Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Co zawdzięczam katolicyzmowi

Co zawdzięczam katolicyzmowi

Dziecko ma niezwykle podatny na sugestię umysł, co udowodnił chociażby eksperyment dr Johnsona przeprowadzony w 1939 roku. Jego celem było odkrycie przyczyn jąkania oraz udowodnienie wpływu perswazji na tę wadę wymowy. Miał on też potwierdzić, iż poprzez sugestię można wywołać jąkanie u zdrowych ludzi.

Jak zniszczyć człowieka

Stworzono dwie grupy dzieci, przy czym pisząca pracę dyplomową Pani Tudor, wmawiała raz na kilka tygodni przez 45 minut jednej grupie dzieci że mówią świetnie, a drugiej grupie że bardzo źle i zaczną się jąkać. Wszystkie dzieci z drugiej grupy oczywiście zaczęły się jąkać, miały lęki, obniżoną samoocenę i zostały pośmiewiskiem w szkole; trauma z tym związana, miała miażdżący wpływ na całe życie. W 2007 roku 6 dzieci, które stały się królikami doświadczalnymi, otrzymało odszkodowanie w wysokości 925 tysięcy dolarów. Niektórzy przez całe życie borykali się z jąkaniem, inni mieli trudności w szkole oraz stali się zamknięci w sobie.

Pomyślmy. Przykra sugestia raz na kilka tygodni przez 45 minut, a całość eksperymentu trwała sześć miesięcy. To wystarczyło by wywołać jąkanie praktycznie nie do wyleczenia, a także drastycznie obniżyć samoocenę i jakość życia człowieka. Pomyślmy znowu; całe lata od urodzenia, co najmniej raz w tygodniu dziecko wyznaje w domu podobno Bożym z przejęciem i wiarą; „moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina”, oraz kultowe „nie jestem ciebie godzien, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja”. Dziecku pokazuje się krzyż z wiszącymi na nim zwłokami, tłumacząc że Jezus oddał za nas życie. Ktoś dorosły może na ten temat rozmawiać, ale dziecko nie zna się na retoryce, tylko zmienia to co się mu mówi, w przekonania rządzące całym jego życiem. Jakie więc wnioski wyciąga dziecko? Że jak Pan Bóg kocha, to się ta miłość kończy na opluwaniu (droga krzyżowa), męce i śmierci. Że najbliżej Pana Boga są męczennicy, więc zbliżenie się do Boskości jest możliwe tylko przez cierpienie. Że seks jest zły, bo Jezus nie narodził się ze zbliżenia seksualnego, tylko bez udziału seksu. Można teoretyzować i wyjaśniać, że przecież nie o to chodzi, że symbole, że metafory? Można – ale dziecko tego nie zrozumie. Przyjmie to co widzi jako przekonania i „prawdy” o życiu, a one będą kierować jego życiem w kierunku biedy, cierpienia, bólu i chorób. Ale to wszystko nijak ma się do tego, że ludzka podświadomość ma główny cel – przetrwanie. Jeśli Bóg zabija swego syna, to blokuje się na kontakt z Bogiem – gdyż wierzy że wzajemna miłość to śmierć. W istocie chrześcijaństwo blokuje człowiekowi prawdziwego Boga wprowadzoną mu do podświadomości, spreparowaną wizją Boga, która wywołuje gigantyczne spustoszenie w życiu człowieka. Zrozumienie tego było dla mnie czymś przerażającym.

Zaplanowana destrukcja

Czy Bóg, stwórca miliardów galaktyk i nieopisanego piękna kosmosu, w którym to ogromie ziemia jest nic nie znaczącym ziarnkiem piasku, naprawdę potrzebuje, by człowiek raz w tygodniu przez całe życie wyznawał mu że jest winny i grzeszny? A może to nie Bogu, a kapłanom potrzebne jest nasze wyznanie? Tylko po co? Odpowiedź jest niezwykle bolesna dla ludzi wierzących, tak mocno uderzająca w ich przekonania, że trzeba ją od siebie odsunąć, a często wyszydzić i wydrwić, by ratować swoje własne zdrowie psychiczne. Otóż powtarzanie upokarzających treści jest celowym deptaniem godności człowieka i programowaniem w nim z góry określonych reakcji.
Spójrzmy na bardzo znaną reakcję Pawłowa. Naukowiec dzwonił dzwonkiem przed podaniem jedzenia, i po jakimś czasie pies reagował ślinieniem na sam dźwięk dzwonka. Wystarczyło kilkanaście, kilkadziesiąt razy powtarzać jedno zachowanie, by stworzyć zaplanowaną reakcję u pieska. Człowiek jest znacznie bardziej skomplikowany psychicznie od psa, ale w kwestii uczenia się wzorców wszystko to działa identycznie: poprzez powtarzanie tworzą się połączenia neuronalne, czyli nawyki. Tak właśnie nauczyliśmy się jeździć na rowerze i samochodem, chodzić, biegać, grać na gitarze. Każdy sportowiec chcąc osiągnąć perfekcję, musi powtarzać dane ruchy tysiące razy, żeby się zautomatyzowały.

Wilk w owczej skórze

I co zrobiła żydowska religia, która przybyła do Słowian na niemieckich mieczach? Pod pozorem nauki o Bogu i miłości, moralnych wartości, stworzyła genialny system manipulacji człowiekiem. Religie istnieją od dawna, więc już tysiące lat temu kasta kapłanów doskonale wiedziała, jak działa ludzka podświadomość. Chrześcijaństwo czerpało z tych wzorców, podobnie jak każdy system totalitarny – kluczem do sukcesu jest „obróbka” dziecka, które nie ma możliwości umysłowych, mogących ją uchronić przez negatywnymi informacjami. Powtarzanie sprawia, że człowiek nabywa umiejętność bądź przekonanie. Powtarzając pewne treści stajesz się nimi, nasiąkasz tym co one w sobie niosą. Jeśli są to pozytywne sugestie, rośniesz i rozwijasz się, nabierasz wiary w siebie, radości, chęci do życia i działania. Jeśli powtarzasz sugestie negatywne, człowiek maleje, choruje, kurczy się i zaczyna w nim powstawać lęk. Spróbuj ciągle upadlać psa; zacznie być strachliwy, agresywny i neurotyczny. Chwalony i motywowany za dobre zachowania pochwałami, stanie się najwierniejszym kumplem na świecie. To podstawy psychologii i jestem święcie przekonany, że Jezus je doskonale znał.

Dlatego jeśli nawet faktycznie umarł na krzyżu (do końca nie wiemy czy jest to prawdą), to wierzę, że nie chciałby z symbolu bolesnego zgonu czynić centralny punkt swojej religii. Kapłani pominęli radość, weselenie się, naukę jak działa rzeczywistość (prawo wiary która przenosi góry), miłość i uzdrawianie, a w środku ustawili krzyż: pamiątkę słabości, tortur, krwi, przegranej i śmierci. Skoncentrowali się na cierpieniu i rzekomej śmierci na krzyżu, oraz na podkreślaniu człowieka winy za tę śmierć oraz grzech pierworodny. I znowu powtarzam – grzech pierworodny można różnie interpretować, ale jest to żonglerka słowami której dziecko nie potrafi. Dziecko słyszy że jest winne – więc w to wierzy, bo mówi to szanowany przez rodziców i otoczenie ksiądz. Przyjmuje to jako fakt i pewnik, co sprawi że całe życie człowiek żyje z dręczącym poczuciem winy i niegodności, niszcząc dobrze rokujące interesy i związki. I co dalej? By zmniejszyć ból istnienia, pójdzie po ratunek w miejsce, gdzie mu ten ból wieloletnią pracą zaszczepiono.

Wyzwolenie z męki życia

Moim zdaniem Jezus chciał, aby to wszystko było zupełnie inne; jednak żądni władzy ludzie dorwali się do historii jego życia, całkowicie wypaczając jego sens. Jezus nienawidził religii i hipokryzji tych, dla których religijne zasady przysłaniały miłość i radość z życia. Tymczasem jego rzekomi następcy zrobili z kultu Jezusa to samo, z czym ten walczył i gardził. Dlatego też w religii chrześcijańskiej centralnym punktem wiary stało się cierpienie i długa lista grzechów; wokół niej orbitują słowa takie jak miłość, wiara, patriotyzm i inne hasła, które mają pokazywać ludziom, że o to chodzi. Ale to nieprawda; celem jest cierpienie i śmierć, która wyzwala od męki życia, ku ustaniu bólu i spełnieniu które ma nastać w życiu pośmiertnym, jeśli będziesz wiernie służył państwu Watykańskiemu. Religia najpierw poprzez powtarzanie tworzy w człowieku ból, a później obiecuje, że za uczestnictwo w życiu kościoła (msze, święta itd.) wybawi od tego bólu po śmierci. Jakby ktoś zaoferował Ci za pieniądze raj po śmierci, zaśmiałbyś się z niebywałej bezczelności śmiałka; ale gdy miliard ludzi w to wierzy, wierzysz i Ty. A wierzą, ponieważ lata powtarzania od dzieciństwa, kiedy wykształca się rozum i charakter dziecka sprawiają, że człowiek zostaje na całe swoje życie przeklęty. I nie można uciec od tego nigdzie; ból jest w środku człowieka, również w pozornie pozytywnych przekonaniach.
Pokłosiem katolickiej indoktrynacji, jest działanie w niezwykle destrukcyjny sposób na dziecko. Niszczy mu się samoocenę, obniża naturalne możliwości i talenty, pielęgnuje niewiarę i wręcz nienawiść do swojego grzesznego ciała. Z seksu, jednej z najpiękniejszych ścieżek ukazywania miłości drugiemu człowiekowi, zrobiono ohydne, obrzydliwe, karane wiecznym potępieniem działanie, używane tylko i wyłącznie do płodzenia potomstwa, czyli nowej masy niewolników dla korporacji religijnej. Przykładem jest niepokalane poczęcie, jakby zwykłe było czymś złym i wstrętnym, niegodnym Boga-człowieka. Na filmach poderżnięcie gardła człowiekowi jest w porządku, natomiast nie można pokazać nawet piersi kobiecej, jakby było to coś naprawdę złego. Człowiek ma być sługą i pokornym, nie buntującym się przeciwko Bogu (a w istocie jego kapłanów) woli.
„Nie jestem ciebie godzien, ale powiedz tylko słowo a będzie uzdrowiona dusza moja”.
Dlaczego mam nie być godny Boga? Dlaczego mam się czuć winny? Cóż uczyniłem jako małe dziecko, że mam ciągle czuć się winny, zły i pokorny? Moja wina to grzech pierworodny, którego nikt nie widział i nie udowodnił, ale w który mamy wierzyć? Moja wina to słabość człowieka, która wydała na męki i śmierć Jezusa, który oddał za mnie życie? Takie oto sugestie całe życie musiałem wysłuchiwać, a co najzabawniejsze (śmiech przez łzy) nawet w nie wierzyłem. Wiara ta spowodowała że czułem się winny wobec księży, ludzi i całego świata, chciałem odkupić swoje winy, więc wpłacałem na tacę pieniądze, których nigdy nie miałem za wiele. Moje poczucie winy zobowiązywało mnie także do tego, bym w każdy możliwy sposób służył organizacji kościelnej, nawet swoim kosztem, gdyż kościół to Jezus jak twierdził kościół – Jezus tymczasem dyplomatycznie milczał. Podkreślmy że cała wiara opiera się na książce, którą każdy papież mógł zmieniać jak chciał, pod „bieżące potrzeby”. Jak wiemy, w dawnych czasach kler palił na stosach ludzi, organizował wyprawy krzyżowe (także złożone z dzieci), w bestialski sposób torturował kobiety, by wydobyć zeznania o komitywie z diabłem; wszyscy się przyznawali, wystarczył widok skrwawionych narzędzi zbawiania duszy.

Nawet kilkanaście lat temu, skala pedofilii czy kastracji zgwałconych chłopców była znacząca, co szczególnie wyszło na jaw w Irlandii, ale i w innych krajach. I nie chodzi o to że w każdej grupie są zboczeńcy, ale o to że kościół to zjawisko ukrywał. Dopiero odważni, przeklinani przez „pobożnych” dziennikarze wyciągnęli te grzeszki na światło dziennie, a później kler się przyznał i przepraszał – a co robił wcześniej? Czy nie mówił o poszukiwaczach prawdy że są podli i źli? Skoro więc wiemy że kler dokonywał strasznych, często wręcz nieludzkich zbrodni, bezustannie kłamał, czy nie wydaje się możliwe że zmieniali także coś w biblii? Kto miał się temu przeciwstawić? Nie umiejący czytać chłopi? Jezus, jak wiemy, milczy od dwóch tysięcy lat. Stąd wiara w czysty przekaz od Jezusa do tej pory, wydaje się być ponurym żartem. Skala zafałszowania sensu z powodu samych idiomów, tłumaczenia i oddania sensu powiązanego z aktualną sytuacją obyczajową – polityczną, jest olbrzymia. Jeśli ktoś w książce mieszał, coś dodawał i odejmował, mamy coś zupełnie innego niż mówił Jezus; jeśli istniał, ponieważ nie ma ku temu zbyt wielu przesłanek.

Za mocno uwierzyłem…

Każdy zmrok wywoływał u mnie paniczny lęk, że przyjdzie po mnie Szatan by zabrać mnie do piekła. Bałem się Pana Boga i Szatana, brzydziłem sobą za to, że mam erekcję na widok ładnych dziewczyn i modliłem, by Bóg mi wybaczył ten grzech. Wstydziłem się w zasadzie wszystkiego i wszystkich, a kiedy moje życie wydawało się już najgorszym ściekiem, natężałem wszystkie siły i jeszcze głębiej wchodziłem w katolicyzm. Z podobnym efektem. Ileż to modlitw odbywałem o to, by Bóg mnie zmienił na ideał katolicki… – Nic z tego, młody chłopiec ma swoje własne pragnienia, odmienne od wizji kleru. Chciałem więc zostać kapłanem, by zmazać swoje grzechy. Od dzieciństwa miałem na ich punkcie obsesję, czułem się zły i niegodny w oczach Boga. Przepraszałem codziennie że przeze mnie umarł Pan Jezus i za grzech pierworodny. Medytowałem i wspominałem mękę Jezusa, trzęsąc się z oburzenia i pogardy do ludzkiej słabości. Gorączkowo rozmyślałem nad tym, jak sprawić, by Bóg wreszcie mnie pokochał, ponieważ czułem się niekochany, nieważny i odtrącony.

I nie pomagało twierdzenie że Bóg jest miłością, bo jak można wierzyć w dobrą nowinę, skoro tak łatwo iść do piekła, a droga do nieba wydawała mi się nieludzką kaźnią? Jak być kimś, skoro wszyscy znani i błogosławieni to przeważnie męczennicy umierający w nieludzkiej kaźni, a ja się bólu bałem? Teraz widzę wyraźnie, że ci którzy w kościele spali albo udawali że słuchają, a ogólnie ich to nie interesowało, a nawet śmieszyło (co przyjmowałem z oburzeniem), prowadzili normalne życie. Ci, którzy naprawdę wierzyli w te idee, mieli często gorzej ode mnie. Powtarzane latami sugestie o byciu winnym i niegodnym, i o wiecznie krążącym wokół diable, powoli czyniły spustoszenie w życiu ich wyznawcy. Jedni się bajkami przejmują, inni nie – ja na swoje nieszczęście, wierzyłem księżom i rodzinie, która przed nimi stawała na baczność. Jeśli więc taka ważna figura – ksiądz mi mówił o mych grzechach, bezkrytycznie to przyjmowałem.

Podsumujmy więc, co uzyskałem z uczestnictwa w świętym kościele Pana naszego:
1. Zerowa samoocena. Uważałem się za nic niewartego śmiecia i tak zachowywałem – przecież mam grzech pierworodny i przyczyniłem się do męki i zabicia Jezusa.
2. Nieustające poczucie winy, które trochę malało po modlitwach na kolanach, stąd poczucie u wiernych „naładowania akumulatorów” po mszy.
3. Wiara, że skoro modlitwa nic nie daje, muszę być zły i Pan Bóg mnie nie kocha – co było dla mnie „logiczne”, bo przecież zabiłem Jezusa i nie jestem jak ukochani Boga, święci męczennicy. Jednak być jak oni, panicznie się bałem.
4. Nienaturalna nieśmiałość i wstydliwość, i tylko ten kto tego doświadczył, wie jakie jest to cierpienie. Sam to w sobie wyćwiczyłem, przejąwszy się historyjkami o nadstawianiu drugiego policzka. Tłumiłem każdą chęć pilnowania własnych interesów, by nie okazać się złym, egoistycznym. Ludzie chętnie korzystali.
5. Każde działanie i próba polepszenia swojego życia, były ograniczane przez silny strach przed karą Bożą i pokusami Szatana, a także wzbogaceniem się czy byciem liderem: „błogosławieni cisi, biedni, prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielnie niż bogacz itd”. Nie chciałem iść do piekła, które księża z taką rozkoszą i fascynacją opisywali małym dzieciom.
6. Silna nerwica i smutek (chciałem być ukochanym synem Boga jak Jezus i męczennicy kościoła, ale bałem się tortur i śmierci), która przeobraziła się w późniejszym życiu w IBS, i zrujnowała mi całkowicie życie w każdym jego przejawie
7. Absurdalne poczucie, że jestem lepszy od innych ras i wyznań, a moja wiara jest najlepsza i jedynie słuszna. Gardziłem innymi tak mocno, jak tylko nieszczęśliwy człowiek umie, a także się za nich modliłem, sam mając życie w kompletnej ruinie. Błagałem Boga by cały świat przeszedł na katolicyzm, a wszystkie państwa złożyły pokłon Watykanowi, a wtedy zapanuje raj na ziemi. Chętnie też kłamałem dla dobra wiary, gdy przekonywałem innych do bycia w kościele.
8. Świadomość że nie wolno oddać ciosu, trzeba nadstawiać drugi policzek, a agresja w obronie własnej godności czy własności jest czymś złym i wstrętnym. Nienawidziłem się za to, zwłaszcza że kiedy zacząłem oddawać ciosy, zaczęto mnie szanować zamiast szmacić – jednak przypłacałem to potwornym poczuciem winy, oraz lękiem przed Szatanem, że złamałem komuś nos jak mnie napadł, zamiast dać się pobić i okraść.
9. Jednocześnie świadomość, że za to że ktoś mówi źle o papieżu czy Jezusie, mógłbym zatłuc pięściami. Odczuwałem czystą nienawiść do tych, którzy śmieli się odważyć na takie bluźnierstwo; mimo tego, że papieża znałem tylko z tv i opowiadań, i kompletnie nic o nim nie wiedziałem ponad oficjalną propagandę. Fakty o paleniu kobiet, pedofilii uważałem za spiski satanistów, nie dopuszczając ich w ogóle do świadomości.

 

Krok w normalność

Gdy dorosłem i zacząłem interesować się psychologią, zrozumiałem że wszystkie moje działania – i w efekcie życie jakie prowadzę, jest pokłosiem moich wierzeń i przekonań. W co wierzysz, takie masz życie. Jeśli wierzysz że jesteś fajnym gościem, Twoja mowa ciała, głos, zapach ciała (czyli także feromony) sprawiają, że przeważnie właśnie tak jesteś traktowany. Jeśli wierzysz że jesteś beznadziejnym śmieciem, grzesznikiem, który zasługuje na piekło i wieczne męki ponieważ masz erekcję na widok obcisłych dżinsów dziewczyny, ludzie mają cię w najlepszym wypadku za wariata; w trochę gorszym za frajera, a w najgorszym na szczęście mogę się tylko domyślać. Niektórym nauki o cierpieniu tak zmieniły postrzeganie, że czerpali z niego satysfakcję. Ich poczucie własnej wartości opierało się jedynie o cierpienie, niedostatek.

Każdy atak, odrzucenie czy porażka było uważane za coś, czym można się wyróżnić, pochwalić, poczuć lepiej: „jestem lepszy, znowu mnie wszyscy odrzucili i wyśmieli, oni nic nie rozumieją”. Ludzie religijni wierzący w „Boga miłości”, wiedzą, że mówi się tylko o konającym w mękach Jezusie, a chwaleni i gloryfikowani są męczennicy. Żeby coś „osiągnąć”, trzeba więc cierpieć. Radośni ludzie nie są mile widziani, są na dnie cierpiętniczo-katolickiej hierarchii. Jeśli więc chcesz być szanowany w tej grupie ludzi, warto mieć jakieś chociażby schorzenie, chorobę, jakieś cierpienie które można ofiarować Jezusowi. Tylko po co stwórcy wszechświata moje cierpienie? To pytanie mnie prześladowało – umysł krzyczał że to Szatan zadaje złe pytania, chcąc podważyć moją wiarę, ale w środku zawsze czułem, że coś się tu naprawdę nie zgadza.

Odrzucony prezent

Bóg ma nas jako dzieci. Czy ktoś z nas chciałby dać swojemu dziecku prezent, licząc na piski radości i zabawę, a dziecko go z pogardą odrzuca i uderza głową w ścianę? Dziwne, przerażające. Każdy normalny ojciec by się mocno przestraszył, może nawet załamał chorobą psychiczną dziecka. Tymczasem Boże dzieci tak właśnie robią. Odrzucają boski dar – rozum i wielkie talenty które ma człowiek, na rzecz wiary. Wierzą w to, co ktoś im podał do wierzenia od urodzenia. Nie myślą, nie analizują, tylko bezkrytycznie wierzą. W czym więc ich chwała i wielkość? Nie dość, że wierzą (albo udają, by nie być stratowanymi przez rozmodlony tłum), to jeszcze się umartwiają i cierpią na wyścigi kto więcej – a nagroda wprawdzie niewidzialna, nieudowodniona, ale przecież błogosławieni ci, którzy uwierzyli a nie widzieli, więc przyjmuje się że tak właśnie jest. W numerze czwartym „W sieci”, na ostatniej stronie jest reklama sióstr klauzurowych, i oczywiście nr konta do wpłacania pieniędzy. Przepiszę początek: „Siostry klauzurowe żyją na skraju nędzy, w potężnych i zimnych klasztorach, gdzie temperatura w celach spada do 5 stopni.

Wiele z sióstr jest chorych i w podeszłym wieku, nie mogą już pracować. Jednakże nie przestają się modlić za wierzących i niewierzących. Swoje fizyczne cierpienie ofiarowują w naszych intencjach. modlitwa połączona z ofiarą miłości ma ogromną wartość przed Bogiem. Każdy z Państwa może przekazać swoje intencje we wszystkich sprawach: rodzinnych, zawodowych, osobistych…”
Jak widać Pan Bóg spełnia prośby sióstr, ale nie może im zapewnić jedzenia, wody i ciepłego ubrania. O uzdrowieniu nawet nie wspominam, bo to pachnie siarką i złem. A tak szczerze; modlitwa chorej, wyjącej z bólu starej kobiety, która całe życie powtarza modlitwy, ma coś wyprosić u Boga? To dlaczego nie wyprosiły zdrowia dla papieża, prymasa Glempa i innych potężnych hierarchów? Na pewno się modliły, jak wiemy – bez efektów. Chociaż tłumaczy się to tym, że Bóg usłuchał modlitw, ale lepszy był dla nich zgon niż życie. Kler ma tyle ziemi, ciągle zbiera pieniądze; nie można by tym starszym paniom wstawić elektrycznych grzejników? Dać na panadol? Włosy stają dęba, jak człowiek sobie uświadamia ten komizm i jednocześnie tragizm religijnej, obłąkanej rzeczywistości.

Przyjrzałem się

Przyjrzałem się więc swoim przekonaniom i ze zgrozą odkryłem, że większość z nich wcale nie jest moja. Zostały we mnie zainstalowane przez powtarzane latami sugestie, dokładnie tak samo jak w opisywanym, bestialskim eksperymencie. Po latach życia zgodnie z zasadami rzekomo bożymi byłem wrakiem i ruiną człowieka. Po wielu latach, pod cudzymi religijnymi przekonaniami odkryłem wrażliwego, inteligentnego i bystrego człowieka. Wtedy też poczułem jak bardzo pełne radości i szczęścia może być życie, że wcale nie trzeba cierpieć z tysiąca powodów. Poczułem że można kochać swoje ciało i czerpać radość z seksu, życia, można być bogatym, mieć piękny dom, samochód, pójść potańczyć, mieć grono znajomych i beztrosko się śmiać mimo faktu, że gdzieś tam podobno umarł za mnie Bóg. Że nie trzeba ciężko harować, by coś mieć, że można oddać się sztuce i pasji, która pozwoli godnie i wesoło żyć. Jednocześnie z tą wyzwalającą wiedzą, której pozornie przeczy społeczeństwo, przyszło potworne poczucie winy że kalam własne gniazdo, występuję przeciwko świętej religii i samemu Bogu, a Szatan już ma moją duszę dla siebie. Gdy mówiłem o swoich wątpliwościach niektórym osobom, którym ufałem, słyszałem że jestem nienormalny, opętany, muszę się pokajać i dużo modlić. Kierowano mnie do teologów i kierowników duchowych, którzy mieli nawrócić mnie z powrotem na myślenie takie, jak trzeba, normalne.
Ale i to nic nie dało, ponieważ już rozumiałem jak działa podświadomość, wzorce reakcji, programowanie zachowań ludzkich. Nie było tam żadnego Boga, tylko manipulacja od dzieciństwa. Cóż tu tłumaczyć? Jakież to ja bajki słyszałem, jakie perełki sofizmu, ale to wszystko było tylko grą słów która kryła najważniejsze pytanie – dlaczego wiara w Boga miłości sprawia, że całe życie potwornie cierpię? Jedni na tym poprzestają porównując się do Hioba i czerpiąc z tego perwersyjną rozkosz, ale ja tak nie chciałem; chciałem poznać prawdę, zaznać trochę radości życia. Sięgałem do książek, które tłumaczyły te sprawy i robiąc to potwornie się bałem. Książki te (a chociażby „Potęga podświadomości” Murphy’ego) były nazywane szeptem diabła. Pastor Murphy pisał dziwne rzeczy; że Bóg jest radością i cieszy się z sukcesów i szczęścia swoich dzieci. Spotkałem tam wiele radości, tańca, pragnienia skosztowania życia, a jednocześnie nie przywiązywania się do niego. I te wspaniałe idee, którym jak sądzę, Jezus by radośnie przyklasnął, były nazywane szeptem diabła. Książki mistyków, a już szczególnie te o jodze i medytacji, były jawnie nazywane wpływem złych duchów. Medytacja sprawiła, że zacząłem obserwować w sobie dziwne stany umysłu i powoli zacząłem widzieć, w jak wielkim oszustwie żyłem. Jednocześnie musiałem poradzić sobie z pogardą wierzących za swoje próby samodzielnego zbadania, o co w życiu chodzi. Miałem wierzyć i iść ścieżką tradycji, a nie łamać tabu. Modlono się więc za mnie, by Bóg sprawił że zacznę myśleć jak modlący się. Jak widać Bóg nie pomógł im w tych modlitwach. Może Bóg nie chce, by wszystkie istoty na ziemi były katolikami, identycznie myślącymi, ubierającymi się?

Odwyk

Pierwsze co zrobiłem, to z całą świadomością zrezygnowałem z chodzenia do kościoła. Programowanie ustało, ale co zrobić z prawie trzydziestoletnimi wzorcami nienawiści do grzesznego ciała i siebie? Przypominam kolejny raz, że zniszczone życie ludzi w eksperymencie Johnsona było pokłosiem sześciomiesięcznego programowania. Praca nad opróżnieniem tego śmietnika, w który zamieniło się moje własne życie, trwa wiele lat. Wszystko przy akompaniamencie wrzasków o sprzeniewierzenie się tradycji, wierze ojców i dziadów, klątw o pójściu do piekła i nieszczęściu w życiu. No proszę jak się wszyscy o mnie martwią, nawet modlą. Jak latami siedziałem z domu i wyłem z bólu brzucha (wieloletnia choroba) bez pracy i grosza przy duszy, to nikt mi przysłowiowej szklanki z wodą nie podał, a tu jak dbają o moją duszę, jak się troszczą. A przecież wszyscy wiemy, że krzyczący na mnie mają mnie tam, gdzie słońce nie dochodzi, tylko moja decyzja i odrzucenie tego co czczą, budzi ich niepokój. Ich nienawiść więc jest kierowana do mnie tylko w jednym celu: uspokoić siebie i upewnić, że ich wierzenia mają sens, nie są tylko sprytnym oszustwem, a oni przegranymi, oszukanymi ludźmi, walczącymi o interes kapłana swoim kosztem – a jest to koszt wielki. Człowiek rezygnuje ze szczęścia i spełnienia, bo szczęśliwy nie da zarobić, więc trzeba dziecko zamienić w pełnego lęków i poczucia frustracji człowieka, który całe życie będzie w korporacji religijnej, oraz panicznie będzie bał się z niej wypisać. Kto Ci wmówił poczucie winy? Bóg czy kapłan?

Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina… czyżby?

Kościołowi katolickiemu do którego zostałem zapisany bez udziału mojej woli, zawdzięczam z całą pewnością wiele zła. Było go tak dużo, że z bólu nie do zniesienia, w geście ratunku i rozpaczy zacząłem samodzielnie myśleć, co umożliwiło mi dostrzeżenie tego, w czym tkwiłem całe życie. Usuwanie skutków jego działalności zajmie mi jeszcze co najmniej kilka, kilkanaście lat, co i tak można uznać za niebywały sukces; ofiary znacznie słabszego i krótszego programowania i złej sugestii, nie mogły wyleczyć jąkania do końca swojego życia. Stwierdzam więc z całą mocą, że w organizacji nazwanej chrześcijaństwem, Boga miłości którego miałem przyjemność w kilku przebłyskach doznać, nie ma i nigdy nie było. Jest to ponura, diabelska struktura, nastawiona na niszczenie godności ludzkiej i na brutalne eksploatowanie tak ustawionego człowieka do końca jego dni. Jeśli Szatan istnieje, to kościół musi być jego dziełem. Całe wychowanie człowieka przez kler służy jedynie temu, by z człowieka zrobić pokornego, pełnego poczucia winy i poczucia zobowiązania niewolnika. Kler niszczy ludzi w bardzo subtelny, nie rzucający się w oczy sposób. Bo jak zobaczyć poczucie winy spalające człowieka całe życie? Czy ludzie o tym mówią? Nie, to trzyma się w sobie, i właśnie to wywołuje efekty o które chodzi manipulatorowi.
Dlatego tak bardzo pchają się do najmłodszych dzieci, tak bardzo dbają, by od najwcześniejszych chwil życia programować w człowieku sugestie, które będą w nim do końca. Wyzwolić się można od najsilniejszych wrogów; ale wyzwolić się od rzekomo własnych przekonań jest często niemożliwe. Ludzie żyją jak zombie i myślą, że takie jest właśnie życie, tymczasem wcale takie nie jest. To ich interpretacja wyuczona przez powtarzanie sprawiła, że tak wszystko interpretują. Zostali oszukani tak samo jak i ja. Tylko nieliczni budzą się z tego koszmaru sennego i mają jakąś szansę zrobić coś z własnym życiem. Cała reszta idzie jak po szynach, doskonale zaprogramowana i kontrolowana przez cudze przekonania. Wielu młodych rodziców chce chrztu dla swoich dzieci. Mają gdzieś jego rzekomo duchowe znaczenie – chodzi o to, by nie być pokazywanym palcem przez rodzinę. Do tych ludzi chcę powiedzieć, żeby to porządnie przemyśleli, ponieważ ich dziecko będzie musiało żyć z silnym poczuciem winy, strachem przed wyimaginowanymi diabłami i demonami, w poczuciu pokory przed silniejszym. Czy tego chcesz dla własnego dziecka? Chcesz sam uczyć dziecko jak żyć, czy oddać je ludziom, którzy nauczą je cierpienia, poczucia winy, strachu? Twoja decyzja, a także Twoje konsekwencje później, gdy dziecko będzie musiało iść przez życie z tak ciężkim bagażem. A może wolność? Gdy dziecko będzie miało osiemnaście lat, niech sobie wybierze samo jaką religię wybrać? Moim zdaniem każda większa struktura działa tylko i wyłącznie na zrobienie z człowieka niewolnika. I w tym celu musi go przeczołgać, wyprać mu mózg. Tyczy się to każdej religii, w tym muzułmańskiej i żydowskiej, które różnią się od „naszej” tylko innymi nazwami diabłów i bożków, innymi bajkami, świętami i ceremoniami, a w środku jest to od zawsze to samo: zło i zniszczenie człowieka.

Polak – katolik

Jak można służyć kościołowi, którego sercem jest Watykan, i jednocześnie państwu Polskiemu? Nie można dwóm panom służyć, nieprawdaż? Gdy za kilkadziesiąt lat najadą nas muzułmanie z niemieckiego i francuskiego kalifatu, wyrżną prawdziwych Polaków-katolików, a reszta się zgodzi przejąć wiarę w Allaha. Po setkach lat będzie prawdziwy Polak- muzułmanin, a rzesza obrońców jedynej wiary zakrzyczy każdego heretyka, który twierdziłby, że wiara ojców była inna.
Kocham Polskę. I szanuję wierzenia ludzi. Jeśli chcą wierzyć w kler, proszę bardzo. Pierwszy obrzucę jajkami tego, kto chce palić kościoły czy walczyć z klerem. Darcie biblii jest dziełem dzieciaka i showmana, jest to czyn absolutnie celebrycki w swej wymowie. Mamy demokrację i mamy wolność słowa; można wierzyć w co się chce. Ale proszę utrzymywać swoich pasterzy za własne pieniądze. Polska będąc pod wpływem obcych mocarstw – Watykan, USA, Niemcy, Rosja, Izrael – nigdy nie uzyska potęgi. Za dużo chętnych do byłego już tortu, który po tylu latach grabieży skurczył się do rozmiaru napoleonki.

Tadeusz Kościuszko

A żeby nie było że prawdziwy Polak musi kochać kler, wkleję słowa wielkiego Polaka którego chyba nie trzeba nikomu przedstawiać; drodzy Państwo, oto opętany przez samego Szatana Tadeusz Kościuszko:

 

Trzeba przyznać, że wszyscy ludzie posiadają dosyć zdrowego rozsądku, by
odróżniać dobro od zła, zachowywać się , rozumować, pojmować i porównywać
relacje, a także rozwijać swoje idee poprzez rozważania lub badania (za
wyjątkiem małej liczby tych, którzy są obłąkani od urodzenia), ale po to są
szpitale, żeby przeszkodzić im w wyrządzaniu szkód.

Czyż nie byłoby lepiej zacząć od przemawiania ludziom do rozsądku, uświadamiając
im, że w ich prawdziwym interesie leży raczej, by postępowali prawie i
sprawiedliwe, byli dobrymi ojcami, dobrymi synami, kochającymi Ojczyznę i
przestrzegającymi prawa niż szkodzili sobie i oszukiwali się nawzajem, tracąc
spokój ducha w nieustannej krzątaninie dla pokrzyżowania planów zasadzek i
podstępów ze strony innych ludzi; jeśli do takiego wychowania dodacie dobre
prawo, które karząc za przestępstwa jednocześnie przeciwdziała szerzeniu się
przywar; jeśli ponadto sami będziecie dawać przykład cnoty w każdych
okolicznościach, bądźcie pewni, że Lud pójdzie za wami, gdyż ludzie są w sposób
naturalny naśladowcami jak małpy.

Jeśli jednak, na odwrót, rozpoczniecie od oświecania Księży, dacie im /tym
samym/ więcej środków, by zniewalali Lud i trzymali go w jeszcze silniejszym
uzależnieniu, bowiem każde wydzielone ciało w Narodzie będzie mieć zawsze swój
własny interes, przeciwny do interesu Państwa, bądź będzie występować przeciwko
działaniom rządu, bądź będą miały miejsce potajemne bunty i konspiracje, w które
niestety obfituje historia. Nie można mieć nadziei, że zmieni się ich
zachowanie, gdyż w ich podstawowym interesie leży mamienie ludu kłamstwami,
strachem przed piekłem, dziwacznymi dogmatami oraz abstrakcyjnymi i
niezrozumiałymi ideami teologicznymi. Księża będą zawsze wykorzystywać
ignorancję i przesądy Ludu, posługiwać się (proszę w to nie wątpić) religią jako
maską przykrywającą ich hipokryzję i niecne uczynki. Ale w końcu jaki jest tego
rezultat: lud nie wierzy już w nic, jak np. we Francji, gdzie chłopi nie znają
ani obyczajności, ani religii; są bardzo ciemni, chytrzy i niegodziwi.

Widzieliśmy Rządy Despotyczne, które posługiwały się zasłoną religii w
przekonaniu, że to będzie najmocniejsza podpora ich władzy, wyposażano więc
Księży w największe możliwe bogactwa kosztem nędzy ludu, nadawano im najbardziej
oburzające przywileje aż po miejsce u Tronu, jednym słowem, tak mnożono względy,
dobra i bogactwa Duchownych, że połowa Narodu cierpiała i jęczała z biedy,
podczas gdy oni, nie robiąc nic, opływali we wszelkie dostatki.

Teraz, kiedy znane są zgubne skutki tego błędu, wydaje mi się, że nie ma
lepszego sposobu niż pozwolić im upaść i upodlić się, a na koszt Rządu utworzyć
szkoły dla Chłopów, w których będą oni mogli uczyć się moralności, rolnictwa,
rzemiosła i kunsztu.

Mówię do filozofa, do zręcznego polityka: Rząd jako taki nie powinien mieć innej
religii niż religia natury. Ten bezmierny glob wypełniony nieskończonymi
gwiazdami i nasze serca, które bezwiednie zawsze zwracają się /ku niej/ w
rozpaczy, świadczą oczywiście o istnieniu Istoty Najwyższej, której nie
rozumiemy, ale ją w duchu czujemy i którą wszyscy powinniśmy adorować.
Pozostawmy więc wszystkim sektom, wszystkim religiom swobodę praktykowania ich
kultu, byleby były one posłuszne prawom ustanowionym przez Naród.”

 

Na straży moralności

Natomiast ci którzy twierdzą ze kler stoi na straży moralności Europy, i walczył z nim każdy totalitaryzm, pragnę powiedzieć że się mylą. Kler zawsze walczy w swoim interesie. Podobnie jak nazizm walczył z komunizmem, czy to oznacza że komunizm był dobry? albo nazizm? Nie, dwa wilki pokłóciły się smaczną Polską kość; i tyle. Czy mogą mi Państwo przypomnieć, ile ostatnich lat Polski to nieustanna rzeź, nieudane powstania, wojny i tragedia? I to wszystko pod krzyżem, pytam się więc – dlaczego? Kler zawłaszczył sobie pojęcia moralności i dobra, kiedy istniały czasy gdzie nie istniało chrześcijaństwo, a dobro i cnoty były znane i opiewane; istniały daleko przed Jezusem i papieżami, nie są więc własnością kleru. Człowiek żyjący bez wiary, może być dobry i uczciwy, i często jest uczciwszy od wierzącego; ten jak wiemy, kieruje się poczuciem winy, chęcia na zyskanie nieba poprzez dobre uczynki. Niewierzący czyni dobro dla innych celów; bo lubi, bo chce, może mu to poprawia nastrój. Nie wierząc w niebo, nie oczekuje nagrody. Bóg więc widząc te dwa przypadki, większą chwałą obdarzy niewierzącego, bo ten czyni dobro nie wierząc w nagrodę. A cóż za nagroda należy się komuś, kto po prostu organizuje relację biznesową? Ja zrobię to i tamto, a Bóg da mi w nagrodę życie wieczne.

Dziś, gdy kościół traci swe wpływy i potęgę, sięga się po sprawdzone wzorce; eksponuje się egzorcystów, straszy diabłem który opętuje i niszczy ludzi, więc ten strach który znajduje natychmiast oddźwięk w ludziach wierzących, skłania do powrotu na łono kościoła. Czy Bóg potrzebuje straszyć ludzi potworami, by go kochali? Ja sądzę że nie. Bo to nie byłby Bóg, a mały, zakompleksiony sadysta; i z całą pewnością nie moc, która wykreowała niewiarygodną otchłań kosmiczną. Wierzę w Boga, doświadczyłem tej cudownej mocy. I nikt mi nie wmówi że kler tę siłę w ludzkim sercu reprezentuje.

 

 

www.braciasamcy.pl  zapraszam na moje forum. Paniom wstęp wzbroniony!

——————–

Coaching ze mną KLIK

Zapraszam do kupna moich e książek „Stosunkowo dobry”, oraz „Wyprawa po samcze runo” w E wersji, KLIK albo papierowej KLIK.  Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to coztymikobietami@onet.pl

 

145 thoughts on “Co zawdzięczam katolicyzmowi

  1. … że kościół posiada 16 z 18 cech sekty, według własnej (kościoła) definicji sekty:)

    Jak dla mnie jedyna różnica między kościołem i sektą to czas istnienia. Te tysiące lat spowodowały, że kościół okrzepł i trochę się ucywilizował, ale w swych początkach nie był wcale lepszy od wielu sekt – przemoc, nietolerancja itp.

  2. Od dawna mam już tak że wsłuchując się w wewnętrzny głos staram się podejmować decyzję. Zdaję się na to. Kilka lat temu właśnie podjąłem decyzję że do kościoła chodzę przeważnie kilka razy do roku ze względów tradycjonalnych (np. na pasterkę w Boże Narodzenie) ale tak nie poczuwam chęci, męczy mnie trwanie w tej organizacji. Co nie znaczy że nie wierze w Boga. Paradoksalnie więcej rozmyślam o Bogu (Jezusie) niechodząc do kościoła niż chodząc. Generalnie dla mnie Bóg to Jezus uważam że to spoko koleś musiał być (już samo to że działał tak żydom starozakonnym na nerwy czyni go ciekawą postacią. To że np. nie nawidził obłudy jak choćby z wyrzuceniem ze ścwiątyni lichwiarzy – pokazuje że był to chłop z jajami. Mistrzu ktoś wrzucał w komentarzch tutaj albo na SR o Jezusie i stosunku do pieniędzy – ja również podzielam pogląd że Jezus wykonując pracę stolarza która była w tamty czasie połączona z pracą kamieniarza czyli jedną z najcięższych miał pieniądze które przeznaczał na pielgrzymki (w tamtych czasach bogatsi mogli sobie na to pozwolić). A jeśli ktoś mi powie no dobrze skoro miał pieniądze to czemu jeździł na osiołku?- A czy w dzisiejszym świecie mając pieniądze muszę od razu jeździć leksusem czy mogę się zadowolić dacią czy fiatem? To pokazuje jak zdrowy stosunek do kasy ma Jezus. Inna sprawa to uzdrowienia i cuda. Łazariew rosyjski naukowiec mówi że ludzie utracili zgolność samoleczenia, a co dopiero mówić o przesyle energii w celu uzdrowienia kogoś. Utracili przez nieumiejętność życia z Bogiem zgodnie z naturą. Jezus miał taką moc co nam się wydaje trudne a co w istocie rzeczy dla człowieka który by odblokował energię jak mówił Tesla nastwił swoje wewnętrzne radio, myślę że mógłby czynić to samo. Kolejna rzecz w książce prof.Tombaka czytałem że w Pismie Świętym jest napisany fragment jakoby Jezus zalecał lewatywę w celu oczyszczenia ciała- dla mnie to było kolejne zdziewienie że Jszus polecał tak praktyczne rady i żałuje że takich przyziemnych rad Jezusa nie zostało spisanych więcej. Można doszukiwać się w pozostałych apokryfach, ale wiadomo wiele z nich nie dotrwało, zostały sfałszowane, a w Piśmie Świętym też pewnie na przestrzeni wieków zostały poczynione interesowne zmiany. No i stosunek do kobiet Jezus miał jak najbardziej naturalny. Myślę że w tamtych czasach to była zupełna awangarda, napewno budziło to zazdrość ludzi i uczniów Jezusa. Myślę że dobrze się stało że na ziemi urodziła się taka osoba jak Jezus, podobnie jak Budda i zapewne kilku innych. Natomiast Jezus jes mi bliższy niż pozostali z tego powodu że z całą swą boskością jest bardziej ludzki. Budda przy nim jest trochę bardziej „odjechany”. Aczkolwiek nie wiem kto był na wyższym stopniu duchowości ale sądząc po uzdrowieniach i cudach można stwierdzić że Jezus wcale nie miał jej mniej
    Jeszcze link wrzucam [url]http://www.youtube.com/watch?v=bA-9sMqgUnQ[/url] napiszcie co sądzicie ?

  3. Świetnie napisane, a co do końcówki to jest tak, że kościół walczy z komuną, a komuna z kościołem z bardzo prostego powodu. Dwa systemy poniżające człowieka i odbierające mu godność walczą o to, który z nich będzie to robił. Dlatego komuna nienawidziła kościoła, a nie dlatego, że kościół jest dobry. Dlatego też kościół walczy teraz z „lewactwem”. Po prostu walczą między sobą 2 silne twory, które w rzeczywistości są tym samym i służą zniewoleniu.

  4. To jest bardzo ważny temat, Marek. Przechodziłam dokładnie przez to samo co opisujesz. I w zasadzie cały czas przechodzę – to jest mega trudne coś zmienić. Rzeczy, które wpaja Kościól to jednocześnie rzeczy,których nie da się tak łatwo wymazać i to wcale nie chodzi o świadomą pamięć, ale wdrukowane reakcje. Coś na zasadzie psa Pawłowa – robisz coś z przekonaniem, że tak trzeba. Jak chcesz przestać robić, to i tak dalej się wszystko pieprzy i wychodzi dokładnie to samo co na początku. To jest temat rzeka…
    Najgorsze jest dla mnie to, że osoby mało wrażliwe są mniej zainfekowne, ba często w ogóle. Na kościele najbardziej tracą osoby delikatne, uczciwe i sensytywne. Znam gościa, który chodzi do kościoła i oczywiście jest na pokaz bardzo wszystko – ksiądz jest przyjacielem rodziny itd., ale jemu nauki kościelne spływają, ma to w d… i ….. bardzo dobrze na tym wychodzi.
    Problem ludzi inteligentych i wrażliwych polego na tym, że szukają siebie, duchowości i .. trafiają na kościół. A kościół już wie jak to bezwzględnie wykorzystać.

  5. Spójrzcie proszę na onet, gdzie wczoraj zamieściłem ten tekst – [url]http://wiadomosci.onet.pl/forum/tusk-w-bezposredniej-konfrontacji-z-biskupami-bart,0,801600,98461268,czytaj.html[/url]

    Wpisała się tam Pani, która stosuje aktualnie stosowaną manipulację na wytłumaczenie tego, co się robi z samooceną dzieci w tej organizacji. Z uwagi na długość tekstu, nie mogę go wkleić, podaję tylko linka, proszę kliknąć i przeczytać:
    [url]http://wiadomosci.onet.pl/forum/tusk-w-bezposredniej-konfrontacji-z-biskupami—ba,0,801600,98479834,czytaj.html[/url]

    Odpowiedziałem na szybko:

    [quote]Dzień dobry. Proszę zwrócić uwagę, jak bardzo próbuje Pani wywrzeć na mnie presję, jak bardzo próbuje Pani utwierdzić mnie w przekonaniu, że jestem nie taki jak trzeba – nie uważałem na lekcjach, bądź czegoś nie zrozumiałem. Co chwila padają sugestie, poddające w wątpliwość moją władzę umysłową; postępuje Pani tak, jak organizacja kościelna postąpiła wobec Pani. I nawet Pani tego nie dostrzega, nie widzi – co nie przeszkadza pisać o miłości i szczęściu, i półgębkiem pod koniec wywodu dodać że zdrowie już nie te.

    To co Pani napisała, świadczy wyraźnie że nic Pani nie rozumie. Zamiast setek książek które Pani podobno czytała, warto by było trochę psychologii poczytać, a także psychiatrii; głównie chodzi mi o podświadomość i rolę w kształtowaniu człowieka, poprzez powtarzanie sugestii. I to zdaje się Pani rozumieć, co potwierdza Pani w pierwszym punkcie. Później jednak ze zgrozą czytam, jak pisze Pani o… higienie psychicznej. I tu właśnie tkwi klucz do manipulacji, którą Pani stosuje, oczywiście w „dobrej wierze” wobec mnie. Dlaczego ludzie nie wychowani w dekalogu, nie muszący co najmniej raz na tydzień wyznawać że są słabi i ludzcy, są uczciwi i tworzą uczciwe, szczere społeczeństwa? dlaczego są miejsca na świecie gdzie nie ma Jezusa i kościoła, a uczciwość jest bardzo silna?

    Tak więc powtarzanie co z pozoru Pani rozumie, i co wyszło z eksperymentu, niszczy dziecko a w konsekwencji rujnuje życie człowiekowi dorosłemu, który nie potrafi sobie z tym poradzić. A więc o jakiej higienie psychicznej mowa?

    Dziękuję za pogardliwe życzenie spotkania Boga, wskazujące że Pani zna prawdę a ja nie. Spotkałem tę cudowną moc, i porównałem z ofertą kościoła; diabelską, pełną nienawiści i słabości, wielkiej krzywdy ludzkiej. I to co piszę jest właśnie pokłosiem spotkania na swej drodze stwórczej siły. I właśnie tego Pani życzę, żeby Pani spotkała Boga miłości a nie diabła którego promuje kościół katolicki, a Pani potwierdza swoim tekstem.

    Pozdrawiam mocno.[/quote]

  6. Czas istnienia, a głównie uznanie przez ludzi za obowiązującą normę. Po narzuceniu nam islamu, za sto, dwieście lat też będzie normą 🙂

  7. Podczas poniedziałkowej wizyty duszpasterskiej u nas w domu proboszcz dowiedział się bezpośrednio ode mnie, że nie jestem i nie identyfikuję się już z chrześcijaństwem. Po chwili jak już zebrał się do kupy po całkowitym zaskoczeniu rozpoczął krucjatę 🙂 Całe pół godziny spędził na rozmowie ze mną na próbach przekonania mnie, że wiara jest najważniejsza i to jedyna droga życia.
    Zadawałem mu niemało pytań, same trudne, odpowiedzi sensownej żadnej – powtarzanie wyklepanych regułek (homoseksualisci – wyleczalnie chorzy itp). Zapytałem go czy istota ludzka czyli ograniczona może zrozumieć wolę Boga i ją zinterpretować niestety ksiądz nie odpowiedział a jedynie powtórzył pytanie w kierunku mojej mamy i zmienił temat.
    Na koniec wizyty powiedział, że kiedyś w życiu spotka mnie coś takiego, iż wrócę skruszony do kościoła. Zapytałem go w odpowiedzi czy w takim razie do Boga można jedynie przez cierpienie i przyznał mi rację…

  8. Panie Marek, mówi się, że nawet gawron nie robi w swoje gniazdo.
    Pana, panie Marek, ataki na Kościół napawają mnie świętym oburzeniem. Ale ja pana, panie Marek, rozumiem. Jesteś pan agentem i masz pan misję niszczenia dziedzictwa kulturowego Narodu Polskiego i negowanie wartości, za które pana, panie Marek, dziadki umierali.
    Panie Marek, tym wpisem kolejny raz przegrałeś pan swoje życie i co najgorsze swoją przyszłość w Niebie.

  9. Napisała, że dzieci „należą” do rodziny – prawdziwa katoliczka niewolników sobie chowa i jeszcze oczekuje na starość wsparcia. Obawiam się, że się przeliczy jeśli swoje dzieci traktowała jak własność to wielkie jest prawdopodobieństwo, że jej odpłacą ale to raczej nie będzie wsparcie i opieka.

  10. A Pan Panie Władysławie wygrał już swoją przyszłość w niebie? Zamówił sobie Pan już dobrą chmurkę z miejscem przy szybie, by oglądać z uśmieszkiem zadowolenia potępione dusze w kociołku rozmaitości u diabełka?

  11. Ten klip który wkleiłeś, bardzo mi się nie podoba, chociaż jest wspaniale zrobiony i przyjemnie się go ogląda – co sprawia że ludzie bezkrytycznie przyjmują jego złą treść. Ale znowu – teza o Jezusie który umarł za nas, powoduje u każdego w miarę wrażliwego człowieka poczucie winy. I koło się zamyka. Ten koleś nadal jest zniewolony, tylko może sobie z tego nie zdaje sprawy. Nie wystarczy powiedzieć że religia jest zła, to co ważne to wierzenie, które na człowieka wywiera całe życie wpływ; dobry bądź zły.

  12. Święte słowa Spica, i tego zapomniałem dopisać, że ci wrażliwi dostają najmocniej w dupę. Może jeszcze dopisać?

  13. Dla mnie ważna jest Polska, a nie obce imperium które wyciąga z naszej wspólnej kiesy olbrzymie pieniądze. Czy nie mogą poprosić o nie Pana Jezusa?

  14. To jest właśnie negatywne myślenie; dzieci nie należą do rodziców, tylko do siebie. Trzymanie dzieci by się mną opiekowały, jest najwyższą formą egoizmu. A przecież szczęśliwe dziecko, na pewno nie zostawi szanowanego rodzica samego – i nie trzeba do tego codziennie się upadlać.

  15. No i właśnie o cierpienie w tym wszystkim chodzi 🙂 czyli powiedział proboszcz prawdę 🙂 a teraz pytanie, czy chcesz w tym być czy nie – jak widać masz już dość tych łask bożych, i chcesz zaznać trochę radości. Słusznie – bo tam wcale Boga nie było.

  16. Oh trafiasz w sedno, gdzieś to wszystko już przewałkowałem, hmm u siebie?;p Rzecz w tym iż trudno tu oskarżać kogoś o szerzenie hipokryzji, w przeważającej większości przypadków czarni kolesie naprawdę uważają się za przedstawicieli Boga:> i tak też się zachowują, z namaszczeniem, jako bolączka do ran (które nieświadomie sami wywołują:>), jako wyrocznia życia codziennego, jako nieskazitelny wzór cnót, otóż skazą jest to iż karmią umysł teologicznym gównem a serca pozostawiają zamknięte. W rezultacie mamy alfabet co można i nie można od a do z, tyle że wszystko co zamkniete i skończone jest tylko dziełem człowieka. Każda religia to tylko uszczknięcie ułamka procentu i przedstawienie w skondensowanej wersji tego co „wydaje nam się że jest ok i no można se trochę porozgłaszać”. Więc jako 10pkt do Twej listy można by dodać iż dowiedziałeś się że jest Bóg i był Jezus i szczęśliwie dla Ciebie zagłębiłeś się w tematykę zamiast pozostać małpką i mieć błysk w oku na widok cudzej wyciągniętej ręki z bananem:>

  17. Ale w pewnym sensie rację ma. Człowiek nie jest doskonały, krzywdzi innych i siebie i musi sobie zdawać z tego sprawę, bez wiedzy o sobie nie można pracować nad sobą. Czy też może raczej można powiedzieć że ego nie jest doskonałe? Trzeba to po prostu przyjąć jako fakt i nie rozwodzić się nad tym, tak mi się wydaje.

    Choć z drugiej strony można by powiedzieć że jeśli co tydzień na mszy nie będziemy sobie o tym przypominali to się nie utrwali. Jak mnie czasem wkurwiają te retoryczne przepychanki!

  18. No dobrze, a czy gdy siedmiolatek chce wcisnąć widelec do kontaktu to rodzic ma prawo powstrzymać go siłą? Czy uznajemy autonomię dziecka bo należy ono tylko do siebie samego?

  19. A moja „przygoda” z KK skończyła się już ponad 13 lat temu,kiedy poszłam do spowiedzi i powiedziałam księdzu,że nie żałuję za swoje grzechy(bo np jak mam żałować,że sypiam z osobą którą bardzo kocham)?.Księżulo nie dał mi rozgrzeszenia i powiedział,że mam przyjść jak poczuję skruchę …i tyle mnie tam widzieli 🙂 A tak poważnie,to był moment,który przepełnił czarę,wtedy zaczęłam się nad tym wszystkim zastanawiać .Zrobiłam w życiu kilka rzeczy,których żałuję,ale żaden Pan w czarnej sukience nie jest mi potrzebny do tego,żebym zrozumiała,że już tego nie powtórzę!
    PS.Dobry tekst Marku!

  20. Seminarium, to powtarzanie i utrwalanie pewnych wzorców, więc postępują jak one każą. Wyjątkiem są wyjątkowe przypadki takie jak np. De Mello, który uznał że całe życie niszczył ludzi religią, i oczywiście został ekskomunikowany. Nie wiem czy istniał Jezus, wiem natomiast że istnieje coś co można nazwać Bogiem, a więc przyczyna stwórcza. I jest to siła ewidentnie pełna życia, i wypływającej z niego dobra, radości, lekkości i szczęścia.

  21. Ale przyznasz Adam, że jedną rzeczą jest komuś powiedzieć o tym że nie jest doskonały, a inną powtarzać systematycznie od dzieciństwa przez całe dziesięciolecia, że jest niegodny Boga i wyznawać moja wina moja wina moja bardzo wielka wina. Jest różnica? bo moim zdaniem jest kolosalna. I tak działa właśnie programowanie. Czy lubiłbyś kogoś, kto by Ci ciągle przypominał że gdzieś w życiu popełniłeś błąd? bo ja nie, uciekałbym od takiej osoby.

  22. Ma prawo mu dać nawet klapsa, którego jestem zwolennikiem w rozsądnych ilościach – zwłaszcza dla syna. Autonomia dziecka od powiedzmy 18 roku życia.

  23. Co ciekawe dorośli katolicy śmieją się z dzieci, które wierzą w bajki, czarownice, Świętego Mikołaja itp., śmieją się z dzikich plemion, których członkowie wierzą bezgranicznie swojemu szamanowi, a sami sami posiadając już większe doświadczenie i wiedzę od dzieci, będąc na wyższym poziomie rozwoju cywilizacyjnego (z czym się do końca nie zgadzam, bo np. do niedawna każdy Szczecinianin s..ł do rzeki Odry za pośrednictwem miejskiej kanalizacji, bez oczyszczalni i jednocześnie pił z tej samej rzeki wodę), wyznają swoje najskrytsze tajemnice i kajają się przed facetem w sukience, wierzą w świętość papieża (czemu za nim płaczą, przecież poszedł do nieba, do swojego szefa) itp. Nieraz słyszę jak zachwycają się mądrością i oczytaniem papieża. Gdybym nie musiał troszczyć się o codzienne potrzeby życiowe i nie miałbym totalnie żadnych problemów, też miałbym więcej czasu na czytanie i pogłębianie swojej wiedzy, choćby z nudów 🙂
    Taki głupi w sumie nie jestem, trochę książek przeczytałem, jeżdżę na nartach, pływam na kajaku, „mądrych” tekstów a’la papież mógłbym sypnąć z głowy sporo, a jednak nikt mnie tak nie podziwia 🙂
    Przy okazji każdego czyniącego te idiotyczne religijne praktyki posiadacza tytułu naukowego z automatu bym go pozbawiał. Nie można być profesorem idiotą.

  24. Jezus mógł istnieć, z resztą jakie to ma znaczenie? Gdyby teraz narodził się ktoś podobny, pewnie by go tez zabili, a za 200 lat na jego „męczeństwie” zbudowano nową religię.

    Bardzo mi się podobna pewna historyjka, którą opowiadał De Mello:

    [quote]“Po wielu latach pracy, pewien wynalazca odkrył sztukę rozpalania ognia. Wziął swoje narzędzia do pokrytych śniegiem północnych regionów i nauczył tej sztuki jeden z tamtejszych szczepów, a także pokazał im zalety tego wynalazku. Ludzi tak bardzo pochłonęła ta nowość, że nie podziękowali wynalazcy, który pewnego dnia cichutko wymknął się z wioski. Ponieważ był on jednym z tak rzadkich stworzeń ludzkich obdarzonych darem wielkości, nie pragnął, aby go pamiętano, czy uwielbiano. Szukał tylko zadowolenia z tego, że ktoś skorzystał z dobrodziejstwa jego odkrycia.
    Następny szczep do którego się udał, również bardzo pragnął nauczyć się sztuki rozpalania ognia. Ale miejscowi kapłani, zazdrośni o wpływ wynalazcy na ludność, kazali go zamordować. Aby rozproszyć jakiekolwiek podejrzenia o zbrodnię, ustawiono portret Wielkiego Wynalazcy na głównym ołtarzu świątyni, ułożono również liturgię, tak aby imię jego było czczone, a pamięć o nim nigdy nie wygasła. Zadbano z wielką pieczołowitością, aby ani jedna rubryka liturgii nie została zmieniona czy też pominięta. Narzędzia do rozniecania ognia zostały umieszczone na relikwiarzu i mówiono, że mają moc uzdrowienia każdego, kto z wiarą położy na nich swoje ręce.
    Najwyższy Kapłan sam podjął się opisać żywot Wynalazcy. Stał się on Świętą Księgą, w której jego pełna miłości dobroć była stawiana wszystkim za przykład, jego chwalebne czyny były wysławiane, a nadludzka natura stała się przedmiotem wiary.
    Kapłani pilnowali, by Księga była przekazywana przyszłym pokoleniom, podczas gdy oni samorzutnie interpretowali znaczenie słów wynalazcy i wagę jego świętego życia i śmierci. Równocześnie bezwzględnie karali śmiercią lub klątwą każdego, kto nie zgadzał się z ich poglądami. Byli tak zajęci obowiązkami religijnymi, że ludzie zupełnie zapomnieli sztuki rozniecania ognia.”

    [/quote]

    Piękna historia, prawda? Jak przeczytałem ją po raz pierwszy, to nie wiem dlaczego, ale na myśl przyszedł mi Jezus Chrystus i to, że z nim mogło być całkiem podobnie!

  25. Modny temat, a artykuł napisałeś chyba tylko dla celów marketingowych.
    Idę dalej poszukać coś oryginalnego.
    😀
    Narka

  26. Ja osobiście nazywam żydo-chrześcijaństwo duchową dżumą rodem znad Jordanu. Dżuma ta zrabowała nam naszego wolnego słowiańskiego Ducha, świadomość i tożsamość. Ze Słowian staliśmy się żydłakami – wyznawcami żydowskich bożków i idoli.
    Fundamentem tej żydowskiej dżumy jest strach – strach przed „wiekuistym potępieniem”, przed „gniewem” starotestamentowego plugawego Jahwe ludobójcy i przed „karą bożą”. Dżuma wbija nam w serca i umysły kompleks winy – to za [b]twoje grzechy[/b] obrzezany cieśla wykreowany na „chrystusa” umarł na rzymskiej szubienicy. Dżuma odmóżdża – samodzielne myślenie jest zakazane. Watykański odprysk dżumy zwany katolicyzmem jest najbardziej zbrodniczą sektą na świecie – ma łapska ubabrane w ludzkiej krwi po pachy. A mimo to zadżumione żydłactwo twierdzi, że jest religią „miłości” i „przebaczania”.
    Dżuma wychowuje odmóżdżone owieczki na hipokrytów i schizofreników. Katolicy mordowali milionami opornych przez całe wieki, [b]nienawiść[/b] nosili w sercach, na ustach mieli [b]miłość i przebaczanie[/b] – i nie dostrzegali rozdzźwięku między głoszoną ideologią, a pryktyką.

    Pisałem już o tym zresztą u siebie wielokrotnie. Np. tutaj:
    http://opolczykpl.wordpress.com/2013/01/15/zbrodnicza-natura-katolicyzmu/

    Dodam jeszcze, że upadek Rz’plitej pod koniec XVIII w. spowodowany był w ogromnej mierze fanatyzmem żydo-katolików, którzy na fali kontrreformacji walczyli najpierw o zdobycie, a następnie o utrzymanie supremacji ich odprysku jahwizmu nad państwem. I tak fanatycznie bronili supremacji ich żydłackiego zabobonu, że dobili Rzeczypospolitą.

  27. 3kurcze z tego co się zdążyłem zorientować, to De Mello nie został nigdy ekskomunikowany, ekskomunikowany był inny teolog:

    [quote]ze Sri Lanki, oblat o. Tissa Balasuriya, według którego Jezus nie był ani Bogiem, ani Zbawicielem, Maryja nie była dziewicą, zaś z sakramentem chrztu i nauką o grzechu pierworodnym należy się pożegnać. Za publiczne głoszenie tych poglądów lankijski teolog został w 1997 roku ekskomunikowany, później jednak uznał swoje błędy i powrócił na łono Kościoła.[/quote]

  28. no to o ekskomunice, ale już wyżej napisałeś. Co ciekawe De Mello został skrytykowany już kilkanaście lat po swojej śmierci i Kongregacja nauki wiary zajęła oficjalne stanowisko, gdy popularność dzieł De Mello nie malała, a nawet rosła.

    Więc co się robi na rynku, gdy konkurencja rośnie? 😀

    To właśnie co zrobili obecny papież i nieżyjący już Jan Paweł II – napisali notkę, że nie chcą mieć z nim nic wspólnego! 😀

  29. Można powiedzieć, że to De Mello rozbudził mnie duchowo. Dużo zawdzięczam jego książce „przebudzenie”, wstrząsnęła mną. To był gość, niesamowity człowiek który nie tylko pieprzył jak masowi idole religijni, ale zrobił znacznie więcej, wskazał prawdziwą ścieżkę do wyzwolenia.

  30. a ja juz dawno wystapilem z kosciola 😀 i jeszcze musialem za to 😥 zaplacic a przeciez nikt mnie nigdy nie pytal czy chce byc katolikiem

  31. Marku rozczarowałeś mnie ja ci ręki już nie podam,myślałem że jesteś normalny a tu..nie będę cię obrażał bo szkoda moich nerwów na kogoś kto pisze takie brednie,obrażasz Pana Boga wypróżniasz się we własne gniazdo żałosne.lepiej było jak się wypróżniałeś w spodnie siedź ty człowieku lepiej w domu i nic nie pisz bo jesteś pośmiewiskiem,to nie koniec zapamiętaj.

  32. Taki człowiek, który ma szerszy ogląd niż tylko wąskie Chrześcijaństwo (które w istocie jest tylko kompilacją innych wcześniejszych wyznań) jest ciekawy i chętnie można posłuchać człowieka, co wyswobodził się z tych kajdan. I to co mówi nie jest takie całkiem głupie. Czytasz sobie takie „Przebudzenie”, albo „Wezwanie do miłości” i nagle otwierasz gębę i oczy Ci na wierzch wychodzą; o kurwa! tak rzeczywiście jest!

  33. Dlaczego deprecjonujesz doświadczenia Marka i jego wiedzę? Zresztą nie on pierwszy doszedł do takich konkluzji j/w…. Rozumiem, że to Twoja bezzinteresowna miłość bliźniego każe Ci pluć jadem i występować w roli adwokata diabła, którym jest w istocie ta obrzydliwa persona, podająca sie za Boga i domagająca się wciąż nowych ofiar, cierpienia i życia na kolanach od swojej owczarni…. ech, co za beton? 👿

  34. Wszelkie prawa udostępnione!
    Kopiowanie, powielanie i rozpowszechnianie
    niniejszego tłumaczenia
    jest dozwolone, a nawet mile widziane.

    [url]http://www.akohard.kk.e-wro.pl/Kurs_cudow/TEK.pdf[/url]

  35. Hej, dlaczego wypowiedzi ludzi przychylnych artowi są otwarte, swobodne, jakby od siebie, z wnętrza, a „obrońców wiary” pełne nienawiści i na jedno kopytko (ha ha)?;p Kurcze to jakaś reakcja łańcuchowa, im bardziej ktoś niezależny w poglądach tym większe szaleństwo ogarnia przedstawicieli jedynej jednej z wielu słusznej religii. Może ojciec, dziad i pradziad wraz z plebanem trochę się mylili w pogladach?, nie, za samą rozkminkę idzie się …do wolności zażarci Panowie;d

  36. [quote=Aros]Hej, dlaczego wypowiedzi ludzi przychylnych artowi są otwarte, swobodne, jakby od siebie, z wnętrza, a "obrońców wiary" pełne nienawiści i na jedno kopytko (ha ha)?;p Kurcze to jakaś reakcja łańcuchowa, im bardziej ktoś niezależny w poglądach tym większe szaleństwo ogarnia przedstawicieli jedynej jednej z wielu słusznej religii. Może ojciec, dziad i pradziad wraz z plebanem trochę się mylili w pogladach?, nie, za samą rozkminkę idzie się …do wolności zażarci Panowie;d [/quote]

    bo tak to już jest, że odpowiedzi przychylne są miłe, a nieprzychylne są niemiłe hahahaha

  37. A ja się zastanawiałem, czy bez De Mello i innych, doszedłbym do dzisiejszych przemyśleń; i uznałem że też bym doszedł, ale znacznie później. Dlatego kiedy ktoś szuka prawdy, dość łatwo może ją znaleźć. Ok. 15 lat przetrawiałem „przebudzenie”, zanim jej wiedza przeszła ze sfery intelektualnej w świadomość. A i tak do końca tego nie ogarniam. Niesamowite. De Mello się prawdopodobnie przed śmiercią przebudził, zaznał wiele szczęścia, i dał wskazówki ludziom. Jakże inna ścieżka od męczenników i sadystów, którzy w cierpieniu i upodleniu szukają Boga.

  38. I jak wyglądała apostazja w praktyce? ja tego nie zrobię, chociażby dlatego że sam tam nie wchodziłem, więc niech mnie mają wpisanego, duchowo jestem daleki od tej organizacji.

  39. A czym się różni moja dłoń od dłoni katolika, któremu jak mniemam chętnie podasz dłoń? czy bakterie i pot heretyka są inne, niż katolickie? zawsze możemy też sobie podać nogę 🙂

  40. Dużo o nim słyszałem różnych opinii, chętnie to poczytam ale na Boga, tyle stron 🙂 może na kindla sobie przekopiuję?

  41. [url]http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=PG28NYDhf30#![/url]

    Ta dziewczyna by mnie zniszczyła, rozkochała i wpędziła w obłęd. Ma piękne oczy.

  42. Zgodnie z Biblią winę za niedoskonałość ponoszą tylko i wyłącznie pierwsi ludzie:Adam i Ewa. Ja się taki rodzę i nie mam na to wpływu. Dlaczego miałbym mieć z tego powodu wyrzuty sumienia, obniżone poczucie własnej wartości i kajać się na każdym kroku? Nie byłoby to zgodne z treścią i przesłaniem Pisma Świętego.

  43. a mnie ta z samcze runo z foty z felietonów reanimacja jąder i fluid żądzy
    zdradz mi skąd foty z tą pięknością?

  44. io – coś chyba pisałeś z rozpędu, w sumie jestem Ci przychylny ale mógłbym napisać zamiast z „rozpędu” – „jesteś idiotą”, miłe czy niemiłe? Raczej się rozchodzi o własne przemyślenia stary, a nie wywlekanie sieki którą się wałkuje od lat. Nie chodziło mi tylko o ten art, zauważ iż gdziekolwiek gdzie ktoś ośmiela się kwestionować podstawy bytowania wielu, wielu puszcza w eter te same treści „zgnijesz w piekle, nie mam już szacunku do Ciebie, co ty w ogóle odpierdalasz, to się w głowie nie mieści?, trzeba Ci cierpieć i się kajać, przecież wszyscy tak robimy, bla bla”. Wracając do meritum, odpowiedzi „niemiłe” nie posiadają żadnych merytorycznych treści:>

  45. to bylo w Niemczech. to sprawa urzedowa. poszedlem do urzedu podpisalem ze wystepuje zaplacilem oplate i dali mi papier potwierdzajacy ze z dniem takim a takim wystapilem z kosciola katolickiego. a reszta leci juz z urzedu. oni zglaszaja kosciolowi ze stracili wiernego i tyle. klecha nie ma tu nic do wtracania sie.

  46. Obraza munduru, to karmiące matki, jakie to kościelne 👿 [url]http://www.edziecko.pl/pierwszy_rok/56,79855,11868337,Szokuja_cie_te_zdjecia_karmiacych_matek_.html[/url]

  47. „Na filmach poderżnięcie gardła człowiekowi jest w porządku, natomiast nie można pokazać nawet piersi kobiecej, jakby było to coś naprawdę złego.”

    Napisz jeszcze że te filmy są propagowane przez KK, będzie jeszczer ciekawiej:)
    Dla Twojej wiadomości – nagie piersi nie są pokazywane żeby młodzi luudzie nie zaczęli się zbytnio podniecać i rozmnażać jak króliki gdzie potem nie ma co do garnka włożyć i państwo musi do nich dokładać.

    „Że nie trzeba ciężko harować by coś mieć, że można oddać się sztuce i pasji która pozwoli godnie i wesoło żyć.”

    Haha sratatata, własnie odkryłeś że zdjęcie z siebie „kajdanów KK” powoduje że masz lepsze samopoczucie, możesz robić co chcesz i masz za to GODNE pieniądze.Co to ma wspólnego z wiarą w Boga?

  48. Czy nie rozumiesz że można mieć swoje ambicje, cele i zainteresowania i w żaden sposób mie koliduje to z wiarą w Boga?
    Mało tego Pan Jezus dopuszcza obronę swojej godności, w sposób ostry i skuteczny (wygnanie handlarzy ze świątyni)

  49. Ja ogólnie nie lubię takiego widoku, natomiast pisać że karmienie maluszka mlekiem jest obrazą munduru, czy uniformem człowieka który morduje innych ludzi, jest kompletnym idiotyzmem. Mundur kala np. wysyłanie naszych żołnierzy na obce wojny, a nie dawanie cycka dzieciakowi. Powariowali. Ja też bym się przyssał do piersi, ale uwaga! tylko do jędrnej i dużej.

  50. Adam, jeśli wierzysz w Boga i nic poza tym to ok, ale w katolicyźmie wierzysz jeszcze w mit cierpienia (zamordowani męczennicy za wiarę, błogosławieni bo umarli w mękach) brzydotę seksu (niepokalane poczęcie, jakby Jezus nie mógł się urodzić ze zwykłego, naturalnego seksu) ciągłe poczucie winy na śnie i jawie (moja wina x 3 na kolanach, i nie jestem godzien itd., śmierć Jezusa za nasze grzechy i grzech pierworodny).

    I te wszystkie „dodatki” mają jak najbardziej wpływ na Twoje hobby. Ja lubię zgłębiać od młodości magię; źle, Szatan. Lubię seks bez zobowiązań; źle, bo trzeba papierek i u księdza najpierw śluby brać a z seksu ma być dziecko. Chcę być bogaty – źle, bo bogaty i ucho igielne. Chcę oddawać ciosy pyszałkom – źle, nadstawiaj drugi policzek. Chcę być liderem – źle, bo pycha jest zła a cisi i pokorni zdobędą kiedyś tam ziemię.

    Chłopie, i Ty nadal sądzisz że możesz mieć JAKIE CHCESZ cele? 🙂

  51. Marek, pisałam już kiedyś że:
    1. Moja wina, moja wina NIE MÓWI SIĘ NA KOLANACH. Jest to wyznanie, że zgrzeszyliśmy i choćbyś się zapierał i pękł to każdy z nas zgrzeszył (no chyba, że jest całkowitą rośliną), ale jak już dał radę pofatygować się do kościoła to myślę, że zgrzeszył, chociażby tylko myślą.
    2. W czasie mszy klękamy tylko 2 razy: raz przy przemienieniu, drugi raz przy podniesieniu. Jak ktoś nie da rady klęknąć to nie musi. Może stać lub siedzieć, lub leżeć.
    3. Nadstawianie drugiego policzka wcale nie znaczy, że każdy katolik ma się dać lać. To znaczy, że CZASAMI MOŻEMY (NIE MUSIMY-MOŻEMY) GO NADSTAWIĆ, JEŚLI CZUJEMY ŻE TO W CZYMŚ POMOŻE.
    4.W bogactwie nie ma nic złego i nikt nie każe być biednym katolikowi. Nie pamiętam w tej chwili jak się interpretuje ten fragment z wielbłądem i uchem igielnym. Na pewno nie dosłownie.
    5. Chcesz być liderem to sobie bądź, ale nie rób z siebie nie wiadomo kogo. W rodzaju „Ja jestem najmądrzejszy i najlepszy, a wy zerami” – to jest pycha.
    6. Cierpienia trzeba unikać także w katoliczyzmie. [b]Można ofiarować Bogu cierpienie, którego nie da się uniknąć[/b]. Można, ale to nie jest konieczne. Ofiarowanie cierpienia jest nadawaniem mu sensu, czyli że nie jest zupełnie nadaremne i zbędne.

    [b]Aros[/b], jak widzisz nigdzie nie napisałam, że zgnijecie w piekle 😉
    Pozdrawiam!

  52. Droga Inko skąd w takim razie setki świętych katolickich (chrześcijańskich, bo niektórzy z czasów sprzed rozłamów) którzy swoje rzycie spędzili katując się dla bożej chwały? Jeśli cierpienie jest złe to czemu papież ich nie wywali z listy świętych?

    Co do nadstawiania policzka, to pochodzi to od zwyczaju policzkowania przez żydowskich kapłanów zewnętrzną stroną prawej dłoni, jest to pokazanie dominacji nad policzkowanym. Jeśli nadstawimy drugi policzek to kapłan musiałby uderzyć stroną wewnętrzną dłoni i uznać tym samym że jest równy temu którego policzkuje. Taki bierny opór.

  53. Wg katolicyzmu Bóg nie każe nam szukać cierpień, ale też nie jest to przestępstwo. Jak ktoś sobie, życzy to może cierpieć, ale nie musi. Naprawdę nie musicie cierpieć w katolicyzmie. Czasami cierpienie i tak Was dopada, czy jesteście katolikami, ateistami czy kimkolwiek. Religia katolicka mówi, że cierpienie ofiarowane Bogu w jakiejś intencji jest jak modlitwa. Można za pomocą tego niechcianego i brzydkiego cierpienia coś wyprosić. To nadaje cierpieniu sens – coś jednak z niego masz.

    O tym policzkowaniu słyszałam w takiej wesji jak przedstawiłam. W kościele na kazaniu oraz czytałam w internecie. Przykładowo zauważcie, że Sobieski pod Wiedniem zupełnie, że tak powiem, legalnie zabijał Muzułmanów. Nie nadstawiał drugiego policzka. Bronił się. Nie robił z siebie cierpiętnika. Jest legalne wojsko i policja i kościół nigdy nie mówi, że oni są źli i powinni zniknąć.

  54. Jeśli by tak było nikt by tych świętych masochistów nie przedstawiał jako wzory do naśladowania i ludzi będących najbliżej boga.
    Być może kiedyś ich z listy świętych usuną, w końcu przez ostatnie dziesięciolecie kościół nieustannie się przekształca, zmieniają się interpretacje. Niektórzy mówią że to żeby prztrwał w zmieniającym się świecie, inny mówią że to infiltracja masonów ma takie skutki.

  55. Reguły raczej zostają te same, zmieniają się tylko formy.
    Trudno mi powiedzieć czemu męczennicy dobrowolnie cierpieli. Może chceli w ten sposób wyprosić jakieś łaski. Może taka była kultura i oczekiwania innych. Choć mnie się wydaje, że świętymi męczennikami nie zostali ci cierpiący, którzy sami się biczowali, czy jakoś drastycznie umartwiali, tylko raczej ci, którzy zostali skazani na cierpienia, prześladowani itp. Nie kojarzę żadnego świętego, który sam się umartwiał i dzięki temu został świętym.

  56. Inka, uff:> wreszcie jakiś rozsądny głosik chciałoby się rzec po drugiej stronie barykady, lecz nie ma żadnych barykad:> Chciałbym zaznaczyć iż doceniam i szanuje ten głosik, ostatecznie w tym rzecz, każdy ma prawo do własnego:>
    1. Moja wina, moja wina, hah za co? W przypadku KK to brzmi jak za to iż żyję i jestem szczęśliwy, bez znaczenia kolanka czy nie, po cóż wiecznie pokutować i wyznawać winy?, obstawiałbym iż Bóg jest raczej na bieżąco w naszych sprawach, pośrednicy jakkolwiek zatroskani nie są niezbędni:>
    2. Demonizujesz sam akt klękania:> jak ktoś odczuwa potrzebę czemu nie?:>, tyle że klękanie przed jakimkolwiek ziemskim „majestatem” automatycznie wprawia w ruch machinę „pan-sługa”, co w ostatecznym rozrachunku sprowadza Boga do roli króla-włodarza, po to jest aby mu usługiwano na ziemską modłę?:> czy raczej preferowałby równość ponad rasami, poglądami i podziałami?:> (sama sobie zadaj to pytanie:)
    3. Interpretujesz to co inni interpretują (co z Ciebie za katoliczka?;d), w sytuacji zagrożenia życia tylko idiota stałby biernie, wszystko inne to atak-obrona ego,
    4. Otóż w KK dosłownie:>, prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż bogacz, powtarzane jak zdarta płyta, wychodzisz z kościoła i widzisz nową bryczkę księdza, ups;d, bieda to żadna cnota, bogactwo moim skromnym zdaniem to ego, a do królestwa każdy ma dostęp tu i teraz, paradoksalnie z ego czy nie, to tylko wybór być szczęśliwym czy nie,
    5. Oj tam, poczytaj kilka artów Marka, wielokrotnie narzeka na niedomiar gotówki, małego fiutka i stare zdezelowane Seicento;d, gdzie tu pycha?;p, zwyczajnie piszę co czuje, ot i wszystko, odbiór pozostawiając czytającym:>
    6. Cierpienie nie ma najmniejszego sensu ofiarowane czy nie:>, jeżeli chodzi o duszę, ciało różnie bywa, jedno jest pewne, bólu zęba nie da się ignorować;d, po prostu dzwonisz do dentysty:>

  57. Aros,
    1. Nie chcę obgadywać mojej rodziny, ale napiszę: mój ojcec nigdy nie jest niczemu winien, każdy jest winien tylko nie on. Czego to on nie wymyśli byleby tylko kto inny był winien. Hohoho. Nie wiadomo czy się śmiać czy płakać. Czasami jesteś winien. Jeśli wierzysz, że nie jesteś to oszukujesz samego siebie.
    2. Ja nie demonizuję. Nie widzę nic złego w klękaniu. To Marek pisał, że w kościele trzeba klęknąć i mówić „moja wina, moja wina”, a ja temu zaprzeczyłam, bo tak nie jest. Co do równości między rasami, nie wiem co dokładnie masz na myśli. Ja nigdzie nie twierdziłam, że jedne rasy mają klękać przed drugimi albo że jedne rasy muszą klękać przed Bogiem a inne nie muszą. Naprawdę jak Cię upokarza klękanie w kościele to nie musisz. Takie jest zalecenie we wprowadzeniu do mszału rzymskiego i większość klęka, ale naprawdę nie musisz. To nie jest żaden grzech i nikt Cię nie wyrzuci z kościoła, bo nie klękasz. Jak naprawdę Cię to upokarza to przynajmniej stań sobie gdzieś na końcu, żeby nie rozpraszać innych.
    3. Ja ogólnie nic nie interpretuję, w tej sprawie zdałam się na KK i dlatego jestem katoliczką. Gdybym sobie sama interpretowała Biblię pewnie nie mogłabym nią być.
    4. Tak jak pisałam wcześniej: [i]W bogactwie nie ma nic złego i nikt nie każe być biednym katolikowi. Nie
    pamiętam w tej chwili jak się interpretuje ten fragment z wielbłądem i uchem igielnym. Na pewno nie dosłownie.[/i]
    5. Nie twierdziłam, że Marek wynosi się ponad innych, podałam tylko przykład. Nie wiem, czy istnieje w nim taka cecha, bo ja go w realu nie znam, ale gdzieś tu np. wyczytałam, że Markowi nie podoba się klękanie w trakcie spowiedzi przed księdzem, [b]który wyrwał się ze wsi od krów[/b], więc to prawdę mówiąc było nieco wywyższające się: „oto ja, Marek, urodzony w stolicy Polski – Warszawie (a w Polsce nie ma lepszego adresu) jestem lepszy niż ksiądz, który pochodzi ze wsi i może doił krowy i nie będę przed nim klękał przy okazji spowiedzi”. Ach te brzydkie i śmierdzące krowy. A krowie placki, fuj. Podkreślam, że ja Marka nie znam, ale takie stwierdzenie jak opisałam powyżej, może wskazywać, że Marek posiada poczucie wyższości/lepszości z tytułu urodzenia się i mieszkania w Wawie.
    6. Arosie, to oczywiste, że jak Cię boli ząb to idziesz do dentysty, ale jak umiera Ci ktoś bliski i cierpisz, chcesz żeby był przy Tobie, ale go nie ma to dokąd pójdziesz?

    Pozdrawiam!

  58. Inka ja tak króciutko, bo brzuch mnie boli po pierożkach z kapustą. Faktycznie masz rację – klęka się przy wyznaniu niegodności, wraz z klepaniem w serce co z punktu widzenia o podświadomości i sugestii (dodatkowy bodziec fizyczny) jest wręcz wstrząsające. Przy moja wina… pochyla się głowę. Różnica moim zdaniem nieduża.

    Jeśli chodzi o moje poczucie wyższości, to mylisz się. Jestem ostatnią osobą, która by się czuła lepsza z tego powodu, że moja mama mnie urodziła w Warszawie. Co ja mam do tego, miałem jakiś wybór? z księdzem pochodzącym ze wsi, miałem na myśli oczywistą sprawę; przed chwilą pasł krowy, po pójściu do budynku seminarium ludzie mu wmówili że jest sługą Bożym. I to już jest przekomiczne, bo gdzie tam jest Bóg? pojawia się, można go zobaczyć? nie, wszystko to kwestia wiary. To czemu nie w krasnoludki? jeden facet mówi coś drugiemu, inni w to wierzą – oto kulisy powstania sługi Bożego, który odpuszcza grzechy ale o jedzenie muszą się zatroszczyć parafianie i wierzący, bo z głodu i chłodu by umarł.

    Piszesz że w kościele coś można, nie trzeba; chyba nie masz pojęcia jak to wygląda, np. na Podkarpaciu 🙂 i owszem możesz nie klęknąć, możesz nie dać kasy proboszczowi który tam jest żywym bogiem, ale lepiej wyprowadź się ze wsi po czymś takim. Znam te przykłady gnojenia i dojenia ludzi osobiście, na własne oczy.

    Bieda nadal jest sexy. Bogactwo jest złe. Nieważne co ktoś sobie mówi, ważne że święte pismo tak mówi i to się liczy; a także święci i ci na ołtarzach, którzy umierali w mękach i biedzie. Co więcej, bieda jest podkreślana jako symbol pobożności, np. w ostatnim „W sieci” jest reklama sióstr zakonnych żyjących w chorobach i nędzy, które się modlą o innych. Oczywiście podane konto do wpłat. To ja dziękuję za modlitwę kobiety, którą wszystko boli i ciągle jest głodna.

    Cierpienie ofiarować Bogu? Matko Boska! a po co żywej miłości czyjeś cierpienie? powiem wprost – oddawanie cierpienia to zasilanie istoty nazywanej w okultyźmie egregorem, bądź w innych naukach meduzą, myślokształtem, wahadłem. A po naszemu oddawaniem czci diabłu. Bóg miłości, spełniający prośby bo ktoś wyje z bólu i ten ból poświęca Bogu… ależ trzeba mieć wiarę, by to łyknąć. Podziwiam. Ja nie potrafię 🙂

  59. Nie chcę być upierdliwa, ale przy słowach „Panie nie jestem godzien…” klęczy się, ale nie bije się w piersi ([b]zmiany posoborowe![/b] w czasie mszy uderza się w piersi lub nawet tylko kładzie rękę na piersi [b]tylko 1 raz[/b] w czasie mówienia „moja wina – na stojąco!). No i jest tam optymistyczny dodatek, czyli „ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja”.

    Wiem, że na wsi jest ciężko, bo każdy patrzy na drugiego i obgaduje, ale tam jest tak ze wszystkim, nie tylko z kościołem. Taki „urok” mieszkania na wsi. Oficjalnie, te klękania, siadania, wstawania, bicie się w piersi to są tylko zalecenia ze Wprowadzenia do Mszału Rzymskiego. Jak ktoś tego nie zrobi naprawdę nic się nie stanie. Nawet spowiedź nie musi być na klęcząco, trzeba by się tylko z księdzem umówić. Ja wiem, że ludzie mają mało zrozumienia dla innych i to jest przykre, że zajmują się zupełnie nieistotnymi drobiazgami typu, że ktoś siedział w nie tym momencie, albo nie dał na tacę.

    Co do ofiarowania cierpień na jakieś intencje. Ja przedstawiłam tylko zdanie KK na ten temat. Cierpienie tak czy inaczej jest i nie da się uniknąć i tak jak napisałam, możesz ofiarować, ale nie musisz.

    Czy bieda jest sexy?. W Polsce mówi się przede wszystkim, że jak ktoś bogaty to znaczy, że ukradł. Więc bieda wg co niektórych faktycznie jest lepsza, bo biedny, ale uczciwy.

    Jakie to ma znaczenie, gdzie ktoś się urodził? Żeby dostać się do seminarium trzeba skończyć szkołę średnią i zdać maturę. Być może jest jakaś różnica w podejściu do ludzi księdza ze wsi i księdza z miasta, ale to trudno powiedzieć jaka jest ta różnica.

    Ale się dziś nadyskutowałam, na innym forum napisali mi, że jestem głupia i chamska 😉

    Pozdrawiam i dobranoc!

  60. Jak duża pierś to raczej nie jędrna, bo to wtedy wielka rzadkość.
    Widok kobiety karmiącej piersią to coś wspaniałego nie rozumiem jak można twego widoku nie lubić.

  61. To raptem dwóch 😉 Samoudręczanie się to za mało, żeby zostać świętym. Być może mieli jakieś inne przymioty, a asceza itp. były dodatkiem.

  62. [b]Zadziwia mnie wasza naiwność.[/b]

    [b]Nawet ateiści najczęściej zakładają dobrą wolę papieży i watykańskiej hierarchii.[/b]

    Co o tym myśli naczelny egzorcysta watykanu ?
    Otwarcie stwierdził że wśród watykańskiej hierarchii najwyżej kilka osób wierzy w Boga.

    Co o tym powiedziałaby Manuela Orlandi gdyby nie została zamordowana w watykanie jak tysiące dzieci przed nią i po niej ?
    Pech chciał że łowcy towaru na biskupie zbrodnicze orgie trafili na dziecko vipów.

    [url]http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,11787865,Slynny_egzorcysta__Zaginiona_15_letnia_Wloszka_porwana.html[/url]

    „Zaginiona w 1983 r. 15-letnia Emanuela Orlandi została porwana na seksimprezy organizowane przez grupę zagranicznych dyplomatów z udziałem watykańskich policjantów – twierdzi watykański egzorcysta Gabriele Amorth. To kolejny głos w sprawie jednego z najbardziej tajemniczych porwań w historii Włoch.
    Oficjalny egzorcysta Państwa Kościelnego i diecezji rzymskiej wypowiedział się w sprawie, która w ostatnich tygodniach wróciła na czołówki włoskich gazet – porwania Emanueli Orlandi.

    [b]Cytowany przez włoską „La Stampę” i brytyjski „Telegraph” 85-letni o. Gabriele Amorth oświadczył, że 15-latka została porwana i zmuszona do brania udziału w seksimprezach, a potem zamordowana.[/b]

    – To było przestępstwo z motywem seksualnym. Były organizowane imprezy, a dziewczyny „rekrutował” na nie watykański policjant. W siatce był personel dyplomatyczny z ambasady przy Stolicy Apostolskiej. Uważam, że Emanuela stała się ofiarą tej siatki – powiedział „La Stampie” honorowy przewodniczący Międzynarodowego Stowarzyszenia Egzorcystów. Nie wyjawił nazwy kraju, którego ambasada miałaby być zamieszana a sprawę”.

    WIELKIE RELIGIE POWSTAŁY W EPOCE NIEWOLNICTWA BY ZNIEWALAĆ LUDZKIE MASY.
    TYLKO I WYŁĄCZNIE DLA TEGO CELU.
    TO JEST FUNDAMENT WATYKANU I NACZELNY CYNICZNY PARADYGMAT JEGO DZIAŁANIA DO DZIŚ.

    [b][size=medium]List Papieża Marcina V (1417-1431) do Władysława Jagiełły (w r. 1429)[/size][/b]:

    „[b]Wiedz, że interesy Stolicy Apostolskiej, a także twojej korony czynią obowiązkiem eksterminację Husytów. Pamiętaj, że ci bezbożni ludzie ośmielają się głosić zasadę równości; twierdzą, że wszyscy chrześcijanie są braćmi, i że Bóg nie dał ludziom uprzywilejowanym prawa władania narodami; utrzymują, że Chrystus przyszedł na świat aby znieść niewolnictwo; wzywają ludzi do wolności, to znaczy do unicestwienia królów i kapłanów. Teraz, kiedy jeszcze jest czas, zwróć swoje siły przeciwko Czechom, pal, zabijaj i czyń wszędzie pustynię, gdyż nic nie jest bardziej miłe Bogu, ani bardziej pożyteczne dla sprawy królów, niż eksterminacja Husytów[/b]”.

    „toja_ do ~obłuda kościoła aż kipi: Inkwizycja zabijała również rodziny chrześcijańskie, ale np mające bogactwo, które warto było zabrać – wtedy wymyślano pretekst i ciach głowy leciały – tak było w południowej Francji, gdzie zabito całe populacje ludzi, całe osady ludzkie – pod pretekstem zabijania Katarów zabijano wszystkich dla zysku,m ich ziemi i pieniędzy. Zabito miliony ludzi. Palenie na stosach wprowadzono z konieczności bo nie było wiadomo co robić z taka ilością ciał. Narbonne i okolice nasiąknięte są krwią. Pokazywano swoją potęgę burząc meczety i na ich miejscu stawiając ogromne ponure katedry. Natomiast rdzennych mieszkańców Ameryki traktowano jak zwierzęta – malutkie dzieci zabijano trzymając za nóżki i waląc ich główkami o skały, Największa zbrodnia ludzkości została dokonana na Indianach. Tak niesiono poganom wiarę bożą. Dobrze, ze o tym się przypomina, bo taki jest kościół jakie jego fundamenty – a fundamenty do jedna wielka zbrodnia”.

    „~wierzę w Boga, dlatego omijam z daleka watykańskich dygnitarzy! do ~parafianka:

    hej parafianka, czy jak kto woli- Kazimiera! posłuchaj uważnie: [b]zaprawdę powiadam tobie, że jak Jezus znowu nadejdzie, to się z watykańczykami rozprawi, jak to zresztą już w Biblii można przeczytać! [/b]

    …skoro jesteśmy przy Watykanie, to przyjrzyjmy się, co Apokalipsa św. Jana o tym mieście mówi (proszę czytać ze zrozumieniem, gdyż mowa jest o wielkim mieście w purpurę i czerwień okrytym, czyli mowa jest o biskupach i kardynałach, a te siedem głów to siedem wzgórz, na których zbudowano Rzym! Mowa jest o Babilonie, bo nakrycie głowy papieża jest repliką nakrycia głów wielkich kapłanów w starożytnym Babilonie! ):

    17.1. „[b]Chodź, ukażę ci wyrok na Wielką Nierządnicę,
    która siedzi nad wielu wodami,
    17.2.z którą nierządu się dopuścili królowie ziemi,
    a mieszkańcy ziemi się upili
    winem jej nierządu[/b]”.
    [b]17.4. A Niewiasta była odziana w purpurę i szkarłat,
    cała zdobna w złoto, drogi kamień i perły,
    miała w swej ręce złoty puchar pełen obrzydliwości
    i brudów swego nierządu[/b].

    [b][size=large]17.18. A Niewiasta, którą widziałeś, jest to Wielkie Miasto,
    mające władzę królewską nad królami ziemi[/size][/b]”.

    [b]18.4.I usłyszałem inny głos z nieba mówiący:
    „Ludu mój, wyjdźcie z niej,
    byście nie mieli udziału w jej grzechach
    i żadnej z jej plag nie ponieśli:
    18.5bo grzechy jej narosły – aż do nieba,
    i wspomniał Bóg na jej zbrodnie.[/b]

    18.6.Odpłaćcie jej tak, jak ona odpłacała,
    i za jej czyny oddajcie podwójnie:
    w kielichu, w którym przyrządzała wino, podwójny dział dla niej przyrządźcie!

    [b]18.9. I będą płakać i lamentować nad nią królowie ziemi, którzy nierządu z nią się dopuścili i żyli w przepychu, kiedy zobaczą dym jej pożaru.[/b]

    [b]18.23. bo kupcy twoi byli możnowładcami na ziemi, bo twymi czarami omamione zostały wszystkie narody[/b]
    18.24. i w niej znalazła się krew proroków i świętych, i wszystkich zabitych na ziemi”.

    [b]19.1.Zbawienie i chwała, i moc u Boga naszego,
    19.2. bo wyroki Jego prawdziwe są i sprawiedliwe, bo osądził Wielką Nierządnicę,
    co znieprawiała nierządem swym ziemię,
    i zażądał od niej poniesienia kary za krew swoich sług[/b]”.

  63. Inka, co za cham nazwał Cię chamką;d, nie no żartuje sobie, całkiem sympatycznie się z Tobą wymienia poglądy, ale po prostu w pewnych okolicznościach przypowieści bywają bardziej wypasione:> Ta o ogniu z postu Słynnego filozofa zawiera w sobie wszystkie odpowiedzi na Twoje pytania, zarówno na te które chciałabyś zadać jak i te których jeszcze nie potrafisz sformułować:>
    W KK nie ma ognia:>, to jest po prostu biurokratyczny kolos, tak zapatrzeni w przestrzeganie procedur iż nawet dając im lupę nie zauważyli by Boga:> To jest jak posiadanie butelki bez dżina w środku, czcząc butelkę:> i wmawianie wszystkim iż dżin tam jest, ale skoro go nie widzisz znaczy że źle pocierasz. Otóż butelką jestem ja, Ty i każdy, i dżin tu jest, bez kija i marchewki, po prostu jest:>
    Pozdrawiam:>
    Zz – eh jak zwykle ortodoksyjnie;d

  64. [quote]Piszesz że w kościele coś można, nie trzeba; chyba nie masz pojęcia jak to
    wygląda, np. na Podkarpaciu 🙂 i owszem możesz nie klęknąć, możesz nie dać kasy
    proboszczowi który tam jest żywym bogiem, ale lepiej wyprowadź się ze wsi po
    czymś takim. Znam te przykłady gnojenia i dojenia ludzi osobiście, na własne
    oczy. [/quote]
    Jestem z Podkarpacia
    Mieszkam na wsi i zastanawiam się gdzie Wiki mieszka, bo jak mniemam tylko dzięki wizytom u niej nabyłeś takie informacje.
    Ale do rzeczy.
    Mam w sąsiedztwie trzy rodziny które nie uczęszczają do kościoła, nie przyjmują księdza po kolędzie i nie wysyłają swoich dzieci na religię. Nie raz zadawałam im pytanie czy czują się w jakiś sposób szykanowani i jak zachowują się w stosunku do nich inni sąsiedzi ❓
    Gdyby było tak jak piszesz, to czytając to co napisałeś powyżej o Podkarpaciu nie zastanawiałbym się gdzie Wiki mieszka!
    Pozdo Miśku 🙂

  65. Poszukaj a potem policz… Idą w setki… I to nie tylko beatyfikowani ale i kanonizowani. A dajmy na to św.Jan Maria Vianney? Zmieniło się przez wieki, a szczególnie po niesławnym ostatnim soborze nauczanie Kościoła i podejście do chrześcijańskiej (w tym katolickiej) tradycji. Szukasz według doktryny posoborowej, więc patrząc według innej optyki nie jesteś w stanie dostrzec tradycyjnego wymiaru świętości, tego kanonu obowiązującego w Kościele przez długie stulecia. Nie chodzi o jego ocenę, tylko o różnice między nimi. Od „ad maiorem Dei gloriam” do „praw człowieka”. Przez lornetkę nie zobaczysz mikroba a przez mikroskop gwiazd…

  66. Nie martw się, zdołałam się przekonać na własnej skórze, kiedy to będąc przykładną katoliczką, nieomal wypadłam z kolosa właśnie z powodu biurokracji:-)

    Ten który nazwał mnie głupią i chamką, był przykładnym katolikiem, tak jak ja 😉

    No nie, myślę jednak, że on był przykładniejszy 😀

  67. Słuchaj, naprawdę z samego biczowania, umartwiania itp. niewiele wynika. A właściwie nic nie wynika. Umartwianie się jest dodatkiem do modlitwy (wzmacnia ją) oraz działania.

    [i]Osoba, której zależy na zbawieniu duszy, każdego dnia umartwia się – choćby w małej rzeczy, jak w pokarmie, napoju czy w odpoczynku. (…) Jeśli więc, bracia drodzy, chcecie zachowywać czystość duszy, to koniecznie musicie odmawiać czegoś swojemu ciału – inaczej poprowadzi was ono na potępienie.[/i]

    To jest znaleziony w internecie fragment kazania tego księdza. Więc dajmy na to, gdyby się Marek trochę poumartwiał i przestał jeść słodycze miałby z tego dwie korzyści. Pierwsza byłby zdrowszy, druga wiedziałby, że ma silną wolę – byłby z siebie dumny. A gdyby był katolikiem, to mógłby jeszcze ten swój post ofiarować na jakąś intencję. Przepraszam za taki przykład. Może głupi, ale z grubsza o to chodzi.

  68. A to ciekawe, bo IP masz ze Słupska, które jak mi wiadomo, w Podkarpaciu nie jest. I to co piszesz, nie wiem czy jest prawdą, bo mogłaś napisać cokolwiek; np. że znasz setki takich rodzin. Ja wystarczy że znam historie ludzi którzy opowiadają, jedni mniej drudzy więcej. Np. zeszyt puszczany jest po całej wsi, gdzie każdy daje kasę i wpisuje kwotę. Każdy więc widzi kto ile dał. Jest presja? jest. Nawet nie wiesz jaka. Ale po co podkarpacie? mieszkam trochę wyżej na mapie, tzn mam tam działkę i tam jest podobnie. Ksiądz to członek miejscowej elity. A spróbuj nie zapłacić…

  69. Umartwianie wzmacnia modlitwę… to możesz mi powiedzieć, dlaczego tyle ludzi modli się za Polskę, tyle krwi przelanej, rzezi, a nadal żyjemy po prostu w korupcyjnym, mafijnym wręcz obozie koncentracyjnym? dlaczego modlili się za Glempa i papieża, i nic to nie dało?

    Ja Ci powiem – umartwianie się dla Boga, to jakby dziecko dostające prezent od kochającego ojca, podcięło sobie dla niego żyły. Szaleństwo, prawda? no właśnie…

  70. Sama modlitwa niewiele daje. Trzeba jeszcze działać. Mnie się wydaje, że to jest tak jak piszesz. Ciągle pokutuje myśl, że bieda jest cnotą i ludzie się temu poddają. Mało robią dla siebie, mało dla innych. Zaspokoją swoje najpilniejsze potrzeby typu jedzenie i dach nad głową i to im wystarcza. Do tego wrażenie, że modlitwą można wszystko załatwić i nic nie trzeba robić. I tak się to kręci.

  71. A jeszcze tak dopiszę. Otóż moja koleżanka z pracy była na rekolekcjach i ksiądz tam mówił, żeby podddać się Opatrzności Bożej, że Bóg wie najlepiej co jest dla nas dobre, żeby zdać się na niego itd. Koleżanka zrobiła to dosłownie. Czyli wykonała źle swoją pracę, bo przez ponad 10 lat nie chciało jej się nauczyć (a mogła) porządnie wykonywać swoich obowiązków min. z powodu słabej pamięci. Gdyby w pracy w wolnych chwilach (nie zawsze mamy co robić) zamiast zajmować się dyskusjami czy czytaniem książek, codziennie ćwiczyła, nie przydarzyłabu jej się wpadka, ale koleżanka nigdy na to nie wpadła i wolała poddać się Bożej Opatrzności. Więc jak wspomniałam źle wykonała swoją pracę, mieliśmy reklamację, klient był oburzony, firma poniosła stratę itd. I potem prawdę mówiąc, chciało mi się śmiać z tego zaufania Bożej Opatrzności. Bo niestety Bóg nie wykonuje za nas naszych obowiązków. Jeśli ludzie w Polsce wierzą w takie cuda to ja się nie dziwię, że jest źle.

  72. A teraz skąd nadaję?
    Też ze Słupska ❓ 🙂
    To nie moja wina że masz błędne informacje, lecz dostarczyciela internetu z którym zawarłam umowę!

    Jeśli ktoś nie chodzi do kościoła, nie przyjmuje księdza, to do takiego idą z zeszytem? Pierwsze słyszę o takich praktykach. Za to o współzawodnictwie /ten dał tyle, to ja muszę być lepszy/i owszem.

    Ps. Ten budynek w trakcie budowy ze zdjęcia, to stoi na tej twojej działce? 🙂
    [url]http://youtu.be/5dgcml3009I[/url]
    Narka

  73. Ok – zmienne IP, a więc mam wierzyć Tobie, czyli w sumie nie wiadomo komu, że chodziłaś po wsi pytać czy nie mają problemów z księdzem? jeśli nawet jest to prawdą, to myślisz że gdyby mieli przesrane, to by Tobie, jak widać osobie wierzącej, powiedzieli? bo ja twierdzę że nie, udawali by że jest wszystko cacy.

    Nie, zeszyt jest dla wierzących – i każdy rywalizuje sumą jaką daję, bo kto daje najmniej ląduje na językach.
    Pa.

  74. W książce „Lękajcie się!” polscy katolicy opowiadają o tym, jak w dzieciństwie padli ofiarami księży pedofilów. Mówią o samotności, bólu i lęku przed reakcją otoczenia, rodziny i samego Kościoła. Tych dwanaście świadectw zadaje kłam przekonaniu, że problem pedofilii w polskim Kościele nie istnieje.

    Dlaczego ofiary boją się opowiedzieć komukolwiek o swoich doświadczeniach? Dlaczego media chronią chorych księży i nie wspominają o odpowiedzialności biskupów? Dlaczego nie ma reakcji instytucjonalnej, jak w innych krajach? [b][color=red]Dlaczego wierni akceptują taką sytuację?[/color][/b] Czy nie wzbudza ich niepokoju to, że nie wiadomo, gdzie w Kościele kryją się pedofile? Książka „Lękajcie się! Ofiary pedofilii w polskim kościele mówią” zaciekawi wszystkich, którzy zadają sobie te pytania. Pokaże również, jak problem pedofilii w Kościele rozwiązywany jest w innych krajach.

    [url]http://merlin.pl/Lekajcie-sie-Ofiary-pedofilii-w-polskim-kosciele-mowia_Ekke-Overbeek/download/product/223,1212657.html#fullinfo[/url]

  75. Ah i oto trafiasz w sedno:> wiesz, jeżeli ktoś tworzy religię, wyznacza standardy, wielu podąża, wielu w pewnym momencie prześciga się w przestrzeganiu standardów:>, tylko że, komu próbują się przypodobać i co udowodnić?
    Wszystko co piękne już jest w Tobie, masz to bez żadnych warunków. I tu kryje się mały paradoks, jeżeli odczuwasz potrzebę chodzenia do kk to czemu nie?, jeżeli nie masz takiej potrzeby to czemu nie?, grunt to mieć własne (podkreślam) zdanie na ten temat:>, a własne będziesz miała gdy odrzucisz poglądy wielu, twórcy religii, moje, Marka, itp, zwyczajnie wsłuchując się w swój barometr wewnętrzny, fascynujące nie?;d
    Tak czy siak, idę sobie zapażyć coffe-Inkę;d

  76. Niedawno Polacy najedli się soli drogowej, ale dla dzieci i entuzjastów słodyczy (Mistrz 😆 ) przygotowano mleko w proszku (jeden z głównych wypełniaczy smakowych) z ❓ ❓ ❓ trutką na szczury 😯 😯 😯

    Ciekawe ile osób ugotowało dziecku mleko?
    No o tym nie słychać, ale słodycze fe 👿

    [url]http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/749363,trutka-na-szczury-w-mleku-ze-szczekocin-slowacja-wycofuje,id,t.html?cookie=1[/url]

  77. [quote]”Mędrzec zgadza się na świat takim, jaki on jest, bez lęku i bez zamiaru.” Bert Hellinger[/quote]

  78. Fran SA
    Ogladam tego pana Zagorskiego i mysle sobie: wariat, czy o droge pyta?
    Ta ustawa nie ma zadnego znaczenia, bo zadne prawo ani zadna ustawa w Polsce nie maja znaczenia.
    A obce mundury juz nam dawno nie sa obce i grasuja po Polsce, a polskie mundury grasuja po swiecie i nazywa sie to globalizacja i ‘international community’.

    Wycieczki z Izraela przywoza wlasnych ochroniarzy uzbrojonych po zeby, bo podobno Polacy moga sie na taka wycieczke rzucic. Jest to wbrew ustawie, ktora ma dopiero byc dyskutowana! Wiec to nie ma znaczenia czy obce ‘security’ bedzie sie platac po Krakowie czy Oswiecimiu. Oni to robia od dawna.
    Nikt nigdy nie zaprotestowal ani nie wyrzucil na zbity pysk tych ochroniarzy razem z tymi wycieczkami co pozostawiaja po sobie zwierzecy bajzel w kazdym hotelu.

    CIA zamontowalo nam obozy- poza jurysdykcja- dla rzekomych terrorystow nie wiadomo skad. Bo na terenie USA takie obozy byly (kiedys) nie do pomyslenia i dlatego wymyslili Guantanamo, ze to niby nie na amerykanskiej ziemi odbywaja sie tortury niewinnych ludzi, ktorzy siedza tam latami bez wyroku.
    W Polsce wiele osob wiedzialo o tych obozach. Rzad sie sam przyznal; a mimo to wielu Polakow nie wierzylo, ale i nikt nie sprawdzal, choc amerykanska wolna prasa az piala z oburzenia.
    W Polsce nikt nie protestowal.
    Ubralismy sie w mundury i trenowalismy rozne sztuczki w … Chicago.Jakies dziwne urzadzalismy manewry na amerykanskiej ziemi, nie wiadomo w jakim celu.
    Nikt nie protestowal.

    Pojechalismy w pelni umundurowani mordowac zaprzyjaznionych Serbow i strzelalismy do ich kobiet i dzieci. Z pelnym poparciem spoleczenstwa! Pomagalismy rozpirzyc Serbie ale sami sie teraz martwimy o.. Slask?
    W Polsce nikt nie protestowal przeciwko handlowaniu nerkami z niedobitych dzieci serbskich i cyganskich..Radosnie powitalismy … utworzenie Kosowa, panstwa- monstrum w samym sercu serbskiej kultury.!
    W Polsce nikt nie protestowal.

    Pojechali nasi dzielni mundurowi ratowac Irak przed Husseinem i mielismy obiecane za to mordowanie intratne kontrakty … odbudowy zburzonego i przez nas panstwa, ktore nam nigdy nic nie zawinilo, a w ktorym to panstwie wielu Polakow zarobilo troche grosza i mogli sie ‘odbic od pilki’.
    Dostalismy gowno, a nie kontrakty.
    Nikt nie protestowal.

    W Afganistanie nasi mundurowi przeciez nie rozdaja dzieciom cukierkow! Pomagamy w handlu heroina, bronia, prostytucja w straszliwie sponiewieranym kraju i pyskujemy na … islamistow.
    ..Gazeta Wyborcza pelna byla oburzenia, ze zgineli polscy zolnierze z rak … islamistow afganskich co nie maja zadnej kultury i szacunku dla polskich mundurow!
    Nikt nie protestuje

    Nasi mundurowi, przydupasy NATO, polecieli do Libii tez nie w ramach przyjazni polsko-libijskiej. I mimo, ze w Libii nie bylo islamistow ani Al Qaedy ani wrogich nam Arabow- ale za to byly polskie koscioly i polski szpital katolicki – pomoglismy jankesowm ‘dac lupnia’ tym Libijczykom i zbombardowac kraj.
    Nikt w Polsce nie protestowal przeciwko jawnemu naruszeniu i polskiej konstytucji i Karty Unii i Karty ONZ o niewypowiedzianych wojnach. Do tego prewencyjnych, ktore tez sa zakazane.
    Kolejny idiota podpisal jakies umowy z Izraelem o znaczeniu strategicznym i wspolpracy militarnej. Nawet nikt nie sprawdzal szczegolow.
    Nikt nie protestowal.

    Nasz radosny prezydent polecial az do Gruzji, zeby swoim autorytetem, podgladac po nocy ruskich mundurowych. Nie jego wina, ze wino gruzinskie troche mocne i w nocy nie bylo widac, ze byly to mundury wojsk obserwacyjnych ONZ. I dlatego drania nie ustrzelili.
    W kraju zas ten kurdupel polityczny uchodzil za bohatera, bo … uratowal Gruzje przed inwazja rosyjska!!! Szopki krakowskie to nedzny pikus!
    Do glowy nikomu nie przyszlo, zeby zaprotestowac

    No to teraz potrzebna nam jest jakas zasrana ustawa, ktora i tak niczego nie zmienia i pewnie bedzie przeglosowana bo mamy zobowiazania wobec Unii.

    Szkoda, ze nie znalazl sie nigdy taki odwazny, w odpowiednim czasie, coby zawrocil taki samolot jak ten w Islandii. ( I dlatego maja swiety spokoj)

    Sherrie Questioning All: Iceland kicked OUT the FBI when they arrived to investigate Wikileaks! AWESOME!

    http://sherriequestioningall.blogspot.com.au/2013/02/iceland-kicked-out-fbi-when-they-tried.html

    i tu:

    http://fromthetrenchesworldreport.com/fbi-banned-from-iceland/33533/

    Slowo ‘islamista’ (bardzo brzydkie slowo) zostalo ‘wymyslone’ przez hasbare, zeby kazdemu obrzydzic WSZYSTKICH muzulmanow swiata, a glownie Palestynczykow; i nawet tych, ktorzy od ponad 600 lat mieszkaja w Polsce.

    Katolikiem jest kazdy, kto przeciwstawia sie mordowaniu nienarodzonych dzieci i potepia mordowanie juz narodzonych. Chocby nawet cudzych.

    Trzeba byloby tak jak ja, ogladac te serbskie dzieci, ktore sie rodza potworkami z trzema nogami i z choroba popromienna po amerykanskich bombardowaniach bombami z depleted uranium ( nie wiem jak sie to nazywa po polsku).
    A potem mozna mnie spokojnie podejrzewac, ze mi ‘wcale nie chodzi o serbskie Kosowo’.
    Bardzo mi chodzi i o serbskie Kosowo i o polski Slask. Wystarczy sobie wyobrazic, ze Belgrad wysyla serbskie sluzby specjalne do Polski, zeby oderwac Slask od Polski.
    Moment wyobrazni i pewnie sie zrozumiemy.
    Pozdrawiam.

  79. Więc jaki jest sens modlitwy? Te regułki, paciorki i inne schemaciki są dla leniwych, zakompleksionych i słabych ludzi.
    Sama sobie odpowiedziałaś 🙂

  80. I pomyśl Inka jeszcze tak czysto logicznie – po co Bogu, klepanie jakiś regułek? nie lepiej tego czasu poświęconego na jakieś bezmyślne klepanie, spożytkować na konkretne przedsiębiorcze działanie, np. załatwić dzieciom dotację na wyjazd na obóz sportowy? To jest prawdziwa modlitwa, gdzie jest konkretny efekt! Ja się całe lata, naprawdę szczerze modliłem i tylko straciłem czas. Jak myślisz – według założeń waszego Boga – kto jest więcej wart? ten co się modli i nic z tego nikomu nie przychodzi? Czy ten, który działa i zjednuje wokół siebie ludzi?

    Pamiętasz przypowieść o Panu, sługach i talentach??

    😉

  81. Modlitwa, czyli zwracasz się do Boga z jakąś sprawą, podziękowaniem, prośbą. Możesz się przed kimś wygadać. Powiedzieć co Ci leży na sercu. Prosić o coś. To tak jak rozmowa z kumplem. Tylko kumpla, wiadomo, nie poprosisz o np. o zdrowie, bo Ci go nie da, a Boga możesz poprosić. Czasami zwyczajnie nie mamy kumpla, któremu moglibyśmy się ze wszystkiego zwierzyć, albo nie chcemy.
    Klepanie nie jest dobre, bo marnujesz czas, ale część powszechnie znanych modlitw przemawia do mnie, jak np. „módl się za nami teraz”, zwracam szczególnie uwagę na słowo „”teraz”. Nie kiedyś tam, tylko teraz. Albo „chleba powszedniego daj nam dzisiaj”, prośba żeby Bóg pomógł mi zarobić kasę na życie. To są, że tak powiem, praktyczne prośby, nie jakieś puste regułki. Proszę cię pomóż mi teraz, dzisiaj w tym i w tamtym. Zależy co to za modlitwy, trudno jest mi wszystkie omówić. Niektóre nie podobają mi się i nie modlę się nimi. Modlitwa jest dodatkiem do życia i nie powinna zastępować działania. Módl się i pracuj. W książce napisanej przez protestanta wyczytałam, że modlitwa jest pierwszą formą działalności. Masz coś do zrobienia, więc prosisz o pomoc, o pomysł co zrobić, jak to zrobić. Modlisz się o to i tym samym myślisz o tym. To tak pokrótce tylko na ten temat.

  82. [quote]14 Podobnie też [jest] jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. 15 Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz 16 ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. 17 Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. 18 Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. 19 Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. 20 Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: „Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem”. 21 Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!” 22 Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: „Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem”. 23 Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!” 24 Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: „Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. 25 Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność!” 26 Odrzekł mu pan jego: „Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. 27 Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. 28 Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. 29 Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma2. 30 A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. [/quote]

    Ci co się modlą klepiąc regułeczki, przypominają mi własnie takiego sługę, co zakopał talent. Umi klepać, to niech klepie…. biedę i zgrzyta zębami 😀

    Cóż za wspaniała

  83. A i jeszcze po co Bogu moje modlitwy, bo przegapiłam to pytanie (a było pierwsze!). Otóż wedle KK Bóg nas kocha i jest naszym przyjacielem, więc zwyczajnie chciałby żebyśmy mu poświęcili trochę czasu. Tak jak ukochanej osobie. Pieśń nad pieśniami opisuje alegorycznie tę miłość.

  84. Słuchaj, modlitwa nie wyklucza pracy i pomnażania talentów. Nikt Ci nie każe poświęcać pół dnia, na odmawianie 3 części różańca, godzinek, 4 litanii, mszy, 3 pieśni, i czego tam jeszcze. Nigdzie nie zostało powiedziane ile masz się modlić. Przecież i tak nie pracujesz bez przerwy. Piszesz chociażby tu do mnie, a nic z tego tak naprawdę nie masz 😉

  85. Kiedyś znalazłem mądry tekst Tadeusza Kościuszki. Udało mi się go „wygooglować” ponownie. Tak, ten od Kosynierów. Wielki patriota i oczywistym się wydawało, że katolik. Okazuje się, że był bardzo światłym człowiekiem i dostrzegał już w tamtych czasach niecne poczynania kleru. Rzecz jasna, stanowisko Kościuszki odnośnie kościoła było celowo nieujawniane, bo gdy przeciętny człowiek podważa coś, powszechnie uważane za oczywiste, będzie odsądzony od czci i wiary, ale przywódca Kosynierów był i jest zbyt znaną osobą, by jego stanowisko nie dało wielu ludziom do myślenia.
    Oto, co napisał Kościuszko:
    „Trzeba przyznać, że wszyscy ludzie posiadają dosyć zdrowego rozsądku, by odróżniać dobro od zła, zachowywać się , rozumować, pojmować i porównywać relacje, a także rozwijać swoje idee poprzez rozważania lub badania (za wyjątkiem małej liczby tych, którzy są obłąkani od urodzenia), ale po to są szpitale, żeby przeszkodzić im w wyrządzaniu szkód.

    Czyż nie byłoby lepiej zacząć od przemawiania ludziom do rozsądku, uświadamiając im, że w ich prawdziwym interesie leży raczej, by postępowali prawie i sprawiedliwe, byli dobrymi ojcami, dobrymi synami, kochającymi Ojczyznę i przestrzegającymi prawa niż szkodzili sobie i oszukiwali się nawzajem, tracąc spokój ducha w nieustannej krzątaninie dla pokrzyżowania planów zasadzek i podstępów ze strony innych ludzi; jeśli do takiego wychowania dodacie dobre prawo, które karząc za przestępstwa jednocześnie przeciwdziała szerzeniu się przywar; jeśli ponadto sami będziecie dawać przykład cnoty w każdych okolicznościach, bądźcie pewni, że Lud pójdzie za wami, gdyż ludzie są w sposób naturalny naśladowcami jak małpy.

    Jeśli jednak, na odwrót, rozpoczniecie od oświecania Księży, dacie im /tym samym/ więcej środków, by zniewalali Lud i trzymali go w jeszcze silniejszym uzależnieniu, bowiem każde wydzielone ciało w Narodzie będzie mieć zawsze swój własny interes, przeciwny do interesu Państwa, bądź będzie występować przeciwko działaniom rządu, bądź będą miały miejsce potajemne bunty i konspiracje, w które niestety obfituje historia. Nie można mieć nadziei, że zmieni się ich zachowanie, gdyż w ich podstawowym interesie leży mamienie ludu kłamstwami, strachem przed piekłem, dziwacznymi dogmatami oraz abstrakcyjnymi i niezrozumiałymi ideami teologicznymi. Księża będą zawsze wykorzystywać ignorancję i przesądy Ludu, posługiwać się (proszę w to nie wątpić) religią jako maską przykrywającą ich hipokryzję i niecne uczynki. Ale w końcu jaki jest tego rezultat: lud nie wierzy już w nic, jak np. we Francji, gdzie chłopi nie znają ani obyczajności, ani religii; są bardzo ciemni, chytrzy i niegodziwi.

    Widzieliśmy Rządy Despotyczne, które posługiwały się zasłoną religii w przekonaniu, że to będzie najmocniejsza podpora ich władzy, wyposażano więc Księży w największe możliwe bogactwa kosztem nędzy ludu, nadawano im najbardziej oburzające przywileje aż po miejsce u Tronu, jednym słowem, tak mnożono względy, dobra i bogactwa Duchownych, że połowa Narodu cierpiała i jęczała z biedy, podczas gdy oni, nie robiąc nic, opływali we wszelkie dostatki.

    Teraz, kiedy znane są zgubne skutki tego błędu, wydaje mi się, że nie ma lepszego sposobu niż pozwolić im upaść i upodlić się, a na koszt Rządu utworzyć szkoły dla Chłopów, w których będą oni mogli uczyć się moralności, rolnictwa, rzemiosła i kunsztu.

    Mówię do filozofa, do zręcznego polityka: Rząd jako taki nie powinien mieć innej religii niż religia natury. Ten bezmierny glob wypełniony nieskończonymi gwiazdami i nasze serca, które bezwiednie zawsze zwracają się /ku niej/ w rozpaczy, świadczą oczywiście o istnieniu Istoty Najwyższej, której nie rozumiemy, ale ją w duchu czujemy i którą wszyscy powinniśmy adorować. Pozostawmy więc wszystkim sektom, wszystkim religiom swobodę praktykowania ich kultu, byleby były one posłuszne prawom ustanowionym przez Naród.”

  86. Przedstawiłeś, Marek, katolicyzm w najgorszym wydaniu, ale faktycznie tak przedstawiana sprawa może dobijać człowieka zamiast mu pomóc. Ja miałam lepiej pod tym względem, bo nie wychowywałam się w typowo katolickim domu i nie przedstawiano mi religii w ten sposób. Ja bym czegoś takiego nie zniosła.

    Co do poczucia winy. Mam koleżankę z katolickiego domu i jak ją poznałam zwróciłam uwagę, że ona ciągle mówiła „to moja wina”, „to nie moja wina”, „mam poczucie winy”, „nie mam poczucia winy” i tak w kółko. I tak się zastanawiałam, co też ona tak te winy zlicza i wylicza. Teraz myślę, że to może religia wywołała u niej nieustanne poszukiwania winy. To samo zresztą było z poświęcaniem się dla innych swoim kosztem – ustępowała zawsze innym, bo niby religia jej tak kazała, a co się przy tym nacierpiała…

    Co do kleru to się zgadzam. No ale też poniekąd kler usprawiedliwiony jest przez naukę kościoła, że wszyscy jesteśmy grzeszni. I tak się to kręci.

  87. Dalej twierdzę Inka, że powtarzanie negatywnych treści sprawia że w nie wierzysz. A wiara kieruje Twoim życiem. Np. wiara że seks jest zły powoduje że go unikasz, a to powoduje różne zaburzenia psychiczne itd itp. I owszem, jesteśmy grzeszni, ale wystarczy raz to usłyszeć, a nie latami powtarzać co zmienia się w manipulację mającą określone skutki. Wmawiałabyś ukochanemu dziecku że jest do niczego?

  88. Heh wątpiłem do empiku i zakupiłem kilka książek tak dla swojego uświadomienia 😀 mi. Potęga Podświadomości, Mowa Ciała Pracy i Wywieranie wpływu na ludzi. Zdążyłem przeczytać już połowę pierwszej książki i postanowiłem sobie trochę połazić po internecie. Przypadek chciał ze wszedłem na stronę onet.pl i tak po nitce do kłębka dotarłem tutaj. Zdziwił mnie fakt ze wcale nie miałem zamiaru odwiedzać stron tego typu. Nawet zastanawiam się teraz nad prawidłowością czytania PP Murphy,ego a moją obecnością na tej stronie.

    Co do twoich poglądów Marku poniekąd się zgadzam z tobą jednak nie skreślał bym tak stanowczo religii. Są w niej jeszcze dobre wartości jednak źle interpretowane przez ludzi. Czy Bóg istnieje czy nie, czy Jezus istnieje czy nie, to dla mnie nie ma znaczenia. żal mi ludzi ,którzy rygorystycznie podchodzą do religii. Przestrzeganie zasad zawartych religii i nie branie do siebie aż za nad to niektórych z tych zasad nie jest niczym złym. Jeżeli ktoś w ten sposób wierzy i jest z tego powodu szczęśliwy nie mam nic przeciwko temu.
    Fakt faktem ludzie sami nie wiedzą w co wierzą i dlaczego. Nawet się nad tym nie zastanawiają i to jest przykre. jeżeli ktoś z wierzących nie ma żadnych wątpliwości, że religia jest słuszna, że Bóg istnieje oraz w Jezusa to jest to głupota, ślepota umysłowa, itp. itd. i nie ma na to dobrego określenia.

    Jeżeli chodzi o mnie to:
    hmm wierzę w Boga, ale mam wątpliwości.
    W Jezusa?? Hmm raczej nie.
    Pismo święte?? raczej nie.
    Kościół i całą tą sztuczną oprawę?? Oooo nie w to na pewno nie wierzę.

  89. To jest właśnie to Inka, o czym napisał Aros i o czym Ja wcześniej napisałem w formie historyjki. Ludzie w każdej religii nie przywiązują wagi do treści, by Ją później zastosować w życiu, tylko do formy; spójrz na tych ludzi zgromadzonych na Pl. św. Piotra co nie dzielę, jak Papież z okienka do nich coś mówi, albo jak nasz Papież coś mówił do naszej społeczności. Ci ludzie nie mają najmniejszego zamiaru słuchać co Ci ludzie do nich mówią. Oni chcą mieć gwiazdę! Nawet JPII w końcu to dostrzegł, gdy powiedział: „Wy mi nie klaszczcie, Wy mnie słuchajcie”, potem coś do nich znowu powiedział i Oni znowu tego nie zrozumieli, bo ktoś zaczął klaskać, gdy papież nie skończył jeszcze wątku i wtedy machnął ręką.

    [b]Ci ludzie się skupiają na formie; Papieżach, pierścieniach, biskupach, proboszczach, obrazach, figurkach, modlitwach[/b]

    Zatracili Ci ludzie sedno, istotę tego o czym mówił Jezus i wielu innych mistyków przed nim!

    Aros trafnie napisał, że nawet lupa by nie pomogła tym ludziom, gdyby Boga mieli metr od siebie!

    Tym jest właśnie dla nas KK, czyli Instytucją, która oddziela Cię od prawdziwego duchowego życia.

  90. Ja tam jestem skłonna raz w tygodniu przyznać, że byłam grzeszna i zrobiłam źle. Ot, chociażby teraz robię źle, bo zamiast wykonać moją pracę, którą dobrowolnie zgodziłam się wykonać, czytam sobie w internecie i piszę tutaj. Są tacy ludzie, którzy „zawsze wszystko robią dobrze” i oni też są problemem (i to jakim). Być może stąd bierze się to wyznawanie, że zgrzeszyliśmy – to taka forma przyzania się do faktów, a nie tkwienie w swoich urojeniach. A czy jestem godna czy niegodna. Sama nie wiem, pewnie nie jestem skoro źle robię.
    Jest coś takiego jak skrupulatyzm, to jest taka nerwica natręctw do leczenia u psychiatry. Chory nieustannie obmyśla te swoje grzechy i męczy tym siebie i nieraz innych. Jak komuś te wyliczanki grzechów utrudniają życie to niestety trzeba się leczyć.
    Co do seksu, to ciężki temat. Seks sam w sobie wg KK nie jest zły, złe jest raczej uprawianie go z niewłaściwą osobą. Fakt, że KK przegina zaglądając ludziom do łóżka.
    Złe na pewno jest manipulowanie wiernymi gadaniem, że jak nie zrobisz tego czy tamtego, albo zrobisz to czy tamto to będziesz smażyć się w piekle. Złe jest straszenie, tak jak pisałeś wmawianie, że ktoś jest do niczego. Kto z nas może wiedzieć, kto będzie w piekle, a kto nie będzie? Nikt tego nie wie.
    Pozdrawiam!

  91. [quote]Ci ludzie się skupiają na formie; Papieżach, pierścieniach, biskupach,
    proboszczach, obrazach, figurkach, [b]modlitwach[/b][/quote]

    Zgadzam się z prawie wszystkim, co napisałeś oprócz modlitwy. Modlitwa jest rozmową z Bogiem, o ile nie jest bezmyślnym klepaniem „pacierzy”. 🙂

    I powiem wam, że większość wiedzy, którą mam na temat mojej religii, niestety nie zdobyłam się ani na lekcjach religii ani na kazaniach, ani na rekolekcjach. Sama sobie zadałam trud, żeby poszukać w książkach i internecie. I to jest niestety bardzo słaba strona KK, który skupia się na formach, przekazując niewiele treści, dokładnie, tak jak piszecie.

  92. to poczytaj sobie jeszcze coś o Orygenesie , św. Augustynie i paru innych, którzy tworzyli doktrynę KK. Za jakiś czas zapraszam do mnie, bo piszę właśnie tekst o największym demagogu i królu absurdu – św. Augustynie.

  93. Św. Augustyn przegiął z tym co mówił o kobietach, ale doceniam go za to co powiedział o astrologii (a bardzo trafnie powiedział). O Orygenesie nie słyszałam w ogóle.

    No i zauważ, że ja wcale nie popieram złej działalności ani nie usprawiedliwiam tzw. sług Bożych. Mam oczy i widzę co się dzieje. I niestety dzieje się to [b]rzekomo[/b] w imię Boże.

  94. Poziom Ci siada.

    Świat jest taki jakim go tworzymy, akceptacja złej drogi prowadzi do przepaści.
    Mędrzec nie może akceptować zastanego zła, Chrystus z pewnością nie akceptował, bo gdyby akceptował jego przesłanie byłoby bez sensu.
    zz

  95. Inko napisałaś [quote]Zgadzam się z prawie wszystkim, co napisałeś oprócz modlitwy. Modlitwa jest
    rozmową z Bogiem[/quote]
    Ja z Tobą też bym polemizowała,bo dla mnie rozmowa to jest wymiana zdań,poglądów-dialog.A tu sobie raczej nie pogadzasz 🙂 A tak zupełnie poważnie to dla mnie modlitwą jest to co Marek nazywa afirmacją.To,że codzień rano myślę sobie jakie ja to mam szczęście,że jestem zdrowa,młoda,że mam fajną pracę,przyjaciół,miszkanko,że mogę sobie pójść pobiegać,potańczyć czy do kina i najzwyczajniej w świecie za to dziękuję.
    Kiedyś gdy czegoś bardzo chciałam i powiedziałam o tym mamie Ona mi odpowiedziała „to się pomódl”.Myślę,że ludzie błędnie utożsamiaą modlitwę z proszenie Boga o…no właśnie o co?…by mieli więcej pieniędzy,dostali się na studia etc.Ja wim,że gdy chcę więcej zarabiać to muszę spiąć dupę i posiedzieć dłużej w pracy,wziąć nadgodziny itd,gdy chcę zdać egzamin to muszę przysiąść nad książką a nie liczyć ,że Pan Bóg to za mnie załatwi…

  96. Ja sobie nie będę wymyślać własnych filozofii. Mam za małą wiedzę, nie mam czasu i prawdę mówiąc nie zajmuję się zbytnio tym co robią księża.

  97. [quote]Kiedyś gdy czegoś bardzo chciałam i powiedziałam o tym mamie Ona mi
    odpowiedziała „to się pomódl”.Myślę,że ludzie błędnie utożsamiaą
    modlitwę z proszenie Boga o…no właśnie o co?[/quote]

    O sensie modlitwy pisałam wyżej, Wspomniałam tam o modlitwie dziękczynnej, nie wiem co jeszcze mogłabym dodać. Jak nie masz o co prosić, bo wszystko już masz, to możesz tylko dziękować, albo spróbować modlić się o jakąś łaskę dla kogoś innego. Naprawdę nikt Wam nie naurzuca jak i ile się modlić.

    No i ja przecież nie piszę tu, żeby Was nawracać 😉 Tak tylko zaczęłam wyjaśniać nieścisłości i ze dwie czy trzy osoby mnie zagadnęło, ale do niczego Was nie namawiam.
    Pozdrawiam i dobranoc!

  98. [quote]Jak nie masz o co prosić, bo wszystko już masz,
    to możesz tylko dziękować, albo spróbować modlić się o jakąś łaskę dla kogoś
    innego.[/quote] Ja właśnie z tym poglądem się nie zgadzam…Oczywiście,że nie mam wszystkiego,ale wychodzę z takiego założenia,że gdy czegoś bardzo chcę lub mi tego brakuje to nie modlę się o mannę z nieba tylko działam.Co mi po prośbach?Bardziej już wierzę w potęgę podświadomości,bo niejednokrotnie na własnej skórze się przekonałam,że Pan Murphy wiedzaił o czym pisze!!!
    Wiem,że nie chcesz tu nikogo nawracać,a ja w żaden sposób Cię nie atakuję tylko wymieniam poglądy :-)Dobranoc…

  99. Ależ nuutko, ja przecież wyżej pisałam, że nie czeka się na mannę z nieba. Pisałam, że można pomodlić się, a potem działać wg zasady módl się i pracuj. I naprawdę nie uważam, że mnie atakujesz.

    Na wpływaniu na podświadomość zupełnie się nie znam. Jeszcze raz dobranoc! 😀

  100. „KURS CUDÓW” Też nie czytałam tej książki, ale mam słabość do Ewy Foley, do jej głosu, serca, życia (trudnego niekiedy tragicznego- tylko uczyć się od niej spojrzenia na świat i owe problemy)

    Mistrzu z Twoimi słowami od dawna, wiesz, że się zgadzam w temacie KK. Zarówno TY jak i Ewa Foley, czy inni w tym ja używamy określeń z Biblii. Również uwazam, że Biblia nie jest zarezerwowana dla KK, jest to spuścizna naszych przodków (czy choinka na Wigilię) z której mamy prawo korzystać tak samo jak KK. Zwroty, przypowieści, metafory są dla nas katolików lub byłych katolików po prostu czytelne. Dlatego przyrównanie do np. drzewa dobrego i złego, czy zjedzonego jabłka przez Ewę, to tylko metafory, które nie miały miejsca w rzeczywistości. To tylko pokazanie, aby nie za bardzo interesować się rzeczami „na zewnątrz” pozostając w swojej głębi w swojej duszy – czystej i pełnej miłości, spokoju.

    POLECAM i zapraszam do wysłuchanie Ewy Foley.

    Na pewno nie z wszystkim się zgodzimy, ale sądzę, że pozostając z sobą w prawdzie jesteśmy w stanie przyznać Jej wiele racji.
    Pozdrawiam
    [b][size=medium]”Niebo na Ziemi”[/size][/b]
    [url]http://ulub.pl/PC9NTkz8Av/vvv-niebo-na-ziemi-wyklad-ewa-foley[/url]

    Bóg jest, również doświadczyłam Jego mocy, OWĄ inteligencję nazywam często ŹRÓDŁEM 🙂

  101. Amerykańscy eksperci obliczyli, że można by obniżyć stopień chorób cywilizacyjnych zmieniając tylko jeden posiłek poranny z bułek z kiełbasą i serem na [b]musli[/b], a herbatę naturalną na ziołową.

    [url]http://wieslawsekulowicz.pl/musli-na-drugie-sniadanie/[/url]

    Mistrzu felieton jak zawsze pełen emocji i dobrze. Twoje „pióro” trafne i poruszające zastarzałe, wygodne zakłamania, manipulacje …
    Dobrze, ze mamy kogoś, kto nami od czasu do czasu „wstrząśnie”. Dziękuję i pozdrawiam

    Acha, jak tam zdrówko, czy odżywiasz się prawidłowo ?
    Musli zjadam na I śniadanie z kefirem (nawet nie wiedziałam, że jest przeciwrakowy).

    Potem ok. 10-tej szejk z marchewki + jabłko (całe oczywiście pestki również się mielą, skórkę myję – kąpana w wosku i wysuszam w recznik) + inne co mam pod ręką. Polecam coś zielonego, mamy tam chlorofil, za który płaci się dużą kasę w tabletkach. Zbawienny dla krwi.

    Potem obiad itd.

  102. Czyli zgodnie z podstawową zasadą, trzeba byłoby jednak wspierać strone aktualnie słabszą czyli kościół 😀 Co do wiary wypowiadac sie nie chcę, poniewaz uwazam to za prywatna sprawe kazdego człowieka, natomiast w sensie społecznym, to wolę rządy oswojonej kruchty niż neobolszewików- Ci dokazali znacznie gorzej niż kościoł, wkurwia mnie tylko to, ze wyzszy kler jest albo agentura bolszewicką, albo ma grube brzuchy, albo milczy i jeszcze jedna rzecz- ludzie zawsze w cos wierzyli, wierza i beda wiedzieć i nic tego nie zmieni, dla mnie lepiej zeby wierzyli w Boga niż w Lenina czy Trockiego. Dmowski, niewierzacy notabene powiedział, ze zabrac Polakom kościół to przetrącić ich kręgosłup, podobnie zdaje sie Piłsudski twierdził, ewangelik i majacy kose z hierarchią koscieln, dlatego Marek w tym punkcie sie z Tobą nie zgadzam, zeby atakowac kościół bo to potwór równie groźny jak neobolszewicy, aczkolwiek po tym co napisałeś to rzeczywiscie rozumiem Twoje zastrzezenia i niechec do Koscioła, ja takich doswiadczen nie mam, dlatego mój punkt widzenia jest bardziej praktyczny, bo uwazam, ze to co dzisiaj sie dzieje w Polsce to wina neobolszewii, a czesc koscioła to po prostu agentura bolszewicka i tyle, ksiadz Ci powie, ze źle robisz dajac klapsa dziecku, lewactwo zabierze Ci dziecko do panstwowego domu dziecka, Kosciół daje ci wybór albo wierzysz albo nie, neobolszewickie psy szczuja Cie rasizmem,antysemityzmem, a w ostatecznosci fizyczna eksterminacją. takie moje zdanie

  103. Miałem podobne odczucia co do wiary i serdecznie jej dość. Okrutny wymagający Bóg, nie wysłuchiwał moich próśb. Nic nie warty ja, zasady typu oko za oko ząb za ząb… Powiedziałem sobie dość mam w dupie takie towarzystwo, takiego Boga mam gdzieś niech się goni i pocałuje mnie w d… Było mi z tym źle nie miałem wtedy nikogo bliskiego i jeszcze ten Bóg z którym nie chciałem mieć do czynienia.
    Poszedłem wtedy do kościoła aby ostatni raz w myślach oświadczyć symbolicznie że dziękuję za wszystko ale nasze drogi się rozchodzą. Było to przykre bo nie miałem nawet pomysłu na alternatywną drogę. I teraz zabrzmi to pewnie jak naciągana historyjka, świadectwo nawiedzonego naganiacza… ale naprawdę tak było, pojawiło się kazanie które było jakby sensownym dialogiem Boga ze mną. Ksiądz tłumaczył dlaczego pojawił się nowy testament i dlaczego Bóg zesłał swojego syna. Głównym powodem jest właśnie to że powstał wypaczony obraz Boga jako okropnej bezdusznej bestii. Głównym przesłaniem Jezusa i tym co chciał nam przekazać jest to że Bóg jest miłością czystą bezgraniczną i bezwarunkową. Koniec kropka. Przypowieści o synie marnotrawnym, nierządnicy itd… Miłość jest sednem – Jezusa też szlag trafiał i na pewno nadal trafia jak widzi co potrafi wyprawiać się w kościele…. Mnie skręca jak od czasu do czasu pojawię się w tej „instytucji” ilość obłudy, fałszu i manipulacji… ale od tamtej pory wiem że Bóg to coś ponad tą całą zgniliznę… I zgadzam się z Twoimi zarzutami co do kościoła, ale ostatnią rzeczą którą powinniśmy robić to utożsamianie tego z Bogiem.

  104. Nie omieszkam podzielić się moją Wielką Radością również na ecoego.pl, spowodowaną odejściem papieża B16stego. Abdykacja oznaczać może że największy wróg publiczny wolnego świata KK sypie się gruntownie 😀
    Chwalmy Pana !!!!
    Narazie powolutku pomalutku ale jednak zbliża się wolność dla mieszkańców Ziemi.
    Z dedykacją dla wszystkich piosenka pt Time of my life https://www.youtube.com/watch?v=WpmILPAcRQo

  105. Holly shit 😯 zbieg okoliczności oczywiście. Nigdy właściwie się nie udzielam… wczoraj coś mnie tknęło i napisałem o kościele dwa słowa – mój pierwszy komentarz na ecoego… a na drugi dzień papież chce abdykować:p

  106. ale sie rozpisaliscie! temat rzeka.
    marek wspolczuje ci ze masz tak zle doswiadczenia z kk. ja wychowalem sie na podkarpaciu w malej wiosce, prawie wszyscy chodzili do kosciola, ale az tak sie tym „moja wina i nie jestem godzien” nie przejmowalem.
    podzielam poglady inki w 100%, brawo inka!
    nie lubie za duzo gadac i dyskutowac, samo proszenie i modlenie sie tez nic nie da. tak jak inka pisze „modlitwa jest wstepem do czynu”.
    jak powinna wygladac modlitwa i do czego moze nas doprowadzic opisuje wspaniale jezuita wegierski franc jalics. polecila mi go zakonnica, ktora przychodzi do nas do wiezienia regularnie na rozmowy. kupilem i przeczytalem po niemiecku jego ksiazke „der kontemplative weg”. wspaniala. mozna sie usmiac z niektorych wyjasnien i osadow naszych ksiezy na temat medytacji itd. jak sie czyta ze jalics tlumaczy, ze forma modlitwy zalezy od zaawansowania danego czlowieka na sciezce duchowosci. w formie najbardziej zaawansowanej nie ma slow i nie ma mysli, jest tylko czysta (chyba mozna to tak przetlumaczyc) jazn. czyli kropka w kropke medytacja, prawie jeden do jednego jak opis techniki medytacji vipassana buddy.
    nie wiem czy to ta sama ale po polsku widzialem ze jest audio „modlitwa kontemplacyjna” tutaj link [url]http://www.poczytaj.pl/index.php?akcja=pokaz_ksiazki&szukaj=jalics&kategoria_szukaj=cala_oferta&id=best&limit=20&x=21&y=9[/url]
    inka, nie wyrzucaj sobie ze stracilas tutaj czas. to co tutaj napisalas przyniesie wspaniale plony, ja jestem o tym przekonany.
    pozdrawiam wszystkich serdecznie,
    marian

  107. A skąd prawo do decydowania o tym, kto jest normalny a kto nie? Tak na marginesie ks. Guy Gilbert powiedział kiedyś, że kiedy odwiedza w wiezieniach młodych bandytów (i nie chodziło o drobnych złodziejaszków) i kiedy ściska im dłonie i patrzy w oczy, to robi to tak jakby ściskał dłoń Chrystusa. Oto co zawdzięczam Kościołowi. Najpierw okazać miłość. Potem cokolwiek innego.

Dodaj komentarz

Top