Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Na bosaka ku światłu

Na bosaka ku światłu

Lubię chodzić boso po ziemi. Przyjemnie jest czuć trawę która muska stopy, ziemię która delikatnie je masuje i ociera, uciekające robaczki od podobno nieistniejącej „wielkiej stopy”. Nie tylko wielkiej wobec braci mniejszych, ale i doskonale wypielęgnowanej, po pełnym pedicure. Kiedy umrę i nie będziecie mogli zidentyfikować zwłok, spójrzcie na moje stopy. „Po stopach go poznacie” – to o mnie. Spacerowałem krokiem tanecznym w slipach, więc słońce któremu się lubieżnie oddawałem, leniwie pieściło moje ciało. Było bardzo miło, a magię chwili psuły wałęsające się, bezpańskie myśli, które wściekle się kotłując w kipieli emocji, wciągały mnie w swoje gierki. Przykre wspomnienia, wizje skąpych czytelników, myśli kosmate które odciągały mnie od tego co jest, od słońca, ciepła, szumu falujących na wietrze liści – bym przeżywał od nowa, wciąż i wciąż myśli razem z emocjami które niosą. Nie dają mi spokoju, zagłuszają piękny koncert Boskiej ziemi, gitarową orgię ducha.

Wyjść z iluzji

Gdy raz poczujesz, posmakujesz jak smakuje wyjście ze świata myśli do realności, będziesz za nią bardzo tęsknił. Nie jak za dziewczyną, rodzicami czy przyjaciółmi; to inny, piękny rodzaj tęsknoty który przytłacza wszystkie inne. Będziesz też niezrozumiany przez większość ludzi, którzy w ogóle tego stanu nie rozumieją. Dla nich myśli i emocje które odczuwają, które zostały w nich dosłownie zaprogramowane i uwarunkowane, to jedyna istniejąca rzeczywistość; wszystko co wykracza poza ten wzorzec i model świata budzi niezrozumienie, którego pokłosiem jest strach, gniew i często paląca nienawiść. Przypomnę Państwu mój ulubiony, chociaż drastyczny przykład. Mamy trzech ludzi którzy widzą drzewo, zwykłe drzewo. Wydaje się że widzą to samo, więc i reakcja powinna być podobna, identyczna – tak jednak nie jest. Jeśli na coś patrzysz, pierwsze co się dzieje to emocje – magazyn pamięci jest błyskawicznie przeszukiwany, to co widzisz jest kojarzone z czymś co kiedyś przeżyłeś, a Ty czujesz jakąś emocję związaną z tym na co patrzysz. Dopiero później przychodzi intelektualna, logiczna myśl. Ludzie przeważnie kierują się tą właśnie emocją, a nie logicznym faktem.
Ich trzech
A więc mamy trzech ludzi, z których jednemu na drzewie powiesił się ojciec. Chłopiec go znalazł w lasku, wiszącego i cuchnącego zawartością kiszek. Wiał ostry wiatr, siąpił nieprzyjemny, zimny deszcz, niebo było skąpane w brzydkiej szarości. Trzeszczy drzewo, poruszane bujającymi się bezwładnymi zwłokami. Chłopiec woła tatę, ale ten nie reaguje, wpada więc w szok, odrętwienie, gdzie zostaje przez kogoś znaleziony – wpatrujący się godzinami w sinego, wiszącego trupa. Drugi chłopiec, pod drzewem przeżył swą inicjację seksualną. To były niezwykle emocjonujące, wspaniałe chwile. Nauczycielska rosyjskiego, mężatka, kobieta stateczna i bogobojna, rozpuściwszy włosy i czarując swym zapachem, wprawiła w uniesienie chłopca swymi wielkimi, ciepłymi szczęściami. Nie żałowała mu też swej ambrozji, w której wodospadach chętnie pląsał zawstydzony młodzieniec. W trakcie wycieczki do krainy bujnego szczęścia, uczył się słówek które wraz z energicznymi pchnięciami wykrzykiwała rozochocona nauczycielka – profesjonalistka w pracy i poza nią. Trzeci chłopiec nigdy nic nie przeżył ważnego pod drzewem. Ot, drzewo staje się kolejnym elementem dekoracji nudnej, szarej, neoliberalnej rzeczywistości.
Różne emocje
Gdy ci dorośli już mężczyźni spojrzą na drzewo, pierwszy z nich poczuje potworny strach, nienawiść, złość, rozpacz. Ugną się pod nim kolana, zacznie cały drżeć. Wspomnienie, może zamazane, emocjonalnie do niego wróci z całą mocą, z całą siłą. Zaleje go fala silnych, negatywnych emocji. Drugi z meżczyzn poczuje rozkoszne dreszcze na plecach, przyjemność rozlewającą się po całym ciele, drżące z pożądania uda i wspaniały humor. Trzeci mężczyzna spojrzy na drzewo, i nie poczuje nic. Gdyby mu powiedzieć o tych dwóch facetach, z których jeden cierpi a drugi się cieszy, zdziwiłby się – bo jak niby można coś czuć patrząc na drzewo? on patrzy i nic, nic się nie dzieje. Drzewo to drzewo, nieprawdaż? Mamy jedno drzewo, i trzy zupełnie inne reakcje emocjonalne. Pierwszy będzie chciał je ściąć w odruchu nienawiści (zabrało mu ojca, zniszczyło dzieciństwo), drugi chętnie je dotknie, rozmarzony w swych pięknych wspomnieniach, a trzeci się pod nim załatwi, w ogóle o tym nie myśląc.
Tak właśnie wygląda Twój świat. To co kiedyś przeżyłeś, to co Ci wmówiono, stworzyło reakcję na wszystko co istnieje. Twój świat to nie rzeczywistość, a uwarunkowane, wyćwiczone reakcje na nie. Nie widzisz świata, nigdy nie widziałeś; widzisz swoje uwarunkowanie. Przebywasz w świecie który tak naprawdę nie jest Twój, został stworzony przez rodziców, wychowanie, księdza. Twoje myśli nie są Twoje, Twoje reakcje i przekonania także nie są Twoje; są obce, należą do innych ludzi.

W kotle z rolexem

Stąd własnie pochodzi cierpienie, jako motywacja do wyjścia ze sztucznego świata myśli i wyobrażeń, co można nowocześnie nazwać matriksem. Chrześcijaństwo ze znaku jakim jest cierpienie, uczyniło cel życia co jest wielkim, okropnym w skutkach błędem. Zamiast potraktować cierpienie jako informację że coś robimy nie tak, ludzie je czczą a nawet ofiarują Bogu, jakby istocie stwarzającej biliardy przepięknych galaktyk było to do czegoś potrzebne. Dopóki żyjesz w głowie a nie na zewnątrz, musisz cierpieć. Nieważne co masz w głowie, bo i czym w istocie różnią się przekonania? to tylko wzorce, programy działania. Jedni czczą krowę, drudzy ją jedzą, są to tak naprawdę nieistotne różnice; liczy się tylko to, czy żyjesz w wyobrażeniach (ego) czy wychodzisz poza nie, by doświadczyć świata takim jakim został pierwotnie stworzony. Gdy Ci się uda, okaże się że raju nie ma po śmierci, tylko jest tu i teraz, na ziemi. Najzwyczajniej w świecie go nie widzimy, ponieważ patrząc widzimy tylko swoje przekonania, pojęcia i emocje. To piekło a nie życie; oczywiście, są różne rodzaje piekieł. Można smażyć się w siarce będąc w podartych szmatach, albo z drogimi pierścieniami na tłustych paluchach, w najmodniejszym ubraniu, a obok kotła gdzie rzucasz się i wrzeszczysz z bólu stoi nowiutkie ferrari z pięknymi Paniami. Jest piekło albo niebo, ale jest też i czyściec. To bardzo proste sprawy; piekło jest wtedy gdy żyjesz swoimi myślami, tradycją, myślisz i żyjesz tak jak Cię wychowano od dzieciństwa. Wszystko może wydawać się ok, ale to tylko dobre wrażenie; wokół Ciebie jest raj, ale nie widzisz go przez to że widzisz tylko swoje myśli, stany emocjonalne. Gdy na coś spojrzysz, widzisz w istocie swoją starą reakcję na tę rzecz, osobę czy przedmiot. W ograniczone pojęcia ubierasz nieskończoną, niepowtarzalną rzeczywistość.

Oswoić piekło

Piekło można oswoić, przyzwyczaić się do niego. Czyściec często jest znacznie gorszy. Nogami jesteś w kotle, gdzie piekący ból pulsuje przerażeniem, a korpus i głowę masz w pięknym, rajskim miejscu. I nikt nie rozumie przez co przechodzisz, co odczuwasz. Oni także cierpią, często znacznie mocniej niż Ty; naiwnie uważają że większy penis, więcej pieniędzy, więcej gadżetów sprawi że cierpienie minie. Nie minie. Będą chcieli Cię ściągnąć w dół do strasznego miejsca, ponieważ tylko je znają. Niebo jest piękne, jesteś w nim cały. Ci na dole osmaleni bólem i rozpaczą, krzyczą że jesteś egoistą, żałosnym gówniarzem, że nasrałeś we własne gniazdo, porzucasz swój naród, religię, tradycję ojców i dziadów, przeklinają Ciebie i Twoje szczęście. Ale z każdą chwilą słyszysz ich coraz mniej; kontemplowanie błogości, piękna i rozkoszy pochłania Cię coraz bardziej. Nie ma się co o nich martwić, kiedyś i oni znajdą drogę do tego miejsca. Po prostu teraz nie są jeszcze gotowi. I to trzeba zaakceptować, że niektórzy ludzie cierpią i chcą cierpieć, a próba ich przekonania może sprawić tylko tyle, że Cię wyszydzą, pobiją bądź zamordują. Oczywiście w imię Boga i świętej tradycji jak uważają, a tak naprawdę ze strachu że ich przekonania są bujdami, zwykłymi bajkami.

Ludzie doświadczający początkowego przebudzenia to dusze czyśćcowe. Jeśli nią jesteś, życie nie będzie stabilizacją i spokojem. Poznałeś smak raju do którego blokują Ci dostęp. Wiesz gdzie dają darmowe rarytasy, ale rośli Panowie blokują Ci do nich dostęp. Co zrobić? pragnienie bezpieczeństwa ciągnie Cię w dół, pragnienie ducha w górę. A Ty między nimi, jak między młotem a kowadłem.

Udało się

Spacerując zrobiłem to co zawsze, moje od lat ćwiczenia duchowe. Skupiłem się na ciele. Co odczuwam? jaka temperatura, ciśnienie, siła wiatru a może jego brak? jak się czuje brzuch, klatka piersiowa, uda i penis? co czuję w mięśniach, stawach? skupiłem się na tym co realnie istnieje, zamiast na myślach. Wziąłem kilka głębokich oddechów, które przez około siedem, osiem sekund wypuszczałem. Znowu skupiłem się na odprężającym się ciele, na odczuciu przyjemności wywołanym przez ćwiczenie oddechowe i łaskotaniu stóp. Myśli brzydkie kołatały do wrót mojej uwagi, ale kierowany duchową niegrzecznością ich nie wpuszczałem. Gdy myśl pragnie zwrócić na siebie Twoją uwagę, prosi Cię o energię. Masz prawo nie skorzystać, nie oddawać energii która samoistnie sprawi Ci wielką przyjemność. Albo myśli albo błogość, nie ma innej możliwości; energia pójdzie tam gdzie zechcesz, a więc na emocjonowanie się wspomnieniem sprzed iluś lat jak Cię bili, oszukiwali, zdradzali, albo też na doświadczanie tu i teraz. Z myślą nie można walczyć, nie można jej wypychać, zwalczać jej myślą przeciwną; to bez sensu, ponieważ każde odejście od rzeczywistości, realności, skutkuje wzmocnieniem ego. Możesz mieć najszlachetniejsze myśli, ale to zawsze będzie inwestycja w duchowy amber gold. Warto wtedy skupić się na czymś innym, nie uciekać i nie walczyć, skupić gdzieś indziej uwagę. Oczywiście, myśli i tak Cię pochłoną, zwłaszcza na początku praktyki duchowej. To jak fale i początkujący pływak; przegrasz. Ale z czasem, każdym kolejnym treningiem… będziesz coraz lepszy. Kiedyś fala Cię nie zatopi, a Ty będziesz płynąć na niej. To co Cię niszczyło, wyniesie Cię na szczyty ekstazy. Zawsze się okazuje na koniec, że najgorszy wróg będzie najlepszym przyjacielem. Duchowość to oddalenie się od myśli po to, by te nie mając Twojej uwagi (czyli energii), tak osłabły by w ich chaotycznym, szaleńczym korowodzie pojawiła się przerwa. Wtedy właśnie przez tę przerwę, po raz pierwszy w życiu ujrzysz rzeczywistość taką, jaka w istocie jest. Wcześniej widziałeś tylko pojęcia, definicje i myśli. Nie widziałeś prawdy a teraz ją ujrzysz. Prawda wyzwala, ale nie następuje to od razu. Od czasu doświadczenia mistycznego do pełnego jego wykorzystania, może minąć bardzo długi czas, może nawet wiele inkarnacji.

Rzeczywistość

Myśli którym nie poświęcasz swojej uwagi (czyli energii) słabną. Tak więc spacerowałem nadal, skupiając się na ciele i jego doznianiach. Najwidocznie myśli straciły swą krzepę; nagle pojawiła się tak upragniona, tak oczekiwana przerwa w myślach, wyłom w murze który tak długo mnie więził; nade mną przeleciał ptak i natychmiast poczułem co się dzieje. Dźwięk jego skrzydeł stał się niezwykły, rozlegał się z każdego punktu mojej głowy. Moją świadomość wypełniła muzyka drzew, dźwięki tak kojące i rozkoszne, nieznane, tajemnicze; w jednej chwili przeniosłem się z doskonale mi znanego ogrodu, do tajemniczego miejsca na innej planecie. Wszystko było magicznie nowe, tak cudownie błogie, nieznane i mistycznie wręcz upojne. Ogarnęła mnie cudowna błogość, głębokie jak kosmiczne otchłanie radosne zdziwienie.
Wtedy poczułem wielki szacunek do ziemi po której stąpałem. Instynktownie podziękowałem; a za co? jedzenie, noszenie mnie po sobie, wodę… chyba wystarczy? dlaczego mam wychwalać żydowskie wierzenia pustynne, przeniesione na nasz słowiański grunt ogniem i mieczem, skoro prawdziwego dobroczyńcę mam pod stopami? to nie bajkowe postacie ze świętych książek dają Ci jeść, schronienie, opiekę, tylko ziemia. Dlaczego mam dziękować czyimś wymysłom a nie realnej substancji, która naprawdę o mnie dba? Jak myślisz, ile by wytrzymali ci wszyscy śmiesznie poubierani kapłani, mający usta pełne wielkich słów, gdyby ziemia przestała rodzić plon? co by zrobili, jedli te swoje święte książki? to ziemia, słońce, wiatr i woda są tymi siłami, do których mogę odczuwać wdzięczność. One mnie nie potępiają, dają rozkosz złemu i dobremu. Tak samo pieszczą hojnego jak i skąpego mego czytelnika, co mi się nie do końca podoba, ale cóż mogę uczynić? stan bez myśli trwał jakąś sekundę, może nieco krócej. Za chwilę wrócił koszmar, nazywany przez nieświadomych żartownisiów poważnym życiem. Myśli zadudniły na trakcie prowadzącym do piekła, poddałem się ich mocy i sile.

Gdzie jesteś?

Są tylko dwie możliwości; albo żyjesz w świecie swoich myśli, pojęć i wyobrażeń, albo jesteś w rzeczywistości, obmyty prawdą chwili teraźniejszej. Nie ma innej opcji i nigdy nie było. Coraz częściej zapuszczam się w ten dziewiczy, wspaniały rejs, deflorując jego dziewicze zakamarki. Moim kompasem jest wytrwałość, a wiatrem w żaglach pragnienie doświadczenia czegoś, czego świat nie jest w stanie mi dać. Jest jeden test, który powie Ci w którym tak naprawdę świecie żyjesz. Gdy się kładziesz, siadasz, zamknij oczy. Człowiek który nie zna smaku przebudzenia, natychmiast „ujrzy” obraz wyobraźni który wizualizuje miejsce gdzie zamknąłeś oczy. Widzisz kreację wyobraźni, a nie to co istnieje; to co naprawdę istnieje, to w zależności od oświetlenia pokoju kolor pod powiekami. Co więc widzisz? powiedz mi co widzisz, a powiem Ci jak bardzo Twoje życie jest koszmarem.

 

———

 

 

Zapraszam na stronę samczeruno, tylko o sprawach damsko męskich. Zachęcam do zapisywania się na newsletter na jej dole; wystarczy wpisać swój meil w biały prostokąt, by być zawsze na czasie. Zachęcam do ściągnięcia mojej książki „Co z tymi kobietami?” jako darmowego e booka KLIK. Jeśli się spodoba, zawsze można dostać ją w każdej księgarni, na terenie całej Polski.

33 thoughts on “Na bosaka ku światłu

  1. Czy rozum jest boskim pierwiastkiem? Marek, to pytanie do Ciebie jeśli zechcesz odpowiedzieć. Oczywiście popierając argumentem jakikolwiek by nie był.

  2. aha, gdyby ktoś mnie teraz zapytał kim jestem, to uczciwie musiałbym odpowiedzieć, że nie wiem – dopiero poznaję siebie. Ha, ha ha

  3. No i masz, cisza jak makiem zasiał. Marek, słuchaj, czy ja to dobrze rozumiem. W swoich felietonach dotyczących medytacji wyznajesz regułę , że do osiągnięcia stanu jedności z siłą wyższą należy zrezygnować z identyfikacji z personą nazwijmy to. Kiedyś czytałem Eckharta Tolle i on podobnie ukazuje drogę do owego stanu jako zaniechanie myśli. Podobnie Budda, no i nie wiem kto tam jeszcze. W ewangelii taki stan to chyba objawienie – czyli coś co może być tylko dane. Zgadzam się z tym i teraz proszę o uwagę. 😀 Jak myślisz, czy możliwe jest osiągnięcie stanu o którym piszesz również drogą pracy, konkretnych czynności, które krok po kroku zbliżają do swego rodzaju hmm nie wiem jak to nazwać. No ale wiadomo w czym rzecz. No i drugie pytanie – czy stan który się osiąga drogą medytacji jest czymś trwałym w tym sensie, że po osiągnięciu go nie trzeba zabiegać ponownie o niego. Pozdrawiam. Szkoda, że nikt o tej porze nie pisze. No ale nic, myśli ubieram w treść, treść w poznanie i …Ha ha.

  4. Aha, dodam, że jeżeli ktoś utrzymuje, że o owym stanie nie da się nic powiedzieć to chyba rozumiem o co chodzi – z mojego punktu widzenia o tym stanie można mówić w nieskończoność. To jest to samo, prawda 🙂

  5. No i rzecz najważniejsza. Jeżeli w moich wypowiedziach ukrył się błąd, to bardzo proszę o uczciwą krytykę. Nie mam zamiaru wyprowadzać kogoś w pole.

  6. Pewien fircyk – bez krępacji, CUD obiecał całej nacji.
    Trafnie uznał – lud to kupi! Lud naiwny, ciemny, głupi.
    No i młodzież uwierzyła, do urn wartko podążyła.
    I we Wronkach i w Półtusku, dali głos Donaldu Tusku.
    No nareszcie jest nadzieja! Naród wybrał czarodzieja.
    Media wielce mu pomogły, nawet Doda wzniosła modły.
    To co najpierw obiecywał, po wyborach odwoływał.
    Toż to kawał hipokryty, rude włosy, wzrok kosmity.
    Serki, jabłka podrożały, a indeksy pospadały!
    No i w końcu stał się CUD, Czary mary… mamy SMRÓD !!!

  7. Opowiem jak osobiście 'zmagałam’ sie z porzucaniem myśli oraz odstawianiu ego swego na tor boczny 🙄
    tak…po przeczytaniu( a raczej czytaniu i czytaniu przez 2 lata praktycznie ciągle i ciągle) tolle , osho , de mello oraz mistrza of course 8) , sądziłam iż to o czym sie pisze jest niemożliwe choć bardzo logiczne i tak niesamowicie świeże w powiązaniu z tym co kołatało się w mojej głowie oraz co sądziłąm o innych ludziach. I dnia któregoś podjęłam 'pracę’ nad ćwiczeniami poczucia oddechu i swego ciała oraz co najwazniejsze – traktowania siebie jako człowieka 'nikt’ czyli takiego , którego nikt inny nie jest w stanie dotknąc złym słowem ani tez nie jest w stanie wywołac we mnie euforię z powodu pochwały. Pracowałam nad tym aby moje emocje były jedynie moimi emocjami , żeby nikt inny nie miał na nie wpływu. Trudno było poczatkowo bardzo. ale czytałam ciągle i ciągle znowu osho, tolle,de mello i mistrza 😈
    i porzucałam, porzucałam ego me 😛
    I wiesz? dzis jestem można rzec niewzruszonym spokojem wewnętrznym …no dobra-nerw mnie niekiedy bierze , ale jest on powierzchowny i krótkotrwały i daje normalnie zasypiać, a nie jak kiedyś byłam jedną wielką chodzącą nerwicą z typowymi objawami paniki z koszmarami sennymi lub nie spaniem wcale.

  8. No nie. Trafiłem na fajną rzecz, poważnie. To nic wielkiego, chciałem się po prostu podzielić, podyskutować no i owszem dać trochę upustu swojej ambicji (to moja największa bolączka) Jestem wnikliwy w swoich poszukiwaniach i wiem, że przynajmniej zaczynam coś kleić. To jest na tym poziomie. A cudu się spodziewam jak dobrnę do końca. O ilę 😀 Jeżeli mi się uda to trach, proszę bardzo daję w prezencie i nic nie chcę w zamian. 😈

  9. Korekta, ale mnie trafiłaś. No, chociaż muszę Ci powiedzieć, że zdaję sobie sprawę z problemów – to już coś. Rzeczywiście, najtrudniej mi przychodzi osiąganie niezależności w myśleniu. To naprawdę głęboko wryte programy i kiedy udaje mi się uzyskać względną niezależność, zwrócenie się do siebie to wiem jak głęboko jestem wciąż w d…. No cóż, przynajmniej przestałem siebie za to karcić. To już coś. Dzięki za post.

  10. a proszę 😉
    Chciałam jedynie dać odpowiedź na Twoje pytanie czy można osiągnąć 'Ten stan’ drogą pracy. Wedle mnie(mnie-heh jak to brzmi:ja, ja, o mnie , u mnie, we mnie , ja)można byle nie z opcją ,że :’ muszę’. Bo 'muszę’ to niejako 'potrzeba’ , a wszelkie potrzeby(głównie te psychiczne ) odrzucamy tyż i takowoż 🙄

  11. Tak, na pewno, jego rolą jest nie do końca umiejętnie zakrywać prawdę i światło. Po przebudzeniu po prostu znika, gdyż jest ciemnością, sumą wszystkich wzorców, lęków i programów. Ego czyli umysł to ciemność, świadomość to światło, to dwie części tej samej monety zwanej Bogiem. Tak ja to widzę.

  12. Wierzę i wiem, doświadczyłem tego, że odsunięcie się od myśli i wzorca JA, sprawia wielką rozkosz, to jest wielka słodycz. Oczywiście, praca to podstawa, trzeba najpierw przeczytać co ten stan daje, jakie korzyści (a więc czytamy Tolle, Osho, Buddę i wielu innych, w tym mnie) zapragnąć go z całego serca (najczęściej tak mocno cierpimy, że chcemy końca bólu) i codziennie pracować, skupiać się, utrzymywać dyscyplinę. Nawet Budda musiał tyle lat ciężko pracować by osiągnąć spełnienie – ta praca to obserwowanie, przywoływanie się do porządku, jeśli pofruniemy za daleko w marzeniach, oddalając się tym samym od rzeczywistości.

    Nie mam pojęcia czy jest stały, zakładam na logikę że tak. To wielka przyjemność, rozkosz, wejście wtedy w swiat myśli by marzyć jest jak włożenie nogi do wrzątku, niby można ale po co?

  13. Brawo Korekta, kobieta uduchowiona, jak drogocenna perełka 🙂 gdzie można taką błyskotkę znaleźć i wykorzystać? 🙂

  14. Można mówić ostrożnie, po prostu nie ma cierpienia, chaosu, burdelu i niepewności. Gdy one mijają, ciało się naturalnie odpręża i uspokaja, uruchamiają się hormony przyjemności, jest po prostu wspaniale. Zwykłe życie z myślami które uważamy za swoje, wydaje się być z tego punktu widzenia czymś obrzydliwym, ohydnym.

  15. A gdybym powiedział, że nie chodzi o rozum tak jak go opisałeś a bardziej o czynność – rozumienie. Dzięki rozumieniu wypowiedzi- jakiejś dowolnej można łatwo złożyć klocki, z których jest zbudowana. Tak samo jeżeli ktoś dysponuje dużym poziomem empatii rozumie mechanizmy, które kryją się za jakimś zachowaniem. Tak czy inaczej treść w obu przypadkach jest złożona z części. To samo dotyczy natury dowolnego człowieka. Może wydawać mu się, że to czysty przypadek lub fatum na przykład że po raz kolejny się rozwodzi gdy tymczasem uważny obserwator zauważy dążność natury tego człowieka i celowość. Dla tego człowieka ciąg zdarzeń prowadzących do rozpadu jego związków może stanowić jakieś usprawiedliwienie, może pretensje czy coś podobnego. Jego rozumienie swojej treści zostało ograniczone przez pojęcia, które nakładał na części jednej treści – treści jego natury i odnosił do zdarzeń zewnętrznych. Rozumienie które mam na myśli dopatruje się ciągłości w jakimś ciągu zdarzeń tak, by przeniknąć pojęcia i wniknąć głębiej w treść która jest jakby nośnikiem tych zdarzeń. Tak ma się rzecz z naturą. Żeby nie być gołosłownym powołam się na stosunkowo młodą naukę – socjonikę. Wyszczególnia ona myślenie o rzeczywistości w takich kategoriach, w jakich nauczono nas postrzegać rzeczy dzięki czemu można konstruować pojęcia, myśleć wyuczonymi kategoriami. Ale zauważa także, że każdy człowiek posiada jakby pierwotny poziom myślenia, przez który bezpośrednio odbiera rzeczywistość jakby w swoim wrodzonym języku. Ten język oddaje treść postrzeganej rzeczywistości w sposób najbardziej zrozumiały subiektywnie dla jednostki. Jednostka rozumie otaczającą rzeczywistość przez swoją naturę (niemowlaki) Oczywiście proces edukacji na ten poziom myślenia/czucia nakłada klocki i po zawodach. Rozumienie, o którym mówię z założenia ma przenikać pojęcia coraz głębiej kierując się w stronę tu i teraz. W ten sposób w pewnym momencie okazuje się, że jednostka zarówno treść myśli jak i uczuć rozumie jako syntezę, po prostu jako treść – jej wewnętrzną treść, którą z kolei percypuje rzeczywistość w równie doskonały sposób z konieczności tylko tu i teraz. To samo odnosi się do Ego, po prostu rozpływa się w tej percepcji.
    Oczywiście nie jestem autorem tej koncepcji ale mam wrażenie, że o to właśnie chodzi. To europejskie podejście do sprawy. Gdybym miał pokusić się o porównanie, to powiedziałbym, że wschodnia kultura uwalnia człowieka od iluzji przez zaniechanie zdeformowanego myślenia a zachodnia pozwala przeniknąć je.
    No, to się napociłem. Jasne pytaj. Chętnie porozmawiam i być może skoryguję swoje podejście.

  16. Oczywiście, żeby to działało nie może być pojmowane abstrakcyjnie. Trzeba bezpośrednio doświadczać/ obserwować.

  17. [quote]Za chwilę wrócił koszmar, nazywany przez nieświadomych żartownisiów poważnym życiem.[/quote]

    W następnej inkarnacji będziesz kabareciarzem 😀 Mało kto zrozumie, ale komu będzie dane ten będzie płakał ze śmiechu 😉

  18. Coś by nie bolało, odrzucić ze swojej głowy „demony” i podążać swoją własną ścieżką ku spełnieniu. Można się przy okazji – samo-uzdrowić. Sens jak tutaj: [url]http://www.igya.pl/terapie-naturalne/oczyszczanie/682-ewangelia-esseczykow-i-porady-zdrowotne.html[/url]

  19. O jejku, znów? Teraz skonstruowałem sobie taki kask. Po bokach magnesy stałe a na górze – i tu niespodzianka – na rdzeniu ze stali miękkiej napędzany generatorem 200GH. Za każdym razem, kiedy siadam przed kompem włączam moje cacko i podkręcam zasilacz jak widzę, że czytam zdanie z demonem. Demon dociera co prawda na miejsce ale transformować mu się w inny przymiot nie pozwalam. Wyciągam z głowy, do puszki z robakami i na ryby. Oczywiście po torturach, zawsze chcę znać imię i przed powieszeniem na haczyk odprawiam egzorcyzmy.
    Wy chyba naprawdę ochujeliście 😀 😀 😀

  20. Tak w telegraficznym skrócie stary, chodzi Ci o zaburzanie obrazu rzeczywistości poprzez nakładanie na nią obrazów z przeszłych doświadczeń? co czyni Cię ślepym teraz gdyż korzystasz jedynie z kalki umysłowej?
    Cóż, to wyjście poza „bezpieczne” schematy myślenia pewnie wymaga nieco odwagi.

  21. Ha, znowu pojawiła się odpowiedź na SR, zanim to przeczytałem i coś tam zrobiłem.
    Cieszy, co ten bez ” ” nadaje się na haczyk.
    Tylko w mnóstwie postów na SR aż bije z wypowiedzi siedzące w głowach strachy, lęki i domniemane uprzedzenia… . Racjonalnie czytając to wszystko ściema, ot zwykła „choroba”.
    Te przesłania zachowane do naszych czasów, są takim „pismem obrazkowym” dla jaskiniowców – bez urazy 😉 , kto wie co chcieli nam zostawić „magowie” z przed 4-6 tysięcy lat, zapewne przewyższający obecną rzeczywistość.
    Raczkujemy dopiero po ostatnim „resecie” 🙂
    Skąd ja to u licha wiem ❓

  22. Pięknie to opisałeś. Wiesz też mam tak czasami jak Ty, gdy tylko dystansuje się od myśli, obserwuje je, wtedy nachodzi mnie spokój, wewnętrzna radość i poczucie, że jestem. Warto praktykować stan bez myśli, bo jest najpiękniejszym stanem jaki kiedykolwiek może doświadczyć człowiek. Nazywam to – orgazmem istnienia 🙂

Dodaj komentarz

Top