Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Walka o krzyż

Walka o krzyż

 

                                               

 

 

 

By zrozumieć w pełni tezy które stawiam, bardzo proszę o przeczytanie tego tekstu: KLIK.


Dlaczego toczy się taka walka o krzyż, który ma wisieć w każdym urzędzie państwowym i szkole? Żeby to zrozumieć, trzeba sobie wyobrazić sytuację gdy ktoś nam pokazuje środkowy palec dłoni – reakcją jest gniew, ponieważ ten gest ma określone, wulgarne znaczenie. Jeden palec – a tyle emocji, a przecież często do gry wkraczają jeszcze argumenty siłowe.

Logo wzbudza ściśle określone emocje

A gdy widzimy godło Polski? czujemy dumę, żal, wzruszenie że musimy uciekać z niej do godnego życia na zgniły, socjalny zachód. A gdy widzimy loga bardzo drogich, luksusowych marek? Czujemy zazdrość, żal że nas na to nie stać, pożądanie, później frustrację i czarną rozpacz, a niektórzy ślepą chęć zemsty na tych, którzy mają obiekt pożądania; te właśnie uczucia, są ojcem i matką internetowego trollingu. Nikt kto odczuwa satysfakcję z życia, nie odczuwa potrzeby obrzucania kogoś gównem.


A co czyni z nami logo mcdonalda, gdy jesteśmy dłuższy czas na zakupach? Czujemy głód, burczy nam w brzuchu i wydziela się ślina, na myśl o zmielonych krowich odbytnicach, flakach i ścięgnach, które z taką czułością kochające mamy dają swoim pociechom.

Znakowanie oznaką dominacji

Dana idea, niezależnie jaka, zawsze ma swoje logo, swój znak rozpoznawczy. I gdy człowiek taki znak widzi, natychmiast podświadomie odczuwa to wszystko, co jest z nim związane – logo łączy więc człowieka z ideą i wszystkimi emocjami, które ta idea wzbudza; jest więc jakby linkiem internetowym, aktywatorem. A co jest utożsamione z krzyżem, narzędziem bestialskich tortur, czyli logiem największej na świecie korporacji religijnej? Cierpienie, poczucie winy, niegodność – czyli dla człowieka sama trucizna, skutecznie oddalająca go od szczęścia i spełnienia.


Krzyż w każdej szkole, poczcie i urzędzie to nie tylko znak dominacji korporacji religijnej nad państwem, ale także genialne narzędzie, które wyzwala w człowieku – chociaż ten może sobie tego nie uświadamiać, negatywne emocje i uczucia, czyli krótko mówiąc stres. On nie niszczy tylko zdrowia, jak się powszechnie uważa, ale przede wszystkim zmienia nasza percepcję – a przez to sprawia, że możemy nie zauważyć banknotu na drodze, uśmiechu fajnej dziewczyny… nie zobaczymy nic dobrego dla nas, ponieważ mamy chaos w głowie, a w rzeczywistości postrzegamy tylko to, co jest z tym chaosem tożsame.

Emocje zawsze silniejsze od logiki

Dlatego nie będzie miłej dziewczyny, a manipulująca nami socjopatka; nie będzie banknotu na ziemi, a okradną nas w bramie. Nie będzie dobrej pracy, bo nasza energia, aura, mowa ciała wprost bije po oczach – i nikt normalny z kimś takim nie będzie chciał pracować. A człowiek później płacze po nocach, pytając Boga dlaczego mu w życiu nic nie wychodzi. Podkreślmy fakt, że większość takich ludzi jest porządna, uczciwa i całkiem niegłupia – ale na poziomie świadomości. Jednak o jakości życia i najważniejszych decyzjach nie decyduje rozum, a podświadomość, czyli emocje które nami kierują.

Potężne emocje pokonają najsilniejszy nawet rozum, co rozumieją ludzie mocno kochający, rzucający się w wir walki czy szarpaniny o coś, co później ze wstydem wspominają. „Dlaczego to zrobiłem?” – ano dlatego, że tak chciały Twoje emocje, a one są silniejsze niż rozum. Właśnie dlatego reklamy i religie, skupiają się na emocjach i podświadomości, a nie Twoim rozumie – bo to emocje wybierają proszek do prania, samochód i ubranie, rozum ma niewiele do gadania. A typowy Kowalski rechocze, że głupie reklamy na niego nie działają. Im ktoś głupszy, tym większą ma pewność że nikt na niego nie wpływa. Czyli miliardy ładowane bezustannie w reklamę nie działają – najlepsi biznesmeni oszaleli, zgłupieli. Powinni słuchać znających życie „Januszy”, oni by ich poprowadzili w kierunku sukcesów swoimi życiowymi mądrościami.

W co wierzysz, stanie się realne

Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, jak poczucie winy demoluje ich życie, kradnie szczęście i dobrobyt. I nie robi tego żaden Bóg, tylko latami wpajane i sączone do ucha i oczu poczucie winy za śmierć Jezusa i grzech pierworodny, oraz wyznanie niegodności na kolanach w kościele.


Przypomnijmy że poczucie winy to chęć ukarania siebie – jeśli masz jakiekolwiek poczucie winy, Twoja podświadomość za pomocą emocji kieruje Twoim życiem tak, że doświadczysz przykrości i przeszkód. Niegodność to poczucie, że nie zasługujesz ani na Boga, ani na nic dobrego – no dobrze – jak mówił Jezus, według Twojej wiary Ci się stanie. W co wierzysz, to dostaniesz. Wierzysz że jesteś winny? Znajdą się tacy, co z rozkoszą Cię ukarają w każdy możliwy sposób.

Krzyż Cię dosłownie krzyżuje

Program (wzorzec) poczucia winy i niegodności, jest uruchamiany i wzmacniany znakiem krzyża. Gdy osłabnie, znak krzyża Ci go przywoła. To jak z np. lękiem przed wodą, bo kiedyś Cię w niej topili dla „zabawy”. Gdy nie ma wody, czujesz się w miarę normalnie. Gdy ją zobaczysz, uaktywnia się reakcja stresowa i złe samopoczucie. Krzyż ma Ci przypominać o poczuciu winy, wzmacniać ten latami wypracowany u Ciebie program. Nie po to księża całe lata wmawiali Ci poczucie niegodności, byś teraz miał o tym, ot tak sobie zapomnieć, i przestać płacić za chwilowe zmniejszenie tych negatywnych emocji (msza, spowiedź).


Dlaczego silne państwa mają wszędzie porozmieszczane flagi? By wzbudzać poczucie że jest się obywatelem danego państwa. Dlaczego gangi i różne grupy, malują sprejami swoje logo (tagowanie) na ulicach? Dla emocji, wzbudzenia określonych uczuć, pokazania kto tu rządzi. A w tym kraju rządzi kościół – więc walczy, by jego logo było wszędzie obecne. Ludzie mają wiedzieć, kto trzyma prawdziwą władzę – jest to więc oznaka dominacji, ryk silnego, napalonego lwa na sawannie.

Kobieca pierś zła, kaźń dobra

Spójrzmy jeszcze raz na świat reklamy, w który inwestuje się grube miliardy. Najpierw pokazują produkt, probują wzbudzić w nas jego pragnienie, silne emocje, jednocześnie kojarząc je z symbolem firmy czy produktu. Później pokazuje się już tylko logo – bo cała reszta emocji uruchamia się automatycznie. Nie trzeba pokazywać produktu – już został wpisany w naszą podświadomość, gdzie aktywnie działa. Gesty i loga go aktywują i wzmacniają.


Czy nie jest szaleństwem, że pokazanie kobiecej piersi jest grzechem, brakiem moralności, a epatowanie krzyżem – czyli narzędziem bestialskich tortur jest w porządku? Już małe dzieci przyzwyczajane są do narzędzia tortur, i zwisających z nich zwłok zamęczonego, zakatowanego, często pokrwawionego człowieka – gdzie podkreśla się, że to z powodu grzechów tych właśnie dzieci. Rodzice posyłający swe dzieci do nauczania (czyli programowania) kościelnego, nie zdają sobie sprawy jaką krzywdę wyrządzają własnym dzieciom. Czy do nauczania że nie wolno kraść, mordować i tulić cudze małżonki potrzebna jest potężna korporacja religijna, utrzymywana z podatków wszystkich obywateli? Czy rodzic sam nie umie dziecku wytłumaczyć, że kradzież i morderstwo jest złe, chociażby za pomocą paska? To po co ten cały cyrk? Bo inni tak robią; bo tłum w to wierzy, więc trzeba robić to co inni, by nie odstawać, by nie pokazywali palcami, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach.

Zabierają niewinność dziecku

To jedyne wytłumaczenie, dlaczego wysyła się własne dziecko do facetów, którzy wmawiają im że śmierć Jezusa jest z ich winy – przy czym pokazuje się zakrwawione zwłoki na krzyżu, by dziecku to się bardzo wyraźnie „zainstalowało” w podświadomości.


To właśnie robią dzieciom, które wyrosną na nieszczęśliwych, zagubionych ludzi. Mogą odnosić sukcesy, ale przecież znamy wielu bogatych i sławnych ludzi, którzy popełniają samobójstwo – nie wytrzymali wewnętrznych, bolesnych emocji. Sukces finansowy w życiu, nie oznacza szczęścia. Pierwszy przykład z brzegu, co niosący dobrą nowinę robią niewinnym, czystym duchowo dzieciom – kaleczą je, niszczą tę czystość i światło, wprowadzają zło:

 

Katechizm Kościoła Katolickiego:


Wszyscy grzesznicy byli sprawcami męki Chrystusa.

Kościół w nauczaniu swojej wiary i w świadectwie swoich świętych nigdy nie zapomniał, „że to właśnie grzesznicy byli sprawcami i jakby narzędziami wszystkich mąk, które wycierpiał Boski Odkupiciel”. Uwzględniając fakt, że nasze grzechy dotykają samego Chrystusa, Kościół nie waha się przypisać chrześcijanom największej odpowiedzialności za mękę Jezusa, którą zbyt często obciążali jedynie Żydów:


Musimy uznać za winnych tej strasznej nieprawości tych, którzy nadal popadają w grzechy. To nasze przestępstwa sprowadziły na Pana naszego Jezusa Chrystusa mękę krzyża; z pewnością więc ci, którzy pogrążają się w nieładzie moralnym i złu, „krzyżują… w sobie Syna Bożego i wystawiają Go na pośmiewisko” (Hbr 6, 6). Trzeba uznać, że nasza wina jest w tym przypadku większa niż Żydów. Oni bowiem, według świadectwa Apostoła, „nie ukrzyżowaliby Pana chwały” (1 Kor 2, 8), gdyby Go poznali. My przeciwnie, wyznajemy, że Go znamy. Gdy więc zapieramy się Go przez nasze uczynki, podnosimy na Niego w jakiś sposób nasze zbrodnicze ręce.

To nie złe duchy ukrzyżowały Go, lecz to ty wraz z nimi Go ukrzyżowałeś i krzyżujesz nadal przez upodobanie w wadach i grzechach.


Gwałt psychiczny dla dobra dziecka

To właśnie robi się dziecku w kościele – rzekomo dla jego dobra. Można to nazwać gwałtem duchowym, bo jak po fizycznym, psychiczne następstwa ciągną się całe życie. Poczucie winy może młodego człowieka stłumić, pogrążyć w rozterkach, co sprawia wrażenie jakby był spokojny, wyciszony. Ale to nie spokój, a wewnętrzny konflikt i wynikający z niego rozpaczliwy brak energii, okaleczenie psychiczne, przedłużony w czasie stan szoku emocjonalnego przeradzający się czasami w depresję. Oto niewinne dziecko, dowiaduje się od Bardzo Ważnego Pana w Czarnym, że jest złe i winne męki Pana Jezusa – jak ma się czuć? Ja się z tym czułem strasznie, dopóki w odruchu obronnym nie zepchnąłem tego „do środka”. Rodzice zadowoleni, ale tylko do czasu.

Gdzieś te szambo kiedyś wybije, nie ma innej możliwości. Użyjmy zwykłej logiki – kościół jest w Polsce od tysiąca lat, mordując niemieckimi mieczami naszą rodową religię pogańską i przejmuje rynek. Kto przyjmuje nową wiarę, może żyć i płacić, kto nie przyjmuje, umiera – większość więc przyjęła wymyśloną przez żydów wiarę, żeby przetrwać biologicznie. Tak samo zaczyna robić islam; wytnie niewiernych aż zostaną wierni, a za trzy pokolenia będzie się mówić, że Europa jest rdzennie muzułmańska, podobnie jak dziś się mówi, że przed chrześcijaństwem Polska jako zorganizowana struktura nie istniała. No i spójrzmy na naszą nieszczęsną historię pełną nieudanych powstań, rozbiorów i niezliczonych klęsk, że nie wspomnę o pańszczyźnie, czyli niewolnictwie – gdzie Polak Polaka mógł legalnie sprzedawać, kupować i używać wedle uznania. Ostatnie czasy to euforia – „nasz” Papież Polak, duch święty miał zstąpić na ziemię, tę ziemię, a jakie są owoce z tego drzewa? Bieda, nędza, gigantyczne długi, miliony Polaków uciekające z tego obozu pracy niewolniczej.

„Po owocach poznacie”

Co zmienił kościół w Polsce, oprócz zagarnięcia gigantycznych pieniędzy z naszych wspólnych pieniędzy, zabrania budynków, ziemi na rzecz innego państwa, Watykanu? Ano niewiele. W średniowieczu miał niemal władzę absolutną, i czym się szczególnym wsławił, oprócz palenia żywcem bluźnierców, obrażających Pana Jezusa herezjami o kulistości ziemi? Zapanowała miłość, dobro i cnota? Oczywista oczywistość że nie.
Jeśli jeden człowiek kierowany podświadomym, wypartym poczuciem winy „smrodzi” sobie sam w życiu niekorzystnymi decyzjami, to co robi cały naród? To samo, szkodzi sobie w skali całego państwa. Wybiera nieuczciwych ludzi do zarządzania jego pieniędzmi, biorących pożyczki od braci w wierze talmudycznej w imieniu narodu – korzystają z nich oni sami i ich przyjaciele, a spłacać będą dzieci dzisiejszych fanów modnych polityków platformy, SLD czy PSl-u.

Dlatego nie ma mowy o potężnej, silnej Polsce, dopóki jej obywatele mają za ciężkie pieniądze od dzieciństwa wmawiane poczucie winy. Niestety, mechanizmy podświadomości są dość trudne do wytłumaczenia, trzeba się tym interesować, dużo czytać – a ludzie wolą zabawę, upić się, pójść na dyskotekę. Dlatego właśnie są niewolnikami tych, którym czytać się chciało. Można nimi kierować jak się chce, umieszczać w ich podświadomości najbardziej szalone mody, trendy i idee, a oni uznają te sztucznie wykreowane pragnienia za swoje własne. W ten sposób nie żyją jak wolni ludzie, nie spełniają się – tylko żyją by zaspokoić pragnienia mądrzejszych od siebie. Są pokarmem dla silniejszych, ponieważ są głupsi – taka jest natura, słabszy jest pożywieniem silniejszego, a dziś siła oznacza wiedzę, a nie mięśnie.

Nie wystarczy zrozumienie

Co w tym wszystkim najstraszniejsze, to to że zrozumieć co nam zrobiono w dzieciństwie, to nie wszystko. Te wzorce są bardzo głęboko w podświadomości, i nie da się ich ot tak z siebie wyrzucić. Trzeba lat ciężkiej pracy nad sobą, by móc jako tako stanąć na nogi. Polepsza się wtedy jakość życia, pojawia energia, zapał, radość życia. Niestety, podświadome skojarzenie Boga miłości z sadystą mordującym własnego syna, jest bardzo silne – chociaż sporo już mi się udało dokonać, tego jeszcze nie „ruszyłem”, co objawia się jak u innych ludzi – strachem przed otwarciem na Boga, zafałszowaną i zohydzoną jego wizją. Swoją drogą to niesamowite, że można przekonać miliardy ludzi, że Istota która stworzyła prawdopodobnie nieskończoną ilość galaktyk, mogła zamordować własnego syna, by za pomocą metafor i niejasnych symboli dać nam coś do zrozumienia. Tak nie działa Bóg, tylko mały, sadystyczny człowieczek.

Jeśli człowiek żyje z poczuciem winy, nieważne co zrobi, kogo pozna – nigdy nie uzyska satysfakcji z życia. Zawsze coś będzie gryzło, będą porażki i „wtopy”.

„Samochód dla Kowalskiego”

Taki ciekawy przykład, pokazujący jak emocje mogą zaślepić nawet wybitny umysł. Znam doktora marketingu, któremu zawsze bardzo zależało na swoim image – miał nagrodę roku za blogowanie na onecie, jest pisarzem, oraz jak sam podkreślał – pisano o jego felietonach prace dyplomowe, tworzono sztuki teatralne, były natchnieniem dla wielu ludzi. Znał trendy, mody, jest inteligentnym, oczytanym człowiekiem – to już nie jest zwykły, typowy Kowalski, tylko taki Kowalski z wyższej półki. I co zrobił? Kupił skodę fabię – i jak mówią posiadacze, to tak naprawdę vw polo, tylko tańszy więc po co przepłacać?

To bardzo fajny samochód, ale czy to z powodu zielonej kury, czy jakichś innych względów, stał się pośmiewiskiem internetu. Trudno zliczyć ilość kawałów o fabii, oraz stereotypów na temat ich kierowców, które oczywiście nie są prawdziwe. Ja osobiście, gdyby mi dali skodę, chętnie bym nią jeździł – ponieważ nigdy nie zależało mi na opinii nieomylnego, statecznego człowieka, ponieważ wielokrotnie się myliłem i nie raz pomylę. Sam bym zresztą się z siebie śmiał, że jeżdżę na zielonej kurze, tak jak się śmieję z mojej pordzewiałej kia rio, a długo wcześniej z trabanta którym jeździłem. Wychodzę z założenia, że to mężczyzna upiększa samochód, a nie samochód mężczyznę – jestem w tym poglądzie niestety osamotniony.

Zdenerwowany mentor

Ale jeśli mamy kogoś kto aspiruje do miana poważnego mentora, kto za ciężkie pieniądze naucza młodych, głodnych wiedzy studentów o marketingu, by mieli tę ważną wiedzę pracując na kasie w tesco, czy umieli zachęcić klienta ładnie układając cebulę na straganie – to kupując takie auto, strzelił sobie w stopę. Gdyby to jeszcze wyśmiał, nie byłoby problemu – byłby ceniony za styl, za luzackie podejście do życia. Naukowcy tak mają – są roztargnieni, nie patrzą czym się poruszają, ale przecież są powszechnie szanowani i podziwiani. Problem w tym, że ten wykładowca, Sławek, nerwowo reaguje na każdą wzmiankę o fabii – wymyślając że jego skoda jest inna, bo ma podwozie opla (?), czy jeździ na luzie 180km/h, albo atakując auta tych, którzy serdecznie, nie ze złej woli śmieją na widok starszego Pana z brzuszkiem w skodzie… Jak więc widzimy, emocje potrafią oszołomić i ogłupić już nie taką zwykłą osobę jak np. ja, ale człowieka który całe życie o tych sprawach uczy, oraz jest bardzo inteligentny. Miał pisać nawet w Playboyu, o co prosił go Pan Meller, ale jak twierdzi odmówił, bo wolał pisać felietony w „Bluszczu”, w którym jednak coś nie wyszło i zaczął pisać na Częstochowskim „netformatorze”; no ale tam też coś nie wyszło, mniejsza z tym. Gdyby kupił polo albo ibizę, czyli takie same auta, problemu by nie było. A jednak wiedząc o „renomie” skody, wybrał ją czego teraz serdecznie żałuje.

Poczucie winy i niegodność sprawia, że człowiek doznaje jakby „otumanienia” którego nie rozumie, ale które próbuje wytłumaczyć w każdy możliwy sposób, zracjonalizować. Ktoś ma trzystukonne audi? No ale fabia nowa i mnie pali. Ktoś ma nowszy samochód? Fabia ma lepsze zawieszenie. Ktoś się śmieje z fabii? Pajac. Ktoś ma mercedesa? Pewnie tata mu kupił, a ja za własny kredyt. Ale decyzja została podjęta, i trzeba wypić niesmaczne piwo. I nieważne jaki masz umysł – on zawsze przegra z emocjami.


Ps. Szokujący obrazek i podpis nie jest moim dziełem, a jedyną i ostateczną prawdą katolickiego portalu KLIK


 

www.braciasamcy.pl  zapraszam na moje forum. Paniom wstęp wzbroniony!

——————–

Coaching ze mną KLIK

Zapraszam do kupna moich e książek „Stosunkowo dobry”, oraz „Wyprawa po samcze runo” w E wersji, KLIK albo papierowej KLIK.  Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to coztymikobietami@onet.pl

 

Dodaj komentarz

Top