Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Jak gry niszczą człowieka

Jak gry niszczą człowieka

 

                             

 

 

W najnowszym CD-ACTION (03/2015) na stronie 123, redaktorzy wyszydzają książkę o patologiach w sieci, a konkretnie rozdział o graniu w gry komputerowe.

Szydzić łatwiej niż zrozumieć

Dziennikarz zarabiający na grach, musi wyśmiewać tych, którzy odbierają mu chleb od ust – na tym polega jego praca – w przeciwnym wypadku zostanie zgnojony przez szefa, albo wyrzucony na bruk. Obiektywizm u dziennikarzy to coś niezwykle rzadkiego, albo funkcjonuje w ściśle określonej przestrzeni, poza którą nie może być ujawniany. To tak jakby pracownik skody w salonie, mówił klientom że lepsze są dacie; jest szczery i obiektywny, bo tak naprawdę myśli – i długo tam sobie nie popracuje.
Gorzej że atakujący gry komputerowe i broniący ich, nie rozumieją jak działa psychika człowieka. Postaram się jasno wytłumaczyć, dlaczego gry ewidentnie szkodzą – chociaż gram w nie od lat i prędko nie przestanę.


Człowiek to nie jest jedna istota, Ja Marek – ale dwie. Jest Marek logiczny, oraz Marek emocjonalny. Każdy z nas zna z życia sytuację, gdy wiedział że coś jest złe, nie chciał tego logicznie (związek, nałóg, pewne potrzeby), ale pragnienie ciągnęło go do tego z nieprzepartą siłą. To oczywista oczywistość, że jedna istota nie może ciągnąć w dwóch kierunkach – dlatego część emocjonalną nazwaną podświadomością, a część logiczną świadomością. Obie mają swoją własną inteligencję i priorytety – przy czym podświadomość (nazywana niekiedy duszą) ma inteligencję co najwyżej czteroletniego dziecka.

Dziennikarz, Pan do wynajęcia

I jeśli ja do Ciebie coś mówię, to informację odbierasz dwoma niezależnymi systemami – umysł ją analizuje logicznie, a podświadomość emocjonalnie, na poziomie dziecka. Jeśli jesteś fanem gier albo dziennikarzem, a ja dałem Ci do zrozumienia, że dziennikarz jest w istocie prostytutką na usługach koncernu wydawniczego, to podświadomie się wściekniesz (emocje, gniew, nienawiść), a umysłowo, logicznie w większości przypadków przyznasz mi rację, chociaż nie wypowiesz jej na głos, by nie dać mi satysfakcji. Bo i trudno jej nie przyznać, skoro natychmiast wylatujesz z pracy, gdy będziesz miał inne zdanie niż wydawca pisma – a ten ma najczęściej takie zdanie, jak jego grupka kolegów powiązana z danymi firmami i politykami. I musisz pisać tak, by oni byli zadowoleni, a nie Twoje sumienie.


Na potrzeby felietonu skupmy się wyrywkowo na podświadomości, (całość opisałem bardzo dokładnie w książce „Stosunkowo dobry”). Jej priorytetem jest zachowanie naszego życia, oraz jeśli umysł często przyjmuje jakąś informację, stworzenie z niej nawyku. Tak właśnie uczymy się jeździć na rowerze, autem, trenujemy ciosy, uczymy się palić papierosy – powstaje nawyk, który z czasem dosłownie przejmuje nad nami kontrolę (alkohol, papierosy, narkotyki, seksoholizm itd.). Im jest silniejszy, tym sprawniejsi i wydajniejsi w danej czynności jesteśmy, powstaje automatyzm. Jeśli ćwiczymy sztuki walki, w momencie ataku nie myślimy jak uderzyć, tylko realizujemy wyćwiczony scenariusz – działamy automatycznie co oznacza ochronę przed obrażeniami, a czasem wygraną. Nie mamy czasu na myślenie, analizowanie – ratuje nas natychmiastowa, wyćwiczona reakcja na ringu reakcja. O ile my jako umysł wiemy, że coś istnieje w przeszłości, teraźniejszości bądź przyszłości – podświadomość nie rozróżnia czasu i tego, czy wydarzenie dzieje się tu i teraz, czy też w wyobraźni – wystarczy wyobrazić sobie ssanie cytryny, by sobie to uświadomić.

Kulisz się albo puchniesz z dumy

Cytryny nie ma, ale organizm reaguje tak samo, gdy wyobrazisz ją sobie jedzoną teraz, dziesięć lat temu czy za piętnaście lat. A wyobrażenie sobie przykrego zdarzenia? Wydzielają się hormony stresu – a przecież realnie nic się nie dzieje. Dłonie się pocą, oddech przyśpiesza, serce łomoce jak chłopaki z ABW o szóstej rano do studenta. Wyobraź sobie jak ktoś Cię zelżył, upokorzył – jest reakcja, gwałowna, wyobrażasz sobie zemstę, łamanie kości, srogi odwet. A teraz wyobraź sobie że Cię chwalą, poklepują po plecach, jak rośniesz, puchniesz, czujesz się ważny i dumny… jak chcesz zrobić dosłownie wszystko, by klepali bezustannie… i gdybyś miał ogon, machałbyś nim z całych swych sił, z całego serca.

Zwróć uwagę na zjawisko reklamy. Reklama jest kierowana do podświadomości, a to jest pamiętajmy – dwu, trzyletnie dziecko. Dlatego ludzie się śmieją że reklama jest głupia, przysięgają że ona na nich nie działa, przy czym częściowo mają rację – ponieważ nie jest kierowana do ich analitycznego umysłu, dlatego wydaje się dziecinnie naiwna. I gdy spacerują po sklepie, z wielu podobnych proszków do prania czują że warto kupić ten jeden, albo w ogóle nic nie czują, a kupują automatycznie – ten automat to właśnie podświadomość. Gdyby reklama nie działała, nikt by w nią nie pakował miliardów dolarów rocznie. Ludzie którzy się tym zajmują, doskonale wiedzą że wpłyną na Ciebie nie zwracając się do umysłu, a do podświadomości. Oni wiedzą, Ty nie, co znaczy że w tym układzie jesteś ich niewolnikiem, bo robisz to co oni chcą, myśląc że robisz co Ty chcesz. Im bardziej głupi i nie znający tej wiedzy człowiek, tym większe ma przekonanie że nikt nim nie kieruje, że on się nie da oszukać – niestety, od dzieciństwa jest łuskany jak wszy z żołnierskiego tyłka. Na Twoim nieszczęściu buduje się wielkie imperia finansowe – bo nieszczęśliwy, ogłupiony człowiek kupuje w amoku by poprawić sobie nastrój – od elektroniki, poprzez nałogi, kończąc na religijnym produkcie który ma dać w założeniu szczęście, a kończy się jak z Ipodem; za chwilę ekscytacja mija i lęk wraca, a Ty znowu sądzisz że nowsza wersja da szczęście. Można żyć inaczej, jednak trzeba wiedzieć jak to wszystko działa.

Rządzą emocje, a nie umysł

Podświadomość zawsze wygrywa z umysłem logicznym, ponieważ ma do dyspozycji falę emocji i uczuć, a te są silniejsze niż logika – dlatego jeśli chce się kogoś przekonać, poderwać dziewczynę, coś załatwić, oddziałuje się na podświadomość człowieka od którego czegoś chcemy, a nie jego umysł. Podświadomość kobiety lubi prehistorycznych macho, zapach pewności siebie i siły – a umysł chce ugładzonego, gotowego do tresury i formatu jąder desperata, dla którego kobieta jest wszystkim. Dlatego cham i burak ma kobiety, a grzeczny, niepewny siebie „dobry” chłopak ich nie ma – bo wygrywa ten, który wzbudzi emocje kobiety, a nie bardzo słabą decyzyjnie logikę. Dlatego chcąc podrywać, nie warto uczyć się tekstów, a zmieniać swoje reakcje lękowe i niepewność siebie na siłę, życzliwość i pewność siebie – ludzie to momentalnie wyczuwają bez słów. Może zapachem, może jakąś inną drogą – jak zwał tak zwał, to naprawdę działa.


Spójrz jak działają korporacje religijne – ich wpływ jest wywierany na dwie sfery człowieka. Kapłan tłumaczy sferze logicznej parafianina, że krzyż z Jezusem (bestialskie narzędzie tortur i zwłoki) ma sens – podaje się różne interpretacje, tłumaczenia, w końcu siedzą inteligentni ludzie wiekami i je wymyślają; jedne lepsze, drugie gorsze. Tymczasem podświadomość jako intelekt dziecka, nie jest w stanie ich zrozumieć, a to ona docelowo dostaje tę informację – a później odpowiednio do niej reaguje, zalewając umysł emocjami. Dla niej sprawa jest prosta – Bóg z miłości syna swego oddał na ofiarę, poddał torturom i śmierci, więc trzeba jego i miłości unikać w każdy możliwy sposób. Wytłumaczysz dziecku, że jest winne tortur Żyda sprzed dwóch tysięcy lat, kiedy nie ma pewności że istniał? Nigdy w życiu – dziecko oczywiście w to uwierzy, bo jesteś silniejszy od niego, dorosły, jesteś autorytetem bo dajesz jedzenie, zabawki i wymierzasz kary – zareaguje więc czując się winne, gorsze, grzeszne, ale nie zrozumie. Dopiero gdy podrośnie, zacznie sobie tłumaczyć spreparowaną w ściśle określonym celu bajkę – a ludzie umieją sobie wytłumaczyć wszystko – zdradę, złodziejstwo, kurestwo, to i wytłumaczą sobie że Bóg torturuje i morduje syna, by zmienić innych – zmienił coś? Historia uczy że żadna religia nic nie zmieniła na lepsze.

Dziecko nie rozumie symboliki

Oczywiście można uznawać to za pewną symbolikę, akt – ale jak wspomniałem, podświadomość tego nie zrozumie, tylko zareaguje poczuciem winy i poczuciem niegodności. To co poczujesz jako dziecko, zabierasz ze sobą w dorosłość. Wtedy całe Twoje życie będzie cierpieniem, a Ty nie będziesz rozumiał skąd ten bezustanny dół – ano właśnie stąd. Jak wkładasz do ust syf, to chorujesz. Jak lejesz chrzczoną benzynę, silnik pada – jak wkładasz do głowy BARDZO WAŻNE informacje od Panów w sukienkach że jesteś winien śmierci Jezusa, który umarł rzekomo za Ciebie, że jesteś winny (co niedzielę to powtarzasz „moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina” na kolanach bijąc się w piersi, byś nie zapomniał że masz się czuć jak szmata), za grzech pierworodny, że masz być cichy i pokorny, bo tacy posiądą ziemię (nie myśl samodzielnie, zdaj się na kapłana, on Ci wszystko wytłumaczy). Całe szczęście że są tacy, co nie chcieli słuchać o płaskiej ziemi, tylko chcieli sami to sprawdzić. Gdyby nie wolne od religijnych nauk umysły, nadal byśmy mieszkali w jaskiniach, wierząc że ziemia jest płaska, a latać może tylko ptak.

Spójrz chociażby na świętego Bartłomieja – obdarty żywcem ze skóry, więc podświadomość rozumie że za cierpienie jest nagroda, Bóg i niebo po śmierci. Medytuj nad nim, a nie minie dużo czasu gdy dostaniesz łuszczycy, alergii, a może nawet raka skóry czy ktoś Cię potnie nożem – podświadomość zrealizuje Twoje odczucie podziwiania zamęczonego człowieka. Człowiek z natury wcale nie musi cierpieć, tylko mu się te cierpienie INSTALUJE, prawie dokładnie tak samo jak program na twardym dysku komputera. Za cierpienia w imię świata, ludzkości czy dla rzekomo płaczącego Jezusa nie ma żadnej nagrody – cierpienie to nawyk który rozwijasz, i który musisz odcierpieć. Czy obietnicę nagrody złożył Ci Bóg, czy człowiek który twierdzi że Bóg mu powiedział? Pomyśl o tym. Jeśli Bóg ma do Ciebie sprawę, niech Ci sam powie a nie robi łańcuszki – masz Boga za idiotę?

Stworzony do szczęścia, a nie cierpienia

Po to właśnie powtarzasz że Twoja wina, żeś niegodny (nie jestem godny abyś przyszedł do mnie…) – powtarzasz żeby się mocno utrwaliło w podświadomości, żebyś czuł się śmieciem, zawsze winnym, by te uczucia sabotowały każdą Twoją radość i szczęście, które człowiek powinien odczuwać BEZUSTANNIE, co jest mocno nie na rękę korporacjom religijnym. Gdy cierpisz za życia, oczekujesz nieba po śmierci, płacąc za te nadzieje. To jest biznes, wielki biznes. Trzydzieści kilka lat żyłem z tym poczuciem winy, aż zrozumiałem że mi to narzucono, że to nie jest moje – to opowieści ludzkie, nie Boskie. Dziękuję, nie chcę tego, weźcie sobie to z powrotem – zwracam to hierarchom, biskupom, papieżom. Proces wyrzucania z siebie tych wszystkich programów kojarzących swiętość i Boskość z cierpieniem, upodleniem i mękami, może trwać latami.

Ale gdy chociaż częściowi się odblokuje, zaczynasz czuć się naprawdę dobrze, pojawia się wielka ulga, spokój – zwłaszcza na sercu. I gdy zestawiam to z wszystkim co znam, a trochę rzeczy znam, rozumiem że to wszystko jest wyłącznie RZYGOWINAMI. Możesz mi nie wierzyć, ponieważ słowa takie jak Bóg i miłość skojarzone są Ci z mękami, obciachem, tandetnymi serialami romantycznymi, biedą – a te siły nie mają z tym nic wspólnego. To jest szczęście i życzliwość, brak lęku, niepokojów, chęć do życia, moc – i by to odczuwać, nie musisz nic kupować, nic robić, jest Ci dany ot tak – wystarczy wyciągnąć dłoń i to zabrać. A ludzi wytresowano, że po te uczucia muszą kupować samochód, zdobywać doktorat, zarobić dużo pieniędzy czy mieć duże mięśnie i prowadzać się z pustakiem po ulicy.

Diabeł! To na pewno diabeł!

I gdy się zaczynam wydostawać z choroby, biedy, ciągłego poczucia bycia nikim, lęków – ludzie wierzący w program który im zainstalowano w dzieciństwie, mówią mi że to Szatan mnie opętał. Dał zdrowie, poprawił sytuację życiową w każdym aspekcie. Czuję życzliwość, zanikają lęki – diabeł. Przestaję cierpieć, przejmować się sprawami na które nie mam żadnego wpływu – diabeł. Zaczynam normalnie żyć, pojawia się zabawa – diabeł. Ktoś czyta moje teksty? Diabeł to uczynił. Ktoś akurat nie czyta? Diabła nie chcą czytać Boży ludzie. Trzeba to zaakceptować, że nasza przemiana, a raczej odkrycie własnego potencjału który dostaliśmy od Boga (wydostanie go porpzez wyrzucenie kupy gnoju którym jest zakryty), wielu ludziom się nie spodoba – niektórzy podejmą nawet aktywne kroki (w imię Boże oczywiście), byśmy wrócili do świata rozpaczy, nieszczęścia, wierzenia w niebo po śmierci w zamian za męki, zamiast się cieszyć tu i teraz, spełniać swoje marzenia. A gdy to się nie uda, wyładują z siebie cały swój ból w postaci zastraszania piekłem, diabłami, męczarniami przez wieku, wyzwiskami i bluzgami. To trzeba zrozumieć i zaakceptować – sam taki byłem, więc rozumiem to doskonale.

Jeśli podświadomość blokuje nas na Boga, to modląc się, nie łączymy się z tą cudowną siłą (blokada), tylko podłączamy wprost do sił cierpienia, czyli ciemnej strony – dokładnie taki jest sens istnienia religii, czyli systemów kontroli stada ludzkiego. Właśnie dlatego modlitwy nie działają, ponieważ ciemna strona tak naprawdę niewiele może, a to co może, to nie za darmo. Ludzie pod wpływem filmów i straszenia kapłanów myślą, że Szatan może im dać wszystko – tymczasem to Bóg może dać wszystko, także pieniądze, poczucie spełnienia, spokój wewnętrzny i wielkie ukojenie, błogość większą niż po narkotykach oraz marzenie niewyżytych, seks. Bóg nie ma nic do seksu, a jak Ci da, to coś znacznie lepszego niż byle co. Nie dziwi mnie, że ludzie mają pierdolca na punkcie diabła – bo wierzą że fajne rzeczy jak seks, drogie auta i pieniądze daje diabeł, a Bóg to tylko męki i cierpienia, pokora – pragną ich i walczą z tymi pragnieniami, by zarobić punkty na niebo i pośmiertną chwałę. Tymczasem jest zupełnie na odwrót.

Zabieg na duszy ludzkiej

Religie tak genialnie manipulują, że im bardziej rozumiem jak przeprowadzają operację na ludzkiej podświadomości, tym bardziej jestem pełen podziwu i fascynacji. Jak ktoś widzi luksusowe BMW i mocnego psychicznie człowieka w nim, to musi być wpływ diabłów – a często jest to wpływ Boga, czyli niezwykle cudownej siły. Wynalazki, intuicja, piękna muzyka, dzieła sztuki – to wszystko częściowy wpływ Boga, czyli siły z którą od dziecka skojarzono nam biedę, cierpienie, słabość, sztuczną pokorę. Jedni ludzie otwierają się na siły dobra częściowo, inni trochę więcej, zależnie od swych wierzeń i przekonań – które nie są wcale ich. Zostały im WSZCZEPIONE do głowy w dzieciństwie. To właśnie jest matrix, system iluzji w którym żyjemy.

W ten sprytny sposób już dzieciom się likwiduje połączenie z Bogiem, sprawiając że całe życie będzie cierpieć, odczuwać tęsknotę, chaos, przygnębienie i rosnącą z wiekiem rozpacz. W buddyźmie stworzono pojęcie pustki, które dla umysłu jest zrozumiałe – oznacza wyciszenie bezustannej gonitwy myśli, doświadczenie rzeczywistości bez interpretacji umysłu. Jednak podświadomość rozumie to jako brak kontaktu z Bogiem, bo ten oznacza spokój, szczęście, spełnienie, poczucie bogactwa, pewności siebie i mocy – a nie pustkę. Genialne!

Blokada na Boga

Każda korporacja religijna, musi pozbawić człowieka kontaktu z Bogiem – bo taki ktoś jest niezależny, nie da się nim kierować, wysyłać na wojny – jest szczęśliwy. Nie można mu sprzedać nadziei, nastraszyć diabłami – nie można zarabiać. Wszystko co wiesz o Bogu, każda święta książka z papieru – została stworzona przez ludzi. Wszystkie Twoje przekonania i poglądy, ktoś wymyślił i zrobił to w jakimś celu. Gdyby ksiądz urodził się w rodzinie muzułmańskiej, zostałby ichnim duchownym i nawracał Cię na islam. Kapłan to tylko papuga, odtwarzająca jak zacięta płyta to, czego go nauczono – to nie jest Bóg i jego nauki, a ludzkie nauki. Jeśli chcesz znać wolę Boga, to zapytaj i niech sam Ci powie – odczujesz to najpierw jako dreszcz niezwykłego szczęścia i błogości w ciele. Wtedy zrozumiesz, że wszystko co wiesz o Bogu, to specjalnie spreparowane informacje, mające zniechęcić Twoją podświadomość do kontaktu z nim. Bóg kontaktuje się z nami poprzez odczucia, więc przez podświadomość – słowa to wynalazek ludzki, słowa nie istnieją w świecie duchowym. Rola słowa to zapalnik, który aktywuje skojarzone z nim emocje – i tych już słucha podświadomość.


I jeśli zaczynasz rozumieć jak to działa, musisz wiedzieć że nie wolno Ci nienawidzić ani gardzić religiami – robią człowiekowi zło, ale na przestrzeni inkarnacji działają one na korzyść duszy ludzkiej. Gdy nienawidzisz, związujesz się z obiektem odrazy – a podświadomość zaczyna manifestować w życiu Twoje uczucia. Trzeba zrozumieć, oraz z szacunkiem zrezygnować z ich usług – trzeba też poprosić Boga, by usunął wszystkie programy z podświadomości, które odcinają nad od tej cudownej siły, która oznacza dla nas pełne radości i spokoju, dostatnie życie.

Rozgadałem się, jak zwykle

I tu dochodzimy do celu felietonu – jak zwykle się rozpisałem, „ten typ tak ma”. To co czujesz, każde uczucie – zostaje zrealizowane. Jeśli czegoś pragniesz, będziesz pragnął więcej – oraz bał się, bo każdy kto pragnie, boi się że tego nie dostanie. Pragnienie czegokolwiek oznacza w praktyce jeszcze większe pragnienie – uwaga! – niekoniecznie w tej samej dziedzinie życia. Pragniesz nowego auta, a za pół roku zaczniesz pragnąć spokoju, bo dostaniesz nerwicy, albo zapragniesz zdrowia, bo nagle się popsuje.

Grasz by mieć emocje, po to się tworzy gry – a podświadomość je wszystkie zrealizuje, w innym czasie, formie i miejscu. Jeśli więc pragniesz wygrać, rzucasz klawiaturą i myszką po pokoju (Dark Souls), to zwiększasz nawyk pragnienia. Jeśli chcesz zabić, zniszczyć – będziesz chciał zabić, zniszczyć. Rozumiesz? Spotka Cię coś takiego, podświadomość to zaaranżuje bez najmniejszego problemu – że będziesz chciał komuś zrobić krzywdę. Czyli Cię okradną, pobiją, może upokorzą, nagrają jak srasz w krzakach i wstawią na youtube? Tak czy inaczej będziesz pragnął i się bał – w jaki sposób się to odbędzie, nie ma większego znaczenia. Taka jest cena gier i utożsamiania się z serialami.

Poznaj zasady gry

Podświadomość nie wie że to serial, ona bierze to na serio, podobnie jak w wyobrażaniu sobie żucia kwaśnej cytryny. Jeśli więc lubisz seriale i gry, warto po ich obejrzeniu wytłumaczyć swej podświadomości, że to była nieprawda, wymyślić jakieś inne, radosne zakończenie, a najlepiej jest podziękować w akcie wiary Wielkiemu Programiście, że zlikwidował z podświadomości nawyk pragnienia, zniszczenia (zawsze kogoś w grze czy serialu lubimy albo nie lubimy). Wtedy ograniczymy zniszczenia, albo jeśli rozumiemy zasady gry, całkiem je wyeliminujemy. Kto nie rozumie o co chodzi, szykuje sobie przykre zdarzenia w życiu, oraz jeszcze bardziej przykre odczucia które będzie musiał przecierpieć.


www.braciasamcy.pl  zapraszam na moje forum.

————————————-

Zapraszam do kupna moich e książek „Stosunkowo dobry”, oraz „Wyprawa po samcze runo” w E wersji, KLIK albo papierowej KLIK. Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to     coztymikobietami@onet.pl

 

Dodaj komentarz

Top