Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Zjedz Boga

Zjedz Boga

Wszystko co istnieje powstało z Boga. Na poziomie oka rzeczywistość jest nieruchoma i trwała –  podobnie jak film będący w istocie serią zdjęć, wydaje się być ruchomym obrazem. Na poziomie fizyków świat pełen jest tańczących molekuł, a na poziomie duchowym Boską tkanką. Zwykły człowiek widzi ciężką, nieruchomą materię, a gdy mu powiedzieć o pląsających topless cząsteczkach, zacznie się szyderczo uśmiechać. Gdy podda swój umysł kształceniu i edukacji, po kilkunastu latach zrozumie iluzję której ulegają nasze zmysły. Gdy powiesz mu o Boskiej rozkoszy stojącej za coraz mniejszymi cząstkami odkrywanymi przez naukę, zacznie się szyderczo uśmiechać. Gdy podda swoją świadomość medytacji i obserwacji w ciszy – siebie i świata – rozkosz prawdy uniesie go na sam szczyt spełnienia.

Jest tylko Bóg

Wszystko co istnieje to Bóg, i nic innego być nie może. Na początku istniała Boskość, z której stało się wszystko co istnieje. Gdy więc jesz, miej świadomość że Bóg je Boskie ciało; gdy oddychasz, to jest to tylko powietrzem dla Twoich zmysłów, tańcem cząsteczek i różnicą ciśnień dla wykształconego umysłu, ale dla świadomości jest to zawsze Bóg. Wszystko co istnieje to Bóg w nieskończonej ilości barw, kolorów i odczuć.

Boska randka

Gdy więc zapraszam Cię na randkę do mojej kawalerki na Pradze, a później dysząc śledzikiem dobieram do Ciebie, wiedz że to wszystko jest tylko grą Boskich cieni.

 

——-

 

 

Zapraszam na stronę samczeruno, tylko o sprawach damsko męskich. Zachęcam do zapisywania się na newsletter na jej dole; wystarczy wpisać swój meil w biały prostokąt, by być zawsze na czasie. Zachęcam do ściągnięcia mojej książki „Co z tymi kobietami?” jako darmowego e booka KLIK. Jeśli się spodoba, zawsze można dostać ją w każdej księgarni, na terenie całej Polski.

24 thoughts on “Zjedz Boga

  1. Na początku istniała Boskość, z której stało się wszystko co istnieje.
    Jak brzmi definicja Boskości ? Ona nie istnieje, tak jak żaden obraz nie istnieje (poza obrazem Wszechświata widzianym przez teleskop Hubble’a)
    Gratulacje Mistrzu z okazji pląsającej topless, w Twojej kawalerce dziewczyny, z zsunętymi z ramion ramiączkami. Jest jednak pewien problem – co dyszącym śledzikiem ?

  2. A tak nawiasem. Kolegi ojciec jakiś czas temu złowił klenia na Wiśle. Jak go patroszył wyciągnął ze środka prezerwatywę. Klenia opłukał i usmażył.

  3. [quote=uciekinierka]a moze ten bog ,w ktorego wierzysz dysponuje poczuciem humoru i sie nie obraza o byle co?: )[/quote]
    pokochasz mnie? tak ciut. może się uda.

  4. jak to sie pisze. kisses? tak jest ok./ buziaki- troche wiejsko ale oddaje/chuja- nie oddajde. no to sie wkrecilem. see u.

  5. I nastał nieunukniony kac. proszę administratora, proszę usunąć wpisy anonimowego, jak za dużo wypije to bredzi. anonimowy

  6. „jak stąd spierdolić,
    dobrze pobawić się i spierdolić”
    No chłopie, jak przejazdem jesteś to zapomnij o dobrej zabawie, bądź sobie planktonem trwając w przerażeniu wszystkim.
    A jak chcesz się zahaczyć trwaj w radości każdą jebaną chwilą;d, życie jest kurwa piękne, za każdym razem kiedy zatrzymasz się w teraz właśnie to odczuwasz – radość i piękno istnienia.
    Zagadka pokroju przemiany gówna w złoto – jak trwać w teraz?;p

  7. Mówisz za siebie czy ogólnie? A może nie za siebie ale ogólnie. Nie jest kurwa pięknie. Mogłoby być ale nie w tych warunkach. To co jest piękne jest trudno osiągalne. Jak dla Ciebie jest pięknie to ja pierdole takie piękno a Ty zdejmij okulary fantazji. Nie denerwuj mnie. Pięknie to będzie jak mi się uda. Wtedy zaproszę Cię, żebyś posmakował co to jest piękno.

  8. [quote=M]Mówisz za siebie czy ogólnie? A może nie za siebie ale ogólnie. Nie jest kurwa pięknie. Mogłoby być ale nie w tych warunkach. To co jest piękne jest trudno osiągalne. Jak dla Ciebie jest pięknie to ja pierdole takie piękno a Ty zdejmij okulary fantazji. Nie denerwuj mnie. Pięknie to będzie jak mi się uda. Wtedy zaproszę Cię, żebyś posmakował co to jest piękno. [/quote]
    Co Cię tak gryzie? Wiadomo czasy nie są łatwe ale takie podejście nie ułatwi Ci osiągnięcia Twojego piękna.

  9. M wyluzuj. Zobacz na innych. Pracują w pocie czoła. Jak uda im się ogarnąć niewielkie w sumie potrzeby to mają pretekst do szczęścia i są szczęśliwi. Może to Ty trochę fantazjujesz.

  10. Kiedy przyszłam na świat wydawało się cudownie. Z czasem kolory wyblakły. Ludzie cieszą się ochłapami i nic z tym nie zrobisz. Każdy ma ustawiony próg radości. Ty może masz wyżej. Spróbuj to zrealizować nie oglądając się na innych. Po prostu wyrwij się z czarno białej strefy i zacznij się realizować. Nie odwrotnie. Pozdrawiam serdecznie.

  11. W życiu to jest tak, że człowiek który cierpi zaczyna dostrzegać co jest rzeczywistym szczęściem. Niektórzy się miotają aż w końcu dają za wygraną i wtedy następuje szczęście. Myślę, że coś w tym jest.

  12. Zdaje się, że jet sporo racji w tym co powiedziałeś, ale zauważ, że to prawie to samo co proponuje kk. Cierp tutaj a nagroda w niebie. Nie chcę oświecenia, jestem człowiekiem i niech tak zostanie. Chcę tylko odrobiny radości. Zwykłych ludzkich radości. Śmiać się, płakać (kiedy jest na to czas) bawić się, robić coś pożytecznego. Może nawet inni mogliby skorzystać (zawsze to powód do poczucia bycia potrzebnym).

  13. [quote=do M]Kiedy przyszłam na świat wydawało się cudownie. Z czasem kolory wyblakły. Ludzie cieszą się ochłapami i nic z tym nie zrobisz. Każdy ma ustawiony próg radości. Ty może masz wyżej. Spróbuj to zrealizować nie oglądając się na innych. Po prostu wyrwij się z czarno białej strefy i zacznij się realizować. Nie odwrotnie. Pozdrawiam serdecznie.[/quote]
    Dziękuję za zrozumienie. Fajna z Ciebie laska

  14. [quote=Też J]M wyluzuj. Zobacz na innych. Pracują w pocie czoła. Jak uda im się ogarnąć niewielkie w sumie potrzeby to mają pretekst do szczęścia i są szczęśliwi. Może to Ty trochę fantazjujesz. [/quote]

    Mam wrażenie, że to o czym piszesz to bardziej ulga a nie szczęście. Wypływa z odsunięcia obawy a nie ze zdolności.

  15. „kokaz45 do ~Malinka: Najlepszych adwokatów z urzędu dostawali skazani za herezję w czasach inkwizycji. Oto jeden z przykładów:

    Chrześcijanie wspominają mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa…. Ja, wspominam mękę i śmierć filozofa Kazimierza Łyszczyńskiego, zamordowanego 30 Marca 1689! z wyroku „biskupiego” – bez szansy na zmartwychwstanie…
    ” Tego dnia, nie po raz pierwszy, ani ostatni w Historii Świata ujawnił się, tym razem na ziemi polskiej – na którą jeszcze nie wezwano „Ducha, co miał spłynąć i odmienić oblicze Ziemi! TEJ ZIEMII” jeden z licznych dowodów ogromu uświęconego przez Kościół katolicki bestialstwa i sadyzmu wobec każdej odmienności, wobec każdego odmiennego poglądu… Jak zwykle w chwilach fanatyzmu biskupi-pośrednicy boscy zapomnieli, że okrutnie traktując innych sami siebie nie tylko poniżyli, ale udowodnili kolejny raz światu, fałsz propagowanej miłości bliźniego i chrześcijańskiego miłosierdzia, okazali prawdziwe oblicze chrześcijańskiej bezwzględności, brutalności i nienawiści. Od tego czasu tylko krwawe możliwości Kościoła się zmieniły – Cywilizacja ograniczyła i ogranicza fałsz, obłudę i cynizm uświęcony. Ale 30 marca 1689 roku na Rynku Starego Miasta w Warszawie, ta kościelna brutalność i nienawiśc eksplodowała… Został ścięty, jeden z wybitnych polskich filozofów Kazimierz Łyszczyński, a ciało wywieziono poza mury miejskie i spalono (podobnie jak jego dzieło). Oto Człowiek, który odważył się myśleć niezależnie i tylko za to zginął śmiercią męczeńską. Zginął bo wyprzedzał swój czas pisząc dzieło „De non existentia Dei”, czyli „O nieistnieniu Boga” !

    „Ale śmiertelne widowisko rozpoczęło się tak naprawdę już 10 marca. Skutego Łyszczyńskiego wprowadzono na obitą czerwonym suknem scenę, ustawioną specjalnie do tego celu na warszawskim rynku, i rozkazano uklęknąć. Następnie podsądny był biczowany przez samego biskupa i pytany, czy na powrót wierzy w Boga Jedynego i Przenajświętszą Panienkę. Spektakl oglądało podobno ponad 20 tysięcy osób. Kilka dni później Kazimierz Łyszczyński w tym samym miejscu miał osobiście spalić na stosie wszystkie swoje dzieła. Dwa tygodnie później wykonano wyrok na ich autorze. Najpierw kat rozżarzonymi szczypcami wyrwał skazańcowi „bluźnierczy język”, później szablą odciął mu dolna wargę i górną wargę, czyli usta, które herezje wypowiadały. Następnie na wolnym ogniu przez blisko godzinę palono mu prawą rękę, którą antykościelne bezeceństwa pisał. Jeszcze później…. I tu następuje rozbieżność w kronikarskich relacjach. Według jednych kat „litościwie” odciął toporem głowę nieprzyto,mnemu już z bólu skazańcowi, a według innych (np. zgodnie z opisem biskupa Załuskiego) Łyszczyński płonął na stosie żywcem. Po egzekucji prochy skazańca starannie zebrano i rozrzucono (według innych – wystrzelono z armaty) za miastem.” [strona 202 Marek SZENBORN – „Czarownice i heretycy. Tortury, procesy, stosy”]
    Chrześcijaństwo instytucjonalne – w wielu przypadkach wręcz państwowe, jak to ma miejsce w Polsce – to czarna zaraza cywilizacji. Jeśli piętnuje się zbrodnie systemów politycznych – co jest słuszne – dlaczego nie piętnuje się zbrodni chrześcijaństwa? Dotyczy to nie tylko zaszłości – ale także czasów współczesnych – przejawiających się w korupcji, ukrywaniu przestępstw własnych, bezkarności – demonstrującego w ten sposób pogardę dla cywilizacji ludzkiej i objawiającego Światu cynizm obłudę i zafałszowanie instytucjonalnego Kościoła chrześcijańskiego.”

    ~myślący do kokaz45 do kokaz45:
    Filozofa Kazimierza Łyszczyńskiego zamordowała „święta inkwizycja” w 1698r za pontyfikatu papieża Innocentego XI (pontyfikat1676-1689) Za zasługi dla Kościoła Katolickiego papież Innocenty XI został błogosławiony i beatyfikowany w 1956r. przez Piusa XII. Jakie to były zasługi mamy przykład Kazimierza Łyszczyńskiego. Jak wiadomo KK (czytaj duchowieństwo) miało już w przeszłości potworne grzechy na swoim sumieniu nie ponosząc za to żadnych konsekwencji – to teraz będzie się martwił o dzieci wykorzystywane seksualnie przez księży ? Duchowieństwo KK za wszelką cenę będzie starało się wybronić ,chyba że wreszcie społeczeństwo na to nie pozwoli domagając się prawdy i sprawiedliwości”.

  16. Inkwizycja była przejawem zawłaszczenia sobie czegoś. Jak ktoś kiedyś powiedział „oczywista oczywistość”. Działania inkwizycji są zaprzeczeniem tego co podpowiada rozum w kwestii miłości. Dawniej, ludzie odseparowani od siebie mogli się bać, nie czytali książek a jak czytali inkwizytor zjawiał się i pogłębiał lęk w skwierczącym wyciekającym tłuszczu podsycającym ogień. Te bezczelne zbrodnie poparte aparatem państwowym są dzisiaj jawne. Jawna stała się pedofilia, wbrew naturze jest celibat, hierarchia kościelna to zwykły absurd dla każdego kto zetknął się z jakąkolwiek organizacją opartą na ambicji. Jak Bóg, jeżeli istnieje, ma zwrócić się w stronę baranów które nie potrafią odróżnić życia od manipulacji, miłości od ruchania w dupę, siebie od gówna. LUDZIE NIE CHCĄ BOGA, jeśli istnieje.

  17. Wiesz, sprawa trochę złożona. Nobo pomyślmy. Umierasz, ty, ja, ktokolwiek. I teraz zje cię( albo mnie, albo któregokolwiek) węgorz. Tego węgorza (albo parę innych posiłkujących się zgniłym bądź w miarę świerzym ciałem) zje rybak bądź wędkarz. Znów molekuły znajdą miejsce na egzystowanie w przejawionym przez zmysły świecie. Będziesz kozak i spalisz się. Co z tego, korzenie roślin wchłoną a listek zostanie wysrany przez królika. Nie z tej strony to z drugiej. Dżdżownica załatwi swoje sprawy a pstrąg definitywnie rozwieje jej nadzieję. Plastik wydaje się być rzeczowym rozwiązaniem, ale czy nie ugrzęznę ( ja, ty, ktokolwiek) tu na padole jako butelka. Jak to pogodzić??? Z kolei zakopiesz się gdzieś głęboko to albo brunatnym albo kamiennym kawałkiem dla ciepła się staniesz. Sadza z kolei nie pójdzie wyżej niż atmosfera i osiądziesz. Potem będą narzekali, że za dużo ołowiu w grzybach. I bądź mądry. 🙂 (jak stąd spierdolić, dobrze pobawić się i spierdolić)

Dodaj komentarz

Top