Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Diabeł w ornacie

Diabeł w ornacie

Słowa mają wielką moc. Jeśli powiem „gówno”, wyobrazisz sobie i odczujesz to, z czym Ci się gówno kojarzy. Większość się nim brzydzi, są tacy których śmieszy a także ci, których podnieca i fascynuje. Słowa w większości to dezodorant, którym psika się na zawartość sedesu – modny, gustowny worek na zwłoki.

Co wypełnia Twe myśli?

Jeśli klękasz przed zwłokami żydowskiego cieśli na kolanach – możesz to nazwać w dowolny sposób. Np. zwycięstwem nad złem, triumfem dobra, wygraną batalią z Lucyferem; użyć bardziej skomplikowanych konstrukcji filozoficznych, sięgnąć wyżyn najpiękniejszych, najbardziej głębokich słów. Możesz nadać temu dowolny sens, ubrać w najwznioślejsze słowa – ale to nadal będą tylko słowa, a Twoja podświadomość nie do końca im ulega. Ty mówisz o zwycięstwie, wchodzisz w trans (specyficzne odrętwienie w kościele, zdaniem niektórych zaczyna się pobór energii) ale fakty są żelazne – Bóg rzekomo cierpiał za Ciebie, był katowany, nieludzko torturowany i prawdopodobnie wył z bólu – każdy by wył – a matka Boska potwornie cierpiała ponieważ straciła syna.

Któż tam jest jeszcze czczony? weselnicy, ludzie radośni? ależ skąd, sami męczennicy, ofiary tortur, kaźni i chorób. Podświadomość (syn) nie rozumie słów o zwycięstwie moralnym, ale rozumie że czcisz cierpienie – uważa także że te cierpienie ma jakiś sens. Nie rozumie go, ale ponieważ Twój umysł (ojciec) jest tym przesiąknięty od dzieciństwa, wielokrotnie powtarza te treści z kochającymi rodzicami i autorytetami (księża), uważa to za prawdę. Człowiek jeśli tak zostanie uwarunkowany, potrafi usprawiedliwić i nadać sens dosłownie wszystkiemu. Ludzie biorący halucynogenne narkotyki, widzą jakieś obrazki  i zalewa ich poczucie sensu że zrozumieli wielką tajemnicę. Gdy mija zatrucie trucizną, oprócz wymiotów i biegunki pozostaje pamięć że czuło się sens, ale został tylko bełkot nie mający żadnego przełożenia na życie.

Sens często bezsensu

To że czujesz że coś ma sens, wcale nie oznacza że tak jest – to ośrodek w mózgu który można pobudzić, można go też zmanipulować poprzez powtarzanie do czasu, aż podświadomość go przyjmie jako prawdę. Gdy przyjmie – będziesz przekonywał ludzi że jesteś Chrystusem, kosmitą, faraonem, belzebubem – będziesz o tym święcie przekonany. Chrześcijanie – a zwłaszcza katolicy – „czują sens” w cierpieniu Jezusa za ludzi, w grzechu pierworodnym, w zastanawiającym milczeniu Boga. Czują sens, a inni którzy nie mieli tego wkładane do głowy od dzieciństwa, zupełnie tego sensu nie widzą. Dla mieszkańca Indii sens ma czczenie krowy czy małpy, a dla nas już nie – bo nam tego nie wbijano do głowy. Urezanie ukochanego syna w imię jakichś mrzonek jest bestialstwem a nie miłością – tak to widzi człowiek, któremu nie wtłoczono do głowy poczucia sensu. To jak z ubojem rytualnym – żyd czuje głęboki sens obrzezania i bestialskiego katowania zwierzęcia, ale człowiek któremu tego nie wmawiano od dzieciństwa – widzi że to po prostu szaleństwo i coś naprawdę bardzo złego. Zadawanie cierpień zwierzęciu w imię Boże, to nie bójmy się tego słowa, czysty demonizm i czarna magia. Tym aktem przyciąga się tak niskie, tak obrzydliwe energie, że tylko człowiek uwarunkowany i przygotowany do ich znoszenia może je jakoś przetrwać. Stąd w świecie żydów tak wiele nieszczęść i pogromów – tak się kończy używanie Boskiej mocy, do manifestowania obrzydliwych, niskich energii.

Kurs na cierpienie

Program w podświadomości jest więc banalnie prosty – Cierpienie ma sens – i podświadomość od tej pory używa swych możliwości (a ma doprawdy wielkie), by zapewnić Ci go jak najwięcej, pod każdą możliwą postacią. Może być to wyjątkowo bolesna i nieprzyjemna choroba, często wstydliwa (dodatkowe punkty w niebie), zaślepienie w momencie podejmowania decyzji – jakichkolwiek, zwłaszcza finansowo prawnych, miłosnych, skutkujące biedą, problemami, sądami. Mogą być także życiowe klęski, kalectwo, tragedia – ktoś umiera, traci zdrowie. Podświadomość dokładnie wie, że kobieta ma programy w swojej podświadomości, które sprawią że urodzi chore bądź zdeprawowane dziecko – i w jej obecności uruchamia cały arsenał chemiczny. Przy kobiecie która nie jest dla Ciebie przeznaczona, uruchamiają Ci się endorfiny w takiej ilości, że latasz z aniołami w siódmym niebie. Patrzysz na nią – haj. Na inną? depresja. To zachęta byś ją zapłodnił i się ożenił, a później chemia zostaje szybko cofnięta – czcisz cierpienie, więc podświadomość jak wierny przyjaciel dała Ci to, o czym tak często myślisz, czemu poświęcasz uwagę. Zaczyna się gehenna… która według chrześcijaństwa jest dobra, gdyż cierpienie rzekomo zbliża do Boga. Niekochana kobieta, niekochane dziecko, kłótnie, wrzaski, nieustanne problemy, pojawia się przemoc, zdrada, alkohol… a na zewnątrz wszystko pozornie fajnie, zazdrosne i wzruszone Panie wskazują paluszkami „och, jacy oni piękni, jak razem ładnie wyglądają, jacy są szczęśliwi”.

Bóg czy diabeł?

Ach, jakże blisko Boga i opiewanej śmierci jesteś, co chwilę marzysz o samobójstwie nie mogąc znieść codziennej kaźni. Ale to nie do Boga właściwego Cię zbliża, tylko do ciemnych, duchowych struktur. One potrzebują byś cierpiał, a Ty uważasz ten cały syf i bajzel życiowy za coś dobrego – czujesz jego sens, umrzesz dla niego, czyli dla programu który wprowadza się ludziom do głowy w procesie nauczania. Poświęcasz nawet cierpienie dla Boga – tylko po co twórcy wszechświatów Twój ból rakowy? jadłeś chemię, nie dbałeś o siebie, paliłeś i chlałeś więc masz raka – co do tego ma Bóg? można było tego uniknąć. Jest net, książki, cała wiedza jaką tylko chcesz – wybrałeś jednak mentalny fastfood, i ponosisz tego konsekwencje. Kobiety utożsamiają się z kobiecym ideałem – Matką Boską. Czcząc ją i naśladując, w ten właśnie sposób modelują swoją podświadomość by była jak „ideał”. A jakie są cechy tego ideału który tak się podoba podświadomości? dziewictwo (niepokalane poczęcie, czyli seks jest zły, brudny, nieczysty) więc mąż jest użyty do zapłodnienia, a później dożywotni szlaban na seks nazywany „białym małżeństwem”, cierpienie (kaźń i śmierć syna) więc dziwnym trafem zdarzają się śmierci dzieci – najczęściej syna.

Dzieciobójczy ideał

Rozejrzyj się wokół, a zobaczysz dziwne analogie i podobieństwa. Podświadomość zawsze odtwarza ideał który utrzymujesz w głowie. Stąd małżeństwo z naprawdę wierzącą katoliczką, jest strzałem we własną stopę – jeśli kochasz seks i bliskość, a także chcesz mieć zdrowe, szczęśliwe w życiu dzieci. Kobiety naśladujące swój ideał (matkę Boską) dążą podświadomie do tego by ich dzieci (zwłaszcza synowie) cierpieli. A jeśli złośliwie nie chcą cierpieć ani umierać, to się im pomaga używając całego arsenału manipulacji emocjonalnych, finansowych, udawania ofiary i wzbudzania współczucia. Czy ta matka robi to świadomie? nie. To podświadomość nasączona trucizną tak na nią wpływa. Np. matka widzi zadowolonego syna – a podświadomość matki żyje ideałem Matki Boskiej, której syn cierpiał. Co robi podświadomość? zarzuca świadomość matki różnymi uczuciami, gniewem, strachem, podejrzliwością – matka atakuje syna ponieważ wzbierają w niej silne emocje – syn faktycznie zaczyna cierpieć, kłócić się. Cel zostaje osiągnięty – chyba że syn rozwija się duchowo, ale wtedy musi zrezygnować z próby uszczęśliwienia matki. Jego szczęście oznacza dla niej nieszczęście. Jedyne wyjście to nierealna próba nakłonienia starszej kobiety, by zajęła się zmianą wzorców w swojej podświadomości – co matka natychmiast uzna za sprawkę diabła. Syna szczęście oznacza nieszczęście matki, która umrze nieszczęśliwa, być może przeklinając syna że sprawił jej taki zawód. To jest pokłosie ideałów pełnych cierpienia – cierpienie. Kobiety – wierzące katoliczki, wszędzie widzą mękę i cierpienie. Ich świat jest pełen mroku, bólu i rozpaczy, a opakowany jest w słowa o miłości (zawsze walczącej o dobro bądź cierpiącej) i dobru (które wyciska łzy z oczu).

Chcieć i nie móc

Człowiek świadomie chce szczęścia, a ciągle ma pod górkę, ciągle coś nie tak, coś gryzie, boli, swędzi, denerwuje. Podświadomość napchana od dzieciństwa bujdami o szlachetności cierpienia – a świadomość chce dobrze żyć, mieć dobry związek, zdrowe i grzeczne dzieci, zwiedzać świat, zarabiać… i nic z tego nie będzie, dopóki nie oczyści się podświadomości z tych szkodliwych programów. To one Tobą sterują, tak to właśnie działa. Medytacja nad drogą krzyżową, wyobrażanie sobie kaźni Jezusa – to czarna medytacja, wezwanie ciemnych sił. Nie ma to nic wspólnego z Bogiem, ponieważ na poziomie emocjonalnym – świat duchowy posługuje się emocjami (niski), odczuciami (wyższy), inspiracją twórczą (jeszcze wyższy) – przeżywasz negatywne uczucia. Słowa są tylko dla umysłu świadomego, w świecie duchowym ich nie ma, nie istnieją. Złe uczucia przyciągają podobne Ci energie i istoty, które żywią się takimi emocjami, przyklejają do Ciebie. I gdy chcesz by było lepiej, one nie odpuszczą – a mają swoje na to spodoby. Wszystko jest do zrobienia, ale skala trudności znacznie wzrasta.

Podświadomość w chomąto

Podświadomość musi mieć cel, musi mieć ogólny kierunek życia. Musi pracować, gdyż ona nie śpi – nie odpoczywa – cały czas jest w stanie gotowości, dba o serce, oddychanie, chemię organizmu. Ciemne siły wymyśliły więc religię rzekomego dobra, gdzie człowiek na własne życzenie robi sobie bardzo, ale to bardzo źle. W efekcie cierpienia (i otępienia które zawsze idzie z cierpieniem, ciało zalewa nas środkami przeciwbólowymi) mamy idealnego barana w stadzie, którym można dowolnie kierować. Po co napadać jakiś kraj, ponosić koszty rewolt, buntów, utrzymania wielkiej armii? to za drogie i nieefektywne, zawsze się w końcu tworzy taka sytuacja, że ofiara wygryza kata gdy ten osłabnie. Wymyślono więc broń ideologiczną, czyli chrześcijaństwo które rozsadziło Rzym. Sami chrześcijanie wierzą w broń ideologiczną ( Jurij Bezmienow – Jak napaść na państwo, youtube) bo to jest logiczna prawda – szkoda tylko że nie wiedzą, iż są pod jej wpływem. A że inni ją też stosują? po prostu wilki walczą ze sobą o ofiarę.

Nie trzeba już armii. Ludzie sami wykorzystują swą Boską moc, by zrobić na ziemi piekło. Mogliby wykreować raj, ale miliony podświadomości musiało by mieć zdrowe, silne wzorce piękna i harmonii. Tymczasem ludzi od najwcześniejszych lat karmi się cierpieniem, bólem, umiłowaniem upodlenia i niewolnictwa zwanego żartobliwie bożą pokorą. Wszechświat, nocne niebo – spójrz, czy tam jest nędza, bieda? zobacz jaki to dostatek, jaka rozrzutność, hojność, jakie piękno i przestrzeń – pokora, wstyd, lęk, to nie są Boskie inspiracje a właśnie diabelskie, mroczne i ciemne – to zasłonięcie prawdziwej natury tego świata i Boga.

Podstawowy program

Możesz nazwać gówno rarytasem, a ściek koniakiem – ale Twoje ciało i podświadomość wiedzą swoje. A to nie Ty, a one Tobą kierują. Nigdy Cię nie zastanawiało, skąd w Tobie upodobanie do pewnych rzeczy? skąd sympatie i antypatie? dlaczego czegoś chcesz, skoro inni tego nienawidzą? te pytania można mnożyć, ale odpowiedź jest prosta. Ty to logika, a podświadomość to emocje które zawsze wygrają. Wiesz że nie możesz zrobić złodziejstwa, ale emocje tego chcą… przyczyna pierwsza – chcesz pieniędzy, ponieważ reklamy i teledyski z pięknymi autami i biuściastymi panienkami wmówiły Ci, że jesteś nikim. Chcesz być taki, jak ci w telewizji, chcesz być kimś i żeby się z Tobą liczono. Pod tym pragnieniem czai się kult cierpienia którym zainfekowano Cię w dzieciństwie – więc będziesz cierpiał pod celą, od tyłu. Gdybyś czcził nie zakatowane zwłoki, a piękno i harmonię, na myśl o kradzieży komuś pieniędzy odczułbyś głęboką niechęć i dyskomfort. Emocje rządzą a podświadomość nimi prowadziłaby Cię ku szczęściu i bogactwu. Zamiast kraść i rzucać się na ochłapy, zarobiłbyś uczciwie znacznie więcej. Ale by tak się stało, ten podstawowy program musi być pozytywny, a ludzie z byłych krajów komunistycznych mają program głęboko negatywny. Dlatego sprawy finansowy są tak ciężkie do ruszenia, znacznie ciężej niż na zachodzie – gdzie istnieją za to problemy innego typu.

Jezus to czysta wiedza

Ja to widzę w ten sposób – Jezus istniał i uderzył w istniejący diabelski system. Po jego śmierci (ale nie wierzę w tę na krzyżu) siły zła używając jego imienia i maskując się dobrem, zrobiły ludziom zło. Wymyśliły krzyż i dorobiły do tego ideologię cierpienia. Czyli de facto nic się nie zmieniło, jak zło było tak nadal jest. Po co więc przyszedł Jezus? ano po to, by ci którzy naprawdę chcą wiedzy i ukojenia, mieli wiedzę jak tego dokonać. Cała reszta musi cierpieć, i musi być podległa diabelskim prawom – teoria reinkarnacji mówi, że są to młode dusze i muszą jeszcze dużo doświadczać. Koniec końców, wszystko i tak się dobrze skończy. Na świecie jest wielu Jezusów, i jeśli pragniesz mądrości zawsze ją znajdziesz. Ale by dobrze znaleźć, trzeba mieć mniej więcej oczyszczoną z bzin podświadomość. Jeśli fundamentem jest wiara w cierpienie, spotkasz nie mądrość – a cierpienie. Fałszywy guru, fałszywe nauki, efekt zawsze ten sam – ukochane cierpienie. Nacierpisz się nieludzko, a Boga ani widu ani słychu…

Wybieraj Przyjacielu

Dlatego masz wybór. Albo angażować się w politykę, walczyć i miotać w walce o prawdę i szczęście dla ludzi  – co napełni Cię gniewem, i mimo szlachetnych intencji staniesz taki sam jak ci przeciwko którym walczysz – albo wymiksować się (jak mawia młodzież) z wchodzenia emocjami we wszelkie możliwe struktury (polityka, biznes, sport i inne) i zająć tylko sobą, przebudowaniem swojej podświadomości. Świat zawsze miał tych na górze (zło, krokodyl), rewolucjonistów (słabość, duch wejściujący) i resztę baranów wśród których znajdują się ci nieliczni, którzy wiedzą że w życiu musza odrobić tylko swoją lekcję. Jest to oczywiście nazywane egoizmem przez szarpanych emocjami ludzi. Tylko ile było już w historii tej szarpaniny, i co z tego wyszło? ano niewiele. Teraz chcą bym poświęcił swoje cenne życie, i zmieniał świat. Chcą nas zająć czymś co nie da żadnych efektów, byśmy nie zajęli się tym co naprawdę ważne. Bardzo ciekawie o strukturze (krokodyle czyli psychopaci, duchy wejściujące – nerwusy) pisze Andrzej, to trzeba przeczytać – bardzo ciekawie napisane, możesz wiele dzięki temu zrozumieć KLIK.

 

———

 

 

Zapraszam na stronę samczeruno, tylko o sprawach damsko męskich. Zachęcam do zapisywania się na newsletter na jej dole; wystarczy wpisać swój meil w biały prostokąt, by być zawsze na czasie. Zachęcam do ściągnięcia mojej książki „Co z tymi kobietami?” jako darmowego e booka KLIK. Jeśli się spodoba, zawsze można dostać ją w każdej księgarni, na terenie całej Polski.

15 thoughts on “Diabeł w ornacie

  1. Czy ludzie w kulturach niechrześcijańskich, np azjaci są dzięki brakowi podświadomosci nakierowanej na cierpienie w takim razie bardziej szczęśliwi?

  2. Nie, ponieważ każda piękna idea gdy zmienia się w religię, staje się żyjącą własnym życiem strukturą – a ta jest zawsze z natury bardzo niską energią. Człowiek jest znacznie wyższą z natury, więc struktura ją w każdy możliwy sposób obniża – najlepiej robi się to cierpieniem i walką.

  3. ODwołam sie jeszcze do podświadomości. Zauważyłem że automatycznie torpeduję wszelkie wysiłki by zdobyć jakąś umiejętnośc dzięki której będe miał pieniądze, poprawić zdrowie itd. Objawia się to wiecznym przekładaniem czy wręcz fizycznym odrzucaniem mnie od nauki czegoś przydatnego. Problem leży pewnie w podświadomości, jak ułożyć afirmację? Wiem że źle ułożona może wyrządzić jeszcze więcej szkód.

    „Bogactwo zdrowie i szczęście są dobre”, „zasługuję na b, z, sz”? może

  4. Na które nikt nie zna odpowiedzi. W jakim celu istnieje Wszechświat, a w nim życie. Jeżeli tego nie znamy nie ma sensu budować jakichkolwiek konstrukcji myślowych, w tym wierzeń. Jedynym logicznym rozwiązaniem jest bycie przekonanym, że nasze narodziny i śmierć mają jakiś sens którego nie znamy. W spokoju ducha a poddajmy się temu cyklowi, w przekonaniu, że wszystko będzie O.K., a dotyczy to każdego życia.

  5. Rodzimy się dla miłości i już to samo w sobie daje sens życia, nawet wtedy gdy miłości nie zaznaliśmy, zawsze możemy działać ku temu by miłość zwyciężyła w tym świecie.
    To droga Chrystusa, lepszej drogi nie ma.

  6. Czy może pojawi się jakiś zwrotny punkt, gdy to jest w stanie się przełamać, po – zmiany mają z górki.
    „W dzień i w nocy wszystko mi sprzyja”

  7. [quote=toni]Rodzimy się dla miłości…

    Czyli rodzimy się, by poprzez miłość rozmanażać się – to oczywiste. Miłość to tylko środek… 😉

  8. OK, ale uwaga!
    Ideę tzw. „rozwoju osobistego/duchowego” można przekręcić (zrobi to jakiś „mistrz” lub sam adept) i wyjdzie z tego tylko nowa religia (lub forma pokrewna)…
    O tym się jakoś w „środowisku rozwojowców” mało wspomina (nie przypadkowo).

  9. Trochę nie na temat, proszę o rozgrzeszenie zatem: najpierw masa, czy rzeźba? Człowiek chudy, z bardzo szybką przemianą materii, może budować masę mięśniową?

  10. Zainwestuj w książkę, o której już tu pisano, 4-godzinne ciało Timothy Ferris – 5 dych.
    Stosując zalecenia z tej książki urobiłem dość szybko – bo nieregularnie ćwiczyłem i tylko hantlami – ponad 10 kg mięśni. W diecie nie miałem polepszaczy, tylko podwoiłem spożycie normalnego jedzenia oraz 4 jaja na każde śniadanie. Na siłowni i dobrej diecie 10 kilo na miesiąc łącznie z rzeźbą.

  11. Marek, wspominasz c iagle o afirmacjach, moze bys zrobil tekst tylko o nich. Czego unikac, jakie miec nastawienie, o błędach, sposobach na niechęć i lenistwo do regularnego piania itd

  12. Oczywiście, podświadomość kiedyś uwierzyła że jest do dupy – i wszystko co by temu przeczyło torpeduje. Każda próba nauki języka, czegoś konkretnego – budzi bunt, przynajmniej ja to tak u siebie odbieram.

    Absolutnie nie – jeśli afirmacje, to tylko „Ja A, kocham i szanuję siebie”.

Dodaj komentarz

Top