Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Remont w toku. O babach i niezależności.

Remont w toku. O babach i niezależności.

Obiecałem dziś sobie, że będzie krótki felieton. Trzeba coś pisać zeby nie wypaść z gry, a jednocześnie się zbytnio nie namęczyć i nie narobić. Z czytelnikiem jak z kobietą, trzeba go króko trzymać przy sobie, i od czasu do czasu konkretnie zerżnąć żeby nie fochował (w sensie napisać coś dobrego by nie uciekł do konkurencji)

Jest rzeczą powszechnie znaną, że rano nie obudzi mnie nawet dzwon Zygmunta. Rano, czyli ok 10, 11-ej gdyż korzystam obficie z uroków bezrobocia, i niższe pozycje na tarczy zegara uważam za bestialskie, nieludzkie ba! – nazistowskie. I to co nie udaje się prawie 13 tonom świętego żelaza, udaje się doskonale audycji w esce „bal czy szmal” co niejednokrotnie z oburzeniem opisywałem. W skrócie chodzi o to że do prowadzącego audycję dzwonią ludzie, którzy rozstali się z drugą stroną i chcą by ta do nich wróciła, więc prowadzący oferuje osobie która odeszła możliwość luksusowej kolacji w restauracji, albo gdy nie chce znać rzuconej osoby, 50 złotych co ma oczywiście pogardliwy wyraz.

Leżałem nagi i gorący pod przytulną kołdrą (którą czułem wszystkimi swoimi pięcioma kończynami i głową, jak mówią informatycy, głowa to sterownik penisa) z kocem w czerwono czarne kwadraty, wyciągałem się w rozkosznej zmysłów otchłani, cieszyłem powoli ustępująca agonią zmysłów, gdy „kątem” ucha dosłyszałem że zaczyna się program. Moje tętno mocno wzrosło, a ja bezgłośnie, rozpaczliwie zakląłem że już po smacznym sennym bytowaniu i czas przebudzić się do tego syfu który mam w remontowanym mieszkaniu. Gdy usłyszałem jak kobitka narzeka że pokłóciła się z mężem o to kto jest ważniejszy (żona z dzieckiem czy matka) i ten nawiał, dostałem szału. No i po spaniu. Oczywiście facet zgodził się na randkę – może to i dobrze, przynajmniej jakiś facet ma jaja. Żona go szantażowała, odczekała dwa miesiące aż pęknie i wróci na kolanach z kwiatkami, a tu zonk! facet nie wraca. Co robić? i to jest facet – ma jajca. Następnym razem gdy żona się postawi, zastanowi się pięćdziesiąt razy zanim wyrzuci go z domu, bo będzie wiedziała że się jej to nie opłaci.  Jeśli wiesz że ktoś sobie nie pozwoli na skakanie, skakać nie będziesz bo ci podetną nóżkę, i o ile facet facetowi raz podetnie a raz nie, to kobieta podetnie zawsze. I dobrze, bo facet ma być facetem a nie zachowywać się uwłaczająco dla swojej godności. Nie chcą Cię? to się nie narzucaj. Wyganiają? odejdź. Nigdy nie prosiłem kobiety o powrót do siebie. Chcesz mnie? proszę bardzo. Nie chcesz? życzę powodzenia, pozdrawiam. I następną…

Wielokrotnie wam piszę że nie należy myśleć negatywnie. Niemniej często łapię się na myśli, że taka np. jazda samochodem to wielkie niebezpieczeństwo. Jedziesz setką, mija Cię na trasie w bliskiej odległości wiele innych samochodów, i jesteś zależny od tego czy jakiś człowiek nie jest nachlany, czy może zdenerowany bo się z kimś pokłócił… tyle zależy od innych, a tak mało ode mnie. Jeden niefart, ktoś uderza w moje seicento i po mnie. Moje wnętrzności rozprysną się na asfalcie, odcięta głowa potoczy gdzieś do rowu albo wpadnie komuś przez szybę na siedzenie… przy odrobinie szczęścia mój bezgłowy korpus może chwilę pobiega po jezdni jak kurczak po dekapitacji, wesoło tryskając z szyi krwią. Kto wie, może ktoś wtedy będzie to kamerował, i stanę się gwiazdą na youtube?

Wyobraziłem sobie taką sytuację. Poznaję naprawdę fajna dziewczynę, która potrafi mnie sobą zauroczyć. Do tego wcale nie trzeba wiele, wystarczy być zgrabną, ładną, zamożną, elegancką, uległą… pojawia się dziecko, oczywiście zachowuję się jak ktoś kto nosi spodnie i bierzemy ślub. Jako facet który lubi dzieci, zakochuję się w córce, i gdy jestem w trakcie największego zauroczenia, czyli córcia ma ok 4 lat, moja kobieta dochodzi do wniosku że nie wie co we mnie widziała i gdzie miała oczy jak dawała takiemu capowi, i zakochuje się w innym facecie. Córka oczywiście zostaje u mamusi i nowego tatusia. Czy wiecie co to za uczucie iść na wizytę raz na tydzień do swojej ukochanej żabki, i drzwi otwiera obcy facet który mieszka z moją córeczką? jaka to tragedia i nieszczęście? nie przeżyłem tego, niemniej nie trzeba wiele wyobraźni emocjonalnej, by spróbować to przeżyć w głowie. Nie wiem czy bym takie coś wytrzymał, znając siebie  – na pewno nie. I weź żyj ze świadomością że Twoja kochana mała Żabcia je rano przy stole z obcym gościem, myje się przy nim, chodzi czasem nago jak to dzieciak. Nóż się otwiera w kieszeni, i chciałoby się zarżnąć takiego jak świnię, a przecież może być to bogu ducha winny człowiek.

Albo inny scenariusz. Mam własne mieszkanie, i zakochuję się w kobiecie która nie ma własnego. Wtedy tracę mieszkane gdyż w nim mieszka żona z córką, albo sąd ustala że mogę zamieszkać z nimi (w kawalerce) i mieszkam w jednym pokoju z nienawidzącą mnie żoną (zmarnowałeś mi życie etc) córką i przychodzi kochanek żony. Wywalić go nie mogę, a przecież może być silniejszy ode mnie, i to on mnie spuści po schodach na czas kopulacji. Jeśli mnie wywalą z mieszkania, gdzie pójdę? do przytułku z menelami i chorymi psychicznie?

Staram się zachować równowagę między myśleniem pozytywnym, a fatalizmem wypływającym z realnego życia. Znam takich co chodzą i powtarzają że są milionerami, i robią już tak kilka lat, a niektórzy „twardziele” kilkanaście lat czekają aż zjawi się ekscentryczny milioner, i da im milion euro żeby mogli wyżyć się w supermarkecie na zakupach za wszystkie czasy. I nic z tego, bo nie w tym tkwi tajemnica sukcesu. Związki się rozpadają, rozwody istnieją, ludzie przysięgają sobie różne rzeczy, by za jakiś czas zdradzić. To jest realność, dlatego trzeba być pozytywnie myślącym, ale też wiedzieć że świat nie jest landrynkowy i ludzie sami nie wiedzą czego chcą od życia, i nie znają swoich emocji, co powoduje wiele nieprzyjemnych zdarzeń. Ja sam do końca nie znam swoich emocji, więc jak mam ufać innym ludziom? kocham tę iskierkę Boskości w sobie i innych ludziach, ale poza nią jest osobowość, jedna podła, inna dobra, z tymże zła zawsze udaje dobrą. I weź tu poznaj kto jest kto.

Moja życiowa zasada to niezależność za wszelką cenę – dzieci, związku, znajomych. Muszę mieć własne mieszkanie gdzie mogę mieszkać w razie czego, nie żebrać u znajomych by mnie przenocowali – muszę mieć własne pieniądze, i wreszcie muszę mieć możliwość kształtowania mojego życia wedlug swoich pragnień, a nie pragnień innych ludzi. To jest dla mnie najważniejsze. Nie pożyczam nikomu pieniędzy, bo nie chcę za kimś łazić po sądach później, to najważniejsze, umieć odmówić, z czym często mam problem. Ale zawsze ratuje mnie mój patent – mówię że odpowiedź dam później. Gdy jestem sam, myślę w pełni logicznie i zawsze odmówię np. telefonicznie. Na szczęście (albo nieszczęście) chwile kiedy mam pieniądze, nie są tak liczne jak gwazdy na niebie – prawda że dyplomatycznie to ująłem? Wróćmy do Pań. Mój plan jest taki – moja potencjalna kobieta ma duże mieszkanie, mieszkam więc u niej, swoje wynajmuję i kasę z wynajmu daję za mieszkanie kobiecie z naddatkiem. Gdy mnie wypieprzy, mam gdzie wrócić, w razie rozwodu tego mi nie zabierze. Coś mam, swojego. Niestety plany mają to do siebie, że często się nie spełniają. Jakieś dwa tygodnie temu było ciepło, hormony buzowały, od samego patrzenia na te zgrabne nogi, tyłeczki, cycuszki aż mi się gorąco robiło. Dobrze w piecu napalone było 🙂 teraz jest znowu zimno, i całe libido diabli wzięli. W lato nawet wygolona małpa mnie poderwie, taki jestem łatwo prowadzący się.

Udało mi się zdrapać starą farbę w przedpokoju, kuchni i toalecie. Wyszła zgroza, zostały jakieś wysepki, dziury w suficie, nieciekawie to wygląda. Niektóre „wysepki” nie schodziły nawet od dłuta. Wczoraj w nocy gruntowałem to unigruntem, kuchnię dziś pomalowałem, zaraz jadę z przedpokojem i toaletą. Jeśli się uda i wyjdzie jako tako, zostanie mi pokój do zrobienia, co mnie przeraża jako że farba łuszczy się na suficie, i widzę będzie ciężka przeprawa. Mam serdecznie dość remontu, ale się zaciąłem że sam to zrobię, nie pozwoliłem by fachowiec to zrobił, chociaż mnie jeszcze stać. Wolę te pieniądze wydać na nowy wizjer i rolety do okna, chcę także kupić drzwi harmonijkowe do toalety bo ta kobyła którą teraz mam, zabiera za dużo miejsca.

W początkach maja jadę nad morze, nie mogę się doczekać kiedy ujrzę moje ukochane, Polskie fale. Będę na Helu, skoczę do Sopotu, Gdyni – spotkam się z czytelnikami. Niestety, będę lekko pijany, tylko na rauszu mogę spokojnie funkcjonować bez bólu brzucha w obcym miejscu. Biorę aparat, i będę robił zdjęcia, jestem z tego powodu bardzo podekscytowany. Może i mi jakieś zrobią, przyda się coś świeżego na stronę, żebyście mogli się mną pozachwycać.

 

76 thoughts on “Remont w toku. O babach i niezależności.

  1. [quote=Mistrz]Leżałem nagi i gorący pod przytulną kołdrą (którą czułem wszystkimi swoimi pięcioma kończynami i głową, jak mówią informatycy, głowa to sterownik penisa)[/quote]
    Rozumiem 4 kończyny + piąty kończynek hhahaha….
    Mistrz jak zwykle z humorem, uśmiałem się serdecznie.
    Remont zrobiony profesjonalnie (chociaż jeszcze trwa). Szykuj się Mistrzu na pokoje wybranki, a tak wypracowane mieszkanko, wreszcie z zamkniętą toaletą, to kasiorka dla Was na ulubione sprawy.
    Pozdrów polskie fale ode mnie, słońca życzę.

  2. Nawet podczas trwającego remontu nie możesz pozwolić sobie na komfort niemyślenia o kobietach 😆 8) 🙄 Kolor w kuchni rodem z meksyku ale ciekawy ❗ 😉 🙄 i nie widać tych obiecywanych wysepek w kuchni na suficie 😯 chyba Mistrzu dajesz sobie bardzo dobrze radę przy tym nieszczęsnym remoncie 😯 😆 🙄 a po co ja za Ciebie trzymam cały czas kciuki oby wszystko dobrze poszło

  3. 1. Miłość leczy ludzi – zarówno tych co dają, jak i tych, co przyjmują.

    2. Twoja otwartość wzbudza otwartość w twoim rozmówcy

    3. Wielkie czyny powstają z wielkich marzeń.
    Mistrzu ❗
    Spełniaj marzenia, bądź jak zawsze otwarty na ludzi a miłość przyjdzie sama. Powodzenia.

  4. Też mam taką nadzieję 🙂 chociaż jeśli by mnie mieli kroić i ciąć, wolałbym żeby raz a konkretnie mnie pierdyknęło coś i finito tymczasowe.

  5. Pozdrowię. Remont do dupy, najgorzej w toalecie – idą rury przez cały obwód i pod nimi nie mam jak się pędzlem dostać, nie czuję kciuka, chce mi sie rzygać od zapachu farb, i jeszcze w sumie niewiele zrobiłem. I tak to jest jak się ktoś samczą dumą uniesie, zamiast wziąć gościa co by to zrobił elegancko w 3, 4 dni, to się bujam dwa tygodnie w tym syfie, a i pewnie wydam więcej kasy 🙂 no cóż, ale się czegoś przynajmniej nauczę o swojej naturze.

  6. „Mam serdecznie dość remontu, ale się zaciąłem że sam to zrobię, nie pozwoliłem by fachowiec to zrobił, ”

    No doskonale Cie rozumiem, ja mialem podobnie ostatnio z autem. Udalo mi sie zrobic samemu, niedosc ze sporo kasy w kieszeni, to jeszcze – ile radosci i frajdy z poczucia dobrze wykonanej pracy!!! 😉

  7. Podczas ,,długiego, majowego weekendu,, będę w Trójmieście. Gdzie masz spotkania z czytelnikami? Może spotkamy się ( o ile czas pozwoli ))).
    R

  8. Niestety Daniel, to jest tak że zrobisz czy nie zrobisz auta, wracasz do domu i masz luz. A ja w domu od prawie dwóch tygodni mam syf straszny, ledwo się ruszam i widzę że wpływa to na mnie nieciekawie. Najgorsze jest to że po prostu nie wiem jak robić te ściany, zobaczcie sami jak to wygląda, czy ja mam skrobać wszystko? farba odlatuje jak wbijam w nią szpachelkę więc ją zdejmuję:

    [url]http://www.przeklej.pl/plik/sciana-jpg-0029ct3cp40i[/url]

  9. Mistrzu, może niepotrzebnie skrobiesz ścianę ?
    Z tego co widać, w pokoju nie masz kilku warstw farby. Po prostu widać już podkład, który musi pozostać.
    Jezu, weź fachowca niech tylko zobaczy ścinę.
    Może być tak, że wystarczy zmyć, tam, gdzie jest brudna i poczekać, aż wyschnie. Następnie przewałkować unigruntem i malować.
    Ściana może być malowana 4 do 5 razy, dopiero potem zaczynają się odparzenia i kruszenia, więc wskazane skrobanie. Każdą farbę jak namoczysz, to ją zdrapiesz, ale niepotrzebnie, gdy jest niewielka jej ilość. Moim zdaniem pokój niepotrzebnie jest skrobany.
    Jak zacząłeś jedną ze ścian, to ją dokończ, bo może zostać inny odcień na jednej płaszczyźnie. Ale jeżeli będzie każda (cała) ściana lekko w innym odcieniu, to już fajnie i nawet wskazane. Modne.
    Swoją drogą, to potrzebna Ci damska ręka, bo się zakopałeś w porządkach. Może jakieś kartony zorganizować, tak, aby potem tylko do szaf i na półki włożyć.
    Poukładała by co nieco, bo Ty jesteś pochłonięty dziełem na ścianie. Nie masz kogoś bliżej, jakiejś przyjaźni koleżeńskiej ? Pomyśl, a znajdziesz.
    Tak więc wołaj fachowca, dzwon, że chcesz tylko poradę, bo szkoda Twojej pracy, a maj tuż, tuż i czas się szykować do podróży.

  10. Jak masz dobrze kryjącą farbę, to nie będzie różnicy w odcieniach. Zawsze i tak malujemy dwa razy. Zastanawiam się, czy w ogóle potrzebny jest unigrunt w pokoju, bo masz bardzo dobrze zachowaną strukturę na ścianie. W innych pomieszczeniach faktycznie kruszyło się ostro. Chyba, gdybym to zobaczył, to nie dał bym unigruntu, tylko od razu malował. Umyj tylko zabrudzenia, one się rozmażą, ale nie przejmuj się, niech rozmazane wyschną i jazda z malowaniem. Farba wszystko przykryje.

  11. za dużo nie widzę na tym zdjęciu poza oskrobaną ścianą, ale pomyśl co już zrobiłeś i że może jak pomalujesz już wszystko na gotowo to może zrobić Ci się na środku ściany purchel i odpaść. Znając życie będzie to najbardziej eksponowana ściana. I jak wtedy się poczujesz.
    Zaciśnij zęby i zrób to raz a dobrze a będziesz długo zadowolony.

  12. Piotrek – sytuacja wygląda tak że jak prysnąłem wodą na ścianę, to już farba płatami odchodziłą momentalnie, później się tempo zacięło i zaczęło zdrapywanie w sumie na siłę, chociaż wystarczy podwazyć rogiem szpachelki i jakoś idzie. Dziś prawie skończyłem tę ścianę, została jakaś godzina roboty, i spróbuję pacą i cekolem to jakoś równo zrobić, jeśli mi się uda. Innych ścian nie ruszam szpachelką, myję i kładę farbę, nie mam siły na zdrapywanie już.

    Natomiast co mam zrobić z sufitem?
    [url]http://www.przeklej.pl/plik/sufit-jpg-0029d0br7bq4[/url]

    Zdrapywać szpachelką czy cekolem dziabnac i zamalować? schodzi farba jak wsunę ostry róg szpachelki jak w masło…

    Fachowca nie wiem skąd wziąć (mógłbym ale żal mi kasy, niewiele mi już jej zostało) pokój jest niewielki więc nie ma w sumie gdzie trzymać gratów, toaleta i kuchnia i przedpokój wypełnione nimi. Mam koleżankę tylko, ale co ona mi pomoże? poukłądać sam wszystko umiem 🙂 w sumie to jestem samotnym człowiekiem, trudno mieć grono znajomych jak nie można wyjść nigdzie z domu bo boli brzuch, ani nie ma za co gdzie wyjść. Zamknięte koło. Dlatego siedzę sam, chociaż jestem towarzyski.

    Dzięki bardzo za rady, prosze odpowiedz tylko co z tym sufitem 🙂

  13. Wiem że mam już dość, mam coś z kciukiem, nadwyrężyłem, zeskrobię jak mówi Piotrek ścianę i dalej jadę z farbą, niech nawet będzie prowizorka, trudno się mówi. Żeby wziąć fachowca trzeba mieć kasę, a ja już pzekroczyłem znacznie budżet na to, a jeszcze wyszło że muszę dokupic z 10 litrów farby i żegnajcie marzenia o GPS do auta 🙂

  14. Czy kupiłeś taśmę zabezpieczającą pęknięcia?
    Zabezpiecza ona coś takiego, że gdy ścian „pracuje – porusza się minimalnie” zawsze w tym miejscu powstaną pęknięcia. Aby pęknięcie nie powstało, należy zabezpieczyć taśmą (wielu przykleja ją na gips elastyczny), potem lekko zetrzeć papierem ściernym i malować. Jeżeli nie kupiłeś taśmy (coś jak bandaż), to kup lepiej elastyczny cekol, specjalny do pęknięć, małe opakowanie 1/2 lub 1 kg i już nie baw się w budowlańca, tylko zaklej pękniecie specjałem. Obawiam się, że jak przykleisz nieumiejętnie taśmę, to zostanie zgrubienie, a jak będziesz chciał się pozbyć zgrubienia, to zedrzesz taśmę, lub pozostanie bez masy która ją przytrzymuje.
    Jednak jak już taśma jest w domu, zrób dla niej miejsce tzn. wyczyść tynk tak, aby się swobodnie zmieściła, potem daj ceklol lub co tam masz. Czyli taśma przylega na całej długości i szerokości do wyskrobanego fragmentu i na to nakładasz ceklol, to jest jej „klej”. Jak wyschnie delikatnie zeszlifuj i maluj.
    Sufit ma w dobrym stanie strukturę, nie trzeba nawet myć (to na ścianach bardziej osadza się wszystko). Maluj sufit tak, jak już wcześniej czytałem prostopadle do okna.

  15. Powtarzam struktura ściany jest w dobrym stanie.
    Nie trzeba drapać. Marek umyj tylko zabrudzenia w samej wodzie bez mydła i koniec. To się lekko rozmaże, ale tak ma być. Jak wyschnie pomaluj.
    Może nie kupuj farby, może tą co masz, ma dobre krycie, zobaczysz jak wyschnie. Jeżeli będzie coś przebijać wtedy pomalujesz drugi raz. Przecież i tak do drugiego malowania musi wyschnąć, więc wtedy zdecydujesz.
    Acha, skoro szykujemy się do jednowarstwowej farby, to tam, gdzie będzie pomazane po myciu zamaluj rozcieńczoną farbą, wychodząc poza ramy rozmazania, potem jak będzie jedna warstwa wszystko ładnie przykryje i nic nie będzie widać.

  16. Nie mam tej taśmy ani elastycznego cekolu, kupię jutro ten cekol, i teraz mam pytanie, na zdjęciu widać jak zdrapałem już trochę farby szpachelką z sufitu, ale dalej tam gdzie idzie pęknięcie jest farba wiec ją też zedrzeć na szerokości tego pęknięcia żeby dac w nią elast cekol?

    Ta sciana którą zeskrobałem, to cekol z wodą na pacę i wyrównać? i bez unigruntu malować? kurde, jestem wściekły że tyle ciężkiej pracy niepotrzebnie, i jeszcze psuje mi sprawę bo są teraz na ścianie od szpachelki wgłębienia.

  17. Dzięki, tak zrobię. Zaraz teraz spróbuję cekolem tą obdrapaną ścianę, a jutro czyszczenie i maluję, pal to wszystko licho.

  18. [quote=aqq]… będzie to najbardziej eksponowana ściana.[/quote]aqq ma rację, to najbardziej eksponowana ściana, dlatego szykując się do oszczędności, czyli jednowarstwowej farby, można tą jedną ścianę pomalować dwukrotnie, pozostałe wystarczy jeden raz. Jak będzie przebijać to pozostałe pomalujesz później.
    Czyli zaczynamy malowanie od ściany eksponowanej, potem dolewamy wody do małej ilości farby i malujemy rozcieńczoną farbą wszystkie pomazańce (lub jakieś plamy) z pozostałych ścian, wychodząc poza ich ramy. Ma być tylko lekki do średniego odcień faktycznej farby. Czekamy, aż to wyschnie i malujemy całość. Po wyschnięciu cieszymy się wszyscy, że ładnie przykryło wszelkie niedociągnięcia i gratulujemy dobrej roboty.

  19. Daj cekolwi na suficie dobrze wyschnąć, wtedy wyjdzie bardzo dobrze. W tym czasie pomaluj ścinę eksponowaną i na innych plamy rozcieńczoną.
    Czy tak jak w kuchni malujesz wszystko tzn.sufit i ściany w jednym kolorze?
    Jeżeli tak, to nie będziesz miał problemu z decyzją, bo zawsze należy sufit najpierw malować, potem ściany. Jeżeli biały, to go pomaluj wychodząc lekko na ściany, jak dobrze wyschnie przyklej taśmę malarską dookoła, na grubość jaką chcesz. Chyba, że masz stabilną rękę i dasz radę równo pasek farbą ze ścian pociągnąć, ale to nikomu się nie udaje. Farba biała musi być absolutnie sucha inaczej zejdzie Mistrzowi razem z taśmą malarską.
    Jak taśmę przykleisz, lekko ją przydusić, głównie od strony koloru ścian, aby nie dostał się pod nią kolor. Taśmę ściągamy dopiero, gdy wszystko dobrze wyschnie i nastąpi decyzja, że nie malujemy powtórnie.

  20. Ta ściana nie będzie najbardziej eksponowana, chcę przemeblować pokój, wiec na tej właśnie scianie podrapanej będzie stał w rogu biurko z kompem, i posrodku przylegającej ściany łóżko i ta właśnie będzie eksponowana, ale jest czysta w miarę.

    Jestem zwyczajnie wściekły, co mi odbiło żeby zdzierać farbę w przedpokoju? mam teraz nierówności jak cholera, a mogło być gładko jak pupa niemowlaka, dobrze że kolor chociaż jest łądny, taki ciepły bardzo i swojski. Farby i tak mi nie styknie, gorzej że nie ma jej w brico depot i lroyu przy promenadzie, więc bede musiał gdzieś jeździć i jej szukać, dokłądnie malfarb – cynamonowe borneo.

  21. Mistrzu nigdzie nie widziałem, aby ktoś Mistrzowi radził zedrzeć całą farbę. Tylko tam, gdzie sama odchodzi, [b][size=medium]a to stwierdzamy na sucho.[/size][/b]
    Czyli źle zinterpretowałeś rady. Prosiłem, abyś po kolei wszystko wykonał jak w pierwszej opisanej kolejności przez czytelnika.
    Potem mycie, można z mydłem lub bez, wszystko zależy od struktury ściany, jak widać na poprzednich zdjęciach, tam było potrzebna, tutaj nie. Szkoda, ze nie zrobiłeś zdjęcia również pokoju.
    Więc ściany pokoju mamy omówione. Teraz jeszcze raz sufit. Wyskrobujesz wszystko na całej linii pęknięcia w miejscu wgłębienia nawet wiecej niż możesz, aby jak najwięcej masy elastycznej weszło do pęknięcia. Czyli robisz większą bruzdę niż jest w tej chwili. Nie dookoła, ale w środku w bruździe, dookoła to tylko tyle na ile Ci stara farba pozwoli. Potem zaklej elastycznym cekolem i lekko podrównaj szpachelką. Jak wyschnie wyrównaj i do malowania.
    Co zrobić ze ścianą, która ma wgłębienia po szpachelce. Otóż w tym przypadku, ja proponuję, a Mistrz jak zechce to może to zrobić.
    Kupić gips wolnoschnący lub cekol i potraktować go jak farbę, czyli rozpuścić, go w takiej ilości wody, aby miał postać półpłynną (gęstej farby). Musisz próbować na małej przestrzeni i zobaczyć jak się zachowuje, czy przykrywa nierówności (bo zapewne są niewielkie). Pamiętać, ze dorabiamy gipsu czy cekolu małe ilości, żeby zdążyć go położyć na ścianę zanim zastygnie. Jest to takie jakby przyśpieszone cekolowanie, ale dopuszczalne tylko w takich przypadkach, bo przecież nie będziesz jechał teraz z cekolowaniem całej ściany.
    Nie przejmuj się, gdy, gips czy cekol pozostawi wybrzuszenie Bo zrobisz to pędzlem lub wałkiem (zobacz, co pozostawi gładszą powierzchnię), jak wyschnie jedziesz papierem po całości i tylko te małe wysepki się wyrównają. Po każdym nałożeniu jakiejś części wałek do szybkiego mycia w letniej wodzie. Nie będzie zbyt dużo pyłu, a ściana będzie super. Ja bym pozostawił taki fajny motyw, a’la tapeta, który zrobi Ci wałek z cekolem i wcale nie wyrównywał.
    Zrób Mistrzu na małej powierzchni i z małej ilości doświadczenie, gdzieś u dołu ściany i zobacz czy Ci to odpowiada. Ja bym zostawił, jako ścianę eksponowaną o innej niż gładka powierzchnia, będzie naprawdę ciekawie i modnie.
    Czyli nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

  22. OK więc masz ułatwione, bo w jednym kolorze.
    Na pęknięcia musi być elastyczny, lub zwykły + taśma zabezpieczająca pęknięcia (jest różnej długości nawet 1-2 m). Dlaczego ?
    Ponieważ w tym miejscu ścian pracuje, a cekol elastyczny lub taśma zachowują się jak guma i dostosowują się do drgań, lekkich przesunięć. Nie dochodzi do pęknięć

  23. Nie śmiałbym nawet w sennej imaginacji, skrawkiem myśli nawet mieć do kogoś winę – wszystko skłądam na karb mojej nieznajomości tematu, a Tobie i innym jestem bardzo wdzieczny za czas mi poświęcony – problem w tym że nie jestem pojętnym uczniem, nie czuję tego gdyż nigdy tego nie robiłem. Wystarczylby tylko ktoś kto by na to spojrzał, ale to moja wina że tego nie załatwiłęm. Moja wina i moje konsekwencje 🙂

    Dziś z rana wstaję i od razu herbata plus serek, i do wiaderka cekol i jadę z koksem, cekoluję ścianę żeby była głądka, potem w f jak ferrari i jadę po elastyczny cekol, działa na suficie i może przed 12 uda mi się zacząć malowanie sufitu już, najgorsza część, prawie 16 metrów kw, upierdolę się strasznie 🙁

  24. Farbę w przedpokoju miałeś zerwać tylko w miejscu jej odpadania i wyrównać wgłębienie cekolem, potem jak wyschnie papier i farba.
    Ale kiedyś możesz dokupić farbę w tym kolorze i dodać cekol, aby zagęścić farbę. Cekol rozrobić osobno i dodać do farby, ale tylko rozpuszczalnej w wodzie i zrobić fakturę podobną, do tej ze ściany w pokoju. W Castoramie na dużych planszach są wzory specjalnych wałków do malowania, które malując gęstą farbą dają ciekawe motywy. Koniecznie to zobacz, bo coś takiego polecam na małe nierówności, efekt super. Można tego dokonać zwykłym pędzlem (szeroki, ławkowiec o krótszym włosie), nie malując, ale lekko uderzając w ścianę, powstanie multum małych góreczek, tworząc właśnie wspomniany efekt. Można spróbować wałkiem i zobaczyć, czy to odpowiada, bardziej gadko.
    Farbę proponował bym gęstą, ale rozumiem wydatki i można to zrobić małymi partiami zagęszczając samemu farbę (ścianę na dwa trzy razy). Pamiętać proporcje, aby następne zrobić tak samo.
    Mistrzu strach, tak na odległość coś doradzać, bo Mistrz i tak ma już nerwy, a nie chce sie narażać. Musi Mistrz sam decydować, aby nie było żalu.

  25. Mistrzu ostatnie zdanie, bo idę spać.
    Pokój bez mycia ścian malujemy, tylko tam gdzie brudne, bez mydła.
    Nad biurkiem może być ściana a˛la tapeta ciekawie i sam zdecydujesz.
    W łazience ściany może nie wszystkie do drapania ?
    A może łazienka już zrobiona?
    Dobranoc

  26. Super Krzysiu, ale jest jedno ale (jak zwykle 🙂 ) żeby wiedzieć jaki jest poziom radosci obiektywnie, trzeba mieć wzorzec max radości i max doła, żeby wiedzieć gdzie się jest aktualnie. Niektórzy ludzie myślą że są na luzie, i są wstrząśnięci gdy czasem spotkają kogoś naprawdę radosnego, i widzą ze całe życie byli tak naprawdę napięci i smutni 🙂

  27. Jeśli stara farba schodzi to jest to najpewniej tzw klejówka.
    Emulsji nie powinno się kłaść na klejówce.
    Farbę emulsyjną warto kłaść na dobrze przygotowanym podłożu.
    Jest to robota jednorazowa na wiele lat, bo potem farba nie ma prawa odchodzić, no chyba że spadnie razem z tynkiem.
    Każdy kolejny remont to tylko malowanie, ew. wcześniej przemycie ścian.

    W mieszkaniach z wilgocią, kiepską wentylacją, słabo ogrzewanych zimą nie polecam gładzi gipsowej gdyż stanowi doskonały podkład pod rozwijający się grzyb.

    By uzyskać idealnie gładką powierzchnię warto zrobić gładź gipsową.
    Najlepszy efekt to trzykrotne szpachlowanie całej powierzchni a potem szlifowanie siatką na specjalnym uchwycie.
    Powstaje wtedy mnóstwo pyłu, warto stosować maseczki przeciw pyłowe.
    Żaden fachowiec nie zrobi dobrze takiego remontu w 3, 4 dni.
    To fizycznie niemożliwe – za dużo roboty.
    Za 3-4 dni jeden „fachowiec” może co najwyżej odpierdolić fuchę i zostawić po sobie kaszanę a nie dobre faktury.

    [b]Fuchę od dobrej roboty odróżnia brak dobrze przygotowanego podłoża, lokalne tylko co najwyżej, zeskrobywanie łuszczącej się farby, papranie gipsem powierzchni a nie robienie gładzi, zamalowywanie farbą wszystkich problemów, co owocuje rychłym łuszczeniem na większą jeszcze skalę i KRAJOOBRAZEM KSIĘŻYCOWYM NA ŚCIANACH I SUFITACH.[/b]

    [b]Dobre podłoże pod malowanie to podstawa, to jak fundament w budynku.
    Wykonanie dobrej gładzi to 90% nakładów robocizny przy pracach malarskich z renowacją powierzchni.[/b]

    Ktoś początkujący jeśli będzie chciał precyzyjnie usunąć stare warstwy farby klejowej, zmyć resztki klejówki, uzyskać perfekcyjną gładź to może się bawić z kawalerką kilka miesięcy !!!

    Dla powierzchni fakturowych dobrej jakości też niezbędne jest równe podłoże.
    Malowanie rozrzedzonym gipsem nierównych powierzchni odradzam.

  28. Jak nic potrzebna była rada fachowca na miejscu koszt ok. 50 zl, zapewne odróżnił by klejówkę od emulsji. Podejrzewam, ze w pokoju jest emulsja, ona tez odchodzi jak się pomoczy. W pokoju widać tylko jedną warstwę farby, wiec to emulsja, bo teraz klejówek nie sprzedają

  29. [quote]malowanie rozrzedzonym gipsem nierównych powierzchni odradzam[/quote]no to może rozrzedzonym cekolem. Najlepiej spróbować gęstszą konsystencją i potem bardziej rozrzedzona i zobaczyć.

  30. [quote]Jeśli stara farba schodzi to jest to najpewniej tzw klejówka.[/quote]
    Czy kilka warstw emulsji nie zachowuje się podobnie tj. pęka, tak jak na zdjeciu z przedpokoju ?
    Może coś poradzisz 34 ❓
    Może Mistrz wie kiedy było ostatnie malowanie ?
    Jeżeli 34 ma racje – klejówka, to może dobrze się stało, ze Mistrz zdrapał ścianę w przedpokoju.

  31. Jak odchodzi po namoczeniu to syf a nie emulsja.
    Może odchodzi źle zespolona z podłożem stara gładź ?
    W handlu jest coraz więcej syfa udającego farbę emulsyjną.
    W marketach widać wiaderka 10l za ok 15 zł – to nie może być dobre.
    Dodają coraz więcej mineralnych wypełniaczy i handlują w istocie klejówką udającą emulsję.

    Za wiaderko 5l Cieszynki o zapachu gruszkowym płaciłem w 1998r około 30 zł a dziś w marketach są wiadra 10l za 15 zł.

    Raz kupiłem takie wiadro i musiałem malować drugi raz.
    Kiepska jakość wychodzi zwłaszcza gdy zabarwić taką „emulsję”.

    Kupować tylko dobre emulsje – tzw. zmywalne – odporne na przemywanie wodą.
    Jak ktoś chce kolor – to tylko fabrycznie barwione.

  32. [quote=34]Jak odchodzi po namoczeniu to syf a nie emulsja.
    Jest to robota jednorazowa na wiele lat, bo potem farba nie ma prawa odchodzić, no chyba że spadnie razem z tynkiem.[/quote]
    Zapewne nikt nie zakładał, że poprzednia farba to syf i są emulsje zmywalne (dają filtr, jak dawna olejna) i niezmywalne (lepiej ściana oddycha, nie tworząc grzyba)
    Dać unigrunt, to przejdzie przez farbę klejową, aż do tynku i będzie trzymał w kupie, potem malować.

  33. Panowie – krótko mówiąc, dałem dupy. Nie wiem co mi odbiło z tym ściąganiem szpachelką farby, dwa tygodnie pracy, zniszczone ściany, kompletny bajzel w domu a mogło być znacznie taniej, łądniej – w dwa dni. Bo tyle zajęłoby mi malowanie bez zdzierania ścian.

    Teraz byłem w brico i nie kupiłem elast cekolu bo sprzedają worki 5kg nie mam tego gdzie trzymać, szparę w suficie wypełnię zwykłym cekolem, i tak wygląda to wszystko do dupy. Farby nie mogę znaleźć w trzech sklepach, na jeżdzenie po innych nie mam już pary. Od rana chcę zeskrobać tę scianę i o ile wcześniej lekko schodziło teraz muzę dwoma rękami walić szpachlą żeby kawałeczek odpadł centymetrowy i jeszcze zostało wiele tego, nie wiem czy to ruszać w ogóle. Koszmar jakiś.

  34. To co dobrze przylega do podłoża zostawić.
    Zagruntować i szpachlować w celu wyrównania.
    Nawet jednokrotne szpachlowanie dość dobrze wyrówna podłoże.
    Po wyschnięciu (nawet 2 dni schnięcia gipsu szpachlowego przy głębszych nierównościach) szlifować siatką ścierną (80-120) zamocowaną na specjalnym uchwycie – koszt uchwytu ok 10 zł.
    Może starczy 1 siatka na 10 – 20 m gładzi. Siatki mają powierzchnię roboczą dwustronną.

  35. Marek mam pytanie z innej beczki:

    Czy medytacja w rozumieniu OSHO – czyli wyjście poza umysł, jest możliwa np. leżąc sobie wygodnie na łóżku i słuchając np. holenderskiego melodyjnego trance?

  36. Szkoda, że wczesniej Ci tego nie podsunąłem .

    Ja zrobiłem tak juz bardzo dawno:

    Dlatego, że mam nierówne ściany, kupiłem sobie tapetę z flizeliny – chyba tak to sie nazywa – w kazdym razie maluje sie to i już nigdy nie trzeba skrobać. Jest to inwestycja większa niz sama farba, ale na prl-owskie budownictwo to oszczędność w rozumieniu dalekowzrocznym.

  37. Jeśli chodzi o Osho, to stawiał on na przebywanie tu i teraz, wyjście poza pojęcia, więc jeśli słuchasz muzy i jesteś tu i teraz – medytujesz tak samo, jakbyś był w Himalajach samotny. Ale nie jest łatwo, bo jeśli słyszysz ewentualnie jakieś słowa jak np mixy Buurena z innymi wyjcami, to umysł automatycznie daje Ci swoje skojarzenia związane z słowami. Lepiej już słuchać muzy samej bez słów.

  38. Już pomalowałem to co zagipsowałem 🙂 póki co teraz zrobiłem na razie tyle:

    [url]http://www.przeklej.pl/plik/sufit1-1-jpg-0029da8ji6jo[/url]

    [url]http://www.przeklej.pl/plik/sufit2-jpg-0029da94nbq4[/url]

  39. Teraz już leżę i kwiczę, mam serdecznie dość, mam nadzieję że do jutra wszystko skończę, wraz z przemeblowaniem. Niech będzie jak jest 🙂 tylko łóżko w nowej pozycji nie będzie miało podpórki pod głowę, jak to cholera zrobić?

  40. Mistrzu, nie jest źle z tym malowaniem, jak na pierwszy raz w życiu. Nie przejmuj się lekkimi wgłębieniami w przedpokoju, masz inaczej niż wszyscy, bo jesteś jedyny w swoim rodzaju. Lekkie wgłębienia, to nawet sama farba (ta gęściejsza) wyrównuje. Kiedyś ktoś Ci pokaże jak to zrobić, maźniesz drugi raz i będzie dupcia niemowlęcia.
    Na pewno będzie przebijać biała szczególnie na suficie, ale nie ma strachu. Wrócisz znad morza, farbę spokojnie dokupisz i pomalujesz drugi raz. Przynajmniej ta warstwa dobrze wyschnie.
    Po drugim malowaniu (sufit na pewno) wtedy będzie prawdziwy efekt, taki jak w kuchni. Może, gdy wystarczy farby pomaluj drugi raz tylko sufit (nawet gdybyś musiał lekko rozrzedzić (musi wystarczyć na cały sufit)to pomaluj.
    Przykryje również zacekolowany fragment bez problemu. Nie przejmuj się, że widać smugi pędzla, później nic nie będzie widać.
    Jesteś bogatszy o nowe doświadczenie z zakresu szarego życia, ale rozświetliłeś go zajebistym kolorem. Będzie całe mieszkanie lepiej wyglądać niż wcześniej, a o to właśnie chodziło.

  41. Sufit na ciemno ? 😯
    Będziesz miał ciemno, światło z lamp powinno odbijać się i rozpraszać od jasnego sufitu.
    Szybko okaże się że trzeba kilka razy więcej wat w żarówkach.

    Ps.
    Ta rysa na suficie została wyszlifowana po wyschnięciu szpachlówki ?
    Dlaczego więc przy malowaniu zostały ślady ?
    Widać są spore nierówności.
    Dobre szpachlowanie daje powierzchnię równą jak szyba.
    Należało wyszpachlować cały sufit i to 3 razy.
    A nie tylko walić w ten worek ❗ 8)

  42. Dziękuję Jerzy za pozytywne wzmocnienie. Farby nie starczyło, i na tę ścianę ze zdjęcia co ją skrobałem, kupię duluxa zielonego albo pomarańczkę, będzie modnie i oryginalnie 🙂 jak wrócę znad morza nie chce nic słyszeć o remoncie, rzygać mi się chce jak na to wszystko patrzę, mam serdecznie dość :))

  43. Niestety już widzę ze jest ciemniej 🙂 kupię większe mocy żarówkę. Te ślady wyglądają jak ryba, będę wkręcał gościom że to tak modnie jest, i sam sobie to wkręcę i będę czuł się trendy 🙂

  44. I tu należało by się zastanowić, dlaczego ?
    Mężczyźni tak reagują na „roboty domowe”, w 85%, albo więcej (obserwacja własna), więc Mistrz nie jest wyjątkiem.
    Wówczas mają ciężkie dni wszyscy domownicy, bo przeżywa klęskę niezadowolenia cokolwiek zrobią (w remontach).
    Wszystko jest ładnie i odświeżone, a na sufit należy kiedyś, kupić lampę na „tarczy” lustrzanej, będzie naprawdę pięknie.
    Coś w tym rodzaju, lub na większym lustrze, ale z mniejszą ilością punktów świetlnych.
    [url]http://www.apdmarket.pl/catpro/80_67/lampa-sufitowa-baron-4sq/7189[/url]

  45. Tak tak, ja też poproszę jasną pomarańczkę na niepomalowaną ścianę i jeżeli jeszcze sufit nie był drugi raz malowany, to dobrze by było zmienić mu kolor też na pomarańczkę (będzie bardziej odbijał światło).
    To dopiero byłby efekt, pokój byłby jak gdyby większy, bo sufit ze ścianą łączył.

    Jeżeli chodzi o sufit, to dobry pomysł Marii z tą lampą, lub po prostu okrągłe lustro z wcześniej wywierconymi otworami na uchwyty, na zamocowanie dowolnej lampy.
    „Rybkę po cekolu zetrzeć lekko papierem ściernym przyjmie farbę. Dobrze zabezpieczyłeś framugi drzwi i okien, teraz zabezpiecz trzy ściany dookoła i strzel pomarańczką najlepiej dwukrotnie. Ale będzie super 🙂

  46. [quote=Mistrz]tylko łóżko w nowej pozycji nie będzie miało podpórki pod głowę, jak to cholera zrobić?[/quote]Postawić regał lub komodę u wezgłowia. Plecy regału dociskają łóżko, a ewentualne drzwiczki otwierają się po przeciwnej stronie. Regalik powinien mieć szerokość łóżka, lub 3/4 łóżka, wysokość tak, aby był ok. 50 cm wyżej niż łóżko, wszystko zależy na jak wysokich poduszkach Mistrz śpi, czyli tak, aby poduszka nie mogła się przesunąć na blat. Tam postawi sobie Mistrz, lampkę nocną, budzik, dobrą książkę i latex, który musi być w pogotowiu haha….będzie miejsce na sok po burzliwej nocy.
    Regał się przyda, bo przynajmniej będzie gdzie włożyć różne rzadziej używane przedmioty, a jak komodę to szuflady się przydadzą na majty, skarpety, dokumenty itp. Szerokość komody w zależności od miejsca jakim Mistrz dysponuje, czyli albo wąska, albo szeroka.

  47. pewnie szynka jest pełna konserwantów i nie ruszają, albo niedobra, spróbuj kupic lepszą wędlinę-)albo sam zacznij piec mięsa w domu 😆 , może wtedy skosztują-) 😆 [color=blue][/color]

  48. Jeden gość w salonie wysokim na dwa piętra miał sufit w boazerii na ciemny brąz.
    Żarówka 500 Wat i dwa halogeny po 500 Wat ledwo co rozświetlały pokój o pow. ok. 40 m2.
    W sumie nie dało się tego dobrze oświetlić, większość fotonów bezpowrotnie grzęzła w ciemnym suficie i nawet w jasny dzień mimo licznych okien było mroczno, prawie jak w dupie murzyna.
    Apage satanas ❗

  49. Mistrz napisał:[quote]To jest realność, dlatego trzeba być pozytywnie myślącym, ale też wiedzieć że [b]świat nie jest landrynkowy[/b] i ludzie sami nie wiedzą czego chcą od życia, i nie znają swoich emocji, co powoduje wiele nieprzyjemnych zdarzeń. Ja sam do końca nie znam swoich emocji, więc jak mam ufać innym ludziom? kocham tę iskierkę Boskości w sobie i innych ludziach, ale poza nią jest osobowość, jedna podła, inna dobra, z tymże zła zawsze udaje dobrą. I weź tu poznaj kto jest kto.[/quote]Trudno rozpoznać złą osobowość. Zastanawiam się, jaka jest moja osobowość?
    Jakie cechy uznać za złe, a jakie za dobre?
    Generalnie to chyba, jeżeli człowiek żyje zgodnie ze swoimi wewnętrznymi przekonaniami, które nie krzywdzą innych ludzi, należy uznać za dobre. Chociaż sam nie wiem skąd to mam, że jeżeli ktoś jest dla mnie podle świński, odwzajemnię w dwójnasób. Przy czym nie mam żadnych wyrzutów. Jeżeli ktoś lekko zajedzie durnotą, to po prostu olewam. Tylko pytanie, czy prawidłowo odbieram podłość, bo może w moim postępowaniu było coś, co ktoś odebrał jako podłość i oddaje mi w dwójnasób? Może coś powiedziałem, co kogoś dotknęło?
    Generalnie, to chyba ludzie zbyt mało ze sobą rozmawiają o tym co kogo „boli”, gdy źle odczytali intencje. A może boją się, że nie stać mnie na słowo: przepraszam, gdy przeholuję?
    Mistrzu remonty, to zawsze krajobraz po bitwie, ale wierzę w Mistrza, czytałem w książce:[quote]…sprzątać lepiej samemu, godzina i po sprawie, gdy oddamy sprawy sprzątania kobiecie, usłyszymy, że zniszczyła sobie zdrowie, harując cały dzień i sprzątając. Co sprzątając? Tego się nigdy nie dowiemy:)[/quote]Powiem Mistrzowi, że normalna kobieta przyzna rację temu stwierdzeniu, bo niestety takich Pań jest większość. Po prostu nie radzą sobie z przyznanymi im obyczajowo obowiązkami. Absolutnie chcą przejąć nasze [b]w większości [/b]zwyczaje, czyli praca, potem otrzymać obiad i gazetka, TV, tudzież jakaś pasja wieczorkiem, potem miłosne uniesienie. Dlatego samiec, który uczestniczy w pracach domowych jest dzisiaj, przez prawdziwą kobietę, bardzo doceniany. Niestety przez wiele kobiet, mających jedynie powłokę niewiasty wykorzystywany. Loteria ???
    Jak sobie radzi Jazzy z remontem?

  50. No tak, już niedługo północ, a ja dopiero na ok. setnej stronie książki [b]”Co z tymi kobietami ?”[/b]
    Zaczęłam czytać dzisiaj po pracy i jestem pod niekłamanym wrażeniem. Przede wszystkim, dlaczego książka jest ogólnie uznana, jako lektura dla facetów?
    Jest do bólu prawdziwa i powiedziałabym, że w tym jej [b][size=medium]wartość właśnie dla kobiet[/size][/b].
    To tyle na razie, sama nie wiem kiedy będę mogła czytać dalej, bo lubię spokój przy czytaniu, ale złapałam się na tym, że wracam do niej, nawet w krótkiej chwili przerwy.

    Jak ja jutro wstanę do pracy ?
    A tu jeszcze tyle wrażeń ciśnie się do myśli, bo może, gdybym przeczytała ją wcześniej, to ?
    …………………….
    Mistrzu, dzięki 😈

  51. Dobre pytanie, to dobrze o Tobie świadczy że dostrzegasz takie niuanse – myślę że najlepszym testem jest to ile w życiu odczuwasz radości – radosny człowiek nigdy nie jest skurwysynem, bo i nie ma takiej potrzeby. Ile strachu, ile radości? odpowiedź Cię oświeci 🙂

    Kilka godzin sprzątałem ten burdel po malowaniu, zgroza :)) jutro walnę art z fotkami.

    Jazzy nie mieszka u mnie, tylko u koleżanki. Bardzo za nią tęsknię, ale niebawem ją ujrzę 🙂

  52. No właśnie, też myślę że jest dla kobiet 🙂 może gdzieś zrobiłem błąd marketingowy? po tym „remoncie” jestem pełen złych przeczuć co do wszystkich moich życiowych decyzji 🙂

    Dzięki za czytanie 🙂

  53. Kupiłem Śnieżkę 2,5L „Miodowe lato”. Wygląda jak w PRL owskm kiblu 🙂 pomarańczka była tylko w 5L opakowaniach za prawie 90 zeta więc zrezygnowałem.

  54. Z przemeblowania musiałęm zrezygnować, nie miałbym kabla do kompa od wieży, więc byłbym bez dzwięku, a regału nie kupię bo już się nie zmieści, to mały pokój jest 🙂

  55. [quote=Mistrz] najlepszym testem jest to ile w życiu odczuwasz radości – radosny człowiek nigdy nie jest skurwysynem, bo i nie ma takiej potrzeby. Ile strachu, ile radości? odpowiedź Cię oświeci 🙂
    [/quote]
    No radości ci u mnie dostatek, znaczy się jestem w porządku.
    Czekam na artykuł remontowy i przeżyte chwile, grozy, smutku, szaleństwa, tęsknoty (Jazzy) i jeszcze innych odczuć, jakie Mistrz przechodził.

  56. [quote=Mistrz]Niestety już widzę ze jest ciemniej 🙂 kupię większe mocy żarówkę. :)[/quote] Ale po co? Niech jest ciemniej, to bardziej przyjemnie. Jest jak jest, miało być cynamonowo i mamy cynamonowo, bez plam na ścianach, bo widziałam przy łóżku. Teraz zapewne ich tam nie ma, czyli sukces.
    A jeżeli z czasem uznasz, że chcesz pomarańczkę, to pomalujesz i sufit i ścianę ponownie. Już bez rozgardiaszu i drapania ścian zajmie Mistrzowi 2 do 3 godz. Któreś popołudnie latem poświęcić i będzie cacy. Nawet lampy nowej nie trzeba będzie kupować, lepiej za tę kasę kupić farbę.
    Jeżeli ktoś pierwszy raz coś takiego robi, to chyba ma prawo do poprawek. Teraz Mistrz nie chce o tym słyszeć, ale za miesiąc, dwa sam zmieni barwę. Chociaż ja widziałam ciemniejsze sufity, no może nie tak bardzo jak u Mistrza i to fajnie wyglądało. Mieli dużo kinkietów.

    Tylko na biurko, koło kompa lampkę postawić, bo do pracy trzeba, a tak, to niech jest cynamonowo w końcu, to ten kolor się podobał.
    Ciekawe co też Mistrz napisze o remoncie ?
    Na pewno to, że zaoszczędził 3-4 tys. na robociźnie i ma po prostu inną przestrzeń, nową świeżą przestrzeń. 🙂

Dodaj komentarz

Top