Jesteś tutaj
Home > MyBlog > Przemyślenia > Pragnę wyjść z więzienia

Pragnę wyjść z więzienia

Jest tylko jeden wskaźnik prawdziwego rozwoju świadomości człowieka. To reakcja na krytykę ze strony otoczenia. Przywykło się to nazywać odpornością. Umysł człowieka może być mało odporny, w efekcie czego mamy nerwicowca, wrażliwca który pod wpływem jednego spojrzenia innego czlowieka szaleje z rozpaczy, latami to przeżywa. Niska odporność wynika z pragnienia bycia lubianym, i jest to pragnienie nienaturalnie duże, wykraczające poza zdrowy rozsądek.

Rewolwer teologa

Każdy brak sympatii innych ludzi uderza w to pragnienie, powodując chaos myślowy i rozstrój żołądka. Te pragnienie jest nie do spełnienia – prędzej schudnę (od lat próbuję) niż znajdzie się na świecie chociaż jedna osoba, którą będą lubić wszyscy; to po prostu niemożliwe. Dlaczego? z powodu różnic w wyznawanych przez ludzi poglądach, przekonaniach. Niemal każdy w coś wierzy, jakąś religię i wizualizowanego przez nią Boga; każdy z wierzących uznaje swoją ścieżkę za prawdziwą, a droga cudzych prowadzi wprost do piekła. Oczywistym więc jest, że między wyznawcami religii musi pojawić się nienawiść. Mamy dwóch ludzi, gdzie każdy jest święcie przekonany że zna prawdę, a drugi człowiek jej nie zna. W końcu ktoś schwyci po rewolwer, by rozstrzygnąć ten teologiczny spór; tak powstają największe religie. Nawet jeśli mamy ateistę, czyli kogoś w kogo od dzieciństwa nie pompowano religijnych wierzeń, to on śmiejąc się z wiar (gadające węże, chodzenie po wodzie) budzi nienawiść, i sam często nienawidzi ludzi, którzy uwierzyli w jego zdaniem bajki. Na świecie są setki jedynie słusznych wiar, i setki milionów różnych, życiowych przekonań. Wystarczy byś miał jedno inne niż dany człowiek, a już Cię nie lubi. Jeśli nie wierzysz w coś co wierzy inny człowiek, on to odbiera jako obrazę, sugestię że źle wybrał, niemądrze; czyli że jest co najmniej głupi.

Zawsze ktoś Cię nienawidzi

Nawet gdy przystąpisz do pewnej grupy (religijnej, politycznej itd.) to wielu ludzi w niej także nie będzie Cię lubić. Załóżmy że wstępujesz do kościoła katolickiego, masz idealne religijnie poglądy jak cała reszta wierzących w tę wersję prawdy – ale to nie wszystko. Ktoś wierzący jak Ty lubi mercedesa, a Ty się śmiejesz że to złom. I już masz wroga. Może nie wielkiego, ale ktoś kto całe życie harował na wymarzone auto, nie może ścierpieć tego że ktoś jednym słowem je „obraził”. Obrażenie auta nie jest czymś złym – jak wiemy, auto się nie obraża (tu panują różne opinie). Ale to człowiek je wybiera, więc powiedzenie że mercedes jest złomem sprawia, że człowiek który go kupił wyszedł na głupka. Nie zna się na autach, oszukali go, jest nawiny, głupi i w ogóle do kitu. Tak wygląda jedno rzucenie luźnej uwagi, w męskiej dyskusjach o autach. I nawet nie wiesz śmiejąc się z mercedesa, że ten ktoś go ma – z czasem zauważysz chłodny, złośliwy stosunek do siebie tej osoby, i zadasz sobie pytanie – dlaczego ten człowiek mnie nie lubi? z czasem wykorzystując okazje, zaatakuje Cię. Będzie chciał rozładować swój gniew i urazę wobec Ciebie. Zrobi to w sposób jaki jest dostępny w jego grupie społecznej. Jeśli jest bandytą, połamie Ci nogi. Jeśli pracodawcą, zwolni Cię albo utnie palce. Jeśli wierzącym katolikiem, powie że nie wierzysz prawdziwie szczerze, bądź jesteś opętany przez diabła. Tak czy siak, oberwiesz.

Tak wygląda życie z ludźmi. Zawsze będzie ktoś, kto będzie Cię nienawidził, gardził Tobą, a znajdzie się wielu którzy za Twoją wiarę, przekonania – bądź ich brak, chętnie oderżną Ci głowę. To są fakty, to jest prawdziwe życie przyjacielu. Możesz się czołgać po ziemi, ale zawsze będą ci którzy Cię nie lubią. Logicznym więc jest, by skoro każde udawanie fajnego gościa sprawiało wrogów, po prostu być sobą. Wrodzy zawsze będą, ale przynajmniej człowiek pożyje jak chce, a nie na kolanach.

Kwestia podświadoma

Świadomość tych faktów i tak nie zmniejsza nerwicy wrażliwca. To kwestia podświadoma, kiedy jako dziecko walczył o uznanie rodziców, wujka, ksiedza (autorytetu) i się z jakiegoś względu nie udało – podświadomość nauczyła się reagować lękiem w takich sytuacjach – tak samo jak po porażeniu prądem w dzieciństwie, reaguje lękiem na sam widok gniazdka w ścianie przez całe życie. Lęk przed brakiem akceptacji jest w Tobie, stał się w pewien sposób taką samą fobią, jak strach przed pająkiem. A co w Polsce zwykły pająk zrobi dużemu chłopu? ano nic. Ale lęk, panika i histeria jest – znam to z autopsji. Nie da się tego świadomie wyperswadować (spróbuj!) ponieważ strach odczuwamy nie my (świadomość, logika) ale podświadomość. Ty wiesz że strach przed pajączkiem jest śmieszny, ale mimo wszystko trzęsą Ci się ręce i rwie oddech.

Straszny pająk

To jest właśnie cały wrażliwiec – nerwicowiec. Fajny facet, który ma fobię społeczną. Chce by wszyscy go lubili. Jedni mają fobię pajęczą (arachnofobia), inni boją się wody, przestrzeni, wysokości – jest cała masa lęków, a Ty masz kolego po prostu fobię społeczną. Jesteś zdrowy jak koń, po prostu Twoja podświadomość ma tylko jedno przekonanie – muszę zrobić wszystko by mnie lubili (ale i tak w to nie wierzę, więc zamykam się w domy by nie doznać znowu odrzucenia). Te przekonanie warto zmienić na „kocham i szanuję siebie, bez względu na uczucia innych”. Zmieniasz przekonanie (co może trwać latami) i zmienia się natychmiast całe życie. Już nie czołgasz się na kolanach, nie zalewa Cię 24h na dobę paniczny strach że coś źle powiedziałeś, albo ten ktoś z pracy Cię nie lubi. Ok, jeśli nie lubi to jego sprawa, jego uczucia, co ja mam do jego uczuć? niech czuje w sobie co chce. Chce czuć nienawiść? to już jego problem. Dlaczego mam się gniewać, że ten biedny człowiek ma w sobie tyle nienawiści? trzeba współczuć, bo co to za przyjemność nosić w sobie nienawiść? to okropieństwo. On ma problem, ale ja nie muszę go mieć – wybieram spokój, radość, poczucie rześkości i lekkości.

Trzecie, brązowe oko

Mamy też ludzi bardzo odpornych, często na granicy psychopatii. Oni mają w brąowym oku co inni ludzie mówią i robią, nie odczuwają presji ani strachu. Nazywa się to buractwem. Ktoś biedny to burak, a jak uda mu się nakraść kosztem pracowników, burak – liberał wskakuje w garnitur i zmienia się w szanowanego, dojrzalego emocjonalnie, poważnego pana prezesa. Jest świetny w zarządzaniu ludźmi, ponieważ interesuje go tylko interes finansowy – nie działają na niego ludzkie prośby, płacz, manipulacje poprzez robienie z siebie ofiary. Warto przyznać że to często się opłaca, ponieważ nie wszystkie ofiary są ofiarami – a tylko je udają w celu osiągnięcia korzyści. Tu dobry człowiek litując się, może doznać trwałych szkód.

Różnica między człowiekiem idącym przez życie bez strachu, bez oglądania się na opinie innych, tkwi w przekonaniu. Jeden idzie do przodu, drugi się skrada w silnym stresie. Jedno przekonanie nabyte w dzieciństwie, i być może kilka dodatkowych, pobocznych robi tak wielką różnicę.

Życie to setki programów

To sfera umysłu, i programów które nim sterują, czyli przekonań. Jakie masz przekonania, takie życie i reakcje emocjonalne. Każde przekonanie ma wady. Wrażliwiec żyje we własnym, wewnętrznym piekle. Buc ma pozornie lepiej, ale jego grubiaństwo i brak delikatności tworzy mu wrogów, zdarza się więc że burak zostaje dotkliwie pobity, czasem zamordowany. Nie wszyscy nadstawiają drugi policzek, i nie wszyscy chcą godzić się na jego grubiaństwo.
Trzecia kategoria reakcji na krytykę, to brak jakiejkolwiek reakcji. Umysł wrażliwca reaguje paniką, umysł buca obleśnym rechotem, a umysł człowieka przebudzonego? albo wrażliwie, albo bucowato – to już nie ma znaczenia, ponieważ świadomość, prawdziwe Ja, prawdziwy człowiek przestał utożsamiać się z umysłem. Prawdziwy Ja to nie umysł i jego przekonania. Obserwujesz umysł jakby z góry, nie jesteś nim – jesteś jego panem, władcą. Myśli pojawiają się, ale ponieważ nie skupiasz się na nich, nie przeżywasz ich, nie identyfikujesz z nimi – natychmiast tracą swą energię i znikają. Umysł może szaleć, może być spokojny, zdenerwowany, pobudzony, wściekły – ale to są tylko myśli. Gdy się z nimi nie utożsamisz, one znikają i pojawiają się następne. Ty prawdziwy jesteś całkowicie spokojny. Na zewnątrz szaleje burza, ale Ty jesteś w cichym, ciepłym miejscu.

Bóg udający fobika

Wrażliwiec to nieśmiertelne Ja, Boska świadomość która zidentyfikowała się z umysłem pełnym zahamowań i lęków. Buc to nieśmiertelne, Boskie Ja które zidentyfikowało się i stopiło z umysłem prostaka. To jest Boski potencjał każdego człowieka – w istocie jest on istotą z nieba rodem, Boską cząstką, która ulega iluzji, modnie nazywanej matriksem. Bóg identyfikuje się z ludzkim umysłem, który jest zlepkiem przekonań (czyli programów, wzorców reagowania, akcja = reakcja, niebezpeiczeństwo u jednego budzi panikę, u drugiego podniecenie i chęć  doświadczenia tego). Człowiek przebudzony nieważne jaki ma umysł, jakie przekonania – jest poza nimi, obserwuje je nie osądzając i nie komentując. Myśli przychodzą i odchodzą. To wszystko. Pojawia się myśl – jestem katolikiem! Prawdziwe Ja nie jest katolikiem, jest Boską Istotą spoza czasu i przestrzeni, nie dotyczą jej etykietki i nazwy jednej z tysiąca wiar. Prawdziwe Ja więc obserwuje i myśl o byciu katolikiem wygasa. Ale oto pędzi następna myśl – „jestem inżynierem!”. Nie, nie jesteś inżynierem. Jesteś świadomością a inżynier to tylko nazwa wykształcenia które odebrał umysł. Etykietki, opinie, osądy, komentarze – to wszystko pojawia się i znika, a świadomość tylko obserwuje. Umysł staje się sługą, bardzo sprawnym ponieważ jest kierowany przez doskonałego kierowcę. Znika wszelkie napięcie, niepokój, strach i cierpienie. Ciało wypełnia rozkosz płynąca z idealnego odprężenia, wyluzowania.

Samo istnienie sprawia wielką przyjemność, błogość. Znika jakakolwiek potrzeba polepszenia sobie nastroju alkoholem, papierosami, jedzeniem czy narkotykami. Rozkosz jest tak wielka, że trwa w czasie jawy i snu. Człowiek już nie zastanawia się nad ideami nieba i piekła, ponieważ odczuwa niebo cały czas. Gdy wszyscy w poszukiwaniu szczęścia bawią się umysłem, zmieniają nazwy, etykietki, zdobywają wiedzę – przebudzony odszedł od umysłu. Zniknęło pragnienie i wszelki ból, została błogość, ciągłe zdumienie magią świata który nas otacza, poczucie bliskości i jedni z wszelkim życiem na ziemi. Sama ziemia staje się przyjacielem, niebo ukochanym rodzicem, wiatr cichym szeptem kochanki. To jest prawdziwy sukces, jedyny jaki można naprawdę osiągnąć. Wszystko inne jest tylko złudzeniem.

Zbluzgać oświeconego
Gdy ktoś krytykule bądź lży przebudzonego, jego umysł się oburza, reaguje lękiem, odrazą bądź nienawiścią, może nawet się śmieje – ale prawdziwe Ja tylko obserwuje te uczucia, nie jest nimi, jest oddalone od umysłu. Człowiek przebudzony już nie cierpi, nie przeżywa, nie ma nerwicy. Jest doskonałym sobą, Boską emanacją, świadomością. A pod nim niegrzeczny umysł. Gdy lżysz przebudzonego, jego świadomość obserwuje jak jeden umysł pełen nienawiści, próbuje drugi umysł sprowadzić na ten sam poziom wibracji. Ale to się nie uda, ponieważ wejście na niski, ciężki poziom nienawiści jest dość trudne – trzeba poświęcić na to czas i energię, trzeba myśleć, wyobrażać sobie coś co wzbudza w nas te uczucia. Przebudzony tylko spogląda – myśl o nienawiści pojawia się, ale jej energia szybko się wytraca – świadomość nie podejmuje tej myśli, nie wzmacnia jej, więc sama z siebie szybko gaśnie. Pojawia się iskra (myśl) ale nie ma paliwa na jej podtrzymanie (utożsamienie się z nią).

Zielone oczy prawdy

Spójrz prawdzie w zielone oczy – wszystko co znasz, co widzisz, co uznajesz za prawdę – to tylko myśli i nic więcej. Nie znasz świata realnego, znasz tylko swoje myśli na jego temat. Żyjesz w myślach, dlatego cierpisz. Poza myślami jest raj, niebo, wszelkie szczęście i piękno, a także siła jeśli jej pragniesz. Ogranicza Cię od tych cudów tylko bezustanny pęd Twych myśli. One tak szybko biegną, że stwarzają wrażenie twardego muru. To jak film – niby wszystko jest płynne, ale w istocie to puszczane szybko zdjęcia, kadry. Takie są myśli – nie są murem, czymś stałym. Pędzą tak szybko że stwarzają takie wrażenie. Jeśli zaczniesz być świadomy swoich myśli, zaczniesz je obserwować – z czasem dostrzeżesz bardzo małe przerwy między nimi. Najpierw będą niezwykle krótkie, ale nie pomylisz tego co Ci w nich mignie z niczym innym – poznasz smak raju, zdumienia, wielkiej słodyczy. Raju nie ma w niebie, i żaden kapłan nie ma mocy by Ci go dać – raj jest cały czas dostępny, jest obok nas w każdej chwili życia. Wystarczy go tylko dojrzeć – przez dziurkę w murze myśli. W trakcie praktyki szparka zacznie się poszerzać, i coraz częściej ukazywać. Nie wiem ile czasu trwa jej dostrzeżenie – nikt tego nie wie. Jednak trwanie w praktyce obserwacji przyniesie sukces, wcześniej czy później.

Bądź uważny, obserwuj wszystko co się dzieje w Twoim ciele. Przepływ krwi, pulsowanie, ciepło, zimno, mrowienie – wszystko. Obserwuj oddech, bicie serca, odczucia płynące z ciała (dotyk, węch itd.). Świadomie obserwuj to co dzieje się na zewnątrz – jakie słyszysz dźwięki? co dokładnie widzisz?

Więzienie myśli
Wszystko co wyprowadza Cię z klatki myśli, fałszywej konstrukcji umysłu – uzdrawia Cię, wprowadza w piękny świat tu i teraz, a nie ciągłego bycia w swoich galopujących myślach. Albo tkwisz w myślach, ciągle coś sobie myślisz, albo doświadczasz życia i świata – to Twój wybór. Podkreślmy wyraźnie – Bóg to piękno które istnieje wszędzie. Umysł i myśli to więzienie, które Cię od tych cudowności separuje, odłącza. Wyjdź ze świata myśli i etykietek na zewnątrz, a dostrzeżesz Boga. Wszystko co wprowadza Cię w świat myśli, jest złe. Jeśli czujesz cierpienie, umysł kusi Cię w każdy sposób. Materialistów marzeniami o bogactwie, erotomanów marzeniami o cudownych partnerkach, człowieka uduchowionego wiarą w jednego z tysięcy bogów. Ludzie na skraju przebudzenia doznają mocy siddhi, czyli mocy nadnaturalnych. To ostatnia sztuczka umysłu, zanim Prawdziwe Ja się przebudzi i uwolni od umysłu. Ktoś mając takie moce, podniecony i zafascynowany nimi zacznie osiągać niezwykłe sukcesy, przy czym znowu wejdzie w świat dualności, świat rozdzielenia – ja jestem lepszy, ktoś gorszy. Umysł wygra, po czym znowu zacznie się cierpienie. Jest tylko jedno wyjście – przebudzenie ze snu umysłu. Wszystko inne to bajki.

 

 

————

 

 

Zapraszam na stronę samczeruno, tylko o sprawach damsko męskich. Zachęcam do zapisywania się na newsletter na jej dole; wystarczy wpisać swój meil w biały prostokąt, by być zawsze na czasie. Zachęcam do ściągnięcia mojej książki „Co z tymi kobietami?” jako darmowego e booka KLIK. Jeśli się spodoba, zawsze można dostać ją w każdej księgarni, na terenie całej Polski.

10 thoughts on “Pragnę wyjść z więzienia

  1. „ludzkie teorie sa przewaznie funta klaków niewarte”

    a te twoje teorie co przedstawiasz na tym blogu? terz sa ludzkie. w nie wierzysz prawda? dlaczego?

  2. Moje teorie tez sa moimi teoriami, i moga sie okazac warte funta klaków. Zawsze to podkreslam.

  3. Marek słuchaj, mam wrażenie, że czegoś brakuje w felietonach. To co piszesz, to całkiem spora wiedza ale mam wrażenie, że kręci się to w kółko. Sam bardzo skorzystałem z Twojej wiedzy ale coś się zatrzymało. Nie jestem pewien czy dobrze mierzę, ale chyba chodzi o to, że artykuły są adresowane do ludzi strudzonych nudą codziennego życia i podejrzewam, że większość odbiorców wkłada na Ciebie strój terapeuty – pocieszyciela. Nie chcę się zagłębiać w krytykę ani tym bardziej wskazywać drogi, bo nie taki mój zamiar. Intuicja podpowiada mi jedynie o braku pierwiastka, który w moim odczuciu nadałby nowy wymiar Twoim przemyśleniom a artykuły byłyby bardziej kompletne i stymulujące. To czego tam nie ma to wnikliwa odkrywczość. Piszę to z pozycji czytelnika i chcę to mocno podkreślić.

  4. Chodzi Ci o brak wyraźnego stylu, czy nowości? bo jeśli chodzi o nowości, to w dziedzinie ludzkiego umysłu od tysiącleci nic się nie zmieniło. Jeśli o styl i brak tej „iskry” to oczywiście masz rację – widać po braku czytelników. Gdyby był „prąd”, byłoby tłumniej – niestety, tego czegoś nie umiem wygenerować z siebie. To nie kwestia nauczenia, to jest coś co jakby samo wychodzi z człowieka – jeśli to masz na myśli, jeśli dobrze zrozumiałem.

  5. Ucieczka to może nieadekwatne słowo, może inaczej – stanąć po drugiej stronie, być ponad myśleniem. Ono wcale nie znika, ale jesteśmy od niego oddzieleni, nie jesteśmy już myślami.

  6. Czytelniku M, masz rację ze stu podejściami, ale napisz to jeszcze raz bez brzydkich słów wobec mnie. Za to skasowałem Twój komć.

Dodaj komentarz

Top