Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Z ojca na syna…

Z ojca na syna…

 

 

 

 

Jakiś czas temu, młody chłopak na motocyklu miał wypadek, obcięło mu głowę. Dla doświadczonego, „frontowego” lekarza który był na miejscu tego wypadku, to niemalże codzienność. Jednak to co w tej historii mnie bardzo zainteresowało, to fakt że dziadek chłopaka w czasie wojny (chyba razem z kompanami), oderżnęli głowę człowiekowi i pili „do niej”.

 

Do księgarni wchodzi kobieta w żałobie, trzymając w ręku książkę „Grzyby wokół nas“. Księgarz ściska jej rękę:
– Szczere wyrazy współczucia, wydawnictwo już poprawiło te błędy!

Morał: A czy w Twojej świętej książce poprawiono już błędy?

 
I tu zwraca uwagę Bert Hellinger ze swoimi ustawieniami rodzinnymi. Ustawienia to opis systemu natury duchowej (bądź innej) który wyrównuje czyny rodu. Krótko mówiąc, za grzechy dziadka, babci czy ojca, odpowie nieświadome dziecko. Jeśli kochana babunia  w młodości skrzywdziła kogoś, wnuk czy nawet prawnuk, w stanie nieświadomości poczuje nieodpartą potrzebę skrzywdzenia kogoś. Babcia uniknęła kary, wnuk ją weźmie na siebie odpracowując grzech babuni i swój, a wszystko dokona się w eksplozjach emocji, które wnuk całe życie będzie próbował zrozumieć. W więzieniu. System ten zdaje się być rażąco niesprawiedliwy, a głębszego sensu jako większa całość nabiera dopiero wtedy, gdy masz świadomość istnienia reinkarnacji i praw nią sterujących. Najważniejsze jednak w przesłaniu Hellingera, jest zwrócenie uwago na to jak dziecko, widząc cierpienie rodzica, podejmuje decyzję że „lepiej ja niż Ty”. Taka decyzja to ewidentny program w podświadomości, który będzie się uruchamiał gdy będziesz o krok od sukcesu, i wszystko zepsuje, zniszczy. Tak czy siak, zachęcam do lektury Hellingera. To brakujące ogniwo lokujące się między teorią pozytywnego myślenia a „czystym” rozwojem duchowym.
Każdy, powtarzam – każdy który obserwuje siebie, swoje myśli, zauważy w sobie to co opisuje Hellinger. Każdy z nas jako dziecko chciał pomóc rodzicom w cierpieniu, i każdy chciał je wziąć na swoje barki by im ulżyć. Sam dokładnie sobie przypomniałem takie decyzje, ja też chciałem ulżyć rodzicom swoim kosztem. Dziecko nie wie że takie działanie nie ma żadnego sensu, ba! nie wiedzą tego nawet dorośli. Bardzo wielu dorosłych, poważnych ludzi wierzy że ich pies myśli jak człowiek a nawet jest od niego mądrzejszy, tylko udaje idiotę, więc czego wymagać od małej dziewczynki, której mamusia odreagowuje frustrację wrzeszcząc na nią czy nawet bijąc ją. Córeczka cierpi bo myśli że to przez nią mamusia cierpi i nie ma na alkohol, czy że przez nią opuścił mamusię kolejny „chłopak”, i nie ma pojęcia że to kompletnie nie jej wina, że mamusia to kurewka która kłamstwami i dupą idzie przez życie, a to powoduje cierpienie, za które obwiniani są oczywiście inni, zawsze inni.

 
Przychodzi klient do zakładu pogrzebowego i pyta pracownika:
– Czy jest szef?
– Szefa nie ma, wyjechał po towar.

Morał: a może jutro wyjadą po Ciebie?

 

Córeczka kocha mamusię i nie chce żeby ta cierpiała, więc podejmuje decyzję że weźmie to na siebie. I o ile nie jest w stanie tą spontaniczną decyzją ulżyć mamie, to sobie może zaszkodzić już jak najbardziej. Każda podjęta silnie emocjonalna decyzja w dzieciństwie, tworzy program który Tobą kieruje przez całe życie. Kierownicą w tym przypadku (a raczej nieszczęśliwym wypadku) są emocje. Załóżmy że córeczka postanawia cierpieć, by jej mamusia nie cierpiała (zabranie cierpienia nic nie da, nawet gdyby było przez taki akt możliwe, gdyż cierpienie mamusia generuje swoim kurewskim zachowaniem niejako na bieżąco) i poznaje miłego faceta. Córeczka zawsze deklarowała że marzy o szczęściu rodzinnym, miłym facecie, pójściu za rękę z dziećmi do kościoła, białym welonie, wzajemnym zaufaniu, łzach zazdrości i podziwie w oczach koleżanek… problem w tym że gdy poznaje takiego faceta, uaktywnia się program który ma dać jej cierpienie (odkupienie za mamusię) i zalewają ją uczucia niechęci, obrzydzenia. Gdy pojawia się kanalia, program cierpienia w córeczce zalewa ją serotoninami, odurza rozkoszą. Zachodzi w ciążę (często wbrew woli kanalii, dla jego dobra jak najbardziej) i rozmarzona snuje długofalowe plany o domu, szczęściu, zmienianiu kryminalisty na pobożnego, skromnego samarytanina który przynosi grzecznie pensję, i robi wszystko co Ona chce…

 

I dochodzi do momentu, który nadchodzi w każdym związku – facet zaczyna się zachowywać „naturalnie”, tak jak lubi i tak jak ma w nawyku, który ukrywał żeby nie spłoszyć ofiary. Uchla się za ostatnie oszczędności, spuści swojej kobiecie porządny wpierdol, zesra się w łóżko po pijanemu. Córeczka chciałaby odejść, ale czuje że go „kocha”. To nie miłość, to realizacja obietnicy z dzieciństwa, którą przypieczętowała dziecięca miłość, szczera i niewinna. Potem się słyszy że facet molestował i bił dziecko, a małżonka udawała że nic nie widzi – dla dobra związku, żeby sąsiedzi i rodzina nie gadali, żeby udawać sukces który jest tak modny w telewizji, no i żeby koleżanki się nie śmiały że chłopa nie umiała sobie „wychować”. Oboje cierpią, oboje chcą cierpieć. Gdyby taki facet macał córeczkę normalnej kobiety (czyli takiej która podświadomie nie chce cierpieć za kogoś) to momentalnie dostałby nożem w brzuch. Nie oszukujmy się, tak jest dobrze, za zgwałcenie dziecka – powinno się skurwysyna nożem do naleśników rozpruć jak wieprza i wykastrować jajca. Będzie skuteczniej robił za dziwkę pod celą, dostarczając niezapomnianych wrażeń i emocji chłopakom. Lecz ważne, by czyn dokładnie zbadać – wiele Pań oskarża męża o gwałt na dziecku, by zemścić się na nim. W ten sposób doszczętnie niszczą życie facetowi który nie zachował się tak jak one by chciały, oraz okaleczają dziecko w straszliwy sposób na całe życie. Przeważnie kończą w straszny sposób, w przytułkach, z chorobą psychiczną, zawsze nieszczęśliwe. Marna pociecha.

 
Wczoraj śmialiśmy się z dziadkiem do utraty tchu. Dziadek wygrał.

Morał: Nie każde zwycięstwo jest fajne.

 
Nasza modelowa córeczka ma córkę, która jest wychowywana w emocjonalnym burdelu, oparach histerii i szaleństwa matki. Też chce ulżyć mamie która jak nie jest bita albo jak nie bije faceta, to płacze z żalu nad zmarnowanym życiem, i uciekającą urodą. Płacz matki dla dziecka jest straszny, zabiera całkiem poczucie bezpieczeństwa. Przekleństwo idzie więc w dół drzewa genealogicznego. Na początku tragedii rodzinnej, stoi czysta miłość dziecka, szlachetność, chęć pomocy i wielka ufność. Za wielkimi totalitaryzmami, stały także szlachetne ideały.  Powstanie Warszawskie które doprowadziło do gehenny, też było pełne wzniosłych uczuć i myśli. Jednak same uczucia w zetknięciu ze sztukasami i tigerami, zostały wdeptane w ziemię, zbrukane i zgwałcone. Miłość i szlachetność bez wiedzy, bez umiejętności rozróżnienia co jest dobre a co złe, będzie zawsze mieć złe skutki.

 
Małżeństwo kanibali podczas obiadu. Ona:
-Wiesz Zenek, mamy dobre dzieci.

Morał: Jesteście dobrymi czytelnikami…

 
Nie wystarczy że kochasz. Musisz jeszcze mieć wiedzę, mądrość. Miłość to efemeryczna podstawa, całą resztę musisz zdobyć nauką, stąd też moja służba dla Ciebie, żebyś wiedział. Moi czytelnicy zasługują na cud. Chciałbym by moi czytelnicy żyli na zielonej wyspie duchowego dobrobytu, wśród szalejącego tajfunu ognia wokół nich.

 
Seryjny morderca ciągnie kobietę do lasu. Kobieta krzyczy przerażona:
– Ale ponuro i ciemno w tym lesie. Bardzo się boję!
Na to rozżalony morderca:
– No, a ja co mam powiedzieć? Będę wracał sam…

Morał: Ty też zawsze jesteś sam. Gdy spojrzysz swoim wewnętrznym okiem na rzeczywistość, ujrzysz wszędzie siebie. Siebie w cieniach które Cię otaczają. Jesteś Ty i Twoje reakcje na cienie, nic innego tak naprawdę nie istnieje.

 
Miłość to kapitał, wielka rzecz, skarb. Ale kapitał trzeba zainwestować, nie może leżeć w skarpetce bo prześmierdnie. Ulokować go możesz u oszusta i stracisz wszystko, albo u uczciwego człowieka który go pomnoży. Miłość możesz zainwestować w kryminalistę, kanalię spod ciemnej gwiazdy. Ty dasz mu miłość, on Tobie po twarzy. Ty mu dasz chleb, on Cię zgwałci. Niektórzy chociaż bardzo się starasz, nie przyjmą Twojej miłości, ponieważ nienawidzą samych siebie z całych sił. Jeśli on sam siebie nienawidzi, nigdy w życiu nie uwierzy że jest godny miłości. Twoja miłość wyda mu się drwiną, torturą. Nigdy nie zbawisz człowieka, który tego zbawienia szczerze nie pragnie, a przy okazji, gratis – zbruka to co masz.

 
– Lekarz: Mam dla pana dwie wiadomości dobra i złą.
Na co pacjent:
– To ja tę zła najpierw poproszę.
– Ma pan raka prostaty…
– Ooch!… A ta dobra?
– Rozejdzie się po kościach….

Morał: Nie ma dobrej i złej wiadomości. Wszystkie są dobre jeśli chcesz się na nich uczyć, i złe jeśli bierzesz je do siebie.

 

Podstawowym, najbardziej obłudnym problemem ludzi którzy chcą zbawiać świat, jest to że gdy naczytają się o miłości, naoglądają komedii romantycznych – chcą zbawiać świat miłością, której nie mają. Nie kochają siebie, ale chcą zmienić świat, by był taki jak oni. Wtedy poczują się bezpiecznie, gdy nikt nie będzie miał innych przekonań niż oni – i tę zbrodnię nazywają zbawianiem miłością. Albo się ich nawróci, albo zarżnie czy spali na stosie.

 

Najlepsze rekolekcje daje osoba, która kocha siebie. Jeśli chcesz pomagać ludziom, zapamiętaj dwie rzeczy:

 

1. Jeśli nie masz w sobie miłości, możesz dać ludziom tylko słowa. Ale żadne słowa jeśli nie ma w nich duchowej miłości, nie zmienią reakcji emocjonalnych w drugim człowieku. Znasz tyle słów którymi zarzucasz ludzi, a sam się nie zmieniłeś, więc co one są warte? tyle co nic. Dajesz te tyle co nic ludziom, i jesteś wściekły że dostaniesz czasem po twarzy, czasem bluzgiem. Hołota, zwierzęta które nie rozumieją Twojej duchowej głębi, prawda? jesteś rozżalony, niezrozumiany, gardzisz tymi skurwysynami którzy „nic nie rozumieją”, nieprawdaż? ale co tu rozumieć? Ty nie chcesz ich dobra, chcesz władzy, podziwu ludzi, często także ich pieniędzy za Twoje nauki. Nie masz nic wartościowego, i nigdy nie miałeś.

2. Nawracać można jedynie przykładem. Jeśli ludzie żyjący w mroku, widzą jaki jesteś radosny bez powodu, jak nie reagujesz na prowokacje, wtedy czują zaciekawienie – ciekawi ich to, intryguje. Też by tak chcieli, tym bardziej im mocniej dostają aktualnie po dupie, a musisz wiedzieć ukochany czytelniku, że każdy z nas po dupie dostał, dostaje i nie raz jeszcze dostanie. Takie nawracanie ma sens, ludzie sami go chcą widząc jego owoce. To uczeń przychodzi do Mistrza, nigdy na odwrót, dlatego że aby zaszła zmiana, musisz jej najpierw chcieć, pożądać.
Napisałem że dostajesz po dupie. Możesz się ze mną nie zgodzić, więc śpieszę z wyjaśnieniami. W tej chwili mógłbyś być szczęśliwy, czy jesteś teraz szczęśliwy? strzelam – nie jestes. Zgadłem, prawda? ano prawda. Nie jesteś szczęśliwy, a mógłbyś być, czyli jakby nie patrzeć, strata, spora zważywszy na to, co Twój organizm jest w stanie z siebie wydobyć, rozkosz nieludzką, wspaniałą. Dla mięsa w którym przebywasz, nie ma znaczenia czy ma produkować serotoninę czy adrenalinę. Myślisz o czymś przykrym? chłopaki ładują adrenalinę na łopaty. Myślisz o czymś przyjemnym? chlopaki ładują prosto w żyły serotoninowy koks. Co chcesz, to masz. Problem w tym że powiedzieli Ci, że nie masz wyboru. Oszukali Cię, mnie, wszystkich. Mamy wybór.

 

Pogrzeb – wdowa chowa swego męża. Grabarz pyta:
– Ile lat miał mąż?
– 98.
– A pani ile ma?
– 97.
– To opłaca się pani wracać do domu?
Morał: A czy Tobie czytelniku, opłaca się wracać teraz do swoich myśli, pełnych żalu, gniewu, poczucia bycia ofiarą? jeśli nie, wstąp na małą czarną i ciacho do Cafe The Tu i Teraz. Możesz mnie tam zastać w godzinach wieczornych, rzadziej rannych, więc wspólnie i serdecznie się pośmiejemy z Ciebie. Bo przecież nie ze mnie…

 

86 thoughts on “Z ojca na syna…

  1. doceniają życie i kazdy aspekt swojego istnienia ( patrz Ja)
    Wiedzą,że są Wspaniałe ( patrz ja)
    Bywają Wiedźmami ( patrz Ja)
    Sa piękne , ambitne i wykształcone( patrz Ja)
    Są świadome ( patrz Ja)
    Wspierają innych bo kochaja siebie i życie( ponownie patrz Ja)
    Możesz to wszystko dać swojemu dziecku. Zobaczysz jak fantastycznym będzie człowiekiem a Ty zrozumiesz w końcu,ze zawsze i wszedzie jestes zajebisty:P i przestaniesz się czepiac tych co wszystko mają, bo jeden taki będzie mieszkał w Twoim domu i nosił Twoje chwalebne nazwisko ( patrz – przyszlość )

  2. [quote=Mistrz]Izrael wygnał caly naród ze swojej ziemi, odgrodzili ich murem, głód, nędza i
    koszmar, robią to samo Palestyńczykom co niemcy żydom w gettach. [/quote]Wszystko zapomnieli, ból, rozpacz … liczy się kasa, a tą mają w USA.
    Nie upadną, zbyt dużo kasy.
    Spróbują zawalczyć, czyli wyrwać jak najwięcej, a co się nie da, to przyjmą do siebie na swoich zasadach. Dadzą więcej „kija niż marchewki”, ale dadzą.

  3. …to dlatego że czytają Mistrza artykuły i są uświadomione,nie chcą być jak stereotyp że wszystko mają i są zepsute 😉

  4. Młodzi Żydzi są od maleńkości tresowani, budzi się w nich strach przed swiatem, powtarza że wszyscy ich mordowali, nie tłumacząc dlaczego wszyscy po pewnym czasie ich mordowali i wyganiali. Moi znajomi z zagranicy są przerażeni po spotkaniach z Żydami, studentami, takiego prania mózgu nie widzieli nawet na filmach.

  5. Nie twierdzę ze takie osoby są bez wartości, broń Panie Boże. Twierdzę że ktoś znając głód, będzie czerpał więcej radości z jedzenie niż ciągle syty. Chyba nie zaprzeczysz? 🙂

  6. Gorzej jeśli inteligentnemu człowiekowi, urodzi się dziecko, czyli dusza z bagażem negatywnej karmy. Rodzic po kilkunastu latach jest wrakiem…

  7. Mogą mieć chatę z marmurkami i basenami… mogą mieć porsche i seicento w garażu… mogą mieć kupę hajsu na kontach bankowych… ale jeśli nie miały mnie, to nie mają nic :))))

  8. …dokładnie 🙂 ,kto nie czyta biblii Mistrza to chodźby miał wszystko-nic nie posiada i jest bardzo ubogi 😀

  9. [quote=Anonimowy]Niejeden włazi szefostwu w dupę, nadskakuje kanalii, mafijnej kreaturze i zbiera tego bonusy, a mentalnie może sobie gaworzyć o tym, że pozytywne emocje wracają.[/quote]Masz wiele racji Anonimowy, tylko jeżeli z czegoś są „bonusy” lepsza fura i komóra, to niewielu zachowa się fair. Obserwowałam to, że tak powiem „glisty” mają branie u Szefów. Czują się wtedy jak Panowie szlachta na włościach (a przecież nie swoich, nawet nie Polskich, tylko zagranicznych) Nasi zawsze wybierali prywatę, to już mamy we „krwi”.
    Co to jest, że do struktur rządzących, przywódczych w pracy najczęściej dostają się tacy co nie szanują innych.
    „Łokcie, trochę kitu” i już są na szczycie.

  10. [quote]Byłam kiedyś na takim spotkaniu z Brucem Moenem, poprosił on wszystkich uczestników o zamkniecie oczu i przywołanie obrazu Miłości[/quote]Wydaje mi się, ale mogę się mylić, że pierwszy raz serce Ci Joasiu „zakminiło”, ponieważ byłaś w grupie ludzi. Pozytywna energia która otoczyła Ciebie od innych i Twoja energia którą jakoby obdarzałaś innych, to była MOC, która pozwoliła poznać drogę Miłości i Światła.
    Zapamiętałaś ją DROGĘ (po prostu jak każdą inną się zapamiętuje, ale Twoja była na innym poziomie), była taka, że serce zadrżało.
    Siedzę i coś próbuję zrobić i cały czas jestem zbyt realnie na Ziemi. Gonitwa myśli, bo wiatr znowu narozrabiał, a mój syn jest sam (do pracy przy domu i jeszcze swojej pracy)i musi podołać wszystkim problemom związanym z domem.
    Zdaję sobie sprawę, że nic nie pomoże umartwianie i tego nie robię, za to mam świetne (jak mówi syn) pomysły, aby rozwiązywać owe problemy.

    Ciekawe czy dla zaganianych ludzi, jest gdzieś moment, aby się wyciszyć, odpłynąć i poznać [size=medium]tę drogę.[/size]

  11. [quote=Anonimowy]Świetne kawały i tak ładnie wkomponowane w tekst,skąd ty je bierzesz? :)No i ten morał na końcu to mnie rozłożył 😀 …pośmiejemy się z ciebie bo przecież nie ze mnie…ale masz tupet jak Cejrowski 😀 . Niestety nie bywam zbyt często w Warszawie,może ze 3 razy w tym roku byłem…ale itak wolałbyś żeby cie jakaś fajna czytelniczka odwiedziła a nie tam jakiś zakapior :).Ciężko się rozwijać duchowo mieszkając z rodzicami,za każdym razem narzucają ci swoje wzorce i zero sprzeciwu,czasami człowiek może poczuć się jak robot. [/quote]
    Ten wyżej to ja,nie wiem czemu ale czasem mój nick się nie chce zapisać mimo że go wpiszę

  12. Może posłużę się swoim dzisiejszym przykładem, co by uwiarygodnić słowa Mistrza.
    Muszę teraz pisać pracę dyplomową, roboty mam w cholerę i tworzy to ogromny mętlik w mojej głowie. Chyba każdy miał w życiu sporo do zrobienia, w krótkim czasie, więc wie, co to znaczy 😉 Zawsze gdy siadam do jej pisania, uruchamia mi się program lenia-cierpiętnika w mózgu, a wraz z nim urojenia o tym jaki to będę szczęśliwy gdy już skończę pisać.
    Otóż dzisiaj dotarło do mnie, że nie, nie będzie żadnego szczęścia, nic się nie zmieni po skończeniu, a już na pewno nie mój stały stan emocjonalny. Szczęście naprawdę można mieć tylko i wyłącznie „tu i teraz”. Uzmysłowiłem sobie również, że oczekując więcej wolnego czasu w przyszłości, sporo tracę tego, który mógłbym w tej chwili poświęcić na poznanie siebie. Odkładanie pracy nad sobą na później nic nie da, bo gdy jesteśmy syci i zadowoleni, to co to za poznanie? 🙂
    Uch, a co w tym najfajniejsze, czuję że to dobra droga 🙂

  13. rozłożył mnie morał że jesteśmy dobrymi czytelnikami 😀 🙂 bardzo dwuznaczne i perwersyjne,lubię jak jesteś taki bezczelny 😛 szkoda że dziś nie było nic o tym że jesteśmy Twoimi owcami albo że sprzedasz nasze dusze szatanowi za pieniądze 😆

  14. Dwa razy się nie da przehandlować 😀 bo już sprzedane, to tylko członkowie PZPN potrafią takie rzeczy robić 😀

  15. hehe ja jak musiałem się uczyć czego nie lubiłem np. wiersza w podstawówce po rosyjsku 😯 to siadałem do tego wiersza, po chwili szedłem do kuchni, jadłem kanapkę, znowu wracałem, potem był Teleexpress, to ogladałem, znowu kolejny nieudany powrót do wiersza i tak w kółko…..masakra, jak ja nienawidziłem tych wierszy! 😀

  16. piorun był świetny bałam się jak to czytałam :0 wtedy poczułam ile we mnie jest strachu i poczucia winy.nikt mi tego nigdy nie wytłumaczył,taki wstrząs czasem jest potrzebny.słodki maruś bobasek uśmiech aniołeczka radosnego 😀 a ta dziewczynka to siostra?

  17. [size=medium][size=large][size=medium][i][b]Szukam pracy za granicą.Prace nie wymagające nie
    wiadomo jakich kwalifikacji i których można się nauczyć w miarę szybko.W Anglii
    pracowałem w fabryce przy obróbce mięsa,czyli wyciągało się takie gotowe szynki
    z woreczków i maczało w miodzie i czekoladzie a potem do takich dużych pieców na
    wędzenie,albo pakowanie takiego mięsa do worków foliowych,praca na magazynie.W
    Danii-dezynfekcja Kopenhagi,czyli jeździliśmy do ludzi w Kopenhadze i
    dezynfekowaliśmy pomieszczenia(praca w terenie).A w Polsce montowałem
    meble(składałem je) z paczek,pracowałem 4 lata na BP jako
    kasjer-sprzedawca(paliwa,lotto,winiety,towar,sprzedaż).Mam wykształcenie średnie(z maturą),L.O(biol-chem) a potem zrobiłem technika informatyka.W sumie to mogę robić
    wszystko co będę umiał .A i
    mam 28 lat.Moje marzenie-Dania albo Norwegia,ale jeśli trafi się coś innego to
    nie będę narzekał,ogólnie lepsze były by kraje w których można się po angielsku
    dogadać…z góry dzięki za wszelkie propozycje i Mistrzowi za
    udostępnienie miejsca na ogłoszenie…[/b][/i][/size][/size][/size][color=blue][/color]

  18. Kawały zwiększają zainteresowanie tekstem, a podczas śmiechu lepiej wchłania się tekst 🙂 stąd kawały, zresztą ja bardzo lubię się pośmiać.

    Co do rozwoju duchowego z rodzicami – jest trudny, ale obserwuj siebie. Te doświadczenie nie idzie na marne, wiele Cię uczy – ważne byś obserwował siebie jakby z oddali, i swoje reakcje, jakie by nie były.

    Poza tym, porównaj się z gościem, co mu bogaci starzy kupili chałupę a jak z nimi mieszkał, miał luz. On nie zna radości z niezależności, i nigdy jej nie pozna. Ty znasz niewolę i zależność, więc gdy zdobędziesz wolność, poczujesz się jakbyś dał sobie w żyłę 🙂

    Nie patrz tylko na negatywizmy, w Twojej obecnej sytuacji czai się wielki sukces. Musisz go tylko chcieć zauważyć.

  19. Super, właśnie o to chodzi byś zobaczył, jak Twoje ego Cię chce zrobić w huja. Ono tak robi miliardy ludzi, Ty się nie dałeś… możesz być z tego dumny, to wielki sukces. Nie, nie przesadzam.

    A gdybyś tak pokochał i uwielbiał naukę? tu i teraz miałbyś raj na ziemi, zabawę i zajebisty fun. Wyobraź sobie że to co lubisz i kochasz, nałóż ten obraz na obraz nauki który generuje złe emocje. Popatrz trochę na NLP, oni fajnie to tłumaczą jak to zrobić, albo na silvę.

  20. Bardzo się cieszę z tego komcia. Tąki był mój zamiar, pokazać wam (i sobie też) jak bardzo wbudowane w nas jest poczucie winy i strach. I mimo tego że rozsądek śmieje się z tego, podświadomość w to wierzy – a w co ona wierzy, takie mamy życie. Dlatego każda religia panicznie zabiega żeby każdy człowiek, miał od dziecka budowany w głowie ten system represji, strachu i winy. To obrzydliwe, to czyste diabelstwo pod płaszczykiem dobra.

  21. Ciekawe czy będzie wojna z Iranem. Tym razem nie pójdzie im tak łatwo, 70 milionów ludzi, olbrzymi obszar, możliwości dostaw zaopatrzenia bardzo małe, przez góry, długa linia brzegowa – rakiety na aucie ukryte gdzieś na zarośniętym brzegu i po korwecie czy nawet niszczycielu.

    Do wojny może dołączyć się Turcja, Rosja będzie dostarczać broń. Jedyna szansa Izraela to bombardowanie instalacji strategicznych, ale Iran ma ponoć nowoczesne rakiety ziemia powietrze od ruskich, więc może być naprawdę jatka. Sądzę że wejdą w Iran i utkną, nie pokonają tego kraju, ruscy i chińczycy im będą pomagali na maksa.

    Izrael wygnał caly naród ze swojej ziemi, odgrodzili ich murem, głód, nędza i koszmar, robią to samo Palestyńczykom co niemcy żydom w gettach. Ten ucisk musi się kiedyś skończyć, wprawdzie oni mają USA za sobą, banki, niemal wszystkie media, super broń, ale nie takie mocarstwa już upadały. Za dużo się nazbierało, za wiele krzywdy wyrządzili ludziom.

    Póki co nie mają chin i pakistanu, nie kontrolują ich. No ciekawe co będzie się działo.

  22. Eeee tam, zaraz nienormalny 😈
    a może nienormalne jest to, że musimy tłumić nasze emocje, bo ktoś uznał, że tak trzeba.

    Czy już czytałeś znalezioną przeze mnie stronę, gdzie naukowcy podają, abyśmy dawali upust emocjom zarówno tym dobrym (radość …., wówczas powstaje kumulacja zdrowotnych hormonów) jak i złym (rozpacz …, również kumulacja, ale niestety chorobotwórczych). Jeżeli nie mamy z kim pogadać szczególnie w drugim przypadku, bo po prostu nikt nie ma czasu, lub inna przyczyna, rozmawiamy z najmilszą dla nas osobą, czyli z samym SOBĄ i jesteśmy dla siebie wyrozumiali.

    Jest to niezbędne, dlatego między innymi organizują grupowe zloty, są one w każdej dziedzinie człowiekowi niezbędne. Tak już jesteśmy zbudowani, że potrzebna nam jest obecność drugiego człowieka, wówczas ZDROWIE dopisuje w przeciwnym wypadku chorujemy.

    Przypomnę kierowcom, gdy mają niebezpieczną sytuację, szczególnie nagłą, należy koniecznie rozładować uderzenie adrenaliny, poprzez krzyk, słowotok itp. oczywiście bez rękoczynów, ale rozładować w cywilizowany sposób.

  23. Poza tym, porównaj się z gościem, co mu bogaci starzy kupili chałupę a jak z
    nimi mieszkał, miał luz. On nie zna radości z niezależności, i nigdy jej nie
    pozna. Ty znasz niewolę i zależność, więc gdy zdobędziesz wolność, poczujesz się
    jakbyś dał sobie w żyłę 🙂

    osoby ktore dostały wszystko od rodziców ( chwala rodzicom) mialy dobry, piekny dom i super life, tez są wartościowe ( patrz Ja)

  24. Dzięki.
    Dumę? Tak delikatnie czuję, muszę przyznać. Tylko aby nie za bardzo, bo się zacznę puszyć 😉

    Z NLP jeszcze nie miałem okazji bliżej się zapoznać. Kiedyś zdaje się przeczytałem o tym coś złego i chyba trochę mnie odstręczyło. Ale zobaczymy 🙂

    Chciałbym się jeszcze odnieść do poznania siebie ale w trochę szerszym kontekście. Pracuję już nad sobą trochę czasu, co w połączeniu z czytaniem i utrwalaniem zdobytych informacji pozwala mi uświadomić sobie pewne sprawy, o których wcześniej nie miałem zielonego pojęcia. I tu pojawia się moje wielkie zdziwienie. Tzn. wiem że to gdzieś we mnie było, tylko ja nic o tym nie wiedziałem. Muszę przyznać, że to dziwne, ale czuję się taki hmm… odblokowany.
    I ze zdziwieniem zauważam, że ludzie (w tym oczywiście ja) zachowują się według schematów. Czasem aż chce mi się śmiać do samego siebie gdy takie coś wychwycę.Sporo się tu nauczyłem, dzięki Marek 🙂

  25. Jeden z najlepszych felietonów, wymagający przemyślenia, przeanalizowania w sobie, słowem wymagający czasu. Morały pełne PRAWDY.

    Wziąć winę, ciężkie życie kogoś na siebie? Patrząc tak z obserwacji własnej, to faktycznie chcemy ulżyć przeważnie Matce, z czasem ten sam program uruchamia się w stosunku do dzieci. Może to jakaś prawidłowość? Może jest niekorzystna tylko wtedy, gdy przesadzimy?
    Czyli jak ze wszystkim w życiu.
    Może gdybyśmy jako dzieci (uzależnieni od dorosłych) nie odczuli namiastki współczucia dla członka naszego „stada” może nie potrafilibyśmy być empatyczni dla własnych i cudzych dzieci, starych rodziców.
    Nie można powiedzieć, że wszystkie dzieci są dla rodziców na starość niedobre. Bywa, że Matki nawet stare są tak zrzędliwe, niekiedy w swej demencji lub pseudo demencji przykre dla swoich dzieci.

    Mistrzu w kłamliwych oskarżeniach, podłość ludzka nie zna granic.
    Gdy dotyczą tematów tabu, gdzie bierze się dziecko kierując jego odbiór przytulenia przez ojca jako molestowanie, to ja jako kobieta błagam te nierozsądne matki. Obudźcie się, będziecie stare i samotne, obok równie samotnej córki i nie będzie to raj, ani wasza niewolnica, to będzie wspólna niedola. Koszmarem takim jakie same zgotowałyście.
    Normalny obrót, to dzieci muszą iść w świat, żyć swoim życiem i „przynieść” nam słodkie wnuki.
    Ojciec dziecka będzie zawsze ojcem, mimo, że waszym mężem już nie. To jest PRAWO DZIECKA , które przynależy do niego i nie wolno rozdzielać , rozłączać poprzez stworzenie sztucznego odrzucenia (zabranianie odwiedzin), lub pseudo ukaranie ojca, poprzez kłamstw., karę dźwignie dziecko, potwierdzam prawdę Mistrza i znam takie osoby – a przecież tego niby nie chcecie.
    Zgadzam się z Mistrzem, dlatego tak chętnie czytam Mistrza blog.

    Zdjęcie, które widziałam na wcześniejszej strobie słusznie powtórzyłeś, bo faktycznie jest NAJSŁODSZYM FOTO w całym blogu.
    Mleczaki obrodziły z frontu, w dali prześwity i to jest urocze.
    Oczy małego Mistrza, są autentycznie rozbawione, twarz towarzyszki to raczej grymas, mówiący, no dobra, chcecie to uśmiechnę się chociaż teraz nie mam ochoty. Zrobiłam to tylko dla Was.

    Bert Hellinger swoje ustawienia rodzinne również dokonuje najlepiej w tłumie (nawiązanie do wspominanych terapii grupowych). Do tego inni zupełnie nie związani z osobą nad którą „pracuje” odczuwają ból, radość czyli emocje, które towarzyszą tamtej osobie w jego rodzinie.
    Potrafią wejść w relacje z innym człowiekiem, ustawiając często swoje niedoskonałe lub cierpiące układy. Nieprawdopodobne, ale prawdziwe. Nie czytałam Bert Hellingera (nie mam kiedy), ale obejrzałam kilka spotkań i odsłuchałam jego myśli. Jestem pod wrażeniem.

    Dzisiejszego felietonu również. 😈

  26. Zakapior, nie jesteś samotny, ja też chyba nieco przesadziłam.
    A może przynudziłam?
    Tak jakoś mi się pisało i pisało ….
    sorrki 😀

  27. A ja, tam coś od siebie…
    Szaro i nudnie…bo mnie do stanu „kochnia siebie” doprowadziła wiara i modlitwa. (to było dawno)
    I ten stan o którym napisaleś: „zaciekawienie innych swoim spokojem” znalem aż zbyt dobrze…
    Ja zwykły szary gość…którym interesowaly się piękne laski (ciekawosc ich zżerała czemu jestem taki zrównoważony powiedzialy -„rozsądny”,a faceci mówili mi: „wiesz co nie wiem dlaczego, ale szanuję cię” (a ja sie nawet nie podlizywałem).
    To nie była zasluga afirmacji..
    To było wsółdzialanie z Bogiem, spostrzegałem nowe nieznane horyzonty, nie czułem lęku…dzieki modlitwie dostawałem dar – umiejetnosć wyczucia przeciwnika, unikania kłopotów nawet w sytuacji bardzo groznej.
    To jest tak jak gdybyś swoje życie od rana składał Bogu i pełnił jego wole (korzystając z przyjemnosci itd. ale z pewnymi wyrzeczeniami, ktore umacniały inne cnoty jak spokój, odpowiednie dobieranie słów).”Jesli stracisz swoje zycie z mego powodu. Odzyskasz je” …
    W takim otwartym stanie ducha, byłem gotowy na to co najlepsze ale i na śmierć – w zamian za to życie dawało mi rzeczy o których bym nie śnił.
    Taki stan jest trudny do osiagniecia.
    Codziennie po ok 2 godz modlitwy, spokój (wtedy akurat bezrobocie i duzo czasu). Kierowanie ku ludziomi, światu tylko pozytywnych emocji, ktore oczywista wracają..
    Trwało to poł roku, zaangazowanie w prace i ambicja całkowicie uśmiercily ten stan…
    „Cóż pomoże człowiekowi, jeśliby wszystek świat zyskał, a na duszy swej szkodę poniósł?”
    Kiedys juz to opisywałem. Marek stwierdził że to ego dawało taką rozkosz. Oczywiscie nie twierdze ze czułem „raj”, czy ze jestem lepszy niż inni.
    Chce tylko powiedziec ze ten stan ducha, nadawał życiu autentyczności i ze warto było sie poswiecić.

  28. Nie wiem jak się cytuje, nie czytałam regulaminu . Cytuję : Gorzej jeśli inteligentnemu człowiekowi, urodzi się dziecko, czyli dusza z
    bagażem negatywnej karmy. Rodzic po kilkunastu latach jest wrakiem…

    I informuję : karme można spalić , pewnie już to wiesz. Mozna to zrobić na każdym poziomie . pospalaj sobie swoją , bo w moim odczuciu, dziecko będziesz mial normalne( chyba ze wybierzesz partnerke z jakimis masakrycznymi obciazeniami ale to Ci raczej nie grozi),wiec jemu nie trzeba będzie:P

    to wcale nie jest niebezpieczne, najwyzej ci sie zmieni kolejne wcielenie na lepsze ( tam tez warto zajrzeć już dziś, na wszelki wypadek , załatac pare dziur, powysyłac sobie zdrowia i mądrości, dobrobytu – dobrze być oznacza sukces w kazdej dziedzinie )

  29. Nie znam się na NLP ani Silvie, ale wiem,ze pokochanie nauki to za mało gdy wszyscy już ( załózmy w szkole) czytaja szesnasty podręcznik, a Ty zaczynasz pokochiwać teraz i masz milion do nadrobienia.

    Wtedy wszystko zadziała jak efekt jo jo w odchudzaniu, więc dobrze sobie przy okazji pokochiwania pomedytować.

    wyobraź sobie swój umysl i jego wiedzę w danej dziedzinie. tam pewnie zobaczysz cos okropnego- cegłę, mur, wojnę , szalejące wiatry 🙂 otocz to sobie, lub nie jakąs niewidzialną poświatą , i lep,łataj, rozbijaj, wypelniaj wiedzą 15 książek których nie udalo Ci się przeczytac bo miales lenia. Później usiądź do 16 – jesli byłes zaangażowany w medytację, ta 16 ksiazka, nawet jesli to fizyka kwantowa, będzie duzo przystępniejsza.

    Ja ciągle tak robię.

    Nie wiem na ile wolno mi się wymądrzac….? Mistrzu…? Bo być moze moje samoukowe mądrości ktos juz dawno wymyslił i wszyscy to wiedza a ja nie wiem o tym….:)

  30. Jesteś ekspresją zycia – mnie to jedno zdanie doprowadziło do ” ukochanie siebie”,

    zobaczyłam zycie jako zycie – jakby oczami Boga samą siebie i zauwazyłam,że lubię się bardzo i cieszę się,ze siebie mam.

    stąd już tylko krok jeden do Miłości. wystarczy otworzyc czakrę serca, poczuc Miłosc jako Miłosc ( bezosobowo) i poprowadzic promień światła w serce Siebie którego widzisz jako Wspaniałą ( usmiechniętą, Boską pelną energii sukcesu,emanującą dobrobytem) ekspresję życia. I Już .I już. I już:) Love .

    Wystarczy zrobić to jeden raz.

  31. Nie twierdzę ze takie osoby są bez wartości, broń Panie Boże. Twierdzę że ktoś
    znając głód, będzie czerpał więcej radości z jedzenie niż ciągle syty. Chyba nie
    zaprzeczysz? 🙂

    no własnie zaprzeczę, bo z osobowością , ludźmi ogólnie różnie bywa. czasami ktoś kto cierpiał głód, nawet jak wygra w totka to się nie naje, tylko załaduje sobie spichlerze i będzie ich pilnował , albo rozpieprzy wszystko po czym rzuci klatwę na ” złych ” wszystkich bo to przez nich ,ze mu zazdrościli.

    rzadko spotykam ludzi ktorzy doceniają szczerze to co mają. czy dostali wszystko czy dorobili się, czy tez zawsze mieli ten sam poziom zycia – zawsze kazdemu jest do dupy.

    Wlasciwie chcialam napisac ze ciagle syty moze byc syty bo celebruje jedzenie, docenia je i kocha wiec podswiadomosc oraz wszechswiat caly, daja mu to co dla niego najlepsze..

    zaprzeczyłam przez grzecznosc

    – tak to prawda ze jak wchodzisz z zimnego balkonu do cieplego pokoju to sie cieszysz ze ci ciepło i mocniej odczuwasz roznicę. ale to tak naprawde niczego nie zmienia, bo temperatura jest taka sama jak byla przed tym jak trochę zmarzłes.

    Twój przykład mi się bardzo nie spodobał,odniosłam wrazenie ze nie palasz sympatią do osob ktore dostaja zycie na tacy i chciałam się pokłócić. Bo ja pałam.O ile sama wybieram tacę i na niej układam to co mi się podoba.

    jest piata rano. nie rozumiem co napisalam ,ale ,ze przepełnia mnie samozachwyt , wnioskuję,ze cos mądrego:))))

  32. [quote=Joasia]I informuję : karme można spalić , pewnie już to wiesz. Mozna to zrobić na każdym poziomie . pospalaj sobie swoją [/quote]
    Halo Joasia, bardzo fajne konkluzje.
    Możesz mi powiedzieć, jak karmę „spalić” ?
    Dzięki 😈

  33. Nie ma się co wstydzić i umniejszać własnych sukcesów, grunt to trzeźwe widzenie rzeczy takimi jakimi są. A prawda jest taka, że 90% ludzi (co najmniej) nie zdaje sobie z tego sprawy w ogóle że są oszukiwany przez włąsny umysł, ba! oni myślą ze są tym umysłem. A nie są. Są czymś znacznie większym.

    Ucz się koniecznie z wielu źródeł, to rozwija spojrzenie, nauka z jednego źródła to patologia. Wejdź na nlp polska, w sumie nie powinienem ich za darmo reklamować, ale jest tam naprawdę fajna wiedza odnośnie Twojego problemu z nauką 🙂

  34. Matki są czasami bardzo, ale bardzo wyrachowane, przykładem chociażby mama Wiki, dążąca podświadomie do jej śmierci, bo jak nazwać inaczej zmuszanie wrzaskami i obrażaniem się ciągłym do harówki na trzech etatach? o wyciąganiu córki z zapaleniem płuc w zimną pogodę do lasu nawet nie wspominam. Urlop? po co? jednak synkowie powinni odpoczywać jak najbardziej. Zgroza.

    Oczywiście, możesz chcieć brać cierpienia dziecka na siebie, i obawiam się Aniołku, że chyba to zrobiłaś 🙂 a to nic nie da, to brak szacunku do wolnej woli dziecka, do jego nauki. Cierpi bo coś źle robi, gdy zabierzesz mu cierpienie, nie nauczy się. To zła rzecz. Zwróć wolność i wszystkie duchowe postanowienia rodzicom i dzieciom. Zapal świeczkę, skłoń się w głębokim szacunku, powtarzaj codziennie aż poczujesz… 🙂

  35. Trudno wyrokować o Twoim wtedy stanie emocjonalnym, nie mi to oceniać. Jednak ego robi jeszcze lepsze rzeczy, z pozoru super, a tak naprawdę staje się coraz silniejsze. Pytanie sprawdzające czy to był Bóg czy też wizja Boga stworzona przez ego, to czy byłeś w stanie bez myśli? byłeś w tu i teraz? czy rzeczywistość była cudem, nie rozpoznawałeś niczego gdyż z umysłu zniknęły etykietki? nie odpowiadaj mi, ale sam sobie. Czy Twój kręgosłup byl odprężony i giętki? czy Twoje zęby trzonowe w okresie Boskim się psuły?

  36. [quote=…jaki tam Anonimowy]Codziennie po ok 2 godz modlitwy[/quote] Moim zdaniem poszedłeś na skróty i dobrze. Widziałeś ten rodzaj afirmacji (modlitwy) u bliskich i skorzystałeś z ich doświadczeń.
    Gdybyś przebywał w rodzinie, gdzie kultywuje się i przede wszystkim wierzy, że MOC masz w sobie, bo Ty jesteś cząstką Wszechświata, a ON jest dla Ciebie.
    Ludzie nie rozumieli dlaczego pomoc Jezusa lub innych ludzi pomaga im w samospełnieniu poczuciu spokoju itp. wierzyli, że modląc się o wstawiennictwo Jezusa u Boga zdobędą jego łaskę i przychylność. Również bezpośrednio modląc się do Boga, można osiągnąć tamten pułap.
    Dlatego, aby sobie jakoś wyobrazić ową MOC, która działa na pewno, wyobrazili sobie starca, namalowali Go i patrząc na wizerunek stworzony przez innego człowieka, wierzyli.
    Wiara czyni cuda, jaka by nie była.
    Jeżeli uwierzysz, że Moc jest w Tobie, a masz ją od Wszechświata, to jest trudniejsza droga, ale dla mnie prawdziwsza.

    Dlatego, że spisane dzieje (przez ludzi), wielokrotnie zmieniane, różnie interpretowane (przez ludzi) wykorzystywano przez całe dzieje (dla siebie-ludzi).

    MOC jest i to BARDZO DUŻA, PRAWDZIWA i kocha Ciebie, mnie, wszystko na Ziemi. 🙂

  37. Można spalić, ale swoją. Kobieta czasem czuje że nie chce mieć dziecka, podświadomie chce się go pozbyć, jednak wtedy czesto wkracza moralność katolicka i wyrzuty sumienia – później dziecko, mimo super opieki zamienia się w bestię, która czuje niczym nie uzasadniony gniew na rodzica.

    Z tego co mi wiadomo, modlitwy o uwolnienie nigdy nie uzdrowiły osoby która się inkarnowała z intencją zemsty na dawnym wrogu (teraz matka albo ojciec) ale sprawiały że dziecko umierało (jeśli rodzic oczyścił swoje intencje, które przyciągnęły mściciela) albo umierał rodzic żeby się uwolnić, albo byli rozdzielani przypadkami „losowymi”.

    Spalanie czyjejś karmy jest złe, podłe, bo zabiera możliwość nauki duszy. Tego nie można robić, i rzadko kto umie takie coś zrobić.

  38. Myślę że nie do końca tak jest. Owszem, masz rację, niemniej ktoś ciągle syty nie znający głodu, nie czuje tej rozkoszy z jedzenia. Ja wiem co to głód, wiem co to ból zwijający Cię w kłębek na ziemi, i wiem co znaczy móc wyjść na ulicę bez lęku. Czujesz coś idąc po ulicy?

    Bo ja jeśli mogę, a mogę bardzo rzadko, przeżywam coś na kształt orgazmu. Podobnie jest z każdym innym pragnieniem.

  39. A niech Cię ręka boska (i moja) chroni przed spalaniem czyjejś karmy :)))) afirmacje na samoocenę, zyskanie niezależności emocjonalnej, to są Twoje najważniejsze cele, a nie wymazywanie komuś jego karmy :)))) a Twoja własna po zmianie samooceny automatycznie się zmieni, nic w niej nie trzeba robić 🙂

  40. Ja to widze tak, że trudno ocenić czyjeś emocje po jego opisie. Dlatego że dla kogoś kto żyje ciągle w smutku, kiepski dowcip sprawi że on uzna to za wielką radość. Dla nas będzie to tylko trochę większy smutek… trzeba by porozmawiać w realu z kolegą naszym, poczuć go, obejrzeć :)))

  41. To prawda, jak idziesz bez lęku, to na początku jest zdziwienie i jak dalej się nie boisz, to przychodzi…ekstaza?? W każdym razie coś w tym stylu 😆 Kiedy pierwszy raz uświadomiłam sobie, że niczego się nie boję, to prawie cały dzień łaziłam i mnie ze szczęścia zatykało. Podejrzewam, że do wszystkich napotkanych ludzi się uśmiechałam. Żegnaj agorafobio, to ja, Twój ciężki przypadek, który przestał się bać 😆

  42. Na tym polega asceza, w odpowiednim czasie masz podwójną radosć. Co do mojego stanu który opisywałem nie bede go już próbował udowadniać. Traktuję to jako niesamowite doswiadczenie…zachowam to dla siebie. Dla was rzeczywiscie to może być tylko „większy smutek” tylko nie wiem czemu sie teraz z tego śmieje 😉

  43. Spalanie czyjejś karmy jest złe, podłe, bo zabiera możliwość nauki duszy. Tego
    nie można robić, i rzadko kto umie takie coś zrobić.

    doczytałam,i tak mysle, że czasem i tak zaryzykowałabym bo po co się zabijac wzajemnie … lepiej przezyć,pozyc…

    masz milion wcieleń, swoja naukę i tak pobierzesz, lepiej uczyć się na mało drastycznych i sensownych lekcjach. przeciez taka karma mściciela tez powstaje w wyniku głupich błędów.byc moze wychowawczych, moze kulturowych… ja tam nie chce takich lekcji…

  44. [quote=Mistrz]Można spalić, ale swoją. [/quote][quote=Mistrz]A niech Cię ręka boska (i moja) chroni przed spalaniem czyjejś karmy[/quote]
    [quote=Joasia]to wcale nie jest niebezpieczne, najwyzej ci sie zmieni kolejne wcielenie na
    lepsze ( tam tez warto zajrzeć już dziś, na wszelki wypadek , załatac pare
    dziur, powysyłac sobie zdrowia i mądrości, dobrobytu – dobrze być oznacza sukces
    w kazdej dziedzinie )[/quote]
    Mistrzu, nie jestem zbyt dobra w tajemnicach inkarnacji. Nie znam jej nawet na tyle, aby zabierać głos.
    Moje pytanie, jest jak gdyby od końca całego tego procesu, raczej zadane z ciekawości i ewentualnie z możliwości (o ile jest inkarnacja) zapobieżenia. Jak to się ma do ewentualnego bycia wobec siebie w porządku, nie wiem, ale w stosunku do innych na pewno jest fair?

    Co Mistrz sądzi o przytoczonych słowach Joasi?

  45. Patrze na to zdjecie i patrze, Ty wiesz że moj synek jest podobny do ciebie? kształt buzi, uśmiech i włosy macie the same prawie.Tylko on ma mniej ząbów narazie:p
    Ciekawe co z niego wyrośnie.

  46. [quote=Joasia]zobaczyłam zycie jako zycie – jakby oczami Boga samą siebie i zauwazyłam,że lubię się bardzo i cieszę się, że siebie mam.[/quote]Jak Ci się to udało? Ja piszę afki niekonsekwentnie, wolę te „słuchane”, ale tak do końca nie dotyczą mnie, bo są przecież „ogólne”.
    Nie mam czasu, a może bardziej chęci, bo te 5-10 min. by się znalazło.
    Lubię siebie, ale czy kocham? Też właściwie cieszę się, że mam siebie, ale jest to takie, jak gdyby obok, nie w głębi. Nie czuję żadnej ekspresji, tylko przyjmuję swoje istnienie jako fakt.

    Jak można dojść do Miłości bezosobowej, a przy tym poczuć tę jasność w sercu?

    Jak nie buduję (autentycznie, łącznie z murowaniem, kopaniem, malowaniem, tynkowaniem…), to znowu jestem w pracy (cały dzień na nogach (jedynie przerwa 2 godz.). Mam komputer włączony i niekiedy uda mi się zajrzeć do Mistrza. Jest tutaj niekiedy bardzo ciekawie, niekiedy inne emocje, generalnie OK. 😈

  47. [quote]“Jeśli dojdziesz do ładu z własnym wnętrzem, wówczas to, co zewnętrzne, samo się ułoży. Rzeczywistość pierwotna tkwi wewnątrz, a zewnętrzna jest wobec niej wtórna. “[/quote]

  48. [quote=jaki tam Anonimowy]Trwało to poł roku, zaangazowanie w prace i ambicja całkowicie uśmiercily ten stan..[/quote]
    No właśnie 😯
    Czy stan spokojnego ducha można doświadczyć tylko wtedy, gdy nie ma presji zewnętrznej tj. praca, dzieci, czy inne niestety niezbędne czynności, aby żyć, przetrwać, być, a gdzie tu jeszcze zabiegać o trwanie miłości własnej, czy jak to nazwać ❓

  49. [quote]To nie była zasluga afirmacji..

    To było wsółdzialanie z Bogiem, spostrzegałem nowe nieznane horyzonty, nie
    czułem lęku…dzieki modlitwie dostawałem dar – umiejetnosć wyczucia
    przeciwnika, unikania kłopotów nawet w sytuacji bardzo groznej.

    To jest tak jak gdybyś swoje życie od rana składał Bogu i pełnił jego wole
    (korzystając z przyjemnosci itd. ale z pewnymi wyrzeczeniami, ktore umacniały
    inne cnoty jak spokój, odpowiednie dobieranie słów).”Jesli stracisz swoje
    zycie z mego powodu. Odzyskasz je” …

    W takim otwartym stanie ducha, byłem gotowy na to co najlepsze ale i na śmierć –
    w zamian za to życie dawało mi rzeczy o których bym nie śnił.

    Taki stan jest trudny do osiagniecia.

    Codziennie po ok 2 godz modlitwy, spokój (wtedy akurat bezrobocie i duzo czasu).
    Kierowanie ku ludziomi, światu tylko pozytywnych emocji, ktore oczywista
    wracają..

    Trwało to poł roku, zaangazowanie w prace i ambicja całkowicie uśmiercily ten stan…[/quote]

    Zakładam optymistycznie, że to czego doświadczyłeś nie było autohipnozą, zmianą fal mózgowych w stanie czuwania, stanem stymulowanym farmakologicznie czy przez narkotyki, przejściowym efektem choroby, że nie był to radosny i kompletnie bezrefleksyjny ( by nie rzec bezmyślny) religijny amok, widzenie tego co się chce widzieć.

    Marek zwalając wszystko na etatowego kozła ofiarnego – ego jak zwykle wszystko upraszcza, zawęża sam sobie potencjalne pole badań i dociekań, a tym samym błądzi bo zakłada automatycznie wewnętrzny czynnik sprawczy w postaci ego.

    Ja zakładam że stosując taką czy inną praktykę mentalną, będąc mentalnie uwarunkowany środowiskowo (tradycje, nakazy, wartości, archetypy, religia, inne totemy) dostrzegłeś coś realnego, działającego, [b]co zinterpretowałeś na obraz i podobieństwo swojego uwarunkowania – swoich totemów.[/b]

    [b]Zważ na podstawową prawdę – totemy to fałsz i manipulacja, czasami trwająca tysiąclecia.
    Wnioski oparte na totemach są nieuchronnie obciążone fałszem.[/b]

    Jeśli kierujemy się w tym piekielnym świecie narzuconym nam archetypem – totemem boga, karmy, reinkarnacji, koncepcji ego, to nieuchronnie zapadamy się w matnię z której bardzo trudno wyjść.

    Jeśli więc dostrzegłeś coś realnego to Twoim błędem było automatyczne, ODRUCHOWE KOJARZENIE TEGO Z TOTEMEM – bogiem.

    Piszesz, że pozytywne emocje wracają.
    A czyż nie jest to najczęściej tak, że służalczo nadskakujemy, płaszczymy się przed mentalnymi demonami, choćby podczas wyścigu szczurów.

    Niejeden włazi szefostwu w dupę, nadskakuje kanalii, mafijnej kreaturze i zbiera tego bonusy, a mentalnie może sobie gaworzyć o tym, że pozytywne emocje wracają.

    [b]Widzenie tego co się chce widzieć jest naszym wielkim wrogiem, jest też śmiertelnym wrogiem prawdy.[/b]

    [size=medium][b]Jeśli to czego doświadczyłeś było autentyczne, choć może błędnie zinterpretowane z powodu wzorców narzuconych przez środowisko, to wiedz, że śmiertelnym tego (nawet powidoku JEDNI, najmniejszego jej śladu) wrogiem są religie instytucjonalne w tym kościół katolicki, które tak wiele gaworzą o duchowości.

    Dla nich boskie moce mógł mieć tylko Jezus a reszta od szatana pochodzi, choć Jezus sam mówił, że po nim przyjdą inni i większe cuda czynić będą.[/b][/size]

    Słyszałeś pewnie o mafii opus dei.
    Ale to malutki fragmencik układanki.

    [b]I teraz najważniejsze.[/b]

    [size=large][b]kościół katolicki już dawno temu dokonał swojego diabolicznego wyboru – uśmiercił prawdę, zaakceptował zagładę gatunku ludzkiego, z ludzkości uczynił tarczę i zakładnika który ma zagwarantować przetrwanie jego demonicznych, piekielnych struktur.

    Największym wrogiem kościoła katolickiego jest bowiem … cywilizacja miłości, bo to właśnie jej nastanie oznaczać będzie NATYCHMIASTOWY koniec bestii kościoła instytucjonalnego, kościoła który od samego swojego początku był wcieleniem antychrysta.

    Bowiem Kościół Boga to lud boży a nie stęchłe mury, pałace biskupie, odwieczna legalizacja bestii władzy, współudział w bestialskiej władzy, bogactwo, złoto, tajny język kapłanów i pyszne ornaty.

    kk stworzył mafijną planetarną sieć pasożytniczych elit które nie cofając się przed największymi zbrodniami robią wszystko by zapewnić bezpieczeństwo SOBIE SAMEJ TO JEST OLIGARCHII i swoim „duchowym” protektorom z watykanu.[/b][/size]

    Mówiąc oligarchia nie mam na myśli różnych netowych czy globalnych nuworyszy wycenianych na dziesiątki miliardów $.

    Największe pieniądze są ukryte i rozproszone.
    Policzcie sobie kapitał uzyskany z procentu składanego przez kilkaset lat, weźcie miliardy dolarów i hodujcie odsetki przez setki, tysiące lat.
    Gdybyście chcieli tą kasę zamienić na złoto to ta góra złota byłaby masywniejsza od Słońca.

    To z takim demonem przychodzi nam się zmierzyć.

    [b]A teraz dla jasności warto DOKŁADNIE I UWAŻNIE obejrzeć to[/b]:

    [size=large][b][url]http://youtu.be/73e4EfvVZGw[/url][/b][/size]

    Z Bogiem !

  50. Nie odbieraj proszę moich słów, że próbuję umniejszyć Twoje doświadczenie. Ja po prostu po doznaniu różnych stanów umysłu, często znacznie dziwaczniejszych niż te które opisujesz, jestem bardzo ostrożny w interpretowaniu je jako czyste, trzeźwe, Boskie i świadome. Nic nie wiem co czułeś, nie śmiałbym tego oceniać, może były Boskie a może nie. Nakłaniam jedynie do głębszej refleksji nad ich naturą, tylko i aż tyle 🙂

  51. No właśnie o to chodzi co pisze Niedojrzała Joasiu 🙂 człowiek który nie ma lęków, chodzi sobie po ulicy i nic, po prostu idzie. Dla mnie to odlot z radości, rzadki ale jest 🙂

  52. Karmę możesz zmienić, poprzez zmianę intencji. Wtedy tworzy się karma pozytywna, i nadal nie ma to wiele wspólnego z rozwojem duchowym, ale polepsza się jakość życia. Lepsze ciało, warunki, życzliwsi i bardziej harmonijni rodzice, weselsze życie, oraz urodzenie w warunkach, gdzie programowanie w dzieciństwie jest znacznie mniej niszczące niż w innych miejscach, np naszym kochanym kraju.

    Nie ma sensu spalać karmy, warto podnosić samoocenę, to punkt wyjścia do wszelkiej praktyki duchowej. Bez niej wszystko jest do dupy.

    Krzywdy sobie nie robisz, tylko tracisz czas na niewłaściwą praktykę. Ale to też nauka. Jednak gdy próbujesz komuś spalić karmę, to już robisz czarną magię, niestety.

  53. Stara, ale dobra nuta 😀

    [url]http://www.youtube.com/watch?v=M-EO1c1pQdw[/url]

    i poczujcie się jak Ja kiedy tego słucham 😀

  54. odpowiadam jak „to”zrobilam – skupilam sięna Miłości i Świetle .

    Byłamkiedys na takim spotkaniu z Brucem Moenem,poprosił on wszystkich uczestników o zamkniecie oczu i przywołanie obrazu Miłosci,kogos lub cos cokochali/ ja wtedy mogłam wyobrazić sobie jedynie kota 🙂 a efekt mam ogromny:) Bo serce ” zakminiło” i otoczyło się Miłością. Która jest energią. czasem mam wrażenie ,że żywą.
    dzięki temu też swietnie się uzdrawia. bez modlitwy, bez słów, tylko intencją i światłem.

  55. W tej rzeczywistosci nie pukalismy się napewno.
    Ale po 1 – nie w kazdej rzeczywistosci objawiam sie swiadomie,po 2 znam taka energie i pewne prawoktore działa wstecz, wiec kto wie,moze jestes ojcem:P

    sam jestes niedojrzały 😛

  56. Świetne kawały i tak ładnie wkomponowane w tekst,skąd ty je bierzesz? :)No i ten morał na końcu to mnie rozłożył 😀 …pośmiejemy się z ciebie bo przecież nie ze mnie…ale masz tupet jak Cejrowski 😀 . Niestety nie bywam zbyt często w Warszawie,może ze 3 razy w tym roku byłem…ale itak wolałbyś żeby cie jakaś fajna czytelniczka odwiedziła a nie tam jakiś zakapior :).Ciężko się rozwijać duchowo mieszkając z rodzicami,za każdym razem narzucają ci swoje wzorce i zero sprzeciwu,czasami człowiek może poczuć się jak robot.

Dodaj komentarz

Top