Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Czym jest szacunek do siebie?

Czym jest szacunek do siebie?

 

                                                      

 

 

Ostatnio dostałem pytanie od czytelnika, który na poważnie podchodzi do siebie i swojego rozwoju. Dużo piszę o szacunku i życzliwości do siebie, więc zapytał czym dokładnie jest szacunek, oraz jak go wzbudzić. Ten człowiek zrozumiał, że choćby miał wielkie pieniądze, tony plastikowych gadżetów i najpiękniejsze kobiety, bez szacunku i życzliwości do siebie nie uzyska spokoju, harmonii, zgody z samym sobą – co jest największym sukcesem w życiu.

Znasz życie? A niby skąd?

I jeśli teraz się cynicznie uśmiechasz bo „znasz życie”, to tak naprawdę jesteś okaleczony – zatamowano Ci wypływający z serca strumyczek wrażliwości. Nie znasz też życia, tylko jego okrojoną wizję, sprzedawaną dla stada baranów w mediach i szkołach. Nie czujesz wspaniałości, niesamowitości, lekkości i cudowności stanu zgody z samym sobą, a za coś ważnego uważasz głośne emocje skojarzone z narkotykami, seksem, alkoholem, oraz poczucie mocy związane z lepszym autem, stanowiskiem czy skoksowanymi ziomkami. Jesteś jak szydercy, którzy wyśmiewali twórców samochodu czy samolotu (gdyby Pan Bóg chciał żeby człowiek latał, dałby mu skrzydła), oraz skończysz tak samo jak oni – na śmietniku życia, bez satysfakcji, spełnienia, a często pieniędzy i szacunku otoczenia, co swoją drogą nie jest najważniejsze.

Szydercy się wydaje, że to pieniądze, pozycja i kobiety dają przyjemność, ale nie rozumie że wraz z przyjemnością utożsamioną z czymś co przemija (kobieta obrabuje z majątku w sądzie albo umrze, pieniądze przepadną na giełdzie, pozycję zniszczy wymiana władzy przy korycie), zawsze pojawia się lęk. Im więcej przyjemności, tym większy lęk o jej utratę, a lęk sprawia że człowiek staje się agresywny, szalony i nieobliczalny. Jest też zjawisko habituacji, a więc dana rzecz nie może ciągle dawać satysfakcji – ta ciągle maleje, zmuszając człowieka do szukania nowych ekscytacji. Węszenia za truflami jak świnia nie jest sukcesem, a pełną lęku gonitwą narkomana, który próbuje dopaść zachodzące słońce przyjemności. To nie jest sukces – to żebranina.

Można wiele, bardzo wiele

Im człowiek starszy, tym mocniej brzydzi go i przeraża powtarzalna, zautomatyzowana egzystencja, codzienne zakupy, te same reakcje emocjonalne wyzwalane w nas przez krytykę i pochwały tych, którzy nas znają i najczęściej na nas żerują. Niemal wszyscy mają dość takiego życia, ale tylko nieliczni podejmują aktywne działania, by ten stan rzeczy zmienić. I właśnie to odróżnia człowieka mądrego, od reszty otępiałej populacji. Zmiana kusi, ale jak skok w nieznane przeraża – to droga dla najodważniejszych. Życie szybko przemija, minie trochę lat i zaniknie pamięć o nas i naszych wszystkich problemach, bolączkach i lękach. Pozostaną po nas zdjęcia i cudze opinie, mające z naszymi osobowościami tyle wspólnego, co krzesło z krzesłęm elektrycznym – a i te nędzne resztki znikną w piaskach czasu, podobnie jak religie, państwa i cywilizacje. Jesteśmy skazani na absolutne zniknięcie, więc warto doświadczyć w życiu tak wiele piękna i spełnienia, jak tylko się da. A da się bardzo wiele.


W końcu chcesz czegoś więcej, czegoś co nienazwane tłucze skrzydełkami zakopane gdzieś w starociach na strychu, ale myśl o wejściu tam przeraża – pająki, myszy i brud zniechęcają. Szacunek do siebie to wielka siła, której moc trudno opisać, gdyż u każdego człowieka przejawia się inaczej. Przestajesz służyć cudzym ideom, interesom, porzucasz lęki i smutki, które są wynikiem utożsamienia swego szczęścia z rzeczami, ideologiami i ludźmi – jesteś wierny tylko sobie, swemu sercu, a ono ma dokładną wizję Twego życia – im dalej od tej wizji jesteś, tym więcej lęków i rozpaczy, którą pragniesz stłumić wódką, błyskami świateł, zakładaniem rodziny by mieć jakiś cel w życiu, hałasem i wszystkim tym, co brutalnym tętentem ma zagłuszyć tęsknotę męskiego serca.
Jedni chcą szacunek kupić sobie pieniędzmi, znajomościami, wielkimi mięśniami, robieniem groźnych min do zdjęcia, przedmiotami, stanowiskami, tytułami, związkami i dzióbkami na fejsie, a drudzy pracują nad obudzeniem w sobie tych stanów emocjonalnych. To ludzie mądrzy życiowo, wiedzący że nikt im nic nie da za darmo – wiedzą że jeśli chcą mieć coś wspaniałego, to muszą sobie to wypracować. Oczywiście dół można kopać rękoma, łopatą albo koparką – można skrócić czas pracy, uczynić ją przygodą, ale trzeba wiedzieć jak. Dłonie są za darmo, chińska łopata za dwie dyszki a koparka za flaszkę i stówę na państwowej budowie. Chcesz krócej pracować – skorzystaj z czyjejś wiedzy i wsparcia. Trafiło na mnie, chociaż jestem droższy.

Szczęście to nawyk, a nie kolorowe papierki

Gdy nie masz do siebie szacunku, coraz większa ilość polepszaczy nastroju odbierana jest jak chaos, a z czasem wzbudza lęk i obrzydzenie. Masz auto, pragnienie się zwiększa – kupujesz większe, a pragnienie znowu puchnie. Później samolot, mały, duży, większy. Jacht? Zaczyna się od małego, aż będą coraz większe, bo ktoś ma o metr dłuższy. Pragnienie, czyli stan nieprzyjemnego napięcia, wcale nie znika – zwiększa się bez końca, bo to dziura której niczym oprócz miłości nie można zasypać. A spełniać pragnień bez końca nie można – bo nawet najbogatsi wszystkiego nie kupią.
I właśnie dlatego u ludzi bogatych, tak wiele jest narkotyków i dewiacji – desperacko próbują wycisnąć chociaż trochę poczucia przyjemności, więc z czasem sięgają po ekstremum. Ale i do niego organizm się przyzwyczai, by przestać reagować (habituacja). Człowiek który zdobył świat, ale nie ma w sobie miłości i szacunku, jest żebrakiem. Biedacy mu zazdroszczą, ponieważ nie wiedzą że pieniądze mają służyć wygodzie i rozwojowi człowieka, a nie dawaniu szczęścia. Biedni jeszcze się łudzą, że ich NAWYK bycia nieszczęśliwym, zmieni się od papierków którym ludzie nadali wartość. Szczęście to coś, co trzeba wypracować samemu mądrą, wieloletnią pracą nad sobą, swymi przekonaniami, emocjami. Każda droga na skróty, to rozłożone na mniejszą bądź większą ilość rat samobójstwo.


Szacunek ma wiele twarzy, a każda jest na swój sposób piękna.


1. Szacunek dla Ciebie będzie dbaniem o swe ciało – dobre, zdrowe jedzenie, byle nie za dużo. Zdrowy żołądek to dwie ściśnięte pięści. Przyjemność masz czerpać z duchowych źródeł (wysoka samoocena, szacunek do siebie), a nie jedzenia. Delikatnie sport (broń Boże zawodowy), spanie, walka z nerwami bo to stan alarmowy dla ciała, uniemożliwiający jego regenerację. Nie używamy fluoru, unikamy jak możemy leków, interesujemy się uzdrawianiem ciała za pomocą starych sposobów. Wiele razy pisałem o tym, że miałem w fatalnym stanie kolano – ortopeda zalecał jak najszybszą operację, a ja zaczałem jeść sproszkowaną skorupkę jajka. Po mniej więcej miesiącu (nie pamiętam dokładnie), mogłem korzystać z nogi – ćwiczyć przy worku bokserskim, jeździć na rowerze, spacerować. Nic nie bolało, wszystko było super. Koszt skorupki jajka? Zero. Nie dziwne że lekarze dostają piany na ustach, gdy słyszą o tym „zabobonie” – jakby każdy się tak leczył, skończyłyby się wycieczki zagraniczne – czyli łapówka za niszczenie ludziom zdrowia.


2. Dbanie o umysł – nie oglądanie tragedii na necie czy w tv, złych wiadomości, nie czytanie krzyczących nagłówków newsów, które przyciągają dramatyzmem – oraz dbanie o miłe, przyjemne wiadomości, rozkoszowanie pięknem natury, spokojem, praktyka medytacji bądź relaksacji, można grać w szachy, warcaby, sudoku, uczyć się rzeczy, które autentycznie Cię pociągają. Podniecanie umysłu używkami, to huśtawka – pójdziesz do góry na metr, ale spadniesz na dwadzieścia. Kilka chwil ekstazy, a później dwa dni wymiotów, biegunki i drgawki na myśl że może będziesz tatusiem. Szczęście i spełnienie to stan ciągły, a używki, słodycze, alkohol, seks – jak wahadło, raz w górę a raz w dół.


3. Dbanie o sferę duchową, która wpłynie na umysł i ciało – zrozumienie że miłość do Boskości, siły sprawczej, jest najważniejsza na świecie. Wszystko inne jest czasowe, chwiejne i zmienne – im więcej coś kochasz, tym większy lęk że to utracisz, a lęk zawsze się materializuje w postaci chorób, wypadków i innych, dramatycznych zdarzeń – jak działa podświadomość realizująca nasze stany emocjonalne, dokładnie opisałem w książce „Stosunkowo dobry”. Masz kochać Boga (Boskość, siłę sprawczą, jak zwał tak zwał) mocniej niż siebie samego, czyli poczucie że masz mieć rację, niż pragnienie szacunku innych, godności czy sukcesów. Każde przywiązanie do nawet wydawałoby się szlachetnych idei, da Ci w efekcie strach i w efekcie nienawiść do tego, co zabiera Ci to w co wierzysz, co Ci daje jakiś zysk w Twoim mniemaniu. Tylko miłość do Boskości nie jest obarczona lękiem, bo Boskość nie umrze, nie odejdzie, nie zdradzi, zawsze istniała, jest i będzie – da Ci poczucie wolności, oraz uzdrowi ciało i umysł. Mówiąc po „polskiemu”, będzie się miłej i przyjemniej żyło, na pewno też zdrowiej.

Poznaj swą moc, a nie zapijaczonego idola

Warto uświadamiać sobie swą Boskość, tę siłę która jest w nas zakryta, a która powinna być naszym sensem życia. Wszystko inne jest przemijające, a więc inwestowanie w coś takiego swego szczęścia, jest samobójstwem – na raty, a czasami natychmiastowego.


 

www.braciasamcy.pl  zapraszam na moje forum. Paniom wstęp wzbroniony!

——————–

Coaching ze mną KLIK

Zapraszam do kupna moich e książek „Stosunkowo dobry”, oraz „Wyprawa po samcze runo” w E wersji, KLIK albo papierowej KLIK.  Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to coztymikobietami@onet.pl

5 thoughts on “Czym jest szacunek do siebie?

  1. Nazwalam sie tak, bo mam Nadzieje ze uda mi sie pokochac siebie z moimi wadami,zniecheceniem i poradze sobie z trauma przez która przeszlam, czyli po prostu uwierze w Siebie- jedyna osoba na która naprawde moge liczyc. Pomoc z zewnatrz jest potrzebna, bo czesto uwaga rzucona z boku otwiera nam oczy, ale sami musimy sie z naszymi uporac z naszymi kompleksami ❗

  2. Dzieki serdeczne za tak wartosiowy tekst, pieknie to opisales, wspaniale przemyslenia i logika !
    Szanowac siebie jest podstawa zdrowego zycia, moim prganieniem jest zycie wedlug prawdy, moim przykladem jest Jezus. On kochal siebie i szanowal bo wiedzial kim jest i jaka jest jego wartosc… dawal i dzieli sie madroscia i miloscia zycia… bo milosc to podstawa, i warto zaczac od siebie, bo jestesmy takego warci.
    Nie jest to latwe ale krok po kroku mozna sie wszystkiego nauczyc i tu chodzi o wiedze, odpoweidnie podreczniki i narzedzia do codziennego cwiczenia wlasnej ale skromenj wartosci.
    Moja najwiekasza proazka i bolem jest moja wlasna glupota … momenty w ktorych zapominam o wlasnych granicach lub moje slowa/ wypowiedzi ktore pozwalaja innym mnie dolowac.
    Ale i takie momenty czasami sa bardzo wartosciowe do samoanalizy i nowych wlasnych granic.
    Granice w naszym zyciu sa wazne … wlasne najbardziej drogocenne a kluczem do prawdziwej milosci i jednosci z drugim czlowiekiem jest milosc do siebie.
    Kocham tak jak chcialbym byc kochana.

    Pozdrawiam Ewa

Dodaj komentarz

Top