Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Prawdziwa przyczyna nadwagi

Prawdziwa przyczyna nadwagi

 

                                          

 

 

Człowiek może się „wsłuchiwać” w swoje ciało, albo umysł. W każdej chwili dokonujesz tego wyboru (i ponosisz konsekwencje), a problem polega na tym, że większość ludzi o takim wyborze nie ma pojęcia. Ciężko też o tym pisać, wytłumaczyć słowami tak w sumie nieznane nam, dziwne sprawy. Bo jak opisać ślepemu od urodzenia kolory, a prawiczkowi rozkoszną ciasnotę pięknego, polskiego łona?

Świat to medialna kreacja

Ludzie myślą że widzą świat takim, jakim jest. Niestety nie – widzą tylko swoje interpretacje świata, a interpretacja i opis w ich umyśle, jest tworzony przez wychowanie. Widzisz więc swoje uwarunkowania, nawyki i wyćwiczone powtarzaniem wzorce z dzieciństwa, cudze sugestie, a nie prawdę. To jest coś, co małolaty nazywają matrixem; świat który nas otacza, naprawdę jest iluzją, symulacją. To co widzimy (czyli nasza interpretacja) jest fałszem, została sztucznie wytworzona, wykreowana. Postrzegamy naszą emocję i myśl na jakiś widok, a emocję kształtuje nam chociażby reklama – chyba nie uważasz że tyle by za nią płacono, gdyby nie działała? Media i religie kształtują Twoje widzenie świata tak, że obraz który widzisz w swojej głowie, nie jest i nigdy nie był Twój.

Na tym polega „system” i jego piekielna skuteczność. Człowiek to w istocie komputer, który od tysięcy lat się programuje praktycznie tak samo, jak zwykłe komputery. Dano nam obraz świata, oraz sposoby na szczęście które jak widać nie działają; wojny, bieda i rzezie są tego dobitnym przykładem. Pod tą sztuczną konstrukcją istnieje prawdziwy świat, ale ujrzeć można go tylko wtedy, gdy znajdzie się sposób na wyciszenie swego umysłu. Wtedy widzisz, ale już ocena i stosunek emocjonalny nie jest wszystkim, całą prawdą, tylko czymś co odczuwasz, ale nie skupiasz się na tym.

Eden jest tu i teraz

Teraz patrzę na człowieka, a moja podświadomość daje mi wszelkie o nim informacje, które powstają przez porównywanie się z podobnymi do niego ludźmi, podobnymi okolicznościami w których dokonałem obserwacji. Jak jest rudy, a rudy mnie kiedys oszukał, czuję podejrzliwość i czasami złość. Jak pomógł, czuję wdzięczność. Widzę tylko swoją interpretację, a człowiek może być przecież zupełnie inny – więc może mnie zaskoczyć i okraść, albo wręcz przeciwnie, zachować się szlachetnie. Gdy wiesz jak to działa, interpretacja się oczywiście pojawia ale jakby w oddaleniu, nie jest tym w co wierzysz i na czym się opierasz. Świat poza interpretacjami jest rajem, Edenem – najprawdziwszym szczęściem. Ludzkość nie została wypędzona z raju, ale odgrodzono ją od szczęścia umysłem, szaleńczym korowodem myśli. Ale weź to wytłumacz komuś, kto prawie wpada pod tramwaj bo jest bezustannie zamyślony, zatopiony w świecie swych myśli. Jego przecież w świecie praktycznie nie ma, całkiem pochłonął go świat myśli i wyobrażeń. Marzyciel marzy o szcześciu, które jak wierzy spotka go wtedy gdy będzie miał milion dolarów; Nie wie że szczęście już tu jest, tylko przez galopadę myśli nie dostrzega go. By zobaczył, trzeba wyjrzeć poza ciągle pędzące myśli – ale czy ktoś umie je zatrzymać? Dlaczego tak pędzą?

Po to, by utrzymać Cię w fałszywym świecie. Umysł jest nadzorcą, który trzyma nas w piekle zwanym „zwykłym życiem”. A jakie są te myśli? Przeważnie nieciekawe. Mówią Ci że jesteś brzydki, głupi, zalewają Cię smutkiem, rozpaczą, poczuciem winy… masz cierpieć, a by na chwilę lepiej się poczuć, wpaść w szał zakupów i nałogów. Cały przemysł jest ukierunkowany na sfrustrowanych, nieszczęśliwych ludzi których można wykorzystywać. Wciśnięto nam rzekome prawdy o tym, że religia, gadżety, pieniądze, piękne ciała, jedzenie, władza dadzą nam szczęście. Zrobiono tak dlatego, byśmy dążyli do tego w nadziei na lepsze samopoczucie. A ono nie kryje się w tych celach, tylko tu i teraz – w nas.

Lubisz podjeść?

Stąd bierze się chociażby nadwaga. Ciału wystarcza naprawdę niewielka ilość jedzenia, żołądek zdrowej osoby mieści w sobie dwie garście – i wtedy człowiek czuje że ma dość. Ktoś kto jest świadomy swego ciała, odbiera jego sygnały – przestaje jeść i zapomina o tej czynności. Ktoś kto słucha swego umysłu, kto bezustannie spędza czas w swych myślach (które oczywiście nie są jego, sa wykreowane przez media, tradycję, otoczenie, wychowanie), nie zauważa ciała. Im mocniej zanurzony jest w umyśle i myślach, tym bardziej ignoruje sygnały od ciała. To przypomina hipnozę, gdzie człowiek żyje całkowicie w wykreowanym mu, piekielnym świecie, dzięki czemu staje się idealnym konsumentem, bateryjką zasilającą system.
Umysł jest zawsze głodny przyjemności, chce więcej i więcej wszystkiego. Jeśli ktoś ma dostęp tylko do rozkoszy jedzenia (bo nie ma znajomych, pieniędzy, śmiałości itd.), będzie starał się ją zwiększać – stąd bierze się bezustanne jedzenie, próba zasypania tej ziejącej, bezdennej dziury emocjonalnej w sobie smakami i żuciem. Ktoś inny chce coraz więcej i więcej alkoholu, narkotyków, pieniędzy, władzy nad ukochaną osobą czy grupą ludzi… co zawsze kończy się patologią, nieszczęściem i dramatem.


Jak widać, branie w sytuacji nadwagi suplementów czy leków, niewiele pomoże; a jeśli pomoże, to za chwilę wróci się do nałogu, bądź będzie ciągle z nim walczyło – ale co to za życie? Jedyną terapią przeciw nadwadze, nałogom, jest wsłuchiwanie się w swoje ciało. Zacznijmy od wczucia się w głowę, oczy… poczujemy jak się odprężają, napływają fale ciepła i przyjemności. Ćwiczmy jak najczęściej, by stworzyć potężny nawyk.

Zjesz gówno?

Gdy oddamy się treningowi, głosik w głowie pchający nas do niszczenia siebie będzie coraz słabszy, a głos rozsądku płynący z ciała – mocny. Ktoś kto jest świadomy ciała, za żadne pieniądze nie wypali papierosa. W stanie jedności z ciałem (skupieniu na nim, a nie na myślach), obżarstwo i nałogi są ohydne. Nie ma żadnej potrzeby walczyć z nimi – czy walczysz z chęcią zjedzenia gówna? Nie myślisz o tym, problem znika. Nie trzeba terapii, góry tabletek i coraz nowszych suplementów. Wystarczy świadomość swego ciała, a po jakimś czasie pojawi się świadomość ruchów energii w ciele, więc będziesz czuł znacznie więcej – co jest dla Ciebie korzystne, a co nie; jaki człowiek pod uśmiechem kryje złe intencje, a jaki pod głupkowatym wyrazem twarzy dobre serce.


Każda metoda radzenia sobie z nałogami, np. NLP przeniesie tylko problem w inne miejsce. Było obżarstwo, będzie palenie – albo rzekomy sukces, gdy ktoś zerwie wszystkie nałogi, a wejdzie w znacznie silniejszy i niewidoczny z zewnątrz; pychę, poczucie że jest lepszy od innych. „Jestem lepszy” będzie zasilane brakiem nałogów, ale szczęścia nie da. Konflikt wewnętrzny nadal będzie istniał, podobnie jak coraz większa potrzeba wyszukiwania w otoczeniu słabości, by móc jej okazać pogardę, a tym samym poczuć się lepiej. Za jakiś czas wewnętrzna pogarda zrealizuje się jako ciężka choroba albo zdarzenie „losowe”, a wtedy otoczenie zada pytanie: Taki dobry, nie pije, nie pali, nie dupczy… a wrzeszczy konając na raka, albo obcięło mu nogi. Gdzie sprawiedliwość! Zakrzykną oburzeni moralni obywatele, którzy nie rozumieją że moralność to nie coś na pokaz, ale brak osądzania, nienawiści, pogardy wewnątrz siebie.

Piękno zaczyna się w ciszy umysłu

Lepiej żebyś był pijakiem, niż stał wolnym od nałogów wegetarianinem, który gardzi później ludźmi. To znacznie większa pułapka, niż picie czy palenie – ale są i bardziej subtelniejsze. Np. niektórzy uznają się za uduchowionych, szlachetnych, by w ten sposób poczuć się lepiej od innych – kanalii i prymitywów. Z takiej pułapki znacznie ciężej wyjść, niż z pijaństwa. Pijak przeważnie wie że przehulał życie, jest pokorny, wegetarianin (wpieprzający słodycze) już nie będzie z Tobą chciał gadać (bo rzekomo poznał prawdę), a uduchowiony tylko wewnętrznie splunie, że takie byle co śmie się odzywać.

Trzeba zrozumieć ważną sprawę. Grubasy, palacze, alkoholicy, narkomani, zakupoholicy, gadżeciarze, korwiniści (bo to też nałóg i wielka pycha, wszyscy są idiotami a ja mądry)… oni wszyscy są skupieni na umyśle. To jest ich jedyna choroba, z której wynikają wszystkie inne. Nie można im pomóc w żaden inny sposób, niż wskazaniem że trzeba wyjść z umysłu, skierować swą uwagę na rzeczywistość a nie myśli. Z czasem wśród chaosu który może nas otaczać, pojawia się głęboka cisza w nas. Nie trzeba dążyć do pięknych miejsc, gdyż każde stanie się piękne – urok i spokój jest w nas. Jesteśmy my, czyli nie znające śmierci Ja – później cisza i ukojenie, błogostan – a później symulacja świata, zwana matrixem. I na co byś nie patrzył, będzie opromienione wewnętrznym blaskiem. Przypomnij sobie jak byłeś zakochany… wszystko było piękne i wesołe, radosne. Piękno było w Tobie, więc nawet miejski szalet był cudowny. Gdy masz w sobie konflikt, nawet pałac będzie dla Ciebie wstrętny.


www.braciasamcy.pl  zapraszam na moje forum.


—————————————-

Zapraszam do kupna moich e książek „Stosunkowo dobry”, oraz „Wyprawa po samcze runo” w E wersji, KLIK albo papierowej KLIK. Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to     coztymikobietami@onet.pl

Dodaj komentarz

Top