z przyklejenia do ego, na wyższe pozycje. Nie ma zmiany, jest odklejenie, wyzwolenie.

  11. Zastanawia mnie, co by wyszło z pod Twojego pióra (paluszków), gdybyś użył coś mocniejszego niż augumentil? 🙂 Łapka w górę. W temacie:
    [url=http://www.youtube.com/watch?v=xvRnFIMg970&feature=related]Pokochaj siebie[/url]

    z netu, komentarz Sebastiana:
    Sebastian
    Październik 13, 2011 @ 10:58 am

    Jak działają symbole: poprzez wywoływanie konkretnych uczuć, samopoczucia i reakcji. Jak się ktoś poczuje kiedy inna osoba pokaże mu środkowy palec? A jak kiedy pośle pocałunek? Jedno i drugie to symbol ale uruchamia konkretne reakcje w osobie, do której symbol ten jest skierowany. Ale uwaga, tylko i wyłącznie jeśli rozumie ona znaczenie tego symbolu. Jeśli ktoś nie wie, że środkowy palec to “f*ck you” to co najwyżej zdziwi go co zobaczył.

    Podobnie i symbole satanistyczne i inne. Członkowie takich grup są “inicjowani” w te symbole czyli nauczani ich znaczeń, wiedzą co sobą przekazują i jak na nie reagować. Dzięki temu pokazując je wywołują w sobie konkretne uczucia. Jakie? Iście paskudne choć według nich są dobre. A im potężniejsza osoba to robi (prezydent itp) tym przekaz silniejszy, o to chodzi.

    Bo kwestia boga i szatana wygląda niestety (albo na szczęście stety) tak, że ani jeden ani drugi nie jest dobry ani zły. Oboje trwają po prostu w niezrozumieniu, stąd walka między nimi. I tak, bóg chce za wszelką cenę stworzyć duszom raj, do tego stopnia, że narzuca im swoje rozumienie dobra i zła, a wszelkie przejawy sprzeciwu karze lub wypędza od siebie takie dusze. Bóg stworzył dużo piękna ale jednocześnie odebrał duszom prawdziwą wolną wolą dając wybór: albo przyjmujesz moje dobro (moje zdanie, moją wolę), jesteś ze mną, albo je odrzucasz i jesteś przeciwko mnie.

    A szatan, cóż, sprzeciwił się domniemanej nieomylności boga lecz zamiast pójść w kierunku akceptacji obrał całkowicie przeciwny, przyzwolenie z naciskiem na szerzenie wszystkiego tego co paskudne i obrzydliwe, co przeciwne wizji boga. Według szatana to jest właśnie wolność i próbuje to bogu udowodnić. Ale jak można być wolnym kiedy chce się coś komuś udowodnić? Nad tym już się pewnie nie zastanawiał 😉 Ale co się dziwić skoro sam kochał boga i nosi do niego stłumiony uraz, że go wypędził. W sercu tęskni za bogiem ale nie potrafi się do tego przyznać, swą uwagę koncentruje więc na jego przeciwieństwie.

    Możesz naczytać się mnóstwo o bogu i szatanie, możesz wybrać służenie jednemu lub drugiemu a możesz się zastanowić nad prostym pytaniem: który z nich ma w sobie akceptację? Bóg, który za dobro wynagradza a za zło karze czy szatan, który się przeciw temu buntuje? Jeśli jakimś cudem odkryjesz, że nie ma jej żaden to gratulacje, masz szansę rozpocząć nowy etap… nie, nie nowy etap, masz szansę rozpocząć życie 🙂

  12. Pewnie bym pisał romanse 🙂 a co do tekstu który wkleiłeś, to jest to kompletna bujda 🙂 oczywiście z Bogiem i Szatanem, ponieważ znaki i gesty to jak najbardziej prawda. Ponoć są znaki których znaczenia nie musisz znać, a mózg reaguje.
    [url]http://www.youtube.com/watch?v=BoEKWtgJQAU&feature=relmfu[/url]

  13. prawda miesza się z fałszem, co to jest? poczułem lekki ból głowy po obejrzeniu i stało się to zupełnie bez mojego udziału, nie myślałem co z tym, zwyczajnie oglądałem… automatycznie odebrał przekaz?

  14. Wracam często na Twoja stronę po to żeby się dowartościować. Tak dobrze, że jest ktoś kto swoje niepowodzenia w życiu potrafi tak pięknie ująć w słowa. Kiedy czytam to co napisałeś czuję się lepszy od Ciebie. To tak działa Ego, prawda?
    Ego nas motywuje, nieprawdaż. Ego to siła, nasze marzenia. Ego to my w relacjach z innymi.
    Twoje Ego Marku podpowiada Ci że szczęście to główmy cel. A moje każe mi odnosić sukcesy w życiu. Ja czuję się sflustrowany kiedy ich nie odnoszę a Ty uważasz, że szczęście jest tylko w głowie. Z pewnością masz trochę racji. Coś jednak kmówi mi że aby moje geny przetrwały i były dominujące to ja muszę im pomóc. Nie skupianiem się na szczęściu tylko na efektach. Szczęście to dla mnie taka wisienka na torcie 🙂

  15. Racja, ale zauważ że niepowodzenia odnosi Marek, a ja który piszę te słowa, Markiem nie jestem. Brzmi szaleńczo, ale jest prawdziwe. Szkoda że stan nie identyfikowania się z Markiem, jest tak cholernie rzadko doświadczany.

    Skąd przekonanie że geny muszą przetrwać? skąd ta potrzeba w Tobie? czy aby na pewno jest Twoja?

    Abstrahując od tematu, [url]http://www.telemagazyn.pl/program-tv/3,1000004521065,straznik,s,id,t.html#galeria-miniatury[/url] właśnie oglądałem na HBO, naprawdę dobry film. Nie rewelacyjny, ale bardzo dobry.

  16. No super, byłem i wróciłem 😉 , co za związek z ecoego? Też obejrzałem z moimi dzieciakami dobry film w nowiuśkim dk, na seansie tylko dla nas (przypadek) „Asterix…”. Dobra rozmowa z Cezarem. 🙂

  17. Mam mieszane uczucia; to że Sławek jest kanalią, to prawda. To że Woland ma dobre pióro, też prawda. Ale pisanie w takim tonie o Kawie z Chilli to gówno prawda. To być może siostra Azazela, albo on sam; oboje są sukinsynami znacznie gorszymi od Sławka. Ten to zwykły wampir emocjonalny, atakuje bo lubi. Ale Azazel udając przyjaciela, z zazdrości bądź innej, nieznanej mi motywacji, ciąga miesiącami chorego faceta z podejrzeniem raka, na dnie finansowym, obiecuje pracę, a na koniec za ujawnienie sprawy grozi. O, to jest dopiero zawodnik. Sławek może się przy nim chować. Kawa to na 99% Azazel, te same dobre pióro, histeria i atak gdy ktoś się chociażby nie zgodzi na coś, i ciągłe kłamstwa. Żeby Azazel oszukał mnie, ale on oszukał wiele kobiet. To po prostu oszust, i to w wadze ciężkiej.

  18. Nawiązanie do artu Troszku o mnie
    Nienawidzisz Korwina.Ok.
    Krytykujesz .Ok
    Ale wymieniasz wwiele postulatów takich jak Korwin.
    Schizofrenia?

  19. Napisanie że go nienawidzę, to gruba przesada. Jak pisałem (ale zapewne nie czytałeś, bo i po co)98% tego co mówi Korwin jest dobre, i wcale nie jest jego. Natomiast wystarczy te dwa procent, by zrobić niektórym młodziakom sałatę z mózgu. Chwała Bogu że można stąd spierdolić do kraju, gdzie rządzą ci znienawidzeni lewacy, i silne związki zawodowe. Można godnie zarobić, żyć na poziomie, bez wycia pracodawców że jak Ci dadzą więcej niż na tani chleb, to zbankrutują. Korwin nie ma zwolenników, tylko wyznawców. To religia, kult i podrygujący wariat jako mesjasz, obiecujący ludziom raj, gdy oddadzą swoją wolność grupce najbogatszych 🙂

  20. Jednak schizofrenia. 😛
    „98% tego co mówi Korwin jest dobre”
    , a z drugiej strony piszesz
    „Chwała Bogu że można stąd spierdolić do kraju, gdzie rządzą ci
    znienawidzeni lewacy, i silne związki zawodowe. Można godnie zarobić, żyć na
    poziomie, bez wycia pracodawców że jak Ci dadzą więcej niż na tani chleb, to
    zbankrutują.”

  21. Widzę, że uznanie Ci rośnie :P, nie Ty jeden walczysz z takim prawie niezauważalnym, bo 2% ogłupianiem młodych ludzi. A młody „łyknie” dużo. [url=http://vimeo.com/49619985]Korwin[/url]
    [url=http://vimeo.com/49462528]Pieśń wspaniała[/url]
    [url=http://www.youtube.com/watch?v=GFoE-dX9HqY&feature=fvwrel]O stworzonym systemie i żyjących programach[/url]

  22. Z linkowanych miejsc, Koroviova nie jest w stanie zainteresować dłuzej, a Twojego linku do teledysku trzech czarnych panów, to już zdecydowanie nie polecam oglądać. Głowa bolała mnie bardzo długo i jeszcze nie chcesz wyjaśnić, co jest? 🙂

  23. Wiemy już że nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Wiemy że jesteś wiernym wyznawcą Korwina, i nienawidzisz socjalistów (chociaż żadnego na oczy nie widziałeś).

    Nie wiemy tylko, czy faktycznie jesteś lemingiem, czy tylko udajesz; zakładam że lemingiem, powtórzę więc. Kłamstwo żeby było dobre, musi składać się w znacznej większości z prawdy. Rozumiesz czy nie?

  24. Młodzi są najlepsi na żołnierza, kamikadze i fanatyka, ponieważ są diabelsko naiwni. A Korwin to stary, cwany i inteligentny gracz. Przekonał tysiące młodziaków, że biznes coś dla nich sam z siebie zrobi. Nie wiedzą że w tamtych czasach, albo byłęś chłopem pańszczyźnianym, albo robolem który w wieku 40 lat zdychał na raka, i konał w nędzy jak miał za mało dzieci żeby go utrzymywały. Wszystko co mamy, zawdzięczamy związkom zawodowym. Także ten liberał, pracujący 8h w cieple.

  25. Rozbolała Cię głowa po obejrzeniu teledysku JayaZ? 🙂 dla mnie fajnie chłopaki nawijają, może masz za wysokie ciśnienie? 🙂

  26. Pewnie tak 🙂

    lub:
    cytat-
    Wiele innych reakcji występuje już podczas normalnego słuchania muzyki, które nie mają odbicia fizycznego, ale duchowe. W tych obydwu przypadkach, po odpowiednim „poinformowaniu” przez przekaz podprogowy, mózg rejestrujący informację, niezależnie od świadomości odbiorcy, który nie przykuwa do tego większej uwagi, zachowuje dany obraz w pamięci, co ma na celu sprawić, aby podświadomie dopuścił do danej sytuacji, jeżeli chodzi o większy proces, nie jednorazową czynność. Mózg w odniesieniu do informacji związanej z zarejestrowanym przekazem analizuje to, co zostało odebrane, następnie warunkuje do danego poglądu, który został nieświadomie wpojony widzowi lub słuchaczowi i nieprzemyślany, tak aby postępował zgodnie z nim, nie kwestionując zamierzeń. Właśnie dlatego nie chodzi tu o jawne manifestowanie ciemnej strony muzyki, wpływu złych mocy i diabła, jak w przypadku metalu, ale właśnie o żerowanie na nieświadomości słuchacza, którego mózg mimo wszytko to odbiera, bo na tym opiera się naginanie faktów, a w wielu przypadkach, po prostu sterowanie. Zwykła sugestia z dołączeniem roli autorytetu, dla każdego pod inną postacią, wystarczy na spełnienie wielu rządań, co dopiero tych, pod którymi kryją się nieprzewidziane intencje, pobudzających ciekawość, podnoszącą atrakcyjność tych działań, dlatego muzyka i teledyski są naginane do potrzeb społeczeństwa, nieświadomie zanurzającego się w procesie [b]transhumanizmu[/b], zachęcając do czynnego uczestnictwa w tym procesie, z udziałem nowych odtwarzaczy muzycznych czy technologii wykorzystywanej na koncertach i imprezach, tak aby stała się nieodzownym elementem szukania nowych wrażeń, czegoś niepowtarzalnego i nieznanego dotąd człowiekowi.

    heh rozumiecie coś… 🙂

  27. Przepraszam za mój ostry wpis, tak to jest jak frustracja spotka się razem z alkoholem. Jednocześnie zaskoczyłeś mnie pozytywnie swoją stonowaną odpowiedzią.
    To że moje geny muszą przetrwać to chyba cel każdego gatunku. Zaprogramować to sobie możemy raczej tylko niechęć do posiadania potomstwa. A co czujesz kiedy widzisz piękną i ponętną kobietę. Kurt Vonnegut pisał kiedyś: „. . .była tak piękna, że chciało się ją zapłodnić . . ” 🙂

  28. Zadałem sobie trud i znalazłem cytat. Kurt Vonnegut „Rzeźnia numer pięć” :

    „Była głupia, ale stanowiła nieprawdopodobna zachętę do robienia dzieci. Mężczyzna, który na nią spojrzał natychmiast odczuwał przemożną chęć naszpikowania jej dziećmi. Jak na razie nie miała ani jednego dziecka. Była zwolenniczką kontroli urodzin.”

    przekład Lech Jęczmyk

  29. Cytat mówi prawdę, ale nie do końca. Przekaz żeby zadziałał, musi być powtarzany, to zwykła afirmacja. Po drugie, osoba warunkowana musi nie mieć własnego sensu życia i celu, tylko wtedy przyjmie ten ładnie opakowany w teledysku. Dlatego wątpię by po obejrzeniu teledysku od Jay Z rozbolała Cię głowa 🙂

  30. Ja patrzę akurat z mojego, duchowego punktu widzenia; moja świadomość nie potrzebuje przetrwania, ponieważ jest nieśmiertelna. Natomiast patrząc z ciała, faktycznie, są Panie którym chciałbym strzelić gola, nie twierdzę że nie 🙂

  31. Więc ego zakpiło z bujdy, a duch odpowiadał mądrze. Nadzieję, że jego mądrość nie czerpie się z miejsca, dokąd prowadzą słowa ego
    [url=http://www.google.pl/#hl=pl&sclient=psy-ab&q=znaki+kt%C3%B3rych+znaczenia+nie+musisz+zna%C4%87%2C+a+m%C3%B3zg+reaguje.&oq=znaki+kt%C3%B3rych+znaczenia+nie+musisz+zna%C4%87%2C+a+m%C3%B3zg+reaguje.&gs_l=hp.12…7764.7764.3.10622.1.0.1.0.0.0.0.0..0.0…0.0…1c.1.NfN17OtTO-0&psj=1&bav=on.2,or.r_gc.r_pw.r_qf.&fp=9bbdc61a3051e82d&bpcl=38093640&biw=1352&bih=620]znaki których znaczenia nie musisz znać, a mózg reaguje.[/url] 🙂
    A rzeczywiście zaczął padać deszcz i meteopacie skoczyło ciśnienie, aż musiał nocą je obniżać. 🙂

  32. Oj tam oj tam mistrzu. Po co te nerwy. 😛
    Ubliżasz a z drugiej strony nauczasz o wybaczaniu.Więcej cierpliwości oraz dużo zdrówka wam życzę w domu wariatów Polska. To po pierwsze. Po drugie;
    Piszesz, żem leming. Zalezy co przez to rozumieć? Śledząc historię twoich dialogów w/g ciebie lemingami sa wszyscy ci którzy ci nie przytakują
    Po trzecie;Twierdzisz że nie widziałem socjalisty. Ciekawe. A oszust Tusk(socjalista europejski), którego wspiera robocop Waldek(socjalista chłop), a w opozycji stoi nawiedzony Kaczor( swoją drogą socjalista narodowy, idol autora). Ale pewnie w/g was Panowie( mistrz i ktomar) wszystkie wymienione persony to liberałowie z krwi i kości
    Cóż pogratulować trzeźwości umysłu i trafnych wyborów 😈

  33. E tam ubliżam. Po prostu uważam że jesteś głupi, mam do tego prawo? Ty uważasz że mam ciężką chorobę psychiczną, więc i tak „wygrywasz”. Lemingiem jest ktoś, kto wierzy w kompletne brednie; a brednią jest wiara w pompowanie kosztem biedaków pieniędzy do bogatych, i że oni zrobią za to miejsca pracy. Wymieniasz kryminalistów, którzy nie mają z socjalizmem za wiele wspólnego. Pozwól że Ci wspomnę, iż socjalizm to zasiłki dla ludzi bez pracy, WYSOKA płaca minimalna, i ochrona pracy. W polsce tego nie ma, i długo nie będzie.

    Tak tak, ja też Ci gratuluję, czego tylko chcesz. Pozdrawiam mocno.

  34. Azazel to na 99% baba.
    Brzydka, sfrustrowana, zakompleksiona baba.
    Babsztyl, który „wkręcił” się w wirtualne „wcielenia” i czerpie z nich psychopatyczną satysfakcję.
    Zanim no Mareczekk28.onet.blog.pl pojawił się zazelski to pojawiła się jakaś wygadana baba, która zaczęła rozstawiać wszystkich po kątach.
    Mi osobiście groziła i radziła żebym „się stąd wynosił” 😯 🙄 ❗
    Zaraz potem pojawił(a) się zazelsk(i/a).
    A razem z nim liczne grono jego starych wielbicieli, którzy po uwiarygodnieniu „guru” szybko ulegli magicznej „sublimacji” 😉 8)
    Już wtedy było widać że zazelski rozpisuje swoje wirtualne szaleństwo na wiele fikcyjnych ról.

  35. A przytaknę, zdarzyło mi się pracować w jednym ze skandynawskich krajów, warto tam pojechać i coś przy okazji pojąć. Guru jest świetny, sam w stanie wqrwienia chciałem mu przed dwoma laty dać iksa – na szczęście nie dostali się na listę. 🙂

    [url=http://www.youtube.com/watch?v=dtJI1A1W5fU&feature=watch_response]O lemingach[/url]
    [url=http://www.youtube.com/watch?v=pVZ9G7fWm7g]Hymn lemingów[/url]

  36. [quote]…a możesz się zastanowić nad prostym pytaniem: który z nich ma w
    sobie akceptację?[/quote]

    [b]Akceptować kogoś kto komuś odbiera wolną wolę ?[/b]

    Przecież przestępca odbiera swoim ofiarom wolną wolę. Ofiary mogą być bezpośrednie lub pośrednie (korupcja, zdrada, generowanie konfliktów, wojen, itp).

    [b]Bóg musiałby zanegować siebie i istnienie akceptując siły destrukcji.[/b]

    Nie może być takiej akceptacji, stąd nieuchronny podział na dobro i zło.
    Ktomar, radzę myśleć precyzyjnie, szukać sprzężeń, łańcuchów przyczynowo – skutkowych, [b]a nie zachwycać się bredniami podanymi w pseudo filozoficznym sosie[/b].

    Bo to droga kłamstwa, błędu, to droga donikąd.

  37. W moim serialu nie zajmuję się pisaniem prawdy, lecz satyrą. Z kolei w notce przybliżającej genezę serialu nie ma słowa nieprawdy. Jeżeli uważnie się wczytasz, to zauważysz, że ani jedno słowo tamtej notki nie wyklucza tego, co tu napisałeś, choć również nie potwierdza.
    Kawę poznałem ja, Kawę poznało całkiem sporo osób na spotkaniu blogerów i komentatorów organizowanym przez Elizę, więc jakiekolwiek insynuacje dotyczące jej urody, czy też płci, są z mojego punktu widzenia śmieszne (ja ją widziałem- Ty snujesz domysły- to jest chyba różnica, wiesz że stawia Cię w kłopotliwej sytuacji).
    Nie odnoszę się do spraw, które mnie nie dotyczą. Sławomir od trzech lat wycierał sobie mną mordę w swojej prywatnej wojence, nie pytając mnie o zgodę. To był powód. Cała reszta serialiku, to moja zabawa słowem i wyobraźnią. Myślę, że klarownie wyłożyłem swoje motywacje i nie sądzę, bym Cię nimi jakoś osobiście dotknął.

  38. Dzięki że zapewniasz mnie że znasz Kawę. Wiedz jednak że Azazel, „kolegował” się ze mną ponad rok, zanim razem z kobietą (albo to był on) zrobili co zrobili. Może to była zemsta że nie jestem czcicielem Wałęsy, platformy czy Bóg wie co. Wiem jednak że w tym brała udział kobieta, ponieważ zadali sobie trud i kupili kartę tel, by rozmawiać ze mną, tzn. ja musiałem dzwonić, bo podająca się za szefową firmy robiącej BIŻUTERIĘ, nie miała kasy na koncie. Ponieważ byłem zdesperowany i na dnie, poszedłem na to. Później widzę Kawę, zajmującą się biżuterią, piszącą tak samo jak Azazel, a co ważniejsze, IDENTYCZNIE reagującą.

    Nie dziw mi się więc, że tak piszę. Ciebie nie znam, więc Twoje zapewnienia (bez obrazy) ale nic dla mnie nie znaczą. Natomiast weź pod uwagę, że to co zrobili wobec mnie, to było coś naprawdę bardzo, bardzo brzydkiego. Później grozili za ujawnienie sprawy, straszyli zemstą tych ludzi z firmy (tych co ich nie stać było na rozmowę tel). Całość sprawy opisałem tu [url]http://ecoego.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=683%3Aopis-konfliktu-z-azazelem&Itemid=93[/url]

    Możesz znać tę osobę. Ok, możliwe. Może być niezwykle miła, ok. Azazel vel Kawa jest w tym ekspertem. Ale do czasu. To była dla mnie mocna lekcja, oby nie była nią taką dla Ciebie.

    Natomiast zgadzam się z Tobą w ocenie Sławka. Oficjalnie złożyłem zawiadomienie na jego nazwisko i dane prokuraturze, uznali że za mało by wszcząć postępowanie. Jeśli kiedyś miałbyś z nim sprawę sądową, śledztwo itd, możesz na mnie liczyć, na moje oficjalne zeznania.

    Powiem Ci jeszcze, że Sławek zdaje się czerpać energię z ludzi, którzy o nim piszą, dyskutują. On tym żyje, jak wampir. Natomiast szyderstwo takie jak u wyluzowanego, sprawia że panikuje. Baggi wszczął się na wyżyny wirtuozerii. Można się naprawdę pośmiać.

    Pozdrawiam (mocno 🙂 )

  39. a wiesz co, czasem mam wrazenie ze za duzo pier…. niz pozytku z twoich tekstow. W zasadzie jak na ironie losu sam podchodzisz pod kategorie tego co krytujesz tzn. ludzi ktorzy chca zbawic innych. Idea przepudzenia jest prosta, poporstu byc. Wyjdz z polski i zobacz jak to wyglada w innych krajach, zobaczysz roznice, tam poporstu jest to naturalne.

    Jesli miales madrych rodzicow, albo masz silny charakter, to wiekszosc osob nigdy tego nie traci. Druga sprawa, w czasie socjalizacji nastepuje podzial na ludzi: frajerow i tych co rzadza w klasie, na podworku itd. Ci co rzadza maja to naturalnie i nie rozumieja problemow tych co nie sa w stanie byc. Gorzej jak wiekoszsc jest na nie byc, to wtedy musisz walczyc o swoje byc, a kurwa jebac to, musze cos zaruchac, ja musze zamoczyc a ona niech zamoczy sie w mojej pieknym umysle; )

  40. To co piszę, jest dla słabych ludzi, steranych życiem. Ja sam jestem słaby, silni nie szukają wyzwolenia, ponieważ jest im plus minus dobrze. Nie interesuje ich fakt że istnieje cierpienie, natomiast mnie już tak, boli mnie to. Mają to w dupie, nie przejmują się głupotami, jak ja i inni. Ale nie do końca; przecież dobrze wiemy, że ci silni są także zżerani przez problemy. Jedni ich nie ukazują, duszą w dobie, inni chcą z tym coś zrobić. Dlatego słabość to wezwanie do siły, ukryta moc.

  41. Kazdy ma problemy, wieksze/mniejsze, kazdy chce i powinnien dazyc do zmiany na lepsze hm chyba? nie krytykuje cie, bo czytam twojego bloga i piszesz czasem ciekawe rzeczy, ale ten art jakos nie przypadl mi do gustu. Chodzi o to, zeby nie robic z przeslania czegos mega nadzwyczajnego tzn. swietego, bo ludzie czytajac moga sie zapetlic i nie zrozumiec normlanosci tych stanow.

  42. To jest najzupełniej normalne, natomiast uzyskanie tego stanu, bardzo rzadkie. Przynajmniej dla mnie. Dziś zaliczyłem tylko jeden taki moment, gdzie byłem tu i teraz. Mignęło, sieknęło, zadudniło, i po frytkach. A teraz siedzę i identyfikuję się z ego 🙂

  43. [quote]Możesz znać tę osobę. Ok, możliwe. Może być niezwykle miła, ok. Azazel vel Kawa
    jest w tym ekspertem. Ale do czasu. To była dla mnie mocna lekcja, oby nie była
    nią taką dla Ciebie.[/quote]

    Czytając Waszą wymianę zdań przypomniałam sobie Jacwisa, uczestnika tamtego spotkania blogerów.
    Fajny, uczynny, bloger nie tolerujący PiSu, który podobno naciągnął na kasę paru blogerów.
    Nie wiem jak się to wszystko skończyło, bo znudził mnie blog Elizy (nudne są takie kółka wzajemnej adoracji), ale dzięki Jacwisowi ci blogerzy /blogerki/ na pewno czegoś nowego się nauczyli. 8)
    Miłego…
    [url][/url]http://youtu.be/IslYbxP24Og

  44. Ciekawe ile wyłudziła zazelska biznesmenka korporacyjna, agentka służb specjalnej troski, na swoją „operację serca” w USA.
    Pamiętam jakby to było dziś wpis jednej z fanek zazelskiego (niejaka Ewa), że „podjęła decyzję”, długi wpis był na ten temat.
    Kto wie jakie dramaty miały miejsce za sprawą tego babskiego oszusta kalibabki, ile kobiet zostało naciągniętych finansowo na wirtualnego ambergolda na białym koniu, ile kobiet goniąc za iluzją księcia z bajki zostało okradzione przez wrednego, psychopatycznego babsztyla.

  45. on okradał z emocji przeważnie..nie mogłam uwierzyć gdy znikłjak Marek go opisał,prosiłam żeby tego nie robił później zrozumiłam..

  46. Niektórzy sobie kpili z naiwnych kobiet przy okazji tej sprawy.
    Ale to w Was jest właśnie cenne, ta zdolność do emocjonalnych więzi. Przecież nie wszystkie fanki „Zazelskiego” liczyły na załapanie księcia z bajki.
    Nieraz zresztą sam niedwuznacznie sugerował, że jego pisanie to fikcyjny świat. Ja tam u niego co najmniej raz na to wyraźnie, werbalnie, zwróciłem uwagę, ale wątpię by którakolwiek z jego ofiar rozkochanych w guru zwróciła na moje słowa uwagę.
    Pewnie słynęły jak woda po gęsi.

  47. O kradzieży pieniędzy nie słyszałem, natomiast wątpię by dziewczyny się do tego przyznały. To możliwe, sądząc po tym jak byłem atakowany za ujawnienie oszustw tej Pani. Oszukane ofiary do końca wierzyły, że to może pomyłka, że już za chwilę milioner zabierze je do swojego pałacu. Prawda jednak okazała się okrutna.

  48. Ofiara nie zwraca uwagi na znaki. Ja tak samo, miałem kilka ostrzeżeń ale je zignorowałem, bo przecież kolega by mnie nie oszukał. Ale coś mnie tknęło jak pisał, że jest ze służb specjalnych, kłamała jak najęta 🙂

  49. po Mistrzowsku przekazana wiedza, a jak wiadomo, wiedza oślepia człowieka i nie jest w stanie on dostrzec rzeczywistości,
    czytanie szkodzi można by rzec tak jak i „pensare fa male”
    „nie prędzej oczy zobaczą, aż staną się niezdolne do wylewania łez, nie prędzej uszy usłyszą, aż stracą swoją drażliwość”

  50. Uważność czyli koncentrowanie sie na ”TU i TERAZ”…ludziom to cholernie ciężko przychodzi…bo ciągle wracają do przeszłości nie chcą swoich lęków ale do nich wracają…Ja staram się skupić na tym co jest tu i teraz nie obchodzi mnie co będzie jutro,pojutrze właśnie stad sie biorą lęki…dla przykładu

    Za dwa dni mam ważne spotkanie biznesowe czy coś w tym stylu, i myślę jak wypaść co mówić jak się zachowywać i tak dalej myślę i myślę i zastanawiam się kurwa a jak się spóźnię i co wtedy? a wtedy powstają negatywne emocje które kształtują moja samopoczucie w danym momencie tak czy nie ?:)

Dodaj komentarz

Top